Kilka uwag dot. słowniczka (w nowym podwątku, bo tam się już zrobił bałagan). To są moje zastrzeżenia, od razu mówię, że mogę nie mieć racji (tak jak np. z putoniami), ale warto to sprawdzić:
"
Brut: Francuskie określenie najbardziej wytrawnych szampanów" - mam zastrzeżenie do słowa "najbardziej"
"
Demi-sec: Szampan półsłodki, zawierający większą ilość cukru resztkowego niż szampan brut" - mam zastrzeżenie do tego, czy cukier w szampanie demi-sec można nazwać cukrem resztkowym
"
DOC: (...) Podobne oznaczenia występują w Hiszpanii (
Denominacion de Origen Controlada)" - chyba powinno być
Calificada?
"
DOCG: (nie dziwicie się, dlaczego na tym szczególnie mi zależy? :-)) ) ... dotyczy to jedynie kilkudziesięciu włoskich win najwyższej jakości. (...)" - nie podoba mi się "najwyższa jakość", wyróżnik DOCG jej (niestety ;-) ) nie gwarantuje.
Miałbym jeszcze parę zastrzeżeń do słownika, ale nie są to sprawy zasadnicze, tylko uproszczenia, prawdopodobnie wzmocnione nie najlepszym tłumaczeniem.
Nie podoba mi się też - ale to już raczej moja obsesja, a nie uwaga dotycząca pomyłki - używanie słowa "piwniczka" kiedy mowa o domowym zapasie win. Ci, którzy przechowują wina, nie zawsze przechowują je w piwnicy - czasem w garażu, w kuchni, w szafie, czy w chłodziarce ustawionej w dowolnym miejscu. A nawet, jeśli się uprzeć na piwnicę, to po co to głupawe zdrobnienie? Ja swoje wina trzymam w kotłowni - przepraszam, może w kotłowience? Wiem że ta nieszczęsna piwniczka zadomowiła się w naszym języku i trudno ją czymś zastąpić. Ale trzeba walczyć. Piwniczki muszą zniknąć :-)
--
Pozdrawiam
Deo