winoman a stare wina Dodaj do ulubionych


> Co do starych win - to patrz post Winomana w sasiednim
watku
>
> Gdzie? Nie moge znalezc... Z przyjemnoscia bym
przeczytala, mimo, ze nie byl
> dla mnie zbyt mily kilka watkow temu...

Bardzo przepraszam, jeśli Cię uraziłem, na pewno nie
chciałem być niemiły, starałem się być rzeczowy. Nie
będę już wracał do tamtej dyskusji, powiedziałem wtedy
to, co miałem do powiedzenia, natomiast nie dowiedziałem
się, o co chodziło z tą beczką i dalej nie rozumiem, mam
nadzieję, że się dowiem.

A jeśli o stare wina chodzi, masz wielkie szczęście
znając ludzi mających kolekcję win 20-30-letnich, którzy
w dodatku są na tyle szczodrzy, by się nimi dzielić.
Zapewniam Cię, że te wina, choć pewnie nie były bardzo
drogie, gdy po raz pierwszy pojawiły się na rynku (ech,
te czasy, gdy za kilka dolarów można było kupić znakomitą
butelkę ...), teraz są pewnie drogie, jeśli
rzeczywiście, jak piszesz, są dobre. Rzecz w tym, że tak
jak to już wielokrotnie tu pisano, naprawdę nieliczne,
najwyższej klasy wina nadają się do przechowywania przez
20 lat. Dotyczy to zarówno win europejskich, jak i tych z
Nowego Świata, również z Kalifornii. Może nawet bardziej
tych z Nowego Świata, bo to wraz z pojawieniem się na
rynku wielkiej rzeszy amerykańskich (później również
japońskich) konsumentów pojawiło się coraz
powszechniejsze wołanie o wina do picia teraz, a nie dla
wnuków. Nawet takie wina jak vintage port, których
otwarcie przed osiągnięciem pełnoletniości (i to nawet w
amerykańskiej wersji "legal drinking age" :-)) ) byłoby
świętokradztwem, teraz czasami, coraz częściej, robi się
tak, by można je było pić kilka lat po wypuszczeniu na
rynek (co zdaniem wielu znawców skutecznie zabija samą
ideę porto rocznikowego). Wino zrobione do picia "już"
rzadko przetrwa 10 lat nawet w najlepszych warunkach (są
oczywiście wyjątki, jednak bardzo nieliczne).


> Ale przyznaje, ze wino zawsze
> traktowalam na luzie i po prostu pilam, bo mamy
szczescie znac kilku
> prawdziwych "profesjonalistow" ktorzy w tym temacie
mocno siedza i byle czego
> u nich sie nie pije.

Powtarzam, masz wielkie szczęście, ja też kiedyś takie
miałem, krótko niestety.

> Dzieki Waszym niezbyt milym uwagom, przeczytalam
> wszystko co mieli w lokalnej bibliotece na temat wina i
od ostatnich tygodni
> bardziej zwracam uwage na to co pije.

I bardzo dobrze, zawsze uważałem, że "świadome
koneserstwo" (w dobrym znaczeniu słowa "koneserstwo"!)
daje dużo więcej radości, a o to przecież głównie w winie
chodzi.

Pozdrawiam!
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.