Jestem tego samego zdania.Byłam żoną alkocholika 15lat,niepomogły prośby,grożby,muj były w tygodniu pił po pracy do 6piw,potem na łykend dochodziła wódka,codziennie butelka-dwie.Swoją pensje przepijał i przepalał.Ja pracowałam i zajmowałam sie domem,wszystko sama musiałam zrobić,bojakbym czegoś niezrobiła to awantura,wyzwiska i bicie.wpadał w szał gdy mu zbrakło wódki,czy piwa.ale gdy z nożem domnie do skoczył,to powiedziałam stop.odeszłam,zrobiłam mu sprawe o znęcanie,której dzięki bogu niewycofałam.Wiedziałam ze sięniezmieni i będzie dalej pił i wydzwaniał ponocach.Jego ojciec był też alkocholikiem i popełnił samobujstwo,matka TEŻ lubi wypić.aja cieszę sie że wyrwałam się ztego bagna.Boteraz mam prawdziwą rodzine i kochającego meża niepijącego.który rozumie,co przeszłam bo sam teżswoje przeszedł.Także szkoda twojego życia i nerwów,on musi sam zostać,żeby mógł zobaczyć co traci pijąc.pozdrawiam
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.