Dodaj do ulubionych

Jak myslicie - co sugerują te objawy?

03.03.07, 16:01
Witajcie. Jestem tu nowy. Mam 34 lata. Do jesieni ubiegłego roku nie miałem
żadnych problemów z układem sercowo - naczyniowym. Niestety teraz ten stan
się zmienił. Zaczęło się od tego że w całkiem niewinnych sytuacjach (np
podczas siedzenia przy stole ze znajomymi)wydawało mi się że zaraz zasłabnę.
Siedziałem jak na szpilkach i myslałem że zaraz coś się stanie. Przy tym
tętno stawało się bardzo wysokie. Na jakiś czas się to uspokoiło, ale w
styczniu znowu zaczęło mi bez żadnych wytłumaczalnych przyczyn wzrastać
ciśnienie i to szczególnie gdy położyłem się do łóżka i chciałem zasnąć.
Podczas tego odczuwałem inne nieprzyjemne objawy - nie mogłem się ułożyć w
taki sposób, aby móc spokojnie zasnąć. Byłem wewnętrznie roztrzęsiony.
Doraźnie brałem propranolol, czasami tylko captopril. Potem poszedłem do
lekarza. Dostałem Xartan - miałem brać 1/2 tabletki przed południem. Niewiele
to pomagało, bo w dzień cisnienie było trochę za niskie aby na wieczór znowu
wzrosnąć. Poszedłem do kardiologa który kazał mi brać Xartan - 1 tabletkę
przed południem a na wieczór Oxycardil 120. Przez kilka dni tak własnie
brałem te leki, ale mimo to przykre dolegliwości typu wewnętrzna "trzęsawka"
i tętno ponad 100/minutę znowu wychodziły poźnym wieczorem. Wtedy ratowałem
się połową tabletki 40 mg propranololu i validolem. Kilka dni temu znowu
byłem u lekarza który odstawił Oxycardil a zalecił znowu Xartan 1 tabl a
wieczorem 1 tabl. Bisocard 5 mg. Bisocard brałem przez 2 dni, ale dzisiaj w
nocy ciśnienie spadło mi do 99/60 przy tętnie 92 i przy tym czułem się
fatalnie jakbym miał zaraz zemdleć. Dzisiaj nie brałem żadnych leków a moje
cisnienie wynosi 110/71 przy tętnie 80. Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce
i mam już duży mętlik w głowie. Miałem robione USG jamy brzusznej i wszystko
jest OK poza trochę stłuszczoną wątrobą. Holter wykazał podwyzszone cisnienie
w ciągu dnia. Do tego odczuwam ciągłe zmęczenie, senność i objawy podobne do
depresji - utrata zainteresowań, zerwanie kontaktów z przyjaciółmmi, łatwa
męczliwość, przygnębienie. Mi to wygląda na niewydolność serca, albo na
zaburzenia nerwicowe - a jakie jest Wasze zdanie? Jesli nawet jest to
depresja, to czy może ona powodować aż takie zaburzenia ze strony ukłądu
sercowo - naczyniowego? Czy powinienem sobie zrobić echo serca czy próby
wysiłkowe, a może jeszcze jakieś inne badania? Będe wdzięczny za jakiekolwiek
sugestie.
Edytor zaawansowany
  • green_land 03.03.07, 16:34
    Moge tylko coś powiedziec na własnym przykładzie.
    Moje kłopoty z sercem zaczęły sie prawie 4 lata temu po ciąży. Mam arytmię i
    jeszcze kilka innych rzeczy. Wiem,ze przy tachykardii, napadzie częstoskurczu,
    silniejszej arytmii pojawia się niepokój, trudny do określenia. Nie umiem sobie
    z nim wtedy poradzic, zaczynam panikowac i koło się zamyka. Od jakiegoś czasu
    mam też dziwne zawroty głowy, pierw czuję jakby coś uciskało mnie silnie
    pośrodku głowy, potem robi mi się słabo, jakbym miała zemdlec no i zaczyna sie
    helikopter. Potworne uczucie. Na arytmię dostałam con cor cor 2,5 raz dziennie,
    mam brac podwójną dawkę przy ataku arytmii. Cisnienie mam raczej na stałym
    niskim poziomie, np.90/60 do ok.120/90. Puls zawsze trochę wyższy, czyli w
    spoczynku ok 86, ale czasami 70. Pamiętam,że zwiastunem problemów z sercem było
    właśnie podwyższone mocno ciśnienie - max miałam 160/97 (a w ciąży miałam
    kiedyś ok.74/48!). Validolu na uspokojenie nie biorę, bo w ogóle mi nie pomaga,
    mogę zjeśc całe opakowanie i nic. Biorę lexotam 3 mg i serce się uspokaja.
    Przebadali Ci tarczycę? Czasami przy obniżonym nastroju, męczliwości okazuje
    się,że wariuje właśnie tarczyca. Czasami także winne temu są zwykłe pasożyty -
    lamblie np.
    Teraz piję buerlcithin, podobno dobry jest na nerwy:)
    No i spróbuj trochę się wyluzowac, może ten wewnętrzny strach w Tobie potęguje
    objawy?
    A miałes test wysiłkowy? UKG serca?

  • mircio30 05.03.07, 19:57
    Witaj. Dziękuję za odpowiedź. Zawsze to trochę otuchy wlewa się gdy ktoś
    spróbuje pomóc. Dzisiaj mimo dobrego cisnienia (120/80)nie czuję się najlepiej,
    bo mam spore tętno. Rano wziąłem połówke Xartanu a teraz poł tabletki Bisocardu
    (to chyba odpowiednik Concoru) Jutro umówiłem się na wizytę u psychiatry żeby
    upewnić się czy to nie jakaś postać depresji lub nerwicy. Może psychiatra
    pomoże mi bardziej niż kardiolog. Napiszę jutro .. POzdrawiam
  • mircio30 10.03.07, 22:37
    Tak jak pisałem byłem we wtorek u psychiatry. Stwierdziła u mnie niemalże
    stuprocentową nerwicę z elementami depresji. Na moje pytanie czy przy dobrym
    ciśnieniu brac nadal pół Xartanu rano i Bisocard 5 mg wieczorem stwierdziła że
    nie jest to konieczne, a leki które ona mi przepisze obniżą mi cisnienie i
    wyciszą wewnętrznie. Biorę 1 tabletkę Fluoksetyny rano, a na wieczór Mianserynę
    10 mg, Doxepin 25 mg i 3 razy dziennie Neurol 0,25. No i tu mam trochę
    wątpliwości czy jednak to nie za dużo leków naraz. Nie pasuje mi tu Doksepina i
    ten Neurol chyba jak dla mnie w zbyt dużej dawce. Jedyny plus jest taki, że w
    końcu się wysypiam, ale rano i do południa chodzę jak naćpany. Spróbowałem bez
    Doksepiny i jest lepiej - zasypiam równie szybko, nie budzę się w nocy a rano
    jestem w stanie normalnie funkcjonować. Niestety dzisiaj znowu objawy związane
    z sercem dały znać o sobie. Od południa było mi słabo, trochę duszno i czułem
    się jakbym nie stał na własnych nogach. Do tego wieczorem tętno ponad 120 i
    uczucie że mdleję, a ja musiałem akurat przejechać kilka kilometrów samochodem.
    Miałem w samochodzie Nitroglicerynę i wziałęm ją pod język, mimo to nie
    odczułem znacznej poprawy. Wyladowałem na izbie przyjęć - zrobili mi EKG, dali
    Metocard i mieszankę sedatywną i po pół godziny przy ciśnieniu 150/95 wysłali
    do domu. Teraz wziałem Neurol i Mianserynę. Jest jakby lepiej, ale nadal jakiś
    wewnętrzny niepokój się we mnie tli. Może gdy Neurol zacznie w pełni działać
    będzie dobrze.
    Teraz to mam dopiero mętlik w głowie i nie wiem kogo słuchać. W poniedziałek
    idę sobie zrobic badania. Morfologię, cukier, lipidogram, hormony tarczycy.
    Zobaczymy...
  • green_land 14.03.07, 16:16
    No to mocno trzymam kciuki!
    Wiesz, jeżeli psychiatra zapisała takie leki, to bierz wszystkie, tylko dawkę
    może trochę zmniejsz - najlepiej po konsultacji z nią.
    taki wewnętrzny niepokój to bardzo często. I to bez żadnej przyczyny. Nagle
    zaczynało mi wszystko drgac w środku, ręce mi się trzęsły i nie umiałam sobie
    znaleśc miejsca. Okropne uczucie.
    Zrób badania i napisz, jakie masz wyniki i co powiedział lekarz. Czasami przy
    tarczycy występuje nawet bardzo silna nerwowośc.

    >Miałem w samochodzie Nitroglicerynę i wziałęm ją pod język, mimo to nie
    > odczułem znacznej poprawy.
    Podobno niekiedy lepiej działa zwykła aspiryna.
    A skoro nitrogliceryna nie zadziałała, to może nie serce winne było Twojemu
    osłabieniu?

    Pozdrawiam serdecznie i zdrówka zyczę!
  • mircio30 14.03.07, 20:10
    Witam. Dziękuję za życzenia i wzajemnie życzę zdrówka bo to najważniejsze.
    Tarczyca okazała się zdrowa - TSH 1,41 przy normie 0,25 - 4. FT3 3,69 przy
    normie 2,75 - 8 i FT4 17,4 przy normie 10,3 - 24,5. Gdy robiłem USG powiedziano
    mi że wątroba jest troszkę nieciekawa i to wyszło w wynikach - AIAT - 88 przy
    normie 0 - 42 i AspAT 36 przy normie 0 - 37. Bilirubina moze byc - 0.74 a norma
    0 -1,2. Poza tym mam mocno podwyższony poziom trójglicerydów - 278 mg/dL a
    norma to 40 - 160. Jutro wieczorkiem jestem umówiony z lekarzem. Ciekawi mnie
    tylko czy to kiepskie samopoczucie i objawy podobne do tych z ostatniego mojego
    postu mogą być zwiazane z wysokim poziomem trójglicerydów? Jutro wieczorkiem
    napiszę. Pozdrawiam wszystkich czytających.
  • elijana 15.03.07, 14:53
    Wyglada to jak klasyczne zaburzenia neriwcowe z napadami paniki ,miałam to i
    brałam bioxetin przez pól roku i przeszło, z tym że bioxetin czy fluoksetyna
    zaczynają działac po ok. miesiącu i przez pierwszy miesiąc przeżywałam
    koszmar ,każda pierdółka wyzwalała u mnie wyimaginowany zawał :) Nie mogłam
    spać ,jeździć,jeść,pracować trzęsłam się cały czas jak galareta ,ale jednak
    wyleczyłam się i to psychiatra mi pomógł nikt inny z tego wyjść kardiolog mnie
    tylko wpędzał w coraz gorszy stan .

    pozdrawiam
    Agnieszka
  • mircio30 16.03.07, 20:59
    Agnieszko ja też biorę Bioxetin i to nie po raz pierwszy, bo nieraz miewałem
    zaburzenia depresyjne ale nigdy nie były połączone z nadcisnieniem i napadami
    paniki, z uczuciem ze zaraz zemdleję, albo będzie jakiś zawał czy wylew. Bardzo
    dobrze reaguję na ten lek - nie mam po nim skutków ubocznych i widzę jak z
    kazdym dniem dodaje mi pewności siebie i wraca jakaś wewnętrzna radość,
    motywacja do pracy i wogóle...Ciekawi mnie tylko czy nie przyjmowałas innych
    leków. Co się działo, gdy miałaś taki atak trzęsawki i paniki? Lekarz
    powiedział mi że w takich sytuacjach najlepiej zazyć Xanax i jakiś beta bloker.
    Przepisał mi propranolol, bo zaczyna działać najszybciej, a tak na co dzien to
    mam brac fluoksetynę rano a na wieczór mianserynę i 1 lub 1/2 tabletkę
    Bisocardu. Xanax tylko w nagłych przypadkach, bo to benzodiazepina i
    uzależnia... Życzę zdrówka i pozdrawiam. MIrek
  • elijana 23.03.07, 11:33
    Mój lekarz podobnie doradzał z tym,że bez xanaxu ale na noc brałam jakies jego
    pochodne nie pamietam nazwy na bezsenność przez ok 2 tygodnie,nie zdażyłam się
    uzależnić ,potem brałam na wieczór tylko melatoninę.Propranolol tez mi doradzał
    w razie ataków paniki ,on też działa przeciwlękowo.Bisocard przepisał mi
    kardilog ale po nim czułam się gorzej niż nie biorąc nic ,miałam jakieś takie
    przystanki w biciu serca i nagłe zrywy ,że rzuciłam je w cholerę. Teraz nie
    biorę nic oprócz asparginu /magnez z potasem / i takich jazd nie miewam w
    ogóle. Ataki paniki odeszły w siną dal czego i Tobie zyczę ;)

    pozdrówka
    Agnieszka
  • gringo24 06.06.07, 23:52
    Witam.
    Wygląda na to,że znalazłem osoby cierpiące na bardzo podobne dolegliwości co ja.
    Miewam podobne napady z sercem jak wy. Najdziwniejsze jest, że pojawiają się
    bardzo często gdy kładę się spac po jakichś 20 minutach. Niby wszystko dobrze i
    nagle bach taki zjazd. Wtedy szybko staram się wstac lub usiąśc na łóżku. Czesto
    otwieram okno by zaczerpnac powietrza, ale mam wrażenie że się dusze i powietrza
    wcale nie ma. Mrowi mi dziwnie w głowie i czuje jakbym mial "odpłynac", pojawia
    sie duże uczucie lęku i obawa że zaraz umrę. Jest to potwornie męczące i
    stresujące. podobne objawy mam równiez w kinie tuż przed seansem, zaraz gdy
    zgasną światła i czasami w ciemnosciach gdy prowadze samochod.Bardzo żadko w
    dzien. Zazwyczaj rano jest już ok. czasami zaczyna sie od ataku leku, że coś
    może się stac mi lub komus. Też mam wysokie cisnienie i generalnie od kilku lat
    mam duża nadwage i z tym wiąze moje problemy. Zacząlem ostro cwiczyc pływam,
    chodze na bierzni, jeżdze na rowerze ale sytuacja raz lepiej raz gorzej. Dodam
    jeszcze, że przez ostatnie kilkanascie miesiecy poddany byłem dużemu stresowi.
    aha, często towarzyszy tym objawom ból serca. natomiast wszelkie problemy
    znikaja gdy wypije jakiś alkohol w ilości odpowiedniej by mnie "ululac". Wtedy
    zasypiam bez problemów.
    Nie mam pojecia co mi jest, natomiast mam pytanie, czy rzeczywiscie w sytuacji
    takiego ataku można umrzec lub dostac zawalu albo wylewu? Cierpie na to juz pare
    lat i powoli sie przezwyczajam bo wiem ze potem wrac do normy nie mniej
    chcialbym wiedziec. pozdrawiam
  • alpm 07.06.07, 12:46
    Zrób 24 h holtera nie czekaj. Ja arytmie mam właśnie nocną - doskonale rozumiem
    problemy z zasypianiem.:(
    Też czułam sie dziwnie. Dopiero poważne omdlenie i wypadek spowodowały ze
    lekarze dokładnie sprawdzili co mi jest. Arytmia komorowa - nie zagrażająca
    zycie ale przykra. serce bije jak chce a ja umieram ze strachu. Trochę juz ja
    oswoiłam a po lekach prawie jej nie ma. Ablacja jest w planie mojego lekarza
    ale czy moim...?
    Sprawdz. Bedziesz spokojniejszy.

    ania
  • green_land 07.06.07, 13:08
    Jeżeli pomaga Ci alkohol, to mam wrażenie, że Twoje problemy sa głównie na tle
    nerwowym. A z tym nie do kardiologa, ale do psychologa raczej powinieneś się
    udać. Jestem właśnie w trakcie kuracji Xetanorem (przepisął mi to psychiatra)i
    muszę przyznać, że jest o wiele lepiej. Proponuję Ci udać się po taka pomoc, im
    prędzej tym lepiej.
    Jeżeli chodzi o zawał lub udar to wydaje mi się, że masz na niego takie same
    szanse jak każda osoba w stresie:)
    Byłam niedawno u mądrego kardiologa. Mówię, mu, że czuję sie fatalnie, mam
    wrażenia jakbym umierała, jedbnym słowem istny koszmar. A on mi na to: no wie
    pani, tak to jest przy arytmi, ale prosze się tym nie przejmować, niech pani
    bierze leki uspokajające bo bardzo pomagają. Byłam zdziwiona, bo przeciez nic
    mu nie mówiłam, że nerwowa jak diabli jestem - sam to zobaczył po wynikach.
    Czy przy takich atakach stosujesz Valsalvę (czy jakoś tak) albo próbujesz
    kaszlnąć kilka razy? Mi bardzo to pomaga i jeżeli wykonam to najprędzej jak się
    da to najczęściej ataki ustępują. Czasami muszę jedank kilkakrotnie to
    powtórzyć.
    Bierzesz jakieś leki na serce?
    Wiesz, nawet zdrowi ludzie miewają zaburzenia rytmu i jest to całkowicie
    normalne. Nie zamartwiaj się tym tak bardzo.
    Dobrze,że ćwiczysz, uważaj tylko, by nie były to zbyt forsowne ćwiczenia, bo
    masz wysokie ciśnienie i nadwagę a do tego kłopoty z sercem, łatwo możesz
    przesadzić. Najlepiej zapytaj kardiologa, jakie możesz bez przeszkód wykonywać.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrówka:)
  • gringo24 07.06.07, 22:23
    Wspomnę jeszcze że jestem osobą dośc młodą bo mam 28 lat. Wiem natomiast że mój
    o siedem lat starszy brat miał zawał jakiś rok temu, rownież pod wpływem silnego
    stresu. Obecnie sytuacje stresowe prawie znikneły, problemy rozwiązały sie
    lepiej lub gorzej nie mniej cały czas gdzieś to tam we mnie siedzi i objawia sie
    tym że mimo, iż jestem dośc spokojnym człowiekiem, w pewnych okolicznościach
    przy drażliwych tematach dośc szybko sie denerwuję.
    Dodam tez że od kilku lat jestem wegetarianinem nie wiem czy to może miec wpływ.
    natomiast nadwagi nabawiłem jakieś 3 lata temu praktycznie z 77 kg wskoczyłem
    prawie na 120 w przeciągu półtora roku. Do tego zauważyłem duże problemy z
    zapamiętywaniem rzeczy np czy wyłączyłem żelazko czy nie i generalnie stałem się
    zakręcony jeżeli chodzi o pamięc takich drobnych rzeczy, wspominam o tym bo to
    czuję że może się wiązac z tym mrowieniem w głowie,lecz również może dlatego że
    dużo pracowałem i jest to normalne. Nie wiem może też macie podobnie pod tym
    względem.

    Przepraszam, że już tak wyrzuciłem z siebie wszystko ale chciałem się tylko
    podzieli swoimi doświadczeniami. Wygląda na to że trzeba będzie się przebadac
    nie mniej, nie byłem z tym jeszcze u lekarza. Szczerze powiedziawszy nie lubię
    brac leków bo boje sie ze mogą miec efekty uboczne. Martwi mnie tez że większosc
    osób na forum mówi ze leki pomagają tymczasowo i że potem trzeba zwiększa dawkę
    , zastanawiam sie tez czy jak zrzucę kilogramy czy jest szansa ze te objawy ustaną.
  • gringo24 07.06.07, 22:24
    aha i dziękuje za życzenia zdrowia, rownież życzę ;)
  • fifek2000 25.02.14, 12:00
    Bezdech, jak nic. Idź na badanie polisomnograficzne. Częstoskurcze i tachykardie zatokowe podczas snu, nasilające się szczególnie po "smacznym" zaśnięciu, nadwadze, przemęczeniu, alkoholu, to albo bezdech, aldbo nadciśnienie, albo dodatkowa droga przewodzenia w sercu, albo wszystko na raz. Trzeba schudnąć, odstawić kawę, alkohol (całkowicie, nawet kieliszka) i może to uchroni przed nadciśnieniem, napadami bezdechu i częstoskurczami. Bez wizyty u kardiologa, holtera i echa serca można sobie dywagować i wmawiać nerwicę.
  • florencja29 19.03.07, 22:29
    Ja bym na Twoim miejscu poszła do dobrego kardiologa, albo posłuchała zaleceń
    tego u którego byłeś i poprosiła o zrobienie podst. badań - w sumie to sam
    powinien Ci zaproponować: holtera, usg (holeter byłby chyba w Twoim przypadku
    miarodajny). Mam wrzażenie, że nie ufasz temu kardiologowi. A lekarzowi trzeba
    zaufać, aby leczenie przynioso skutek. I brałabym leki w takich dawkach, w
    jakich zostały zalecone. Bo wiesz przeważnie efekty działania leków, czy to na
    nadciśnienie, czy antyarytmicznych są zauważalne po troche dłuzszym okresie
    stosowania niż 2-3 dni. Przynajmniej tak było w moim przypadku - organizm musi
    sie do nich przyzwyczaić.
    Ja bym najpierw wykluczyła te sprawy kardoilogiczne, bo mam wrażenie czytajac
    różne fora o tematyce sercowej, że psychitrzy b. często objawy takie jak Twoje
    uzają za oznakę depresji i lecza na depresję.
    Ale rozumiem Cie, bo człowiek na początku kiedy pojawiaja się takie objawy
    czuje się zagubiony i głupieje. Ja też na poczatku moich problemów z sercem nie
    wiedziałam, gdzie szukać pomocy i też chciałam iśc do psychiatry. Ale od czasu
    kiedy czuje się dobrze - biorę regularnie już od dłuższego czasu betabloker +
    magnez i potas juz o tym nie myślę, bo czuje dobrze - serce nie wariuje, a ja
    nie mam tych dziwnych leków.
    Lęki tez pojawiały się u mnie na początku - no bo jak tu się nie bać kiedy
    kręci ci sie w głowie, masz uczucie,ze zemdlejesz (ale nie przez chwilę, u mnie
    takie uczucie potrafiło utrzymywać się z 5-6 h dziennie), boli cię w klatce
    piersiowej, telepie cie w środku, jest ci zimno w środku lata i masz uczucie,
    że tracisz świadomość?
    Od kiedy biorę regularnie leki nie mam takich objawów, czasem to wraca, np. 2
    miesiace temu, ale po kolejnym holterze okazało się, ze moja arytmia (komorowa)
    się pogłębiła, kardiolog zwiększył mi dawkę leku (niestety razy 3) i znowu jest
    dobrze.
    U mnie akurat obyło się bez psychatry. I teraz kiedy wiem, co mi dolega, nie
    mam w zasadzie, kiedy objawy się pojawiają, tych lęków, bo wiem co mi jest, i
    że nie jest to groźne dla życia i jakoś daję radę.
    Oczywiście nie jestem lekarzem, więc to tylko taka moja sugestia. Spróbój może
    z tym kardiologiem, a jesli badania będą ok - to może wtedy psychiatra?
  • elijana 23.03.07, 11:44
    Na pewno podstawowe badania się przydadzą,rozwieją watpliwości i człowiek
    poczuje sie lepiej .Najgorzej tylko trafić z wynikami do złego kardiloga bo
    może podkręcić lęki tak było w moim przypadku ,rozkłądał ręcę nad moim szybkim
    biciem serca ,twierdził że jestem słaba psychicznie i że sobie nie poradzę i
    takie tam bzdedy .Wkurzył mnie i poszłam poskarżyć na niego do psychiatry :)
    ten mi wyprostował pojecie słabośc psychiczne,że takowe nie istnieje i mnie
    wyleczył .Od paru lat nie miewam napadów paniki .Mam za to czasem napad
    częstoskurczu ale to inna bajka .Mam niewielką niedomykalność zastawki
    mitralnej i trójdzielnej oraz wypadanie płatka ,choc kardilog powiedział/juz
    inny/,że to nie powinno być przyczyną częstoskurczów.Szukaliśmy więc
    przyczyny.Tarczyca i inne wyniki w normie .Także albo zaburzenia w przewodzeniu
    albo jeszcze coś innego. Na szcęście ataki mam rzadko a isoptin je
    przerywa.Ostatni miałam we wrześniu 2006. O dziwo,ataków częstoskurczu nie
    miałam podczas leczenia paniki także te leki działają też przeciw
    częstoskurczom. Z drugiej strony episody zaburzenia pracy serca wyzwalają
    strach ,strach zwiększa tetno,szybkie tętno-strach i tak w kółko.Tworzy sie
    błędne koło strachu i szybkiego tętna i bez interwencji psychiatry nie jest
    łatwo z tego wyjść. Sam kardiolog w tym nie pomoże ,jesli nie sa to zaburzenia
    jedynie sercowe.Wszystkie układy w organizmie sa sprzężone a pieczę nad nimi ma
    centrum-mózg ,także od niego trzeba zacząć. Każdy przypadek jest inny ,ja
    jednak stawiam na zaburzenia lękowe .
  • florencja29 23.03.07, 12:28
    Elijano, przeczytałam Twojego posta i stwierdzam jednak, ze Ty masz rację:
    kardiolog + psychitara. To wszystko jest tak z soba powiązane,ze różnie może
    być. Jak pisałam sama się zastanawiałam nad psychiatrą, ale teraz nie czuję
    takiej potrzeby.
  • mircio30 10.04.07, 19:11
    Witam - to znowu ja. Nie odzywałem się przez jakiś czas, bo myślałem że już mi
    przeszło. Niestety do wczoraj... Zacząłem brać 2 tygodnie temu Asentrę w dawce
    50 mg dziennie. Zacząłem czuć się nieco lepiej. Niestety wczoraj znowu złapał
    mnie jakiś "atak". Siedziałem sobie przy komputerku i zacząłem się dziwnie
    czuć - czułem jakieś ciarki po plecach, rękach, narastający niepokój, a moje
    tętno w ciągu 5 minut wzrosło z 60 do 135, zas ciśnienie z 130/70 do 150/105.
    Zimny pot na czole, duszność, niepokój, uczucie słabości, a gdy wstałem nogi
    jak z waty. Przy tym także mdłości i lekkie zawroty głowy. Poza tym zacząłem
    czuć silne parcie na stolec i bulgotanie w brzuchu. Wziąłem captopril pod język
    a potem pogryzłem propranolol 40 mg i dopiero to mnie trochę wyciszyło. Poza
    tym Xanax 0,25. Zasnąłem po około 1,5 godziny. Idę w końcu w piatek na echo
    serca, bo nie wygląda mi to jednak na nerwicę. POdejrzewam że jednak problem
    tkwi w sercu. Sam już nie wiem co to może być i szczerze mówiąc martwi mnie to
    bardzo... Odezwę się po odebraniu wyników echa serca. Trzymajcie się.
  • green_land 11.04.07, 10:14
    Napisz koniecznie.Miałam niedawno dośc podobnie:(
    Pozdrawiam
  • florencja29 11.04.07, 13:46
    Mnie też łapią czasem takie "ataki" - objawy identyczne, oprócz chęci pójścia do
    toalety. U mnie to są komorowe zaburzenia rytmu serca (ale one są stosunkowo
    rzsdkie, mam wrażenie,ze ludzie częściej cierpia na nadkomorowe (czyli
    przedsionkowe) zaburzenia rytmu. Mnie jak coś takiego złapie to potrafi trzymać
    kilka godzin. Od kiedy biorę regularnie leki mam to rzadko, ale przważnie złe
    samopoczucie trwa kilka dni, idę do lekarza i kończy się to tym,z e lekarz
    zwiększa mi dawkę leku i znowu na jakiś czas jest spokój.
    Wybierz się jednak do tego kardiloga, powodzenia :)
  • mircio30 13.04.07, 21:11
    Witajcie. Własnie wrocilem od pani kardiolog. Oto wyniki echokardiografii:
    Prawidlowe wymiary jam serca, Ao-3,0 cm, La-3,95 cm, LVDd-5,55 cm, IVSd-0,75
    cm. Kurczliwość mięśnia lewej komory w normie - EF-56%. Bez odcinkowych
    zaburzeń kurczliwości. Sladowa niedomykalność zastawki mitralnej i
    trójdzielnej. badanie echokardiograficzne w granicach normy. Pani doktor
    stwierdziła że nie widzi tu nic niepokojącego, a opisane przeze mnie objawy
    wskazują bardziej na emocjonalne pochodzenie tych "ataków". Najogólniej to
    powinienem: trochę schudnać, więcej się ruszać, ograniczyć tłuszcze zwierzęce i
    mniej się stresować... Ech - i znowu wiem że nic nie wiem... Piszę tego posta a
    mi znowu serducho szybko zasuwa i znowu te niemiłe drżenie w obrębie klatki
    piersiowej, ramiona i ręce. Ciekawe czy się znowu nie nakręcę :-( Chyba sobie
    jednak połówkę 40 propranololu zażyję dla świętego spokoju.... POZdrawiam
    wszystkich.
  • green_land 14.04.07, 11:23
    Wiesz co, ona ma rację:) Spróbuj metody może trochę smiesznej, ale jednak
    działającej - sprawdziłam na sobie. Po prostu wmawiaj sobie, że czujesz się
    coraz lepiej, z każdą chwilą, z każdym oddechem jest lepiej. I nie zwracaj
    uwagi na to,że serce nie od razu zacznie Cię słuchac. Ja sobie wyznaczyłam
    konkterną datę, żeby nie było za pięknie dąłam sercu chyba 3 miesiące. I
    myślałam: moje serce (np.) do 15 lipca będzie zdrowe! I wyobrażałam sobie,że
    tak jest. I to naprawdę pomogło! Trochę to zaniedbałam, a to chyba jak z
    odchodzaniem - po skończonej kuracji waga lubi powracac, no i moje serce znów
    zaczyna szalec. Ale juz biorę się za siebie, bo naprawdę warto. I koniecznie
    trzeba wyluzowac! Koniecznie! Nawet, jeżeli wydaje Ci się, że nie potrafisz!
    Nie daj się!
    Przypomniało mi się jeszcze coś: propranolol ma jeszcze jedno działanie,
    mianowicie podany w odpowiedniej dawce i w odpowiednim czasie po traumatycznym
    albo poprostu nieprzyjemnym zdarzeniu powoduje,że ciało/mózg nie zapamiętuje
    tego jako traumatycznego, nie ma się w sobie tego starchu, który towarzyszy
    wspomnieniom nieprzyjemnych zdarzeń. Naukowcy przypadkiem odkryli te
    właściwości. Myślę, że warto o tym pamiętac.
    Miej świadomośc tego,że bierzesz lek, który pomaga Ci przezwyciężyc strach, i
    że napewno sobie z nim poradzisz! Zacznij życ! Ciesz się tym, co dookoła, nie
    spiesz się, zwolnij ruchy, bo taki pośpiech i nerwowośc przekładają się na
    Twoje ciało, a ono jest świetnym uczniem!
    Pozdrawiam serdecznie
  • fifek2000 25.02.14, 12:33
    No przedsionek masz na granicy (prawie 4 cm) i EF też (56%, powinno być powyżej 60%). Wdroż odchudzanie, ogranicz węglowodany (pieczywo, makarony, kluchy, ziemniaki, o słodyczach zapomnij, tłuszczów się nie bój - żadnych (poza tymi z produktów przetworzonych, czyli trans, smażonymi olejami roślinnymi i margarynami). Ale oleje i oliwa na surowo jak najbardziej, masła się nie bój, smalcu też nie, ani śmietany. Pamiętaj, naturalne rzeczy nie zaszkodzą. Szkodzą tylko przetworzone produkty. No i ruch, przez pół roku delikatny (spacery, lekki rower, basen bez forsowania). Warzywa i ryby do woli, kup sobie omega-3, najlepiej jako olej z kryla (drogi ale najbardziej przyswajalny). Mi na arytmię (napadowe częstoskurcze nocne) pomaga nasycenie organizmu dobrym tłuszczem (ryby, śmietana, oliwa) - po prostu serce "znika", przesypiam w końcu noce po miesiącu conocnych napadów (3-5 jednej nocy). Biorę Betaloc Zok 25 1xrano i połówkę ok 19h i jakoś hulam. Ale na neurastenie najlepsze ograniczenie węgli i zwiększenie podaży tłuszczów.
  • torgall 15.04.07, 02:19
    Czesc.
    Można sie załamać jak sie czyta te posty. Dodam swój kamyczek do ogródka.
  • torgall 15.04.07, 02:37
    Ja mam generalnie bradykardie (wolne bicie serca) z epizodami tachykardii.
    Strasznie mnie rozbijają objawy, tj.brak koncentracji, zmęczenie i osłabienie,
    nic mi sie nie chce, cały czas chce mi sie spać, uczucie ciężkości- to mam
    codziennie. Mam też trzesienie wewnetrzne, uczucie osłabienia,tak jakby
    mibrakowało pary. (nienawidze tego) Problemy z sercem zaczeły sie 2 lata temu
    ponad-zemdlałem. Kardiolog powiedział arytmia, ale że nie kwalifikuje sie
    jeszcze do rozruswznika. Zakazał sportu. Sport zawsze byl czyms co uwielbiałem
    i uprawiałem go dużo (kosz, piła nożna, snowboard, siłownia). Odpóściłem. Przez
    rok siedziałem przy biurku i dostałem skrzywienia kregosłupa - skoliozy. Chodze
    na rehabilitacje,ale pacjenci (sami starsi i w srenim wieku) mówią ze to sie ma
    do końca życia. Oprócz tego mam genetyczna chorobę hiperbilurubinemie-dużo
    żółci we krwi, a około 5 lat temu byłem poważnie chory na wątrobę. Chodze też
    do psychologa i wiem, że objawy serca nie mają związku z nerwicą i emocjami.
    Siedze cały czas w domu, mało wychodzę. Staram sie uczyć ale jestem zmeczony i
    zaspany. mam dopiero 26 lat! Staram sie nie martwić, ale jest coraz gorzej.
    Rodzice o niczym nie wiedzą, bo by sie załamali. Chce sobie wszczepić
    rozrusznik do czerwca i znów uprawiać sport i trenować bo to mi daje wolność i
    niezależność. Poznałem ostatnio niesamowitą dziewczynę, ale jak mam doły to
    wolę sie z nią nie umawiać, bo nie chce by mnie widziała w takim stanie. Pisze
    to by troche przestrzeć i proszę ewenrualnie o rady.
    pozdr
    Gaskal@wp.pl
    L
  • asik_cz 16.04.07, 00:17
    Witam. Mam podobnie. Serce przebadane wielokrotnie na wszystkie strony, jakieś
    częstoskurcze nadkomorowe (napadowe), niedomykalność zastawki mitralnej,
    śladowa fala zwrotna do przedsionków, częste dodatkowe udeżenia (takie uczucie,
    jakby serce ci się zatrzymywało na 2-3 sekundy, a potem mocne łupnięcie -
    przykre uczucie), w sumie nic groźnego. Wszystko ewidentnie łączy sie u mnie z
    nerwicą.
    Po pierwszym ataku nerwicy lękowo-depresyjnej, po półtorarocznym leczeniu
    (farmakologicznym + psycholog) zapomniałam na cztery lata, że miałam
    jakiekolwiek problemy z sercem. Nigdy nie brałam regularnie leków
    kardiologicznych.
    Nerwica atakuje zawsze w inny sposób - jej siła m.in. polega na tym, że potrafi
    wyprodukować niesamowite objawy, całe zespoły chorobowe. A gdy już jakiś
    objaw "przetrawię", zakwalifikuję jako nerwicowy (oczywiście nie tylko "na
    rozum", zawsze robię badania), pojawiaja się nowe. Serce jest akurat takim
    organem, który niesamowicie mocno reaguje na wszystkie emocje - w końcu nie bez
    powodu nazywane jest siedliskiem uczuć. Poza tym jest niezbędne do życia i
    każdy, najmniejszy objaw chorobowy może nas wpędzać w schizy pod tytułem "umrę
    za chwilę".
    Miewam podobne napady do tych, które opisałeś. Niepokój, wewnętrzna trzęsawka,
    poty, uczucie gorąca, zawroty głowy, szybkie tętno, drgawki. Tłumaczę to sobie
    adrenaliną produkowaną intensywnie w czasie napadu paniki. I to chyba jest
    naprawdę tylko - lub aż, nerwica, bo przecież CIĄGLE ŻYJĘ, mimo setek "zawałów,
    udarów, arytmi", które "miałam". Ciągle walczę i nie zawsze wygrywam. Pojawiaja
    sie coraz to nowe objawy i myślę sobie wtedy "a może tym razem cos naprawdę mi
    jest?"
    Praktyka, doswiadczenie pokazuje mi, że wyniki zwykle są niezłe, a dobry
    psycholog sprawia, że wiele z moich objawów jakoś samoistnie ustępuje. Nie
    namawiam do niebadania się, ale osobiście nie chce mi się już zaczynać kolejnej
    serii testów, z których nic nie wynika. A psychoterapia mnie "karmi"
  • green_land 17.04.07, 20:04
    , jakieś
    > częstoskurcze nadkomorowe (napadowe), niedomykalność zastawki mitralnej,
    > śladowa fala zwrotna do przedsionków, częste dodatkowe udeżenia (takie
    uczucie,
    >
    > jakby serce ci się zatrzymywało na 2-3 sekundy, a potem mocne łupnięcie -
    > przykre uczucie), w sumie nic groźnego. Wszystko ewidentnie łączy sie u mnie
    z
    > nerwicą. Pojawiaja
    >
    > sie coraz to nowe objawy i myślę sobie wtedy "a może tym razem cos naprawdę
    mi
    > jest?"

    Jakbym czytała własne słowa:) Do tego WPW, RVOT i jakies tam pierdoły.
    Czekam na ablację, bo jeden atak częstoskurczu wystarczył. Nie potrafiłam mówic
    ani się poruszac. Brrr . Dziękuje Ci za te słowa:))) Mam nadzieję, że Mirciowi
    też pomogą:)
    Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło
  • asik_cz 17.04.07, 23:22
    A co to WPW i RVOT? Może też mam, tylko nie wiem, że to sie tak nazywa? ;)
    Teraz z najnowszych - koszmarne zawroty głowy - wytrzymałam dwa miesiące, ale
    pękłam i poszłam do laryngologa (oczywiście nie wiadowmo po co) i zapisałam się
    do neurologa (za miesiąc termin, do tego czasu albo umre na raka, albo mi
    przejdzie). Oczywiście wcale nie traktuje tego tak lekko, szczególnie w trakcie
    napadu, sam fakt, że zaczęłam czytać i pisać na tych forach, ale jestem już
    skłanna każdy objaw najpierw przypisywać nerwicy, a ewentualnie potem szukać
    innych przyczyn
  • florencja29 19.04.07, 20:38
    Ja mam takie koszmarne zawroty głowy co jakiś czas. Mam zdjagnozowaną arytmię
    komorową. Biorę na stałe betaloc zok 75 mg/dzień. W lipcu zeszłego roku brałam
    jeszcze dawkę 6x mniejszą. 2 mies temu miałam holtera, kt. wykazał 7000 dod
    skurczy na 48 h. Czasem też sobie myślę, ze może mam nerwicę, lae ja się nie
    boję kiedy tak strasznie kręci mi sie w głowie i mam wrażenie,ze zaraz
    zemdleję, tylko strsznie mnie one męczą.
    Miałaś robionego holtera?
  • asik_cz 04.05.07, 15:06
    Miałam, kilka razy. Mam dodatkowe skurcze, ale niewiele - do 40 na dobę.
    Częstoskurcze napadowe wyszły na jednym, ale krótkie, siedmiosekundowe.
    Gdy mi sie kręci w głowie, też przeważnie nie ma to bezpośredniego związku ze
    strachem, czy konkretnym stresem. Zwykle siedzę sobie wtedy spokojnie w domu na
    kanapie. Ale ogólnie okres mam teraz od kilku miesiecy trudniejszy, wymagajacy
    załatwiania wielu spraw. I ta biedna głowa ogólnie ma chyba przeciażenie zwojów
    i tak reaguje.
    Na 9 maja mam neurologa. Zobaczymy co wymyśli. Kazał zrobic zdjecia kręgosłupa
    szyjnego.
  • kiddy 21.05.07, 20:28
    Mircio, jak ja cię dobrze rozumiem...
    W listopadzie zachorowałąm na zakrzepicę. Od tego momentu miewam ataki takie
    jak opisujesz. Uczucie cieżaru w klatce, duszności, ale przede wszystkim
    przyspieszenie pulsu do ok. 90 i bardzo mocne "bicie" serca, uczucie zimna w
    całym ciele, dreszcze, "telepanie", i koszmarna panika. Płączę, wpadam w
    histerię - koszmar. W szpitalu robili mi EKG i echo serca. Czysto, nic nie ma.
    A ja miewam momenty, gdy mam wrażenie, że umieram, że przestaję oddychac i
    serce mi staje, że zaraz zemdleję. Hormony tarczycy w normie, serce ok. Moja
    terapeutka zaproponowałą, żebym poszla do psychiatry. Mojaj mama tez mnie
    namawia, bo miałą podobne sensja - po leczeniu Xanaxem minęło. A ja niestety
    jestem nerwus, mam za sobą ciężkie przeżycia i prawdopodobnie u mnie te ataki
    mają chrakter nerwicowy. Koszmar. A dziś odebrałam badania hematologiczne - mam
    trombofilię. A ja strasznie się boję, że umrę na zawał - mój ojciec zmarł młodo
    i nagle na zawał, mam straszną traumę.
  • green_land 22.05.07, 20:51
    A pójdziesz Ty do lekarza! Już! Marne sznse, że wyleczysz się świeżym
    powietrzem:)
    A teraz serio: Twoja mama ma rację.Nerwica serca to choroba, CHOROBA! Jak masz
    grzybicę to się leczysz, jak nerwicę serca to idziesz po odpowiednie leki!
    Ja trafiłam do psychiatry (hi hi), bo neurolog nie bardzo mi pomógł,
    kardiolodzy jakby nie wiedzieli, że tak się leczy (tylko jeden z nich się
    ucieszył, że biorę xanax - a wcale nie wiedział, że nerwowa jestem! Sic!).
    Pani psychiatra dała mi leki, i - nie chcę zapeszyć - jest lepiej!!!!! Biorę
    je drugi miesiąc (pierw pół tabletki) i nie denerwuję się tak, jestem
    spokojniejsza!
    Kiddy, sprawdź sobie poziom potasu i ewentualnie bierz Kaldyum. Także magnez
    nie zaszkodzi. Kaldyum bardzo wzmacnia mi serce (inne preparaty z potasem nie
    pomagały).
    A jeżeli chodzi o zawał, to widzę, że intensywnie na niego pracujesz:)
    Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, wiem. Moja mama miała udar mózgu, babcia
    alzheimera i raka piersi, mama także raka piersi, ojciec zawałserca, cukrzycę,
    dziadek wylew, drugi także + 3 zawały pod rząd... mogłabym tak bez końca
    wymieniać. No i co? Mam rozmyślac o tym?
    1,5 roku temu miałam wypadek. Wjechał nam pod vito rozpędzony maluch. Nie mieli
    szans. Czy przewidzieli, że tak się stanie?
    Przewidywanie wszystkich możliwych powodów śmierci io zadęczanie się tym to
    samobójstwo. Też mi się zdarza wpadać w taki kocioł rozmyślań, wtedy myślę
    sobie - na wiekszość rzeczy nie mam wpływu. Spadnie mi na głowę meteoryt (pisze
    cąłkiem serio) i będzie po mnie. Ile jest takich idiotycznych, bezsensownych
    śmierci?
    Więc odetchnij głęboko i codziennie, ile razy możesz sobie powtarzaj: od dziś
    jestem szczęśliwa, spokojna, będę zyła długo i szczęśliwie! I nie grozi mi
    zawał, nawet jeśli wydaje mi się, że z moim sercem jest coś nie tak! TYlko
    musisz to powtarzać z niezachwiana pewnością:)
    Musze kończyć, bo mnie mąż wygania zza kompa:)
    Pozdrawiam serdecznie
  • elijana 26.05.07, 17:25
    Tak to właśnie jest z tym sercem jest wrażliwe na różne sprawy nerwicowe.I co że
    ktoś siedzi sobie spokojnie w domu i nagle dostaje napadu ,u mnie to bywa w
    najbardziej jak jestem naprawdę rozluźniona,jak się wkurzam to działa adrenalina
    i nie miewam napadów częstoskurczu dopiero potem nawet po paru dniach czy
    tygodniach. Dla mnie jednak najlepszym lekiem jest nie przejmować się tym i
    starać się zapominać .Do tego biorę systematycznie aspargin i jak na razie
    wszystko jest w porządku .Żadnych systematycznych leków jedynie doraźnie w
    czasie napadu a ten miałam we wrześniu ubiegłego roku ale minął mi po godzinie
    od zażycia isoptinu .
  • mircio30 17.10.07, 21:00
    Witajcie Kochani. Po długiej przerwie znowu jestem z Wami.
    Przepraszam ze nie pisałem, ale nie mialem przez dluzszy czas
    dostępu do neta. Pewnie jestescie ciekawi czy i w jaki sposób udało
    się mi wyleczyć z opisanych na początku dolegliwosci. Otóż do końca
    się niestety nie udało. Było kilka miesięcy względnego spokoju bez
    ataków i z normalnym ciśnieniem. W tym okresie funkcjonowałem
    całkiem normalnie nie licząc drobnych incydentów gdy miałem zwyżki
    tętna. Te pare miesięcy pozwoliło mi nieco bardziej poznać naturę
    moich dolegliwości. Przestaję "czepiać się" serca a jednak skupić na
    wątrobie i układzie pokarmowym. Zrobiłem kilka dni temu badania i
    nadal wychodzi mi wysoki ASPAT i ALAT. Aspat 38 a ALAT 64.
    Bilirubina w normie - 0,89, ale trójglicerydy za wysokie - 194.
    Cholesterol w surowicy 174 a we frakcji HDL 40,8. Poza tym zrobiłem
    badanie na WZW typu C i wynik jest ujemny. Nie daja mi spokoju te
    podniesione wyniki ALAT i ASPAT. Nie piję alkoholu, nie naduzywam
    leków, piję 3 kawy dziennie ale niezbyt mocne. Poza tym dokucza mi
    często żołądek, ale nie w tym sensie że boli, tylko mam wzdęcia i to
    nieraz po kilku minutach od zjedzenia czegokolwiek i takie uczucia
    przelewania w brzuchu, czasami dokucza mi zgaga i delikatne
    nudności. Mój lekarz rodzinny kombinował parę rzeczy - m.in dał mi
    Polprazol, a potem Sulpiryd. Brałem przez jakiś czas, ale raczej
    wydaje mi się ze te leki nic mi nie pomagały. Od ponad miesiaca
    biorę Atenolol w dawce 25 mg dziennie i ten lek uważam za
    zdecydowanie lepszy dla mnie niż Propranolol. Poza tym dręczące mnie
    objawy to senność, brak energii, łatwe męczenie się, duszności po
    wysiłku, ogólny spadek zainteresowań wszystkim dookoła (nie wiem czy
    to początki depresji, czy może chora watroba daje własnie takie
    objawy) Za tydzień jestem umówiony na wizytę u gatrologa a jutro idę
    do lekarza po skierowanie do hepatologa, bo te aminotransferazy mi
    nie dają spokoju. Co o tym myslicie? Jakie jeszcze badania wypadało
    by zrobić? Pozdrawiam wszystkich.
  • green_land 20.10.07, 17:02
    Namawiałabym Cię do odwiedzenia psychologa. Sama zrobiłam to trochę
    późno, ale w końcu zrobiłam. Biorę lek na nerwicę/deresję już 6
    miesiąc i odżywam. Czuję w sobie tą dawną radośc życia, dostrzegam
    piękno wokół, jestem silniejsza i odporniejsza na stresy. Sypiam
    lepiej, choć wciąż mam dziwne, raczej straszne sny - ale tak mam
    odkąd pamiętam. Przed kuracją nie potrafiłam przytyć nawet o gram.
    Teraz tyję normalnie, nawet się ograniczam, bo gdybym jadła tyle, co
    kiedyś, ważyłabym pewnie 15 kg więcej:))
    Pokaż się psychologowi, bo naprawdę nie warto się męczyć.
    Pozdrawiam serdecznie
  • elijana 22.11.07, 07:43
    Hmm ,jakoś nie uważam psychologów , zaburzenia nerwicowe leczy się u
    psychiatry.Psycholog to strata czasu i pieniędzy a recepty nie
    przepisze. Nie czarujmy się miałam b.mocna nerwicę nie mogłam
    spać ,wychodzić z domu ect. napady paniki z wylądowaniem na
    pogotowiu . Pomógł mi psychiatra właśnie lekami,na początku to był
    koszmar ale po pół roku byłam wyleczona i od 5 lat nie mam problemów
    tego typu ,poza arytmią ale to inna bajka ,lepiej sobie z nią za to
    radzę. Mocnej nerwicy czy depresji nie wyleczy się
    psychoterapiami ,trzeba leków bo to daje najlepszą gwarancję ale
    jesli ktoś chce się męczyć jego wybór.
  • green_land 23.11.07, 21:49
    Masz rację, też tak sądzę.
    Czasami jednak zrozumienie własnych reakcji pomaga, by w przyszłości
    nie wpędzać się w kolejnego doła.
    U mnie było tak, że jak już wszystko /prawie/ wiedziałam, znałam
    swoje reakcje, skąd się biorą i jaka może być przyczyna tego i
    owego, jak już wiedziałam, że sobie persfazją nie pomogę i na tym
    moja rola się skończyłą, poszłam po pomoc do specjalisty. Może
    zrobiłam to zbyt późno? Możliwe, ale jakoś wcześniej nie dotarło do
    mnie, że potrzebuję aż takiej pomocy. A jednak:)

    Psychotropy może przepisać i psycholog i psychiatra, byle znał się
    na swojej robocie:)

    Pozdrawiam serdecznie
  • fifek2000 25.02.14, 12:44
    Częstoskurcze, tachykardia i migotania przedsionków często są indukowane refluksem żołądkowym powiązanym lub nie z przepukliną rozworu przełykowego. Często leczenie refluksu ogranicza występowanie objawów sercowych. Warto zbadać się pod tym kątem. Oczywiście nadrzędne jest zrzucenie z 10 kg i więcej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.