Akurat z Lucjanem jest kłopot, bo to jedyna polska nazwa tej ryby. Inna sprawa,
że często jako Lucjan czerwony podaje się Karmazyna amerykańskiego, będącego pod
ochroną ;-(
Zaś wątkiem chyba bez końca mogłyby być banialuki wygadywane przez lektorów
(którzy dostają te teksty od leniwych i słabych tłumaczy) w programach
kulinarnych na wszystkich możliwych kanałach TV. Czasami błędy są tak poważne,
że trudno zorientować się o co chodzi bez wyłączenia polskiej fonii.
Tego jest tak dużo, że trudno z pamięci przytoczyć. Ostatnio z uporem maniaka
lektor wmawiał nam że Heston Blumenhtal robi jelenia a na wizji biegają daniele
do których tenże strzela a potem je obrabia. I tak to trwało przez 40 minut
mniej więcej. Żeby śmieszniej było, opisowo danie zwało się "venison", więc
tłumacz mógł chociaż nie wymyślać tego jelenia skoro nie widział co biega na
ekranie i pozostać przy dziczyźnie. ;-)
Wracając do ryb: jedno z największych zamieszań nazewniczych wywołuje w Polsce
labraks (bar, loup, spigola, branzino, sea bass). W sklepach pojawia się jako
bar, okoń morski, labraks a nawet wilk morski, co już tworzy zamęt a w
programach TV bywa nawet strzępielem!
Niby te nazwy są wymienne bo wynikają z lokalnych tradycji miejsc gdzie się go
poławia, ale czy nie można by używać w Polsce poprawnej nazwy taksonomicznej,
skoro ryba nie ma u nas żadnej tradycji językowej?
Na blogu Pani Wieleżyńskiej przeczytałem, że nawet jakiemuś "specjaliście"
stołecznemu udało się klientce wcisnąć jakieś swoje fantazje na temat
przegrzebków i zostało to wzięte za dobrą monetę. A przecież trafiło na
wytrawnego tłumacza i konesera dobrego jedzenia w jednym...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.