sofanes napisał:
> Noty i oceny kompletnych laików z definicji nie mają żadnej
> wartości. Rozumiem więc, że chodzi Ci o wporwadzanie w błąd
> naiwnych
> konsumentów (innych laików).
Tak się zastanawiam czy sens się włączać w ogóle w tego "flejma", no ale nich
tam. Raz kozie śmierć.
Problemem strony Stara, o której jest ten wątek, nie jest badziewny wygląd
(zresztą to w końcu kwestia gustu) ani nawet dość siermiężny interfejs (z
opóźnienia dodania do filtrów, by można było odszukać wino, wnioskuję że Star
robi "to na piechotę" w wolnych chwilach). Tym problemem jest brak "kalibracji"
ocen. Oczywiście ja rozumiem, że to nieuniknione jeśli wpisy pochodzą od autorów
na zupełnie różnych poziomach "wtajemniczenia" i że nie da się uniknąć sytuacji
w której dla kogoś winem na "6" jest Gato Negro a dla innego La Grola. Każdy kto
pił oba wina nawet niekoniecznie obok siebie wie że dzieli je przepaść
jakościowa. Nawet przykład ewolucji ocen samego właściciela strony poddaje w
wątpliwość rzetelność ocen: obok siebie sąsiadują w efekcie tego Cono Sur
Suvignon Blanc 1999 i Belcart-Salmon Brut 2000 z równą oceną 7 pochodzącą od
tego samego autora! Papier/ekran jest cierpliwy i wszytko zniesie ale co z tego
ma wyniknąć dla tego wspomnianego "laika"?
> Wiadomo, że w sklepach otrzymają oni
> fachową i bezinteresowną poradę, prawda? Portale takie jak sstara,
> czy "moje wino", czy może zachodni cork'd pozwalają laikom zapoznać
> się z opiniami innych laików, by wybierać to, co im smakuje, a nie
> akurat źle się w sklepie ostatnio sprzedaje.
Sam niezwykle często korzystam z anonimowych (bądź nie) opinii pochodzących z
www, ale podchodziłbym z dużo większą ostrożnością w formułowaniu takich
wniosków jak powyższy. Po pierwsze, www to kloaka wszechświata w której zbiera
się wszytko co przyjdzie do głowy komukolwiek z dostępem do netu i odrobinie
więcej czasu. Bez dość niezłej orientacji w danej dziedzinie łatwo paść ofiarą
jakiegoś oszołoma, któremu coś tam się wydaje. To:
labes.edu.pl/polski/index_pol.html oczywiście przegięcie, ale www to 90%
podobnego śmiecia.
Efekt jest taki, że laik i tak musi innym sposobem posiąść wiedzę pozwalającą mu
chociaż oddzielić netowe plewy od ziaren. Nie zapominaj też, że autor sieciowych
ocen wina nie poniesie żadnych konsekwencji kiedy wprowadzi odbiorcę jego
twórczości w błąd z dowolnych pobudek. A wierz mi, ze takich pobudek może być
wiele (zaniżanie ocen nielubianego importera zawyżanie ocen kumpla-sklepikarza,
choroba psychiczna, itp, itd). W wypadku komercyjnego wydawnictwa papierowego
bądź netowego tego typu praktyki w końcu są zauważane przez kupującego i może to
skutkować spadkiem zaufania które przełoży się na gorszy wynik finansowy takiego
wydawcy. Jeszcze bardziej drastycznie rynek obchodzi się ze sprzedawcą, który
zachwala i "wciska" to co mu się nie sprzedaje a nie to co ma faktycznie
najlepszego. Sprzedaż wina to prawie nigdy nie jest sprzedaż jednorazowa temu
samemu klientowi, więc robiąc coś takiego popełnia się samobójstwo sklepu.
Najlepsze wina jakie piłem w swoim życiu, to właśnie te które polecili mi
kompetentni sprzedawcy a nie te o których można przeczytać w komercyjnym lub
amatorskim www.