Re: Juz dzwonia, ale ktory to kosciol...!?
lindabel napisała:
> Co do mnie, to zagoniłeś mnie trochę w kozi róg i czuję, że
zaczynam się tłumaczyć, a przecież nie o to chodzi.
> Ta pani prowadzi także terapię dla współuzależnionych, pod której
> wpływem zaczęłam w końcu robić coś, cokolwiek dla mojej rodziny.
Mąż trafił na "swoją" terapię po dwóch miesiącach. Mam świadomość,
że żyje on w tym momencie z dnia na dzień, że stara się stosować
> wszystkie zalecenia, że przed nim długa droga. Ale jak widzę
kobiety i mężczyzn którzy od lat borykaja się z problemem
alkoholowym bliskich, to dziękuję czemu i komukolwiek, że trafiłam
tu na tyle szybko, by do pewnych sytuacji po prostu nie dopuscić.
_______________________________________________________.
Lindabel, to ja czuje sie zagoniony w "kozi róg", gdyz nie mam
tyle doswiadczenia z terapiami co Ty, wiec nie moge tez podzielic
sie z Toba swoim doswiadczeniem w tym temacie...
Jedno musze przyznac, ze skoro Wam to pomaga, nie widze powodow dla
ktorych musielibyscie cos zmieniac... - Zycze powodzenia i
trzezwego, szczesliwego zycia w nowym zyciu - w rodzince... - Mnie
pomagaja w tym Mityngi Anonimowych Alkoholikow, wraz z ich duchowym
Programem - AA, ktory wyleczyl juz wiecej chorych, anizeli wszystkie
terapie i instytucje razem do kupy wziete, bo u paru milionow juz
chorych alkoholikow. Dla ciekawosci powiem jeszcze, ze Program ten
funkcjonuje dluzej, anizeli terapie dla osob uzaleznionych, od
ktorych oni sie potem uczyli...!
A... ;-)