Dodaj do ulubionych

skąd klikasz?

15.11.03, 11:14

Zawsze* mnie nurtowało pytanie, czemu pytają się mnie w prywatnym okienku:
"skąd klikasz?". Czemu nikt sie nie pyta: "skąd piszesz?". Długo myślałem, ale
tylko po jakieś 10 minut dziennie, wiadomo, jak nie ma gazety w ubikacji, to
człowiekowi rózne myśli przychodzą do głowy. No i wymyśliłem. Z tym klikaniem
jest tak samo jak z kamerowaniem. Wiadomo, kamerowanie to używanie kamery w
celu zarejestrowania czyichś ślubów, chrzcin, narodzin. Dlaczego nie
filmowanie zapytacie? Otóż wiadomo jest, że język jest zywym tworem, a Lud w
swojej mądrości odróżnia filmowanie od kamerowania. Wiadomo, filmować to
filmuje Wajda czy inny Zanussi, a nie pan Jurek, co se w media markcie kupił
kamerę marki Sony. Pan Jurek jedynie kameruje.
I podobnie jest z pisaniem i klikaniem moi drodzy. Wiadomo pisać to
potrafi jaki Miłosz, czy inny Konwicki, a lud co robi? Lud klika, czyli
naciska (często w losowej kolejności) przyciski na klawiaturze, które wydają
dźwięk „klik klik”.
I teraz juz wiecie moi Państwo, klikanie to nic innego, jak pisanie bzdur,
pytań: ile lat, cze, skond klikasz, co robisz i tak dalej, wobec takich
pytań, rodem ze szkoły podstawowej, jestem bezrady. Owszem, może i
odpowiadałbym na takie pytania, gdybym uprzednio obejrzał ze 20 odcinków "Mody
na sukces", ale obawiam się, że po tym zabiegu, przy procesie myślenia,
bolałaby mnie głowa. A ja sobie czasem lubię pomyśleć, choćby i te jedyne 10
minut z rana, bo to zawsze jest coś. A głowy bólu bym nie zniósł.

Zupełnie na koniec trudne terminy do zapamiętania:
klikać - uderzać w klawiaturę w celu wywołania dzwięku kliknięcia.
kamerować - trzymać kamerę, w celu zarejestrowania ważnych zdarzeń.

Wasz nieklikający,
Moneo

* od zawsze, czyli od mojej bytności na czacie, wiadomo, nie ;o)
o)
Obserwuj wątek
    • oldpiernik oooo) 15.11.03, 12:07
      Swoją drogą, intelektualny gigant z Ciebie, Moneo ;)
      Masz pewność, że nie klikasz, "zazdraszczam"!!!
      Ciekawe, co na to "Klikacz"?
      Pomysł z rozróżnieniem i tak mi się podoba, ale...

      Zdezorientowany
      OLDPIERNIK
      • piterr21 Re: skąd klikasz? - Dlaczego nie stukasz? 19.11.03, 21:08
        senne_marzenie napisała:

        > ja w kazdym razie klikam/pisze/czatuje z niebieskiego fotela - tak, on
        > naprawde istnieje. pare osob moze potwierdzic ;))
        >

        Jak już używac roznych określen w tak wyrafinowany sposób, to proponuję
        rozpowszechniać alternatywę "stukać" Kojarzy się po pierwsze z wystukiwaniem
        tekstu na klawiaturze (jak typing). Jest węższe niż pisać, poprawniejsze niż
        klikać, bo klikanie (np. myszką) to przecież cos innego.
        A po drugie czuje sie tu ta mechaniczną bezmyślność, jak powielanie oryginału
        przez maszynistkę.

        Zgoda? Komentarze?

        A poza tym zdecydowanie potwierdzam istnienie "nieboskiego" fotela.
        Źródło: absolutnie prywatna komunikacja otrzymana w sposób niezależnie
        korobujący ten kolor. ;)) Faktycznie nie może być zbieg okoliczności.

        Zupełnie na marginesie, na górze to własnie mój nowy nik, K---u, do którego
        mnie tak elokwentnie zachęciłaś.
        Dzieki Tobie, juz nie muszę trolować! Zwłaszcza na tym wątku o czacie, gdzie to
        już właśnie zostało wyjęte poza nawias społeczeństwa.
        Z wdzięczności "pomalowałem Cię na zielono". ;-0)
        Tylko żal, że system nie pozwala na niebiesko (pasowałoby bosko!) :-)

        A kto jestem nie powiem bo mnie zapewniałaś, że i tak rozpoznasz! :0))
        Rzeczywiscie, bardzo bym się zdziwił gdyby nie!
    • nonstop Re: skąd klikasz? 15.11.03, 13:12
      w posen funkcjonuje też inne dziwne słowo:
      "luksować" - oznaczające czynność czyszczenia np. dywanów za pomocą odkurzacza,
      czyli kiedyś najczęściej urządzenia firmy Elektrolux - elektroluxa hihi


      --
      dum spiro, spero
        • binka Re: skąd klikasz? 15.11.03, 14:08
          hihiih moneo;-)
          ogólnie fajnie ,ale....
          już wiem czemu ja potrafię powiedzieć,że "klikam" z Gdyni, a nawet ile mam lat
          (czasem jedyny sposób na nastolatków)-będąc u Mamy mojej zmuszona byłam
          obejrzeć kilka odcinków "Mody na sukces".Tylko nie wiem czy było ich 20;-))))
        • toulaa Re: skąd klikasz? 15.11.03, 14:12
          non i peter....luksować i zakluczyć po poznańsku jest tak samo jak po
          czesku.......możecie mi wyjaśnić, czemu tak jest????? i ze "sklepem", czyli
          piwnicą też!!!!



          --
          Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
          • peter.steele Re: skąd klikasz? 15.11.03, 14:28
            toulaa napisała:

            > non i peter....luksować i zakluczyć po poznańsku jest tak samo jak po
            > czesku.......możecie mi wyjaśnić, czemu tak jest????? i ze "sklepem", czyli
            > piwnicą też!!!!
            >
            >
            >
            Ciemnotko non juz tłumaczył a ja wyjaśnie skąd zakluczyć zwyczajnie od kluczy.
            A sklep to po posensku skład, bo kiedys były tylko składy.
            Jeszcze znajdzie sie nabierka czyli chochla od nabierania.
            A po czamu tak jest bo tak wyszło tak smao jak sie ludzie umówili że 2+2=4 a
            nie 5 :)))

            --
            Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
            Marzyłem też, wolno było marzyć
            • fred75 Re: klikanie... 15.11.03, 14:53
              Moneo ależ się napociłeś swym klikaniem:)))
              Jeżeli chodzi o bardziej przyziemne skojarzenie z klikaniem to może "klikanie
              myszką". W Poznaniu skład to sklep, ziemniaki to pyry, koziołek to poznaniak -
              fascynujace.
              Zatem w szkołach poznańskich na języku polskim pani uczy tak: "Worek pełen pyr,
              koziołek Mareczek dźwigał na swych wątłych ramionach do składu."
              Skoro już idziemy tym tropem, to może trochę staropolszczyzny rodem z Krakowa.
              Kiedy kobieta zwraca się do mężczyzny słowami ...spuść się na mnie...
              nie oznacza to, że chce ona być zalana białkiem z męskiego przyrodzenia, lecz
              chce by ten mężczyzna zdał sie na nią.
              spuść się - zdaj się, dwa zwroty niby różne lecz w staropolszczyźnie
              oznaczające to samo.
              Kończąc tą dygresje zwróce uwagę, że klikanie i pisanie na klawiaturze
              komputera w naszych czasach jest określeniem na początku dziennym i nie widze w
              tym nic dziwnego kolego Moneo.
              ... a może się starzejemy?

              Fred-Wred
            • jezz_ Re: skąd klikasz? 15.11.03, 21:08
              peter.steele napisał:

              > A sklep to po posensku skład, bo kiedys były tylko składy.
              > Jeszcze znajdzie sie nabierka czyli chochla od nabierania.
              > A po czamu tak jest bo tak wyszło tak smao jak sie ludzie umówili że 2+2=4 a
              > nie 5 :)))
              >
              A u nas skład to mówiło się na pociąg podmiejski:)))
            • toulaa Re: skąd klikasz? 15.11.03, 21:57
              peter.steele napisał:

              > toulaa napisała:
              >
              > > non i peter....luksować i zakluczyć po poznańsku jest tak samo jak po
              > > czesku.......możecie mi wyjaśnić, czemu tak jest????? i ze "sklepem", czyl
              > i
              > > piwnicą też!!!!
              > >
              > >
              > >
              > Ciemnotko non juz tłumaczył a ja wyjaśnie skąd zakluczyć zwyczajnie od kluczy.
              > A sklep to po posensku skład, bo kiedys były tylko składy.
              > Jeszcze znajdzie sie nabierka czyli chochla od nabierania.
              > A po czamu tak jest bo tak wyszło tak smao jak sie ludzie umówili że 2+2=4 a
              > nie 5 :)))
              >


              peter, ja nie pytam, co te słowa znaczą, bo to wiem, pytam tylko, czy macie
              teorię, dlaczego znaczą to samo, co po czesku...może jakieś nieznane mi i innym
              slawistom związki poseńsko- bohemistyczne?


              toulaa_ciemnotka



              --
              Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
              • kasia-s Re: skąd klikasz? 16.11.03, 16:51
                toula, na zachodnim Podlasiu wolnostojąca piwnica, czyli zasklepiona dziura w
                ziemi, zamknięta na solidne drzwi, w której przechowywało się żywność i latem
                lód z jeziora, w czasach, kiedy lodówki nie były jeszcze dobrem powszechnym,
                też nazywa się w języku lokalnym "sklep"
                • toulaa Re: skąd klikasz? 16.11.03, 23:56
                  dziękuję, kasiu, za informacje, znajdzą się, z podaniem żródła, rzecz jasna,
                  w " Słowniku gwar i narzeczy Polski centralnej i północno- wschodniej, ze
                  wstępem toulii- lingwistki" wyd. Ossolineum, Wrocław 2003 :))))



                  --
                  Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
          • miriada Re: skąd klikasz? 17.11.03, 16:20
            Zakluczyć to przecież zamknąć tak jak zakryć po rosyjsku. Rosjanie przecież
            mówią że zakluczyli kontrakt no na przykład.

            toulaa napisała:

            > non i peter....luksować i zakluczyć po poznańsku jest tak samo jak po
            > czesku.......możecie mi wyjaśnić, czemu tak jest????? i ze "sklepem", czyli
            > piwnicą też!!!!
            >
            >
            >
      • ewka5 Re: skąd klikasz? 16.11.03, 22:33
        nonstop napisał:

        > w posen funkcjonuje też inne dziwne słowo:
        > "luksować" /.../

        - i jeszcze cos: pociag do czebiatowa odjezdza z peronu czeciego o czeciej
        czydziesci czy. Zabawne.
        Slyszalam tez (nie pamietam gdzie), ze pojscie "do miasta" oznacza zakupy.
        W Gdansku, Gdyni i Sopocie mowi sie, ze jedzie sie do Gdanska, Gdyni czy Sopotu
        a nie do jego centrum. Przybysze zas mowia, ze jada do Gdanska Glownego, Gdyni
        Glownej czy Sopotu Glownego. Pozniej im przechodzi, nie jazda tylko gadanie, ze
        glowny.
        • urszulka_ma Re: ..idę do miasta po mąkę do ciasta:))) 17.11.03, 11:16
          Na rycze siedziała i jednej kobitce..godała
          Taki chłop jak łon boł..tylko gorzołe pioł..
          A ja mu godom podom..nie pij!..a łon wciąż chloł!
          Tero go ni ma!...łoj gryzie go zimia..!

          Do miasta na zakupy tak znane w starym poznańskim..
          Maryna Maryna gotuj pierogi!
          Ale jo ni mom mąki mój drogi..
          Więc Maciej do miasta po mąkę do ciasta..

          Maryna Maryna gotuj pierogi!
          Ale jo ni mom sera mój drogi..
          Więc Maciej do miasta po sera do ciasta..

          Na zakupy..można też..na targ lub na rynek ..
          ..targ to sklep pod chmurką..gdzie wszystko można kupić:)))

          Powiedz staro babo, po czym grabie som..?
          Po dwa..po czy i po sztery kiere lepsze som..?

          A teraz..ja idę do miasta..po te mąkę do ciasta..będę gotować "szagówki":)))

    • kriek Re: skąd klikasz? 16.11.03, 14:27
      nigdy wczesniej nie zwrocilem uwagi na to slowo, pytanie "zkont klikasz" zbywam
      zwykle milczeniem bez dostrzegania jakie to meandry semantyki sie pod nim
      kryja. Ot, gwara.
      ale teraz widze, ze cos jest na rzeczy. Im dluzej wczytuje sie w twoj post
      moneoi, tym bardziej zaczynam dostrzegac roznice. A wiec, skad klikasz?
    • mema Re: skąd klikasz? 17.11.03, 06:13
      O, podoba mi się Twoja teoria. Bedzie jak znalazł do mojej, rodzacej sie w
      bólach pracy o kontaktach na czacie.
      Co do poznanskich słówek- kobieta, u której mieszkałam na studiach (po
      poznansku: "mieszkać na pokoju") mówiła: "wyluksować". I taką formę zanotowałam
      jako odpowiednik ogólnopolskiego "odkurzyć", ale jako rozgarnięta panienka
      znająca trochę jezyk polski myślę, ze moze chodzić zwyczajnie o forme dokonaną
      od czasownika "luksować".
      Mnie sie tam "luksowanie" kojarzy z "szykowaniem na wysoki połysk"- tak, żeby
      było "na luks".
      No, ale w poznaniu to wszystko lepiej robić ze spokojem (u mnie, na wsi mowiło
      się "spokojnie")
      ;)

      Mema_niepoznanianka
    • pikus Re: skąd klikasz? 17.11.03, 10:49
      moneoo napisał:

      >Z tym klikaniem
      > jest tak samo jak z kamerowaniem. Wiadomo, kamerowanie to używanie kamery w
      > celu zarejestrowania czyichś ślubów, chrzcin, narodzin. Dlaczego nie
      > filmowanie zapytacie? Otóż wiadomo jest, że język jest zywym tworem, a Lud w
      > swojej mądrości odróżnia filmowanie od kamerowania. Wiadomo, filmować to
      > filmuje Wajda czy inny Zanussi, a nie pan Jurek, co se w media markcie kupił
      > kamerę marki Sony. Pan Jurek jedynie kameruje.

      Hehe, ciekawa analiza moneo, lubie takie. Moim zdaniem, lud prosty wymyslil
      slowko "kamerowac" nie ze wzgledu na kompleksy wobec Wajdy czy Zanussiego,
      a dlatego, ze wczesniej nie zastanawial sie nad tym, jak to z filmami jest:
      filmy sie ogladalo, i tyle. Az tu pojawila sie kamera video, obiekt marzen,
      wyznacznik
      statusu materialnego i poziomu zycia. Co zatem z nia robimy? Ano, kamerujemy.
      Proste slowotworstwo. Jesli powiemy: "Wujek Staszek filmowal nam chrzciny",
      to odbiorca pozostanie troszke nieufny, nie calkiem rozumiejac co tez wlasciwie
      sie dzialo. A jak powiemy: "kamerowal", to nie tylko wiadomo o co chodzi, ale
      tez przemycamy informacje, moze teraz juz nie tak istotna, ale jeszcze pare lat
      temu to ho ho, mianowicie ze wujek Staszek posiada kamere video, nalezy do
      owej grupy uprzywlijejowanych wybrancow, no a nieco jego chwaly splywa takze
      i na nas- jego pociotkow: sroce spod ogona zesmy nie wypadli.

      > I podobnie jest z pisaniem i klikaniem moi drodzy. Wiadomo pisać to
      > potrafi jaki Miłosz, czy inny Konwicki, a lud co robi? Lud klika, czyli
      > naciska (często w losowej kolejności) przyciski na klawiaturze, które wydają
      > dźwięk ,,klik klik".
      > I teraz juz wiecie moi Państwo, klikanie to nic innego, jak pisanie bzdur,
      > pytań: ile lat, cze, skond klikasz, co robisz i tak dalej, wobec takich
      > pytań, rodem ze szkoły podstawowej, jestem bezrady.

      Juz ktos napisal, ze klikanie moze miec zwiazek z klikaniem myszka. Ja jednak
      chcialbym wystapic w obronie pytan typu "skad klikasz", "ile masz lat", etc etc
      (nie bronie wersji "z kond klikasz", bo bez przesady). Otoz, uczniowie szkol
      podstawowych, a takze gimnazjow i szkol srednich, tez maja prawo do czatowania.
      I my ludzie hmm...powazni nie zawsze rozumiemy niektore mlodziencze zachowania,
      podobnie jak nie rozumiano naszej muzyki czy dlugich badz czubatych wlosow.
      Najprawdopodobniej jest tak, ze gdy trafi swoj na swego, to po prostu
      odpowie mu: "mam 14 lat, klikam z Wawki (Kraka, Wrocka, Posen, itd)", i juz
      nawiazali kontakt, zaraz sie dogadaja, znajda wspolny jezyk. Losowa procedura
      doboru rozmowcow jest niestety zwiazana z dyskomfortem dla nas, bo faktycznie
      nie wiadomo jak sie zachowac: podjac rozmowe, opieprzyc, zignorowac, dac
      ignora (to nie calkiem to samo). Ja przewaznie sie nie odzywam, no i zagadujacy
      po pewnym czasie wie ze nie trafil, szuka wiec dalej. Ale zebym mial odczuwac
      jakas swoja wyzszosc z tego powodu ze "nie klikam", to niekoniecznie.

      :-))



      > Wasz nieklikający,
      > Moneo
      >
      > * od zawsze, czyli od mojej bytności na czacie, wiadomo, nie ;o)
      > o)

      Pikus
      • maggy Re: skąd klikasz? 17.11.03, 12:44
        pikus napisał:

        > I my ludzie hmm...powazni nie zawsze rozumiemy niektore mlodziencze
        zachowania,podobnie jak nie rozumiano naszej muzyki czy dlugich badz czubatych
        wlosow.
        > Najprawdopodobniej jest tak, ze gdy trafi swoj na swego, to po prostu
        > odpowie mu: "mam 14 lat, klikam z Wawki (Kraka, Wrocka, Posen, itd)", i juz
        > nawiazali kontakt, zaraz sie dogadaja, znajda wspolny jezyk. Losowa procedura
        > doboru rozmowcow jest niestety zwiazana z dyskomfortem dla nas, bo faktycznie
        > nie wiadomo jak sie zachowac: podjac rozmowe, opieprzyc, zignorowac, dac
        > ignora (to nie calkiem to samo). Ja przewaznie sie nie odzywam, no i
        zagadujacy
        > po pewnym czasie wie ze nie trafil, szuka wiec dalej. Ale zebym mial odczuwac
        > jakas swoja wyzszosc z tego powodu ze "nie klikam", to niekoniecznie.
        > :-))
        > Pikus

        bardzo mi sie spodobalo, piku, rozroznienie miedzy 'zignorowac' a 'dac
        ignora' ;-)) ale gdybys mogl sprecyzowac...?
        bo mam pewna niejasnosc, co dla w/w mlodziezy mniej traumatyczne, hehe
        hipcio
        • toulaa Re: skąd klikasz? 17.11.03, 14:02
          ..na targ się chodzi w Krakowie, a u nas, w Warsiawce, na bazarek...

          ..a u moi w domu ( warsiawsko- poseńskim), jak już wszystkie wiedzą statki się
          myje (tzn. nie się myje, tylko ja myję, z bólem serca)

          ..i jeszcze...jestem tu 2, 5 miesiąca, ale dość intensywnie powiedziałabym , co
          pozwala mi wyrazić zdumienie, dlaczego owe niewinne pytania :"skąd jesteś? czym
          się zajmujesz?" itd. wywołują czasami takie zniecierpliwienie, czy
          pogardę....merde prawda, że to rzekomo dlatego, że tu jesteśmy tylko nickami, i
          nie ma znaczenia płeć, wiek, wygląd, zawód, itp....... przecież spotykamy się w
          tzw. realu, i to bardzo chętnie.......pozdrawiam wszystkich hipokrytów:))

          toulaa_czasem_nie_tylko_nick





          --
          Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
          • pikus Re: skąd klikasz? 17.11.03, 16:17
            toulaa napisała:

            > ..i jeszcze...jestem tu 2, 5 miesiąca, ale dość intensywnie powiedziałabym ,
            co
            >
            > pozwala mi wyrazić zdumienie, dlaczego owe niewinne pytania :"skąd jesteś?
            czym
            >
            > się zajmujesz?" itd. wywołują czasami takie zniecierpliwienie, czy
            > pogardę....merde prawda, że to rzekomo dlatego, że tu jesteśmy tylko nickami,
            i
            >
            > nie ma znaczenia płeć, wiek, wygląd, zawód, itp....... przecież spotykamy się
            w
            >
            > tzw. realu, i to bardzo chętnie.......pozdrawiam wszystkich hipokrytów:))
            >
            > toulaa_czasem_nie_tylko_nick

            Ha, no ja np. cenie sobie swoja tzw. prywatnosc, i nie lubie gdy ktos
            mnie bezceremonialnie o pewne rzeczy pyta, nie znajac mnie w ogole. Jak
            to sie mowi, beczke soli trzeba z kims zjesc, zeby ujawnic mu wlasne
            intymne dane :-)

            Pikus
            • toulaa Re: skąd klikasz? 17.11.03, 22:34
              oczywiście, w mordę temu, kto bezceremonialnie pyta Cię o intymne
              dane!!!!!!...ale czy do intymnych danych należy region kraju, z którego
              klikasz????

              ..a co do beczki soli...hm...obyśmy jednak zjadali ją nie na forum, nie na
              czacie, ale w "życiu", czego Państwu i sobie życzę:))))



              --
              Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
              • pikus Re: skąd klikasz? 18.11.03, 10:38
                toulaa napisała:

                > oczywiście, w mordę temu, kto bezceremonialnie pyta Cię o intymne
                > dane!!!!!!...

                Toulaa. No jak tak mozesz pisac, "w morde"...Myslisz ze
                ja jakis agresywny jestem? :)

                > ale czy do intymnych danych należy region kraju, z którego
                > klikasz????

                A moze klikam z Ksiezyca, gdzie jestem z tajna misja NASA? Sa takie
                miejsca, ktore jak sie je nazwie, prowokuja od razu kolejne pytania,
                jak np. "a co tam robisz", i juz jest coraz intymniej. I tu jest wewnetrzny
                sprzeciw co do zasady. Zasada bowiem powinna byc taka, ze przy
                nawiazywaniu kontaktu staramy sie czyms niebanalnym te druga strone
                zainteresowac, niezaleznie od tego skad klika, ile ma lat, itp. I gdy
                owo wzajemne zainteresowanie sie pojawi, to wtedy juz wolna droga
                do stopniowego odslaniania coraz wiecej siebie.

                > ..a co do beczki soli...hm...obyśmy jednak zjadali ją nie na forum, nie na
                > czacie, ale w "życiu", czego Państwu i sobie życzę:))))

                Ale czesto tak jest, ze na forum i czacie spotykasz sie z innymi ludzmi,
                a w zyciu z innymi, i jesli ci "wirtualni" zasluguja na zjedzenie z nimi
                beczki soli, to dlaczego tego nie robic.

                Pikus
                • toulaa Re: skąd klikasz? 18.11.03, 13:24
                  pikus napisał:

                  > >
                  > Toulaa. No jak tak mozesz pisac, "w morde"...Myslisz ze
                  > ja jakis agresywny jestem? :)

                  > pikus, nie śmiałabym nawet tak pomyśleć:)


                  > > Zasada bowiem powinna byc taka, ze przy
                  > nawiazywaniu kontaktu staramy sie czyms niebanalnym te druga strone
                  > zainteresowac, niezaleznie od tego skad klika, ile ma lat, itp. I gdy
                  > owo wzajemne zainteresowanie sie pojawi, to wtedy juz wolna droga
                  > do stopniowego odslaniania coraz wiecej siebie.


                  tak, ale nie ma tu prostego przełożenia z realu....tam widzimy plus minus
                  płeć:)))), wiek (nie zawsze:))) itd., tu doprawdy niezwykle trudno jest
                  wyobrazić sobie Rozmówcę ( a bez tego to nie będzie dialog żywych osób) bez
                  podstawowych danych. Kwestią delikatności pytającego jest, o co i jak pyta, i
                  naszej, ile zechcemy ujawnić ( no, chyba,że ktoś uważa,że jego płeć i imię na
                  przykład musi być suuuper strzeżoną tajemnicą i zdradzi ją albo na mękach,
                  albo w dowód najwyższej łaski, to o.k.) Potem, oczywiście, przychodzi czas na
                  to bycie zainteresowanym, choć mnie bardziej odpowiada droga odwrotna, tzn.
                  osoby, które są dla mnie interesujące i vice versa ( tzn. interesujące, sądząc
                  po tzw. ogólnej rozmowie), poznaję dopiero po dłuższym czasie w rozmowie
                  bezpośredniej, ale to nie ma znaczenia tak naprawdę.


                  >
                  >>
                  > Ale czesto tak jest, ze na forum i czacie spotykasz sie z innymi ludzmi,
                  > a w zyciu z innymi, i jesli ci "wirtualni" zasluguja na zjedzenie z nimi
                  > beczki soli, to dlaczego tego nie robic.
                  >
                  > Pikus



                  ..tak, tylko,żeby to robić, to właśnie trzeba zacząć trochę choć się
                  odsłaniać:))

                  pozdrawiam-

                  toulaa_zwolenniczka_niespiskowej_teorii_dziejów



                  --
                  Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
          • agni_me Re: skąd klikasz? 17.11.03, 16:20
            Jak Warszawa, Warszawą (przynajmniej od sześciu pokoleń), na targ chodziło się
            po najróżniejsze wiktuały prosto ze wsi. Bazarki pojawiły sie dopiero co, razem
            z kapitalizmem leżakowo-szczękowym i nie mają nic wspólnego z targiem. Dawne
            warszawskie bazary, przypominały Koło i handlowało się na nich starzyzną, żadna
            dama nie pokazywała się na bazarze, bo nie miała po co.

            Co zaś do pytań "skąd klikasz" irytujące są z dość oczywistych powodów,
            oczywistych dla każdego, kto nie ma zamiłowania do tworzenia kwestionariuszy
            osobowych rozmówcom, reszta niech się zdumiewa. Wszak nie jesteśmy tylko
            nickami, przychodzimy tu sami ze sobą :-)
            • toulaa Re: skąd klikasz? 17.11.03, 22:39
              agni_me napisała:

              > Jak Warszawa, Warszawą (przynajmniej od sześciu pokoleń), na targ chodziło
              się
              > po najróżniejsze wiktuały prosto ze wsi. Bazarki pojawiły sie dopiero co,
              razem
              >
              > z kapitalizmem leżakowo-szczękowym i nie mają nic wspólnego z targiem. Dawne
              > warszawskie bazary, przypominały Koło i handlowało się na nich starzyzną,
              żadna
              >
              > dama nie pokazywała się na bazarze, bo nie miała po co.
              >
              > Co zaś do pytań "skąd klikasz" irytujące są z dość oczywistych powodów,
              > oczywistych dla każdego, kto nie ma zamiłowania do tworzenia kwestionariuszy
              > osobowych rozmówcom, reszta niech się zdumiewa. Wszak nie jesteśmy tylko
              > nickami, przychodzimy tu sami ze sobą :-)



              ..właśnie napisałam,że bazarek to WARSIAWSKIE określenie, nawet papa, hehe, mi
              mówił, że damy tam nie chadzają:))))))

              t._stały_bywalec_Koła


              co do (rzekomych) kwestionariuszy statystycznych, warto założyć nowy wątek
              chyba......

              pozdrawiam:)))

              toulaa_nadal_zdumiona


              --
              Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
              • agni_me skąd klikasz? nie z warsiawki na bogów 17.11.03, 22:57
                toulaa napisała:

                > ..właśnie napisałam,że bazarek to WARSIAWSKIE określenie,

                nie mam niestety żadnego kontaktu z Warsiawką, czym by ona nie była, wiec nie
                wiem, jak tam się mówi.

                > co do (rzekomych) kwestionariuszy statystycznych, warto założyć nowy wątek
                > chyba......

                nie statystycznych a osobowych, to znaczna różnica, i o ile statystyczne mogą
                potrzebować nowego wątku, o tyle osobowe zostawiam róznym paniom kadrowym, to
                ich działka

                > pozdrawiam:)))

                też pozdrawiam
                >
                > toulaa_nadal_zdumiona

                to widać nawet, że zdumiona

                agni_me_zdymiona (kominek)
                • toulaa Re: skąd klikasz? nie z warsiawki na bogów 18.11.03, 13:31
                  jatamniewiem o czym Ona mówi, bo my tu u nas żadnych targów ani inszych bazarów
                  nie mamy, jeno pyzy u nas na Różycu sprzedaje, to mogie coś nieroz pokręcić, za
                  co przepraszam, i jeszcze chciałam powiedzieć, że mnie też koza dymi, no a na
                  tych ankietach różnych to ja się nie znam, to Jadźka, znaczy się bratowa, bo
                  ona robi w administracji na Ząbkowskiej
                  --
                  Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
        • pikus Re: skąd klikasz? 17.11.03, 16:14
          maggy napisała:


          >
          > bardzo mi sie spodobalo, piku, rozroznienie miedzy 'zignorowac' a 'dac
          > ignora' ;-)) ale gdybys mogl sprecyzowac...?

          Dla Ciebie wszystko :-)) "Zignorowac" to znaczy zamknac swoje okienko
          albo po prostu nie odpowiadac na stawiane tam pytania, w nadziei ze
          temu komus sie znudzi. Jak mu sie nie znudzi, to wtedy "daje sie
          ignora" w sposob wszystkim na czacie wiadomy :-)

          > bo mam pewna niejasnosc, co dla w/w mlodziezy mniej traumatyczne, hehe
          > hipcio

          Hehe tego to i ja nie wiem, ale wydaje mi sie ze bardziej traumatyczne
          jest dostanie od kogos ignora.

          :-)

          Pikus
          • maggy Re: skąd klikasz? 17.11.03, 21:53
            tak też sobie pomyslalam, piku, choc dalibog, dla mnie akurat jest odwrotnie; ale coz - ja nie mlodziez, hehe... echch... gdzie sa niegdysiejsze sniegi, pikuniu?? ;-)))
            cmmoookk ;-)
    • bigott Re: skąd klikasz? 17.11.03, 14:17
      klikanie jest tylko wierzcholkiem,
      wyrazistym, bo dla nas stosunkowo bliskim...
      Zyjemy w swiecie, w ktorym wszystko jest
      tylko pozorem tego, czym powinno lub mogloby byc.
      Szczycimy sie niesamowitymi wrecz mozliwosciami technicznymi
      porozumiewania sie, a nie bardzo potrafimy sie porozumiec,
      wysylamy w kosmos satelity by za ich posrednictwem
      wypisywac niewyobrazalne ilosci bredni w sms-ach,
      czytamy ksiazki, ktorych pisanie polega na
      "nawiazywaniu" czy "odwolywaniu sie" do ludzi,
      ktorych autor okresla swoimi mistrzami,
      a sa oni ofiarami jego niedostatkow,
      sluchamy muzyki, ktorej juz sie nie komponuje czy tworzy,
      ale skleja - sorry - miksuje, sampluje itp.
      O obrazkach ktore masowo zaludniaja karty pamieci
      aparatow cyfrowych, a ktore nijak nie mozna nazwac fotografia
      nie wspominam juz, bo zbyt czesto o tym wspominam :)
      A o jedzeniu nie pisze bo do obiadu daleko...

      pozór latwiejszy jest... a zyjemy przeciez po to,
      by bylo nam latwiej i przyjemniej

      b.
        • urszulka_ma Re: skąd klikasz? 19.11.03, 11:20
          Znad swojego ogniska...
          ..tak ten obraz jest przepełniony samotnością..mimo że ognisk na nim dużo..
          ..dużo ludzi siedzących przy tych ogniskach..Ale jak oni tam siedzą..głowy
          pochylone..każdy w swojej zadumie trwa..i nie ma porozumienia..każdy samotny
          bardzo..
          Ostatnio..jechałam pociągiem..trafiłam do przedziału..w którym siedziało już 5
          osób ..byłam więc w tym przedziale 6 ..Połączyła nas..pasażerów tam siedzących
          wspólna podróż..trwająca..około pięć godzin.. Próbowałam swoich współtowarzyszy
          podróży zagadywać..zwyczajnie tak.. Cisza trwająca w tym przedziale wydawała mi
          się dziwnie nienaturalna ..nikt nie podjął rozmowy..
          Pięć godzin dziwnej ciszy siedzących obok siebie ludzi..
          I wtedy bardzo ciepło pomyślałam o naszym czacie..i nawet o
          tych "denerwujących" pytaniach "skąd klikasz"...Pozdrawiam:)))
          • pikus Re: skąd klikasz? 19.11.03, 11:33
            urszulka_ma napisała:


            > Ostatnio..jechałam pociągiem..trafiłam do przedziału..w którym siedziało już
            5
            > osób ..byłam więc w tym przedziale 6 ..Połączyła nas..pasażerów tam
            siedzących
            >
            > wspólna podróż..trwająca..około pięć godzin.. Próbowałam swoich
            współtowarzyszy
            >
            > podróży zagadywać..zwyczajnie tak.. Cisza trwająca w tym przedziale wydawała
            mi
            >
            > się dziwnie nienaturalna ..nikt nie podjął rozmowy..
            > Pięć godzin dziwnej ciszy siedzących obok siebie ludzi..
            > I wtedy bardzo ciepło pomyślałam o naszym czacie..i nawet o
            > tych "denerwujących" pytaniach "skąd klikasz"...Pozdrawiam:)))

            Hehe, przypomnial mi sie odcinek serialu "Alf", w ktorym bohater
            trafil do klasztoru gdzie obowiazywalo milczenie, no i oczywiscie
            ze swa zwykla swada probowal braciszkow rozruszac, ale oni sie nie
            dali, i jedyne co to gdy juz powiedzial ze odchodzi, potraktowali
            te decyzje oklaskami :))

            Moim zdaniem, nic na sile. Cisza wcale nie jest nienaturalna, ludzie
            w koncu sie nie znaja, a wiec nikt nie chce wychylic, no i trudno.
            Trzeba respektowac prywatnosc czlowieka, polegajaca na prawie do
            milczenia, nawet jesli w przedziale siedzi 6 osob. Nie mowie
            ze Ty, ale sa tacy "gadacze", od ktorych szlag czlowieka trafia...

            Pikus
            • urszulka_ma Re: skąd klikasz? 19.11.03, 12:09
              Nie pisałam o gadaniu dla gadania.. Oczywiście, że w klasztorach niektórych
              obowiązuje zakaz rozmów w pewnych godzinach..i wtedy takie zaczepianie i
              namawianie na rozmowę braciszków..jest oczywiste..że jest źle postrzegane..
              ..Ktoś ostatnio napisał do mnie na czacie.."nie gadaj tyle..tylko wysyłaj swoje
              zdjęcie"..tonem niemal rozkazującym..no i takie zaczepki to wiadomo..jak należy
              potraktować..:)))
              Nie zrozumiałeś mnie..Piku..
              ..Chciałam tylko przedstawić sytuację..gdzie ludzie wśród ludzi..czują się
              samotnie..a jednocześnie nie mogą się z ludźmi porozumieć..brak
              zrozumienia..porozumienia..samotności wśród ludzi..tak jak na obrazie
              Beksińskiego...
              ..mimo..że mnie nie rozumiesz..pozdrawiam..:)))
              • pikus Re: skąd klikasz? 19.11.03, 17:00
                urszulka_ma napisała:

                > Nie pisałam o gadaniu dla gadania.. Oczywiście, że w klasztorach niektórych
                > obowiązuje zakaz rozmów w pewnych godzinach..i wtedy takie zaczepianie i
                > namawianie na rozmowę braciszków..jest oczywiste..że jest źle postrzegane..

                Och, wiesz....to byl tylko "Alf" :-)

                > Nie zrozumiałeś mnie..Piku..
                > ..Chciałam tylko przedstawić sytuację..gdzie ludzie wśród ludzi..czują się
                > samotnie..a jednocześnie nie mogą się z ludźmi porozumieć..brak
                > zrozumienia..porozumienia..samotności wśród ludzi..tak jak na obrazie
                > Beksińskiego...

                Ja mysle, ze Cie rozumiem, tylko nie do konca sie zgadzam, i o to chodzi.
                Tez wole na ogol sobie z kims przypadkowym milo porozmawiac, w pociagu
                czy gdzies. Ale bywa i tak, ze wolalbym poczytac ksiazke, gazefe, posluchac
                muzyki
                z walkmana, pogapic sie w okno, pomyslec...I ktos przypadkiem moze tez tak
                miec. I to nie jest przyklad na to, ze w takiej sytuacji nie mozesz sie z ludzmi
                porozumiec, bo moze gdyby zaszla potrzeba, gdyby zaistnial jakis katalizator,
                dogadalibyscie sie swietnie. No a samotnosc wsrod ludzi jest, fakt. Ale mowie:
                nic na sile.

                > ..mimo..że mnie nie rozumiesz..pozdrawiam..:)))

                No to sie ciesze, ze zasluzylem, mimo wszystko...Zrozumialem tyle, ze milczenie
                jest srebrem, a mowa zlotem. Madrzy ludzie kiedys inaczej to sformulowali :-)

                Pikus
                • urszulka_ma Re: skąd klikasz? 19.11.03, 21:07
                  pikus napisał:

                  > Ja mysle, ze Cie rozumiem, tylko nie do konca sie zgadzam, i o to chodzi.
                  > Tez wole na ogol sobie z kims przypadkowym milo porozmawiac, w pociagu
                  > czy gdzies. Ale bywa i tak, ze wolalbym poczytac ksiazke, gazefe, posluchac
                  > muzyki
                  > z walkmana, pogapic sie w okno, pomyslec...I ktos przypadkiem moze tez tak
                  > miec. I to nie jest przyklad na to, ze w takiej sytuacji nie mozesz sie z
                  ludzm
                  > i
                  > porozumiec, bo moze gdyby zaszla potrzeba, gdyby zaistnial jakis katalizator,
                  > dogadalibyscie sie swietnie. No a samotnosc wsrod ludzi jest, fakt. Ale mowie:
                  > nic na sile.

                  Oczywiście, że w sytuacji jazdy w pociągu..nikt nie wstanie i nie tupnie nogą..
                  hej wy tam! ..rozmawiać mi tu ze mną!..i nie musisz mnie przekonywać..że na
                  siłę nikogo się do rozmowy nie zmusi..masz rację..:)))
                  ..ale nie zrozumiałeś mojego toku myślenia ..bo wyrwałeś z wypowiedzi tylko tą
                  sytuację pociągu..masz racje co do niej...ale ja nie po to o niej wspomniałam..
                  Piszemy w wątku..moneoo..On zwrócił uwagę na sposób nawiązywania kontaktów na
                  czacie..na formę pytania "skąd klikasz?"..że taka a nie np.."skąd piszesz?"..że
                  nie kamerować tylko filmować..(choć moneoo..Wajda też nie filmuje tylko
                  reżyseruje..filmują operatorzy kamer..ale to tak na marginesie)..
                  W wątek ten wpisał się bigot..opisał tyle możliwości komunikacji społecznej
                  wymyślonej przez człowieka..satelity, telefony, sieci itd. ..wspomniał o
                  wysyłaniu tysięcy słów do drugiego człowieka..ale w tym wszystkim..człowiek i
                  tak pozostaje samotny bo brakuje tego zrozumienia czuje się samotny wśród
                  ludzi...
                  Margit nawiązała do nastroju i pozdrowiła znad swojego ogniska..
                  A ja porównałam sytuację na obrazie Beksińskiego do zwyczajnej sytuacji jazdy w
                  pociągu..ale napisałam na dole zdanie..że wtedy ciepło pomyślałam o naszym
                  czacie..mimo tych denerwujących pytanek.."skąd klikasz?"..że tu mimo wszystko
                  łatwiej nawiązuje się jakieś porozumienie..
                  ..gdybym siedziała 5 godzin na czacie..wiesz ile ciekawej rozmowy by się
                  odbyło..bez tych wszystkich...pani pozwoli..że się przedstawię..i bez różnicy
                  czy ktoś by napisał..skąd klikasz?..czy skąd piszesz?...też nie lubię pytanek
                  ankietowych...sama nigdy nie pytam ..
                  Wpadając na czat..też nikogo nie zmusisz do rozmów..wiadomo..ale nawiązanie
                  kontaktu..z drugim człowiekiem..rozmowa jest łatwiejsza..nie uważasz?..i tego
                  dotyczył mój wpis...:)))
                  Pozdrawiam:)))
                  • pikus Re: skąd klikasz? 20.11.03, 10:54
                    urszulka_ma napisała:

                    > Wpadając na czat..też nikogo nie zmusisz do rozmów..wiadomo..ale nawiązanie
                    > kontaktu..z drugim człowiekiem..rozmowa jest łatwiejsza..nie uważasz?..i tego
                    > dotyczył mój wpis...:)))
                    > Pozdrawiam:)))

                    No tak, ale tutaj wlasnie to mniej wiecej po to przychodzisz, aby nawiazac
                    kontakt
                    z drugim czlowiekiem, i wiesz ze wszyscy...ale nadal nie rozumiem porownania
                    z pociagiem. Bo tam wsiada sie nie dla pogaduszek, ale zeby przemiescic sie
                    z miejsca na mejsce, i jesli rozmowa w przedziale sie nie klei, nie ma co
                    wyciagac
                    wielkich wnioskow o samotnosci wsrod ludzi, o nieumiejetnosci porozumienia sie,
                    itp. Czy wreszcie o swojej wlasnej wyzszosci: ja probowalam/em, ja
                    zagadywalam/em,
                    a oni jacys tacy....jak u Smolenia w tramwaju. Nie mozna miec do ludzi pretensji
                    o to,
                    ze sie nie zachowuja zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

                    Pikus
                    • urszulka_ma Re: skąd klikasz? 20.11.03, 11:28
                      pikus napisał:
                      Czy wreszcie o swojej wlasnej wyzszosci:
                      ja probowalam/em, ja zagadywalam/em, a oni jacys tacy....jak u Smolenia w
                      tramwaju. Nie mozna miec do ludzi pretensj i o to, ze sie nie zachowuja zgodnie
                      z naszymi oczekiwaniami.


                      Piku nie wiem.. kto tu wyciąga wielkie wnioski..
                      przeczytaj jeszcze raz moje słowa bardzo uważnie..
                      .."Połączyła nas..pasażerów tam siedzących
                      wspólna podróż..trwająca..około pięć godzin.. Próbowałam swoich współtowarzyszy
                      podróży zagadywać..zwyczajnie tak.. Cisza trwająca w tym przedziale wydawała mi
                      się dziwnie nienaturalna ..nikt nie podjął rozmowy..
                      Pięć godzin dziwnej ciszy siedzących obok siebie ludzi..
                      I wtedy bardzo ciepło pomyślałam o naszym czacie."..

                      Pisałam o swoich odczuciach Piku..a nie o pretensjach do ludzi..
                      czasem siedząc..opierając się o drugiego człowieka..ramieniem, czy
                      udem ..czując jego bliskość..jego ciepło..(w przedziale było dosyć
                      ciasno)..człowiek mimo to czuje się samotny..tak jak na tym obrazie
                      Beksińskiego..tam też siedzą ludzie..blisko siebie..a jednak są sami..

                      własne moje odczucia Pik..uczucia..a nie postawa roszczeniowa..
                      ..rozumiesz jaka to jest różnica..?

    • maverickb nie na temat pewnie.. 17.11.03, 19:57
      zatem Moneoo wybacz mi,

      fredzie, zadna ale to zadna kobieta nie mogla powiedziec krakowianinowi
      zdania "spusc sie na mnie..". Powod? Jest jasny - zaden krakowianin nie pozwoli
      sobie zdawac sie na laske damy, poniewaz ma na tyle czci i honoru,i wie, ze
      dama jest od tego aby sie zdala na niego.:-).
      Oczywiscie mowie teraz o krakowianinach a nie o ludnosci tam przybylej.:-).

      Historia prawdziwa teraz..
      Bawiac ostatnio w W-wie, przyjela mnie w domu swym przyjaciolka moja serdeczna,
      osoba niepalaca papierosy.
      Abym w domu jej nie smrodzil, porosilem ja o wybaczenie, ze musze wyjsc zapalic
      papierosa, abym uniknal sytuacji dla niej dziwacznej, smiesznej zapewne i
      wprawiajecej w zaklopotanie, zapytalem ja (wybacz mi ojcze i matko),nb. uczylem
      sie zdania tego godzine, " czy moge wyjsc na dwor?", reka mi drzy jak to teraz
      pisze:-), wyjasniajac, ze u nas mowi sie "na pole" ale gosciem jestem i
      postaram sie przystosowac do sytuacji.
      Odpowiedz byla mi mila:-), nie mam sie przejmowac pierdolami i ona(kolezanka ta
      niby), wie jak sie u nas mowi i nie jest jej to obce..aczkolwiek egzotyczne
      jest, jak sadze.
      Wyjasnilem jej spiesznie, ze my w Krakowie mieszkamy we dworach, z ktorych na
      pole wychodzimy, a tych pozostalych z pola do dworu wpuszczaja, i taka jest
      roznica:-).
      Istnieje dokument, ba!, nawet dwa, gdzie w Krakowie kupuje sie jablka a nie
      japka, ewa wymawiac to umi wielce, oraz dokument drugi, gdzie zubrowke sie pije
      z sokiem jablkowym, choc co poniektorzy ja pili z sokiem japkowym:-).Ja pilem
      bez soku.

      Tyle sprostowania malego, odnosnie jezyka krakowskiego:-), gdzie powtorze raz
      jeszcze mowie o jezyku naszym, krakowskim a nie o jezyku ludnosci tam przybylej.

      Odnosnie targow i bazarow, hmm... osiem lat temu, przyjezdzajac do Bialegostoku
      (niedziela byla), po raz pierwszy w zyciu moim, wziawszy prysznic*, i
      przebrawszy sie, wyszedlem z hotelu (Golebiewski), zapytalem odzwiernego gdzie
      tu jest rynek?, na mysli majac oczywiscie centrum, zabytki jakies oraz mile
      kawiarnie:-). Czlek ten mnie nie rozumial i smial sie ze mnie czy ja nie
      stukniety jestem, mowiac,ze:" dzisiaj niedziela jest a ruskie z towarem, to
      dopiero jutro przyjada handlowac". Zapytalem w tym momencie o centrum (tez mial
      maly problem ten pan)i uzyskawszy odpowiedz oddalilem sie krokiem godnym w
      pokazanym kierunku i jak sie okazalo znalazlem tam wiele knajpek milych memu
      oku i podniebieniu:-).
      I tym optymistycznym akcentem koncze zyczac milego wieczora.

      mave

      *w innach regionach Kraju mowia na to tusz,:-)
    • innco Re: skąd klikasz? 18.11.03, 00:19
      Owszem, może i
      > odpowiadałbym na takie pytania, gdybym uprzednio obejrzał ze 20 odcinków "Mody
      > na sukces", ale obawiam się, że po tym zabiegu, przy procesie myślenia,
      > bolałaby mnie głowa. A ja sobie czasem lubię pomyśleć, choćby i te jedyne 10
      > minut z rana, bo to zawsze jest coś. A głowy bólu bym nie zniósł.

      Jestem migrenowcem, od 5 lat cierpię z tego powodu. Nie oglądam "Mody na
      sukces" już od pilota, który też udało mi się ominąć. Moneoo, co znobić kiedy
      Imigren nie pomaga, a od nałogu jestem wolna? Jak myśleć bez bolączki, choćby
      nawet o tym skąd klikam?

      Cholera, gdyby nie torsje napisałabym coś o kamerowaniu:-)

        • toulaa Re: skąd klikasz? 19.11.03, 11:40
          pikus napisał:
          Hehe, przypomnial mi sie odcinek serialu "Alf", w ktorym bohater
          trafil do klasztoru gdzie obowiazywalo milczenie, no i oczywiscie
          ze swa zwykla swada probowal braciszkow rozruszac, ale oni sie nie
          dali, i jedyne co to gdy juz powiedzial ze odchodzi, potraktowali
          te decyzje oklaskami :))

          Hehe, a moi się znów przypomniała scena z "Żywota Bryana" Monty Pythona, jak
          wpadli do jamy pustelnika, który nie powiedział słowa od pięćdziesięciu lat,
          zrzucili mu coś na nogę, więc wykrzyknął :" fuck!". Biedaczek:))))

          Moim zdaniem, nic na sile. Cisza wcale nie jest nienaturalna.



          Nie jest nienaturalmna, gdy jest między ludźmi bardzo już sobie bliskimi....:"
          chcę z TOBĄ milczeć, kochanie.."( hehe, to trudne). Natomiast, gdy gościmy
          kogoś pierwszy, czy drugi raz, to gorączkowo podtrzymujemy rozmowę, choćby na
          siłę, prawda? No i dobrze, że na czacie się nie milczy, jak sama nazwa
          wskazuje...:))))




          --
          Malovaný džbánku z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
    • moneoo He he he 19.11.03, 12:15
      Jak ja was lubie, dużo wpisów, prawie ani jeden na temat, a wątek na topie ;o)
      Jutro tez cos napiszę. ;o)
      • binka Re: He he he 19.11.03, 12:37
        w sumie wiek można wyczuć po tym jak ktoś "mówi" nawet tu;-))

        jednak piku -mam frywolną refleksję po tym twoim "najpierw zainteresować" ale
        zmilczę;-)))

        dziękuję mave za to "pole";-)) kiedyś się z kuzynem w Leżajsku kłóciłam ,ze tak
        się nie mówi,ale to było wileeelee lat temu;-)
        • peter.steele Re: He he he 19.11.03, 21:31
          Moneoo i o to chodzi aby po 5 wpisach zboczyć z tematu tak jest w wiekszości
          postach. Kiedys pisalem, że to jest tryny.

          --
          Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
          Marzyłem też, wolno było marzyć
    • urszulka_ma ...zainspirowna wypowiedzią pani Haliny...;))) 23.11.03, 19:58
      Uśmiałam się..wszystko na pytanie "skąd klikasz?"
      ......się już dowiedziałam:))))))

      Nonstop z Preterkiem..
      na wspólnej miedzy siedzą
      jeden "luxuje" drugi "zaklucza"..
      ..szukają wspólnego klucza..
      Jedna pani rodem z Koła..
      w "warsiawce" siedzi i się dziwuje
      że do czeskiego wszystko pasuje..
      Druga pani oburzona powiada..
      ależ moja pani droga..!
      Żadna dama w Warszawie
      po bazarkach nie chodziła..!
      Bądź łaskawa moja miła..
      nie powtarzać takich plotek
      koło mojego komina..!
      Tu Pomorze..dodało:
      Ja słyszałam, że do miasta..
      teraz wiem, że zakupy są to i basta!
      A sklepy czy składy to są dziury wykopane..
      w ziemi pochowane..
      Jaka ziemia?.. Jakie pole..?
      toż to na dwór u nas się nie wychodzi..
      ..moi drodzy..jeno na pole..!
      ..odezwały się krakole..
      Ależ, co też pan tu mówi..
      ..spuść się pan na babę!
      ona wie tu doskonale..
      A nieprawda..nie wiedziała..
      Krakowiakom dziękowała..
      Na to poważnie pan przemówił:
      Ułatwiajmy sobie życie ludzie!
      Przecież i tak w tym świecie..
      pełno bzdur i słów wysyłamy..
      ..a i tak jesteśmy niezrozumiani.
      Nie młodzież nastrojona..
      ..przy ognisku przytulona..
      pozdrowienia swe wysyła..
      dla wszystkich zawsze miła..
      Jeden pan z księżyca ..
      co to poleciał na misje..
      w telewizji widział..misie..
      i stwierdził..że najlepiej milczy się!
      Nie rozumiał..jednej pani..
      ..która często podróżowała..
      czat do przedziału pociągu porównała..
      Po co Wy się tu spieracie..?
      ..napisało senne stworzenie
      I tak wiadomo ża..tylko Ja..
      ..mam niebieskie siedzenie!
      Przybyła troskliwa..Halina
      Panie moneoo miły..do króla powiada..
      który na trone czasem z gazetą zasiada..
      Bo się pan choroby nabawi od myślenia..
      na czterech literach od siedzenia!

      A morał wychodzi z tej bajki taki..
      Już nie musicie się głowić..dziewczyny, chłopaki..
      Skąd..czy klika..czy pisze..czatownik jaki
      Czy ta forma..pytania..czy ta prawidłowa..
      nie potrzebne już żadne pytające słowa...
      Bo jasne jest dla wszystkich..
      skąd pochodzą turyści..wszyscy..
      Którzy..do wątku pana moneoo przywędrowali
      i żartując poważnie tu o sobie pisali:)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka