Są (tak, w dalszym ciągu) małżeństwem ponad 25 lat. Od dłuższego czasu coś zgrzytało, on jej dogadywał, był niemiły.Znikał na dzień,dwa. Mówił, że impreza. W końcu do wszystkiego się przyznał. Zdradził Mamę po tylu latach. Rozpacz, codzienny dramat. Wyprowadził się do kochanki. Wkrótce ma przyjść pismo wzywające do sądu. Chce rozwodu, jest zdecydowany, kocha ją i w ogóle nie idzie z nim normalnie porozmawiać. Tak, w wielkim skrócie.
Ja między tym od dłuższego czasu. Ciężko się komuś przyznać. Powiedziałem tylko dwójce bliskich osób. Reszta pewnie "Coś Ty?, To niebywałe? Jak on tak mógł?". I każdemu tłumaczyć? Jak ktoś pyta "Co Ci jest, coś się stało" odpowiadam - po prostu zły dzień. Więc wiecie, ciężko z tym na co dzień samemu ale jakoś zaczynam stawiać temu czoła. Wspierać Matkę i jej pomagać ale między tym wszystkim
pytanie - jakim cudem to zaszło do takiego punktu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.