Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zanim kupisz -spróbuj !

    25.01.03, 23:09
    Co sądzicie o osobistej degustacji win?
    Edytor zaawansowany
    • 26.01.03, 00:03
      wina napisał:

      > Co sądzicie o osobistej degustacji win?

      Ja tam wole per procura. Albo korespondencyjnie.

      :-)))))))
    • 26.01.03, 00:46
      miszka44 napisał:

      > wina napisał:
      >
      > > Co sądzicie o osobistej degustacji win?
      >
      > Ja tam wole per procura. Albo korespondencyjnie.
      >
      > :-)))))))

      Miszka, nie pesz nowego forumowicza.
      Przeciez nie jest powiedziane,ze "wina" to musi byc od razu przedstawiciel
      firmy np."Pieroth Wina Renskie" czy podobnej .
      Moze tylko tak dziwnie sformuowal(a) pytanie ?
      +++++
      Wina - o co chodzi ?


    • 26.01.03, 08:29
      Skąd te skojarzenia? Co to jest Pierot?

      Weinprobe Prosit Pfalz Deutschland - najlepsze reńskie degustować nad Renem
    • 27.01.03, 10:19
      nie qmam do tego stopnia ze się musiałem odezwać
      ale o co chodzi ????????
    • 27.01.03, 10:31
      To chyba jakas interaktywna forma sprzedaży poprzez forum,no cóż ludzką rzeczą
      jest błądzić...
    • 29.01.03, 19:26
      O to co nie chodzi ??????
    • Gość: arturrro IP: spc:* / 126.167.9.* 30.01.03, 14:57
      Cześć

      walet napisał:

      > Przeciez nie jest powiedziane,ze "wina" to musi byc od razu przedstawiciel
      > firmy np."Pieroth Wina Renskie" czy podobnej .

      jestem "nowy" na Forum ale zdążyłem zauważyć dość sceptyczne podejście do tego
      typu sprzedaży. Sam korzystałem parę razy z ich usług i wydawało mi siś
      wszystko ok. Wyjaśnijcie proszę o co chodzi? :)

      Pozdrawiam
    • 30.01.03, 15:09
      Gość portalu: arturrro napisał(a
      >
      > jestem "nowy" na Forum ale zdążyłem zauważyć dość sceptyczne podejście do
      tego
      > typu sprzedaży. Sam korzystałem parę razy z ich usług i wydawało mi siś
      > wszystko ok. Wyjaśnijcie proszę o co chodzi? :)
      >
      > Pozdrawiam
      Arturrro, aby zrozumiec problem( którego ty nie widzisz)bardzo prosze podaj
      nazwy win ,które kupowałes i ceny , a wtedy z cała pewnoscia głosy forumowiczów
      ci wyjasnia o co chodzi.
      pozdr
    • Gość: arturrro IP: spc:* / 126.167.9.* 30.01.03, 15:17
      Wiesz mieszkając w dziurze jaką jest Wałbrzych nie mam za bardzo możliwości
      wyboru (zostaje supermarket- i kupowanie w ciemno), na prezentacji miałem
      możliwość co nieco spróbować (nie jestem wielkim znawcą win, raczej
      początkującym) kupiłem jakieś reńskie spatlese (nie pamiętam nazwy), oraz
      francuskie Chevalier De Bayard (Vin d'Pays) oba były pyszne (dla mnie), ceny ok
      30-40 pln (nie pamiętam dokładnie).
      Rozumiem, że chodzi o podwyższanie (i tak już wysokiej) ceny??
    • Gość: AST IP: *.54.217.27.tisdip.tiscali.de 26.01.03, 10:13
      I na ogol tak robie! Zaopatruje sie u trzech dostawcow. Jednym z nich jest
      Francuz przyjezdzajacy dwa razy do roku na targi do miasta w ktorym mieszkam,
      dwoch pozostalych to importerzy wloskich win. Najpierw degustuje, potem kupuje
      lub zamawiam. Sa to na ogol wina "z gornej polki". Wina "na codzien" kupuje na
      ogol w "Metro". Wiekszosc to sa te same, wyprobowane wina, czasami jednak
      kupuje cos nowego, na zasadzie loterii- albo bedzie dobre, albo nie.
    • Gość: domino IP: 195.116.62.* 04.07.03, 10:10
      gdzie się zaopatrujesz we włoskie wina?
    • 27.01.03, 11:28
      Taka forma natarczywego marketingu poprzez forum budzi we mnie jak największą
      niechęć. Szanowny Wina! Przerabialiśmy tą lekcję kilka razy od kiedy
      funkcjonuje to forum - jeśli chcesz zniechęcić nas do Twojej firmy to już Ci
      się to prawie udało. W stosunku do mnie na pewno. Jeśli chcesz polecić jakieś
      wino - podaj nazwę, producenta, cenę i ewentualnie opisz, jak Ci smakowało. To
      najlepszy sposób, żeby komuś cokolwiek polecić. Jak zapewne zauważyłeś, jest tu
      kilka osób z branży. Bywali też inni. O klasie tych, którzy zostali świadczy
      fakt, że potrafią się wznieść ponad interes swojej firmy i nie polecają
      niczego, czego sami nie lubią bądź nie pili.
    • 28.01.03, 12:53
      Sadze o niej, ze jest najlepsza! Znaczna ma przewage nad
      degustacja "nieosobista", ktora polega na dawaniu do sprobowania wina komus
      innemu, a nastepnie probie wywnioskowania z grymasu twarzy smaku i jakosci wina.

      ...nie rozumiem co autor postu mial na mysli.
      --
      GP
    • Gość: ktosik IP: webcacheP* / 62.29.219.* 30.01.03, 13:41
      Każdy chyba wie że chodzi o sprzedaż bezpośrednią.Plusy i minusy:
      minus: 1.wina mogą (chociaż nie zawsze tak jest) być droższe,2.Minimalne ilości
      zakupu ( zazwyczaj kartonik)3. oferta win ze średniej i wyższej półki- na
      próżno szukać masówki marketowej plusy: 1 .oczywisty: nie powie nikt ,że lepiej
      kupować wino nie próbując jego wcześniej 2. zazwyczaj dobry serwis z dostawą do
      domu.
      To tyle co mi się od razu narzuciło.Korzystam z dwóch takich firm, poza kilkoma
      drobiazgami nie mogę narzekać.Oczywiście kupuję też wina w sklepach ale to
      bardziej miłe "eksperymentowanie".
      ukłony
      Ktosik
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 30.01.03, 14:08
      jeszcze nigdy nie miałem okazji próbować win rozprowadzanych takimi sposobami,
      czy mógłbyś coś o nich napisać - jakie to wina (kraj, region, oznaczenia
      jakości itd), ile kosztują i jak je oceniasz w porównaniu z tymi, które są
      dostępne w sklepach ?
      pozdrawiam
    • 30.01.03, 15:48
      Drogi DOCG...

      Znasz! Doskonale znasz! Wez "bodegowa" liste win od PanaOwcy i juz masz oferte
      jednego z domokrazcow. Tylko jak raz cos kupisz od domokrazcy, to beda Cie
      nachodzic do konca swiata. To jedna sprawa, a druga to przesmieszna historyjka
      od Winomana: "naszedl" go domokrazca i latem z walizeczki wyciaga bialasa do
      sprobowania... w temperaturze 35 stopni.

      Bodega i tak jest niezla w tym, bo oferuje cos ciekawego. Natomiast te
      rozne "niemieckonazwowe" firmy oferuja zwykle najtansza marketowa "sieczke"
      (fakt, ze czasmi niedostepna w polskich marketach) za ceny zupelnie
      astronomiczne.

      --
      GP
    • Gość: client w-wa IP: *.acn.pl 30.01.03, 20:12
      Zgadzam sie z przedmówcą, jadnakże:
      Bodega tylko kilka win daje probowac, zatem jest gorzej niz w sklepie - u
      handlowca można sobie poogladać katalog! A i to nie zawsze, znajomy dostał
      ostatnio tylko cenniczek bez zdjecia butelki.W sklepie mogę sobię
      przynajmniej "pomacać".
      Co do niemieckojezycznych: masz zapewne na myśli poznański Rheinweine (nie wiem
      jak się one do końca piszą)- ostatnio przysłali mi zaproszenie na
      degustacje.Jak przyjdę - dostanę komplet noży.No coments...Chociaż oni maja
      jedno fajne winko, to jednak szkoda czasu na nich.No i jest perełka sprzedaży
      bezpośredniej: Fraiherr von Fhnenberg: ludzie! Ostrzegam! to banda złodziei i
      naciągaczy.Szkoda czasu by opisywać moje przejścia z nimi.Ci dopiero wiedzą jak
      nękać!Jest w w-wie przedstawicielstwo firmy z Wybrzaża- Jakob Gerhard.Polecam
      Icewine (niemiecki - nie kanadyjski) cena ok 220 złotych czyli wcale nie
      przesadzona.Simone Galinier z w-wy polecam chilijskie Vale coś tam za ok 60
      złotych.Miłe kobietki tam pracują :))
    • Gość: d_a IP: 195.205.156.* 05.02.03, 14:20
      Mi w RheinWain zaproponowali podarek w postaci "gustownego" korkociagu z
      rękojeścią z korzenia, w stylu myśliwskim :-)))

      d'A
    • 30.01.03, 23:48
      Szanowny docg !
      Najwyższa pora spróbować. Stary sprawdzony sposób zaopatrywania się w wina w
      typowych krajach "winiarskich". Jeżeli mamy inwestować, to warto poznać co jest
      w butelce. Kupując w sklepie, dopiero w domu możemy ocenić czy jest to ten
      smak. Może lepiej zaufać fachowcom i wtedy na winie nie trzeba sie znać, po
      prostu wino ma mi smakować i wszystko.
      Przedział cenowy: od kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy. Wina z całego
      świata,głównie Francja, Niemcy, Włochy.
      pozdrawiam
    • 31.01.03, 05:54
      Hej!!
      Dwie sprawy - po pierwsze , ktoś pisze,że eiswein za 220 złotych to cena nie
      przesadzona. Jakbyś tak jeszcze napisał , co to za eiswein, można byłoby
      stwierdzić - przesadzona , czy nie. W drogim Londynie widziałem eisweiny i po 8-
      9 funtów , to były "no name'y". Nazywało się to "Eiswein Rheinhessen" i cześć.
      Coś mi się widzi ,że takie własnie są u nas sprzedawane po 220. Chyba ,że nie -
      napisz co to za wina.
      Po drugie...Wina - piszesz ,że można spróbować. Jeśli dajecie do spróbowania
      także te wina po kilka tysięcy złotych , to słowo daje , zapraszam...
      W sumie moje doświadczenia z dostawcami są złe. Trudno się od nich odczepić.
      Oni zdają się nie rozumieć, co znaczy "Nie , nie mam ochoty spotkać się z
      waszym przedstawicielem."pzdr.
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 31.01.03, 09:00
      no i dalej nic nie wiem na temat sprzedaży bezpośredniej. Giorgio - czy ten
      gość, który sprzedaje wina bodegi ma przynajmniej o 10 - 15 % niższe ceny niż w
      sklepie? (powinien mieć, bo mu odpadają spore koszty), jeśli tak, to w sumie -
      czemu nie? Wczoraj wpadła mi w ręce tłumaczona z niemieckiego broszura "jak
      kupować wino" z popularnej serii z kolorowymi okładkami. Autor zdecydowanie
      odradza sprzedaż bezpośrednią, poleca natomiast niektóre supermarkety
      (codzienne wina za umiarkowaną cenę) i sklepy specjalistyczne (dobry wybór,
      obsługa, atmosfera), i to są dokładnie te miejsca, w których kupuję (ok. 90%
      supermarket). Miałem nadzieję, że wina ze sprzedaży bezpośredniej będą
      konkurować cenami ze sklepami specjalistycznymi i jakością z supermarketami,
      ale ponieważ

      wina napisał:
      ...Może lepiej zaufać fachowcom i wtedy na winie nie trzeba sie znać, po
      > prostu wino ma mi smakować i wszystko.
      > Przedział cenowy: od kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy. Wina z całego
      > świata,głównie Francja, Niemcy, Włochy.

      to widzę, że przede wszystkim ich oferta skierowana jest do ludzi, którzy nie
      chcą się znać na winie (a ja chcę!), a po drugie przedział cenowy od
      kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy mnie nie interesuje, bo ja kupuję wina
      raczej z przedziału do kilkudziesięciu złotych.
      Cały czas mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrozumieć zawiłości handlu winem w
      naszym kraju, ale chyba najpierw osiwieję :))
      pozdrawiam
    • Gość: AST IP: *.54.214.160.tisdip.tiscali.de 31.01.03, 09:22
      Gość portalu: docg napisał(a):


      > Cały czas mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrozumieć zawiłości handlu winem
      w
      >
      > naszym kraju, ale chyba najpierw osiwieję :))


      A ja sie za to duzo z tego forum dowiedzialam na temat handlu winem w Polsce.
      To, co mnie najbardziej zaskoczylo, to fakt, ze istnieja domokrezni sprzedawcy
      wina. Jak to wyglada? Dzwonek do drzwi, otwieramy, stoi sobie zmeczony czlowiek
      z walizka pelna "probek"? Kieliszki tez ma "firmowe", co by dac zdegustowac?
      Mozna taki kieliszek choc w kuchni oplukac?


    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 31.01.03, 10:00
      mam wrażenie, że ten sposób sprzedaży jest w Niemczech dość powszechny; w
      książce (napisanej przez Niemców), o której wspominałem, jest napisane, o ile
      dobrze pamiętam, że ok. 3% wina rozprowadza się właśnie w ten sposób. Zresztą
      firmy, które u nas działają, są chyba w większości niemieckie.
      Cały proces wygląda w ten sposób, że dostajesz w poczcie ankietę z prostymi
      pytaniami na temat wina, wypełniasz ją i wysyłasz, a oni do ciebie dzwonią i
      proponują degustację w domu lub restauracji. Do tego etapu doszedłem, co jest
      dalej - nie wiem :)
      pozdrawiam
    • 31.01.03, 10:27
      Nie wiem czy li tylko podtrzymujesz ten wątek czy naprawdę nie wiesz o
      domokrążnej sprzedazy. Kiedyś taki jeden z firm działających w Polsce umówił
      sie z moimi znajomymi na domowa degust.,którzy oczywiście zaprosili mnie .
      Zmeczony zyciem pan opowiadał jakieś dyrdymały ,przygotowałby sie przynajmniej
      merytorycznie z prezentowanych win. Nastepnie nastapiło show: otworzył duzą
      czarną teczkę i wyłozył na stół w pół wypite wina ( tego dnia wczesniej miał
      juz inne degustacje), no i teraz podał ceny jakis zwykły kabinett 50 pln,
      Beaujolais vilage 70 pln..., Arturro podał cene pays doc 30-40 ( to ja juz wole
      w supermarkecie kupic sobie niezłe wina za ta cene).Przepraszam ale ten sposób
      sprzedazy nie odpowiada mi wogóle, winny amway. Podobno najgorsze nastapiło
      pózniej, niekonczące sie telefony z prosba o kolejne zamówienie, moji znajomi
      po prostu trafili do bazy danych owej firmy
      pozdr
    • 31.01.03, 10:51
      nie, naprawdę byłem ciekawy, bo nigdy nie miałem kontaktu z nimi. Po twoim
      poście wydaje mi się, że tak już zostanie :)
      obiecuję więcej nie przeciągać głupawych wątków ;))))
      pozdrawiam
    • Gość: arturrro IP: spc:* / 126.167.9.* 31.01.03, 11:06
      Cześć,
      mój sposób zaopatrywania w wino to też w 99% supermarkety (1% to z racji
      bliskości do granicy- Niemcy), bo na wina w sklepach specjalistycznych w Polsce
      mnie nie stać :(
      Na prezentację "bezpośrednią" poszliśmy z ciekawości. Była ona zorganizowana w
      restauracji i znacznie mniej żałosna od tego co Opisałeś (przynajmniej
      degustowane wina były świeże).
      Nie wiem jak to wygląda później- jak dotąd to moje jedyne z nimi spotkanie.
      Co do plusów- kosztujesz wino które kupujesz
      minusy- ceny hmmm dość wysokie. Firma która to organizowała nie ma w ofercie
      nic poniżej 30-40 PLN (w tej cenie w każdym supermarkecie można sporo
      powybierać :))- i to jest cena przy zakupie min. 6 butelek, w przypadku zakupu
      pojedynczej szt. cena idzie w górę nawet o ponad 10 PLN!
      POdsumowując dość droga impreza z (w sumie) jedynym plusem- możliwością
      degustacji- co z kolei jest też połowiczne bo wina dostępne są tylko w danej
      firmie, tak, że nie znajdzie się ich w sklepie. Wniosek lepiej poczytać opinie
      nt. win ogólnie dostępnych :)

      P.S.
      Mimo negatywnych opini o takich sprzedawcach, kupiony tam Chevalier de Bayard
      (Vin d'Pays l'Herault a nie d'Oc) jest (dla mnie) lepsze od wielu AOC.

      Pozdrv.
      Arturrro
    • Gość: dziama IP: gil:* / 192.168.0.* 31.01.03, 11:30
      Gość portalu: docg napisał(a):

      > mam wrażenie, że ten sposób sprzedaży jest w Niemczech dość powszechny; w
      > książce (napisanej przez Niemców), o której wspominałem, jest napisane, o ile
      > dobrze pamiętam, że ok. 3% wina rozprowadza się właśnie w ten sposób. Zresztą
      > firmy, które u nas działają, są chyba w większości niemieckie.
      > Cały proces wygląda w ten sposób, że dostajesz w poczcie ankietę z prostymi
      > pytaniami na temat wina, wypełniasz ją i wysyłasz, a oni do ciebie dzwonią i
      > proponują degustację w domu lub restauracji. Do tego etapu doszedłem, co jest
      > dalej - nie wiem :)
      > pozdrawiam


      Dalej jest tak, że przez ponad rok ( tyle to trwało w naszym przypadku )
      dzwonią do Ciebie i zawracają głowę. Nastąpił atak zmasowany :)))) Nieustanne
      propozycje spotkań , wymienianie zalet oferowanego towaru i co jakiś czas
      degustacje. Trzeba przyznać, że Ci ludzie są odporni na wszelkiego rodzaju
      sygnały i nie dają się zbyć byle czym. Nawet kilkakrotne stwierdzenie, że nie
      jesteśmy zainteresowani ofertą też nie pomagało. Amway'owcy i tyle ... Czasami
      może nawet i coś bym od nich kupiła ale jak w zamian mam znosić tę nieustanną
      propagandę sukcesu to wolę nie próbować
      pzdr dziama
    • 31.01.03, 12:05
      DOCG, hanlowcy Bodegi maja te same ceny co Vinoteka. Biorac pod uwage mozliwy
      rabat w sklepie, to daj sobie spokój...)))
      --
      GP
    • Gość: AST IP: *.54.218.120.tisdip.tiscali.de 31.01.03, 13:16
      Bije sie w piersi i slowo honoru daje, ze przez 19 lat pobytu w Niemczech nie
      zaden domokrazny sprzedawca win nie pojawil sie u moich drzwi.
      Mowicie, ze oni najpierw sie poczta zapowiadaja? No to moze... Tyle roznej
      makulatury laduje w mojej skrzynce pocztowej ( a z niej prosto do kosza), ze
      moze jakas reklame po prostu przegapilam.
    • 31.01.03, 13:42
      Piszesz ze masz szerokie portfolio win i cen, mam pytanie do jakiej ceny za
      but. mozesz przeprowadzic degustacje ,prosze podaj konkretną nazwe wina,
      moze sie nawet skuszę( serio!)
      pozdr
      ps. do GP
      Czy ci handlowcy z Bodegi tez przeprowadzaja degustacje?
    • 31.01.03, 13:44
      obiecywałem co prawda nie przeciągać niepotrzebnie wątków, ale znalazłem fajną
      stronę austriacką
      www.austrian.wine.co.at/
      gdzie mają całą kopalnię informacji, m.in. dokładny przewodnik dla
      zagranicznych (w tym polskich) importerów wina. Najlepsza jest kalkulacja
      cenowa, z której wynika, że flaszka, która u producenta kosztuje 2,18 € (nie
      wiem czemu akutat tyle, myślę, że to jest np. 2,50€ - VAT), jest obciążona
      kosztami:
      transport/ubezpieczenie: 0,36€
      cło 20% - 0,51€
      akcyza 0,20 €
      i w ten sposób osiąga cenę 3,25 €, ale potem - uwaga - doliczają 70% narzutu
      importera (już mamy 5,53 €), a po narzutach detalistów i doliczeniu VAT osiąga
      w sklepie 9,44 €, a w gastronomii (narzut 180%) - 18,89€.
      :-)
      z czego wynika, że zamiast kupować u panów z handlu bezpośredniego chyba sam
      zostanę importerem :-)
      pozdrawiam
      p.s. do Giorgio, tak z ciekawości: dlaczego nie dopisujesz już "Pa" na końcu
      swoich postów ?
    • 31.01.03, 14:05
      Hmmm... faktycznie nie dopisuje. Zapomnialem chyba, albo co???

      W sprawie cla: jakos tu nie moge znalezc stawki 20% na wino nigdzie w
      moich "papierach", no ale moze cos przegapilem. Zwykle jest 25% z UE. Ciekawi
      mnie, czy marża detaliczna jest liczona od ceny brutto czy netto. Bo jesli
      brutto-brutto, to jutro podnoszę mocno ceny. Zastosuję się do zaleceń
      austriackich...)))

      pa!pa!pa!
      --
      GP
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 31.01.03, 14:21
      ja znalazłem taka stawkę, nigdzie nie ma 25% (chyba że ktoś deklaruje wartość
      1€ za litr, to mu wtedy tyle wyjdzie :)
      Co do Austriaków, oni liczą najpierw narzut (netto/netto), potem VAT, podają
      też zakresy narzutów:
      importer: od 50% do 100%, przyjęto 70%;
      gastronomia: 100 - 200%, przyjęto 180%;
      Handel detal.: 30 - 50%, przyjęto 40%.
      ciekawe, że nie uwzględniają w obliczeniach importerów sprzedających
      domokrążnie, wtedy wyszedłby narzut 400%
      pozdrawiam
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 31.01.03, 14:23
    • 31.01.03, 16:10
      To tak chyba teraz jest... minimum 42 euro/hl co nieco zmienia obraz. A
      faktycznie ujednolicono calkowicie stawke z EU i jest ona 20%. Mialem juz
      nieaktualna taryfe. Z krajow nie EU mamy teraz 30%. Akcyza bez zmian
      1,36zl/litr. W swietle tego zastanawia mnie wyrazny wzrost cen u niektorych
      importerow w roku 2003. W wypadku niktorych win siegnal 20%.

      No i nasz idol Kolodko wymyslil, ze ponownie obnizy akcyze na wodke, bo
      poprzednia obnizka przyniosla wzrost wplywow do budzetu!!! Zamiast wyciagnac
      wnioski i obnizyc akcyze i clo na wszystko, to sadzi chyba, ze to zjawisko
      szczegolnie wodki dotyczy... Co za magiczne myslenie.
      --
      Papa!

      GP
    • Gość: Mirek Aster IP: *.acn.pl 31.01.03, 22:34
      Gość portalu: docg napisał(a):

      > ciekawe, że nie uwzględniają w obliczeniach importerów sprzedających
      > domokrążnie, wtedy wyszedłby narzut 400%
      > pozdrawiam
      No proszę!Bywam tutaj 1/ miesiąc i wstrzeliłem się w swojego konika!Mam
      nadzieję że na tym forum każdy może wyrazić swoją opinię?Dziękuję.
      Fajnie jest poczytać Wasze uwagi nt win, ale nie sposób sie nie odezwać jak
      komuś myslenie sprawia ból fizyczny lub co gorsze - umyslnie wprowadza ludzi w
      błąd.
      Mądry znawco rynku:
      - w niemczech działa ok. 20 firm sprzedaży bezpośredniej wina.Jednak nie
      docierają oni do wszystkich.Tak jak i w Polsce , Czechach, Węgrzech,Austrii
      etc.Docierają tylko do tych których stać na to!Przynajmniej w/g kryteriów
      doboru bazy.Dlatego proszę co poniektórych: nie obrażajcie się na firmy zwane
      tutaj "domokrążne" za to, że w ich oczach jesteście zbyt krótcy finansowo.Oni
      nie polewają wina dla przyjemności tylko żeby znaleźć potencjalnego klienta.
      -sprawa narzutów , bo to ona mnie tak rozbawiła: sprzedaż bezpośrednia ma
      koszty: próbek i prowizji handlowca.To fakt. A sklep? Nie ma tych kosztów? To
      napiszcie ile płacicie za czynsze.Dodajcie do tego liczbę osób zatrudnionych na
      etacie i podzielcie przez ilość butelek jakie uda Wam się sprzedać w
      miesiącu.Jestem zupełnie spokojny,że kwoty będą zbliżone.Tutaj w tych
      dyskusjach NIKT nie dał przykładu choćby jednego wina np. to i to kosztuje tyle
      i tyle w sklepie w berlinie, tyle i tyle w tych Waszych sklepikach a tyle u
      tych łobuzów "domokrążców".Nikt!Tylko takie czkawki: 200% , 400% .A może oni
      jeszcze wode nalewają do butelek i sprzedają?
      -To że do Was ktoś nieustannie wydzwania? Ludzie!Do mnie raz w tygodniu dzwoni
      ktoś z ubezpieczeniem, i co? mam się nie ubezpieczać?
      Tak jak pisałem na wstępie- miło się czyta Wasze niektóre posty, ale na litość
      boską - nie wypowiadajcie się w sprawach o których macie niewiele do
      powiedzenia, lub "bo ten powiedział że tamten powiedział"
      Cztery lata pracowałem jako handlowiec w jednej z takich firm, i powiem Wam, że
      z takich postów jak te tutaj prezentowane można by pomyśleć, że w firmach
      sprzedaży bezpośredniej kupują żółtodzioby, głupcy i naiwniacy...Tutaj się
      bardzo, bardzo mylicie.Takich właśnie najwięcej można spotkać w sklepikach
      winiarskich, gdzie wpatrzeni w sprzedawce jak w ołtarzyk słuchają jego
      opowieści o niuansach zapachowych wina, którego ten właśnie sprzedawca
      zazwyczaj nie miał okazji nawet powąchać!
      Być może kiedyś ( życzę Wam oby jak najszybciej) , Was status materialny
      poprawi się na tyle, aby Wasze dane osobowe zainteresowały jakąś firmę
      sprzedaży bezpośredniej, wtedy zapewne wielu z Was przypomni sobie
      te "wymądrzanie" na tym forum , i co najważniejsze - doceni to, co może dać
      sprzedaż bezpośrednia ( na świecie coraz bardziej rozpowszechniana - czy to się
      komuś podoba czy nie).
      Mirek Aster
      p.s
      wysilcie się troszkę,zbierzcie cenniki od tych firm ,porównajcie je z
      cenami "światowymi" i z tymi z Waszych sklepów, a wtedy - dopiero wtedy nie zaś
      2 minuty po przeczytaniu tego postu i ochłonięciu - napiszcie coś bardziej
      twórczego a nie takie wymadrzania kółka gospodyń wiejskich.
    • 31.01.03, 23:33
      Gość portalu: Mirek Aster napisał(a):

      > Gość portalu: docg napisał(a):
      >
      > > ciekawe, że nie uwzględniają w obliczeniach importerów sprzedających
      > > domokrążnie, wtedy wyszedłby narzut 400%
      > > pozdrawiam
      > No proszę!Bywam tutaj 1/ miesiąc i wstrzeliłem się w swojego konika!Mam
      > nadzieję że na tym forum każdy może wyrazić swoją opinię?Dziękuję.
      > Fajnie jest poczytać Wasze uwagi nt win, ale nie sposób sie nie odezwać jak
      > komuś myslenie sprawia ból fizyczny lub co gorsze - umyslnie wprowadza ludzi
      w
      > błąd.
      > Mądry znawco rynku:
      > - w niemczech działa ok. 20 firm sprzedaży bezpośredniej wina.Jednak nie
      > docierają oni do wszystkich.Tak jak i w Polsce , Czechach, Węgrzech,Austrii
      > etc.Docierają tylko do tych których stać na to!Przynajmniej w/g kryteriów
      > doboru bazy.Dlatego proszę co poniektórych: nie obrażajcie się na firmy zwane
      > tutaj "domokrążne" za to, że w ich oczach jesteście zbyt krótcy finansowo.Oni
      > nie polewają wina dla przyjemności tylko żeby znaleźć potencjalnego klienta.
      > -sprawa narzutów , bo to ona mnie tak rozbawiła: sprzedaż bezpośrednia ma
      > koszty: próbek i prowizji handlowca.To fakt. A sklep? Nie ma tych kosztów? To
      > napiszcie ile płacicie za czynsze.Dodajcie do tego liczbę osób zatrudnionych
      na
      >
      > etacie i podzielcie przez ilość butelek jakie uda Wam się sprzedać w
      > miesiącu.Jestem zupełnie spokojny,że kwoty będą zbliżone.Tutaj w tych
      > dyskusjach NIKT nie dał przykładu choćby jednego wina np. to i to kosztuje
      tyle
      >
      > i tyle w sklepie w berlinie, tyle i tyle w tych Waszych sklepikach a tyle u
      > tych łobuzów "domokrążców".Nikt!Tylko takie czkawki: 200% , 400% .A może oni
      > jeszcze wode nalewają do butelek i sprzedają?
      > -To że do Was ktoś nieustannie wydzwania? Ludzie!Do mnie raz w tygodniu
      dzwoni
      > ktoś z ubezpieczeniem, i co? mam się nie ubezpieczać?
      > Tak jak pisałem na wstępie- miło się czyta Wasze niektóre posty, ale na
      litość
      > boską - nie wypowiadajcie się w sprawach o których macie niewiele do
      > powiedzenia, lub "bo ten powiedział że tamten powiedział"
      > Cztery lata pracowałem jako handlowiec w jednej z takich firm, i powiem Wam,
      że
      >
      > z takich postów jak te tutaj prezentowane można by pomyśleć, że w firmach
      > sprzedaży bezpośredniej kupują żółtodzioby, głupcy i naiwniacy...Tutaj się
      > bardzo, bardzo mylicie.Takich właśnie najwięcej można spotkać w sklepikach
      > winiarskich, gdzie wpatrzeni w sprzedawce jak w ołtarzyk słuchają jego
      > opowieści o niuansach zapachowych wina, którego ten właśnie sprzedawca
      > zazwyczaj nie miał okazji nawet powąchać!
      > Być może kiedyś ( życzę Wam oby jak najszybciej) , Was status materialny
      > poprawi się na tyle, aby Wasze dane osobowe zainteresowały jakąś firmę
      > sprzedaży bezpośredniej, wtedy zapewne wielu z Was przypomni sobie
      > te "wymądrzanie" na tym forum , i co najważniejsze - doceni to, co może dać
      > sprzedaż bezpośrednia ( na świecie coraz bardziej rozpowszechniana - czy to
      się
      >
      > komuś podoba czy nie).
      > Mirek Aster
      > p.s
      > wysilcie się troszkę,zbierzcie cenniki od tych firm ,porównajcie je z
      > cenami "światowymi" i z tymi z Waszych sklepów, a wtedy - dopiero wtedy nie
      zaś
      >
      > 2 minuty po przeczytaniu tego postu i ochłonięciu - napiszcie coś bardziej
      > twórczego a nie takie wymadrzania kółka gospodyń wiejskich.

      Gratuluję. Świetna ocena zachowań na forum tzw. "speców od win", którzy nie
      przebierają w środkach na forum. Rzeczywiście to "golasy" których nie stać na
      markowe wina.
      Pozdrawiam WINA
    • 01.02.03, 00:23
      > Gratuluję. Świetna ocena zachowań na forum tzw. "speców
      od win", którzy nie
      > przebierają w środkach na forum. Rzeczywiście to
      "golasy" których nie stać na
      > markowe wina.
      > Pozdrawiam WINA

      Oj, zdziwiłby się Pan, gdyby dane Panu było zajrzeć do
      kieliszków i piwniczek niektórych stałych (i
      konstruktywnie w przeciwieństwie do Pana tu pisujących)
      bywalców.
    • 01.02.03, 00:18

      > Dlatego proszę co poniektórych: nie obrażajcie się na
      firmy zwane
      > tutaj "domokrążne" za to, że w ich oczach jesteście
      zbyt krótcy finansowo.

      Jak dotąd akurat za to nikt się tu chyba na nikogo nie
      obraził, natomiast zawarte niżej sformułowanie "w tych
      Waszych sklepikach" w zasadzie mogłoby już zostać uznane
      za obraźliwe, nie tylko przez właścicieli sklepów, ale
      przede wszystkim przez ich klientów.

      > miesiącu.Jestem zupełnie spokojny,że kwoty będą
      zbliżone.Tutaj w tych
      > dyskusjach NIKT nie dał przykładu choćby jednego wina
      np. to i to kosztuje tyle
      > i tyle w sklepie w berlinie, tyle i tyle w tych Waszych
      sklepikach a tyle u
      > tych łobuzów "domokrążców".

      Proszę bardzo, mam przykład:

      1996 Barolo Zonchera, Ceretto
      Bodega Marques - 214,71 zł (za cennikiem z ich strony
      internetowej)
      Enoteca Tre Bicchieri Poznań (sklep) - 199 zł
      cena w USA (wg. Wine Spectatora) - 44 USD. choć
      czytelnicy podają ceny niższe, od 40 USD.
      Inne przykłady trudno mi podać, z tej prostej przyczyny,
      że "domokrążcy" pilnie starają się mieć wyłączność na
      sprzedawane przez siebie wina, właśnie żeby takich
      porównań unikać. Polecam natomiast porównywanie ich cen
      z cenami w USA, podawanymi przez Wine Spectator, a
      zwłaszcza przez czytelników Spectatora. A porównywanie
      cen berlińskich z polskimi to temat wiecznie powracający
      na tym forum.

      > -To że do Was ktoś nieustannie wydzwania? Ludzie!Do
      mnie raz w tygodniu dzwoni
      > ktoś z ubezpieczeniem, i co? mam się nie ubezpieczać?

      Chyba jednak nie wciąż ten sam agent oferujący tę samą
      usługę.

      > Cztery lata pracowałem jako handlowiec w jednej z
      takich firm, i powiem Wam, że
      > z takich postów jak te tutaj prezentowane można by
      pomyśleć, że w firmach
      > sprzedaży bezpośredniej kupują żółtodzioby, głupcy i
      naiwniacy...Tutaj się
      > bardzo, bardzo mylicie.Takich właśnie najwięcej można
      spotkać w sklepikach
      > winiarskich, gdzie wpatrzeni w sprzedawce jak w
      ołtarzyk słuchają jego
      > opowieści o niuansach zapachowych wina, którego ten
      właśnie sprzedawca
      > zazwyczaj nie miał okazji nawet powąchać!

      Nie wiem, kto w takich firmach kupuje, wiem natomiast kto
      sprzedaje. Miałem do czynienia z handlowcami trzech
      takich firm działających w Polsce. Tylko jeden z nich, z
      firmy Bodega Marques (ale i z Bodegi kilku ich poznałem)
      poziomem zbliżył się do sprzedawców i właścicieli (którzy
      często też sprzedają) moich ulubionych sklepów
      specjalistycznych. Tylko z tym jednym rzeczywiście dało
      się o winach porozmawiać. Jeśli przy pomocy takich
      sprzedawców udaje się tym firmom coś sprzedać, to jednak
      podejrzewam, że kupujący nie należą do grona najbardziej
      doświadczonych konsumentów wina.

      > Być może kiedyś ( życzę Wam oby jak najszybciej) , Was
      status materialny
      > poprawi się na tyle, aby Wasze dane osobowe
      zainteresowały jakąś firmę
      > sprzedaży bezpośredniej, wtedy zapewne wielu z Was
      przypomni sobie
      > te "wymądrzanie" na tym forum , i co najważniejsze -
      doceni to, co może dać
      > sprzedaż bezpośrednia ( na świecie coraz bardziej
      rozpowszechniana - czy to się
      > komuś podoba czy nie).

      Rozpowszechnianie się czegoś na świecie wcale nie
      świadczy o jakości produktu, prędzej o jakości kampanii
      marketingowej. Coca Cola jest bardziej rozpowszechniona,
      niż wino, amerykański Budweiser bardziej, niż jego czeski
      pierwowzór.

      Kupowanie wina jest dla mnie zbyt poważną czynnością,
      żebym miał kiedykolwiek osiągnąć etap, w którym większość
      win będę kupował u "domokrążców". Poważną nie tylko
      finansowo, bo jak to kiedyś pięknie napisał Marek
      Bieńczyk kupowanie wina może być aktem ducha. Może być i
      często jest, ale raczej nie, gdy się kupuje u pana z
      czarną walizką.

      Pozdrawiam, Andrzej Daszkiewicz
    • Gość: Mirek Aster IP: *.acn.pl 01.02.03, 01:11
      winoman napisał:

      >
      > Proszę bardzo, mam przykład:
      >
      > 1996 Barolo Zonchera, Ceretto
      > Bodega Marques - 214,71 zł (za cennikiem z ich strony
      > internetowej)
      > Enoteca Tre Bicchieri Poznań (sklep) - 199 zł
      > cena w USA (wg. Wine Spectatora) - 44 USD. choć
      > czytelnicy podają ceny niższe, od 40 USD.
      Masz kolego poczucie humoru!! Zrób sobie małą sondę : jedno krótkie pytanie:
      wolisz za 199 PLN kupić wino z opowiastką sprzedawcy, czy też dopłacić 15
      złotych, i wraz ze znajomym lub znajomymi spróbować go przed zakupem, w miejscu
      i czasie wyznaczonym przez siebie? Odpowiedź jest chyba oczywista.Nie bądźcie
      kolego śmieszni! Jeden post wyżej SZ.PAN docg bredzi o jakichś marżach 400% -
      towych a teraz mówimy o różnicach w cenie rzędu 7% ?!!

      > Inne przykłady trudno mi podać, z tej prostej przyczyny,
      > że "domokrążcy" pilnie starają się mieć wyłączność na
      > sprzedawane przez siebie wina, właśnie żeby takich
      > porównań unikać.
      Kolejna bzdura.Szybki przykład? Czy Rosemount jest na wyłączności jednej z
      firm "domokrążnych"? Naprawdę,gorąco polecam solidnie się przygotować do
      dyskusji mając przed sobą oferty firm zwanych "domokrążnymi" ( swoją drogą nie
      wiem czemu skoro na 100 spotkań z klientami 90 były to firmy a nie domy.Nie
      mydlijcie ludziom głowy, domokrążna sprzedaż polega na dosłownie pukaniu gdzie
      popadnie, a nie na wcześniejszym umawianiu spotkań z POWAŻNYMI ludźmi bardzo
      często mającymi własne piwniczki większe od tych sklepików, w których na dobrą
      sprawę jest to samo= 5 poważnych importerów na krzyż w Polsce- cóż wymagać

      >Polecam natomiast porównywanie ich cen
      > z cenami w USA, podawanymi przez Wine Spectator, a
      > zwłaszcza przez czytelników Spectatora. A porównywanie
      > cen berlińskich z polskimi to temat wiecznie powracający
      > na tym forum.

      Słusznie .Tak więc proszę .Pochwalcie się cenami win w swoich sklepach z cenami
      w Wine Spectator.Przy okazji proszę zaznaczyć nr.magazynu.Na marginesie i na
      przyszłość: Proponuję korzystać z Decantera, on bardziej może odzwierciedlać
      rynek europejski wina niż WS.USA to bardzo trudny rynek, i niejednokrotnie aby
      tam zaistnieć ceny muszą być inne od tych w EUR - podobnie jest zresztą na
      rynku motoryzacyjnym.No chyba ze Winoman proponuje nam małą wycieczkę do
      St.Helena po kilka butelek w super cenie z WS.Niegłupi pomysł.CJakiś czarter
      może???

      > > -To że do Was ktoś nieustannie wydzwania? Ludzie!Do
      > mnie raz w tygodniu dzwoni
      > > ktoś z ubezpieczeniem, i co? mam się nie ubezpieczać?
      > Chyba jednak nie wciąż ten sam agent oferujący tę samą
      > usługę.
      Jak widać wieczorem głowa już tak dobrze nie pracuje.Ale spokojnie: wytłumaczę:
      Ubezpieczenie na życie oferuje kilka firm ,różnią się one tylko warunkami.Wina
      zaś oferuje kilka firm, różnią się one tylko ofertą.That's it.


      > > Cztery lata pracowałem jako handlowiec w jednej z
      > takich firm, i powiem Wam, że
      > > z takich postów jak te tutaj prezentowane można by
      > pomyśleć, że w firmach
      > > sprzedaży bezpośredniej kupują żółtodzioby, głupcy i
      > naiwniacy...Tutaj się
      > > bardzo, bardzo mylicie.Takich właśnie najwięcej można
      > spotkać w sklepikach
      > > winiarskich, gdzie wpatrzeni w sprzedawce jak w
      > ołtarzyk słuchają jego
      > > opowieści o niuansach zapachowych wina, którego ten
      > właśnie sprzedawca
      > > zazwyczaj nie miał okazji nawet powąchać!
      >
      > Nie wiem, kto w takich firmach kupuje, wiem natomiast kto
      > sprzedaje. Miałem do czynienia z handlowcami trzech
      > takich firm działających w Polsce. Tylko jeden z nich, z
      > firmy Bodega Marques (ale i z Bodegi kilku ich poznałem)
      > poziomem zbliżył się do sprzedawców i właścicieli (którzy
      > często też sprzedają) moich ulubionych sklepów
      > specjalistycznych. Tylko z tym jednym rzeczywiście dało
      > się o winach porozmawiać. Jeśli przy pomocy takich
      > sprzedawców udaje się tym firmom coś sprzedać, to jednak
      > podejrzewam, że kupujący nie należą do grona najbardziej
      > doświadczonych konsumentów wina.
      Masz bardzo słabiutkie żeby nie powiedzieć żadne pojęcie o tym rynku i tej
      sprzedaży.
      Oczywiście Bodega jest ogólnie OK gdyż...no właśnie.Dlaczego?Pewnie dlatego że
      stały forumowicz pracuje tam jako "domokrążca".Dla mniej wtajemniczonych w tę
      branżę czytelników; W Bodedze krakowskiej nie ma handlowca który zaczął by
      pracę ot tak- z ulicy. Prezes Bodegi jakis czas temu dał słynne ogłoszenie w
      gazecie, w którym to zaznaczył z jakich firm chętnie przyjąłby handlowców (tych
      niby nic nie wiedzących,w których pewnie on zaszczepił pasję wina ha,ha...), i
      znalazły się tam wszystkie firmy zwane tu "domokrążnymi" plus Zepter , też
      domokrążcy tylko z innym towarem.Nie wiadomo czemu nie pisał nic w ogłoszeniu o
      praownikach-sprzedawcach-doradcach sklepów winiarskich, gdzie w/g Winomana jest
      ten sztab Fachowców przez duże "F".Naprawdę ciekawe czemu...


      > Rozpowszechnianie się czegoś na świecie wcale nie
      > świadczy o jakości produktu, prędzej o jakości kampanii
      > marketingowej. Coca Cola jest bardziej rozpowszechniona,
      > niż wino, amerykański Budweiser bardziej, niż jego czeski
      > pierwowzór.
      I połowa win którymi się tutaj podniecacie, a prawdziwe perełki zalegają
      piwnice francuskich rolników nie posiadających pieniędzy na marketing.
      Żadne odkrycie.Tak wygląda ten świat artykułów konsumpcyjnych.


      > Kupowanie wina jest dla mnie zbyt poważną czynnością,
      > żebym miał kiedykolwiek osiągnąć etap, w którym większość
      > win będę kupował u "domokrążców". Poważną nie tylko
      > finansowo, bo jak to kiedyś pięknie napisał Marek
      > Bieńczyk kupowanie wina może być aktem ducha. Może być i
      > często jest, ale raczej nie, gdy się kupuje u pana z
      > czarną walizką.
      Chcesz powiedzieć że prawdziwym aktem ducha jest kupić wino w cichym sklepiku
      hipermarketu niż podczas degustecji z np. żoną w zaciszu
      domowym????????????????
      Lepiej już dzisiaj nie odpisuj Winomanie.Wypocznij.
      >
      > Pozdrawiam, Mirek Aster
    • 01.02.03, 03:11
      Niestety wywaliło mi w niebo dłuższą odpowiedź, teraz
      więc krótko.

      Po pierwsze: handlowiec "domokrążca" Bodegi o którym
      pisałem nie pisuje (o ile mi wiadomo) na tym forum.
      Pisuje tutaj pracownik specjalistycznego sklepu
      związanego z Bodegą. Nie pisałem nic o winach Rosemount,
      więc nie wiem skąd ten przykład, ale jeśli już o
      Australii mowa, to na przykład będące w ofercie Bodegi
      chardonnay Nottage Hill 2000 firmy Hardy's w BM kosztuje
      52 zł, w USA 7 USD, w Wielkiej Brytanii ok 5-6 funtów, a
      więc nawet w porównaniu z drogą Wielką Brytanią cena BM
      jest dość absurdalna.

      Nie znam rynku sprzedaży bezpośredniej od strony
      sprzedawców, ale jako doświadczony konsument mam chyba
      prawo się wypowiadać. Znam dobrze ofertę Bodegi M., znam
      oferty dwóch firm specjalizujących się głównie w winach
      niemieckich. Moje kontakty z dwiema ostatnimi dały
      efekty raczej opłakane (po wizycie pana z jednej z nich
      "w zaciszu domowym" moja żona powiedziała, żebym nawet
      nie próbował narażać jej na podobne przeżycia w
      przyszłości). Jeśli chodzi o wina, oferta BM jest bardzo
      ciekawa, nie mam zastrzeżeń do ich win. Mam zastrzeżenia
      do cen i do poziomu handlowców. Teraz jednak rozumiem, w
      końcu przyszli tam pewnie z tych innych firm
      "domokrążnych", no i z Zeptera.

      Jeśli zaś o to wydzwanianie chodzi, to chyba jasno w
      innych postach napisano w czym problem. Nie chodzi o to,
      że dzwonią, chodzi o to, że wciąż dzwonią, nie dociera do
      nich widocznie prosty komunikat "nie mam zamiaru już
      niczego od Was kupować".

      Nigdzie w moim poście nie pisałem o hipermarketach, więc
      nie rozumiem dlaczego pojawiły się w Pańskiej odpowiedzi.

      > Masz kolego poczucie humoru!! Zrób sobie małą sondę :
      jedno krótkie pytanie:
      > wolisz za 199 PLN kupić wino z opowiastką sprzedawcy,
      czy też dopłacić 15
      > złotych, i wraz ze znajomym lub znajomymi spróbować go
      przed zakupem, w miejscu
      > i czasie wyznaczonym przez siebie?

      Kupując butelkę dopłacam 15 złotych, kupując sześć
      dopłacam 90, to po pierwsze. Po drugie, czy to naprawdę
      tak jest, że mogę poprosić o przyjazd handlowca z
      próbkami, wszytkiego popróbować, po czym kupic jedną
      butelkę? Jeśli tak, to rozumiem te ceny. Jeśli nie, to
      ja jednak pozostanę przy kupowaniu w sklepach z ich
      zdecydowanie większą ofertą.

      Pozdrawiam!
    • Gość: Mirek Aster IP: *.acn.pl 01.02.03, 10:41
      winoman napisał:

      > Kupując butelkę dopłacam 15 złotych, kupując sześć
      > dopłacam 90, to po pierwsze. Po drugie, czy to naprawdę
      > tak jest, że mogę poprosić o przyjazd handlowca z
      > próbkami, wszytkiego popróbować, po czym kupic jedną
      > butelkę? Jeśli tak, to rozumiem te ceny. Jeśli nie, to
      > ja jednak pozostanę przy kupowaniu w sklepach z ich
      > zdecydowanie większą ofertą.
      >
      > Pozdrawiam!

      O to właśnie chodzi.Każdy ma prawo wyboru.I uszanujmy to.Nie wiem czemu wszyscy
      na tym forum tak zajadle atakują firmy sprzedaży bezpośredniej wina.A jako
      argumenty podają najpierw ceny - co jak się okazuje jest totalnym pudłem : w
      sklepach jest dokładnie to samo: bardzo rzadko klient może wziąć Wine Spectator
      i w cenie tam ujetej kupić wino w Polsce.I proszę mi nie mówić że w sklepach są
      niskie marże i że mają fachowców: wgrudniu byłem w sklepie La Passione na ul.
      Grzybowskiej w W-wie, i nie dość że obsługiwał mnie totalny kretyn ( dosłownie
      pajac opowiadający bajki zmyślane na potrzeby sprzedaży) to jeszcze proponuje
      mi Los Vascos w cenie 88 PLN.Litości! To są te Wasze "dobre" ceny sklepowe
      które chcecie porównywać z WS czy sklepami zachodnimi?Los Vascos w niemczech
      kupowałem za ok 16 lub 18 DM (wtedy jeszcze).Wiem że zaraz zaczniecie biadolic
      na La Passione że tylko oni maja takie ceny a nie inni, ale to jest dokładnie
      tak jak w sprzedaży bezpośredniej.Wy zraziliście się na jednym przykładzie i
      macie swoje zdanie juz wyrobione, ja też zobaczyłem "kosniczną przebitkę" w
      sklepie specjalistycznym z godną pożałowanie obsługą i mam prawo pozostać przy
      swoim zdaniu nie zważając na super sklepy o jakich byście chętnie tu pisali,
      tak jak ja piszę o przyzwoitych handlowcach i ofertach firm"domokrążnych" a Wy
      tego za żadną cenę nie chcecie nawet słuchać.
      Piszę celowo Wy mimo że odpowiadam na post Winomana gdyż widzę że w tym temacie
      Starzy Forumowicze są zgodni :" NIE i NIE Nie wiemy w sumie czemu nie , ale NIE"
      Naprawdę gorąco Was pozdrawiam
      Mirek Aster
    • 01.02.03, 10:58

      > O to właśnie chodzi.Każdy ma prawo wyboru.I uszanujmy
      to.Nie wiem czemu wszyscy
      > na tym forum tak zajadle atakują firmy sprzedaży
      bezpośredniej wina.

      Widocznie wszyscy mieliśmy z nimi złe doświadczenia.

      A jako
      > argumenty podają najpierw ceny - co jak się okazuje
      jest totalnym pudłem : w
      > sklepach jest dokładnie to samo: bardzo rzadko klient
      może wziąć Wine Spectator
      > i w cenie tam ujetej kupić wino w Polsce.I proszę mi
      nie mówić że w sklepach są
      > niskie marże i że mają fachowców:

      W dobrych sklepach Wine Spectator leży, proszę pójść do
      Piwnic Prohibicji na Sienną. Ceny ten sklep też ma
      rozsądne, zwłaszcza w przypadku win, których nie bierze z
      Bodegi M. albo z Seneclause (czyli La Passion)..

      > wgrudniu byłem w sklepie La Passione na ul.
      > Grzybowskiej w W-wie, i nie dość że obsługiwał mnie
      totalny kretyn ( dosłownie
      > pajac opowiadający bajki zmyślane na potrzeby
      sprzedaży)

      Właśnie taki totalny kretyn przyszedł kiedyś do mnie do
      domu. Powiedział na przykład, że jeśli na etykiecie wina
      z Niemiec pojawia się nazwa "Bereich", to znaczy, że wino
      jest najwyższej klasy. Ja mu na to pokazałem Hugh
      Johnsona: "Bereich - avoid". Stwierdził, że on nie zna
      angielskiego, a poza tym anglicy nie znają się na winach.

      > to jeszcze proponuje
      > mi Los Vascos w cenie 88 PLN.Litości! To są te Wasze
      "dobre" ceny sklepowe

      To jest jeszcze jeden przykład na to, że pewne firmy
      robią nas w konia.

      > które chcecie porównywać z WS czy sklepami
      zachodnimi?Los Vascos w niemczech
      > kupowałem za ok 16 lub 18 DM (wtedy jeszcze).Wiem że
      zaraz zaczniecie biadolic
      > na La Passione że tylko oni maja takie ceny a nie inni,
      ale to jest dokładnie
      > tak jak w sprzedaży bezpośredniej.Wy zraziliście się na
      jednym przykładzie i

      La Passion du Vin jest na tym forum nazywany La Passion
      du Prix :-)))

      > macie swoje zdanie juz wyrobione, ja też zobaczyłem
      "kosniczną przebitkę" w
      > sklepie specjalistycznym z godną pożałowanie obsługą i
      mam prawo pozostać przy
      > swoim zdaniu nie zważając na super sklepy o jakich
      byście chętnie tu pisali,
      > tak jak ja piszę o przyzwoitych handlowcach i ofertach
      firm"domokrążnych" a Wy
      > tego za żadną cenę nie chcecie nawet słuchać.

      Przepraszam, ale ŻADNEGO przykladu Pan nie podał.
      Przejdźmy może do konkretów, wtedy dyskusja będzie
      łatwiejsza. Proszę powiedzieć, jakie firmy prowadzące
      sprzedaż bezpośrednią Pan poleca.

      > Piszę celowo Wy mimo że odpowiadam na post Winomana
      gdyż widzę że w tym temacie
      > Starzy Forumowicze są zgodni :" NIE i NIE Nie wiemy w
      sumie czemu nie , ale NIE".

      Już napisałem dlaczego.

      > Naprawdę gorąco Was pozdrawiam

      Też pozdrawiam

      winoman

    • Gość: AST IP: *.54.212.0.tisdip.tiscali.de 01.02.03, 10:57
      Gość portalu: Mirek Aster napisał(a):


      > - w niemczech działa ok. 20 firm sprzedaży bezpośredniej wina.

      "Bezposrednej" tzn. domokraznej?
      Zdajesz sobie sprawe, ze 20 firm "sprzedazy bezposredniej" w Niemczech to tyle,
      co nic? Tym bardziej jezeli nie sa to firmy rangi Vorwerk , Amway, Tupper
      sprzedajace pod wlasna nazwa? A moze sa jakies firmy "sprzedazy bezposredniej"
      ktore firmuja wina, ktore sprzedaja?

      Jednak nie
      > docierają oni do wszystkich.Tak jak i w Polsce , Czechach, Węgrzech,Austrii
      > etc.Docierają tylko do tych których stać na to!Przynajmniej w/g kryteriów
      > doboru bazy.Dlatego proszę co poniektórych: nie obrażajcie się na firmy zwane
      > tutaj "domokrążne" za to, że w ich oczach jesteście zbyt krótcy finansowo.Oni
      > nie polewają wina dla przyjemności tylko żeby znaleźć potencjalnego klienta.

      Jezeli do nas jeszcze nie dotarli, to znaczy, ze ta ich "baza" baaardzo slabo
      pracuje, albo ze Ty sobie po prostu fantazjujesz.

      > Być może kiedyś ( życzę Wam oby jak najszybciej) , Was status materialny
      > poprawi się na tyle, aby Wasze dane osobowe zainteresowały jakąś firmę
      > sprzedaży bezpośredniej, wtedy zapewne wielu z Was przypomni sobie
      > te "wymądrzanie" na tym forum , i co najważniejsze - doceni to, co może dać
      > sprzedaż bezpośrednia ( na świecie coraz bardziej rozpowszechniana - czy to
      się

      Ja sie przekrece! Slyszales kiedys o "ochronie danych osobowych" w Niemczech?

      > 2 minuty po przeczytaniu tego postu i ochłonięciu - napiszcie coś bardziej
      > twórczego a nie takie wymadrzania kółka gospodyń wiejskich.

      No wiec ochlonelam. Nie bede sie wypowiadac na temat rynku win w Polsce,
      ktorego nie znam. Ale Ty nie powoluj sie na zagraniczne wzory, bo tez ich nie
      znasz.
    • 01.02.03, 12:34
      Rozpoczynajac taka tyrade, proponuje najpierw zapoznac sie z wieloma
      wczesniejszymi postami na tym forum i nie oznajmianie takich rewelacji
      jak "pisze tu handlowiec z Bodegi". Nie pisze, chyba ze ma Pan na mysli siebie.

      Prosze podac nazwy firm "domokraznych" oferujacych do sprobowania dla klienta
      wina w cenach powyzej 200 zl i jakie to wina.

      Poniewaz niezbyt interesuja mnie inne regiony winiarskie, prosze podac nazwe
      firmy sprzedajacej "bezposrednio" wina w ktorej oferta win wloskich to
      chociazby 100 pozycji od uznanych producentow. Jesli taka jest, to prosze
      rozwiac moje watpliwosci dotyczace mozliwosci sprobowania tych win. Czy
      handlowiec ma rodzaj ciezarowki przystosowanej do celow degustacyjnych? Czy
      taka "ruchoma" sala degustacyjna staje przed firma (jak Pan pisze) i zaprasza
      sie do niej klienta korporacyjnego??? Jesli jednak nie wyglada to w ten sposob,
      to prosze napisac ile win do "degustacji" posiada zwykle handlowiec...

      No i jeszcze jedna sprawa: calkowicie nie dziwi mnie fakt zatrudniania przez
      firmy "domokrazne" handlowcow kompletnie nie zwiazanych z winem - jak Pan pisze
      np. Zepter. Podejrzewam, ze takze Amway i Rainbow... W tego typu sprzedazy,
      produkt jest calkowicie odsuniety w cien psychologicznych zabiegow handlowych.
      Ma bardzo niewielkie znaczenie znajomosc produktu ktory jest sprzedawany, a
      NAJCZESCIEJ handlowiec nigdy nie probowal najdrozszych produktow oferowanych
      przez siebie. Nie jest takze prawda, ze sprzedaz bezposrednia w branzy
      winiarskiej zwieksza swoj udzial w rynku na swiecie. W niewielkim stopniu
      notuje sie wzrost sprzedazy internetowej, ale nadal internet i "domokrazcy" nie
      wykraczaja na swiecie powyzej jednocyfrowej liczby jesli chodzi o udzial
      procentowy w obrocie winami.

      Zachecam do kontaktu przez e-mail ze mna. Bede w stanie Panu podac porownanie
      wybranych win, dostepnych u "domokrazcow" i w sklepach. Roznice bywaja rzedu
      30%.

      --
      Papa!

      GP
    • Gość: Mirek Aster IP: *.acn.pl 01.02.03, 13:21
      giorgio_primo napisał:

      > Rozpoczynajac taka tyrade, proponuje najpierw zapoznac sie z wieloma
      > wczesniejszymi postami na tym forum i nie oznajmianie takich rewelacji
      > jak "pisze tu handlowiec z Bodegi". Nie pisze, chyba ze ma Pan na mysli
      siebie.

      Nie mam i nie miałem nic wspólnego z Bodegą, jedynie kilku znajomych tam
      pracujacych.zaznaczałem że na forum bywam raz w miesiącu a w ten temat sie
      ładnie "wstrzeliłem".Jest on mi bliski dlatego,że jak też wcześniej wspominałem
      bite 4 lata sprzedawałem wina w taki sposób w 2 takich firmach, i kwestie
      klientów tychze firm i ich sposób działania znam bardzo dobrze, jak widzę
      najlepiej na tym forum.Dlatego też chce i mam do tego prawo zabrać głos w tej
      jakże drażniącej sprawie
      >
      > Prosze podac nazwy firm "domokraznych" oferujacych do sprobowania dla klienta
      > wina w cenach powyzej 200 zl i jakie to wina.

      A są takie, ale skoro ma Pan oferte ich wszystkich to jaki problem?Jeden
      telefon-spotkanie i próbowanie.A jak nie , to WTEDY opisać drani na tym forum
      nie pozostawiając na nich suchej nitki.Wy Panowie lub Państwo) zaczynacie ten
      temat od d...y strony.Chcecie aby ktoś udowadniał swoją niewinność.
      >
      > Poniewaz niezbyt interesuja mnie inne regiony winiarskie, prosze podac nazwe
      > firmy sprzedajacej "bezposrednio" wina w ktorej oferta win wloskich to
      > chociazby 100 pozycji od uznanych producentow. Jesli taka jest, to prosze
      > rozwiac moje watpliwosci dotyczace mozliwosci sprobowania tych win. Czy
      > handlowiec ma rodzaj ciezarowki przystosowanej do celow degustacyjnych? Czy
      > taka "ruchoma" sala degustacyjna staje przed firma (jak Pan pisze) i zaprasza
      > sie do niej klienta korporacyjnego??? Jesli jednak nie wyglada to w ten
      sposob,

      A gdyby nawet taka firma była , to wtedy zapewne musiałbym podać taką która ma
      400 pozycji.Prawda?Żadna z firm sprzeday bezpośredniej nie ma ( i powinien Pan
      to zauważyć skoro rzekomo posiada Pan ich oferty) win więcej niż 40 -50 w
      ofercie.Czemu ? Jedynie Bodega ma długą liste, jednak tam możemy sobię tylko
      kilku win popróbować, gdyż handlowiec nim otworzy jedną butelkę do degustacji,
      musi za nią najpierw zapłacić.I tu jest odpowiedź dlaczego do Was tacy nie
      trafiają: oni nie mogą sobię pozwolić na rozlewanie wina golasom których
      interesuje soczysta rozmowa, a wino to" może i kupią ale na święta jak się
      skonsultują z żoną".
      >
      > to prosze napisac ile win do "degustacji" posiada zwykle handlowiec...

      Handlowiec posiada podczas degustacji 10 do 13 butelek wina, które wcześniej
      klient życzył sobie próbować.Oczywiście na spotkaniu sporadycznie się zdarza
      aby spróbował wszystkich.Wiem że GP chciałby mieć setkę na stole- niestety - te
      firmy nie dorosły jeszcze do wymagań takich klientów jak GP :))
      >
      > No i jeszcze jedna sprawa: calkowicie nie dziwi mnie fakt zatrudniania przez
      > firmy "domokrazne" handlowcow kompletnie nie zwiazanych z winem - jak Pan
      pisze
      > np. Zepter. Podejrzewam, ze takze Amway i Rainbow... W tego typu sprzedazy,
      > produkt jest calkowicie odsuniety w cien psychologicznych zabiegow
      handlowych.
      > Ma bardzo niewielkie znaczenie znajomosc produktu ktory jest sprzedawany, a
      > NAJCZESCIEJ handlowiec nigdy nie probowal najdrozszych produktow oferowanych
      > przez siebie.
      Kolejne "nieporozumienie" żeby nie napisać "bzdura".Handlowcy w sprzedaży
      bezpośredniej w przeciwieństwie do pasywnych sprzedawców czekających na
      klientów w sklepach, pracują w systemie prowizyjnym.I gdyby taki handlowiec nie
      znał swojego produktu - bez względu na to jaki on jest :wino, odkurzacz czy
      garnki- to by najzupełniej w świecie nie zarobił nawet na benzynę do
      samochodu.Także w takiej sprzedaży nie ma miejsca na dłuższy pobyt dla
      handlowców z którymi co poniektórzy się spotkali.Rynek i klienci zapewne ich
      już zweryfikowali.Co do próbowanie win przez handlowców: każdy handlowiec może
      sobie ( musi nawet) próbować win jakie ma w sprzedaży.Ciekawe, czy w/g GP
      handlowcy w sklepach zaznajomili się "bezpośrednio" poprzez degustację
      chociażby z 40 winami? Obawiam się żę że tylko co poniektórzy.Pozostali tylko
      czytają, czytają i czytają.Ale to dobrze.
      Nie jest takze prawda, ze sprzedaz bezposrednia w branzy
      > winiarskiej zwieksza swoj udzial w rynku na swiecie. W niewielkim stopniu
      > notuje sie wzrost sprzedazy internetowej, ale nadal internet i "domokrazcy"
      nie
      I tutaj moja przegorąca prośba do GP: bardzo bym prosił o jakiś namiar (link),
      gdzie są opublikowane te dane dotyczące sprzedaży bezpośredniej wina na świecie
      i tej internetowej również.Po weryfikacj skomentuję.Tylko proszę nie odsyłać
      mnie do swojego maila.Wiele osób to zapewne interesuje.Czekam niecierpliwie.
      >
      > Zachecam do kontaktu przez e-mail ze mna. Bede w stanie Panu podac porownanie
      > wybranych win, dostepnych u "domokrazcow" i w sklepach. Roznice bywaja rzedu
      > 30%.
      Bywają i większe.Nawet między sklepami, także nie jest to zaden argument.Nie
      wiem tylko jak to się ma do spostrzeżeń Winomana, że podobno firmy sprzedaży
      bezpośredniej wybierają wina których w sklepach nie ma :))

      Nie wiem czy inni forumowicze też to czują co ja...
      >
    • 01.02.03, 14:54
      Gość portalu: Mirek Aster napisał(a):

      ) giorgio_primo napisał:
      )
      ) ) Rozpoczynajac taka tyrade, proponuje najpierw zapoznac sie z wieloma
      ) ) wczesniejszymi postami na tym forum i nie oznajmianie takich rewelacji
      ) ) jak "pisze tu handlowiec z Bodegi". Nie pisze, chyba ze ma Pan na mysli
      ) siebie.
      )
      ) Nie mam i nie miałem nic wspólnego z Bodegą, jedynie kilku znajomych tam
      ) pracujacych.zaznaczałem że na forum bywam raz w miesiącu a w ten temat sie
      ) ładnie "wstrzeliłem".Jest on mi bliski dlatego,że jak też wcześniej
      wspominałem
      )
      ) bite 4 lata sprzedawałem wina w taki sposób w 2 takich firmach, i kwestie
      ) klientów tychze firm i ich sposób działania znam bardzo dobrze, jak widzę
      ) najlepiej na tym forum.Dlatego też chce i mam do tego prawo zabrać głos w tej
      ) jakże drażniącej sprawie

      Prawo oczywiście ma każdy. Nadal nie wiem skąd pomysł, że pisze tu handlowiec
      Bodegi? Na to nadal nie ma odpowiedzi, a użył Pan tego jako argumentu w tej
      dyskusji.

      ) )
      ) ) Prosze podac nazwy firm "domokraznych" oferujacych do sprobowania dla klie
      ) nta
      ) ) wina w cenach powyzej 200 zl i jakie to wina.
      )
      ) A są takie, ale skoro ma Pan oferte ich wszystkich to jaki problem?Jeden
      ) telefon-spotkanie i próbowanie.A jak nie , to WTEDY opisać drani na tym forum
      ) nie pozostawiając na nich suchej nitki.Wy Panowie lub Państwo) zaczynacie ten
      ) temat od d...y strony.Chcecie aby ktoś udowadniał swoją niewinność.

      Mam wiele ofert. Gdyby którakolwiek z nich proponowała to - nie prosiłbym o
      podanie jej nazwy. Nie mam takiej oferty i bardzo pragnę ją poznać. Skoro
      posiada Pan takie informacje, uniżenie proszę o podzielenie się nimi, choć
      zapewne "golas" ze mnie niezły.

      ) )
      ) ) Poniewaz niezbyt interesuja mnie inne regiony winiarskie, prosze podac naz
      ) we
      ) ) firmy sprzedajacej "bezposrednio" wina w ktorej oferta win wloskich to
      ) ) chociazby 100 pozycji od uznanych producentow. Jesli taka jest, to prosze
      ) ) rozwiac moje watpliwosci dotyczace mozliwosci sprobowania tych win. Czy
      ) ) handlowiec ma rodzaj ciezarowki przystosowanej do celow degustacyjnych? Cz
      ) y
      ) ) taka "ruchoma" sala degustacyjna staje przed firma (jak Pan pisze) i zapra
      ) sza
      ) ) sie do niej klienta korporacyjnego??? Jesli jednak nie wyglada to w ten
      ) sposob,
      )
      ) A gdyby nawet taka firma była , to wtedy zapewne musiałbym podać taką która
      ma
      ) 400 pozycji.Prawda?

      Nie. Nieprawda. Ok, 100 pozycji win włoskich posiadają dobre sklepy winiarskie
      w Warszawie. Dlatego zapytałem o 100 a nie o 400. Liczba ta ma więc
      uzasadnienie wynikające z faktów.

      Żadna z firm sprzeday bezpośredniej nie ma ( i powinien Pan
      ) to zauważyć skoro rzekomo posiada Pan ich oferty) win więcej niż 40 -50 w
      ) ofercie.Czemu ?

      No właśnie. Czemu? Wciąż nie rozumiem czemu, ale zapewne się teraz już dowiem.

      ) Jedynie Bodega ma długą liste

      Czy 36 win włoskich od 8-miu producentow to według Pana "długa lista". Życie
      byłoby strasznie nudne...

      , jednak tam możemy sobię tylko
      ) kilku win popróbować, gdyż handlowiec nim otworzy jedną butelkę do
      degustacji,
      ) musi za nią najpierw zapłacić.I tu jest odpowiedź dlaczego do Was tacy nie
      ) trafiają: oni nie mogą sobię pozwolić na rozlewanie wina golasom których
      ) interesuje soczysta rozmowa, a wino to" może i kupią ale na święta jak się
      ) skonsultują z żoną".

      Obraża Pan bez żadnego powodu pisujących na tym forum, a "zaglądanie im do
      kieszeni" z Pana strony jest wyjątkowo niesmaczne. Jednak wnioskuję, że zakupy
      na poziomie 10000PLN miesięcznie od jednego handlowca jest oznaką
      bycia "golasem". Tyle kupuję i jak na razie nie dostałem od nich win "do
      degustacji" poza jakimiś "sikaczami". ŻADEN z tych handlowców nie zna też win
      oferowanych przez siebie. To jest fakt, a nie temat do dyskusji.

      ) )
      ) ) to prosze napisac ile win do "degustacji" posiada zwykle handlowiec...
      )
      ) Handlowiec posiada podczas degustacji 10 do 13 butelek wina, które wcześniej
      ) klient życzył sobie próbować.Oczywiście na spotkaniu sporadycznie się zdarza
      ) aby spróbował wszystkich.Wiem że GP chciałby mieć setkę na stole- niestety -
      te
      )
      ) firmy nie dorosły jeszcze do wymagań takich klientów jak GP :))

      95% win które sprzedaje, to wina które piłem. Widać firmy te jednak "nie
      dorosły".

      ) )
      ) ) No i jeszcze jedna sprawa: calkowicie nie dziwi mnie fakt zatrudniania prz
      ) ez
      ) ) firmy "domokrazne" handlowcow kompletnie nie zwiazanych z winem - jak Pan
      ) pisze
      ) ) np. Zepter. Podejrzewam, ze takze Amway i Rainbow... W tego typu sprzeda
      ) zy,
      ) ) produkt jest calkowicie odsuniety w cien psychologicznych zabiegow
      ) handlowych.
      ) ) Ma bardzo niewielkie znaczenie znajomosc produktu ktory jest sprzedawany,
      ) a
      ) ) NAJCZESCIEJ handlowiec nigdy nie probowal najdrozszych produktow oferowany
      ) ch
      ) ) przez siebie.
      ) Kolejne "nieporozumienie" żeby nie napisać "bzdura".Handlowcy w sprzedaży
      ) bezpośredniej w przeciwieństwie do pasywnych sprzedawców czekających na
      ) klientów w sklepach, pracują w systemie prowizyjnym.

      Rozumiem, że wydaje się Panu, że sprzedawcy w sklepach nie pracują w systemie
      prowizyjnym??? Jak rozumiem wie Pan o tym, ponieważ prócz 4 lat w
      handlu "domokrążnym" zapewne kierował Pan siecią sklepów. I prosze nie
      przytaczać tu przykładu La Passion, bo gdyby Pan znał nieco to forum, to
      wiedziałby jaki jest stosunek do tych sklepów. Zastanawia mnie też jak
      bardzo "pasywni" są właściciele sklepów, którzy w nich sprzedają? )))

      ) I gdyby taki handlowiec nie
      )
      ) znał swojego produktu - bez względu na to jaki on jest :wino, odkurzacz czy
      ) garnki- to by najzupełniej w świecie nie zarobił nawet na benzynę do
      ) samochodu.

      Bardzo trafna uwaga. Znajomość wina wśród tych handlowców faktycznie przypomina
      znajomość odkurzacza i niestety częściej garnka. Jak wiemy garnek używa się w
      kuchni - zasadniczo do przygotowania potraw. Wino jak wiemy spożywa się, a żeby
      spożywać trzeba je kupić. Muszę przyznać się, że w szczególności ten fragment
      Pana postu rozjaśnił mi w zupełności to, co już od dawna przeczuwałem, ale nie
      potrafiłem tak ładnie tego ująć w słowa jak zrobił to Pan.

      ) Także w takiej sprzedaży nie ma miejsca na dłuższy

      "Dłuższy" to ile??? 4 lata?

      ) pobyt dla
      ) handlowców z którymi co poniektórzy się spotkali.Rynek i klienci zapewne ich
      ) już zweryfikowali.Co do próbowanie win przez handlowców: każdy handlowiec
      może
      ) sobie ( musi nawet) próbować win jakie ma w sprzedaży.Ciekawe, czy w/g GP
      ) handlowcy w sklepach zaznajomili się "bezpośrednio" poprzez degustację
      ) chociażby z 40 winami?

      Nie będę pisał o innych, bo w przeciwieństwie do Pana nie znam odpowiedzi na
      wszystkie możliwe pytania. Ja znam 95% swojej oferty. I "bzdurą" jest tylko to,
      że wydaje się Panu, że coś pozwala stwierdzać jako fakt to, jacy handlowcy
      trafiają do naszych domów. Tego Pan NIE WIE.

      ) Obawiam się żę że tylko co poniektórzy.Pozostali tylko
      ) czytają, czytają i czytają.Ale to dobrze.
      ) Nie jest takze prawda, ze sprzedaz bezposrednia w branzy
      ) ) winiarskiej zwieksza swoj udzial w rynku na swiecie. W niewielkim stopniu
      ) ) notuje sie wzrost sprzedazy internetowej, ale nadal internet i "domokrazcy
      ) "
      ) nie
      ) I tutaj moja przegorąca prośba do GP: bardzo bym prosił o jakiś namiar
      (link),
      ) gdzie są opublikowane te dane dotyczące sprzedaży bezpośredniej wina na
      świecie
      )
      ) i tej internetowej również.Po weryfikacj skomentuję.Tylko proszę nie odsyłać
      ) mnie do swojego maila.Wiele osób to zapewne interesuje.Czekam niecierpliwie.

      Nie mam czasu w tej chwili przeglądać wszystkich 17 numerów WS z ostatniego
      roku, żeby cokolwiek Panu udowadniać (zresztą nie wiem jak bym miał publikować
      na forum ten artykuł? Przepisać, czy jak?). Na 100% jest to zamieszczone w
      jednym z numerów z ostatniego roku. Jakie to ma zresztą znaczenie, skoro Pan i
      tak napisze, że to "bzdura".
    • 01.02.03, 15:18
      Pan Aster napisał:

      "Bywają i większe.Nawet między sklepami, także nie jest to zaden argument.Nie
      wiem tylko jak to się ma do spostrzeżeń Winomana, że podobno firmy sprzedaży
      bezpośredniej wybierają wina których w sklepach nie ma :))"

      Starają się, żeby tak było. W innym wyoadku zbyt często okazuje się, że to samo
      lub podobne wino kosztuje u nich n.p. 50PLN a w sklepie stoi sobie za 30PLN.
      Każdy (nawet dość kiepski z rachunków) może wtedy łatwo policzyć, że może sobie
      takie "darmowe" degustacje urządzać przez całe życie wydając mniej pieniążków.
      Zwłaszcza jak jest "golasem".

      A co do "argumentu": Czemu to nie jest dobry argument??? Nie rozumiem czemu
      miałbym kupować jakiś produkt drożej, jak mogę go kupić taniej. Może tylko
      sytuacja w której jakieś ciepłe uczucie odczuwam do konkretnego handlowca i
      chce z nim być "sam na sam" przez chwilę, może takie przepłacanie uzasadniać.

      "Nie wiem czy inni forumowicze też to czują co ja..."

      Nie wiem co czują inni - takiego "patentu na wiedzę" nie mam. Nie wiem też co
      Pan czuje. Wiem za to co ja czuję:

      W pierwszym swoim poście na tym forum zdązył Pan obrazić kikakrotnie osoby z
      którymi rozmawia. Domaga się Pan "linków", "dowodów", deklaracji PIT za zeszły
      rok prawie, a w zamian oferuje Pan taką informacje:

      - pracowałem 4 lata jako handlowiec wina, więc wiem dużo więcej niż
      wy, "golasy", ale wam nie powiem jakie firmy i wina z ich ofert są dobre, bo
      skoro sami nie wiecie to jesteście głupi i biedni.

      Czy podobnie traktował Pan swoich klientów podczas "degustacji" dla firm i
      klientów indywidualnych?

      Nachalne oczekiwanie odpowiedzi na jakiekolwiek zadane przez Pana pytanie z
      naszej strony jest dziwne i nietaktowne z pańskiej strony. Na razie nie
      odpowiedzial Pan na zadne Pytanie z naszej strony.

      --
      Papa!

      GP
    • Gość: Mirek Aster IP: *.acn.pl 01.02.03, 21:42
      Mili Państwo, dajcie mi w końcu wyjechać na moje ferie!


      giorgio_primo napisał:

      > Pan Aster napisał:
      >
      > Starają się, żeby tak było. W innym wyoadku zbyt często okazuje się, że to
      samo
      >
      > lub podobne wino kosztuje u nich n.p. 50PLN a w sklepie stoi sobie za 30PLN.
      > Każdy (nawet dość kiepski z rachunków) może wtedy łatwo policzyć, że może
      sobie
      >
      > takie "darmowe" degustacje urządzać przez całe życie wydając mniej
      pieniążków.
      > Zwłaszcza jak jest "golasem".
      Widzę że Wy dalej swoje.Jak dałem przykład specjalistycznego sklepu
      winiarskiego La Passione Du Vin , to wy zaczynacie bajeczke z innej strony: że
      ten sklep jest be a inne ok.JA DAŁEM PRZYKŁAD o który Ty GP podobno nie możesz
      się doczekać.
      >
      > A co do "argumentu": Czemu to nie jest dobry argument??? Nie rozumiem czemu
      > miałbym kupować jakiś produkt drożej, jak mogę go kupić taniej. Może tylko
      > sytuacja w której jakieś ciepłe uczucie odczuwam do konkretnego handlowca i
      > chce z nim być "sam na sam" przez chwilę, może takie przepłacanie uzasadniać.
      > Każdy by chciał kupować najtaniej.Każdy też chciałby wydać jak najlepiej
      swoje pieniądze.I słowo daję, że ci którzy mają ich dużo, wolą zapłacić więcej
      za coś, co im smakuje i trafia w ich gusta, niż "zaoszczędzić" 10 czy nawet 20
      % ceny i polegac na niezawodnym nosie np.GPTo jest właśnie jeden z powodów, dla
      którego ludzie kupują w tych opluwanych przez Was firmach.Wy im tego w swoich
      sklepikach nie oferujecie.Oferujecie co najwyżej śliczne opowiaski i nic poza
      tym.A jednak każdy z nas odbiera wina inaczej, na swój sposób i to co Ty mi
      polecisz mi wcale nie musi "podchodzić".To jest też powód, dla którego
      sklepikarze nie znoszą takich firm.Jek widać na tym forum -potwierdz się
      to.Jedziemy dalej:
      > "Nie wiem czy inni forumowicze też to czują co ja..."
      Czują jak starzy wyjadacze forum juz zwierają swoje szeregi jakby cytat z
      filmu : "my psy musimy się trzymać razem"
      >
      > Nie wiem co czują inni - takiego "patentu na wiedzę" nie mam. Nie wiem też co
      > Pan czuje. Wiem za to co ja czuję:
      >
      > W pierwszym swoim poście na tym forum zdązył Pan obrazić kikakrotnie osoby z
      > którymi rozmawia. Domaga się Pan "linków", "dowodów", deklaracji PIT za
      zeszły
      Szanowny Panie GP! Jak na razie to WY OBRAŻACIE KLIENTÓW FIRM SPRZEDAŻY
      BEZPOŚREDNIEJ SUGERUJĄC ICH NIEDOROZWÓJ WINIARSKI.Ja tylko stwierdzam jeden
      oczywisty fakt: te firmy są dla ludzi nie mających problemów finansowych, nie
      dla "golasów" bez pieniędzy.Czy to braza nie mieć pieniędzy?Mnie też nie stać
      na zakupy w tych firmach, ale wcale mnie to nie upokarza!
      A co do linków: Raz jeszcze proszę o żródło informacji na jaką Pan się
      powołuje.Wystarczy numer i rocznik.ROZMAWIAJMY O KONKRETACH PANIE GP.
      > rok prawie, a w zamian oferuje Pan taką informacje:
      >
      > - pracowałem 4 lata jako handlowiec wina, więc wiem dużo więcej niż
      > wy, "golasy", ale wam nie powiem jakie firmy i wina z ich ofert są dobre, bo
      > skoro sami nie wiecie to jesteście głupi i biedni.
      Szanowny Panie.Przecież Pan ma podobno ich cenniki!Druga sprawa, to proszę
      przez szacunek do osób czytających nasz wyminę poglądów cytować pełne fragmenty
      a nie Pański zlepek: otóż: wiem użo więcej o sprzedaży bezpośredniej i rynku z
      nia zwiazanym niż Wy.Tak było napisane.Nieprawdaż?
      >
      > Czy podobnie traktował Pan swoich klientów podczas "degustacji" dla firm i
      > klientów indywidualnych?
      Przede wszystkim traktowałem z szacunkiem, w przeciwieństwie do Pana, który
      uważa że skoro kupują u domokrążców to są ograniczenie.
      >
      > Nachalne oczekiwanie odpowiedzi na jakiekolwiek zadane przez Pana pytanie z
      > naszej strony jest dziwne i nietaktowne z pańskiej strony. Na razie nie
      > odpowiedzial Pan na zadne Pytanie z naszej strony.
      Proszę nie tak nerwowo czytać moje posty to znajdzie Pan odpowiedź.

      Jeszcze jedno:
      podobno dokonuje Pan zakupów na kwot 10 tys/mies?Niesamowite!Prywatnie, do
      domciu? Imponujące! Ciekawe co na to Łyżka z reklamy telewizyjnej...
      A być może do sklepu Pan kupuje za kwotę 10 tys/mies? Nic tylko gratulować
      obrotu!(nawiasem mówiąc handlowiec w sprzedaży bezpośredniej z takim obrotem
      poszedłby pracować gdzie indziej, gdyż tam jest zbyt słabiutki...

      Teraz proponuję zebrać myśli w spokoju, na wszystkie Państwa posty postaram się
      odpowiedzieć po powrocie z ferii.Może do tego czasu GP wyszuka ten numer Wine
      Spectator...

      Mirek Aster
      p.s życzcie mi połamania nóg na nartach
      >
    • 01.02.03, 23:39
      > Widzę że Wy dalej swoje.Jak dałem przykład specjalistycznego sklepu
      > winiarskiego La Passione Du Vin , to wy zaczynacie bajeczke z innej strony: że
      > ten sklep jest be a inne ok.JA DAŁEM PRZYKŁAD o który Ty GP podobno nie możesz
      > się doczekać.

      Pan dał przykład sklepu o którym my dawno tu mówiliśmy, że ma absurdalne ceny, zresztą więcej
      takich
      nazw tutaj padło przez ostatnie dwa lata. Niestety Pan wciąż nie potrafi dać przykładu choćby jednej
      godnej polecenia firmy prowadzącej sprzedaż bezpośrednią. Ja dałem przykład sklepu godnego
      polecenia, "Piwnice prohibicji" na Siennej. Polecam też sklep "Enoteca Tre Biccheri" na Szewskiej w
      Poznaniu, polecam warszawską "Dyspensę" na Kabatach.
      Nie odpowiedział Pan wciąż ma pytanie o nazwę firmy oferującej możliwość skosztowania win
      droższych
      niż 200 zł/but.
      Na wiele innych zadanych tu pytań też Pan nie odpowiedział. Jeśli chce Pan być traktowany poważnie,
      na
      pytania proszę odpowiadać wprost: "jest tak i tak", albo "nie wiem".


      > > Każdy by chciał kupować najtaniej.Każdy też chciałby wydać jak najlepiej
      > swoje pieniądze.I słowo daję, że ci którzy mają ich dużo, wolą zapłacić więcej
      > za coś, co im smakuje i trafia w ich gusta, niż "zaoszczędzić" 10 czy nawet 20
      > % ceny i polegac na niezawodnym nosie np.GPTo jest właśnie jeden z powodów, dla
      >
      > którego ludzie kupują w tych opluwanych przez Was firmach.Wy im tego w swoich
      > sklepikach nie oferujecie.Oferujecie co najwyżej śliczne opowiaski i nic poza
      > tym.

      Dobre sklepy oferują szeroką gamę win z całego świata, a firmy których Pan broni jak sam Pan
      przyznał oferują jedynie kilkadziesiąt produktów. Nie uwierzę, że prawdziwy, świadomy miłośnik wina
      będzie się ograniczał do tego, co jedna, dwie, czy nawet trzy firmy mają mu do zaoferowania.


      > > W pierwszym swoim poście na tym forum zdązył Pan obrazić kikakrotnie osoby
      > z
      > > którymi rozmawia. Domaga się Pan "linków", "dowodów", deklaracji PIT za
      > zeszły
      > Szanowny Panie GP! Jak na razie to WY OBRAŻACIE KLIENTÓW FIRM SPRZEDAŻY
      > BEZPOŚREDNIEJ SUGERUJĄC ICH NIEDOROZWÓJ WINIARSKI.

      Ja się poczułem obrażony Pana sformułowaniem "w tych Waszych sklepikach" z Pańskiego
      pierwszego
      postu, czemu zresztą dałem już tu wyraz. Przejęte przez Pana ze zdumiewającą łatwością z postu
      niejakiego "wina" określenie "golcy" też mnie uraziło.

      Ja tylko stwierdzam jeden
      > oczywisty fakt: te firmy są dla ludzi nie mających problemów finansowych, nie
      > dla "golasów" bez pieniędzy.Czy to braza nie mieć pieniędzy?Mnie też nie stać
      > na zakupy w tych firmach, ale wcale mnie to nie upokarza!

      Skoro Pana nie stać na zakupy w tych firmach, to gorąco polecam rekomendowane przez nas sklepy.
      Niestety innej możliwości w tym kraju nie ma, poza oczywiście winną abstynencją, no ale o to Pana nie
      podejrzewam.

      > A co do linków: Raz jeszcze proszę o żródło informacji na jaką Pan się
      > powołuje.Wystarczy numer i rocznik.ROZMAWIAJMY O KONKRETACH PANIE GP.

      Ja wciąż czekam na choć jeden konkret ...



      > Szanowny Panie.Przecież Pan ma podobno ich cenniki!

      GP ma cennik, ale dziesiątki innych czytelników Pańskich postów zapewne ich nie mają, a
      umieszczając
      Pański tekst na forum, a nie w prywatnym liście do GP zwraca się Pan do wszystkich. Proszę o więcej
      szacunku dla czytających.

      Druga sprawa, to proszę
      > przez szacunek do osób czytających nasz wyminę poglądów cytować pełne fragmenty


      No właśnie, szacunek dla czytających ...





      > Jeszcze jedno:
      > podobno dokonuje Pan zakupów na kwot 10 tys/mies?Niesamowite!Prywatnie, do
      > domciu? Imponujące! Ciekawe co na to Łyżka z reklamy telewizyjnej...

      A to już jest zwykłe chamstwo, wybaczy Pan!

      > Teraz proponuję zebrać myśli w spokoju, na wszystkie Państwa posty postaram się
      > odpowiedzieć po powrocie z ferii.

      Powiem szczerze, dla mnie jest to ucieczka w sytuacji, w której nie ma się żadnych argumentów. jeśli
      Pan już zaczął tak stanowczo, proszę skończyć równie stanowczo.

      Pozdrawiam, a połamania nóg nie życzę, miałby Pan kolejny pretekst, żeby zwlekać z odpowiedzią na
      postawione tu Panu pytania.
    • Gość: Springer IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.02.03, 15:04
      Sądzę, że - po prostu - należy zachować zdrowy rozsądek. Bywam klientem
      wykpionej na tym forum firmy Pieroth. Oto co zaobbserwowałem:
      - kompetencje sprzedawców - najczęściej żenujące,
      - brak możliwości degustowania win powyżej 80 zł o czym wspomniano już
      wcześniej,
      - ceny NIEKIEDY zbyt wygórowane za przeciętnej jakości wina,
      - to prawda - dzwonią - średnio raz na kwartał - z propozycją sprzedaży, jednak
      opowieści o ich wyjątkowej nachalności można między bajki włożyć,
      - "przyjdź na spotkanie a otrzymasz komplet noży" - bzdura - byłem trzy lub
      cztery razy - otrzymałem owszem: korkociag, kieliszki, termometr... Drobna - a
      jednak - różnica,
      - sprzedaż win niedostępnych poza Pierothem... wada czy zaleta? Ich Murfatlar
      (zwłaszcza czerwony) - 38 zł - wart każdej ceny. Choć z pewnością odezwą sie
      koneserzy, u których powoływanie sie na wino rumuńskie wywoła uśmiech
      politowania. Piszemy jednak o winach - to co dostępne jest pod tą nazwa w
      marketach za 12 zł to ściek.
      Tak sobie myślę - czy w każdej dyskusji musi dominować tonacja czarno-biała?
      Pozdrawiam.
    • Gość: AST IP: *.54.218.89.tisdip.tiscali.de 01.02.03, 17:05
      .... i oczy przecieram.
      Mieszkalam we Wloszech, mieszkam w Niemczech, znam dobrze Francje, a dopiero z
      tego forum dowiedzialam sie o domokraznej (pardon, bezposredniej) sprzedazy win.
      Rozumiem tez, ze taka sprzedaz bezposrednia, to nie jest wizyta przedstawiciela
      Antinori u sommeliera hotelu Bristol w Warszawie, ale sprzedaz przeroznych win
      przez ludzi po jakims blitz-kursie i treningu "pozytywnego myslenia i wiary w
      siebie".
      Ktos pisze, ze taka sprzedaz jest w Niemczech "rozpowszechniona", bo ponoc az
      3% (!!!) win jest sprzedawanych w ten sposob. Jezeli te dane sa prawdziwe, to i
      tak jest to ilosc znikoma.
      Wydaje mi sie, ze istnienie takiej formy sprzedazy w Polsce, gdzie konsumpcja
      wina jest bardzo niska w porownaniu z Niemcami (nie mowiac juz o krajach takich
      jak Wlochy itp.) jest po prostu zagrywka marketingowa, wykorzystywaniem braku
      doswadczenia konsumenta, jak tez faktu ze cena win w Polsce ( a raczej moze
      cena importu win do Polski) jest tak wysoka, ze sklepy winne chyba niechetnie
      daja sprobowac.

      Czy sie konsumentowi oplaca kupowac od domokrazcy? NIE!
      Ktos, kto chce sie nauczyc pic wina, niech lepiej zacznie od kupowania win po
      sredniej cenie w supermarkecie. Taniej go to wyniesie, a i przyjemnosci wiecej.
      A jezeli bedzie chcial zajrzec na wyzsze polki (i glebiej do portfela), to musi
      wiedziec, ze takie wino, to produkt luksusowy. I powinien zadac wtedy calej
      oprawy i gwarancji ze dostanie produkt luksusowy, a nie byle co.
      Ja osobiscie jednak nie potrafie skojarzyc produktu luksusowego sprzedawanego
      przez domokrazce.




    • Gość: Mirek Aster IP: *.acn.pl 01.02.03, 21:51
      Gość portalu: AST napisał(a):

      > .... i oczy przecieram.
      > Mieszkalam we Wloszech, mieszkam w Niemczech, znam dobrze Francje, a dopiero
      z
      > tego forum dowiedzialam sie o domokraznej (pardon, bezposredniej) sprzedazy
      win
      > .
      > Rozumiem tez, ze taka sprzedaz bezposrednia, to nie jest wizyta
      przedstawiciela
      >
      > Antinori u sommeliera hotelu Bristol w Warszawie, ale sprzedaz przeroznych
      win
      > przez ludzi po jakims blitz-kursie i treningu "pozytywnego myslenia i wiary w
      > siebie".
      > Ktos pisze, ze taka sprzedaz jest w Niemczech "rozpowszechniona", bo ponoc az
      > 3% (!!!) win jest sprzedawanych w ten sposob. Jezeli te dane sa prawdziwe, to
      i
      >
      > tak jest to ilosc znikoma.
      > Wydaje mi sie, ze istnienie takiej formy sprzedazy w Polsce, gdzie konsumpcja
      > wina jest bardzo niska w porownaniu z Niemcami (nie mowiac juz o krajach
      takich
      >
      > jak Wlochy itp.) jest po prostu zagrywka marketingowa, wykorzystywaniem braku
      > doswadczenia konsumenta, jak tez faktu ze cena win w Polsce ( a raczej moze
      > cena importu win do Polski) jest tak wysoka, ze sklepy winne chyba niechetnie
      > daja sprobowac.
      >
      > Czy sie konsumentowi oplaca kupowac od domokrazcy? NIE!
      > Ktos, kto chce sie nauczyc pic wina, niech lepiej zacznie od kupowania win po
      > sredniej cenie w supermarkecie. Taniej go to wyniesie, a i przyjemnosci
      wiecej.
      > A jezeli bedzie chcial zajrzec na wyzsze polki (i glebiej do portfela), to
      musi
      >
      > wiedziec, ze takie wino, to produkt luksusowy. I powinien zadac wtedy calej
      > oprawy i gwarancji ze dostanie produkt luksusowy, a nie byle co.
      > Ja osobiscie jednak nie potrafie skojarzyc produktu luksusowego sprzedawanego
      > przez domokrazce.
      >
      > Tak szybciutko , bo czas mnie nagli a rozpisałem się do GP:
      Firma Rhein Weine czy Pierotth jak kto woli- sprzedaje w niemczech od lat
      wielu, robi obroty liczone w milionach marek, w Polsce są od ok. 12 lat.Także
      proszę nie sugerować że to są firmy stworzone na rynek polski.To że do Pani
      nikt się nie odzywał- no cóż - pisałem o tym.Oni sobie wybierają klientów z
      którymi uważają że warto...Na tym świecie liczą się już tylko pieniądze!
      Niestety.Ci co ich mają dużo są chętnie dopieszczani różnymi atrakcjami, a my,
      biedne żuczki musimy się na to patrzyć i przygryzać wargi:))
      pozdrawiam
      Mirek Aster
      >
      >
    • Gość: AST IP: *.54.217.4.tisdip.tiscali.de 02.02.03, 16:42
      Gość portalu: Mirek Aster napisał(a):

      > To że do Pani
      > nikt się nie odzywał- no cóż - pisałem o tym.Oni sobie wybierają klientów z
      > którymi uważają że warto...

      Panie Aster, pytam sie po raz drugi- slyszal Pan o ochronie danych osobowych w
      Niemczech?

      Na tym świecie liczą się już tylko pieniądze!
      > Niestety.Ci co ich mają dużo są chętnie dopieszczani różnymi atrakcjami, a
      my,
      > biedne żuczki musimy się na to patrzyć i przygryzać wargi:))
      > pozdrawiam

      Panie Aster, niech Pan pisze o sobie w liczbie pojedynczej. Co prawda wszystko
      jest wzgledne, ale ja sie raczej do "biednych zuczkow" nie zaliczam.

      W Niemczech mozna kupic przednie wina z calego swiata. Importerzy i sklepy
      winne organizuja degustacje i na zadanie dostarczaja zakupiony towar do domu.
      Wino podawane do degustacji ma odpowiednia temperature i jest odpowiednio
      przechowywane.
      Niech mi wiec Pan poda JEDNA PRZYCZYNE, dla ktorej mialabym kupowac od
      domokrazcy, a nie w od importera lub w sklepie winnym.
      Co ma takiego ten Rhein Wein czego nie maja inni?


    • 02.02.03, 10:46
      Szanowni:
      Giorgio_primo
      winoman
      docg
      panowca
      joe_stru
      i wszyscy pozostali forumowicze !
      Nie sądziłem,że tak banalne pytanie : Co sądzicie o osobistej degustacji win?
      spotka się z tak dużym zainteresowaniem,że nie wspomnę o diametralnie różnych
      i skrajnych opiniach / od zachwytu do totalnej krytyki/.
      Dla mnie osobista degustacja win to możliwość bezpośredniego kontaktu z
      producentem wina /winiarzem z krwi i kości/, który zanim coś sprzeda zaprasza
      do spróbowania /degustacji/. Czy nie byliście we Francji, Niemczech, Włoszech
      podczas winobrania i nie widzieliście tysięcy ludzi, którzy odwiedzają regiony
      winiarskie tylko po to aby przy szklance "młodego wina - Neuer Wein",
      podyskutować o tym co przyniesie kolejny rok -czy będzie w czym wybierać, jakie
      wina warte będą większych pieniędzy? Odwiedziny na winnicy to okazja do
      bezpośrednich zakupów w dużych ilosciach win, które nam smakowały.
      Nie wiedziałem,że w Polsce są firmy, które próbują prowadzić tzw. "sprzedaż
      bezpośrednią" w formie degustacji win. Jeżeli takie degustacje nawiązują do
      tradycji i prowadzone są przez ludzi znających temat dogłębnie to chwała im za
      to. Nie każdy ma możliwość wyjazdu na winnice i przywozu wina w dużych
      ilościach /jest jeszcze granica, cło/. Każdy szanujący się miłośnik wina nie
      przechowuje w swojej piwniczce win kupionych w supermarketach- butelki poznać
      po nalepionym kodzie kreskowym , tylko z pewnego źródła jakim są renomowane z
      wieloetnią tradycją domy winiarskie .
      Nie spotkałem się w sklepie winiarskim /o których piszecie na forum/ w Polsce
      ze sprzedawcą, który oprócz podstawowych wiadomości zdobytych na tzw. blitz -
      kursie i niskiej motywacji,żeby sprzedać, miałby to "coś" co wzbudzałoby
      zaufanie, że to co mówi pokrywa się z zawartością butelki.
      Jestem za /a nawet przeciw/ działalnością w Polsce firm, które stosują zasadę -
      "Zanim kupisz-spróbuj" i robią to w sposób fachowy. To,że znajdzie się jakaś
      czarna ...owca o których przeczytałem na forum, to chyba nomalne zjawisko i nie
      należy tego uogólniać.
      Wznoszę toast lampką Sauternes AOC -1996r. Wasze zdrowie!
      Pozdrawiam
      P.S
      Mniam mniam super wino jako aperitif.
    • 02.02.03, 15:14
      wina napisał:

      > Nie sądziłem,że tak banalne pytanie : Co sądzicie o osobistej degustacji win?

      Nie banalne, ale pozbawione sensu. Napisz kilka slow, jak wyglada nieosobista
      degustacja.

      > Dla mnie osobista degustacja win to możliwość bezpośredniego kontaktu z
      > producentem wina /winiarzem z krwi i kości/, który zanim coś sprzeda zaprasza
      > do spróbowania /degustacji/.

      Zajecie bardzo w Polsce popularne. Pan Roman Mysliwiec podejmuje w weekend po
      kilka tysiecy chetnych ;-)
      I nie mogles od razu napisac, co masz na mysli?

      > Nie spotkałem się w sklepie winiarskim /o których piszecie na forum/ w Polsce
      > ze sprzedawcą, który oprócz podstawowych wiadomości zdobytych na tzw. blitz -
      > kursie i niskiej motywacji,żeby sprzedać, miałby to "coś" co wzbudzałoby
      > zaufanie, że to co mówi pokrywa się z zawartością butelki.

      Tzn. ze w ogole nie znasz polskiego rynku winiarskiego. Ja znam tylko takie
      sklepy. Do innych po prostu nie chodze.

      > Pozdrawiam

      Pzdr
    • 03.02.03, 09:54
      wina napisał:

      > Szanowni:
      > Giorgio_primo
      > winoman
      > docg
      > panowca
      > joe_stru
      > i wszyscy pozostali forumowicze !

      Co za niespodzianka, zechciał Pan się zwrócić
      bezpośrednio do nas, "golasów" !!!

      > Wznoszę toast lampką Sauternes AOC -1996r.

      Zapewne nie chce Pan nas w jeszcze większe kompleksy
      wpędzać, dlatego nie napisał Pan jakiego to producenta
      winem Pan się raczy. Proszę jednak zauważyć, że my
      staramy się tutaj nawet o tanich winach z Bułgarii
      podawać dokładne informacje, myślę, że Sauternes
      zasługuje na to.
    • 03.02.03, 10:14
      kilka przykładów win z nalepionym kodem kreskowym, które piłem:
      Desiderio (Avignonesi)
      Burdese (Planeta)
      Ripassa Valpolicella (Zenato)
      i kilka przykładów, których nie piłem, a widziałem w sklepie:
      Mouton Rothschild (premier cru) 1997,
      Penfolds Grange 1996
      ... czy masz jeszcze jakieś uwagi co do butelek z kodem kreskowym???
      pozdrawiam
      p.s. "premier cru" przy moutonie dopisałem na wypadek, gdyby ktoś chciał
      sugerować, że pomyliłem Mouton Rothschilda z Mouton Cadetem :)))))
    • 03.02.03, 10:48
      Ostatnia wizyta w Ipercoop:
      Banfi, Sant'Antimo Excelsus, Sant'Antimo Summus
      Arnaldo Caprai, Montefalco Sagrantino 25 anni
      Inny supermarket:
      Ornellaia, bodaj 98. Stoi, co prawda w osobnej szafeczce zamykanej na klucz,
      razem z innymi winami powyzej 100 Euro za butelke. No bo komus moglaby sie z
      wrazenia wymsknac z rak... ;)
      Owe wina, wszystkie z kodem kreskowym. Nie wspomne o calej sredniej polce,
      ktora jest radosnie zakreskowana.
    • 03.02.03, 06:45
      Co za miła lektura o poranku :))))

      Zobaczcie jakie wszystko jest względne: oto trafił się pierwszych chyba
      osobnik, znający rynek, który nie zauważa faktu, że jednak La Passion różni się
      pod pewnymi względami reszty sklepów.

      Siła argumentów Mirka Aster'a jest oczywiście wielka ale nie na tyle , żebym
      jeszcze kiedyś zaprosiła do domu "sprzedawcę bezpośredniego", tu czuję jedność
      duchową z żoną Winomana. Bo, owszem, pomimo, że golasy z nas straszne ( co za
      karierę zrobiło tu to słowo ) to takowi u nas byli. Została po nich karafka w
      kolorze modrym, której nikt przy zdrowych zmysłach, nie użyłby do wina.
      Wracając do sposobu sprzedaży, jakoś, może instynktownie, wolę być prostym,
      zwykłym, szarym kilentem w dobrym sklepie, choć wiem, że zdaniem niektórych
      takie nie występują:)))
      pzdr dziama vel golas

      ps. swoją drogą szkoda, że Mirek Aster wyjechał na ferie , będzie wiało nudą
      teraz :))))))
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 03.02.03, 08:24
      ponieważ to moje "400% marży" sprowokowało Mirka do agresywnych wypowiedzi,
      krótko rozwinę temat. Mirka proszę, żeby - o ile jeszcze nie wyjechał na narty -
      nie odpowiadał na ten post. Marżę bezpośrednich dostawców wyliczyłem
      orientacyjnie na podstawie danych austriackich. Skoro się pomija koszty
      importera, hurtownika i detalisty, a wino i tak jest droższe niż w sklepie, to
      inaczej wyjść nie chce.
      Na moje wątpliwości dot. sprzedaży bezpośredniej Mirek odpowiedział szczerze aż
      do bólu: to jest oferta dla bogatych klientów. Nie dla miłośników czy znawców
      wina, ale do tych, którzy potrafią odpowiednio dużo zapłacić. Nie mając
      wcześniej z nimi kontaktu myślałem, że mają do zaoferowania jakieś porządne i
      tanie wina. Cóż, błądzić jest rzeczą ludzką. Myślę, że grupa docelowa, czyli
      target [:)] takich firm to młoda klasa "biznesmenów" którzy wybili się ponad
      łóżka polowe, wyrośli z białych skarpetek i czarnych mokasynów i szukają
      sposobów, żeby się nobilitować. A co może człowieka bardziej nobilitować, niż
      posiadanie własnego dostawcy wina ???
      Co do kwalifikacji sprzedawców, to potrafię zrozumieć, że firma domokrążna musi
      przyjmować winnych laików i na szybko ich dokształcać, stąd ich poziom może być
      bardzo różny, zresztą podobnie jak w sklepach, gdzie też różnie bywa.
      Pozdrawiam (wszystkich oprócz Mirka) :)
    • 03.02.03, 09:47
      > A co może człowieka bardziej nobilitować, niż
      > posiadanie własnego dostawcy wina ???

      Taki Pan nazywa się chyba "osobistym doradcą",
      przynajmniej w terminologii niektórych firm.

      Pozdrawiam!
    • 03.02.03, 12:18
      Uff ,właśnie wróciłem z zimowego weekendu, a tu tyle sie dzieje.Szkoda ze
      szanownni 'Mirek' i 'wina' to kolejne meteoryty na tym forum, oprócz obrazania
      nie wnoszą absolutnie nic, nawet brak im odwagi by odpowiadac na pytania
      forumowiczów, by zacząc jakis post nie zwiazany z ich pracą , no cóz chyba
      takie sa przywileje osób mieniących się doradzcami "niegolasów".Zadnego
      racjonalnego argumentu, wątek kodu kreskowego tylko potwierdza brak
      merytorycznego przygotowania, brakuje mi tylko jeszcze historii o braku
      kontretykiet potwierdzajacych jakoby wyjatkowosc wina ( tez to słyszałem)
      Panowie eksperci od "niegolasów"czy mozecie napisac cos o winie?
      pozdr
    • 03.02.03, 12:39
      ducale napisał:

      > Uff ,właśnie wróciłem z zimowego weekendu, a tu tyle sie dzieje.Szkoda ze
      > szanownni 'Mirek' i 'wina' to kolejne meteoryty na tym forum, oprócz
      obrazania nie wnoszą absolutnie nic,

      Ja Ci moge jeszcze wskazac pewna wczesniejsza tffuuuurczosc. Dokladnie to
      samo. A jak gostka przywoluje to pozadku to wlazi pod stol i krzyczy, ze sie
      go krzywdzi, opwiada bajki o wolnosci i takie tam inne glupoty

      > nawet brak im odwagi by odpowiadac na pytania
      > forumowiczów, by zacząc jakis post nie zwiazany z ich pracą , no cóz chyba
      > takie sa przywileje osób mieniących się doradzcami "niegolasów".Zadnego
      > racjonalnego argumentu, wątek kodu kreskowego tylko potwierdza brak
      > merytorycznego przygotowania, brakuje mi tylko jeszcze historii o braku
      > kontretykiet potwierdzajacych jakoby wyjatkowosc wina ( tez to słyszałem)
      > Panowie eksperci od "niegolasów"czy mozecie napisac cos o winie?
      > pozdr


      Nic nie napisza. No moze jak kolega Mirek (observ)ator wroci do szkoly po
      feriach. Jest taki typ czlowieka ktory jedynie co potrafi duzo krzyczec i to w
      zludnym poczuciu anonimowisci. Ale, zeby nie byc niesprawiedliwym mozemy
      zaprosic go na nastepne winne spotkanie, np. w Warszawie w wiadomym sklepie.
      Rzecz jasna odmowi. Bo wtedy wyjdzie, z cala pewnoscia wie, gdzie jest stoisko
      z alkoholem w najblizszym jego miejscu zamiezkania supermarkecie.

      Amsterdam
    • 03.02.03, 12:54
      hehe SHERLOCKU Amsti, od pocZatku miałem takie dziwne przeczucie, ale nie mam
      takich zdolnosci jak ty,całkiem juz serio to ....szkoda ,bo miałem nadzieje ze
      to nowe osoby i podejmą rekawice, które poprowadziłyby na inne tory te bzdurne
      dyskusje, ale nie kazdy facet zachowuje sie jak facet
      pozdr
    • 03.02.03, 12:57
      amsti napisał:

      > ducale napisał:
      >
      >
      > Nic nie napisza. No moze jak kolega Mirek (observ)ator wroci do szkoly po
      > feriach. Jest taki typ czlowieka ktory jedynie co potrafi duzo krzyczec i to w
      > zludnym poczuciu anonimowisci. Ale, zeby nie byc niesprawiedliwym mozemy
      > zaprosic go na nastepne winne spotkanie, np. w Warszawie w wiadomym sklepie.
      > Rzecz jasna odmowi. Bo wtedy wyjdzie, z cala pewnoscia wie, gdzie jest stoisko
      > z alkoholem w najblizszym jego miejscu zamiezkania supermarkecie.
      >
      > Amsterdam

      Panowie! A moze jest to osobnik agresywny nie tylko w slowach lecz rowniez w czynach? :-) Moze lepiej umowimy sie pod budka z piwem?

      Pozdrawiam
    • 03.02.03, 13:13
      ducale napisał:

      > wątek kodu kreskowego tylko potwierdza brak
      > merytorycznego przygotowania, brakuje mi tylko jeszcze historii o braku
      > kontretykiet potwierdzajacych jakoby wyjatkowosc wina ( tez to słyszałem)

      Przypomniało mi się jeszcze coś, otóż ten domokrążca, który raczył mnie kiedyś zaszczycić wizytą, przekonywał
      mnie, że najlepiej dobre wino poznać po kształcie denka butelki :-)))

      Pozdrawiam!

      PS. Ducale, odpowiesz mi na moje pytanie w sprawie Twojego pytania? :-))

    • 03.02.03, 13:26
      A tak naprawde to nie wiem po co zajmowac sie takimi przypadkami na tym forum. Niech czlowiek dalej sobie kupuje czy sprzedaje wino w takiej formie i dyskusja z nim na temat wyzszosci rainbow nad zelmerem nie ma sensu.

      Pozdrawiam
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 03.02.03, 14:12
      kochamwino napisał:

      > A tak naprawde to nie wiem po co zajmowac sie takimi przypadkami na tym
      forum.
      > Niech czlowiek dalej sobie kupuje czy sprzedaje wino w takiej formie i
      dyskusja
      > z nim na temat wyzszosci rainbow nad zelmerem nie ma sensu.
      >
      > Pozdrawiam
      ********
      a z tym to się akurat nie zgadzam. Na temat wina oraz wszystkiego, co się z nim
      wiąże - w tym również sposobów i zasad dystrybucji - należy mówić jak
      najwięcej, bo w tym kraju i w tej sprawie wiele jeszcze pozostało do
      wyjaśnienia. Przypadek Mirka jest dla mnie bardzo pouczający, nawet nie ze
      względu na treść, ale na formę wypowiedzi. Taką agresją chyba jeszcze nikt tu
      się nie wykazał. Teraz już wiem, kto pracuje w sprzedaży bezpośredniej :)
      Mirkowie, zapraszam do dyskusji! :)))
      Pozdrawiam
    • 03.02.03, 14:18
      Gość portalu: docg napisał(a):

      > kochamwino napisał:
      >
      > > A tak naprawde to nie wiem po co zajmowac sie takimi przypadkami na tym
      > forum.
      > > Niech czlowiek dalej sobie kupuje czy sprzedaje wino w takiej formie i
      > dyskusja
      > > z nim na temat wyzszosci rainbow nad zelmerem nie ma sensu.
      > >
      > > Pozdrawiam
      > ********
      > a z tym to się akurat nie zgadzam. Na temat wina oraz wszystkiego, co się z nim
      >
      > wiąże - w tym również sposobów i zasad dystrybucji - należy mówić jak
      > najwięcej, bo w tym kraju i w tej sprawie wiele jeszcze pozostało do
      > wyjaśnienia. Przypadek Mirka jest dla mnie bardzo pouczający, nawet nie ze
      > względu na treść, ale na formę wypowiedzi. Taką agresją chyba jeszcze nikt tu
      > się nie wykazał. Teraz już wiem, kto pracuje w sprzedaży bezpośredniej :)
      > Mirkowie, zapraszam do dyskusji! :)))
      > Pozdrawiam

      Ojjjj jest taki niejaki pasqua vel hamlet vel kilka innych pseudo.

      Nie wiem czy taka forma dyskusji jest odpowiednia. Moze powinnismy stworzyc nowe forum pod haslem: "Wino-forum bez zasad" albo "Wino-forum lepperowskie" :-)

      pozdrawiam
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 03.02.03, 14:45
      przecież to jest ogólnodostępne forum gazety, więc każdy może przyjść i pisać,
      co chce. I tak, w porównaniu z innymi forami, panuje tu wyjątkowa kultura.
      Agresji Mirka zresztą nie ma co się dziwić, bo wypowiedzi zawarte w tym wątku
      bezpośrednio uderzają w jego interesy. Nikt nie lubi, jak się go - przepraszam
      za kolokwializm - bezczelnie dyma, więc klient Mirka po przeczytaniu tego
      wszystkiego zapewne mógłby wyjąć giwerę z kieszeni i swojego osobistego doradcę
      zastrzelić :)
      Tak przy okazji, z tą 400-procentową marżą niewiele się pomyliłem (pewnie to go
      tak wkurzyło), bo zrobiłem kalkulację dla wina kosztującego 1,50 euro u
      wytwórcy (wina z kategorii VdP z herrault i QbA z Rheinhessen zapewne za tyle
      można kupić), i wyszło, że po wszystkich opłatach i podatkach, przy 300% marży,
      końcowa cena wyniesie ok. 47 zł. Trzysta, czy czterysta procent, co za
      różnica? :))))
      pozdrawiam
    • Gość: Amsti IP: 168.143.113.* 03.02.03, 15:36
      Gość portalu: docg napisał(a):

      > przecież to jest ogólnodostępne forum gazety, więc
      każdy może przyjść i pisać, co chce.

      to nie tak calkiem. To jest forum tematyczne i do tego
      dosc wasko.

      > Agresji Mirka zresztą nie ma co się dziwić, bo
      wypowiedzi zawarte w tym wątku
      > bezpośrednio uderzają w jego interesy. Nikt nie lubi,
      jak się go - przepraszam
      > za kolokwializm - bezczelnie dyma, więc klient Mirka
      po przeczytaniu tego
      > wszystkiego zapewne mógłby wyjąć giwerę z kieszeni i
      swojego osobistego doradcę zastrzelic

      Deo, Ty teraz sie droczysz? Mozesz mi powiedziec, na
      jakiej podstawie sadzisz, ze on ma (mial) jakichkolwiek
      klientow? No chyba, ze roznosil kasety, kosmetyki albo
      cos w tym stylu.

      Choc pewnie nie mam racji. O firmie Pieroth napisal
      cytuje:

      " Oni sobie wybierają klientów z
      którymi uważają że warto...Na tym świecie liczą się już
      tylko pieniądze!"

      Moze to byc prawda. Widzialem ta firme w akcji w Tesco
      jak wybierali klientów na zasadzie :" Moze ktos z
      Panstwa sie zlituje i cos wreszcie u nas kupi"

      Amsterdam

    • 03.02.03, 14:54
      Problem tego wielonickowca jest zupełnie inny, tak więc nie szufladkowałbym ich
      razem, Michel przynajmniej starał sie z lepszym czy gorszym skutkiem
      rozpoczynac neutralne posty
      pozdr
    • 11.02.03, 21:37
      ducale napisał:

      > >
      > razem, Michel przynajmniej starał sie z lepszym czy gorszym skutkiem
      > rozpoczynac neutralne posty
      > pozdr

      Za to jak konczyl. To bylo cos. Ulubiona zagrywka to schowanie sie za nowa
      xywa i zawalanie sloma calego forum (moge Ci dac link, a na privie jeszcze cos
      cobys nie mial watpliwosci). Potem go zasluzenie krzywdzono, wiec kolejna xywa
      i znowu zaczynalo sie od poczatku smarowanie bredni na forum Wino. Caly czas
      nie zrozumial lekcji, ze nie jest anonimowy - zreszta jak widac na dzien
      dzsiejszy dalej nie nic nie qma. To co znow konkursik - gdzie jest nasz
      pacjent tym razem. Moze nawet ufunduje jakas nagrode.

      Amsterdam
    • 04.02.03, 13:35
      Szanowni Państwo,
      mam nadzieję że nie będę żałował swojego listu na tym forum, mojego
      debiutanckiego.
      Jestem współtwórcą oferty, zajmuję się importem w firmie sprzedaży
      bezpośredniej - Simon & Galiniere.Przeczytałem wszystkie listy związane z tym
      tematem i myślę że ktoś z tego "podwórka" powinien zabrać głos.Być może
      konkurencja też coś od siebie napisze.
      Nie wiem od czego zacząć - tyle tego tutaj bylo poruszane.Może od firm.W roku
      1998 zacząłem pracę jako handlowiec w firmie sprzedaży bezpośredniej (SB)
      węgiersko-niemieckiego rodowodu - Freiherr von Fahnenberg, i przez blisko rok
      tam właśnie stawiałem pierwsze kroki zarówno z winami jak i z bezpośrednią
      sprzedażą.Tutaj zgodzę się z jedną z Pań z forum - pierwsze co mnie zaskoczyło
      to było szkolenie.Spodziewałem się przedstawianie informacji o winach,
      regionach etc. , a tutaj zaserwowano nam instruktarz "skutecznej sprzedaży"
      który to ja nazywam "nauką prania mózgu".Tego samego dnia pojechłem do Empik-u
      i kupiłem 2 książki o winach (wtedy tylko 2 były) - jedna z nich pana
      Krzysztofa Kowalskiego "Białe i Czerwone" była moim elementarzem, pierwszą
      książką która zaszczepiła we mnie ten piekny świat win.Przez prawie rok
      widziałem jak się wciska ludziom towar, nie sprzedaje tylko wciska.Były to
      czasy kiedy to nie klient miał decydować co i ile kupi tylko firma!Ja jako
      handlowiec nie miałem prawa sprzedać mniej niż 12 butelek wina jednego gatunku!
      Później szefowie troszkę zmiękli- można było w "wyjątkowych sytuacjach"
      sprzedawać 2 razy po 6 butelek.Moje zamówienie od klienta 3 razy 4 gatunki
      zostało przez mijego szefa porwane i nigdy nie zostało zrealizowane!Byłem chyba
      pierwszym handlowcem który odszedł od nich ,pierwszym który wiedział że chce
      pracować z winami ale nie tam, nie w taki sposób.Tak trafiłem tutaj.Oczywiście
      każda sroka swój ogon chwali, także proszę wybaczyć: tutaj nikt nikomu nic nie
      wciska na siłę, nie ma żadnych szkoleń z "pralni móżgu", nie ma żadnych
      ograniczań dla klienta - są tacy co kupują 1,2 lub 3 butelki i nikt z tego nie
      robi problemu.Każdy handlowiec ma obowiązek uczciwego przedstawiani oferty -
      zaznaczać że ceny niektórych win są wyższe niż na "zachodzie" ale zaznaczać
      czemu tak się dzieje, o konkurencji mówić albo dobrze albo wcale-oby
      konkurencja taka była- (wybaczcie że w tej chwili nie stosuję się do tego), i w
      żadnym wypadku handlowiec nie ma prawa prowadzić agresywnej sprzedaży jaka
      często ma to miejsce.To tyle z reklamy.Co do naszej oferty - my mamy wina z
      tzw "Nowego Świata" tak więc jeśli klient szuka czegoś ze starego kontynentu
      jest kierowany do Centrum Wina lub do Seneclaus-u.Tutaj nawiążę do ilości win w
      ofercie.To prawda - win jest około 40 gatunków ,i jeżeli firma SB chce dać
      możliwość degustacji każdego gatunku , to ilość ta nie powinna być
      większa.Wprawdzie f-my takie jak wspominane tutaj Bodega Marques ma ofertę o
      wiele bogatszą, to warto zaznaczyć że oni sprzedają też na rynku gastronomi i
      ostatnio w tworzonej sieci swoich sklepów, no i to , że nie wszystkich win
      można- z tego co wiem - próbować przed zakupem.Dlaczego akurat 40-50 a nie sto
      to nie chcę teraz rozwijać, jeżeli to Państwa interesuje chętnie rozwię ten
      wątek.
      Co do cen.Być może konkurencja ma marże sięgające 400% - nie wiem.Ale z takimi
      marżami spotkałem się tylko w restauracjach.Ja może posłuże się takim "własnym"
      wyliczeniem:
      Niemic kupuje wino X w cenie 5 EUR , dodaje 100% swojej marży (tyle zazwyczaj
      mają) i cena dla klienta kształtuje się na poziomie 10EUR.Niech nawet doda do
      tego Mwst 16% to będzie 11,6 EUR na półce niemieckiej (czy jakiejkolwiek).
      Teraz Polak: kupuje to samo wino za 5 EUR, dodaje do tego koszt banderolowania
      (nie mówię tutaj o znaku akcyzy jako papierku tylko o koszcie pracy przy
      naklejaniu tychże banderol, może trzeba też dodać koszty wyeksportowania
      banderol do producenta) i dodatkowo musi dodać część kwoty transportowej która
      to kwota podnosi wartość celną towaru o czym często się zapomina.I tak robi się
      prawie 6 EUR.W Polsce płaci akcyzę i cło - przy winach z Nowego Świata około 50
      % czyli 3 EUR. Mamy więc kwotę 9 EUR jako kwotę zakupu.Niemiec ma za 5 EUR. I
      powiedzcie Państwo jak My możemy być konkurencyjni cenowo?Jak my możemy
      porównywać ceny w Polsce do cen przedstawianych w zagranicznych ulotkach czy w
      miesięcznikach winiarskich.To nie jest tylko problem firm SB.W tych listach
      było wspominane wino Rosemunta Shiraz/Cabernet.Znane wino - Fahnenberg miał je
      w swojej ofercie.To wino kosztuje około 6 USD w/g Wine Enthusiast, cena w
      naszych sklepach - około 50 PLN ! To my, firma SB nie ma takich różnic, a
      jeżeli są, to nie większe niż wymienione wyżej.Z Lindemans-em jest troszkę
      mniejsz różnica, ale o porównywaniu nie ma mowy.Oczywiście zapewne są i wyjątki
      czyli te same ceny, czego ja jako importer zazdroszczę.Być może gdyby rynek win
      w Polsce był tak chłonny jak na "zachodzie" celowym byłoby kontraktować wino
      kontenerami u producenta, jednak nie wszyscy sobie mogą pozwolić na
      takie "ekscesy" finansowe.
      Następny wątek: klienci.Tutaj się akurat zgodzę z Panem Mirkiem A (swoją drogą
      powinienem go znać, ale jedyny Mirek którego znam a, który przewinął się przez
      naszą "branżę" nie wykazuje się taką agresją wypowiedzi i nie pracował 4 lata
      jako handlowiec) że nie wszyscy klienci to początkujący smakosze.Pomyłka.Wielu
      z nich korzysta z usług kilku firm SB plus są stałymi klientami sklepów.To że
      są to osoby o zasobnych portfelach- no cóż.Jeśli średnia cena butelki waha się
      w granicach 80 PLN to nie trzeba wyjaśniać że nie każdego jest stać na
      współpracę.Oczywiście są tacy, którzy znając wino mogą sobię wejść do sklepu i
      je kupić nawet jak kosztuje 200PLN, jednak duża grupa osób preferuje ten typ
      sprzedaży dający zakup dokładnie tego co się lubi.I nie oznacza to wcale że za
      większe oieniądze.Ja jestem pewien, że te wina które my sprzedajemy w SB w
      sklepach byłyby w podobnej cenie.
      Co do "fachowości" sprzedawców.Pracując z winami, trzeba po prostu zostać ich
      pasjonatą.To nie jest odkurzacz czy garnek do którego się tutaj odwoływano.Jest
      niezmiernie trudno znaleźć taką osobę szczególnie w kraju w którym kultura
      picia wina jest w fazie powolnego rozwoju.Nie muszę tutaj tłumaczyć jak
      obszerną wiedzą trzeba dysponować żeby móc mówić "znam się", jak widać na tym
      forum jest kilka czy kilkanaście osób mimo że dociera ono do całej Polski a
      nawet dalej.Ja podczas pierwszej degustacji jaką przeprowadzałem miałem tremę
      porównywalną z własnym ślubem , na szczęście Pani u której byłem wykazała się
      niezwykłą wyrozumiałością ( do dzisiaj jest moją miłą i stałą
      klientką).Najgorsze co może klienta spotkać to chyba handlowiec wygadujący
      głupoty podczas degustacji, a z tego co widzę z takimi mieliście niestety
      Państwo do czynienia.Jest to także i moja porażka , gdyż widać tutaj starą
      zasadę : jeden zadowolony klient powie o tobie 4 następnym osobom,
      niezadowolony 1000.
      Mam nadzieję że czytanie tego zajmie Państwu mniej czasu niż mi tego pisanie,
      na zakończenie słowo podsumowania:
      W kraju o tak niskim poziomie spożycia win (nie liczych własnego przemysłu) nie
      powinna mieć miejsce dyskusja Jak Sprzedawać.Powinniśmy się cieszyć że coraz
      więcej osób sięga do wina.A co do firm SB- kiedyś właściciel jenej z
      największych firm winiarskich w Polsce Pan J.B.P powiedział mądrą rzecz:
      wszystkie firmy SB poniekąd zaczczepiają w ludziach wina, wprowadzają ich w ten
      świat.Kiedyś ci klienci będą szukać więcej.I trafią do naszych sklepów.
      Służe swoim adresem mailowym, czekam na opinie .
      Zaborowski Krzysztof
      Simon & Galiniere
    • 04.02.03, 16:54
      Chyba to wyczerpuje temat. Dziekuje za ten post.

      2 pytania

      1. Czy móglbym dostac (tu na skrzynke gazetowa) liste waszych win? Nie
      obiecuje, ze kupie, ale moze macie przez przypadek cos co mnie interesuje.

      2. O co dokladnie chodzi z ta lista win (te 40 - 50), bo tego nie do konca
      rozumiem. Czy jezeli oferta jest szersza, to zaczyna byc to po prostu
      klopotliwe?


      Pewnie teraz zachowam sie jak ordynarny snob, ale dalej nie wyobrazam sobie
      tych degustacji, w domu, w firmie itd. Jakos zawsze kojarzy mi sie to z
      osobnikiem, ktory chce mi cos upchnac mimo mojego zdecydowanego sprzeciwu (np.
      obiektywnie moze mi nie smakowac zadne z degustowanych win). Poza tym poprzez
      wiazanie sie z jednym konkretnym nazwijmy go doradca klient z cala pewnoscia
      ogranicza sobie mozliwosc wyboru. Nie jest to zle w przypadku czegos takiego,
      jak produkty wymienianego tu Amwaya, ale w przypadku win to chyba
      nieporozumienie.
      Dam przyklad - firma SB ma w ofercie powiedzmy 3 interesujace mnie wina, kupie
      po 1, no moze po 2 butelki kazdego i na tym koniec dopoki nie przyjdzie np.
      nowy rocznik, wzglednie nie pojawi sie cos nowego w ofercie. Nie kupie wiecej
      nie dlatego, ze mnie nie stac, ale dlatego ze mam ochote na cos zupelnie
      innego, dostepnego zupelnie gdzie indziej. I w tym momencie pojawia sie
      konflikt interesow, ale moze zle rozumiem filozofie dzialania firm SB (BTW.
      fajny skrot)- jesli tak to prosze mnie poprawic.

      Ale tak czy inaczej jestem wdzieczny za kompetentna wypowiedz w tej dyskusji.

      Pozdrawiam

      Amsterdam
    • 04.02.03, 19:51
      Cześć pierwsza, dotycząca chyba pana Aster i licznej grupy „golasów” ;-)

      Ponieważ nie widzę większego sensu dyskusji, który nie dotyczy żadnego
      konkretnego wina, to posłużę się przykładem oferty jednego z najlepiej znanych
      na polskim rynku „dostawcy bezpośredniego” jakim jest firma znana jako Pierroth-
      Rheinwein Polska. Ponieważ posiada ona także stronę internetową na której można
      poznać ta „wspaniałą” ofertę win to służę adresem – oceńcie sami:

      www.wino24.pl
      www.pieroth.com.pl
      i strona „doradcy” dla przykładu:
      www.wino.hm.pl


      Jak na firmę dbającą o dobór odpowiedniego wina dla „odpowiedniego klienta”,
      strona „wino24.pl” posiada wyszukiwarkę – zwróćcie uwagę, „golasy”, na możliwe
      pola wyboru! Polecam także regulamin i warunki dostawy – w szczególności zasady
      zamiany roczników „na branżowo przyjętych zasadach” i minimalne ilości.

      Ponieważ jedno z win tej oferty wydało mi się nawet ciekawe, to postanowiłem
      sprawdzić jego cenę sklepowa. Tym interesującym winem jest Chablis od Domaine
      des Melandes „Cote de Lechet” oferowane na tej stronie, a także
      przez „domokrążców” za 135 PLN. To samo wino, kosztuje w sklepach za zachodnia
      granica ok. 70 PLN (po przeliczeniu po dzisiejszym kursie). Na zdecydowanie
      droższym i bardziej oddalonym od nas rynku jakim jest USA, to samo wino nie
      przekracza 18 USD. Tak wiec dodając nawet do ceny sklepowej z zachodniej Europy
      koszty cła i akcyzy nie przekraczamy 90 PLN. Musimy pamiętać, ze cena 70 PLN w
      sklepie na tzw. „zachodzie” ma już w sobie wszystkie podatki, marżę importera i
      detalisty.

      Cześć dotycząca tylko Pana Aster.

      Tak jeszcze na marginesie...

      Proszę spróbować zrozumieć jedno proste zdanie napisane w języku polskim:
      „Kupuję od JEDNEGO z handlowca za ok. 10000 PLN”. Czy wydaje się Panu, że
      zaopatruję się u jednego dostawcy? Jeżeli się tak Panu wydaje, to jest Pan w
      błędzie. Pragnę Pana poinformować także, że zgadzając się z łacińskim
      powiedzeniem „pecunia non olet” nie bardzo mogę pojąć jaka różnica jest czy
      sprzedawał Pan wino do klienta prywatnego czy tez do firmy? Co firma dalej robi
      z tym winem chyba nie powinno Pana interesować w najmniejszym stopniu.

      Ponieważ nadal ton pańskich wypowiedzi i brak możliwości nawiązania
      jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji pozostaje niezmienny od pojawienia się
      jako „observ”, nie sądzę żeby kontynuowanie tej wymiany zdań miało większy sens.

      Część dotycząca oferty Galiniere.

      Cieszę się, że dołączył ktoś, kto wnosi jakąś rzetelną informację do tego wątku
      a faktycznie reprezentuje sektor eufemistycznie zwany SB...))). Ponieważ w tej
      dyskusji podjęto sprawę cen win w sprzedaży bezpośredniej, to pozwolę sobie na
      spostrzeżenie:

      Ofertę Galiniere znam i wydaje się, że w przeciwieństwie do pozostałych firm
      oferujących SB, jest tam znacznie wiecej ciekawych win. Co do cen jednak
      sytuacja jest niezmienna. „Krótka” karta win

      Kilka przykładów poniekąd dobrych chyba win:

      Shiraz, Kaapzicht (RPA), cena w Galiniere to 120 PLN, cena w EU 12,8 EUR, w USA
      16 USD

      Cabernet Sauvignon Ris., Terra Noble (Chile), analogicznie – 103PLN, 12,25 EUR
      i 13 USD

      Wina z lini „gran riserva” od La Joya (Meksyk), 120 PLN, 12,6 EUR, 15 USD

      Podaję ceny detaliczne w sklepach w EU i USA. Łatwo dokonać „analizy” ceny SB.

      Pozdrawiam,

      --
      Papa!

      GP
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 05.02.03, 14:42
      ze strony pierotha:
      "Nasi doświadczeni Wine Maker, ojnolodzy, stanowią najlepszą gwarancję
      najwyższej jakości naszych produktów"
      :)))))
      pozdrawiam -
      - ojnolog DOCG :))
    • 06.02.03, 16:16
      Szanowni Panowie (Państwo?),
      Przepraszam że odpowiadam po jednym dniu ale akurat wczoraj przebywałem w
      przeuroczym Krakowie.Niestety w skrócie:
      1, Cenniki oczywiście z przyjemnością prześlę, zrobię to w środę kiedy to
      będzie on zaktualizowany.
      2, Ustosunkowując się do różnic cen podanych przez jednego z Panów: posłużył
      się Pan przykładem kilku win z naszej kolekcji pokazując że różnice cen PL-USA
      są rzędu 100 %.Zgadza się.To są fakty o których się nie dyskutuje (no może poza
      tym że La Joya jest z Chile nie Meksyku).Jednak nic Pan nie wspomniał o cenach
      win których przykładem ja się posłużyłem, a które to pochodzą oc innych
      importerów nie mających sprzedaży bezpośredniej.Rosemount Shiraz/Cabernet (ew.
      Semmilon/Chardd.) cena USA 5,9 USD - cena PL 50,00.Różnica ponad 100%,
      Lindemans to samo, Los Vascos to samo,może lepiej wygląda Beringer ale też
      głowy bym nie dał, moje ulubione Montevina Terra d'Oro Zinfandel USA 13,00
      USD , w Bomi 100,00 PLN.Tak więc wniosek nasuwa się tylko jeden.My jako Simon &
      Galiniere mamy takie same ceny jakie wina by miały na półkach sklepów
      winiarskich,mimo iż dajemy ich wcześniej próbować, a taka cena jak podają
      magazyny winiarskie - nasze marzenie.Posługuję się tutaj winami z N.Ś gdyż
      staram się je w miarę możliwości kontrolować, być może importerzy Włoch lub
      Hiszpanii ustalają ceny na innym poziomie (powinni, różnica w cle jest ok 10%)
      3,Co do Pana Mirka Aster.Wydaje mi się że jest to Robert G. to raz, a dwa to
      czuję tutaj jakąś grę, gdyż w jednym z listów pisze on o sklepie na
      Grzybowskiej w W-wie.Przecież on wie kto tam pracuje skoro 4 lata spędził w
      SBezpośredniej!Tam sprzedaje najbardziej agresywny handlowiec sprzedaży
      bezpośredniej jakiego znam firmy Fraiherr on Fahnenberg (nomen omen Mirek ma na
      imie), i on go musi znać, także coś mi tutaj nieładnie pachnie.
      Pozdrawiam wszystkich, życzę samych odkryć na półkach sklepowych,i apeluję o
      jedno: rozkochujmy ludzi w winach.
      Krzysztof Zaborowski
      kzaborowski@galiniere.pl
    • 06.02.03, 18:31
      k-zet napisał:

      > Szanowni Panowie (Państwo?),
      > Przepraszam że odpowiadam po jednym dniu ale akurat wczoraj przebywałem w
      > przeuroczym Krakowie.Niestety w skrócie:
      > 1, Cenniki oczywiście z przyjemnością prześlę, zrobię to w środę kiedy to
      > będzie on zaktualizowany.
      > 2, Ustosunkowując się do różnic cen podanych przez jednego z Panów: posłużył
      > się Pan przykładem kilku win z naszej kolekcji pokazując że różnice cen PL-
      USA
      > są rzędu 100 %.Zgadza się.To są fakty o których się nie dyskutuje (no może
      poza
      >
      > tym że La Joya jest z Chile nie Meksyku).

      Mea culpa. Nie mam pojecia skad jest La Joya. Musial sie jakis sklep w Europie
      albo USA pomylic kiedy sprawdzalem ceny.

      Roznice sa tym bardziej niezrozumiale, poniewaz wina z Południowej Ameryki sa
      jak podalem jeszcze tansze w Europie niz w USA.

      > Jednak nic Pan nie wspomniał o cenach
      > win których przykładem ja się posłużyłem, a które to pochodzą oc innych
      > importerów nie mających sprzedaży bezpośredniej.Rosemount Shiraz/Cabernet
      (ew.
      > Semmilon/Chardd.) cena USA 5,9 USD - cena PL 50,00.Różnica ponad 100%,
      > Lindemans to samo, Los Vascos to samo,może lepiej wygląda Beringer ale też
      > głowy bym nie dał, moje ulubione Montevina Terra d'Oro Zinfandel USA 13,00
      > USD , w Bomi 100,00 PLN.Tak więc wniosek nasuwa się tylko jeden.

      Niestety mi sie taki wniosek nie nasuwa. To, ze kilku importerow ma ceny
      skandalicznie wysokie i "wyssane z palca" nie znaczy, ze jest to sytuacja
      normalna. Potwierdza to tylko fakt, ze jest duzo firm w Polsce pracujacych na
      marżach kompletnie niczym nieuzasadnionych, poza niska swiadpmoscia konsumentow.

      My jako Simon &
      >
      > Galiniere mamy takie same ceny jakie wina by miały na półkach sklepów
      > winiarskich,mimo iż dajemy ich wcześniej próbować, a taka cena jak podają
      > magazyny winiarskie - nasze marzenie.Posługuję się tutaj winami z N.Ś gdyż
      > staram się je w miarę możliwości kontrolować, być może importerzy Włoch lub
      > Hiszpanii ustalają ceny na innym poziomie (powinni, różnica w cle jest ok 10%)

      Wedlug moich obserwacji (choc nie sledze cen win z N.Ś. - to fakt) jesli wino w
      Polsce ma cene zblizona (w detalu) do drogiego poniekad rynku USA, oznacza to
      ze nikt "po drodze do konsumenta" nie zwariowal. Zastanawia mnie natomiast co w
      takim razie planuja importerzy i SB win z N.Ś. zrobić bo zniesieniu ceł na wina
      Europejskie? Jezeli okaze sie wtedy, ze nagle moga sprzedawac swoja oferte
      znacznie taniej, to oznacza to ze obecnie jestesmy "nabijani mocno w butelke".
      Prosze nie zapominac, ze europejskie ceny win ktore wymienilem jako przyklad
      musialy zawierac clo EU.


      --
      Papa!

      GP
    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 07.02.03, 10:39
      giorgio_primo napisał:

      >Zastanawia mnie natomiast co w
      > takim razie planuja importerzy i SB win z N.Ś. zrobić bo zniesieniu ceł na
      wina Europejskie? Jezeli okaze sie wtedy, ze nagle moga sprzedawac swoja oferte
      > znacznie taniej, to oznacza to ze obecnie jestesmy "nabijani mocno w
      butelke".

      Odpowiedź jest prosta: nic nie planują. Okazuje sie , że jak to wszystko dobrze
      przeliczyć, to 20-procentowe cło w cenie końcowej wina stanowi mniej niż 10%, a
      więc nie jest aż tak znaczący czynnik cenotwórczy. Zakładanie, że zniesienie
      cła na wino z EU spowoduje znaczące obniżenie ich cen jest więc nieuzasadnione -
      jeśli te ceny spadną o 5% to będzie wszystko. Tak więc importerzy spoza Europy
      mogą spać spokojnie, większym zagrożeniem byłoby całkowite otwarcie granic i
      dopuszczenie prywatnego importu w nieograniczonych ilościach.
      pozdrawiam
    • 07.02.03, 13:16
      To chyba jednak nie do konca tak jest, DOCG...

      Wszystkie wartosci dodane do ceny producenta, przed wejsciem w obieg rynkowy
      (import, hurt, detal) narastaja w inny sposob. Marża jest zwykle wartoscia
      wyrazana w procentach (co chyba nikogo nie powinno zaskakiwac - nie bede tu
      robil wykladu z podstaw ekonomii "detalu"))) i w takiej sytuacji udzial cla
      jest zwykle niezmienny do konca. Oczywiscie jesli wyrazimy go w procentach.
      Sprawa akcyzy w winach o ktoryc tu zwykle pisujemy ma udzial stosunkowo
      niewielki, wiec mozna ja niemal pomijac, choc w winach bardzo tanich odczuwamy
      ja tez wyraznie. Sprawa podatku VAT (w wypadku wysokojakosciowych win
      wymagajacych lezakowania) i jego sposobu "sciagania" w Polsce to
      odmienny "temat rzeka" - pominmy go pogardliwym milczeniem.

      pzdr
      --
      Papa!

      GP
    • 06.02.03, 22:27
      k-zet napisał:

      > 3,Co do Pana Mirka Aster.Wydaje mi się że jest to Robert G. to raz, a dwa to
      > czuję tutaj jakąś grę, gdyż w jednym z listów pisze on o sklepie na
      > Grzybowskiej w W-wie.Przecież on wie kto tam pracuje skoro 4 lata spędził w
      > SBezpośredniej!Tam sprzedaje najbardziej agresywny handlowiec sprzedaży
      > bezpośredniej jakiego znam firmy Fraiherr on Fahnenberg (nomen omen Mirek ma
      > na imie), i on go musi znać, także coś mi tutaj nieładnie pachnie.

      Przyznac szczerze musze, ze pan Miroslaw M. z ul.Grzybowskiej potrafi zrobic
      wrazenie. I nie pisze tego zlosliwie. Szkoda, ze ma tak drogie wina :-(
      Jego szkoda - to numer na jeden raz.
      M44


      > Pozdrawiam wszystkich, życzę samych odkryć na półkach sklepowych,i apeluję o
      > jedno: rozkochujmy ludzi w winach.
      > Krzysztof Zaborowski
      > kzaborowski@galiniere.pl
    • 04.02.03, 20:01
      Witam Pana, cieszę się, że ktoś poważny reprezentujący
      sprzedaż bezpośrednią zabrał głos. Mam nadzieję, że
      będzie pan częściej tutaj pisywał.

      > Co do cen.
      (...)
      I
      > powiedzcie Państwo jak My możemy być konkurencyjni
      cenowo?

      Nowy Świat to inna specyfika, przyzna jednak Pan, że wina
      włoskie czy hiszpańskie nie powinny być w Polsce dużo
      droższe niż w USA. Niestety często są (że o węgierskich
      nie wspomnę ...).

      > Co do "fachowości" sprzedawców.Pracując z winami,
      trzeba po prostu zostać ich
      > pasjonatą.To nie jest odkurzacz czy garnek do którego
      się tutaj odwoływano.

      Pełna zgoda!

      > W kraju o tak niskim poziomie spożycia win (nie liczych
      własnego przemysłu) nie
      > powinna mieć miejsce dyskusja Jak Sprzedawać.

      Tu sie nie zgodzę. Niekompetentna, nieuczciwa sprzedaż
      może zniechęcić potencjalnych klientów, a przecież zależy
      nam na jak największym rynku. Założyłem tu kiedyś wątek
      "Sklepy których nie polecamy", może to nie był
      najszczęśliwszy pomysł (na szczęście właściciel "Chateau"
      w Hicie - obecnie TESCO - na warszawskich Kabatach nie
      pozwał mnie do sądu :-)) ), natmiast warto polecać
      pozytywne przykłady, pański post pokazuje, że i w świecie
      SB są takie.

      > Powinniśmy się cieszyć że coraz
      > więcej osób sięga do wina.A co do firm SB- kiedyś
      właściciel jednej z
      > największych firm winiarskich w Polsce Pan J.B.P
      powiedział mądrą rzecz:
      > wszystkie firmy SB poniekąd zaczczepiają w ludziach
      wina, wprowadzają ich w ten
      > świat.Kiedyś ci klienci będą szukać więcej.I trafią do
      naszych sklepów.

      Akurat TA firma wzbudza tu duże wątpliwości, nawet w panu
      Mirku A. :-)))

      Pozdrawiam!

      PS. Podobnie jak amsti byłbym wdzięczny za jakieś
      informacje na temat państwa oferty.
    • 10.02.03, 11:21
      ... bo wydaje mi sie. ze autor watku zapomnial o nim. Udziela sie pod roznymi
      pseudonimami (co zdaje sie juz byc charakterystyczne dla tego forum) w innych
      watkach, a tymczasem ten swoj wlasny porzucil. Wbrew pozorom w tym watku
      zostalo zadane kilka pytan, a po tym co autor tego watku polecil Basi "do 120
      zl" nalezy sadzic ze chyba powinien znac odpowiedzi na te pytania.

      --
      Papa!

      GP
    • 10.02.03, 11:30
      Niech umrze smiercią naturalną, to jest forum o winach ,a nie nie udowodnianiu
      pewnym pseudoforumowcom gdzie ich miejsce. Chyba nie wierzysz GP w metamorfozy
      pozdr
    • 10.02.03, 11:55

      --
      Papa!

      GP
    • 03.07.03, 11:20
      Spieszę poinformować, ze to, co ten pan od sprzedaży bespośredniej, w sprawie
      grup docelowych tejze sprzedaży mija sie z prawdą. Tydzień temu dostąpiłem
      zasszczytu odweidzin przedstawiciela jednej z takich firm (nazwy nie pomne, bo
      usłyszałem ja raz i była chyba po francusku, a żadnej wizytówki nie dostałem)
      mimo, ze z godnie z kryteriami tego pana należę raczej do golasów i nie jestem
      skłonny wydać tysiąca złotych (bo to prawie pół mojej pensji) na wino, które
      znam tylko z "degustacji". Poprosiłem więc przedstawiciela o przysłanie mi
      mailem oferty zawierajacej: nazwę wina, kraj pochodzenia, odmianę, producenta,
      rocznik i cenę. Do dziś oferty nie otrzymałem, wiec chyba mnie sobie pan
      przedstawiciel odpuścił. Jeszcze parę uwag. Rekrutacja jest dość przypadkowa,
      odniosłem wrażenie, ze na przykład dzwonia do wszystkich aptek i umawiaja sie z
      wszystkimi aoptekarzami. Wszystkie win w walizce, równiez białe były w
      temperaturze pokojowej. Przedstawiciel miał dosć mierna orientacje w odmianach
      winorosli. Podpuszczałem go nieco, pytając o Pinot Franc, a on odpowiadał o
      Pinot Blanc i to kilkakroć, o PF bowiem prawdopodobnie pierwszy raz słyszał
      --
      A poza tym uważam, ze socjalizm jest rodzajem złodziejstwa
      Saluto
      Svetomir

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.