Dodaj do ulubionych

Gruba Brytania

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 08:51
u nas tez tak sie powoli robi. Jak bylam pare lat temu w Londynie
bylam zaskoczona widokiem kilkulatkow pozerajacych hamburgery w
McDonalds...a teraz widze to u nas.
Edytor zaawansowany
  • Gość: gruby IP: *.telprojekt.pl 14.09.08, 09:11
    u nas jeszcze dlugo tak nie bedzie, watpliwe w ogole zeby panowal u nas dobrobyt za chocby 50 lat
  • Gość: wojtek UK IP: *.cable.ubr07.wals.blueyonder.co.uk 14.09.08, 09:33
    Niech zmienią wskaznik oznaczajacy otyłość i go obniżą. Problem
    bedzie rozwiązany. Grubasów nie ubędzie, ale dzieki zmianie BMI oni
    juz nie bedą otyli tylko ludzmi o normalnej wadze :) Skoro krany
    mogą miec podwójne i ruch lewostronny to i wskaznik granicy otyłości
    mogą ustalic na nizszy :)
  • Gość: Fatman IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 12:07
    Coś takiego dzieje się u nas, tylko nie chodzi o oficjalne BMI (to jest ustalane
    przez WHO), ale o normy społeczne. Szupła zgrabna nastolatka to "anorektyczka",
    "szkieletor", wszyscy starają się jak najbardziej jej obrzydzić życie mówiąc
    prosto w oczy "ale ty chuda, zjedz coś", albo co gorsz sugerując że nadwaga jest
    normą "kobieta powinna mieć trochę tłuszczyku tu i tam". Dziewczyna z wyraźną
    nadwagą ma za to "kobiece kształty" i "dobrze wygląda". Sam mam nadwagę (jakieś
    10kg), a wszyscy wokół twierdzą że jestem szczupły (nawet nie "normalny", tylko
    właśnie "szupły"!). Zanim się zacznie leczyć grubasy najpierw należy wyleczyć
    głowy naszego społeczeństwa.
  • Gość: joanna182-0 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:43
    Masz racje, bo mój tata nawet twierdzi, że jestem za chuda i
    wszystkie kości my wystają i przez to nie jestem atrakcyjna, bo
    kobiete powinno mieć za co się złapać. Rzeczywiście żebra można mi
    policzyć bez problemu, wystają mi bardzo obojczyki i jeszcze inne
    kości. Według lekarzamoja waga jest prawodłowa. Wzrostu mam 172 cm
    waże 57-58 kg. Pozdrawiam!!
  • Gość: aaaaadrf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 22:40
    ważę tyle samo, wzrost 176 i nie jestem chuda, mam mięśnie ale i tłuszczyku też
    trochę- moja wina za mało ruchu i masa żarcia.. wkur.. mnie jak ktoś mi żeni
    kit, że jestem chuda i moje boczki to nie boczki. ok ale te 2 cm jest... a
    tłuszcz nie jest zdrowy i tyle.
  • kretowski 04.10.08, 22:23
    Bo jeszcze jest coś takiego jak typ fizyczny człowieka, np. solidnie zbudowany,
    "przy kości". Wolę coś takiego od chuderlactwa ciotowatego.
  • deerzet 09.11.08, 14:04
    [...Dla Polaka już po pierwszym dniu spędzonym na Wyspach ...].

    W jeden dzień utyć nad normę???
    Toż to rekord świata!

    Polacy [i Polki] - uciekajta z Albionu!
    I piwa w nadmiarze nie pijta, bo zaimpotrujeta piwne mięśnie...
  • nessie-jp 14.09.08, 16:01
    > Szupła zgrabna nastolatka to "anorektyczka"

    Głupstwa opowiadasz.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • Gość: Fatman IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 18:32
    nessie-jp napisała:
    > Głupstwa opowiadasz.

    Tak? To popatrz na komentarze internautów pod zdjęciami ładnych zgrabnych
    szczupłych (nie chudych!) dziewczyn - aż zieją nienawiścią do tych dziewczyn.
  • nessie-jp 14.09.08, 20:38
    > Tak? To popatrz na komentarze internautów pod zdjęciami ładnych zgrabnych
    > szczupłych (nie chudych!) dziewczyn - aż zieją nienawiścią do tych dziewczyn.

    Kolego, internauci zieją nienawiścią do wszystkiego, co się rusza! Widziałeś
    kiedykolwiek komentarze pod zdjęciem dziewczyny, która nosi "aż" rozmiar 38?
    "Tłusta świnia", "kaszalot", "wieloryb" i "obrzydliwy tłusty pasztet" to
    najłagodniejsze z określeń, reszta nie nadaje się do przytoczenia.

    Nie ma sensu kierowanie się w życiu wypowiedziami internautów, bo tak naprawdę
    często najbardziej się udziela garstka spoconych, zakompleksionych, pryszczatych
    nastolatków, nienawidzących wszystkiego i wszystkich...

    W Polsce ostracyzm spotyka przede wszystkim osoby z choćby minimalną nadwagą.
    Szczupłe dziewczyny co najwyżej są obiektem westchnień starych ciotek, że "jaka
    ty jesteś mizerna". Ale na pewno nie mają problemu ze znalezieniem pracy (bo
    grube nie są "reprezentatywne") czy towarzystwa, a szczupłe dzieci nie są
    prześladowane w szkole czy wyśmiewane na podwórku.

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • Gość: dh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 22:46
    a szczupłe dzieci nie są
    > prześladowane w szkole czy wyśmiewane na podwórku.



    gó.wno wiesz moja droga... trup, szkieletor, oświęcim, sama byłam szczuplutka i
    ba wysoka to wiem

  • Gość: a IP: *.pnl.gov 14.09.08, 22:49
    Dodalabym zawistne komentarze przy badaniach okresowych. "170cm, 52kg - i pewnie
    sie jeszcze odchudza?"
  • Gość: Fatman IP: *.zone4.bethere.co.uk 05.10.08, 13:22
    eeela napisała:
    > 52kg przy 170cm wzrostu to BMI równe 17.5, czyli poniżej normy.
    > Trudno więc mówić o tym, że komentarz 'jeszcze się odchudza' to
    > wyraz zawiści - raczej zdrowego rozsądku...

    Albo raczej głupoty - do niektórych nie dociera, że każdy ma inny metabolizm i
    zdarzają się dziewczyny (zwłaszcza młode), dla których np. BMI 16.5 jest ich
    NATURALNĄ wagą i żadne obżeranie się nie pomaga przytyć.
  • eeela 05.10.08, 14:42
    Po pierwsze, BMI nie jest wagą.
    Po drugie, nie ma tak, że waga poniżej normy jest naturalna, a powyżej nie.
    Każdy ma naturalne (genetycznie zakodowane) skłonności do osiągania pewnej wagi,
    ale to nie znaczy, że należy sobie pozwalać na poważne wykroczenia poza normę,
    bo w obydwie strony kończy się to źle dla zdrowia. Dziewczyna o wskaźniku BMI
    16.5 powinna starać się odżywiać porządnie, aby nie doprowadzić się do stanu
    chorobliwego. Dziewczyna o takim wskaźniku, która odżywia się głównie sałatą i
    marchewkami, jest po prostu głupia.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • Gość: Fatman IP: *.zone4.bethere.co.uk 05.10.08, 20:02
    eeela napisała:
    > Dziewczyna o wskaźniku BMI 16.5 powinna starać się odżywiać
    > porządnie, aby nie doprowadzić się do stanu chorobliwego.
    > Dziewczyna o takim wskaźniku, która odżywia się głównie sałatą
    > i marchewkami, jest po prostu głupia.

    Na to wygląda, że tak samo jak pielęgniarki wygłaszające przykre komentarze
    podczas badań okresowych nie masz pojęcia o metabolizmie. Dlaczego zakładasz,
    że dziewczyna o BMI 16.5 nie odżywia się porządnie? Dlaczego zakładasz że
    odżywia się głównie sałatą i marchewkami? Zdarzają się dziewczyny, które
    obżerają się za pięciu facetów (wywołując tym sensację na wyjazdach), a i tak
    nie mogą przekroczyć BMI 16.5. Powiedzieć takiej dziewczynie że źle się odżywia
    i pewnie jest chora na anoreksje to najgorszy afront jaki można sobie wyobrazić.
    Znam osobiście dwie takie dziewczyny, nawet nie masz pojęcia ile muszą się
    nacierpieć, bo na okrągło muszą wysłuchiwać wykładów o dobrym odżywianiu od
    obcych osób, ciągle są posądzane o anoreksję, gdy tymczasem żaden lekarz nie
    jest w stanie im pomóc przytyć.
    Dotarło?
  • Gość: Fatman IP: *.zone4.bethere.co.uk 05.10.08, 23:11
    Hmmm... a to ciekawe. Zacytuję Twoje słowa:

    > 52kg przy 170cm wzrostu to BMI równe 17.5, czyli poniżej normy.
    > Trudno więc mówić o tym, że komentarz 'jeszcze się odchudza'
    > to wyraz zawiści - raczej zdrowego rozsądku...

    Dobra, wystarczy. Tematem wątku były grubasy, a nie chudzielce.
  • Gość: Fatman IP: *.zone4.bethere.co.uk 08.10.08, 00:23
    eeela napisała:
    > Rozumiem, ze twoim zdaniem odchudzanie sie przy BMI wynoszacym 17.5
    > to nie jest glupota?

    Czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem?
    Piszę WIELKIMI LITERAMI:

    ODCHUDZANIE SIĘ PRZY BMI 17.5 JEST GŁUPOTĄ.
    TWIERDZENIE ŻE KAŻDA DZIEWCZYNA Z BMI 17.5 SIĘ ODCHUDZA (JAK WSPOMNIANE
    WCZEŚNIEJ PIELĘGNIARKI) JEST JESZCZE WIĘKSZĄ GŁUPOTĄ.
  • eeela 08.10.08, 01:10

    > Czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem?
    > Piszę WIELKIMI LITERAMI:
    >
    > ODCHUDZANIE SIĘ PRZY BMI 17.5 JEST GŁUPOTĄ.

    Tego akurat nigdzie powyżej nie napisałeś, ani wielkimi, ani małymi literami. A
    o to mi własnie chodziło, i o nic innego (co też wyraźnie dawałam do
    zrozumienia, a ty się uparłeś czepiać).



    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • Gość: baobab IP: *.autocom.pl 10.11.08, 17:37
    Wszystko zależy od typu budowy. Moja przyjaciółka ma 170 wzrostu, waży 56 kg i
    sama widzę, że jest za gruba (wystający brzuszek aż się trzęsie)! Ja mam 166 cm
    i 60 kg i mam mniej zbędnego sadła niż ona. Jak ktoś ma małą głowę, cienkie
    kości, wąską miednicę, to dlaczego ma sobie dokładać tłuszczu, żeby osiągnąć
    "normalną" wagę?
  • Gość: gosia IP: *.crowley.pl 24.09.08, 21:36
    No faktycznie nikt szczupłym dzieciom nie dokucza. Zupełnie. Nikt
    tez normalnych szczupłych dziweczyn nie wyzywa od szkieletów
    wieszaków i nie odmawia im kobiecości. Wcale się nie dowala
    szczupłym pod pozorem walki z anoreksją.

    Powiedzieć komuś grubemu, że jest gruby jest uznawane za ogromny
    nietakt. Ale nazwanie zdrowej szczupłej dziewczyny anorektyczką jest
    juz społecznie akceptowane, ba, nawet pożądane.
  • Gość: joanna182-0 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:39
    jak zmienią wskaźnik to wyjdzie, że waże dużo za mało, więc to nie
    jest dobry pomysł. Problem z otyłymi dziećmi niestety dotarł już do
    nas. Widze to jzk przechodze obok placów zabaw.
  • Gość: F. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 09:35
    Czy z tym poszerzaniem drzwi i ławek to nie jest 'lekka' przesada?
  • Gość: tez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 11:56
    Widać że nie byłeś w UK, tym bardziej w USA. W USA przerobili np. wagony metra
    tak, żeby nawet największe grubasy które mają 2 metry w pasie, mogły wejść i
    "usiąść".

    Ostatnim osiągnięciem w USA jest "zlanie" się grubaski z kanapą - po prostu
    położyła się spać, tłuszcz oblał kanapę ze wszystkich stron a rano kobieta
    obudziła się zrośnięta z meblem i nie była w stanie się podnieść.

    W polskich szkołach są teraz automaty z chipsami, colą etc. - inwazja wielkich
    koncernów spożywczych na Polskę już się rozpoczęła.


  • Gość: sh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 22:50
    no i błąd. należało nie poszerzać, wtedy musieliby się odchudzić i koniec.

  • zigzaur 21.09.08, 10:01
    Za komuny jadało się kartofle ze słoniną. Wartość odżywcza tego posiłku jest
    dokładnie taka sama, jak chipsów. Tylko opakowanie inne.

    W USA jest o tyle lepiej, że znacznie więcej ludzi uprawia sport i turystykę.
  • Gość: obserwatror2 IP: *.spray.net.pl 14.11.08, 21:20
    zigzaur napisał:

    > Za komuny jadało się kartofle ze słoniną. Wartość odżywcza tego
    posiłku jest
    > dokładnie taka sama, jak chipsów. Tylko opakowanie inne.

    Nie rozumiesz problemu "śmieciowego jedzenia". Owszem, ziemniaki ze
    słoniną to trochę coś podobnego pod względem składu jak chipsy.
    ALE. Jak jesz kartofle ze słoniną. Ugotujesz sobie (czy Ci mama czy
    żona ugotuje), zjesz i masz spokój! Jak Ci się z nudów zechce coś
    przegryźć, to nie zaczniesz na nowo gotować!!!! A chipsy leżą \pod
    ręką w torebce dostępne NA OKRĄGŁO. To jest problem. To samo z
    batonami, czekoladami, orzeszkami, etc. etc.
    Posiłki gotowane, celebrowane (choćby w niewielkim stopniu), jedzone
    3 razy dziennie i NIC poza tym, wystarczyłoby do zlikwidowania plagi
    otyłości.
  • marajka 14.09.08, 11:54
    Dobrobyt do tego niepotrzebny, bo największy problem z otyłością ma
    akurat klasa niższa. Ryby, warzywa, chude mięso, są droższe niż
    supermarketowy chleb i masło orzechowe, czy hamburger. Soki są
    droższe niż słodkie napoje.
    Wątpię też, że recesja w Wielkiej Brytanii będzie tak silna, że
    ludzie odmówią sobie jedzenia. Raczej trzeciej komórki...
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • Gość: tez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 11:59
    Ryby to organizmy zwierzęce kumulujące stosunkowo najwięcej zanieczyszczeń z
    wody, szczególnie rtęci - nie ważne czy to ryby słodko czy słono wodne.

    Szczególnie niebezpieczne są dla kobiet w ciąży - one w ogóle nie powinny
    podczas ciąży jeść żadnych ryb.
  • Gość: Juliusz IP: *.npg.org.uk 14.09.08, 19:10
    To zalezy o jakich rybach piszesz. Ryby z czystych stawow hodowlanych, albo
    lowione na pelnym morzu (mam na mysli lowiska oceaniczne) maja zdecydowanie
    mniej zanieczyszczen niz np. ryby lowione w Baltyku.
  • Gość: rjk IP: *.range86-132.btcentralplus.com 19.09.08, 00:30
    nic nie jedz, wszystko jest niezdrowe
  • yankes1968 01.10.08, 14:55
    Tu nie chodzi o dobrobyt a wręcz przeciwnie o wpieprzanie byle czego w hurtowych
    ilościach. W PL na ulicy maszyny 100-kilowe to norma i to coraz młodsze
    dziewczyny z sadłem wywalonym na wierzch. Facetów jakby mniej spasionych widać a
    bab mnóstwo.
  • Gość: SV IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.08, 09:37
    wejdz do obojetnie jakiego mcdonlda czy kfc, zobaczysz male dzieci wydajace po
    srednio 15-20 zl na ten syf... juz nie mowie jak wygladaja, na szczescie to
    tylko problem w duzych miastach
  • marajka 14.09.08, 11:57
    Tak, w mniejszych miastach nie ma McSyfa i budek z hot dogami... Na
    wsi dzieci też są grube, też jedzą kluchy, pierogi, ryby tylko w
    piątki, a cała rodzina twierdzi, że jak dziecko pulchne to zdrowe
    i "wyrośnie". Nie wyrośnie. To już nie te czasy, kiedy wieś od
    miasta dzieliła przepaść. Ludzie mają samochody, są busy, autobusy.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • zigzaur 21.09.08, 10:31
    Zdarza mi się tankować na stacji, gdzie obok jest McDonald's. Czasami tam
    wpadam, gdy się śpieszę i zauważam, że wśród gości jest najwięcej wiochy. Po
    prostu, dla wiochy McDonald's to atrakcja warta przejechania paruset kilometrów
    (na dotowanym dieslu).
  • Gość: poroboszcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 10:19
    Spasłem się na wyspach. Kiedyś ważyłem 63kg przy 177cm wrostu mimo, że dość
    dużo jadłem. Ale tamtejsze fast foody, fish&chips i hotelowe żarcie zrobiły
    swoje. Teraz po 2 letnim pobycie w UK waże prawie 90kg i 2tygodnie temu
    zacząłem biegać żeby to zrzucić ;)
  • mayta 14.09.08, 11:03
    "nie zdziw się, kiedy któregoś dnia pracownicy socjalni zabiorą ci
    dziecko" Ok, tylko że pracownicy socjalni to dopiero są grubi.
  • marajka 14.09.08, 11:59
    A kto ci kazał to jeść? Przecież tam tak dobrze płacą, taki
    dobrobyt, trzeba było jeść w normalnych miejscach. Nie ma barów
    sałatkowych? Nie ma ryb? Nie ma owoców?
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • Gość: tez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 12:02
    Człowieku w UK zdrowe jedzenie jest o wiele droższe niż fastfood - to tylko w
    Polsce, na razie jest odwrotnie.

    Jednak wielkie koncerny zrobią wszystko aby ich jedzenie w Polsce było tańsze
    niż np. obiad wegetariański za który ja płacę 10 zł i jestem najedzony do syta.

    Spróbuj się najeść za 10 zł w KFC.
  • marajka 14.09.08, 13:40
    Wiem, że jest droższe, ale emigranci wciąż wychwalają, że nawet za
    najniższą pensję stać ich na normalne życie. Co to za życie, gdzie
    nie stać cię na pomidory i kurczaka? Nie chodzę do KFC, wiem nie
    wiem za ile można się najeść.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • Gość: JA IP: *.cmbg.cable.ntl.com 03.11.08, 23:40
    Jestem w UK, nie zarabiam kokosów, chwilowo zaledwie najniższą krajową, ale potwierdzam tezę, że da się tu normalnie żyć, bez zaciskania pasa, nawet jeśli się nie jest na kierowniczym stanowisku. Swoją drogą: właśnie zrobiłam sobie sałatkę z pomidorów, ogórków, papryki i kukurydzy, mniami... Dużo to wszsystko nie kosztowało;-)
  • Gość: joanna182-0 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:49
    W lublinie jest super knajpa wegetariańska już za 4 zł jestem
    majedzona, a zestaw obiadowy za 8 zł nie jestem w stanie przejeść.
    Niestety u mnie w mieście jest jedna knajpa wegetraiańska i do tego
    droga
  • Gość: pecek2 IP: *.xdsl.centertel.pl 19.10.08, 23:04
    Zdrowe jedzenie to nie jest 50 razy opryskiwana kapusta tylko mięso
    ze świni karmionej żołędziami kasztanami i ziołami lub królików
    karmionych chwastami i gałęziami daikich drzew tylko gdzie to
    znależć a jeśli już to ile to kosztuje wszelkie bardziej tradycyjne
    technologie w rolnictwie są bardziej pracochłonne tym bardziej im
    żywność jest zdrowsza więc im wyższe są zarobki tym bardziej stają
    się nieopłacalne izastępuje je coraz gorszy żywnościowopodobny
    szmelc a otyłość to tylko jedno z wielu tego następstw
  • pinion 14.09.08, 15:48
    Huh, ja się najem, na chwilę - ale w sytuacji kryzysowej, gdy w mieście wszystko
    już pozamykane albo jestem na przykład na zakupach i nie ma żadnego sensownego
    punktu z jedzeniem w galerii handlowej - wtedy zapycham się na chwilę takim
    longerem. I nie powiem żeby mi to smakowało. Częściej jednak wybieram jakąś
    grahamkę i jogurt do picia albo banana. Fast food to ostateczna ostateczność...
  • Gość: hmj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 22:53
    no i z czego się tu cieszyć? lenie jesteście śmierdzące i tyle!! samemu
    gotować!! podczas przyrządzania posiłku tez się spalająjm kalorie, ale durni
    jesteście z tymi jadłodajniami
  • Gość: konishiko IP: *.md.qub.ac.uk 14.09.08, 13:46
    Bary salatkowe moze sa w Londynie. I nie chce wiedziec, ile kosztuje tam
    salatka... Ryby owszem sa na kazdym rogu, ale obowiazkowo smazone w glebokim
    tluszczu i z frytkami. Nie jestem jakims szczegolnym obzartuchem, ale od czasu
    przyjazdu do UK wage udaje mi sie utrzymywac wylacznie dzieki regularnej
    silowni, ktorej nigdy wczesniej nie odwiedzalam i nie mialam potrzeby odwiedzac.
    Tyle dobrze, ze silowni maja duzo i tanie :)
  • Gość: grenzik IP: *.chello.pl 14.09.08, 11:10
    Byłem, widziałem. A osobiście największy niesmak budziły we mnie grubaśne panny
    w miniówach. Wieloryby w obcisłych bluzeczkach, słonice na szpilkach. Fuj!
  • Gość: :? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 23:14
    K*rwa, pewnie. Gruba dziewczyna to szczyt obrzydlistwa. A gruby facet? Myślicie
    że tacy śliczni jesteście z kilogramami? Gruby facet jest bardziej obrzydliwy
    niż gruba dziewczyna. Howk.
  • Gość: malinusn IP: *.bb.sky.com 06.11.08, 19:01
    ja jestem juz 3 lata w londynie i schudlam,bo tak naprawde to nie od
    miejsca tylko od nas samych wszystko zalezy,nawet gruby moze
    wygladac calkiem przyzwoicie pod warunkiem, ze sie odpowiednio
    ubierze!
  • Gość: Loco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 12:09
    To tylko i wyłącznie problem kultury jedzenia, której ani amerykanie ani
    brytujczycy nigdy nie mieli. Jeżeli była by to kwestia zamożności to wszyscy
    bogaci musieli by być grubi? Czemu w Szwajcarii i Luxemburgu tego nie ma ?
    Czemu we Francji, Niemczech tego nie ma ?
  • camel_3d 14.09.08, 12:42
    bogaci moga sobie pozwolic na sport, maja hobby itd. "biedota" spedza czas
    przed TV, je i znow TV..idt... nie maja hobby, moze poza grilowaniem i
    jedzeniem. No i nie moga sobie pozwolic na lepszy klub fitness.
  • Gość: Loco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 13:08
    Odwołałem się do arykułu, który napisał że to problem zamożności państwa. Sport
    jest za darmo, więc śmiem twierdzić że nie jest to problem finansowy. Poza tym
    biednemu chyba łatwiej sobie odmówić nadwyżkowej ilości jedzenia. Skoro to nie
    kwestia zamożności to zastaje tylko kultura osobista.
  • Gość: joanna182-0 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:53
    jaki lepszy klub fitness. nie ważna jak wygląda klub ważne jak są
    prowadzone zajęcia. Ja chodze do osiedlowego klubu na aerobic za 3
    razy w tygodniu płace 53zł/m-c i to jest mało wiec jak ktoś chce to
    może pójść i poćwiczyć do tego babka daje niezły wycisk. pozdrawiam
  • pinion 14.09.08, 15:50
    camel_3d napisał:

    > bogaci moga sobie pozwolic na sport, maja hobby itd. "biedota" spedza czas
    > przed TV, je i znow TV..idt... nie maja hobby, moze poza grilowaniem i
    > jedzeniem. No i nie moga sobie pozwolic na lepszy klub fitness.

    Nie trzeba odwiedzać drogiego klubu fitness, wystarczy sobie kupić rower i go
    używać.
  • nessie-jp 14.09.08, 16:33
    > Nie trzeba odwiedzać drogiego klubu fitness, wystarczy sobie kupić rower i go
    > używać.

    Kiedy?

    Kiedy ma używać tego roweru matka dwójki dzieci, która pracuje 8 godzin
    dziennie, do pracy dojeżdża 2 godziny dziennie, zakupy robi 1 godzinę dziennie,
    gotuje 1,5 godziny dziennie, z dzieckiem lekcje odrabia 1 godzinę dziennie... i
    tak dalej, i tak dalej? Albo kupi byleco wstępnie przetworzone na obiad (np.
    burgera), ale za to spędzi więcej czasu z dzieckiem, albo poleci do sklepu po
    świeżyznę i postoi przy kuchni, ale za to dziecko posadzi przed telewizorem.

    Młode szczylki, które nigdy w życiu nie były za nikogo odpowiedzialne, są pełne
    genialnych pomysłów, jak ułożyć innym życie. A tymczasem to nie jest takie proste.

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • pinion 14.09.08, 17:28
    Wcale nie neguję postaw ludzi pracy, którzy nie mają czasu żeby podrapać się po
    dupie bo już za chwilę mają zaległości.

    Kiedy ?
    Wiesz, a może to raz mąż ugotuje obiad?
    ( w Polsce matki lubią hodowaćcw...i, którym się wydaje, że kobieta ma gotować,
    prać, dawać d... i jeszcze wychowywać dzieci i pracować i w ogóle nie starzeć
    się, nie tyć, nie męczyć )
    Po drugie, jest sobota, można by wziąć dzieciaki na rower i pojeździć ?
    Po trzecie : bardziej piłam do sposobu życia dzisiejszej banonwej młodzieży w
    wieku lat 16stu, w nadmiarze lewych zwolnień z zajęć w-fu i z wrodzonym wstrętem
    do kiwnięcia nogą a co dopiero ręką.
    A po czwarte : wiem jak wygląda życie zapracowanej kobiety. Co prawda mnie i
    brata w domu już nie ma, nie trzeba nam dupek podcierać i sprzątać za nami i
    patrzeć czy aby obiad nam smakuje... Ale matka nadal ma mało czasu, wraca do
    domu zjechana jak koń po westernie, do tego w domu jeszcze czeka na nią robota,
    ewentualnie w weekend jestem ja i wtedy idziemy na ogród albo jedziemy do
    miasta, bo maminy płaszcz nadaję się tylko na obiad dla moli. Wiem jak bardzo
    nie chce się człowiekowi, który 8h co najmniej siedzieć musi za biurkiem i jak
    bardzo niszcząco wpływa to na jego psychikę, posturę fizyczną i chęć do życia.
  • marajka 14.09.08, 19:27
    Taka zagoniona matka raczej gruba nie będzie. Są jeszcze jednak
    weekendy, kiedy zamiast TV czy kina, można przygotować wycieczkę
    rowerową, lub wyjście na basen. (ZAKUPY GODZINĘ DZIENNIE? Nie
    przesadzasz? Tyle to się na cały tydzień robi). Można zwyczajnie
    pogimnastykować się w domu. No i nie trzeba się obżerać.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • Gość: nzdg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 22:57
    a co robiła twoja matka?? jak się jest mądrym to jest czas na wsszystko człowiek
    nie musi żreć tyle ile świnia
  • nessie-jp 15.09.08, 13:55
    Gość portalu: nzdg napisał(a):

    > jak się jest mądrym to jest czas na wsszystko

    Jasne, kituś. Porozmawiamy, jak znajdziesz pracę, założysz rodzinę i będziesz
    miał dwoje dzieci. Zobaczymy, jak wtedy znajdujesz czas na wszystko.


    > człowiek nie musi żreć tyle ile świnia

    A kto ci powiedział, że musi? Chyba niewłaściwe książki czytałeś.



    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • Gość: Juliusz IP: *.npg.org.uk 14.09.08, 19:16
    W pelni sie zgadzam. To problem przede wszystkim kultury jedzenia, zamoznosc
    jest, ze sie tak wyraze, czynnikiem drugiego rzedu. Przykladem jest roznica
    miedzy Anglia i Francja. w tej pierwszej nigdy nie istniala i prawdopodobnie nie
    bedzie istniec kultura ''slow food'', Francji i jej kulinarnego wysublimowania
    nie trzeba nikomu wyjasniac. Kraje ''na dorobku'', jak Polska, oczywiscie
    kopiuja te gorsze wzorce, czego efekt juz powoli zaczyna byc widoczny.
  • Gość: iwona IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:05
    Kultura jedzenia: obiady sa jedzone na miescie albo przed tv, lekcje
    wf to koszmar (wiem, bo pracowalam w szkole) niewykwalifikowany
    nauczyciel, rodzice, ktorzy nie maja pojecia o zdrowym odzywianiu,
    no i jedzenie ogolnei jest nafaszerowane roznymi dodatkami, jak nie
    konserwantami to smakowymi, ktore sa szkodliwe dla zdrowia. Taka
    szynka to jzu nie szynka to przetworzone weilokrotnie pare procent
    miesa a reszta chemia, jak mamy nie tyc?????
  • Gość: Iwona IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:35
    Kolega widze frankofil, mieszkam w Anglii i znam mnostwo Francuzow,
    ktorzy w zyciu nie ugotowali ani jednego dania, bo nie umieja... Ja
    gotuje codziennie, bo lubie gotowac, mam tez mnostwo ksiazek
    kucharskich angielskich i sa tam naprawde wspaniale dania z roznych
    rejonow. W kazdej kuchni sa dania mniej zdrowe,tak samo we
    francuskiej, chociazby geste sosy zaprawiane smietana. Ja jem
    wszystko w umiarze. Tu chodzi o styl zycia, odzywianie sie i duzo
    ruchu. Przystanki autobusowe co 3 metry i nafaszerownae swinstwami
    jedzenie sprzyja w utrzymaniu wagi w normie.
  • camel_3d 14.09.08, 12:39
    jada do Polski widze coraz wiecje koszmarnych malych tlusciochow. Czasem rodzice
    wygladaja normalnie, a dzieciak wyglada jak mala ciuciwa...
    ale co ciekawsze ...kobiety sa szczuple, za to faceci w polsce to jeden wielki
    tluszcz, szczegolnie wsrod nizszych klas spolecznych.
  • Gość: Fatman IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 13:34
    Polskie kobiety są szczupłe??? Owszem, dużo im brakuje do koszmarnie otyłych
    Brytyjek, ale niestety szczupłych jest niezbyt dużo, większość oscyluje między
    górną strefą normy a nadwagą. Zależy co kto definiuje jako szczupłość - dla
    mnie szczupłość to waga w dolnej strefie medycznej normy, czyli BMI z zakresu
    18.5 - 21.75.
    Co do facetów to się zgadzam, sam niestety jestem tego przyładem.
  • Gość: ~~*~~ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:39
    Gość portalu: Fatman napisał(a):
    > Polskie kobiety są szczupłe??? Owszem, dużo im brakuje do koszmarnie otyłych
    > Brytyjek, ale niestety szczupłych jest niezbyt dużo, większość oscyluje między
    > górną strefą normy a nadwagą. Zależy co kto definiuje jako szczupłość - dla
    > mnie szczupłość to waga w dolnej strefie medycznej normy, czyli BMI z zakresu
    > 18.5 - 21.75.
    > Co do facetów to się zgadzam, sam niestety jestem tego przyładem.

    Skoro sam jesteś gruby to dlaczego Twoja dziewczyna ma być chuda?
    Modelki nie mogą mieć BMI poniżej 18. Śmiesznie byś wyglądał jako kulka, z modelką.
    Wymagasz od innych - wymagaj od siebie.

    A swoją drogą różne są poglądy, są ludzie szczupli, ale beznadziejnie
    niezgrabni, lepiej mieć więcej ciała, ale być zgrabnym. Chociaż takim ludziom,
    nie da rady tego wytłumaczyć. Ważne jest opakowanie, a nie to co w środku.
    Gratuluję pomysłowości i współczuję na przyszłość.
  • Gość: Fatman IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 15:22
    Gość portalu: ~~*~~ napisał(a):
    > Skoro sam jesteś gruby to dlaczego Twoja dziewczyna ma być chuda?

    Czy ja pisałem coś o mojej dziewczynie???
    Czy gdziekolwiek pisałem o chudości???


    > Modelki nie mogą mieć BMI poniżej 18. Śmiesznie byś wyglądał
    > jako kulka, z modelką.

    Tak samo śmiesznie wygląda chudy Anglik z żoną - kulą tłuszczu.
    Pisałem poza tym o szczupłych dziewczynach, a nie o chudych modelkach.


    > Wymagasz od innych - wymagaj od siebie.

    Właśnie to robię. Nie wiem czy zauważyłeś że nawet siebie skrytykowałem za
    wagę. Nawet nie wiesz ile w tym roku schudłem. Bardzo trudno schudnąć w
    Wielkiej Brytanii (nie wiem czego oni dodają do jedzenia, że jest tak tuczące -
    w Polsce jadłem tyle samo i ważyłem 30kg mniej), ale walczę. Co ciekawe
    większość ludzi twierdzi że jestem szczupły - takie są u nas normy społeczne).
  • kretowski 04.10.08, 22:20
    Przecież wiadomo, że Anglicy to jedno wielkie nic nie warte prostackie gie.
    Lepiej częściej reklamujcie Francję, albo Szwecję.
  • xevo 14.09.08, 15:34
    Nie tylko w Wlk. Brytanii dzieci są coraz grubsze. U nas też. Powód jest
    jeden. Zamiast grać w piłkę z kolegami i koleżankami na podwórku robią to na
    komputerze przez Internet. Tylko więcej ruchu może zapobiec otyłości.
    Utrzymanie wagi to nie żaden cud. Wystarczy jeść tyle ile się spala. To
    wszystko. Jak się siedzi na du...ie 8 h w biurze, a je jak górnik, to pupa
    rośnie i żadna dieta tu nie pomoże. Tylko ruch i jedzenie według potrzeb, a
    nie apetytu.
  • Gość: envi IP: *.cable.ubr12.edin.blueyonder.co.uk 14.09.08, 16:04
    ale w UK - zwlaszcza w Szkocji to naprawde jest duzo
    grubasow...dziewczyny maja zero kompleksow - wkladaja kiecki, jakies
    topy w ktorych wygladaja jak jakies balerony i sie nie przejmuja,
    jedza tylko potrawe narodowa - frytki na obiad i kolacje i
    sniadanie, mama daje malemu dziecku do jedzenia paczke czipsow...oni
    nawet w wiekszosci nie potrafia gotowac.
  • Gość: envi IP: *.cable.ubr12.edin.blueyonder.co.uk 14.09.08, 16:07
    i jeszcze jedno - takie shitowe jedzenie jest o wiele i tansze niz
    normalne, zdrowe. Gotowanie obiadu mniej sie oplaca niz pojscie do
    Mc Donalda, wiec duzo ludzi w niedziele idzie na obiadek do MCD...
  • pinion 14.09.08, 16:09
    I nie dziwne.

    Przytyłam 5kilo przeprowadzając się do mieszkania z daleka od centrum (
    przestało mi się chcieć dojeżdżać 6km rowerem w jedną stronę do centrum ) a
    dodatkowo w bloku mieliśmy windę. 5kg in plus. Pierwsze 5kg jakie złapałam od
    10lat. Nie przeszkadzają mi one, tylko garderobę trzeba było wymienić bo z 89cm
    w biodrach zrobiło się 98. Mimo wszystko nadal mam BMI poniżej 18,5, normalna
    waga dla mnie to 62 kilogramy, jeszcze 10 mi brakuje.
    Za to z domu mam zbyt dobre nawyki żywieniowe i niestety trudno mi się ich
    wyzbyć. Nie piję przed, po ani w trakcie posiłków. Rzadko piję napoje słodzone
    typu soki, cola, nie lubię ( tych drugich ). Do tego jem co 2-3h, zazwyczaj
    nieduże porcje aczkolwiek jak się zapomnę i przeczekam 1wszy głód to potem bywa,
    że nie jem a żrę. Nie mogę się tylko wyzbyć żarcia po nocy i późnego jedzenia.
    Kwestia genetyki m.in. i przyzwyczajeń - oboje z bratem jesteśmy szczupli,
    ojciec również, trochę mamie się nagromadziło ale nie jest wielorybem, jakby
    zgubiła z 10kg to byłaby laska.
    Jako dzieci byliśmy karmieni zamiast kaszką - warzywnymi zupkami ( mama sama nam
    gotowała ). Do tego nie było mowy o chipsach, frytkach i hamburgerach.
    Hamburgery były w domu, z mięsa mielonego najlepszej jakości i z warzywami z
    ogródka. Shit z McDonalda powoduje, że mi się treść żołądkowa cofa... Czasem
    przetrawię longera w KFC...
    Znów mieszkam w centrum, znów jeżdżę rowerem, ważę 52kg +-2kg i jest mi z tym
    dobrze, chociaż od siodełka w rowerze boli mnie koścista dupa. Dla mnie
    ratunkiem na zrobienie masy jest siłownia + odżywki, ewentualnie musiałabym
    leżeć i jeść i leżeć i jeść i leżeć... a tak nie umiem.
    W mojej klasie w liceum nie było ani jednej otyłej dziewczyny, wszystkie
    zgrabne, szczupłe, niektóre bardziej kobiece, niektóre mniej. Jak patrzę za to
    na koleżanki 18letniej kuzynki ( małego wielorybka ) to jestem przerażona.
    Wszystkie mają ogromne biusty i nadwagę. Z drugiej strony jeszcze są te młode,
    co mają lat 17ście i chowają piersi garbem na plecach, nie jedzą obiadu bo są
    święcie przekonane, że będą od niego grube. Albo totalna bezkrytyczność albo jej
    nadmiar.
    A można by już przestać było lansować te panienki z fotoszopa...
  • nessie-jp 14.09.08, 16:35
    > Hamburgery były w domu, z mięsa mielonego najlepszej jakości i z warzywami z
    > ogródka.

    No więc sama widzisz -- jak w domu jest tyle pieniędzy, że starcza na mięso
    najwyższej jakości, a matka zamiast pracować 10 godzin dziennie w biurze, hoduje
    warzywa w ogródku i przeciera zupki, to potem dzieci są szczupłe. Ale ile rodzin
    -- czy to w USA, czy w WB, czy w Polsce -- może sobie na to pozwolić? Ile rodzin
    utrzyma się z jednej pensji?

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • pinion 14.09.08, 17:08
    Rzeczywiście było tak, że mama siedziała z nami jak byliśmy mali - ja do ok.3
    roku życia mieszkałam z rodzicami w akademiku, potem ojciec w wojsku, my w domu
    z prababcią, na przepustce wyprodukowali brata ( mama pracowała a ja chodziłam
    do przedszkola ( tam panie przedszkolanki wpychały we mnie mięso mówiąc "Pozioma
    jedz mięsko, mięsko zdrowe " a ja w policzkach przynosiłam do domu ( tłumaczyłam
    to potem, że nie jestem przystosowana do jedzenia mięska ), potem młody się
    urodził to znów mama siedziała z nami - z tym, że ja znów poszłam do przedszkola
    bo mnie ciągnęło do dzieciaków. W domu nie było pieniędzy w nadmiarze - w
    ogródku grzebaliśmy wszyscy, ubrania mama nam szyła ( jako chudzinom nie
    wszystko nam pasowało, poza tym taniej - no i nikt nie miał takich lansiarskich
    ubrań z pieskiem, jaki wystawał poza kamizelkę ). Większość czasu rodzice
    pracowali oboje, ale pieniędzy było tak na styk. Ani samochodu, ani własnego
    mieszkania. Za to akurat jedzenie to jest ostatnia rzecz na której się
    oszczędzało - mięso w domu zawsze było chude, jak najlepsze jakości, mleko
    bezpośrednio od krowy, warzywa z ogrodu, jaja od kur sąsiadów.
    To nie jest kwestia jakiegoś większego dobrobytu a priorytetów.
    Od paru lat mieszkam we Wrocławiu, teraz mieszkamy tu oboje z bratem i jak
    jeździmy do domu w woj. lubuskim to przywozimy lokalną kiełbasę oraz jaja od
    sąsiadów i warzywa jak jest sezon. Nie wyobrażam sobie przymusu zjedzenia
    jajecznicy z jajek, które pochodzą z fermy.
    Nasza lodówka jest mało studencka, nie ma w niej najtańszego piwa i najtańszej
    margaryny tylko masło prawdziwe i salami do kanapek, ale zdrowie ma się tylko
    jedno. I powinno się je jakoś szanować. No i w ramach możliwości ( ale to do
    tego nie wolno być leniem ) ograniczyć spożycie przetworzonej żywności. Poza tym
    zdrowa dieta wcale nie jest taka droga... tylko trzeba chcieć nad nią odrobinę
    popracować :)
  • nessie-jp 14.09.08, 16:00
    "Na wielkich osiedlach jednorodzinnych domków nie ma chodników, wszędzie
    jeździ się samochodem,"

    Bo to trochę większy kraj niż Polska. W Polsce trudno się przejść 3 kroki,
    żeby nie trafić na kawiarnię, sklepik, kiosk. USA to pół kontynentu, a tylko
    wielkie miasta mają taką gęstość zaludnienia (i rozmieszczenia punktów
    usługowych), która umożliwia chodzenie pieszo. I w tych wielkich miastach
    ludzie bardzo dbają o linię, np. businesswomen biorą szpilki do torby,
    zakładają sportowe buty i chodzą po kilka kilometrów pieszo do pracy w biurze.
    W Polsce -- nie do pomyślenia!


    "je się tłusto wielkie kawały mięsa z barbecue oraz wielkie porcje śmieciowego
    jedzenia z fastfoodów..."

    ...a wokół biega Jason w hokejowej masce ścigany przez Barta Simpsona w
    swetrze Freddy'ego Krugera. Jeszcze jakieś stereotypy? Szkoda, że autor nie
    napisał, jacy głupi się ci Amerykanie. No zupełne dno w porównaniu z takim na
    przykład smukłym i zdrowo odżywionym Polakiem po podstawówce.

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • Gość: gosc IP: *.gprs.plus.pl 14.09.08, 19:19
    Jakoś tak się składa, że te amerykańskie porcje śmieciowego jedzenia
    to całkowita prawda. Spędziłam trochę czasu w USA i trochę
    widziałam. Fast foody na każdym rogu ulicy, pieszo nie dojdziesz, bo
    chodnika nie ma. Czułam się jak kosmitka idąc do najbliższego
    sklepu - nawet nie 10 min. Samochody zwalniały, a kierowcy bacznie
    mnie obserwowali. Coli i hamburgerów oraz pizzy nie ruszyłam przez
    ten czas. Przerażały mnie porcje - to, co u nas jest 'duże' tam
    jest 'małe'. Nawet producenci samochodów 'dopasowują się' do tych
    wielkości, produkując odpowiednie wielkości półeczek na kubki do
    samochodów. Producenci odzieży też się dostosowują - szczególnie ci
    produkujący bieliznę - na okrągłości poniżej pasa mają specjalnie
    wyprofilowane wykroje, czyli worki. Rozmiar noszony przeze mnie w
    Polsce nijak się ma do tego amerykańskiego - tam były dodatkowe
    worki w tych miejscach.
    Zastanówmy się co zrobić, aby to nie doszło do Polski. A widząc, co
    sprzedaje się w szkolnych sklepikach nie napawa radością. Czipsy,
    kola, drożdżówki - zero kanapek, owoców, wody mineralnej. I jeszcze
    nam McDonalds'a budują w mieście...
    A w Anglii - dzieci na lunch do szkoły dostają mikroskopijnej
    wielkości jabłko (bez smaku), kanapke (z sosem majonezowym), czipsy
    i cole (light!!!) - widziałam, żyłam z Anglikami i to nie był
    wyjątkowy przypadek. To, co ich dziwiło to, że ja odmawiałam -
    wybierałam sałaty (czy kiedyś będą takie w POlsce?).
    Polecam film - w ramach edukacji - "Supersize me".
  • nessie-jp 14.09.08, 20:41
    > Zastanówmy się co zrobić, aby to nie doszło do Polski. A widząc, co
    > sprzedaje się w szkolnych sklepikach nie napawa radością.

    Dlaczego nie napawa? Przecież bardzo wiele się mówi o tym, że w Polsce od tego
    roku mają być promowane te sklepiki, które będą sprzedawały zdrową żywność.

    USA to po prostu taki kraj, że łatwo tam utyć, a schudnąć trudno. Ale
    krzywdzącym stereotypem jest wrzucanie wszystkich do jednego wora. To tak, jakby
    o Polakach powiedzieć, że u nas na każdą kolację w każdym domu jest zawsze śledź
    i pół litra...

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • zigzaur 21.09.08, 10:35
    Śledź i pół litra to jest na klinowe śniadanko.
  • Gość: Iwona IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:24
    z czeogs sie biora te stereotypy... Moze ja bym sie ich wyzbyla, ale
    tu ciagle pokazuja w TV jak straznicy wyciagaja przez okno
    nastepnego grubasa, ktory nie moze o wlasnych silach podniesc sie z
    lozka i nie miesci sie w drzwiach, i te placzace grubaski w
    przeroznych programamch, gdzie im wmawiaja, ze sa piekne , bo nie
    wazne jak wygladaja, ale od srodka sa piekne, i nieodpowiedzialni
    ludzie, ktorzy organizuja konkursy na kto najwiecej zje czegostam i
    mamy, ktore maja 5 metrow do szkoly i wsiadaja w samochod....
  • Gość: Shizumi IP: *.lutn.cable.ntl.com 14.09.08, 16:46
    Wcale nie powiedziałabym, że Brytyjki są grube, a raczej grubokościste, często
    dość niskie i to razem sprawia wrażenie toporności. Taka dziewczyna nawet jakby
    mocno schudła, to i tak miałaby potężne nogi, szerokie biodra - nigdy nie byłaby
    smukła. Ale za to często są rumiane i pełne energii, co przynajmniej na mnie
    robi sympatyczne wrażenie. Nie są smukłe i wiotkie, ale tłuste też nie. To po
    prostu inna budowa.

    Dla odmiany - u nas wiele jest kobiet 60+, które się roztyły, a tu co krok widzę
    takie chudziutkie starsze kobiety, co wyglądają na takie, które odleciałyby
    jakby się dmuchnęło i chyba noszą rozmiar 32 0_0
  • pinion 14.09.08, 17:17
    Jakoś jak się tak przejść np. po okolicy wrocławskiego rynku to można
    stwierdzić, że wcale młodzież nie jest taka zaniedbana - młode damy ubrane od
    stóp do głów w markowe ciuchy z najnowszej kolekcji w h&m - wcale nie świadczą o
    tym, że komuś w domu brakuje. Tylko zauważam jedną tendencję - jak taka młoda
    dama dostaje kasę na obiadek w szkole, to kupuje batonika a za resztę kasy
    papierosy. A jak zgłodnieje to czasem wpadnie do Maka... Ale mama o tym nie
    wie... Trochę za dużo swobody i bezstresowego wychowania.
  • Gość: lansiara IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.09.08, 20:42
    heheehehehe:DDDDD A od kiedy ciuchy z h&m oznaczaja dobrobyt, hehe, raczej wrecz
    przeciwnie, hehehe:DDDDD

    A co do utytych brytyjek, to sie zgodze z autorem. Dzis wlasnie wrocilam z
    krotkiego pobytu na wyspie. Takiego nagromadzenia grubasow na ulicy, to ja
    jeszcze w zyciu nie widzialam. Cos potfornego! Z trudem mozna z tlumu wylowac
    choc jedna zgrabna (i do tego w miare ladna, znaczy bez tradziku tudziez
    obrzydliwych tatuazy) laske. A faceci to porazka, nie ma na czym oka zawiesci.
    Teraz rozumiem dlaczego Beckham to tam takie bostwo, coz, brak konkurencji robi
    swoje. BTW tez rozumiem dlaczego tak wielu polskich fizoli sie tam swietnie
    czuje, niezle sie wpasuja w tlum z tymi swoimi pekatymi brzuchami, lysymi
    glowkami i twarzami jak arbuzy.
  • pinion 14.09.08, 20:57
    Nie rozumiem obrony tej firmy - fakt, że ceny ubrań mają standardowe - jak w
    reserved czy innych sieciówkach - to jednak jakość nie idzie w parze z ceną. I
    moim zdaniem są za drogie, bo kupuję niefirmowe ubrania lepszego gatunku za
    zdecydowanie mniejsze pieniądze.
  • Gość: y IP: 89.243.147.* 14.09.08, 21:18
    hehe, akurat sie wpasowuje, dobre dobre
    angole przeciwnie do "angolek" sa raczej szczupli, biali i sniadzi oczywiscie,
    czarni sa czesto upasieni niemozebnie... :)
  • nessie-jp 14.09.08, 21:41
    > czarni sa czesto upasieni niemozebnie... :)

    A to już jest pochodna dwóch rzeczy -- zamożności i genetyki. Czarnoskórzy
    Anglicy są często mniej zamożni, więc gorzej jedzą (więcej białego pieczywa,
    ziemniaków (frytek), makaronu, piwa -- niż wykwintnych serów, wina, świeżych
    owoców, delikatnego chudego mięsa). A po drugie, czarnoskórzy w ogóle mają
    przechlapane -- genetyczna skłonność do tycia... Ogólnie rzecz biorąc, to
    najgorzej być chyba średniozamożną Murzynką. :/

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • Gość: ilona IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:50
    A Ty pewnie szczuplutka i sliczna.... Mam synowa Angielke i jest i
    zgrabna i sliczna, a co do Polek to duzo sie mowi, jakie to one
    piekne, a tak naprawde jedna na tysiac moze ladna, u nas w biurze
    pracuja 2 Polki, jedna chuda jak szkapa, druga ma tylek rozmiar 22,
    a co do Anglikow to mnie sie podobaja, bo sa przesympatyczni i jakos
    grubych nie widze za czesto. Nie krytykowala bym tez Polakow, bo
    akurat spotkalam milych i przystojnych, wiadomo wyjatki sie zdarzaja
    jak wszedzie.
  • Gość: gift IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 20:33
    co 2-3 dni po około 10 km. Człowiek czuje się świetnie, kondycja dopisuje, i
    nie wiem co to nadwaga, polecam.
  • Gość: Fatman IP: *.zone2.bethere.co.uk 15.09.08, 00:42
    Nie każdy może biegać. Ja na przykład mam chore kolana i wszelkie bieganie,
    jazda na rowerze i wszystkie inne sporty wymagające użycia nóg odpadają. Nic,
    tylko się powiesić :(
  • rotkaeppchen1 14.09.08, 20:47
    Otylosc to kwestia swiadomosci i kultury jedzenia.
    Tak jak juz ktos stwierdzil, nie dobrobyt warunkuje otylosc, bo to
    wlasnie mniej zamoznych ludzi cechuje ta przypadlosc. W krajach
    Europy Zachodniej ludzie mniej zamozni sa czesto takze mniej
    wyksztalceni a co za tym idzie mniej swiadomi pewnych zaleznosci (np
    wlasnie miedzy sposobem odzywiania a stanem zdrowia), podejrzewam,
    ze nawet nie zastanawiaja sie nad tym. W takich krajach jak Polska,
    gdzie czesto profesor (taki prawdziwy, a nie z kupa kasy i tytulem
    zdobytym po znajomosci) zarabie grosze, czy lekarz, czy
    pielegniarka - czyli ludzie swiadomi i intelektualnie "pobudzeni",
    otylosc dotyczy w wiekszosci przypadkow przedstawicieli tych grup
    zawodowych, ktore zarabiaja czesto wiecej niz ww, ale ich praca nie
    wymaga myslenia. Czy swiadoma zagrozenia pielegniarka zarabiajaca
    1000zl wysle dziecko do mcdonaldsa? Nawet jezeli byloby to tansze
    niz przygotowanie zdrowego posilku? Poza tym, bez przesady, jezeli
    ktos chce, najdzie zdrowe produkty po przystepnej cenie. Trzeba
    jednak chciec.
    A wracajac do tematu otylych dzieci. Pare lat temu mieszkajac w
    Heidelbergu wracalam autobusem do domu. W pewnym momencie wsiadlo ok
    10 dzieci, wszystkie otyle. Nie z nadwaga wieksza czy mniejsza - one
    byly po prostu tluste!! Serio, pierwsza mysl, jaka mi przyszla do
    glowy, to to, ze w okolicy znajduje sie szkola dla dzieci
    uposledzonych fizycznie, chorych itd. Dopiero, kiedy zobaczylam ze
    kolejne dziecko siega do plecaka po zelki, wafelki, i batoniki - i
    to w ilosci hurtowej, uswiadomilam sobie, ze one sa po prostu
    SPASIONE!!! I czyja to wina? Tych siedmio-, dziesieciolatkow?
    Tak jak odpowiednie instytucje pilnuja rodzicow aby dzieci poddawane
    byly kontroli np dentystycznej czy szczepieniom, powinien byl
    rowniez rozwiazany problem odzywiania i otylosci. Wielu rodzicom
    latwiej jest dac dziecku 5 euro na posilek, za ktore kupione beda
    slodycze, niz przygotowac zdrowe kanapki i owoce.














  • Gość: Pilt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 21:03
    tylko kultura ruszania się. Można jeść jak świnia tylko trzeba się ruszać, biegać, pływać, robić coś ze sobą a nie siedzieć przed TV czy kompem i narzekać na jedzenie. Jakoś nie spotkałem grubasa na maratonie, na rowerze czy dobrze pływającego. Ale jak się jest leniwym to skutki są łatwe do przewidzenia. Bo ktoś powie, że kasy nie ma? A skakanka do przepraszam - cholery - to majątek kosztuje? Buty do biegania fortunę? Na rachunki za komórki więcej niektórzy płacą. Trzeba tylko chcieć, nic więcej, po prostu chcieć. I powywalać do kosza wszystkie diety cud i stery środków odchudzających robiących wodę z mózgu. Jak ktoś jest leniwy to żadne dietki nie pomogą. Pozdrawiam.
  • rotkaeppchen1 14.09.08, 21:24
    Gość portalu: Pilt napisał(a):

    > tylko kultura ruszania się. Można jeść jak świnia tylko trzeba się
    ruszać, bieg
    > ać, pływać, robić coś ze sobą a nie siedzieć przed TV czy kompem i
    narzekać na
    > jedzenie. Jakoś nie spotkałem grubasa na maratonie, na rowerze czy
    dobrze pływa
    > jącego. Ale jak się jest leniwym to skutki są łatwe do
    przewidzenia. Bo ktoś po
    > wie, że kasy nie ma? A skakanka do przepraszam - cholery - to
    majątek kosztuje?
    > Buty do biegania fortunę? Na rachunki za komórki więcej niektórzy
    płacą. Trzeb
    > a tylko chcieć, nic więcej, po prostu chcieć. I powywalać do kosza
    wszystkie di
    > ety cud i stery środków odchudzających robiących wodę z mózgu. Jak
    ktoś jest le
    > niwy to żadne dietki nie pomogą. Pozdrawiam.


    Ruch jest bardzo wazny ale tez nie pomoze, jezeli czlowiek zle sie
    odzywia.
    Jestem tego dobrym przykladem. Przez wiele lat odzywialam sie
    niezdrowo i dreczylam cwiczeniami fizycznymi - dreczylam, bo
    szczerze mowiac za sportem nie przepadam. Stosowalam diety i ruch i
    i tak nie chudlam a przynajmniej nie tyle ile powinnam.
    Po konsultacji z lekarzem okazalo sie, ze zamiast ograniczac
    tluszcze - co propaguje wiekszosc diet, powinnam zrezygnowac z
    pewnych weglowodanow, np cukrow znajdujacych sie w slodyczach czy z
    bialego pieczywa, makaronu itd. Poza tym jem do syta, takze mieso,
    sery zolte, plesniowe, jajka, orzechy itp, czyli produkty ogolnie
    uwazane za bardzo tuczac. Nie katuje sie sportem - moj ruch to
    chodzenie pieszo - zamiast autobusu, pare razy w tygodniu i czasem
    rower. W ciagu 2 lat schudlam 30 kg, moja waga sie ustabilizowana,
    jestem najedzona (znaczy nie gloduje, jak to sie robi podczas
    stosowania diet), wyniki badan w normie.
    Podsumowujac: odpowiednie odzywianie plus prowadzenie normalnego
    trybu zycia - normalnego, czyli nie non stop przed TV lub przed
    komputerem stanowia gwarancje osiagniecia rownowagi zdrowotnej.
    Pozdrawiam
  • Gość: poprzednik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 21:50
    człowiek nie jest przystosowany, żeby jeść "do syta". Poczucie lekkiego głodu jest zdrowe, jesteśmy do tego genetycznie przystosowani. Tak było od zawsze, nawet jak człowiek biegał za przysłowiowymi mamutami i polował z włócznią. To nasza kultura telewizyjna podaje nam wzory typu "jesteś głodny - zapchaj się batonikiem". Czego to nie wymyśla, żeby ludzi ogłupić i na tym zarobić. Uważam tylko, ze ruch dla osoby przeciętnie zdrowej jest najlepszym lekarstwem na nadwagę a sport to nie katowanie się. Uwierz, można przebiec 15 km i być z tego szczęśliwym i zadowolonym, nie czując nadmiernego zmęczenia. Ruszanie się wpływa nie tylko na zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. Lepiej się myśli, organizm jest dotleniony, uwalniają się hormony odpowiedzialne za odczuwanie szczęścia. Warto spróbować. Kiedyś było rzucone hasło przez nieżyjącego już dziennikarza sportowego: 3x30x130 - trzy razy w tygodniu po 30 minut z tętnem około 130. Trzeba chcieć, nic więcej. To naprawdę nie jest wiele. I jest się zdrowszym. Pozdrawiam.
  • rotkaeppchen1 14.09.08, 23:02
    Gość portalu: poprzednik napisał(a):

    > człowiek nie jest przystosowany, żeby jeść "do syta". Poczucie
    lekkiego głodu j
    > est zdrowe, jesteśmy do tego genetycznie przystosowani. Tak było
    od zawsze, naw
    > et jak człowiek biegał za przysłowiowymi mamutami i polował z
    włócznią. To nasz
    > a kultura telewizyjna podaje nam wzory typu "jesteś głodny -
    zapchaj się batoni
    > kiem". Czego to nie wymyśla, żeby ludzi ogłupić i na tym zarobić.
    Uważam tylko,
    > ze ruch dla osoby przeciętnie zdrowej jest najlepszym lekarstwem
    na nadwagę a
    > sport to nie katowanie się. Uwierz, można przebiec 15 km i być z
    tego szczęśliw
    > ym i zadowolonym, nie czując nadmiernego zmęczenia. Ruszanie się
    wpływa nie tyl
    > ko na zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. Lepiej się myśli,
    organizm jest dot
    > leniony, uwalniają się hormony odpowiedzialne za odczuwanie
    szczęścia. Warto sp
    > róbować. Kiedyś było rzucone hasło przez nieżyjącego już
    dziennikarza sportoweg
    > o: 3x30x130 - trzy razy w tygodniu po 30 minut z tętnem około 130.
    Trzeba chcie
    > ć, nic więcej. To naprawdę nie jest wiele. I jest się zdrowszym.
    Pozdrawiam.

    Do syta nie oznacza tu przejedzenia sie do granicy mozliwosci, tylko
    brak poczucia nawet lekkiego glodu - czego ja osobiscie nie lubie. I
    w moim sposobie odzywiania nie chodzi o to, zeby to poczucie
    wyeliminowac zapychajac sie czymkolwiek - jak wspomnialam, slodycze
    sa wykluczone.
    Wiem, ze mozna byc szczesliwym uprawiajac sport - jezeli sie to
    lubi. Ja jestem z natury leniwcem, i mimo ze nie przepadam za ruchem
    (wiem, to zle, ale zapewniam, ze oprocz tej wady mam pewne zalety ;-
    )) mobilizuje sie, wlasnie dla zdrowia do chodzenia pieszo, zamiast
    jazdy autobusem (jednorazowo 50min szybkiego marszu) lub do jazdy na
    rowerze. Czasem ide na basen, bardziej dla przyjemnosci niz sportu.
    Mysle, ze przede wszystkim wazna jest swiadomosc, co zdrowe a co
    nie. Majac taka swiadomosc, przy odrobinie zdrowego rozsadku
    czlowiek stara sie zmieniac swoje zgubne nawyki. Przynajmniej ja
    staram sie to robic i wybieram to, co dla mnie najlepsze i
    najwygodniejsze - bo umowmy sie, ciagle przymuszanie sie do czegos
    konczy sie najczesciej niepowodzeniem na calej linii.
    Pozdrawiam :-)
  • mara571 09.10.08, 16:42
    zgoda na sport, ruch jako jedna z metod utrzymywania rozsadnej wagi.
    Ale to nie wystarczy: spozywanie zywnosci "wysoko przerobionej" gotowych potraw
    jest nastepna przyczyna otylosci.
    Firmy dodaja do tych produktow skladniki poprawiajace smak i zwmagajace apetyt,
    przede wszystkim glutaminian sodu.
    Ale najwiecej zbednych kilogramow dorabiamy sie przez slodycze.
    Z mojego dziecinstwa pamietam, ze nagroda potrafil byc cukierek, malutki kawalek
    czekolady, a dzisiaj maluchy zamiast drugiego sniadania zjadaja czekoladowe
    batony popijac coca cola.
  • poznan-city 15.10.08, 18:15
    mara571 - mnie zastanawia jak można jeść na śniadanie chleb posmarowany
    czekoladą ze słoika (ta nutella czy inne podobne), na obiad mc donald's, pizza
    czy coś takiego, na kolację hmmm - KFC? a pomiędzy posiłkami batoniki, chipsy i
    to, czego nie wcisnęli w czasie śniadania, obiadu czy kolacji

    sami wybieramy co jemy (małe dzieci też, z tym, że czasem źle wybierają a
    rodzice chcąc mieć spokój pozwalają im na taki wybór)

    zgubi nas "chodzenie na łatwiznę"
  • Gość: gosc zyczliwy IP: *.socal.res.rr.com 14.09.08, 21:55
    w celu sprostowania to na tycH jednorodzinnych osiedlach w USA
    wszedzie sa chodniki, bardzo czyste i swietne utrzymane, oczywiscie
    niewiele ludzi chodzi i tylko w celach rekreacyjnych i np z psami,
    poza tym odleglosci sa zaduze zeby chodzic na przedmiesciach
    piechota. Barbacue jest zwykle chude bo tluszcz sie wytapia,
    fastfood jest dla biednych lub leniwych ktrozy nie chca gotowac,
    porcje sa faktycznie bardzo duze(obowiazkowo podaje sie ilosc kalori
    w jedzeniu)ale zawsze mozesz wziac nieskonczone jedzene do domu
    nawet z eleganckiej restauracji.co w europie jest nie do pomyslenia
    tutaj nikt sie temu nie dziwi, Coca cola jest podawana w trzech
    rozmiarach, najwiekszy jest jak male wiaderko, pani Radwanska, nikt
    nikomu nie wykreca rak zeby zamowic male wiaderko coli.
    Uwazam ze zmienia sie na korzysc styl odzywiania Amerykanow,
    mieszkam w kaliforni 20 lat i jest bardzo duzy trend dobrego
    odzywiania sie i sportu
  • Gość: a IP: *.pnl.gov 14.09.08, 23:09
    Ja obserwuje tu pewien paradoks - z jednej strony telewizja pewlna jest reklam,
    w ktorych do odwiedzenia restauracji, fast-foodu czy sklepu zacheciac maja
    niezwykle ilosci wspanialego, tlustego miesa, jakie dostac mozna za niewielka
    cene. Z drugiej strony w sklepie trudno jest znalezc jogurt z normalna
    zawartoscia tluszczu. Jest to trudna sytuacja dla osoby preferujacej umiar,
    czujacej obrzydzenie do nadmiaru tluszczu i szukajacej produktow MAJACYCH
    wartosci odzywcze oraz witaminy/mineraly potrzebne do normalnego funkcjonowania
    w sposob naturalny a nie - dzieki dosypaniu odpowienich proszkow.
  • rotkaeppchen1 14.09.08, 23:16
    Slyszalam, ze smiertelnosc w wyniku chorob, ktorych zrodlem jest
    otylosc, jest wyzsza, niz w wyniku palenia papierosow, picia
    alkoholu itd razem wzietych. Kurcze, papierosy, alkohol sa dostepne
    od 18 roku zycia. Ale cukierki, zelki, galaretki, batoniki, slowem
    produkty pekne szkodliwego cukru-zabojcy sa dostepne bez ograniczen,
    nawet szesciolatek moze sobie kupic slodycze w kazdej ilosci i jesc
    je bez umiaru, tylko po to, zeby po kilku latach zachorowac na
    cukrzyce a po kilkunastu dostac zawalu. Przerazajace.
    I pomyslec, ze chodzi tylko o kase, tak naprawde.
  • Gość: lansiara IP: *.adsl.wanadoo.nl 15.09.08, 00:21

    Barbacue jest zwykle chude bo tluszcz sie wytapia,
    fastfood jest dla biednych lub leniwych ktrozy nie chca gotowac,
    porcje sa faktycznie bardzo duze(obowiazkowo podaje sie ilosc kalori
    w jedzeniu)ale zawsze mozesz wziac nieskonczone jedzene do domu
    nawet z eleganckiej restauracji.co w europie jest nie do pomyslenia
    tutaj nikt sie temu nie dziwi,



    Jak slowo daje, padlam po tym wpisie, hehe. BBQ jest chude, bo tluszcz sie
    wytapia, buahahahahahaha, w zyciu nie slyszalam rownie amerykanskiej bzdury.
    Zawsze mozna zabrac niedojedzone resztki hamburgera, lub nawet ewentualnie, z
    dobrej restauracji, w woreczk do domu (?????).
    W czym zabieranie resztek frytek tudziez resztek "z dobrych restauracji" ma
    pomoc w utrzymaniu szczuplej sylwetki, nadal nie wiem ??????
    No i ostatnia sprawa, moje dziecko, w Europie w porzadnych restauracjach
    proszenie o zapakowanie resztek w torebke spotka sie z (lekko mowiac)
    niesmakiem. I to nie wynika z tego, ze ci biedni kelnerzy, nie rozumieja o co
    chodzi, tylko z z tego, ze my, Europejczycy uwazamy takie zachowanie za typowe
    dla Rednecks:D
  • Gość: gosc zyczliwy IP: *.socal.res.rr.com 15.09.08, 02:20
    Have a nice day and keep smiling.use your brain to think
    Cia
  • nessie-jp 15.09.08, 13:48
    Nie lansuj się tak, lansiaro. U nas spotyka się to z niesmakiem, bo u nas
    kelnerzy są w stanie okazywać gościom wyłącznie niesmak i wyższość, a potem
    wyciągać rękę po napiwek. A poza tym chyba myślą, że te resztki to ma być dla
    babci/dziecka/innych domowników, co się na restaurację nie załapali.

    Za to w krajach anglojęzycznych taka forma "nie zjadłem, ale nie zmarnuję, wezmę
    i zjem na kolację/śniadanie/dam pieskowi" to coś zupełnie naturalnego. Nazywa
    się to właśnie 'doggie bag' -- torba z resztkami dla pieska.

    Tyle tylko, że mądry właściciel pieska nigdy nie daje mu ludzkiego jedzenia,
    boby się zwierzątko pochorowało -- albo UPASŁO.


    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • zigzaur 21.09.08, 10:29
    Z tym zachowaniem kelnerów to coś jest. Postawa typowego polskiego kelnera
    wygląda następująco:

    "To ja, wielki pan politolog po zaocznych studiach w Krotoszynie czy Płocku
    muszę obsługiwać tego inżynierka, co to firmę ma i myśli że jest panem?"
  • Gość: Iwona IP: 62.172.214.* 30.09.08, 15:31
    Skad u ciebie tyle jadu???????? Kazdy ma prawo bronic swojego punktu
    widzenia, a nazywanie kogos dzieckiem lub dziecina jest wrecz
    niegrzeczne,zreszta czego mozna sie spodziewac po nicku lansiara?????
  • nessie-jp 15.09.08, 13:52
    > Ale cukierki, zelki, galaretki, batoniki, slowem
    > produkty pekne szkodliwego cukru-zabojcy sa dostepne bez ograniczen,

    No właśnie. I żeby to tylko lobbyści bronili swobodnego dostępu do tej używki!

    Ty wiesz, jaki się w Polsce podniósł kiedyś wrzask obrońców swobód
    obywatelskich, jak zaproponowano obowiązek specjalnego oznaczania produktów
    zawierających dużo cukru? Rewolucję chcieli robić! No bo oni zawsze jedli cukier
    i nic im nie było i sobie nie życzą, żeby ich ktoś ostrzegał...

    Ręce opadają :(

    Powinna być w ogóle zabroniona sprzedaż słodyczy dzieciom (tak samo, jak
    alkoholu), reklamy słodyczy skierowane do dzieci; powinina istnieć górna granica
    dopuszczalnej liczby kalorii w posiłku/produkcie typu fastfood, do
    bezpośredniego spożycia. Tak, jak jest górna granica zawartości toksyn,
    barwników czy konserwantów.
    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • zigzaur 21.09.08, 10:26
    A może to kwestia polskiej wiejskiej tradycji, która kultywowała spożywanie
    cukru jako oznakę dobrobytu?
    Sypanie 4 łyżeczek cukru do herbaty niegdyś uchodziło za status majątkowy.
  • Gość: beata IP: *.fbx.proxad.net 24.09.08, 15:59
    To jest fakt, ale jak tu oprzeć się takiemu dobremu jedzeniu???
    Niech ktoś wymyśli pyszne jedzenie bezkaloryczne...
  • Gość: iwona IP: 62.172.214.* 30.09.08, 13:47
    Co za idiota to pisal???? Frytki z serem???????? w zyciu nie
    spotkalam Brytyjczyka jedzacego frytki z serem, salt and vinegar
    moze???? ketchup??? mayo?? jak w Holandii, ale frytki z serem. Co do
    terminologii to przeciez uzywa sie "obese", ale pewnie autor nigdy w
    Anglii nie byl i tego nie wie...
  • koprofag4 03.10.08, 16:40
    ech ta poprawnosc polityczna:)
    -jak powiesz zydowi ze jest zydem to juz masz latke antysemity
    -jako powiesz czarnemu ze jest murzynem to jestes rasista...on jest
    przeciez afroamerykaninem albo kims tam....a skad ja to mam kurna
    wiedziec, przeciez do paszportu mu nie zagladalem
    -jak powiesz grubemu ze jest gruby to.....

    rany!!! w jakim swiecie my zyjemy? jak ktos byl na tyle glupi zeby
    sie utuczyc to ja mam prawo nazwac go spaslakiem - bo on faktycznie
    jest spaslakiem:)

    a przeciez niewiele trzeba - wystarczy wyskoczyc z kumplami na
    pilke, czy przejechac sie na basen
    albo wsiasc na rower i zrobic jakas godzinna petle
    a zamiast paru wizyt w macu po prostu kupic parowar - i to smaczne a
    na pewno zdrowsze

    ale jezeli takiemu delikwentowi jest za ciezko...no coz ja nie bede
    szukal jakiegos slownego potworka typu "szczuply inaczej" kiedy mam
    pod reka prastare i zacne slowo "gruby" albo "otyly"

    jezeli komus sie to nie podoba to mam to w doopie - mogl uwazac co
    wpie...ala na kolacje

  • poznan-city 15.10.08, 18:09
    wydaje się, jakby natura sama znalazła drogę do oczyszczenia świata z ludzi...
    niejako sami sobie psujemy zdrowie, produkujemy tony słodyczy, połowa nawet nie
    trafia do naszego żołądka i ląduje w śmieciach po przeterminowaniu - rosnąca
    sterta śmieci...

    a z drugiej strony kontrastowo - głodujący ludzie w biednych plemionach afryki
    (a tu pasibrzuchy skądkolwiek - bo wszędzie są)

    ludzie są pazerni na żarcie, pieniądze itd, choćby pęknąć mieli od tego
  • anna-888 14.11.08, 16:25
    Ciekawe wypowiedzi czytelnikow !!
  • Gość: hell IP: *.zeork.com.pl 18.11.08, 13:10
    nie lansiara tylko dresiara albo k.rwiara...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.