Re: Pomóżcie - mój mąż pije
pies_z_laki napisała:
> "Od razu Ci mówię że to bardzo długa i ciężka droga, ale bez
żadnych konsekwencji dajesz mu przyzwolenie na picie a alkoholicy
świadomie lub nieświadomie są świetnymi manipulantami."
- - - - - - - - - - - - - - - - -
> Z pierwszym się zgadzam, tak, to długa i żmudna droga.
> Drugie nie ma związku z czymkolwiek, alkoholik SAM sobie daje
takie przyzwolenie
> ... Pije, bo lubi, a nie bo ja go zmuszam, czy namawiam, czy
pozwalam. Nie pyta, tylko pije...
> ... się zamyka w sobie i "nie chce o tym rozmawiać". I tu jest
moje pytanie - jak przebić ten mur? Rozmowa, spokojna, bez wymówek,
bez naciskania, bez grożenia, bez nadmiernych emocji, taka rozmowa
pozwoliłaby może na dalsze kroki (choćby na umówienie się na wizytę
u terapeuty), ale jeśli temat jest zamknięty, "nie rozmawiam o tym,
to co? Mam list napisać?
_____________________________________________________.
Rozpoczne moje pisanie takim wstepem, jak na wstepie:
"To dluga i ciężka droga..."
Ta droga jednak takze ma swoj koniec...!
Jestem trzezwym alkoholikiem, wiem ze sie mylisz co do
stwierdzenia, ze "to drugie nie ma zwiazku z czymkolwiek"...
W tym "drugim" znajduje sie klucz do trzezwienia, do przebudzenia i
do podjecia czynow przez samego alkoholika. To nie znaczy jednak, ze
problem tej choroby mozecie rozwiazac sobie, ot tak sami... - Tam
gdzie ten problem powstal, nie umie byc - bez pomocy z zewnatrz -
rozwiazany...!
Pytasz; jak przebic ten mur?
A ja pytam: Dlaczego chcesz byc budowlancem, meczyc sie i rozwalac
jakis mur, ktory nb. nie istnieje...?
Dlaczego nie chcesz byc krawcowa i uszyc sobie to zycie na Twoj
stroj i kroj?
Ci pozostali, ktorzy zechca chodzic w Twoich strojach musza potem
albo sie do nich dopasowac albo i nie, jezeli wybiora inne parametry
zycia, ktore sie zmienilo, a zmienic sie musialo...!
(czy sie chcialo, czy nie chcialo...!).
A...