• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

gdyby sie taki kochanek kiedys znalazl....

  • IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.10.02, 11:48
    "Sen Katarzyny II"

    Na smyczy trzymam filozofow Europy.

    Podparlam armia marmurowe Piotra stropy.

    Mam psy, sokoly, konie, kocham low szalenie

    A wokol same zajace i jelenie.

    Palace stawiam, glowy scinam

    Kiedy mi przyjdzie na to chec.

    Mam biografow, portrecistow

    I jeszcze jedno pragne miec.

    Stoj Katarzyno .Korone carow

    Sen taki jak ten moze Ci z glowy zdjac.

    Kobieta jestem ponad miare swoich czasow.

    Nie bawia mnie umizgi bladych lowelasow.

    Ich miekkich palcow dotyk budzi obrzydzenie. Juz wole lowic zajace i jelenie.

    Ze wstydu potem ten i ow rzekl o mnie: "Niewyzyta niemra"

    I pod batogiem nago biegl po sniegu dookola Kremla.

    Kochanka trzeba mi takiego jak imperium.

    Co by mnie bral tak jak ja daje cala pelnia.

    Co by i wladcy i poddanca byl wcieleniem i mi zastapil zajace i jelenie.

    Co by rozumial tak jak ja ten glupi dwor rozdanych rol.

    I posrod pochylonych glow dawal mi rozkosz albo bol.

     

    Stoj Katarzyno. Korone carow

    Sen taki jak ten moze Ci z glowy zdjac.

    Gdyby sie taki kochanek kiedys znalazl

    "Wiem, sama wiem - kazalabym go sciac".




    Edytor zaawansowany
    • 12.10.02, 11:43
      Wspomnienie

      Słońce już gasło, niebo zdawało się zniżać,
      Ścieśniać, i coraz bardziej ku ziemi przybliżać.
      Aż na przeciw księżyca, gwiazda jedna, druga
      Błysnęła, już ich tysiąc, już milijon mruga.
      Tadeusz zadumany ledwie zrobił kroków parę
      Gdy mu coś drogę zaszło, spojrzał, widzi marę:
      Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną,
      Suknię materyjalną, różową, jedwabną:
      Od której odbijał się drżący blask miesięczny,
      I przystąpiwszy, cicho szepnęła: „Niewdzięczny,
      Szukałeś wzroku mego, teraz go unikasz,
      Niewdzięczny...
      Szukałeś rozmów ze mną, dziś uszy zamykasz.”
      „Ale uważ no sama, wszak nas widzą, śledzą,
      Czyż można tak otwarcie, cóż ludzie powiedzą,
      Wszak to nieprzyzwoicie, to dalbóg, jest grzechem...”
      „Jesteś mężczyzną, znajdziesz kochankę godniejszą,
      Znajdziesz bogatszą, piękniejszą...
      Tylko dla mej pociechy, niech wiem przed rozstaniem,
      Że Twoja skłonność była prawdziwym kochaniem...”
      „Czym kochał? Krótkie z sobą spędziliśmy chwile,
      I choć one mnie przeszły tak słodko, tak mile,
      Zostać dłużej nie mogę, to postanowienie,
      I choćbym chciał tu zostać, już go nie odmienię”.
      „Ale niech słowo „kocham” jeszcze raz usłyszę,
      Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę.”

      :-)
      --
      "Kobieta powinna wyglądać tak mądrze by jej glupota stanowiła
      miłą niespodziankę"
    • 13.10.02, 22:30
      złych myśli tyle chodzi po głowie
      telefon milczy już nie zadzwonisz
      oddalasz się dlaczego to robisz

      czy ból mój nic nie znaczy dla ciebie
      ja czuję też czy ty o tym nie wiesz
      już dosyć mam czekania i wspomnień

      lalalalala ;-)))))))

      zycie jest jak piosenka.

      --
      "W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym"
      • Gość: ;;; IP: *.chello.pl 14.10.02, 10:49
        Marina Cwietajewa, Z cyklu „Przewody”
        4

        To nie czarnoksięstwo! W białej księdze
        Dońskich dali wyostrzyłam słuch!
        Gdziekolwiek byłbyś – ciebie dopędzę,
        Wyboleję – i przywrócę znów.

        Bo z mej wyniosłości jak z cedru korony
        Świat cały ogarniam: płynie kra,
        Łuny grasują: ... Morskie łona
        Wywrócę – i przywrócę z dna!

        Przejdź mnie w boleści! Jestem wszędzie:
        Ja – zorza i ruda, i chleb, i próg,
        Jestem – i będę – i zdobędę
        Wargi – jak duszę zdobędzie Bóg:

        Przez oddech przeniknę – przez tchnienie niknące,
        Przez archanielskich sądów gniew
        Przedrę się! – Całe usta o kolce
        Rozkrwawię i przywrócę dech!

        Poddaj się! Nie bajeczka to wcale!
        -
        Poddaj się ! – strzała, zatoczywszy krąg...
        -
        Poddaj się! – Jeszcze się nikt nie ocalił
        Przed ścigającym bez rąk:

        Przez oddech... (Usta stygnące,
        Oczy zamglone, pierś zdygotana...)
        Jak Samuela – jasnowidząca
        Wymajaczę – i powrócę sama:

        Bowiem inna jest z tobą, a w Sądny
        Dzień nie prawujmy się...
        Drżę i trwam.
        Jestem – i będę – i zdobędę
        Duszę – gdy usta zdobędzie warg

        Ukoicielka
    • Gość: beatusek IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.10.02, 14:57
      troche zaskoczyla mnie ta reakcja, sadzilam, ze tekst tej piosenki bedzie
      stanowil zaczepke feministyczna. Okazalo sie, ze wywolal romantyczne
      uniesienia.
      jak to sie czlowiek cale zycie uczy:))))
      • 14.10.02, 16:56
        ech, beatusku, my chłopy z naszej czatowej chałupy już dość ciężko doświadczeni
        przez ideologiczne maczugi i zbyt doswiadczeni w przenikaniu na wskroś
        kobiecych słów jesteśmy, więc daremne zaczepki, próżne podchody, bezsilne
        uszczypnięcia.
        Ja tez wole pijać gorzką czekoladę w cukierni Nostalgia.

        Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem,
        Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy,
        Podkute szafirowym dookoła sińcem.
        Był klomb i rój motyli i błękit przezroczy.
        I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy.

        A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy
        I czemu - przypomniałem te oczy, przyziemnie
        Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie
        Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć w świat i dalej.

        Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej
        Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?
        I czemu z szafirową zawczasu żałobą
        Patrzyły w ten mój odjazd poprzez zieleń rdzawą
        Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą?

        I dlaczego te oczy były coraz łzawsze?
        Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze
        I zostawiać samopas kędyś - na uboczu?
        Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem
        I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu,
        Podkutych dookoła szafirowym sińcem?
    • 14.10.02, 19:10
      Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek -
      Światopogląd, wykształcenie, młodość, zdrowie,
      Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety,
      Gitarę, psa i oficerskie epolety!
      To wszystko miało cel i otom jest u celu.
      Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu).
      Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga,
      A ja przez szpadę uczę skakać swego psa!

      Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
      Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
      Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
      Encore, encore jeszcze raz!

      Za oknem posterunku nic nie dzieje się,
      Czego bym umiał dopilnować, albo nie.
      Dali tu stertę starych futer i człowieka,
      Ażeby był i niewiadomo na co czekał!
      Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach,
      Czasem przekłuję końcem szpady karakana,
      W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
      Czerwony odcisk na podpartej ręką twarzy!

      Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
      Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
      Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
      Encore, encore jeszcze raz!

      Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu.
      Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu!
      Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi,
      Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi!
      I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk,
      Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk...
      Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb,
      Jak gdybym swoje życie przeżył już...

      Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze,
      Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas.
      Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz!
      Encore, encore jeszcze raz!

      Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy.
      Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha.
      I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
      I oficera, który pije tak jak ja!

      Nic nie ma za tą ścianą z wielkich, ciemnych belek,
      Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek!
      Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego,
      Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie ma czego!
      Oczami za mną nie wód, nasienie sobacze!
      Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor!
      I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę!
      Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!

      :-(((((((((((((
      • Gość: agni_me_i_JK IP: *.u.mcnet.pl 15.10.02, 12:54
        ojej...... to może taki Kaczmarski .....

        Princessa Donia, krwi błękitnej jak sam błekit
        Co na kopułach cerkwi tłem dla złotych gwiazd,
        Od dziecka miała cały świat w zasięgu ręki
        I preceptorów zagranicznych też w sam raz.
        Jej tatuś jeżdził w tajnych misjach do Paryża
        Skąd rękawiczek i pachnideł słał jej w bród,
        Czym swej wierności Matce Rosji nie ubliżał,
        Bo wzorem Lwa Tołstoja kochał prosty lud.
        Paryski atłas cudnie lśnił na smukłych dłoniach
        Gdy malowała akwarelą sielskie błonia
        Princessa Donia

        Parobek Ditko ( pochodzenie podejrzane –
        Przynajmniej twierdził tak prowincjonalny pop)
        Wyganiał gęsi na pastwisko w boży ranek
        I raczej nie mył się, bo prosty zeń chłop.
        Nie umiał pisać, ani czytać bo i po co,
        Nie przeszkadzało to nikomu ani mu
        I tylko gniotąc paznokciami pluskwy nocą
        Z pamięci to i owo nucić zwykł do snu.
        Tak podśpiewywał, gonił pluskwy, pachniał brzydko,
        Zagapiał w chmury się i gęsi gonił witką
        Parobek Ditko

        Jak się spotkali _ cham i kwiat arystokracji –
        To jedna z tych nie wyjaśnionych nigdy spraw.
        Zapewne książę bawił znów na delegacji,
        A córka z pędzlem w dłoni kwitła pośród traw.
        Ditko się zbliżył, żeby zajrzeć jej w obrazek
        (najpierw poczuła, nim dostrzegła na tle pól)
        I zgrabnym noskiem powściągnęła swą odrazę –
        Wszak tatuś mówił, żeby kochać ziemi sól.
        Nieszczęsny speszył się bo myślał niezbyt szybko,
        Więc jej zaśpiewał tak jak umiał z lekko chrypka
        Parobek Ditko: „ Kazała meni maty
        Z chłopcami pohulaty
        Pohulaj sobie Doniu
        Ja tobi ne boroniu.
        A ja sobi hulaju
        Jak rybka po Dunaju
        Jak rybka z okunacamy
        Ja moloda z chłopcamy”.


        Nad skutkiem pieśni niech zaszumią traw grzywacze,
        Wśród których błyska już bez rękawiczki – dłoń.
        Dość, że się długo niosła z wiatremw dal przeznaczeń
        Paryskich perfum i rubachy Ditka woń.
        Nie potępiajcie zbyt pochopnie płochej Doni,
        To z obcych nauk wszak wynikło całe zło!
        Z zachodnich mędrków żaden jej nie uświadomił,
        Że imię Ditko znaczy Diabeł – tylko to!
        Nie żałowała tej niewiedzy - ot, ironia!
        Wdychając Ditki woń siarczystą jak amoniak
        Princessa Donia....

        Gdy wyszła na jaw mezaliansu konsekwencja
        A Ditko zniknął – w końcu to diabelski fach –
        Wziął do Paryża córkę Jego Ekselencja
        Gdzie pozostawił ją z jej grzechem i we łzach.
        Rozkwitła wkrótce nad Sekwana jak piwonia,
        Śpiewając w kabaretach, popijając koniak
        Princessa Donia....
        „ Kazała meni maty....”


        Aż minął czas błękitnokrwistych darmozjadów
        I stepem pomknął rączo całkiem inny śpiew,
        W zawiei dziejów tatuś Doni znikł bez śladu,
        Bo przysszli tacy, co czerwoną mieli krew.
        Przyszli położyć krew przesądom i podziałom,
        Paryskim woniom, akwarelom, itd....
        Snadż się musiało właśnie stać to, co się stało,
        A co się stało, to już kazdy dobrze wie.
        Z ukrytą w pasie z nabojami rękawiczką
        Szedł przeciw cerkwiom, mezaliansom i zabytkom
        Komisarz Ditko.


        Zmieniały rzeki bieg i stepy pustynniały,
        Stóp milionowe ślady zasypywał pył,
        Stawało hańbą się, co było żródłem chwały
        I ci na czele – odpadali nagle w tył.
        A w „Moulin Rouge” śpiewała wciąż Princessa Donia
        Żeby miał za co ssać ostrygi Ditka syn;
        W samotne noce rozmyślała z twarzą w dłoniach
        Co też z jej diabłem zrobić mógł Czerwony Młyn....
        I nagle zjawił się – jak nagle kiedyś zniknął
        Sterany bies – ze srebną na policzku nitką
        I z nią zaśpiewał – tak jak umiał – z lekką chrypką
        Emigrant Ditko .......
        „Kazała meni maty.....”

      • 19.10.02, 11:58
        z tą pozą na Lermontowa to by Ci było jednak najbardziej do twarzy - dobrze leży
    • 15.10.02, 15:59
      Nie ogryźli kości, nie dopili wina
      Resztek jedzenia szuka pies pod stołem
      Na dębowym blacie obrana cytryna
      I suche pestki czereśni dookoła
      Odeszli z damami o zatłuszczonych wargach
      Do łożnic szerokich za ciężkie zasłony
      Gdzie biały pudel kraj krynoliny targa
      Przez panią w rumieńcach za fotel rzuconej

      A w stolicy koronacja się zaczyna
      I król światowy pokazuje szyk
      Ale z obecnych nie wie jeszcze nikt
      Że na tortach dał napis "Wiwat Katarzyna"

      Ksiąg nie doczytali, nie skończyli pisać
      Drukując hymny gorące epistoły
      Jakby miały spoić pękniete ścian rysy
      Gryzące pochwały, pochwalne gryzmoły
      Odeszli do zajęć sennych długotrwałych
      Nad biurka za małe dla królewskich zaleceń
      Gdzie świtem pióra skrzypiące się łamały
      A świece świeciły, by nic nie oświecić

      A w stolicy Sejm kończy obrady
      Na rękach niesiony uśmiecha się król
      Ambasadorowie nie zmieniają ról
      Wiedząc jak blisko od sławy do zdrady

      Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych
      Nie ruszyli zamków i sal pałacowych
      Nie powywieszali wszystkich zdrajców stanu
      W ziemię pól bitewnych powgniatane głowy
      Odeszli w sukmanach kurtach i opończach
      Po staremu się męczyć nad nie swoja rolą
      Ktoś powiedział - wiedziałem, że to się tak skończy
      Na żer wyszły obce wojskowe patrole

      A król bez królestwa chodził na spacery
      Nie ze swojej kasy utrzymując dwór
      I nie wiedział jeszcze niepotrzebny chór
      Jakie kiedy i za co zalśnią mu ordery

      Akt abdykacji:

      "Imperatorowa i państwa ościenne
      Przywrócą spokojność obywatelom naszym
      Przeto z wolnej woli dziś rezygnujemy
      Z pretensji do tronu i polskiej korony
      Nieszczęśliwie zdarzona w kraju insurekcja
      Pogrążyła go w chaos oraz stan zniszczenia
      Pieczołowitśc nasza na nic się nie przyda
      Świadczymy z całą rzetelnością Naszego Imienia"

      Nie ogryźli kości
      Nie dopili wina
      Resztek jedzenia szuka pies pod stołem

      :-)))
    • 03.11.02, 00:55
      Mam tylko kilka próśb nim przekroczysz próg
      Nie przynoś ładnych słów
      Bo jeśli tak ma być, to wolę żebyś nie przychodził tu
      Czuj, że w takich słowach anioły śpią,
      Lecz ciągle nie ma w nich mnie ...
      Niepotrzebna wcale mi taka miłość do krwi
      Wyje duszy każdy kant wśród czterech ścian
      Nic nie powiem, domyśl się czemu mi z tobą źle
      W łóżku pomięty płaszcz, w popielniczce kurz
      Przed drzwiami leży głaz
      Bo jeśli tak ma być - wolę, nigdzie nie wychodź już
      Żaden wróg nigdy więcej nie powie mi
      Co warto znosić dla chwil...

      --
      "Szczęście może nadejść przypadkowo, ale o mądrość musimy sie postarać sami"
    • 03.11.02, 00:56
      Mam tylko kilka próśb nim przekroczysz próg
      Nie przynoś ładnych słów
      Bo jeśli tak ma być, to wolę żebyś nie przychodził tu
      Czuj, że w takich słowach anioły śpią,
      Lecz ciągle nie ma w nich mnie ...
      Niepotrzebna wcale mi taka miłość do krwi
      Wyje duszy każdy kant wśród czterech ścian
      Nic nie powiem, domyśl się czemu mi z tobą źle
      W łóżku pomięty płaszcz, w popielniczce kurz
      Przed drzwiami leży głaz
      Bo jeśli tak ma być - wolę, nigdzie nie wychodź już
      Żaden wróg nigdy więcej nie powie mi
      Co warto znosić dla chwil...

      --
      "Szczęście może nadejść przypadkowo, ale o mądrość musimy sie postarać sami"
    • 03.11.02, 16:12
      Dłoń zanurzasz we śnie,
      W zagrobowym cieniu.
      Nie znajdujesz mnie -
      Wołasz po imieniu.

      A ja leżę - tu!
      Gdzie ma być nas dwoje.
      Brak mi tylko tchu...
      Oto - ciało moje.
    • 04.11.02, 09:09
      a popisać i pogadać zawsze sobie można
    • 28.06.03, 18:21
      idź do lwa albo kaja!!!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.