Witam,
W kwietniu ktoś podpalił nasze nieubezpieczone auto. Okazało się, że w tym dniu 7 innych aut również zostało podpalonych w naszej miejscowości.
Otrzymywaliśmy listy od Churchilla, ale na poprzedni adres, bo tam auto było zarejestrowane.
Ignorowaliśmy te listy, bo było tam napisane, by podać namiary na ubezpieczyciela, a że auto było nieubezpieczone- baliśmy się.
Firma jakoś znalazła nasz aktualny adres i dziś dostaliśmy list, z prośbą o kontakt w ciągu 3 dni, aby ponownie podać dane ubezpieczalni.
Nie wiem, co mamy zrobić- czy zadzwonić do nich i powiedzieć, że np jestem przyjaciółką, nie mówię dobrze po angielsku i dana osoba np w maju wyjechała do Polski i już nie wróci?
Czy wogóle się nie kontaktować?
Czytałam na jakiejś angielskiej stronce, że firma Vestigo może nas odwiedzić- i co wtedy?
Churchill chce ściągnąć od nas kasę za odszkodowanie tego auta, które zapaliło się od naszego (to oczywiste).
Tylko dlaczego nie zostali poinformowani, że to nie zostało zrobione celowo, że inne auta zostały podpalone.
Wiem też, że jeśli nie bedziemy się do nich odzywali, to odszkodowanie zostanie wypłacone z jakiegoś narodowego funduszu, czy czegos podobnego.
Proszę poradźcie.