• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Czy ktoś z was pił coś naprawdę luksusowego?

  • IP: 194.181.108.* 27.05.03, 14:37
    Edytor zaawansowany
    • Gość: kinch IP: 194.181.108.* 27.05.03, 14:39
      Jakieś znane, super drogie wino???
      Jesli tak to jakie były wrażenia?
      • Gość: miszka44 IP: 157.25.122.* 27.05.03, 15:26
        Winiak. Wrażenia takie sobie :-)
      • 28.02.04, 00:14
        MUGA PRADO ENEA 1994
        CASALFERRO 1997 1998
        ROCCA GUCCIARDA RISERVA 1997 1999
        CARUADES DE LAFITE 1994 1996
        PAUILLAC DE LATOUR 1997
        QUINTA DO PORTAL GRANDE RESERVA 1996 RESERVA 1995
        VUEVE CLIQUOT ROSE 1996
        CASTELGIOCONDO 1997
        PIAN DELLE VIGNE 1997
        PATERNINA GRAN RESERVA 1981 1991 1994
        VALDUERO GRAN RESERVA 1991
        DISZNOKO ASZU 5 1988 1989 1993
        RIESSEC 1989
        • Gość: kinch IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 15:35
          No właśnie przymierzam się do Carraudes du Lafite.
          Jak oceniasz to wino w stosunku do innych Paulliac?
          Czy warto kupować, bo Parker daje wysokie noty zwykle 87-90 pkt. a więc na
          pozimomie naprawdę niezłych cru classe, a to przecież drugie wino.
          Aha i jeszcze jedno: PAUILLAC DE LATOUR- chodzi o trzecie (sic!) wino z Chateau
          Latour czy o coś innego. W Passion du win widziałem też wino pod nazwą Paulliac
          ale od Lafite. Jeśli dobrze przypuszczam, to moim zdaniem trzecie wino nawet z
          Latour chyba nie można zaliczyć do luksusów:)
          Pozdrawiam
          • 09.03.04, 18:24
            polecam carruades i pauillaca od latora (tak tak 3 wino) pilem obydwa. barRDZO
            smakowite wina i warte swojej ceny. warto odczekac z otwarciem. pauillac tez ma
            rothschild ale go nie pile (3 wino z lafite).
            • 09.03.04, 20:11
              Szkoda ze we Wroclawiu tych win nie ma :-(

              star
              • 09.03.04, 20:35
                Czyś Ty z Łodzi czy z Wrocławia?
                • Gość: star IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.03.04, 09:32
                  Tylko i wylacznie ze Skierniewic :-) choc pomieszkuje we Wroclawiu oraz bywam w
                  miare regularnie w Lodzi.

                  star
              • 09.03.04, 22:24
                no coz zapraszam na zakupy do warszawy...
                lub zakupy przez internmet...
                • Gość: star IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.03.04, 09:39
                  W jakim sklepie w Warszawie albo jakas www moze podrzuc...

                  star
                  • Gość: kinch IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 18:56
                    Paulliac od Latour czy Lafite (to są 3 wina z tych chateau) można kupić w sieci
                    sklepów Passion du Vin, np. w Galerii Mokotów, Carruades du Lafite też tam było.
                    Przestrzegam tylko przed jednym:cenami. Przed zawitaniem to Pasion du Vin radzę
                    zarzyć Relanium czy coś innego na uspokojenie, te dwa Paulliac są w cenach ok.
                    210 - 220 zł, a przynajmniej były, teraz mogą być jeszcze droższe, a carruades
                    du Lafite od ok. 600 do 1100 zł !!!!!!!!, to jest ku..a skandal!
                    Dla porównania w Europie zachodniej te paulliac są po kilkanaście euro a
                    carruades w sprzedaży internetowej, bez kosztów wysyłki za ok. 35 euro
                    sprawdziłem na stronie www.1855.com nie wiem tylko czy oni wysyłają także do
                    POlski i za jaką cenę.
                    Najlepiej mieć jakiegoś znajomego który jeździ do Unii w interesach żeby kupił
                    tam butelką w jakieś winiarni
                    Pozdrawiam
                    • 10.03.04, 19:53

                      > Przestrzegam tylko przed jednym:cenami. Przed zawitaniem to Pasion du Vin radzę
                      >
                      > zarzyć Relanium czy coś innego na uspokojenie,
                      (...)
                      > a carruades
                      > du Lafite od ok. 600 do 1100 zł !!!!!!!!, to jest ku..a skandal!
                      > Dla porównania w Europie zachodniej te paulliac są po kilkanaście euro a
                      > carruades w sprzedaży internetowej, bez kosztów wysyłki za ok. 35 euro

                      Carruades 2001 jest w trójmiejskim Festusie (ich własny import) za 299 zł, nie
                      wiem ile akurat ten rocznik kosztuje w LPdP, ale nie zdziwi mnie, jeśli duuuużo
                      więcej. Przy okazji, wybór Bordeaux w Festusie wygląda naprawdę imponująco.

                      Pozdrawiam!


                      • Gość: kinch IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 20:44
                        A czy festus ma sklep w Warszawie?
                        • 10.03.04, 22:57
                          Gość portalu: kinch napisał(a):

                          > A czy festus ma sklep w Warszawie?

                          Nie ma, ale sprzedaje wysyłkowo, poza tym jest przedstawiciel w Warszawie.
                          Szczegóły na stronie
                          www.festus.pl/
                          Dodam, że nie jestem związany z firmą Festus, poza tym, że tydzień temu
                          dokładnie sobie sklep obejrzałem :-))

                          Pozdrawiam!
      • Gość: petrus_lovin' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 13:27
        Petrus 1988. Ciężko opisać takie bogactwo. Ale nawet ten rocznik jeszcze nie do
        końca dojrzały...
        • 09.03.04, 22:26
          pozostaje mi tylko pogratulowac!
    • Gość: AST IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.05.03, 18:01
      Nie wiem, co okreslasz jako luksus.
      Ja moge sie pochwalic ze pilam wina w cenie 60-80 Euro. To juz luskus?
      I juz Ci mowie, ze byly warte tej ceny.
      • Gość: Marek IP: 194.181.108.* 28.05.03, 08:51
        Gość portalu: AST napisał(a):

        > Nie wiem, co okreslasz jako luksus.
        > Ja moge sie pochwalic ze pilam wina w cenie 60-80 Euro. To juz luskus?
        > I juz Ci mowie, ze byly warte tej ceny.

        ok. czy mogę wiedzieć co to było?
        Czy kupując je kierowałaś się opiniami nt. tych konkretnych win i roczników?
        • Gość: AST IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.06.03, 14:56
          Gość portalu: Marek napisał(a):

          > Gość portalu: AST napisał(a):
          >
          > > Nie wiem, co okreslasz jako luksus.
          > > Ja moge sie pochwalic ze pilam wina w cenie 60-80 Euro. To juz luskus?
          > > I juz Ci mowie, ze byly warte tej ceny.
          >
          > ok. czy mogę wiedzieć co to było?

          Pamietam tylko niektore:

          Dom Perignon 1990
          Brunello Castelgiocondo Frescobaldi 1997
          Solaia Antinori 1997
          Saint Estephe Chateau Violet 1996

          > Czy kupując je kierowałaś się opiniami nt. tych konkretnych win i roczników?

          Nie. Pierwszy Dom Perignon kupilam, bo okazja tego wymagala. Byl doskonaly i
          teraz jest coraz czesciej znajduje okazje, ktora by Dom Perignon wymagaly.
          Inne wina po prostu najpierw zdegustowalam, nie wiedzac ile kosztuja, i
          zdecydowalam o kupnie nie znajac ceny.
          • Gość: Marek IP: 194.181.108.* 03.06.03, 15:06

            > > ok. czy mogę wiedzieć co to było?
            >
            > Pamietam tylko niektore:
            >
            > Dom Perignon 1990
            > Brunello Castelgiocondo Frescobaldi 1997
            > Solaia Antinori 1997
            > Saint Estephe Chateau Violet 1996
            Co do tego Perignona to się nie dziwię bo rocznik 90 jest wyminiany jako jeden
            z trzech najlepszych w drugiej połowie XX wieku więc smak musiał być
            rewelacyjny, w Warszawie widziałem Vuevue Cliqot z 1990 za 1200 zł.zyli 272
            Euro, to jest cena!!We włoskich winach orientuję się słabiej a co do tego Saint
            Estephe to prawdę mówiąc nie znam chateau Violet, ale miałem przyjemność pić
            chateau Lafon Rochet No.2 z 1996, też z Saint Estephe i było to jedno z
            najlepszych win jakie kiedykolwiek piłem, w Warszawie kosztuje ok. 40 Euro
    • Gość: Magda IP: *.SNVACAID.covad.net 27.05.03, 21:59
      Tak, Dom Perignon /1984 i 1992/oraz Sauternes 1984. Pijamy tez duzo starych 20-
      30 letnich win dzieki znajomemu, ktory je kolekcjonuje-nie wiem czy sa drogie,
      ale smakuja definitywnie inaczej od tych kilkuletnich....
      • Gość: Marek IP: 194.181.108.* 28.05.03, 08:56
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Tak, Dom Perignon /1984 i 1992/oraz Sauternes 1984. Pijamy tez duzo starych
        20-
        > 30 letnich win dzieki znajomemu, ktory je kolekcjonuje-nie wiem czy sa
        drogie,
        > ale smakuja definitywnie inaczej od tych kilkuletnich....

        Gratuluję tego Dom Perigniona , jak wypada na tle zwykłego Moet&Chandon?
        Ewentualnie innych rocznikowych szampanów?
        To Sauternes z jakiego chateau, może d'Yquem? :)
        Co do tych 20-30 letnich, jakie to są konkretnie wina jeśli można wiedzieć?
        Prawdę mówiąc ja piłaem najstarsze z 1994 r.
        • 28.05.03, 11:19
          Gość portalu: Marek napisał(a):

          >> Gratuluję tego Dom Perigniona

          Hm, o ile pamietam to Moet nie wypuscil nic rocznikowego w 1984

          > jak wypada na tle zwykłego Moet&Chandon?

          tzn? Chodzi Ci o NV? Pilem 1993 DP - byl O.K., moze nawet wiecj niz O.K., ale
          oczekiwalem ciut wiecej za ta cene (jakies 3 x wiecej niz Brut Imperial). Moze
          z innego rocznika bylby lepszy, trudno mi powiedziec

          Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim watku

          Amsterdam
          • Gość: Marek IP: 194.181.108.* 28.05.03, 11:34

            > tzn? Chodzi Ci o NV? Pilem 1993 DP - byl O.K., moze nawet wiecj niz O.K., ale
            > oczekiwalem ciut wiecej za ta cene (jakies 3 x wiecej niz Brut Imperial).
            Moze
            > z innego rocznika bylby lepszy, trudno mi powiedziec
            A czy ktoś pił Bollingera rocznikowego?
            Ja piłem Special Cuve ale był trochę za kwaśny jak dla mnie, zastanawiam się
            czy wszystkie Bollingery są takie czy ten może był "uszkodzony"
            Widziałem Bollingea RD 1990, jest dwa razy droższy od zwykłego ,ale marka
            wyśmienita no i rocznik więc sięz astanawiam nad kupnem tyle że nie chcę
            jeszcze raz "kwasku" wypić:)
            jakieś rady???
            > Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim watku
            dzięki
            • 30.05.03, 19:08
              Gość portalu: Marek napisał(a):

              > > A czy ktoś pił Bollingera rocznikowego?
              > Ja piłem Special Cuve ale był trochę za kwaśny jak dla mnie, zastanawiam się
              > czy wszystkie Bollingery są takie czy ten może był "uszkodzony"
              > Widziałem Bollingea RD 1990, jest dwa razy droższy od zwykłego ,ale marka
              > wyśmienita no i rocznik więc sięz astanawiam nad kupnem tyle że nie chcę
              > jeszcze raz "kwasku" wypić:)
              > jakieś rady???

              Jest tu na forum spec od szampanow, ale sie nie nie odzywa. Moze twoj szampan
              byl za malo schlodzony? Moim zdaniem szampan typu brut definitywnie wymaga
              towarzystwa (potrawy), jak kazde mocno lub skrajnie wytrawne biale wino, w
              przeciwnym wypadku mamy czesto odczucie zbyt wysokiej kwasowosci, a czasem
              takze wrazenie gorzkawego posmaku. Ale moze po prostu trafila sie taka
              butelka, niestety nie mialem okazji pic nic z tej wytworni.

              Amsterdam
              • Gość: docg IP: 212.160.147.* 02.06.03, 08:53
                ja może w ogóle nie powinienem sie wypowiadać w kwestii szampanów, ale niedawno
                piłem rocznikowego roederera i myślę, że na tym trzeba sie dobrze znać, żeby
                docenić; zdecydowanie przyjemniej mi się piło żółta wdowę czy silver cuvee od
                Cazenove
                pozdrawiam
                • 02.06.03, 12:56
                  Gość portalu: docg napisał(a):

                  > ja może w ogóle nie powinienem sie wypowiadać w kwestii szampanów, ale
                  niedawno
                  >
                  > piłem rocznikowego roederera i myślę, że na tym trzeba sie dobrze znać, żeby
                  > docenić; zdecydowanie przyjemniej mi się piło żółta wdowę czy silver cuvee od
                  > Cazenove
                  > pozdrawiam

                  CAZANOVE jeśli chodzi o Charles do Cazanove - przepyszny tete de cuvee
                  z brązową etykietą
                  www.de-cazanove.com/
          • Gość: Magda IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 18:10
            amsti napisał:

            > Gość portalu: Marek napisał(a):
            Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim watku

            Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym przeczytala, mimo, ze nie byl
            dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...Ale przyznaje, ze wino zawsze
            traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy szczescie znac kilku
            prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie mocno siedza i byle czego
            u nich sie nie pije. Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
            wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i od ostatnich tygodni
            bardziej zwracam uwage na to co pije.
            Maggie.

            • 28.05.03, 18:51
              Gość portalu: Magda napisał(a):

              >
              > Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym przeczytala, mimo, ze nie byl
              > dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...Ale przyznaje, ze wino zawsze
              > traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy szczescie znac kilku
              > prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie mocno siedza i byle czego
              > u nich sie nie pije. Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
              > wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i od ostatnich tygodni
              > bardziej zwracam uwage na to co pije.
              > Maggie.
              >

              Link do wątku, w którym jest mowa m.in. o wieku win i jego wpływie na ich
              jakość:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18&w=6208024
              Po Pani dosyć kontrowersyjnych i raczej nie mieszczących się w granicach
              konwencjonalnej grzeczności wypowiedziach, chyba nie oczekiwała Pani od innych
              forumowiczów przyjęcia a bras ouverts?
              Pozdrawiam.

            • 28.05.03, 19:20
              > Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim
              watku
              >
              > Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym
              przeczytala, mimo, ze nie byl
              > dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...

              Bardzo przepraszam, jeśli Cię uraziłem, na pewno nie
              chciałem być niemiły, starałem się być rzeczowy. Nie
              będę już wracał do tamtej dyskusji, powiedziałem wtedy
              to, co miałem do powiedzenia, natomiast nie dowiedziałem
              się, o co chodziło z tą beczką i dalej nie rozumiem, mam
              nadzieję, że się dowiem.

              A jeśli o stare wina chodzi, masz wielkie szczęście
              znając ludzi mających kolekcję win 20-30-letnich, którzy
              w dodatku są na tyle szczodrzy, by się nimi dzielić.
              Zapewniam Cię, że te wina, choć pewnie nie były bardzo
              drogie, gdy po raz pierwszy pojawiły się na rynku (ech,
              te czasy, gdy za kilka dolarów można było kupić znakomitą
              butelkę ...), teraz są pewnie drogie, jeśli
              rzeczywiście, jak piszesz, są dobre. Rzecz w tym, że tak
              jak to już wielokrotnie tu pisano, naprawdę nieliczne,
              najwyższej klasy wina nadają się do przechowywania przez
              20 lat. Dotyczy to zarówno win europejskich, jak i tych z
              Nowego Świata, również z Kalifornii. Może nawet bardziej
              tych z Nowego Świata, bo to wraz z pojawieniem się na
              rynku wielkiej rzeszy amerykańskich (później również
              japońskich) konsumentów pojawiło się coraz
              powszechniejsze wołanie o wina do picia teraz, a nie dla
              wnuków. Nawet takie wina jak vintage port, których
              otwarcie przed osiągnięciem pełnoletniości (i to nawet w
              amerykańskiej wersji "legal drinking age" :-)) ) byłoby
              świętokradztwem, teraz czasami, coraz częściej, robi się
              tak, by można je było pić kilka lat po wypuszczeniu na
              rynek (co zdaniem wielu znawców skutecznie zabija samą
              ideę porto rocznikowego). Wino zrobione do picia "już"
              rzadko przetrwa 10 lat nawet w najlepszych warunkach (są
              oczywiście wyjątki, jednak bardzo nieliczne).


              > Ale przyznaje, ze wino zawsze
              > traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy
              szczescie znac kilku
              > prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie
              mocno siedza i byle czego
              > u nich sie nie pije.

              Powtarzam, masz wielkie szczęście, ja też kiedyś takie
              miałem, krótko niestety.

              > Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
              > wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i
              od ostatnich tygodni
              > bardziej zwracam uwage na to co pije.

              I bardzo dobrze, zawsze uważałem, że "świadome
              koneserstwo" (w dobrym znaczeniu słowa "koneserstwo"!)
              daje dużo więcej radości, a o to przecież głównie w winie
              chodzi.

              Pozdrawiam!
              • Gość: Magda IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 20:31
                Ja tez przepraszam, jezeli napisalam cos nie tak...Tak jak mowie, ludzie z
                ktorymi pijamy, maja ciekawe wina, ale niestety o nich specjalnie nie
                rozprawiaja, tak jak wy na forum. Dlatego jest to dla mnie nowosc i bede sie
                bardziej teraz przykladac co do szczegolow. A to czytanie ksiazek tez mi na
                dobre wyszlo, bo np. dowiedzialam sie nie tylko o konkretach, ale tez duzo
                ciekawostek o Gallo, Mondavich, Sterlingach, etc.
                Jezeli chodzi o naszego znajomego/sasiada ze starymi winami, to zaczal
                zbierac je pod koniec lat 70tych. Najwieksza i najbardziej roznorodna kolekcje
                ma dopiero z 1994/rok urodzenia corki/ ale i te powoli sie starzeja. Jak
                jestesmy u niego na party, to po kilku butelkach z 1994 schodzimy po
                drabinie /nieraz z narazeniem zycia, jak sie nosi obcasy/do jego piwniczki i
                on wtedy wyciaga cos "ciekawego". Ma glownie kalifornijskie wina, ale tez i
                troche francuskich. Innych nie uznaje.
                Jest tez glownie milosnikiem cabernet sauvignion. Czasami wyciaga rownolegle
                roczniki francuskiego i kalifornijskego caberneta i porownujemy- francuskie
                generalnie sa bardziej "smooth", stracily wszystkie owocowe smaki, gdy
                kalifornijskie sa ostrzejsze, z owocem ciagle obecnym. W ogole kalifornijskie
                wina sa chyba generalnie bardziej alkoholowe niz francuskie.
                Ostatnio na Swieta Bozego Narodzenia dal nam butelke Chateau Grand-Puy-Lacoste
                z 1982 z Pauillac - jak otworze to napisze jakie bylo.
                Wczoraj wieczorem wdepnal z butelka Louis Martin z 1994 - smakowalo jak duzo
                starsze wino, niz w rzeczywistosci bylo. Chyba juz bylo przy koncu swoich dni,
                bo nawet kolor zaczynal wchodzic w rubinowy z lekkim odcieniem brazu. Nie
                robia oni najszlachetniejszych win, ale w sumie milo sie go pilo.
                Znamy sie od 1988 roku, wiec troche juz razem wypilismy i jeszcze wypijemy.

                • 28.05.03, 20:43
                  > Jest tez glownie milosnikiem cabernet sauvignion.
                  Czasami wyciaga rownolegle
                  > roczniki francuskiego i kalifornijskego caberneta i
                  porownujemy- francuskie
                  > generalnie sa bardziej "smooth", stracily wszystkie
                  owocowe smaki, gdy
                  > kalifornijskie sa ostrzejsze, z owocem ciagle obecnym.

                  Weź pod uwagę, mówiąc o francuskich cabernetach, że w
                  przeciwieństwie do kalifornijskich rzadko są
                  jednoszczepowe. Poza Langwedocją, praktycznie we
                  wszystkich alepacjach Cabernet Sauv. jest mieszany z
                  innymi szczepami. W Kalifornii też bywa, ale jeśli
                  etykieta mówi że wino jest Cab. S., to co najmniej 75%
                  gron musi być z tego szczepu, do 25% może być innych i
                  nie trzeba tego pisać na etykiecie.

                  > W ogole kalifornijskie
                  > wina sa chyba generalnie bardziej alkoholowe niz
                  francuskie.

                  To prawda, choć jak wszędzie są wyjątki.

                  > Ostatnio na Swieta Bozego Narodzenia dal nam butelke
                  Chateau Grand-Puy-Lacoste
                  > z 1982 z Pauillac - jak otworze to napisze jakie bylo.
                  > Wczoraj wieczorem wdepnal z butelka Louis Martin z 1994
                  - smakowalo jak duzo
                  > starsze wino, niz w rzeczywistosci bylo. Chyba juz bylo
                  przy koncu swoich dni,
                  > bo nawet kolor zaczynal wchodzic w rubinowy z lekkim
                  odcieniem brazu. Nie
                  > robia oni najszlachetniejszych win, ale w sumie milo
                  sie go pilo.

                  Nie czepiam się, broń Boże, ale czy nie było to
                  przypadkiem wino Louisa M. Martini? Ostatnie jakie
                  piłem, to North Coast Cabernet Sauv. 1995. Lubiłem te
                  wina, ostatnio chyba ktoś go wykupił, Gallo, albo
                  Beringer, nie pamiętam.

                  Pozdrawiam!
                  • Gość: Magda IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 21:27
                    winoman napisał:
                    > Nie czepiam się, broń Boże, ale czy nie było to
                    > przypadkiem wino Louisa M. Martini? Ostatnie jakie
                    > piłem, to North Coast Cabernet Sauv. 1995. Lubiłem te
                    > wina, ostatnio chyba ktoś go wykupił, Gallo, albo
                    > Beringer, nie pamiętam.
                    >
                    > Sorry, chacialam napisac Martini, ale nie wyszlo...Nie pilam ich win za
                    duzo, ale wedlug znajomego sa sredni, raczej zawsze OK. W mojej ksiazce
                    okreslaja ich wina jako "no frills, good value". Patrzylam na ich strone
                    internetowa, ale pisze ze w 1999 roku przejely winiarnie dzieci zalozyciela i
                    ze ja prowadza. Nic na temat innych wlascicieli- moze tylko wpuscili "obcy
                    kapital" dla podratowania finansowego i nie chwala sie tym specjalnie?
                    Ok, ide sadzic bazylie, bo mi poprzednia slimaki zjadly. No ale to juz jest
                    temat na forum kuchnia, bo w tamtym temacie mam duzo wiecej do powiedzenia....
                    ps. Zapomnijcie o beczce-kupie pusta, zeby bylo przy czym stac i pic w piwnicy
                    w Krakowie/moj oryginalny pomysl, a pozniej stwierdzilam, ze jak ma stac i
                    miejsce zajmowac to dlaczego nie z winem??? No ale przekonaliscie mnie i pare
                    ksiazek, ze to nie taki dobry pomysl/.


                    • 28.05.03, 21:42
                      > Sorry, chacialam napisac Martini, ale nie wyszlo...Nie
                      pilam ich win za
                      > duzo, ale wedlug znajomego sa sredni, raczej zawsze OK.
                      W mojej ksiazce
                      > okreslaja ich wina jako "no frills, good value".
                      Patrzylam na ich strone
                      > internetowa, ale pisze ze w 1999 roku przejely
                      winiarnie dzieci zalozyciela i
                      > ze ja prowadza. Nic na temat innych wlascicieli- moze
                      tylko wpuscili "obcy
                      > kapital" dla podratowania finansowego i nie chwala sie
                      tym specjalnie?

                      Jednak Gallo, niecały rok temu:
                      www.winespectator.com/Wine/Daily/News/0,1145,1821,00.html

                      Pozdrawiam!
        • Gość: Magda IP: *.SNVACAID.covad.net 28.05.03, 17:38
          Prawde mowiac/mea culpa....postaram sie poprawic/, kiedy pijam cos z
          tych "wielkich i bardzo znanych" firm nie zwracam uwagi na roczniki czy tez
          jak w wypadku Sauternes, skad pochodzi. Jeden Dom Perignon ktory pilam w
          zeszle lato byl na pewno 1992, ale ten pierwszy czy byl 1984-glowy bym nie
          dala. Na pewno byl z poczatku lat 80tych.Oba byly cudowne, lekkie, osobiscie
          za szampanami nie przepadam, wole dore wino, ale te ciagle i dobrze pamietam.
          Gdy mialam komunie corki, podawalam zoltego Veuve Cliquot /chyba tak to sie
          pisze, jesli nie to wybaczcie/i tez wszystkim smakowalo, chociaz jest o lige
          nizej.Znowu nie pamietam rocznika, ale one sie sprzedaja po kolo $35, gdy Dom
          Perignon jest $100 i wyzej.
          Jesli chodzi o Sauternes, to nie wiele o nim wiedzialam gdy go pilam-zostal
          podany do deseru w Swieto Dziekczynienia/Thanksgiving/ w 2001 u, jakby to
          okreslic, bardzo powaznych ludzi, kolekcjonerow wina i z kilkoma wlasnymi
          piwnicami/3 w Californii, 1 w Wiedniu/. Sadza tez wlasne
          winogrona /chardonnay/ ktore sprzedaja do lokalnych winiarni w Sonomie.
          Przypuszczam wiec, ze musialo to byc dobre wino, bo u nich generalnie pije sie
          tylko dobre i ciekawe rzeczy....
          Apropos, dalam im kiedys miod pitny z Polski-byli zachwyceni!!!

    • 28.05.03, 00:34
      Pilem Koniak "Luksusowy", ale to bylo pare lat temu. Smakowal mi!!!
      • 28.05.03, 09:37
        Wódkę "Luksusową" (dobrze zmrożona do blinów ze śledzikiem i jajkiem)i
        winiak "Luksusowy" - bez specjalnych wzruszeń.
        • Gość: marek IP: 194.181.108.* 28.05.03, 10:11
          hania_76 napisała:

          > Wódkę "Luksusową" (dobrze zmrożona do blinów ze śledzikiem i jajkiem)i
          > winiak "Luksusowy" - bez specjalnych wzruszeń.
          ok. ale chodzi o wina
        • 28.05.03, 11:09
          hania_76 napisała:

          > Wódkę "Luksusową" (dobrze zmrożona do blinów ze śledzikiem i jajkiem)

          A, ja tez kiedys pijalem to to. O ile pamietam byla w 2 wersjach 40 i 50
          woltów :):)/

          Amsterdam

    • Gość: docg IP: 212.160.147.* 02.06.03, 15:15
      wspomniałem w innym wątku, ale wino warte powtórzenia, więc jeszcze raz:
      Ca'Marcanda Magari 2000. Cena w europie (za MB+WB) ok 25 €, u nas zapewne
      trochę więcej (nie ja kupowałem). Rewelacja. Intensywne, skoncentrowane,
      długie. Raczej do kontemplacji niż do posiłku. Doskonale mieści się w pojęciu
      luksusowego wina, czyli drogiego, na specjalne okazje, ale takiego, które można
      kupić nie sprzedając samochodu (jak Petrus & CO). Poszukiwaczom luksusu polecam
      z czystym sumieniem :-))
      pozdrawiam
      • 02.06.03, 15:29
        po przeczytaniu postu AST, ze sporo osob z forum pilo Solaie 97 (s sumie nr 1
        WS mozna pociagnac pod luksus :))

      • 03.06.03, 13:53
        Cena calkowicie nierealna. Wino (jesli gdziekolwiek jeszcze jest rocznik 2000)
        kosztuje zawsze powyzej 35 euro. Zwykle przeszlo 40 euro. W USA jest juz
        sprzedawanae na aukcjach. Jest dostepny w Polsce po 209 PLN rocznik 2001. I
        nieco drozej 2001. Polecam jeszcze lepsze wino Promiss (od rocznika 2000 jest
        to inne wino niz wczesniej) z tej samej winnicy (Gaja-Toscana Ca'Marcanda) -
        nieco tansze.

        --
        Papa!

        GP
        • 03.06.03, 14:02
          Promis ( zamiast Promiss ) raczej, zreszta jak Lafite ( zamiast Lafitte )w
          poscie Magdy ( bron Boze zebym cos sugerowal).
          Sam tez duzo sie zreszta myle.

          Pozdrawiam
          star
          • 03.06.03, 15:28
            A tak, tak...)))

            Nie zagladnalem do szafeczki - mea culpa. Promis oczywiscie.
            --
            Papa!

            GP
    • Gość: 21 IP: *.n.net.pl 02.06.03, 20:04
      Warka wine za 3pln bez butelki,a z tego powodu jest luksusowe ze w mojej
      dzielnicy mozna ja kupic w 1 sklepie
    • 09.06.03, 00:30
      Krug 1989 w 1990 r. Nie wychodził nosem, nie pienił się wściekle. Jak ja
      rozumiem brytyjską rodzinę królewską.... :)
      • Gość: Jan Mlyn IP: *.net81-65-243.noos.fr 11.06.03, 01:14
        Jest to bezspornie ten CHATEAU d'YQUEM (Lur-Saluces) okolo trzydziestoletni, w
        cenie ok. 2000 Euro/but., o ktorym wspominalem w innym watku. Oczywiscie mnie
        nie stac (a nawet jezeli kiedykolwiek by mnie stac bylo, to nigdy bym tyle na
        flaszke nie wydal...), takze "doczepilem" sie do taty mojego kolegi,
        ktory "rozbijal" swa piwnice by uczcic wyzdrowienie swego syna (mojego kolegi,
        ktory przeszedl raka w wieku 28 lat, i ktory ma mala role w
        filmie "Transporter").
        • Gość: Marek IP: 194.181.108.* 11.06.03, 09:11
          Gość portalu: Jan Mlyn napisał(a):

          > Jest to bezspornie ten CHATEAU d'YQUEM (Lur-Saluces) okolo trzydziestoletni,
          w
          > cenie ok. 2000 Euro/but., o ktorym wspominalem w innym watku. Oczywiscie mnie
          > nie stac (a nawet jezeli kiedykolwiek by mnie stac bylo, to nigdy bym tyle na
          > flaszke nie wydal...)
          ok. ale jak smakowało?

          • Gość: Jan Mlyn IP: *.net81-65-243.noos.fr 12.06.03, 02:38
            Gość portalu: Marek napisał(a):
            > ok. ale jak smakowało?

            Jest bardzo trudno opisac smak ; byl on jednak na tyle mocny, ze mialem
            wrazenie, ze powracal do mnie nagle falami kilka godzin po wypiciu (moze mi
            jezor przesiakl jak gabka ?), i to mimo plastra tlustej watroby z cazrna trufla
            po srodku, ktora zzarlem zaraz po na kawalku bulki w stylu paczka (ciastka
            paczka), a watroba+trufle, to ma teoretycznie mocny smak "zabijajacy" wiele
            innych smakow.
            Co mi jeszcze zostalo w pamieci, to "suknia", czyli kolor, ktory mimo zoltej
            bladosci z daleka, pod swiatlo jakby rzucal czerwone (!) - tak, czerwone
            blyski. No i zapach. Normalnie w winach "sauternowatych" i miekkich wogole
            (moelleux), zapach "stoi" na wyczuwalnym zimnym zapachu alkoholu : a tu zero,
            mialem wrazenie jakiegos orzecha z innej planety, albo jakiegos owocu, ktory
            nie istnieje.
            Moze glupawo wyszedl ten opis, ale opisywanie smaku to troche absurd i tak.
            :)

      • 15.03.04, 20:53
        zka mogles pic kruga 1989 w 1990??? nie ten sen...
    • Gość: Misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 12:07
      PETRUS 1976
      • 09.03.04, 22:28
        gratuluje! mozer jakies odczucia zaprezentujesz???
    • 10.03.04, 01:33
      Nie wiem co rozumiesz pod chaslem "cos naprawde luksusowego"
      Czy mowimy o winach takich jak Louis Roederer Cristal 90' 82',
      Ch. Margeaux 90' wino 82' 1900!:-), Haut-Brion 90' 89' 61' , Gaja Barbaresco
      CR 97' , Gaja Barolo Sperss 97 czy Paolo Scavino Barolo Rocche dell Annunziata
      97' 93' czy kilkaset innych luksusow.
      Z drugiej strony mamy rok 93' w piemoncie gdzie powstaly wina b. dobre ale nie
      wielkie, choc kilku malym producentom zaswiecilo cos w glowie i wczesniej
      zebrali Nebbiolo. Rok 91' dla Bordeaux byl np. absolutnie fatalny: zachodnio-
      polnocna czesc Medoc jakos sobie poradzila, natomiast wschodnia czesc Zyrondy
      ciagle pisze do Stworcy by wszystkie wina z tego rocznika z rynku zniknely.
      Jesli Petrus 91' jest bardziej luksusowy niz Mas de Daumas Gassac 98' 00' to
      wole wypic wino tego szalenca:-)
      Moze rozumiesz pod ww chaslem np. Grange Hermitage 51' ,The Octavius yalumba
      95' , Astralis Clarendon Hills 97, itd. ...ja nie wydam tyle kasy za NW
      Cos naprawde luksusowego znajdziesz na poludniu Francji. A i cena nie odstrasza
      jeszcze: Clos Marie, Chateau de Estanilles, Mas de Daumas Gassac(opisany w MW),
      Chateau Sancho (no moze Chateau Sancho jest b. trudno dostepne).

      Dla mnie luksus oznacza poznanie jak nawiecej wysmienitych win....tych
      osiagalnych i tych codzienych. A co do "luksusu" to mam kilka perelek
      najwyzszej klasy, glownie bordo ale i italie. Zawsze szukam pretekstu do ich
      otwarcia lecz brakuje mi odwagi:-) Niektore roczniki zblizaja sie do
      momentu "pelni zycia" wina. No coz jakos bede musial to zrobic:-)

      A tak naprawde luksus to wodka Luksusowa 50%.

      Pzdr

      TT
      • 10.03.04, 16:41
        kochamwino napisał:

        > Nie wiem co rozumiesz pod chaslem "cos naprawde luksusowego"
        > Czy mowimy o winach takich jak Louis Roederer Cristal 90' 82',
        > Ch. Margeaux 90' wino 82' 1900!:-), Haut-Brion 90' 89' 61' , Gaja Barbaresco
        > CR 97'

        Czy CR to skrót od Costa Russi? Bo jeśli tak, to to nie jest Barbaresco. To
        Langhe Nebbiolo DOC.

        > , Gaja Barolo Sperss 97

        Jak wyżej. To nie jest Barolo, to Langhe Nebbiolo DOC.

        (...)

        --
        Papa!

        Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
        pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

        GP
        • Gość: Jacek-t IP: *.chello.pl 10.03.04, 20:43
          No cóż, tak naprawdę Costa Russi to Brabraesco a Sperss to Barolos, tyle tylko
          że kilka lat temu Angelo Gaja zdeklasyfikował te wina to kategorii Langhe
          Nebbiolo, by móc poeksperymentować z dodawaniem szczepów innych niż Nebbiolo
          (na co DOCG Barbaresco i Barolo nie pozwalają). Jednak np. Hugh Johnson w swoim
          przewodniku na rok 2004 nadal zalicza Sperss do win typu Barolo, również wiele
          sklepów interentowych sprzedaje te wina jako Barbaresco czy Barolo (na
          poczekwaniu znalzełm 2 skelpy angielskie sprzedające Costa Russi 1997 a nawet
          1999 jako Barbaresco).
          • 11.03.04, 15:19
            Gość portalu: Jacek-t napisał(a):

            > No cóż, tak naprawdę Costa Russi to Brabraesco a Sperss to Barolos, tyle
            tylko
            > że kilka lat temu Angelo Gaja zdeklasyfikował te wina to kategorii Langhe
            > Nebbiolo, by móc poeksperymentować z dodawaniem szczepów innych niż Nebbiolo
            > (na co DOCG Barbaresco i Barolo nie pozwalają).

            Owszem, prawie tak jak piszesz, ale znowu wkradła się duża nieścisłość!
            Apelacja Langhe Nebbiolo DOC nie dopuszcza innych gron niż Nebbiolo, dopuszcza
            natomiast użycie Nebbiolo z całego obszaru Langhe DOC! Tak więc Gaja zrobił to,
            by mieć szanse na użycie gron spoza obszaru apelacji Barolo i Barbaresco. Nie
            są to w żadnym względzie ani Barolo, ani Barbaresco - podobnie jak nie można
            nazwać każdego wina z Toskanii zrobionego na bazie Sangiovese, Chianti. Puki co
            tak właśnie regulacje apelacji mówią i już. ;-). To tak jakby ktoś nazywał
            Chablis AOC każde wino zrobione w Burgundii z Chardonnay.

            > Jednak np. Hugh Johnson w swoim
            >
            > przewodniku na rok 2004 nadal zalicza Sperss do win typu Barolo, również
            wiele
            > sklepów interentowych sprzedaje te wina jako Barbaresco czy Barolo (na
            > poczekwaniu znalzełm 2 skelpy angielskie sprzedające Costa Russi 1997 a nawet
            > 1999 jako Barbaresco).

            To smutny dowód na zwykle lenistwo - prościej było zmienić tylko rocznik a nie
            całą nazwę! ;-)


            --
            Papa!

            Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
            pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

            GP
            • Gość: Jacek-t IP: *.chello.pl 12.03.04, 18:20
              Obawiam się, że racja jest jednak po mojej stronie. Panowie B&B w swoim
              przewodniku wyraźnie stwierdzają, że DOC Langhe Nebbiolo dopuszcza używanie
              niewielkich ilości szczepu Barbera (uwaga ta znajduje się właśnie w notatce na
              temat Angelo Gaji). A gdybyś miał jeszcze wątpliwości to zajrzyj np. na tą
              stronę: www.paternowines.com/wines/italy/gaja/product.asp?Id=169 i kilka
              sąsiednich. Wynika z nich jednoznacznie, że dawne Barbaresco: Costa Russi, Sori
              Tildin i Sori San Lorenzo w rocznikach 1998 i 1999 maja 5% udział szczepu
              Barbera a dawne Barolo Sperss 6% udział.

              Z drugiej strony trudno uwierzyć by Angelo Gaja deklasyfikował swoje najlepsze
              jenowinnicowe wina po to by dodawać do nich ten sam szczep nebbiolo, tylko że
              z "pośledniejszych" źródeł.

              Co do lenistwa sprzedawców to też się nie do końca zgodzę. Wina Angelo Gaji to
              tak naprawdę w dalszym ciągu Barolo i Barbaresco i z takimi produktami z innych
              winnic nalezy je porównywać. Tymaczasem u innych producentów wina z DOC Langhe
              to na ogół najniższy szczebel oferty win ze szczepu Nebbiolo. Więc używanie dla
              win Gaji oznaczeń Barolo i Brabaresco zapobiega konsternacji wśród
              potencjalnych klientów.
              • 12.03.04, 19:34
                Zjadło mi cały post... nie rozumiem co się dzieje. Przestało działać to forum
                normalnie...

                Zaraz się zabiorę znowu.
                • 12.03.04, 19:56
                  www.agriline.it/cgi-shl/dbml.exe?Action=Query&Template=/wol_eng/VINO.DBM&C_VINO=0785&MODO=Tutta&TESTATA=Italia&D_
                  IMG2=vino1.gif
                  www.italystore.com/eng/ing-nebbiolo-langhe-doc-piemonte.htm
                  www.vinostore.it/Schedevino/piemonte72.htm
                  www.enopiemonte.it/vino/schede/vi071.htm
                  Regulacja włoskiego ministerstwa polityki rolnej (D.M. 22/08/2001 - G.U. n.209
                  dell'8/9/2001) określa jednoznacznie wina Langhe z dodatkowo występującą nazwą
                  winogron w nazwie (dopuszczone są: Nebbiolo, Dolcetto, Freisa - w wypadku
                  czerwonych), jako 100% odmianowe.

                  Jest pewna możliwość, że w 2001 roku były jakieś zmiany, ale nie wydaje mi się -
                  choć może tu jest pies pogrzebany. Gdyby tak było, to wspomniane wina będą
                  musiały być obecnie winami Langhe DOC a nie Langhe Nebbiolo DOC.

                  Inną sprawą jest "sensowność" tej decyzji Gaji. Nie mogę znaleźć wywiadu z nim,
                  w którym o tym mówił, ale dla mnie nie jest przekonujące to, że dodanie 5%
                  Barbery coś zasadniczo zmienia. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się zrobienie
                  medialnego szumu wokół deklasyfikacji i wywindowania cen jeszcze wyżej - wszak
                  Angelo Gaja jest mistrzem świata w marketingu wina.

                  Co do "pośledności" win z apelacji Langhe DOC (tu też trochę w twoim poście
                  jest zamieszania bo to nie to samo co Langhe Nebbiolo DOC), to jest ich akurat
                  chyba mniej więcej tyle (procentowo), co nędznych Barbaresco i Barolo. Dużo
                  jednak jest znakomitych Langhe DOC. Natomiast istotnie w obrębie apelacji
                  Langhe Nebbiolo DOC niewiele win ciekawych.


                  Tyle mi "zjadło", że już więcej nie piszę. ;-)


                  --
                  Papa!

                  Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
                  pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

                  GP
                  • 12.03.04, 19:59

                    --
                    Papa!

                    Uprasza się o uważne czytanie "nick'ów", "loginów" (zwał je jak zwał), bowiem
                    pojawili się amatorzy cudzych podpisów.

                    GP
                  • Gość: Jacek-t IP: *.chello.pl 12.03.04, 23:07
                    Co do podejrzeń, że faktyczny powód deklasyfikacji win Gaji wynika z pomysłów
                    marketingowych to jak najbardziej się z tobą zgadzam. W tym włąsnie
                    (marketingowym) kontekście użyłem terminu "poślednie" dla określenia winogron
                    Nebbiolo pochodzących z innych części okręgu Langhe niż osławione
                    (rozreklamowane) winnice Gaji. Nie twierdzę też że wino z DOC Langhe Nebbiolo,
                    czy nawet Langhe musi być gorszę niż Barolo czy Barbaresco. Zauważyłem tylko
                    iż, znów zapewne głównie ze względów marketingowych, u niemal każdego
                    producenta drabinka cenowa win ze szczepu Nebbiolo zaczyna się od "zwykłych"
                    Langhe i Langhe Nebbiolo, wyżej stoją "zwykłe" Barolo i Barbaresco a najwyżej
                    Barolo i Barbaresco jednowinnicowe (i ewentualnie reserva). A Gaji na skutek
                    deklasyfikacji zrobiło się odwrotnie bo zwykłe Barolo i Barbaresco znalazły się
                    na dole drabinki.

                    Pozdrawiam
      • Gość: kinch IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 20:54
        Nie wiem co rozumiesz pod chaslem "cos naprawde luksusowego"
        Czy mowimy o winach takich jak Louis Roederer Cristal 90' 82',
        Ch. Margeaux 90' wino 82' 1900!:-), Haut-Brion 90' 89' 61' , Gaja Barbaresco
        CR 97' , Gaja Barolo Sperss 97 czy Paolo Scavino Barolo Rocche dell Annunziata
        97' 93' czy kilkaset innych luksusow.
        tak, miałem mniej więcej to na myśli:), plus Grange od Penfoldsa o którym niżej
        napisałeś. Co do Włochów to sięnie orientuję ale jeśli chodzi o Francje to
        rzeczywiście gratuluję!
        A co do definicji luksusu, to według mnie nie może być to tylko znakomote wino
        ale musi mieć wielką renomę, czasami na takie wina mówi się mityczne, a do
        takich, wina z południa Francji które niżej wymieniłeś, chyba jednak nie
        aspirują
        Pozdrawiam




        Moze rozumiesz pod ww chaslem np. Grange Hermitage 51' ,The Octavius yalumba
        95' , Astralis Clarendon Hills 97, itd. ...ja nie wydam tyle kasy za NW
        Cos naprawde luksusowego znajdziesz na poludniu Francji. A i cena nie odstrasza
        jeszcze: Clos Marie, Chateau de Estanilles, Mas de Daumas Gassac(opisany w MW),
        Chateau Sancho (no moze Chateau Sancho jest b. trudno dostepne).

        Dla mnie luksus oznacza poznanie jak nawiecej wysmienitych win....tych
        osiagalnych i tych codzienych. A co do "luksusu" to mam kilka perelek
        najwyzszej klasy, glownie bordo ale i italie. Zawsze szukam pretekstu do ich
        otwarcia lecz brakuje mi odwagi:-) Niektore roczniki zblizaja sie do
        momentu "pelni zycia" wina. No coz jakos bede musial to zrobic:-)
      • Gość: Merlotka96 IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.03.04, 23:06
        TT,nie wiem kim jesteś, ale jesteś Wielki, LUKSUSOWA 50% to jest to,hi hi hi
        może tylko pogadaj na jakimś forum spirytusowym.
        Pzdr
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.