Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Społeczeństwo   Dorosłe Dzieci Rozwodników   niby wszystko do...

niby wszystko dobrze, ale wcale nie jest dobrze

Autor: izqa22 16.11.09, 21:18
nigdy nie użalałam się nad sobą z powodu tego, że rodzice się
rozwiedli. inni mi współczuli, albo nie zwracali na to uwagi, albo
po prostu rozumieli, bo sami byli z robitych rodzin.
wyglądało to tak. mama mnie urodziła jak miała 19 lat. przez ciążę
pobrała się z ojcem. o tym, że jakoby ciąża miała moją mamę
zatrzymać przy ojcu dowiedziałam się jakiś rok temu może... mam 22
lata.
rozwiedli się jak miałam jakieś 6 lat, nie pamiętam dokładnie. przez
10 lat myślałam, że rozstali się przez to, że ojciec pił. pewnego
dnia mama pokazała na pewną panią na przystanku i powiedziała: "z tą
panią Twój tata mnie zdradzał". nie było szoku wtedy, po prostu
przyjęłam to do widomości. zawsze poukładana, dobra uczennica,
wszystko rozumie, nikomu nie przeszkadza, nie rozrabia itd. teraz mi
się to odbija...
mieszkałam z mamą, babcią i dziadkiem. mama często wychodziła, to
cieszyłam się, że mogłam spać w jej pokoju, bo całe życie mieszkałam
w pokoju z babcią. pierwszy "wujek" którego mama przyprowdziła
(którego pamiętam może tak) kompletnie mi się nie spodobał, teraz
wiem, dzieci tak mają, "wyczuwają" kogoś na kilometr. powiedziałam
mu wtedy parę szczerych słów, że go nie lubię, mama przy tym była.
więcej go nie widziałam.
kolejny długi związek mojej mamy był z facetem, którego nie
znosiłam. jego rodzinki też, z wyjątkiem jego taty, któremu się
zmarło... dzień, w którym mama powiedziała, że już z nim nie jest
był najszczęśliwszym dniem wtedy, miałam 14 lat. od tamtego czasu
jest z moim ojczymem, dogadujemy się, wyszło na prostą.
z moim ojcem miałam kontakt 2 razy w roku, na święta, chociaż
mieszkał parę kilometrów dalej. od 2 klasy liceum mam z nim dobry
kontakt, jego żona to bardzo miła osoba, mam dwóch przyrodnich
braci, którzy są naljepsi smile
i niby wszystko jest ok... ale wcale nie jest. niedawno
zrezygnowałam z dwuletniego związku, na rzecz... czego właściwie? z
moim "eks" utrzymuję wciąż kontakt, jakby czując, że nie mogę z
niego zrezygnować, a z drugiej strony nie chcę do niego wracać...
nie wiem, czego chcę. to tylko moja wina, nie widzę powodu, żeby
obwiniać za cokolwek rodziców... a jednak każdy wynosi z domu cechy,
które wpajane nam są od urodzenia. dziewczynki stają się jak ich
matki, chłopcy jak ojcowie, o ile są... popieprzone to wszystko...
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.