Plagiat i in.
Autor: Gość: Wojciech Bońkowski
IP: 77.255.156.*
25.12.09, 18:27
Zasada internetowa brzmi co prawda, żeby nie karmić trolla, ale ponieważ wprowadza Pan forumowiczów w błąd i kłamie, szanowny Panie Stankiewicz, korzystam z tego forum by sprostować Pana wypowiedzi.
W rozmowie telefonicznej faktycznie pytał mnie Pan, czy może się Pan "powoływać" na Wina Europy w swoich tekstach, na co wyraziłem z uprzejmości zgodę. W swoich biuletynach rozsyłanych ze strony Winowww.pl nie tyle się Pan jednak na naszą książkę powoływał albo ją cytował, co przepisał z niej obszerne fragmenty ograniczając się do podania jej tytułu w stopce zatytułowanej "Korzystałem z następujących źródeł". Najwyraźniej nie rozumie Pan różnicy pomiędzy cytatem i "powoływaniem się" a bezprawnym użytkowaniem tekstu. Cytat w tekście oznacza się cudzysłowem oraz precyzyjnym podaniem źródła (wraz z nrem strony) przy każdym cytacie. "Korzystanie" z różnych źródeł jest oczywiście na porządku dziennym odwrotnie proporcjonalnie do tego, ile ma się samemu do powiedzenia, jednak niepisane reguły przyzwoitości każą przynajmniej zmienić szyk zdań itp.
Gdy zwróciłem Panu uwagę na naruszanie przez Pana naszych praw autorskich, wywiązała się między nami 10.02.2009 krótka korespondencja, którą, by oszczędzić Panu zapowiadanej tu pracy, cytuję poniżej in extenso:
WB do AS
Miły Panie Adamie, zawsze żyliśmy z Panem w zgodzie i popieraliśmy Pana popularyzatorską działalność na wspólnej niwie wina.
Gdy prosił Pan o zgodę na wykorzystanie fragmentów naszej książki w swoich tekstach, bez wahania jej udzielaliśmy.
W jednym z Pańskich ostatnich newsletterów o winach supermarketowych spostrzegliśmy jednak z niemiłym zaskoczeniem, że poza drobnymi i zgodnie z dobrym obyczajem oznaczonymi cytatami znaczna część Pana tekstu jest przepisana ze wstępu do naszego przewodnika Wina Europy. Obszerność tych fragmentów dalece wykracza poza prawo cytatu, a ponadto nie podał Pan źródła.
Prosimy Pana o zaprzestanie tej praktyki, która narusza nasze prawa
autorskie.
Z wyrazami szacunku Marek Bieńczyk & Wojciech Bońkowski
AS do WB
Oczywiście, bardzo przepraszam, ale czy mógłby mi Pan przesłać inkryminowany fragment lub link do arytykułu, bowiem na temat win supermarketowych nie pisałem żadnego newsletter'a.
O winach supetrmarketowych "popełniłem" dwa felietony (wina coca-cola i slowfood) i w każdym z nich w stopce jest jasna i klarowna informacja z jakich źródeł korzystałem, np:
W moich rozważaniach “Przy Kieliszku” o Winie „COCA COLA” korzystałem z następujących źródeł:
Wina Europy, wyd. Wiedza i Życie, 2003 aut. M.Bieńczyk, W.Bońkowski
Resume referatu H.Johnson'a, z okazji 30-o lecia ukazania się jego Atlasu Win
(...) O ile w innych miejscach naruszyłem Panów prawa autorskie, to proszę o w miarę precyzyjne wskazanie mi takich miejsc, ale zapewniam Panów, iż jestem osobiście bardzo "wyczulony" na tym punkcie, i nie sądzę żebym mógł zrobić tak kardynalny błąd. Ale oczywiście mogę się zawsze mylić i od razu naprawię podobne niedopatrzenie.
WB do AS
Szanowny Panie, czujemy się nieco zakłopotani, będąc zmuszeni przesłać Panu felieton "Wino Coca-Cola" z podkreśleniem obszernych fragmentów zapożyczonych z Win Europy. Bezpośrednie kopiowanie całych akapitów tekstu zdecydowanie wykracza poza cytat, dozwolony użytek lub to co nazywa Pan "korzystaniem ze źródła".
Forma Pańskiego felietonu jednoznacznie sugeruje, że wskazane fragmenty są Pańskimi własnymi przemyśleniami.
W przyszłości prosimy o wyróżnianie zapożyczonych fragmentów cudzysłowami wraz z podaniem źródła (autorzy, tytuł, rok wydania, numer strony).
Z wyrazami szacunku Wojciech Bońkowski
(w załączniku felieton AS na 17172 znaki w tym 5848 skopiowanych z Win Europy)
AS do WB
Szanowni Panowie,czuję się nieco zakłopotany, iż zadaliście sobie niepotrzebnie tyle trudu aby zakreślac inkryminowane fragmenty.
Nigdy nie ukrywałem, ani tym bardziej nie ukrywam, iż korzystałem w moim opracowaniu z Panów pracy, na co zresztą miałem ustną zgodę (nasze rozmowy telefoniczne) p.Bonkowskiego.
Wydawało mi się oczywiste, iż skoro jasno i bez zadnych wątpliwości określam źródła, a w tym Panów ksiązkę, to spełniłem ogólnie przyjęte zwyczajowe kryteria.
Przyznaję, "bez bicia", iż rzeczywiście to są spore fragmenty Panów książki, i pownienem je wziąć w cudzysłów, ale, naprawdę byłem przekonany, iż info w stopce jest całkowicie wystarczającym ruchem. Ponadto nie jestem profesjonalnym dziennikarzem, tak jak Panowie, a tylko, par excellence, naturszczykiem.
Na swoje usprawiedliwienie mogę jeszcze tylko dodać, że "coca-cola" to był chyba dopiero drugi (a może trzeci) z zaiste dosyć długiej serii moich felietonów ( w tej chwili ok dwudziestu). Zaprzestałem już dawno przy ich pisaniu z pomocy Panów książki, ilekroć jednak będę do tego zmuszony, to zobowiązuję sie przy każdym fragmencie to jasno i precyzyjnie opisać.
Pozostaje mi przeprosić Panów, jeszcze raz, i zapewnić, iż w najkrótszym możliwym czasie naniosę odpowiednie adnotacje.
Przepraszam
Z czystej ciekawości: czy podobne fragmenty znalazł Pan w artykule nt. slowfood ?
Pozdrawiam Adam Stankiewicz
Kilka miesięcy później kolejny przykład analogicznego plagiatu z Pana strony odnaleźliśmy w (komercyjnym jak należy sądzić) tekście w miesięczniku "Trendy" (nr 31, tekst o Ribera del Duero). Bodaj w tym samym piśmie splagiatował Pan tekst Sławomira Chrzczonowicza.
Liczne obowiązku nie pozwalają mi na śledzenie Pana płodnej "twórczości" w różnych mediach, lecz mam uzasadnione podejrzenie, że przypadki plagiatu są w niej na porządku dziennym, nie tylko z tekstów autorów polskich, lecz także zagranicznych (na wiele takich prac "powołuje" się Pan w stopkach).
Rzuca się bowiem w oczy różnica jakościowa pomiędzy fragmentami merytorycznymi a Pana (jak sądzę) autorskimi myślami w rodzaju:
(felieton mailowy FILOZOFIA “KULTURY WINA" z wiosny 2009)
(...)Wydaje się jednak, iż tematy, stojące już na pograniczu filozofii, czy też rozumienia sztuk pięknych, są dużo bardziej intrygujące. Nazwijmy je umownie „software'm”. Niech wymienię tutaj takie pasjonujące zagadnienia jak: wino a kobieta, winna latorośl jako odzwierciedlenie znoju życia ludzkiego, wielkie wina, „zwracające” człowiekowi (po otwarciu butelki), całą jego wielką pracę, a także to co „pozyskały” od terroir, kultura wina i kultura muzyki, architektura „winiarska” - najnowsze trendy w architekturze, slow life/slow food/slow wines – nowa filozofia życia, uniformizacja smaków (wina „coca-cola”) - groźne zjawisko wśród społeczeństw „supermarketowych”, wino a mistyka, wino w malarstwie, żeby wymienić tylko kilka najbardziej reprezentatywnych.
Aksjomatami wiedzy o “kulturze wina” są:
1. Każda osoba postrzega wina w podobny sposób
2. Samo wino nie ma żadnego znaczenia (...)
Kłamie Pan pisząc w tym wątku, iż Po pewnym jednak czasie, dwaj Panowie B, w zacnym towarzystwie ich kolegi redakcyjnego (C) zaczęli straszyć mnie sądem (cała korespondencja do wglądu). Ani Marek Bieńczyk, ani ja nie straszyliśmy Pana sądem, choć kilkakrotnie naruszył Pana nasze prawa autorskie.
Jest Pan plagiatorem i publicznym kłamcą, a o innych Pana osiągnięciach w internecie i poza forumowicze zdążyli już sobie wyrobić zdanie. Nie mam złudzeń, że mój post wpłynie na Pana postępowanie, zamieszczam dla rzetelnej informacji pozostałych użytkowników forum.
Wojciech Bońkowski