Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Społeczeństwo   Dorosłe Dzieci Rozwodników   Ode mnie mój mąż...

Ode mnie mój mąż-nie radzę sobie

Autor: bluemniama 05.01.10, 08:25
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Jestem i DDRR i DDA.
Szukam wsparcia osób, które maja podobne przeżycia co ja.

Jestem prawie 20 lat po slubie.
Bardzo cięzko było mi zdecydowac sie na małżenstwo, bo w mojej
najbliższej rodzinie było 5 rozwodów, nie miałam przykładu
koochajacego się małżenstwa, albo były separacje, albo małżenstwa z
problemem alkoholowym.

Ale maz dał mi poczucie bezpieczenstwa.
Teraz pojawiło sie mnóstwo kłopotów roznych.
Kilka lat temu przetrwalismy kryzys, jak maz stracił prace bo jechał
po pijanemu.
Teraz wzawaliło sie wiele spraw zawodowych, rodzinnych i finansowych.
Ja wzięła wszystkie sprawy dodmowe na siebie i nie dałam rady.
Zrobiłam sie bardzo nerowa.

Z mężem tez sie cos działo, woidziałam to, prosiłam,żeby sie poszedł
leczyc, na co mi odpowiedział,że to ja jestem wariatka.
Zreszta nie bede tego opisywac.

Grunt,że stało się.
Wyprowadxził sie, ale wczesniej Upił sie pobił mnie i moje starsze
dziecko, które stanęło w moej obronie, a potem leciało po pomoc do
siąsiadów w nocy na bosaka po korytarzu.
Tak jak ja jako dziecko.

I teraz widze jak dzieci przeżywają to, co ja wiele lat temu.
Otwieraja mi się rany.
Nie daję już rady, zgłosiłam sie do psychologa, ale ten
powiedział,że musze isc na terapie DDA, a ja nie mam teraz jak, bo
dzieci ciągle chorują, a ja z powodu kłopotów finansowych, musiałam
wziac dodatkową pracę.

Zaznaczę,ze wiem,że widzę,że z moim mężem sie coś dzieje. Ale widze
to nie tylko ja. Dzownia do mnie jego koledzy, dlaczego nie
odpowiada na tel. Ze mną po przeprowadzce wogóle sie nie kontaktuje,
do dzieci wpada, ale bez zapowiedzi, nigdy nie wiem kiedy przyjdzie,
mimo,że go prosiłam.

Boli tak bardzo,że nie daje rady.

Wiem,że bede musiała isc na terapie, ale nie moge teraz.


Jak sobie radzić?

Znajomy meża, który troche zna sie na ludziach z racji zawodu
powiedział,że to typowy kryzys 40latk, mąz nie wie jak podołac
obowiazkom, a zaczyna mu po ludzku brakowac sił. Więc wolał sie
wyproiwadzić,bo to daje mu poczucie że nie ma problemu, a nawet jak
sa to daleko.

Ja czuję sie winna,ze nie zareagowałam jak zaczęłam widziec problem,
ale ja wziełam na siebie i tak dużo.

Prosze poradzcie, jak radzic sobie z myslami,że zawaliłam zycie
dzieciom, bo wybrałam nie tego człowieka, bo zaufałam nie temu
facetowi,że powinnam przewidziec,że jak raz miał kłopoty, to zdarzą
sie znowu.
Jak odrzucac mysli,że moje dzieci beda przechodzic przez to samo co
ja,że bedzie im brakowałpo ojca,że beda miały przez całezycie
poczucie winy i odrzucania, oraz nie bedą czuły sie bezpiecznie i
nie bedą potrafiły zaufac facetom.

Przepraszam,jesli pisze chaotycznie, ale emocje mnie zżerają

blumniama
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.