Re: większość...
Autor:
alur
29.09.09, 16:13
Nie pijam Sofii, Kadarki, "pysznych mołdawskich winek" i innych winopodobnych napojów, więc w tym temacie nie potrafię się wypowiedzieć.
Pijam głównie wina francuskie (zwłaszcza Dolina Rodanu, Burgundia, Bordeaux), włoskie, hiszpańskie, dużo rzadziej Nowy Świat. Tak jak napisałem w poprzednim poście, z moich doświadczeń wynika, że większość win które po otwarciu przechowywałem, straciło na tym procesie, stały się mniej aromatyczne, czasem wręcz zwietrzałe. Wyjątkiem były tu "cięższe" wina o dużej koncentracji aromatu, jak wspomniany wcześniej Chateneuf, Amarone, niektóre Bordeaux, itp. - one są często niepijalne zaraz po otwarciu butelki, a na drugi dzień potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć. Bez względu na subiektywną ocenę, dłuższa ekspozycja wina na tlen definitywnie zmienia jego charakter i smak.
Zawsze staram się otworzyć butelkę minimum na godzinę lub dwie przed degustacją, najczęściej próbuję po odrobinie wina co jakiś czas żeby zobaczyć jak ewoluuje. Jeśli mam odczucie, że potrzeba mu więcej tlenu żeby się ułożyć, po prostu je dekantuję. Jeśli chcę zostawić część wina do wypicia kolejnego dnia, zawsze zamykam, odpompowuję i wstawiam do lodówki. Twój post docg zainspirował mnie do kolejnych eksperymentów z zostawianiem wina na drugi dzień otwartego i w temperaturze pokojowej. Długi czas tego nie robiłem, bo efekty były rozczarowujące, ale kiedyś pijałem więcej nowoświatowych, prostszych win i może z tego wynika ta negatywna eksperiencja ;-)
Co do zamykania korkiem i odpompowywania części powietrza z butelki, to nie prowadziłem badań czy cokolwiek to daje, poza poprawieniem mojego samopoczucia ;-)