Nie wstydziłem sie tego, ze mieszkam z Mamecją i Babcią. Raz tylko było mi
głupio, ale poradziłem sobie. To był początek lat 80-tych i w sobotę szkoła
organizowała prace społeczne rodziców. Ojciec obiecał, że coś tam będzie robił.
Zgłosiłem to wychowawczyni, ale Ojciec pożarl się z tą Pania i o umówionej
godzinie się nie zjawił. Myślałem, że padnę ze wstydu. Poszedłem do sąsiada
[miałem chyba 9 lat] i powiedziałem w czym jest problem. Sąsiad zamienił z żoną
dwa zdania, ubrał się i poszedł do szkoły na prace społeczne. W poniedziałek
wszyscy opowiadali jakiego mam fantastycznego Ojca, złota rączka, wesoły,
rozbawił wszystkich rodziców i najwięcej zrobił. Nigdy się nie przyznałem, że
to nie był mój stary. Później zmieniłem szkołę [po raz kolejny] i od tego czasu
zgłaszałem, że jestem półsierotą. Straszne, ale praktyczne - nikt o nic nie
pytał.
--
Sloggiego S@lon Odrzuconych