Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    12.06.07, 18:08
    Witam serdecznie. Gdzie i jakie Amarone kupić w Polsce? Jakie roczniki warto
    kupować (w cenie do 200zł, a chętniej poniżej 100 zł za but.)?
    Edytor zaawansowany
    • earnest 12.06.07, 18:47
      Jak do 200 zł to może byc wino od takiego znanego producenta , czyli Masi-
      Viao Armaron Amarone classico Serego Alighieri, rok 99 .
    • Gość: marcin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.08, 14:45
      polecam amarone w sklepach dobrewina.pl - 109 PLN to cena całkiem
      umiarkowana
    • biskup_troglodyta 12.06.07, 19:54
      PS. W UK to wino ma cene na poziomie 300 zł. W Polsce raczej nie będzie taniej
      (podatki?).

      A inne rekomendacje: poniżej <200 lub <100 zł?
    • Gość: Mumm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 19:56
      To Amarone nie jest zbyt dobre i kosztuje około 36 euro w Niemczech. Poszukaj
      czegos nie z produkcji przemyslowej.
    • earnest 12.06.07, 20:24
      Napisałem na początku że jest to wino znanego raczej producenta.
      Ja podając te wino miałem nadzieje że ktos stanie do słownych wypowiedzi i
      wrazie czego może cos wymyślimy razem.
      Nie wiem ile kosztuje w normalnym sklepie domyślam sie że kosztuje troche ponad
      200 zeta.
    • Gość: Paweł IP: *.piotrkow.net.pl 12.06.07, 20:47
      Ja piłem Amarone 2001 od Zenato. Bardzo mi smakowało. Kosztowało 151 zł, choć
      na stronie importera kosztuje 182 zł (co prawda 2003, ale pamietam, że 2001 tez
      kosztował u importera ponad 180 zł)
      www.bodega.pl/index.php3?page=shop/flypage&product_id=ZEN%201355/03&category_id=010359-w-W-
      Zenato1166451015&lang=pol&ps_session=d57e04e75f5740d40164cdcc2dc387e8

      Pozdrawiam
    • Gość: marek_wawa IP: *.eranet.pl 13.06.07, 13:20
      www.winnica.pl/k_win_met.asp?id=1841
      Producent nie koniecznie pierwszych lotów, imprter nie konicznie najtańszy ale
      miesci się to wino w Twoich widełkach.

    • biskup_troglodyta 16.06.07, 11:57
      W necie czytałem, że 2004 rocznik jest najlepszy, w efekcie kupiłem wczoraj
      Amarone della Valpolicella (DOC) Classico od Giuseppe Campagnofa z ww. roku za
      180 zł.

      La Passion du Vin jest istotnie nie najtansza siecia sklepów, ale nie ma rzeczy
      nie negocjowalnych.

      Pewnie lepiej byłoby, abym poczekał z kilka lat...czy moze dobrac sie do srodka
      juz teraz? Wasze opinie?
    • Gość: beata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.07, 11:48
      Piłam pyszne Amarone u Marka Kondrata na Wierzbowej w Warszawie - niestety nie
      pamiętam ceny ale warto sprawdzić - było wyśmienite.
    • Gość: James Dean IP: 66.28.139.* 14.06.07, 11:55
      Gość portalu: beata napisał(a):

      > Piłam pyszne Amarone u Marka Kondrata na Wierzbowej w Warszawie - niestety nie
      > pamiętam ceny ale warto sprawdzić - było wyśmienite.

      Jasne. Nawet jak Wieki Aktor naszcza w butelke to jest pyszne. Niezle z was
      jelenie, ze sie nabieracie na to.

      Beato droga!

      Napisz jakie inne amarone pilas niz to u Wielkiego Aktora? Moze wtedy wyjasni
      sie dlaczego to bylo takie "pyszne".
    • Gość: beata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.07, 13:53
    • Gość: beata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.07, 14:03
      Witaj James, nie rozumiem skąd ta agresja i wulgarność - na pewno zostaniesz
      wyśmiany przez ludzi znających to wino ale widząc twój styl i ksywkę Panie Jean,
      to raczej jesteś przyzwyczajony.
      To smutne że piszesz o czymś o czym nie masz pojęcia. Nie.. zaraz to nie smutne
      - to śmieszne i kompromitujące, ojej.. że są jeszcze ludzie których obrażanie
      innych jeszcze bawi....
      Pozdrowienia dla wtajemniczonych i prawdziwych miłośników szlachetnych trunków :)
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 21:59
      Wprawdzie Pan Dean troche przesadził z obrazowościa, ale generalnie trzeba się
      z nim zgodzić. Pan Kondrat robi wiele dobrego dla popularyzacji picia wina
      wogóle, ale niestety w swoim sklepie wciska mocno przeciętne wina, za to
      przedstawione w taki sposób, że teoretycznie należałoby od razu paść na kolana.
      A umówmy się - większość win w Winarium kosztuje w granicach 30 złoty. To ile
      kosztuje w winnicy?
      No chyba, że kontrakt reklamowy z ING pozwala p. Kondratowi na dokładanie do
      interesu...
    • Gość: Darek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 18:53
      Amarone Della Valpolicella Classico Conti Di Numio DOC 2003 61,00zł
      Amarone Della Valpolicella Classico La Casona DOC 2003 61,00zł
      www.sklep.vinovintana.pl/
    • weir 14.06.07, 14:52
      Ja polecam Amarone od Zenato produkowane z ręcznie zbieranych winogron szczepów
      Corvina (80%), Rondinella (10%), Sangiovese (5%) i Molinara (5%).
      Oczywiście Veneto i klasyczna dla Amarone technologia produkcji (m.in
      podsuszanie winogron).

      Dla tych, którzy początkują w smakach włoskiego Veneto porponuję zaś Ripassa
      Valpolicella Superiore 2001 także od Zenato. Te same szczepy, trochę inna
      technologia produkcji - można powiedzieć takie Amarone dla tych z chudszym
      portfelem. Ale w przypadku Ripassa Zenato to jest co najmniej opinia krzywdząca.
      Rewleacyjne winko. Cena: W Niemczech około 14 Euro. W Polsce można kupić w
      cenach od 80 do 150 zł (jak zwykle drakońska rozbieżność cenowa).


    • docg 14.06.07, 16:31
      zenato robi 2 linie amarone - zwykłą i "riserva sergio zenato", pierwsza po ok.
      25 euro, druga dwukrotnie droższa. obydwie dobre, ale skoro polecasz, to wypada
      napisać, które konkretnie wino.

      weir napisał:
      > Dla tych, którzy początkują w smakach włoskiego Veneto porponuję zaś Ripassa
      > Valpolicella Superiore 2001 także od Zenato. Te same szczepy, trochę inna
      > technologia produkcji - można powiedzieć takie Amarone dla tych z chudszym
      > portfelem

      -- a to to już - przepraszam - bełkot, jakiego nie powstydziłby się nawet
      mistrz pseudowiniarskiego bełkotu (np. sprzedawca w LPdP). Ripassa (i w ogóle
      wina robione metodą ripasso) to nie amarone, a jak ktoś ma "chudszy portfel" a
      chce kupić amarone, to powinien kupić butelkę od tańszego producenta, a nie
      Ripassę (ani też Valpolicellę, która również jest robiona z tych samych
      szczepów, ale przy zastosowaniu innej technologii ;-) . Poza tym bieżący
      rocznik w sprzedaży to 2004, więc 2001 to już zabytek - oczywiście dobrze
      przechowywana butelka z 2001 powinna być OK, bo to wino parę lat wytrzymuje.

      --
      Pozdrawiam
      Deo
    • giorgio_primo 14.06.07, 18:21
      docg napisał:

      > -- a to to już - przepraszam - bełkot,...

      To jest efekt wciskania kitu, który zaczyna się już na poziomie producenta.
      Próby zrobiena z ripasso "małego Amarone" doprowadziły do tego, że nie
      ograniczają się obecnie do pisania/mówienia o tym że to takie "tańsze Amarone"
      ale do robienia win które faktycznie przypominają trochę Amarone. ;-) Dodam, że
      ostatnio miałem sam takie ripasso, przy którym śmiało mogłem powiedzieć: "jak
      chcesz spróbować jak smakuje proste Amarone, to spróbuj tego". ;-)))

      Mi kiedyś bardzo się właśnie za to spodobało wspomniane Zenato z rocznika 1997.
      Od tego czasu spróbowałem wielu innych win tego typu i uważam, że ripasso jest
      najfajniejsze jak jest lekkie, delikatne i nie wspomagane ordynarnie
      koncentratorem moszczu i nowym dębem, co ma je upodabniać do modernistycznych
      Amarone. Te lekkie wersje nie udające Amarone potrafia pokazać kapitalną
      złożoność i unikalne balsamiczne klimaty, które w tych "tańszych Amarone" są
      całkowicie zatracone.


      --
      Aj łil mis Ju Slowbear!
    • giorgio_primo 14.06.07, 18:50
      Sprzedawcy anglojęzyczni ukuli nawet specjalny termin wspomagający sprzedaż
      ripasso: "Baby Amarone". ;-)))

      off topic:

      Czy zauważyliście, że ostatnio ponownie pod niemal każdym wpisem pojawia się w
      końcu jakiś fajny wpis a razczej wpisy zwykle kompletnie nie informujące o
      niczym innym jak tylko o miejscu gdzie można zakupić wino... do tego okazuje
      się, że czasem nawet nie wiadomo jak smakuje ani jak się nazywa. ;-)

      Najczęściej coś w stylu:

      "Piłem wino czerwone Medussa które wybrał osobiście i zaimportował specjalnie
      dla was Canrado Moreno i można je kupić tanio na alejach Sprawiedliwości
      Społecznej 578A w Mosznie Górnej."

      albo:

      "Nie wiem jakie to było wino, nie znam nazwy, ale wiem że było pyszne. Zresztą
      pyszne są wszstkie wina u Pana Jurka z pawilonu na placu Krwawej Rzezi Zdrajców
      Narodu w stolicy."

      --
      Aj łil mis Ju Slowbear!
    • biskup_troglodyta 14.06.07, 19:01
      tia.. i zwykle trafiamy do sklepu gdzie nie ma klimatyzacji, a za to są
      kaloryfery i piękne słoneczko z wiedzą, że czerwone to do steku.

      żeby chociaż jeszcze mapki z dojazdem wrzucali, bo za cholerę nie mogę znaleść
      placu Krwawej Rzezi Zdrajców Narodu w Wawie ;-)
    • giorgio_primo 15.06.07, 14:39
      biskup_troglodyta napisał:

      > bo za cholerę nie mogę znaleść
      > placu Krwawej Rzezi Zdrajców Narodu w Wawie ;-)

      A koto pisze o Wawie? ...przecież chodziło, jak wiadomo powszechnie, o stolicę
      okregu wyborczego premiera Przemysława Edgara.


      --
      Aj łil mis Ju Slowbear!
    • ducale 15.06.07, 08:52
      to chyba modne ostatnio ,wyczytalem gdzies ze wlasnie podczas lunchu Busha z
      Kaczorem podane dwa wina chablis premier cru i wino o nazwie ripasso :))
      pozdr
      z Amarone typu cena/jakosc to niezly jest Sartori
    • docg 15.06.07, 09:24
      giorgio_primo napisał:

      > ostatnio miałem sam takie ripasso, przy którym śmiało mogłem powiedzieć: "jak
      > chcesz spróbować jak smakuje proste Amarone, to spróbuj tego". ;-)))

      -- a BMW napisali, że valpolicella od któregoś z gigantów apelacji (dal
      forno czy quintarelli, nie pamiętam) jest lepsza iż niejedno Amarone... więc tu
      jest zgoda, wkurza mnie tylko p....enie o "chudym portfelu" bo, jak zapewne
      każdy z forumowiczów, znam przykłady osób, których portfel jest gruby jak poseł
      Kalisz, a kupują wina cienkie jak poseł Bosak, oraz oczywiście przykłady
      odwrotne, bo kupowanie wina to nie jest kwestia tylko portfela, ale przede
      wszystkim świadomości.

      o/t: fajne wino znalazłem we Włoszech, zdjęcie na fotoforum :-)

      --
      Pozdrawiam
      Deo
    • giorgio_primo 15.06.07, 12:35
      docg napisał:

      > wkurza mnie tylko p....enie o "chudym portfelu" bo, jak zapewne
      > każdy z forumowiczów, znam przykłady osób, których portfel jest gruby jak
      poseł
      >
      > Kalisz, a kupują wina cienkie jak poseł Bosak, oraz oczywiście przykłady
      > odwrotne, bo kupowanie wina to nie jest kwestia tylko portfela, ale przede
      > wszystkim świadomości.

      Magister Deo dixit.

      > o/t: fajne wino znalazłem we Włoszech, zdjęcie na fotoforum :-)

      Próbowałem to wino w roczniku 2004. Kosztuje to około 8-9 € w detalu "tam".
      Bardzo dobre wino. Nie używają beczki wogóle, ale ja ostatnio piłem kilka
      fajnych Trebbiano d'Abruzzo które podejrzewałem o beczkę a jej też nie było.
      Calenne głownie opiera się właśnie na Trebbiano i ma dodane Chardonnay,
      Roscetto i odrobinę Sauvignon.


      --
      Aj łil mis Ju Slowbear!
    • Gość: Tomek63 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 18:27
      Może spróbujesz Amarone della Valpolicella Clasico od Fernando Campagnola z
      Veneto rocznik 2000. Wino zrobione z winogron Corvina veronese e Corvinone 70%
      i Rondinella 30%. Oczywiście winogrona posuszane, zbiór reczny, mała, rodzinna
      kantyna, produkcja roczna 9000 butelek. Można je dostać w Warszawie na ul.
      Karmelickiej 19.
    • earnest 14.06.07, 20:26
      To nawiązując do tego Amarone z karmelickiej to ile kosztuje butelaczka.

    • earnest 14.06.07, 20:34
      W powyższych postach była mowa o metodzie ,,ripasso'' uważam żę wina robione
      tym sposobem powino pic sie na początku swej przygody z winami. A potem bym
      dopiero polecił jakieś Amarone.
      Ale to tylko moje skromne stwierdzenie.

      Pozdrawiam
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 22:00
      Wprawdzie Pan Dean troche przesadził z obrazowościa, ale generalnie trzeba się
      z nim zgodzić. Pan Kondrat robi wiele dobrego dla popularyzacji picia wina
      wogóle, ale niestety w swoim sklepie wciska mocno przeciętne wina, za to
      przedstawione w taki sposób, że teoretycznie należałoby od razu paść na kolana.
      A umówmy się - większość win w Winarium kosztuje w granicach 30 złoty. To ile
      kosztuje w winnicy?
      No chyba, że kontrakt reklamowy z ING pozwala p. Kondratowi na dokładanie do
      interesu...
    • Gość: Killer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 07:59
      Gość portalu: Łagodny napisał(a):

      > Wprawdzie Pan Dean troche przesadził z obrazowościa, ale generalnie trzeba
      się
      > z nim zgodzić. Pan Kondrat robi wiele dobrego dla popularyzacji picia wina
      > wogóle, ale niestety w swoim sklepie wciska mocno przeciętne wina, za to
      > przedstawione w taki sposób, że teoretycznie należałoby od razu paść na
      kolana.
      >
      > A umówmy się - większość win w Winarium kosztuje w granicach 30 złoty. To ile
      > kosztuje w winnicy?

      racja co to za wina ,jak mowi guru polskiego rynku winiarskiego ,wino zaczyna
      sie od kwoty 50 zl w sklepie
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 15:31
      Nie w tym rzecz (informacja o winach za 50 zł też mnie szczerze ubawiła), bo
      nie chodzi mi o cenę a o jakość. Wielki Aktor sprzedaje przeciętne wina, ale
      wciska wszystkim, że jego wina są porównywalne z najlepszymi na świecie.
      A nie są...

      Zresztą na forum opinia o Wielkim Aktorze jest generalnie podobna :-)
    • Gość: star IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 16:26
      ale jednak i dobre wina mu sie trafiaja - taka Vina Leyda Lot 21 Pinot jest ok

      pzdr
      star
    • Gość: Marek IP: *.aster.pl 15.06.07, 17:08
      to śmieszne; gdyby się ktokolwiek zainteresował zobaczyłby że wina które można
      znaleść w winarium otrzymały sporo medali. Po za tym jeśli ktoś sprowadza
      bezpośrednio z winnic to wiadomo że jest taniej - i w tym rzecz, za takie
      pieniądze nie kupicie nigdzie podobnego wina; i zauważcie że mają praktycznie
      wszystko na wyłączność... polecam
    • Gość: Leń IP: *.hosthead.com 15.06.07, 18:17
      Śmieszne to jest to, co teraz napisałeś. Właściwie nie tyle śmieszne tylko co
      śmieszne i straszne. Jak ludzie dają sobie z mózgu robić watę? Nie dziwota, że
      Lepper jest wicepremierem. Firma, której medialną twarzą jest aktor Kondrat
      większość win kupuje w hurtowni w Niemczech a medale w winiarstwie warte są
      tyle ile wielkanocne zajączki zrobione z masy czekalodopodobnej. To po
      pierwsze. Pisanie o wyłączności to brednie w które żeby uwierzyć, trzeba być
      półgłówkiem. Większość tych producentów win wogóle nie wie o istnieniu kogoś
      takiego jak ten Pan i ta firma. No chyba, że są akurat pasjonatami
      wschodnioeuropejskiej kinematografii.
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:11
      Podsumowanie dokonane przez Lenia jest na tyle trafne, że właściwie powinno
      zakończyć dyskusję:-)
    • Gość: Paweł IP: *.piotrkow.net.pl 15.06.07, 22:47
      Ripasso od Zenato też piłem. Żadne to tańsze Amarone tylko zupełnie
      autonomiczne wino. Jednak nie zrobiło na mnie oszałamiającego wrażenia. Juz
      lepiej kupić zwykłą Valpolicelle Classico za niecałe 40 zł od tego samego
      producenta. Dodam jeszcze, że aromat Amarone rozlał się - podczas wlewania do
      kieliszka - po całej kuchni. Naprawde kawał solidnego wina...
    • Gość: hmm IP: *.aster.pl 16.06.07, 15:07
      Faktycznie ale ja na przykład nie wierzę żeby Kondrat był typem człowieka który
      wciska innym kit. Tak po prostu, chodzi o wyczucie - Lepper to zupełnie inna
      bajka :)
    • piotr.pabianski 16.06.07, 20:10
      >Firma, której medialną twarzą jest aktor Kondrat<
      V.Vinifera Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Wierzbowa 3 jest własnością
      Marka Kondrata (50%) i moją (50%). Z oczywistach względów Marek Kondrat jest
      twarzą medialną swojej Spółki.
      >większość win kupuje w hurtowni w Niemczech<
      To prawda, iż w 2005 roku kupowaliśmy wino włoskie od niemieckiego pośrednika,
      ale od marca 2006 r. kupujemy wyłącznie bezpośrednio. Tkwisz zatem w błędzie,
      albo bezczelnie kłamiesz. Za pośrednictwem innej firmy (polskiej) sprowadzamy
      jedynie porto (nie mamy koncesji na hurt spirytusów). Aktualnie importujemy
      wina z 9 krajów (RPA przypłynie jako 10.) od ok. 50 Producentów.
      >Pisanie o wyłączności to brednie w które żeby uwierzyć, trzeba być
      półgłówkiem<
      No to, Przyjacielu - spróbuj zaimportować nasze wina do Polski :)
      >Większość tych producentów win wogóle nie wie o istnieniu kogoś
      takiego jak ten Pan i ta firma<
      Wszyscy nasi Producenci byli przez nas odwiedzeni, niektórzy kilkukrotnie. I
      wielu innych, których win, niestety, nie mogliśmy kupić.

      I jeszcze jedno: łatwo Ci Leniu przychodzi rzucanie rzadkim kałem - i w tym
      widzę duży wpływ opalonego wicepremiera :)
    • josef108 17.06.07, 18:28
      jest ton wypowiedzi pana "Lenia". Inwektywy w rodzaju "półgłówek" - po co to?
      Proszę moderatora o usuwanie takich postów!
    • Gość: Paweł IP: *.piotrkow.net.pl 17.06.07, 19:39
      A zaczęło się tak przyjemnie, od Amarone...
    • biskup_troglodyta 17.06.07, 21:50
      Kusi mnie właśnie, aby otworzyć Amarone ....


      PS. napisałem do Winarium, czy wypowiedź sygnowana nickiem Piotr.Pabiański jest
      istotnie autorstwa Pana Piotra Pabiański.
      Jeśli tak - to koniec maila jest co najmniej poniżej pewnego poziomu, którego
      warto się trzymać. Kropka
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 11:03
      Popieram pomysł, bo uczyniłem podobnie.

      Abstrahując od samych treści wypowiedzi Lenia i "Piotra Pabianczyka" (w sumie
      okazało się,że jednak Leń szczególnie się nie pomylił), to zakończenie postu
      przez p. "Pabianczyka - współwłaściciela firmy Winarium - nie świadczy o nim
      najlepiej.

      Amarone już otworzyłem...
    • docg 18.06.07, 11:37
      pry okazji dyskusji o firmie "Marek Kondrat i Syn" (BTW: z postu Piotra
      Pabianskiego wynika, że to właśnie on jest synem Marka Kondrata. Dziwne :-))) )
      pojawiły się kwestie wyłączności i bezpośredniego importu. Nie wiem, jak inni
      Forumowicze, ale mi się wydaje, że wyłączność i bezpośredni import to zwykłe
      wciskanie kitu. Bo przecież nie ma znaczenia, czy Kondrat jest bezpośrednim
      wyłącznym importerem wina X, jeśli to samo wino mogę kupić w innym sklepie (i w
      dodatku taniej). A to, czy wino przyjechało do Polski bezpośrednio z Hiszpanii
      czy przez hurtownię pod Hamburgiem - co to ma za znaczenie? A ten kit, że
      Kondrat jeździ do producentów i na miejscu wybiera wina to jakiś absurd, od
      takich rzeczy są przecież targi. Nie mówiąc o tym, że osobiste wybieranie wina
      to ryzyko, bo łatwiej sprzedać wino, które dobrze ocenił np. Parker, niż wino,
      które ocenił - z całym szacunkiem - Kondrat ;-). W dodatku nie wiem, jak
      technicznie mogłoby wyglądać to osobiste wybieranie u producentów - czy np.
      tak, ze jeździ pan Marek po całym Piemoncie, próbuje wina u czołowych
      producentów, i w końcu sprowadza wszystkiego cztery wina z 2 wytwórni??? To
      wszystko jakieś chore...

      --
      Pozdrawiam
      Deo
    • biskup_troglodyta 18.06.07, 12:56
      "To wszystko jakieś"... selling story.
      Akurat medialność M.K. i koncept jest siłą tego sklepu. Z całym szacunkiem
      (umiarkowanym) jaki żywie do Roberta Parkera (również mistarza PR), ale Kondrat
      jest bardziej popularny w Polsce, a w efekcie nawet bardziej wiarygodny (sic!).

    • winoman 18.06.07, 16:33
      > A ten kit, że
      > Kondrat jeździ do producentów i na miejscu wybiera wina to jakiś absurd, od
      > takich rzeczy są przecież targi.

      Pozwole sobie nie zgodzic sie z Deo. Po pierwsze wielu dobrych producentow nie
      jezdzi na targi, po drugie nie wszystko na targach mozna sprobowac, po trzecie
      nawet jesli mozna, warunki nie zawsze sprzyjaja wnikliwej degustacji. Mozna
      poprosic o pzyslanie probek, ale to tez nie zawsze jest mozliwe, wizyta u
      producenta bywa najlepsza metoda i naprawde wielu importerow, nie tylko
      polskich, tak robi.

      Pozdrawiam z targow! :-))
    • ducale 18.06.07, 17:23
      winoman napisał:

      > > A ten kit, że
      > > Kondrat jeździ do producentów i na miejscu wybiera wina to jakiś absurd,
      > od
      > > takich rzeczy są przecież targi.
      >
      > Pozwole sobie nie zgodzic sie z Deo. Po pierwsze wielu dobrych producentow nie
      >
      > jezdzi na targi, po drugie nie wszystko na targach mozna sprobowac, po
      trzecie
      > nawet jesli mozna, warunki nie zawsze sprzyjaja wnikliwej degustacji. Mozna
      > poprosic o pzyslanie probek, ale to tez nie zawsze jest mozliwe, wizyta u
      > producenta bywa najlepsza metoda i naprawde wielu importerow, nie tylko
      > polskich, tak robi.
      >
      Winoman ma racje ,ale z drugiej strony jechac w poszukiwaniu dobrych
      producentow z ekipą TVN do RPA to juz nie lada wyczyn :)))
    • docg 18.06.07, 21:34
      ducale napisał:
      > Winoman ma racje ,ale z drugiej strony jechac w poszukiwaniu dobrych
      > producentow z ekipą TVN do RPA to juz nie lada wyczyn :)))

      --- w dodatku w czasie podróży do RPA pan Marek znalazł ledwie 1 wytwórnię,
      a w niej ledwie 3 wina godne zaimportowania do Polski. To warto było jechać? W
      sumie nie moja sprawa, chce - niech jeździ, ale dla rozumnego klienta powinno
      być wszystko jedno, czy importowane przez siebie wina Kondrat degustuje na
      targach, u producenta, czy w hurtowni w Monachium. Jeśli ów klient będzie w
      dodatku człowiekiem małostkowym i porówna ceny proponowane przez pana Marka z
      cenami w innych sklepach to zauważy, że (oczywiście w przypadku win, które
      występują w innych sklepach) stosowany przez niego sposób selekcji pociąga za
      sobą znaczny wzrost ceny win :-))

      --
      Pozdrawiam
      Deo
    • cerretalto 19.06.07, 02:20
      docg napisał:
      > targach, u producenta, czy w hurtowni w Monachium. Jeśli ów klient będzie w
      > dodatku człowiekiem małostkowym i porówna ceny proponowane przez pana Marka z
      > cenami w innych sklepach to zauważy, że (oczywiście w przypadku win, które
      > występują w innych sklepach) stosowany przez niego sposób selekcji pociąga za
      > sobą znaczny wzrost ceny win :-))
      >

      Może p. Marek znalazł po prostu nową formę sprzedaży swojej twarzy? Tym razem
      połączoną z turystyką :). Hahaha :)

      "Winny Kondrat" to moim zdaniem chamstwo i bezczelność (szanuję oryginalne
      nazwy a "Winny Bieńczyk" był pierwszy), do tego aktor ocenia "obiektywnie"
      swoje wina. Ale taki jest poziom rynku, poprostu ten bełkot Aktora jest
      przeznaczony dla grona potencjalnych jeleni (bez obrażania kogokolwiek).

      By dobrze CZYLI NIEDROGO sprzedawać dobre wina nie potrzeba jeździć na
      antypody, ale właśnie należy pojechać do dobrych dostawców z Niemiec, którzy
      dzięki dużemu rynkowi mają dobre ceny i dobry wybór.

      Post p. Pabiańskiego jest w swej sporej części po prostu żenujący. To po prostu
      nie może być sprzedawca wina! A jeśli jest to potwierdza on moje niezbyt
      pozytywne zdanie o znacznej części polskich sprzedawców win.

    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 10:55
      W pewien sposób jego bełkotliwe felietony w Newsweeku były oryginalne: nie
      przypominam sobie, żeby w ostatnim czasie ktoś na tyle bezczelnie promował
      własne wina w niesponsorowanym artykule.
      Ale z satysfakcją zauważyłem, że w poniedziałkowym numerze, felietonu już nie
      było. Czyżby koniec?
    • ducale 19.06.07, 11:20
      Gość portalu: Łagodny napisał(a):

      > W pewien sposób jego bełkotliwe felietony w Newsweeku były oryginalne: nie
      > przypominam sobie, żeby w ostatnim czasie ktoś na tyle bezczelnie promował
      > własne wina w niesponsorowanym artykule.
      > Ale z satysfakcją zauważyłem, że w poniedziałkowym numerze, felietonu już nie
      > było. Czyżby koniec?

      nie ukrywam ze mam ambiwalentne podejscie do tego wszystiego co sie ukazuje w
      prasie ,gdzie MK wypowiada sie na temat win ,szanuje go za to ze propaguje
      wino ,jest szczery raczej w swym uwielbieniu dla niego ,ma pomysl by sprowadzac
      wina ktore jak to wina sa lepsze i gorsze,wszystko ok ,ale jeszcze jakby w tych
      felietonach bylo wyraznie napisane "reklama sponsorowan" a tak na samym koncu
      czytelnik nie wie czy to wszystko perfidny product placement czy szczera od
      serca jego wypowiedź
      pozdr
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 11:24
      Oczywiście, wtedy generalnie nie byłoby tematu. Chce- niech reklamuje!
      Obawiam się jednak, że większość bierze jego felietony na serio - jako
      obiektywną relację znawcy win - czego efektem są potem niektóre wpisy na tym
      forum.
      Co do generalnej promocji wina w Polsce - też uważam,że robi wiele dobrego,
      moze nawet więcej niż byłby w stanie zrobić ktoś inny na jego miejscu (choć nam
      pewnie znany)

      Pozdrawiam
    • Gość: Mniej Łagodny IP: *.cf.5746.static.theplanet.com 19.06.07, 11:43
      Wartość reklamowych bredni Wielkiego Autora najlepiej ilustrują takie perełki
      jak wypuszczone w maju, w rzeczonym tygodniku, reklamowe pitu-pitu gdzie z
      godnym Wielkiej Improwizacji sercem, Wielki Aktor opisuje importowane przez
      siebie wino białe jako czerwone. Zresztą każdy opis wina dokonany przez
      Wielkiego Aktora, można losowo przypisać jakiemukolwiek winu i tępa tłuszcza
      się przecież nabierze. Przecież tako rzecze Wielki Aktor.

      Do Pana "wspólnika": daj Pan spokój z tymi cienkimi tekstami. Takie kity możesz
      Pan serwować pensjonarkom zapatrzonych w Wielkiego Aktora z kieliszkiem w
      dłoni, albo jakimś stolicznym nuworyszom. Tu wzbudzasz tylko politowanie.
    • ducale 20.06.07, 16:53
      a z ciekawosci jakiego producenta Chablis ma w ofercie MK? ktos wie?bo na
      stronie winarium nie mozna znalezc
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 21:10
      Ale i zdjęcie i tekst idealnie wpasowują się w naszą opinię o Wielkim Aktorze i
      jego winach:-)
    • rurale 21.06.07, 11:02
      Ja jednak próbowałbym uciec od uogólnień. Rozumiem, że postawa MK w mediach w
      kontekście wina może budzić różne emocje. Jednak w ofercie ma kilka win, które
      mi smakowały, i nie mam przyznam powodu, żeby ją flekować od góry do dołu. Żeby
      nie być gołosłownym, pamiętam bardzo przyjemne veltlinery od Antona Bauera z
      Donauland i australijskie verdelho od starego Tullocha. Ciekawe verdicchio od
      Garofoli z Marche. Dyskusyjne wina z Toskanii od Mantellassi i Grevepesa
      (chianti tego ostatniego bardzo podobały się kolegom z Decantera). Niewiele
      wzruszeń wzbudziła we mnie Portugalia (myślę o winach z Lezirias).
      To co ma w ofercie to na pewno nie jest jakieś mistrzostwo świata, ale zdarzają
      się butelki, które nie są głupie :)

      pozdrawiam
    • ducale 21.06.07, 11:29
    • docg 21.06.07, 11:33
      poza 1 postem forumowicza o nicku "Łagodny" nikt nie twierdził, że Kondrat nie
      sprzedaje dobrych win. Tylko sposób, w jaki je promuje, jest trochę żenujący.
      Ale to są zagadnienia marketingowe, być może tak właśnie trzeba. Reklamy
      proszku do prania też mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, a ludzie i tak
      je kupują.

      --
      Pozdrawiam
      Deo
    • Gość: star IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:42
      docg napisał:

      > poza 1 postem forumowicza o nicku "Łagodny" nikt nie twierdził, że Kondrat nie
      > sprzedaje dobrych win.

      ano np taki ducale bardzo lubi Chablis z oferty MK;-)

      pzdr
      star
    • ducale 21.06.07, 11:56
      Gość portalu: star napisał(a):

      > docg napisał:
      >
      > > poza 1 postem forumowicza o nicku "Łagodny" nikt nie twierdził, że Kondra
      > t nie
      > > sprzedaje dobrych win.
      >
      > ano np taki ducale bardzo lubi Chablis z oferty MK;-)
      >
      > pzdr
      > star
      nie pilem nigdy chablis z oferty MK ,pytalem tylko czy ma w ofercie
    • Gość: hmm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:39
      Pan Marek ma np. w swojej ofercie wino różowe o nazwie Tavel. Producent mówi o
      nim : "Tavel is the rose of the king and the king of the rose" - i faktycznie,
      podchodząc zupełnie objektywnie, wino Ludwika XIV-ego jest świetne - polecam w
      ciepłe dni!
    • Gość: star IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 14:11
      Gość portalu: hmm napisał(a):

      > Pan Marek ma np. w swojej ofercie wino różowe o nazwie Tavel.

      raczej z apelacji Tavel
      to nie nazwa wina a apelacji,
      w tej apelacji sa rozni producenci
      probowalem raz - zachwycony nie bylem, ale to specyficzna kategoria

      pzdr
      star
    • docg 21.06.07, 22:11
      wina Pana Marka są we Wrocławiu w Arkadach, w sklepie z nalewkami. Na razie
      mały kącik z kilkunastoma winami (niestety, same wytrawne - jak powiedziała z
      westchnieniem ekspedientka :-)) ) ale ma być więcej.
      --
      Pozdrawiam
      Deo
    • Gość: :) IP: *.aster.pl 23.06.07, 00:12
      i tak samo, nalewki można kupić w winarium na wierzbowej w Warszawie :)
    • Gość: joana IP: *.eranet.pl 25.06.07, 20:51
      Pan Marek jest super w reklamach ,nie koniecznie w winie
    • Gość: Łagodny IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 21.06.07, 23:24
      Drogi Deo!

      I zdania nie zmieniam...choć może faktycznie mam pecha, że kolejnych sześć win,
      które tak kupowałem w ramach utwierdzania się w swojej opinii, było kiepskich.
      Jeżeli trafiłeś na lepsze - szczerze gratuluje.
      Mnie też chodzi głównie o żenujacy sposób ich promowania. I będę bronił tej
      opinii jak lwa - nikt, nawet LPdP nie robi tego w tak bezczelny sposób,
      wciskając ludziom kit jakie to są świetne wina. A już felietony w Newsweeku...
      Wina z Winarium możemy rozpatrywać mniej więcej tak samo jak wina z Carrefour -
      tzn szukać tam jakiś "perełek" w dobrej cenie. Nie sądze jednak, żeby o taki
      sposób postępowania chodziło w przypadku sklepów winiarskich.

      I to chyba jednak nie to samo co proszki do prania.

      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: star IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.07, 08:24
      Gość portalu: Łagodny napisał(a):

      > Drogi Deo!
      >
      > I zdania nie zmieniam...choć może faktycznie mam pecha, że kolejnych sześć win,
      >
      > które tak kupowałem w ramach utwierdzania się w swojej opinii, było kiepskich.
      > Jeżeli trafiłeś na lepsze - szczerze gratuluje.

      nie trzeba trafiac na lepsze, mozna wiedziec, ktore sa lepsze

      pzdr
      star
    • Gość: Łagodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 22:34
      Źle mnie zrozumiałeś star. Pisząc "trafiłem" nie miałem na myśli wybierania
      wina na chybił trafił, ani korzystania z kompetentnej wiedzy pracownika
      sklepu. "Trafiłem" czyli wybrałem.

      Zresztą tu naprawdę nie chodzi o jakość tych win, tylko o nachalny i niezgodny
      z prawdą sposób ich reklamowania.
    • medid 26.06.07, 09:01
      Przyjaciele. Sam prowadzę działalność gospodarczą (zupełnie nie związaną z
      winem) i wielokrotnie zachodziłem w głowę jak dotrzeć do nabywcy mojego
      produktu. Pan Kondrat posiada wartość dodaną, której nikt mu nie spezentował a
      jak sądzę wszedł w jej posiadanie talentem i ciężką pracą. Mam na myśli znane,
      medialne nazwisko, kojarzące się pozytywnie, przychylnie. Jak się wydaje
      niedogodności związane z uprawianiem zawodu aktora dały mu w kość i znalazł
      nowy, znacznie ciekawszy sposób na życie. Szlachetny trunek, ciekawe podróże,
      zmiana środowiska, wreszcie po prostu chęć zrobienia czegoś nowego. To
      zasługuje na brawa.Dlaczego nie ma podeprzeć się zdobytą wcześniej
      popularnością? Być może robi to nie zawsze z subtelną delikatnością a być może
      w nas, konsumentach a zarazem miłośnikach wina odżywają narodowe przywary,
      słabostki? Nie piłem jego win ale przypuszczam, że ich przekrój nie bardzo
      odbiega od innych, dystrybutorów, bo i dlaczego by tak miało być? Ale nie to
      jest ważne. Jesteśmy na tym forum w wysublimowanym duchowo i estetycznie gronie
      miłośników wina. Używane z wyraźną kpiną, epitetowe już jak się zdaje
      określenie "Wielki aktor" darujmy sobie. Oceniajmy wino, oceniajmy producenta,
      oceniajmy dystrybutora ale na Boga, bez złośliwości. Mało jej na innych forach?
      Mało jej na wyciągnięcie ręki? Przyjaciele, życzliwości nieco.
      Pozdrawiam
    • Gość: josef108 IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 17:00
      popieram to podejście z całego serca!
    • cerretalto 27.06.07, 02:18
      medid napisał:

      > niedogodności związane z uprawianiem zawodu aktora dały mu w kość i znalazł
      > nowy, znacznie ciekawszy sposób na życie. Szlachetny trunek, ciekawe podróże,
      > zmiana środowiska, wreszcie po prostu chęć zrobienia czegoś nowego. To
      > zasługuje na brawa.Dlaczego nie ma podeprzeć się zdobytą wcześniej
      > popularnością?

      Oczywiście, wszystko w porządku, i Coppola i Depardieu i wiele innych gwiazd
      też coś sobie robią z winami, czasem z dobrymi wynikami.

      > Być może robi to nie zawsze z subtelną delikatnością a być może
      > w nas, konsumentach a zarazem miłośnikach wina odżywają narodowe przywary,
      > słabostki? Nie piłem jego win ale przypuszczam, że ich przekrój nie bardzo

      Jeśli Waść uważasz, że narodową przywarą Polaków jest krytyka nadmiernego
      cwaniactwa, to pozwolę sobie mieć zdanie dokładnie odmienne, bo celna krytyka
      cwaniactwa jest dla mnie zaletą a nie przywarą. Natomiast ewidentną przywarą
      wielu sprzedawców win w Polsce jest bezczelne i krótkoterminowe raczej
      żerowanie na naiwności mało doświadczonych ludzi. Nasz Aktor moim zdaniem
      nadużywa zaufania znacznej grupy ludzi, którzy nie znając się specjalnie na
      winach szukają swoich autorytetów. I jak to przeważnie bywa znajdują nie tam
      gdzie to dla nich korzystne (vide Bezpieczna Kasa Oszczędności czy coś takiego
      sprzed lat). Co oczywiście świadczy o jego, Aktora, zdolnościach
      marketingowych, ale nie uodparnia samo z siebie na krytykę. Bo niby czemu
      miałoby uodparniać?

      Na "początkującym" wolnym rynku takie zachowania to nic szczególnego czy
      nietypowego. Z czasem pewnie pozostaną tylko ci najbardziej solidni i
      wyspecjalizowani merytorycznie oraz oczywiście ci najbardziej cwani. A reszta
      po prostu odpadnie :).
    • Gość: paweł IP: *.chello.pl 21.08.08, 21:56
      jak mwiał mój szef życie jest za krótkie żeby pić tanie wina he he
    • Gość: Darek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 18:56
      www.sklep.vinovintana.pl/
      Amarone Della Valpolicella Classico Conti Di Numio DOC 2003 61,00zł
      Amarone Della Valpolicella Classico La Casona DOC 2003 61,00zł
    • taziuta 13.01.08, 12:22
      biskup_troglodyta napisał:

      > Witam serdecznie. Gdzie i jakie Amarone kupić w Polsce?

      W Polsce, to nie wiem...

      Ale jeśli szukasz pitnego amarone w atrakcyjnej cenie, to polecam
      reala w Niemczech. Co prawda jest to pewnie tzw. "przemysłowe" wino,
      ale dla zwykłego konsumenta i tak smakuje super.

      W Schwedt kupiłem wczoraj Amarone Della Valpolicella VIVALDI, z roku
      2003 za 11 EUR. Czyli "trochę" taniej niż wina, o ktorych wyżej. :-)
    • t.ole 13.01.08, 22:03
      moge ci przywiesc but.od 8 lat pracuje w duzej firmie ktora
      produkuje potezne ilosci m/in.amarone i wiekszosc to duzy hurt,ale
      naj.sama butelkuje.20euro but.a linia ktora zdobyla zloty medal w
      londynie w swojej klasie ok30e.tej ceny pewny nie jestem bo sam raz
      tylko pilem
    • enoman 04.06.08, 22:26
      najlepsze L'Amarone, jakie piłem:
      www.cantinanegrar.it/scheda.aspx?id=
      i tyle w tym temacie dla mnie, a mam nadzieję, że i dla miłośników
      tego wina:}
      p.s. trudno znaleźć dobre L'Amarone w Polsce, ale jak ktoś się
      uprze....:}
    • eldritch68 01.10.08, 14:17
      w moim sklepie Amarone Tenuta San Antonio 2003 - 199 zł
    • Gość: sisters of mercy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:37
      eldritch68 napisał:

      > w moim sklepie Amarone Tenuta San Antonio 2003 - 199 zł

      no to super
    • eldritch68 21.10.08, 15:02
      U mnie w Łomiankach jest Amarone Conte Boccoli - 99 zł
    • Gość: JBLfan IP: *.abaks.pl 22.10.08, 17:54
      Ja znam AMARENA by Biedronka 3,4zł :P dobre
    • Gość: waldek IP: *.grzyby.com 29.10.08, 02:16
      w śród Amarone najmocniejsze nawet 16,5 % pochodzi z winnicy Zenato
      a kosztuje od 21 do 36 € w zależności od sklepu w Polsce trudno
      dostepne o wiele łatwiej kupić Amarone z winnicy Masi w polsce
      kosztuje ok 120 zł
      miłego kosztowania
    • Gość: Peyotl IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.08, 13:53
      A. della Valpolicella od Fratelli Tedeschi, dzieło sztuki. Jest chyba w 101 win
      za 120 zł.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.