Dodaj do ulubionych

Za słabi na Wielką Brytanię

09.01.09, 10:56
Ale bzdety. Pare przykładów i prosta(cka) konkluzja.
--
wscieklosciwrzask.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • jaras 10.01.09, 02:16
    No cóż, każdy wie co jest dla niego najlepsze. Jednym się w UK podoba, innym nie. Mam tylko uwagi do tego "zbyt szybkiego tempa życia" w UK i rzekomo wolniejszego w Polsce. Pracowałem w Polsce, potem 2,5 roku na emigracji, potem 1,5 roku znów w Polsce, mam więc jakieśtam porównanie. I powiem krótko: jest dokładnie odwrotnie! To w Polsce musiałem pracować po godzinach kosztem życia prywatnego bo taka jest w tym kraju norma, tego ode mnie oczekiwano. Na Wyspach to kwestia wyboru bo pracodawcy szanują czas prywatny pracownika. Jak nie chcesz to nadgodzin nie bierzesz, wolna wola.

    Inna sprawa, że wielu Polaków na emigracji zarzyna się na własne życzenie. Za dobrą pracę uważają taką, w której "można brać dużo overtajmów". Życia prywatnego nie mają bo cenią je niżej niż kasę, jeśli więc wpadają przez to w depresję to sami są sobie winni.

    A przyjaciół i zdrowe relacje międzyludzkie można mieć wszędzie. Za granicą wymaga to jednak nieco większego wysiłku i cierpliwości.

    --
    Biskup (vel Jaras)
  • olim 14.01.09, 11:31
    Good point Mr Jaras! W pełni popieram twój punkt widzenia, w odróżnieniu do pozostałych komentarzy pod artykułem.
    Autorka opisuje jakiś wycinek emigracyjnej rzeczywistości Polaków na Wyspach, a tu od razu zarzuty o uogólnianie, co jest niestety charakterystyczną cechą wielu polskich wpisów na forach.
  • Gość: jno IP: *.uk.logica.com 14.01.09, 12:21
    W pelni sie zgadzam. Ze wzgledu na charakter mojej pracy (jestem programista) i
    firme, nadgodziny musza byc zatwierdzone przez 100 osob i uzasadnione przez 200
    innych, wiec czasami musze zostac 1 lub 2h dluzej, ale za to w piatek wychodze
    wczesniej. Nikt mnie nie zmusza, ale poprostu wypada.

    Pamietam, ze w polsce jak raz zostalem godzine dluzej, to szef oczekiwal, ze
    codziennie juz tak bedzie.

    A co do samotnosci, tez masz racje. Jezeli tylko odkladasz kase i nie wychodzisz
    z domu, to jak chcesz poznac ludzi?
  • Gość: komunikat IP: *.ptr.magnet.ie 14.01.09, 13:34
    Jaras, trafiłeś w sedno.
  • Gość: ads IP: 213.185.212.* 14.01.09, 14:39
    Krotko.
    Wyjechalem do USA po studiach. Bylem tam ponad dwa lata (szkola
    jezykowa, w miare normalna praca itd). Pomyslalem sobie - ale jestm
    gosc. Jezeli tutaj potrafie sobie ulozyc zycie to poradze sobie
    wszedzie na swiecie... Wrocilem do Polski. Po 6 miesiacach musialem
    stamtad wyjechac. Lekka depresja. Wyjechalem do UK, drugi fakultet
    na lokalnym uniwerku (tym razem przydatny w zyciu) i juz od kilku
    lat super praca, zona stad, kupilismy dom dwa lata temu, zyjemy
    sobie spokojnie i bez nerwow w cichutkiej i ladnej dzielnicy.
    Moje doswiadczenie w tej dziedzinie jest takie ze jezeli nie
    potrafisz sobei poradzic w normalnym kraju to jestes w Polsce
    skonczony.
  • Gość: adamp IP: *.chello.pl 14.01.09, 14:52
    tylko jak oni sobie poradza w Polsce, skoro nie potrafili w UK ?
    haha zdechna tu pod mostem.
  • darkraj 14.01.09, 15:22
    ==================================== >jaras<: Prawde piszesz.
    Kazdy normalnie myslacy emigrant to potwierdzi.
  • dude2009 14.01.09, 08:41
    Autor ściemnia na maksa. Z pewnością jest sporo osób, które nie mogą
    się odnaleźć w UK, ale spójrzmy na to z innej strony: Jak odnaleźli
    się w Polsce? Często bez wykształcenia nawet średniego,
    jakichkolwiek umiejętności zawodowych lub dyplomu choćby
    licencjackiego. Pracy też tu nie mieli poza rodzinką i kumplami z
    przystanku autobusowego, który był klubikiem gdzie się spożywa piwo,
    a z tyłu szalecik pod murkiem. Tacy ludzie mają się odnaleźć
    gdziekolwiek? Ci z porządnym wykształceniem zawodowym i
    umiejętnościami, albo z wyższym kierunkowym - na pewno nie narzekają
    i wręcz nie mogą się doczekać, kiedy dostaną paszport z herbem
    Królestwa.
    Jak się mają odnaleźć ludzie, którzy po angielsku potrafią
    powiedzieć tyle co geniusz Marcinkiewić i jeszcze zamówić piwo. To
    Wietnamczyk na bazarze w Polsce lepiej mówi po polsku niż niejeden
    Polak po wielu latach w UK. To jak oni mają się odnajdywać.
    A z tym tempem życia, to autor już zupełnie przesadził. Pomyliło mu
    się z giełdą w City...
    Artykuł typowa - zapchajdziura - albo, żeby nam nie było za smutno,
    że nie wyjechaliśmy
  • Gość: Maciej IP: *.71137.hso.uk.com 14.01.09, 11:39
    Zgadzam sie z toba calkowicie! Przyjaciol mozna znalezc wszedzie na
    calym swiecie. Ja trzy lata temu zamuieszkalem z zupelnie obcymi
    ludzmi ktorzy stali sie tu dla mnie jak rodzina. Mam tu do kogo
    zwrocic sie o pomoc, mam swietna prace i jest mi dobrze. Za Polska
    tesknie, bo tam jest moja przeszlosc, calkiem niezla zreszta,
    burzliwa mlodosc itp. ale teraz moje zycie jest w Anglii, a w Polsce
    lubie przebywac na krotkich wakacjach. Glownie jade jezdze tam ze
    wzgledu na moich rodzicow. To jedyne ogniwo ktore mnie laczy z
    terazniejszoscia w Polsce - bo o jakiejs przyszlosci to nie ma
    mowy...
    Rozumiem sentyment niektorych ludzi bo sam sie na tym lapie, ale mit
    powrotu do Polski jest falszywy, bo wkrotce brutalna rzeczywistosc
    przycmiewa radosc powrotu na lono rodzine. Moja przyjaciolka wrocila
    po 5 latach do Polski z glowa w chmurach myslac ze podbije rynek
    pracy znajomoscia angielskiego i doswiadczeniem....coz, byla w
    wielkim bledzie.
    czasem warto jest spojrzec na pewne rzeczy trzezwym okiem...
  • Gość: B. IP: *.manc.adsl.virgin.net 14.01.09, 12:14
    Juz myslalam ze jakis konkretny komentarz bedzie, a tu nic im dalej tym wieksze
    rozczarowanie. Prawda lezy gdzies po srodku. Polacy zyjacy w UK to ci sami
    Polacy ktorzy mieszkaja w Polsce, Sa i tacy ktorzy nie radzili sobie w PL wiec
    trodno oczekiwac ze nagle beda blyszczec w UK, sa bardziej obrotni co jakos
    sobie radza, i tak samo jakos radzili sobie w PL tyle ye w funtach pensje maja
    wyzsza, sa tey wzksztalceni na kierownicyzch stanowiskach jest cale mnostwo
    studentow, duzo fajnych otwartych ludzi, posiadajacych pewne horyzonty i takich
    co pierwszy raz nos ze swego grajdolka wystawili. To juz nie jest tak jak za
    czasow Kolumba ze trzeba bylo nie lada odwagi zeby jechac i osiedlac nowy swiat,
    Anglia jest blisko na tyle ze kazdy z wiekszym lub mniejszym trudem moze sie tu
    dostac. A wiec Przyjechali i ci co mysleli ze odnajda raj na ziemi i nie opedza
    sie od ofert pracy, i ci ze zdrowym podejsciem....
  • Gość: blood IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 14.01.09, 12:41
    A co, w Polsce jest tak malinowo i przyjaźnie? G.ówno prawda. Brak wsparcia to także duży problem w Polsce. Własnie dlatego wiele osób wyjechało z kraju za granicę: w Polsce nikt im nie pomógł, wykonywali wyalienowane prace za psi pieniądz i patrzyli jak ucieka im życie w biedzie i upodleniu. Taka jest prawda - bez pomocy rodziny w Polsce jest bardzo trudno żyć. Możesz bóg wie co umieć i mieć pokończone szkoły ale jeśli nie masz w rodzinie wpływowych ludzi to nikt obcy cię nie ustawi na dobrej posadce i z reguły (jak się dobrze postarasz) to pracujesz gdzieś za grosze jako tak zwany frajer. I nie udawajcie że tak nie jest.

    Po twardej szkole jaką dostałem w rodzinnym kraju życie w UK jest dla mnie prościutkie łatwe i przyjemne. Rodzinę założyłem już tu i moje dzieci tutaj się urodziły. Tu jest moja wybrana, ojczyzna, kraina przyjazna i zyciem tętniąca. Nie wysyłam żadnych pieniedzy do kraju, za nikim nie tęsknię, mam wasze nawoływania do powrotu głęboko w d...
  • Gość: pop IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 14.01.09, 13:20
    Chlopie-zastanow sie co piszesz.Autor artykulu chcial pokazac ze sa
    ludzie dla ktorych pobyt z agranica nie jest bajka.Troche tolerancjii
  • Gość: blood IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 14.01.09, 13:46
    Gość portalu: pop napisał(a):

    > Chlopie-zastanow sie co piszesz.Autor artykulu chcial pokazac ze sa
    > ludzie dla ktorych pobyt z agranica nie jest bajka.Troche tolerancjii

    A ja chciałem pokazać, że wszędzie sa ludzie dla ktorych życie nie jest bajką. Zwłaszcza w Polsce gdzie dzięki takim panom jak michnik, kuroń, wałęsa, jaruzelski, kiszczak, kwaśniewski czy geremek różnica dochodów bogatych i biednych ma się jak 14:1 i kto może to stamtąd sp..dala w podskokach. Tylko że o tym GW się specjalnie nie rozpisuje bo woli pisać o pani Majce - kobiecie sukcesu której nudzi się w Londynie.
  • Gość: mała IP: *.mpwik.com.pl 14.01.09, 14:45
    Zapraszam do dużego miasta w Polsce, gdzie praca po 10 godz. jest normą a
    dojazdy do pracy zabierają 3-4 godz. dziennie. I co jest czas na życie po za
    pracą, rodzinę? I jeszcze presja dokształcania. Rozumiem, że nie można stać w
    miejscu, ale do cholery wszystko ma jakieś granice.
  • leszlong 14.01.09, 09:04
    Jak ktoś tyle pieniędzy, aby kupić dom czy mieszkanie, to raczej nie wraca do
    Polski. Praca tutaj jest generalnie słabiej płatna, koszty często porównywalne z
    UK czy momentami może wyższe. Powracać mogą jedynie rodziny z dziećmi czy osoby,
    które straciły tam pracę. A czy mają one na tyle pieniędzy, aby od razu kupić
    nieruchomość? Nie sądzę.
    --
    www.ukraina.blox.pl

    www.jedyniesluszne.blox.pl
  • Gość: foreigner IP: 138.227.189.* 14.01.09, 09:52
    Pomyslalby ktos ze mieszkacie we wlasnych willach i za sasiadow
    macie sama Elzunie. Podejscie takich mlodych smrodkow do spraw
    egzystencjonalnych jest zwykle zbiezne z tym co zule w GB uwazaja za
    podmiot sukcesu. KASA!! Jak juz mam kase to jestem kims , a bede
    jeszcze wazniejszy gdy kasy bedzie wiecej. I potem taki d...
    wybrzydza i truje w sieci gdzie on ma cala Polske itd. Co dobre dla
    Ciebie nie musi byc dobre dla innych. I nic Ci do tego czy im sie
    udalo, czy mieli wyksztalcenie, czy znali jezyk. Jesli czekasz z
    utesknieniem na brytyjski paszport to po co szukasz wlasnego odbicia
    w koslawym zwierciadle polskich portali? Zyj i daj zyc innym.
  • Gość: anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 10:01
    leszlong napisał:

    > Jak ktoś tyle pieniędzy, aby kupić dom czy mieszkanie, to raczej
    nie wraca do
    > Polski. Praca tutaj jest generalnie słabiej płatna, koszty często
    porównywalne
    > z
    > UK czy momentami może wyższe. Powracać mogą jedynie rodziny z
    dziećmi czy osoby
    > ,
    > które straciły tam pracę. A czy mają one na tyle pieniędzy, aby od
    razu kupić
    > nieruchomość? Nie sądzę.


    caly czas sie Polska podnieca "wroca"? "nie wroca", a dlaczego
    wroca? czy wroca z kasa? jaka kase moga miec?na dom czy mieszkanie?
    na wymioty sie zbiera czytajac takie artykuly.
  • Gość: 007 IP: 86.47.47.* 14.01.09, 09:13
    ''praca bez przerwy to czasem powody dla których Polacy czują się zbyt słabi
    by udźwignąć problemy dnia codziennego''

    w Polandii Zobaczycie CO ZNACZY PRACA HA HA HA
  • aurora-83 14.01.09, 14:17
    Pracuje w jedej firmie od niecalego roku i w czerwcu wybieram sie na
    roczny platny urlop macierzynski.Nikt na mnie krzywo nie patrzy,
    dostalam wszystkie potrzebne informacje itp. W Polsce dostalabym
    ledwie 4 miesiace... co to jest? I dziwia sie uczone glowy ze Polacy
    wymieraja...
    Co do szybkiego tempa to jak uz ktos wspomnial komus sie chyba praca
    w City pomylila... w Polsce moi znajomi tez zapie...ja do wieczora i
    czasu na zycie nie maja... zadna nowosc... artykul "na poziomie"...

    Gość portalu: 007 napisał(a):

    > ''praca bez przerwy to czasem powody dla których Polacy czują się
    zbyt słabi
    > by udźwignąć problemy dnia codziennego''
    >
    > w Polandii Zobaczycie CO ZNACZY PRACA HA HA HA
  • Gość: podatnik IP: 94.75.67.* 14.01.09, 15:22
    aurora-83 napisała:

    > Pracuje w jedej firmie od niecalego roku i w czerwcu wybieram sie
    na
    > roczny platny urlop macierzynski.Nikt na mnie krzywo nie patrzy,
    > dostalam wszystkie potrzebne informacje itp. W Polsce dostalabym
    > ledwie 4 miesiace... co to jest? I dziwia sie uczone glowy ze
    Polacy
    > wymieraja...
    > Co do szybkiego tempa to jak uz ktos wspomnial komus sie chyba
    praca
    > w City pomylila... w Polsce moi znajomi tez zapie...ja do wieczora
    i
    > czasu na zycie nie maja... zadna nowosc... artykul "na poziomie"...


    Gwoli wyjaśnienia i mocno OT: w Polsce pracuje zdecydowana mniejszość
    społeczeństwa (statystyki są silnie zafałszowane). Większość jest
    utrzymywana z pracy tamtych. Powodów niskich zarobków i ogromnych
    wymagań należy szukać w słabości (płytkości) naszej gospodarki a
    także w olbrzymich podatkach. Generalnie winniśmy takiemu stanowi
    rzeczy sami: tolerujemy lewych rencistów, zasiłkowców, nigdy
    niepracujących klientów pomocy społecznej (są to całe klany rodzinne,
    pasożytujące od pokoleń! Z badań socjologicznych znam poznańską
    rodzinę, która może się pochwalić niemalże szlachectwem w tym
    zakresie - ich przodek był notowany w księgach miasta w XVIII wieku
    jako żebrak i drobny złodziejaszek!). Jak w Polsce ma być bogato,
    kiedy garstka wytwarza realny dochód, a miliony żerują? Wbrew
    legendom i "okradaniu" nas przez przeróżne siły, prawda jest
    trywialna - okradają nas nasi rodacy za pośrednictwem usłużnego
    państwa.
  • Gość: monia IP: *.zone4.bethere.co.uk 14.01.09, 10:03
    zgadzam sie z przedmowcami; artykul jest bardzo jednostronny i nie podaje
    przykladow tych, ktorzy sa bardzo zadowoleni z zycia tutaj i nie chca wracac; ja
    i moj maz jestesmy tu juz 3,5 roku i mamy bardzo dobre prace biurowe, gdzie nie
    musimy robic nadgodzin kosztem zycia prywatnego; udalo nam sie tu kupic dom i
    realizujemy swoje plany bez problemow; generalnie jesli ktos nigdy nie mial
    stalej pracy w Polsce to nie ma pojecia o tym, co to jest gonitwa i zabiegane
    zycie; ja przepracowalam 5 lat za marne pieniadze i duzo wiecej wysilku i stresu
    i dziekuje bardzo nie chce do tego wracac; za kazdym razem, kiedy jade do Polski
    to utwierdzam sie jeszcze bardziej w tym, ze nie chce tam wracac i szczesliwa
    wracam tutaj; a tym, ktorzy nie znaja angielskiego nie radzilabym w ogole tu
    przyjezdzac, bo na pewno sobie tu nie poradza; a potem jeszcze bede opowiadac
    bzdury typu, ze sluzba zdrowia jest tu beznadziejna; jak lekarz ma ci pomoc,
    jesli mu nie potrafisz wytlumaczyc w czym problem; jestem w 7 miesiacu ciazy i
    jestem bardzo zadowolona z opieki tutaj i ciesze sie ze nie bede musiala rodzic
    w zadnym z polskich rzeznickich szpitali (sorry, moze to tez jest stronnicze,
    ale duzo slysze i czytam na ten temat i generalnie w Polsce jeszcze czegos
    takiego jak 'rodzic po ludzku' nie ma);
    pozdrawiam tych ktorym sie tu podoba a tym, ktorym sie tu nie podoba radze
    wracac do Polski.
  • old.european 14.01.09, 10:11
    Tak to jest, gdy sie ojczyzne zostawia dla pieniedzy,
    a tam, gdzie pieniadze, oczekuje ojczyzny.
  • Gość: mariusz IP: 195.47.201.* 14.01.09, 13:44
    dokladnie tak. zgadzam sie w 1000%!
  • darkraj 14.01.09, 15:47
    old.european napisał:

    > Tak to jest, gdy sie ojczyzne zostawia dla pieniedzy,
    > a tam, gdzie pieniadze, oczekuje ojczyzny.
    ============================================ A czemu sie dziwisz?
    Skoro ich wlasna Ojczyzna wygnala na emigrancka poniewierke za
    kawalkiem chleba, ktorego we wlasnym Kraju dla nich zabraklo, to
    dlaczego maja nie szanowac "drugiej matki"?

    Od 20 lat mamy "wymarzony" kapitalizm, a z obiecany poziom zycia
    odpowiadajacego temu systemowi, ma zaledwie 15-20% spoleczenstwa.
    W wiekszosci sa to posolidaruchowe i komuszo-sbeckie sitwy.
    Reszta zyje w ubostwie lub zadluzona "po uszy" w nieustajacym
    strachu o prace, o "hustawke" biznesowa, wzrastajace koszty
    utrzymania i gwaltownie kurczacy sie rynek nabywcow.

    Polskie spoleczenstwo jest po prostu biedne, i niechybnie kryzys w
    Polsce bedzie szokiem dla wszystkich, zwlaszcza dla "niewinnych"
    rzadow skladajacych sie z elyt pogrobowcow KORu i S.
    To oni wlasnie sprowadzili na Polske nieszczescie bezrobocia i
    emigracji.

    Mozliwosci platnicze spoleczenstwa wyczerpaly sie, i zagraniczny
    kapital wkrotce poszuka nowych zrodel dojenia kasy od innego,
    ciemnego ludu.
  • Gość: macrac1068 IP: 193.200.215.* 14.01.09, 10:16
    Pomijając , że artykuł jest tendencyjny i opisuje niewielki odsetek
    nieprzystosowania Polaków do pracy w GB, to opisuje jakies bzdury.
    Opisane tu przypadki tych osób świadczą o ich słabości wogóle, a nie
    niemożliwości przystosowania się do warunków emigracyjnych, jak ktoś
    wczesniej zauważył: ja poradzili sobie dotychczas w Polsce,chyba
    tylko z pomocą rodziny(?). Dziewczyna,ktora wyjechała,aby zarobić na
    spłatę długów narzeka,że jest sama i na siłę (!) ma angielskiego
    chłopaka (?) to jakiś opis amnezji wstecznej. Nie chcę jej
    obrażać,ale ze średnim wykształceniem bez matury to w Polsce
    znajdzie prace na kasie w markecie, która nie tylko nie pozwoli jej
    na spłatę długów,ale nie starczy na życie.Najlepsze jednak
    było: "brak zaufania do opieki medycznej" lub "kłopoty z dzieckiem".
    Chyba ktoś zapomniał skąd uciekł, bo tutaj służba zdrowia pozwoli
    umrzeć tej Pani z numerkiem w ręku datowanym na kilka miesięcy w
    przyszłość (wersja expresowa), a kłopoty z dzieckiem w pierwszych
    latach szkoły to rzecz normalna i to dziecko prędzej będzie
    szczęśliwe tam niż tu.Artykuł to opis jakiś totalnie dziwnych
    przypadków godnych polecenia psychologii.
  • Gość: foreigner IP: 138.227.189.* 14.01.09, 10:59
    Jesli chodzi o szczescie dziecka to nie badz taka pewna. Moze sie
    zdarzyc, ze dziecko pod presja srodowiska bedzie sie wstydzilo nie
    tylko pochodzenia, ale wstyd mu bedzie, ze jego rodzice sa Polakami.
    A rodzicow pewnie to zaboli...Wiem wiem , nie Wasze dziecko , bo Wy
    jestecie normalna rodzina etc...
    Zycze powodzenia.
  • aurora-83 14.01.09, 14:21
    podobnie jak dzieci Hindusow, Pakistanczykow, Turkow, czarnych z
    niezliczonych krajow afrykanskich i innych przybyszow od ktorych roi
    sie na tej wyspie... bedzie sie dzieciak musial na prawde "postarac"
    zeby jego koledzy mieli problem z jego pochodzeniem...

    Gość portalu: foreigner napisał(a):

    > Jesli chodzi o szczescie dziecka to nie badz taka pewna. Moze sie
    > zdarzyc, ze dziecko pod presja srodowiska bedzie sie wstydzilo nie
    > tylko pochodzenia, ale wstyd mu bedzie, ze jego rodzice sa
    Polakami.
    > A rodzicow pewnie to zaboli...Wiem wiem , nie Wasze dziecko , bo
    Wy
    > jestecie normalna rodzina etc...
    > Zycze powodzenia.
  • Gość: obywatel UK IP: *.ppphg-08-brnt.dial.ntli.net 14.01.09, 11:22
    TEN KOMENTARZ MOGL NAPISAC TYLKO KOMPLETNY IDIOTA ALBO KTOS KTO NIGDY NIE ZYL W
    UK GDZIE UMIERALBY BEZ NUMERKA GDYZ TAKIEGO SLUZBA ZDROWIA DLA NIEGO NIE MIALABY.
    ZABIERANIE GLOSU PRZEZ TAKA CIEMNOTE POWINNO BYC KARANE!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.09, 13:37
    To mało wiesz.
  • Gość: sam IP: 78.33.47.* 14.01.09, 10:48
    tak naprawde to szkoda komentowac ten artykul, ciagle sie tylko mowi
    i pisze o tysiacach Polakow na wyspach(choc nigdy nikt ich nie
    policzyl), potem o powrotach(niby masowach ale czy sa jakies choc
    srednie statystyki, teraz ze Polacy sa slabi...a co z tymi co chca
    tu zostac, swietnie sobie radza, nie pracuja na budowie czy w
    knajpie i ogolnie sie rozwijaja-nie, nie wspomina sie o tej grupie
    ludzi, bo w polskim mniemaniu to ludzie sukcesu, wiec cos
    pozytywnego, wiec po co wtracac takie info w ramowke-lepiej
    ponarzekac na ocieplane przystanki w Lodzi(czwarty temat w Faktach w
    ostatni piatek!)
  • Gość: martica@gazeta.pl IP: 195.33.129.* 14.01.09, 10:58
    To co ona robila? Na zycie pozyczala? Skad sie tacy ludize biora -
    prostaczka, ofiara losu i nieudacznik w sam raz na wyspy - takich
    pie...zyciowych nikt tu nie chce z powrotem. Niech spadaja do
    Islandii, Francji albo jeszcze gdzies indziej. Wlasnie widac kto tam
    jest, kto tam zostaje. Nawet nie pytam czy zna angielski bo wtedy w
    wieku 25 lat mialaby choc mature i znalazlaby prace w Polsce.
  • Gość: e-milia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.09, 11:21
    Zgadzam się w zupełności. Kolejny bzdurny artykulik, w klimacie taniej
    sensacyjki. Kto to pisze. I jeszcze im za to płacą. Sporo takiego chłamu
    niestety na łamach GW. To ta sama osoba co jakiś czas temu wyrażała przerażenie
    w artykule o urzędzie pracy? Żenua. Żegnamy. Nie ten target.
  • Gość: nie-eimgrant IP: *.zen.co.uk 14.01.09, 11:48
    moim zdaniem cos w tym jest,mieszkam od 5 lat w UK i nie uwazam sie za
    emigranta, bo nie uwazam ze to moje miejsce na ziemi,zaznaczam ze to moje
    zdanie.Rzeczywiscie , odlozylem i kupielm wlasne M, troche oszczednosci na
    najblizsze kilka lat. Ale to droga do nikad,nie moje klimaty, i wiem ze za klika
    miesiecy juz wroce i zrealizuje marzenia o powrocie. podszkolilem jezyk i mam
    dobre doswiadzenie zaowdowe. Nie boje sie zimnego prysznica w postaci Polskich
    Pracodawców.Moim zdaniem wlasnie trzeba byc SILNYM ZEBY WROCIC. no i do tego na
    imprezie karnawalowej w UK, gdy kazdy mial powiedziec postanowienie na 2009 rok,
    wiekszosc uczestnikow zapragnela wrocic do PL. Wiec nie ma sensu przeciaganie
    liny wrocic czy zostac, kazdy podejmie sluszna decyzje.
  • olias 14.01.09, 12:05
    pani MADZIA naoglądała się tego serialu o Polakach w Anglii i tego
    oto są skutki.
    Pani Madziu!!! Się pani nie poddaje - pani może skarżyć do sądu i
    żądać odszkodowania od TFÓRCÓW filmidła.
  • olias 14.01.09, 12:07
    a może pani Madzia czuje się za słaba by spróbować swoich sil na
    wyspach? poza granicami PL? do tego trzeba nieco odwagi i taka
    awersja do tych co się odważyli jest .... zrozumiała.
  • Gość: Ania IP: 82.132.136.* 14.01.09, 12:57
    Od roku mieszkam w UK. Owszem, są takie przypadki, jakie tu opisano,
    ale większość Polaków, których tu poznałam, wcale nie planuje powrotu.
    Częściej myślą o przeprowadzce do jakiegoś kraju ze strefy Euro (bo
    obecnie lepiej jest zarabiać w euro, nie w funtach) ale nie o Polsce!
  • Gość: zdzislawa IP: *.york.ac.uk 14.01.09, 12:58
    bzdury! tutaj zyje sie wolniej i przyjemniej niz w Polsce,
    Brytyjczycy potrafia korzystac z zycia, a nie ciulaja w
    nieskonczonosc, a jak stracisz prace to za tydzien masz nowa, no i
    nie same "geby" dookola. Ale media musza podtrzymywac w narodzie
    obawe przed nowym - bo jeszcze wszyscy wyjada i co wtedy/:)
  • Gość: Kasia IP: *.chello.pl 14.01.09, 12:58
    To kwestia postępu cywilizacyjnego i zmian w obowiązującym modelu
    rodziny. Kiedyś, w przypadku familii wielopokoleniowych, człowiek
    był otoczony ludźmi, na których w razie problemów można się było
    wesprzeć, zawsze jakiś dziadek, babcia, siostra itp. służyli radą,
    oparciem itp. Był też napęd w postaci dzieci, a dziś często poza
    mężem lub chłopakiem (prawnie: konkubentem) nie mamy nawet w tym
    całym biegu czasu na zaopiekowanie się choćby kotkiem. Nawet, jak
    już się dziecko trafi, wypychamy je jak najszybciej z domu, żeby móc
    pracować, tak więc dziś nie są to takie głębokie więzi rodzinne,
    jak jeszcze 20-30 lat temu. Do tego dochodzi propaganda sukcesu,
    wyścig szczurów, pochwała konkurencji i rywalizacji. I wypalenie w
    pracy, niemożność długoterminowego planowania, przewidywania. Praca
    dana bez żadnych gwarancji, że to na dłużej, uwiązanie kredytami,
    pogoń z etatu na etat, społeczny przymus bogacenia na zasadzie
    negowania hasła "biednyś boś głupi", materializm, kontakty oparte na
    wzajemnych korzyściach lub pasożytnictwie. Hasła w stylu "śmierć
    frajerom", "kasa rządzi" etc. Nie tylko w UK można popaść w
    patologiczne wrażenie alienacji, samotności i czyhającego
    zagrożenia. Polska mimo katolickich tradycji nie jest krajem
    przyjaznym osobnikom nadwrażliwych. Ja już jestem na skraju
    wyczerpania...
  • Gość: Trzeżwo myślący IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 13:19
    To jest bardzo ciekawy.Rweszcie wiele osób zrozumiało co to jest
    praca za granicą i jakim kosztem różnych swoich wyrzeczeń i
    problemów ludzkich.To nie sztuka jest się wyszumieć gdzie jesteś
    wielokrotnie osobą beimienną,ale sztuka jest żyć a takich dziwnych
    warunkach i ponosić konsekwencje tego życia.Życie jest coraz
    trudniejsze i jest nieraz sztuką ,aby sobie je ułożyć i być z niego
    zadowolonym.Coraz więcej osób zaczyna myśleć czy lepiej jest żyć
    skromniej i logicznie-czy z większą fetą i weselej spędzać cześć
    swojego życia.Jest wybór oczywiście indywidualny,ale po kilku latach
    tej dziwnej demokracji ludzie się zaczynają zastanawiać na swoim
    losem spędzanym w różnych rejonach świata i rozmyślają nad swoim
    dalszym wyborem swojego życia.Polak czy Polka to nie człowiek
    wychowany w buszu Afryki czy innego egzotycznego kraju tylko
    człowiek przyzwyczajony do grona swoich przyjaciół i nieraz rodziny.
    Oczywiście dylemat nieraz jest trudny a wybór nie jest łatwy i
    zależy od wiielu czynników nie tylko ludzkich,ale jednak widać ,że
    jednak ten pieniądz tak trudno zarobiony za granicą nie zawsze
    przynosi szczęście i zadowolenie danego człowieka.I dlatego problem
    pozostawania za granicą jest coraz trudniejszy i trzeba coraz
    poważniejszego zastanawiania się ,aby sprostać własnym pomysłom i
    logicznemy myśleniu patrząc i analizując perspektywe swojego życia.
  • Gość: beti IP: 193.24.24.* 14.01.09, 13:22
    a to ciekawe, bo ja w PL dokładnie tak zasuwam, na dwa etaty, na
    juz, szybko, bez sensu, bez długich planów na przyszłość, bez czasu
    dla przyjacioł, na cokolwiek
    nawet nie mam czasu na wyjazd w góry jak ta pani z Londynu
    no i kasy, rzecz jasna
  • Gość: pop IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 14.01.09, 13:30
    Cala ta dyskusja to walka stereotypow, w ktorej nie ma zadnych
    wnioskow i konkluzji. Po diabla dyskutujecie skoro uwazacie ze w
    Polsce jest zle a w UK dobrze. Takie stwierdzenie to bujda. Kazdy
    czlowiek jest odrebnym swiatem i ma wlasna historie-moze mu sie
    trafic lepiej lub gorzej a wy pindolicie albo narzekacie.Jesli
    bedzie mu kiepsko to zrezygnuje, jesli bedzie satisfied zostanie.
  • Gość: anonymous IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.09, 13:26
    Szukajac pracy w UK nalezy pamietac podstwowa prawde.
    Unia Europejska pod wzgledem unifikacji to nie sa jeszcze stany
    zjednoczone. nalezy pamietac ze aby znalesc prace legalnie i bez dyskryminacji
    jak to bylo w PRL najpierw nalezy miec szkole
    podstwawa w kraju w ktroym chcemy pracowac tzn. mowic biegle w rodzimym jezyku.
    Nie znaczy to czy jestesmy silni czy slabi.
    Wyobrazcie sobie szukanie pracy np. w kiosku w zakopanem
    bez znajomosci Polskiego a tylko rodzimego amerykanskiego
    ktory nie zgadza sioe nawet z polskim lektoratem z przecietnej
    uczelni np. gramatycznie.
    W razei nie moznosci znalezienia pracy a determinacji mieszkania w
    wybranym kraju trzeba wiec zaczac o szkoly podstawowej przynajmniej
    w sensie jezyka ale wieczorowej i znaturalizowc sie.
  • Gość: anonymous IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.09, 13:28
    Szukajac pracy w UK nalezy pamietac podstwowa prawde.
    Unia Europejska pod wzgledem unifikacji to nie sa jeszcze stany
    zjednoczone. nalezy pamietac ze aby znalesc prace legalnie i bez dyskryminacji
    jak to bylo w PRL najpierw nalezy miec szkole
    podstwawa w kraju w ktroym chcemy pracowac tzn. mowic biegle w rodzimym jezyku.
    Nie znaczy to czy jestesmy silni czy slabi.
    Wyobrazcie sobie szukanie pracy np. w kiosku w zakopanem
    bez znajomosci Polskiego a tylko rodzimego amerykanskiego
    ktory nie zgadza sioe nawet z polskim lektoratem z przecietnej
    uczelni np. gramatycznie.
    W razei nie moznosci znalezienia pracy a determinacji mieszkania w
    wybranym kraju trzeba wiec zaczac o szkoly podstawowej przynajmniej
    w sensie jezyka ale wieczorowej i znaturalizowc sie.
  • Gość: Edi IP: *.gotadsl.co.uk 14.01.09, 13:33
    Ja chyba zyje w jakiejs innej Wielkiej Brytanii...
  • Gość: the_quick IP: 62.171.198.* 14.01.09, 14:11
    Ja chyba tez, mi sie podoba..
  • amanasunta 14.01.09, 14:59
    Mieć:
    -kasę,
    -kontakty,
    -świetny zawód?
    Tacy ...nie wyjeżdżają im TU w III RP dobrze :)))))
    Wracajcie do :
    -solidarnego, przyjazdnego społeczeństwa
    -znakomitej oświaty i opieki zdrowotnej
    -świetnych zarobków i braku bezrobocia
    i mediów o tym piszących oraz o poparciu dla rządzących tym ,,rajem'' powyżej 46
    % ( pisze o PO)
  • Gość: mazurek IP: *.wardynski.com.pl 14.01.09, 15:08
    może wybrać się do Warszawy. skala problemu podobna.
  • darkraj 14.01.09, 15:18
    ====================================== Polakow do nierozwaznych
    krokow, maja byc elementem "cudu" powrotow zaplanowanego przez ekipe
    Tuska, to pomysl zupelnie chybiony.
    Nikt przy zdrowych zmyslach nie zamieni dostatku na biede,
    niepewnosc jutra i "rzadowe niespodzianki", chociazby w prawach
    pracowniczych.

    O bezpieczenstwie socjalnym czy poziomie zycia lepiej nie wspominac,
    zeby pozostajacych w Kraju Rodakow nie wpedzac we frustracje.
    Cykliczne ponawianie tematu "powrotow", zwlaszcza z Wysp pewnie maja
    zasiac zwatpienie w duszach emigrantow, a ewentualnych chetnych do
    wyjazdu zniechecic metoda "destrukcji psychologicznej" zamierzonych
    (oczekiwanych) celow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka