Re: Pomóżcie - mój mąż pije
"Od razu Ci mówię że to bardzo długa i ciężka droga, ale bez żadnych
konsekwencji dajesz mu przyzwolenie na picie a alkoholicy świadomie lub
nieświadomie są świetnymi manipulantami."
Z pierwszym się zgadzam, tak, to długa i żmudna droga.
Drugie nie ma związku z czymkolwiek, alkoholik SAM sobie daje takie przyzwolenie
i moje, jego żony, czy czyjekolwiek nie jest mu do niczego potrzebne. Pije, bo
lubi, a nie bo ja go zmuszam, czy namawiam, czy pozwalam. Nie pyta, tylko pije.
Manipulacja to piękny eufemizm. Tzn. tak, rzeczywiście pijący nadmiernie
wspaniale manipuluje, a jeśli wyłoży mu się czarno na białym np. ile w ciągu
ostatniego miesiąca dokładnie wypił, ile, kiedy, z kim i czego, to się zamyka w
sobie i "nie chce o tym rozmawiać".
I tu jest moje pytanie - jak przebić ten mur? Rozmowa, spokojna, bez wymówek,
bez naciskania, bez grożenia, bez nadmiernych emocji, taka rozmowa pozwoliłaby
może na dalsze kroki (choćby na umówienie się na wizytę u terapeuty), ale jeśli
temat jest zamknięty, "nie rozmawiam o tym, to co? Mam list napisać?