A ja się czuję gorsza.
Autor:
plk1
21.12.06, 22:45
Jestem nadwrażaliwa, nie umiem opanować emocji, ciągle szukam ,mimo, że się tym
brzydzę , pochwał u innych, bo w domu tego nie miałam. Jestem fatalną zoną,
ciągle się boję,że mój mąz mnie zdradzi, albo sie upije, bo ja jestem do
niczego. Jestem nadopiekuńcza dla swoich dzieci. Komletnie nie daję sie
poprawic psychotareapucie, jestem niereformowalna. Z racji zawodu, porobiłam
tony kursów terapeutycznych, i niby wiem, jaka powinnam byc, a nie umiem wyjsc
z siebie i stanąc obok.
Jedyne co zrobiłam w życiu dobrze, ale też częściowo, to wybór zawodu. Pracuję
z małymi dziecmi, podobno jestem niezłą nauczycielką, wyczuwam potrzeby dzieci.
Ale to dlatego,że ja nigdy tego dzieciństwa nie miałam, i z pozycji dorosłego,
wiem, co chce dziecko, bo wiem,co ja chciałam będąc w tym wieku.
wyczuwam w mig najmniejsze potrzeby uczniów, wyłapuję problemy ich rodziców.
Co z tego , jak sama ze sobą nie umiem dojsc do ładu.
Uważam,że rozwodzący sie rodzice, robią krzywde dzieciom, jesli zostawiają ich
ze swoimi problemami. U mnie doszedł do tego jeszcze akoholizm ojca.
Jestem gorszą żoną, matką. Próbuję i nic,od kilku lat.
Az boję sie pomysleć, co wyjdzie z tego społeczenstwa, jesli takich
beznadziejnych osób, które są z rodzin rozbitych będzie więcej.
beznadziejna plk