Witam. Mam 19 lat. Zawsze miałam negatywny obraz siebie, uwazałam że jestem za
wszystko odpowiedzialna, myslałam ze zawsze musze sie dostosowywac do innych,
bo jestem tak cholernie beznadziejna. Od tamtego roku zaczęły do mnie
dochodzic informacje jak wiele w rozwoju dziecka zależy od rodziców, że to oni
kształują nasze poczucie własnej wartości. Doszło do mnie, że moje problemy
mogą istnieć z ich winy... Jakos się potoczyło... Postanowiłam, że pójdę do
psychologa i chciałam sie poradzic na ten temat znajomego księdza, który
został mym kierownikiem duchowym. Przeczytałam książkę Jima Conwaya "DDRR",
która jest świetna, zobaczyłam, ze jestem DDRR. Moi rodzice są rozwiedzeni
emocjonalnie, zresztą to początek góry lodowej dysfunkcjii mojego domu. Wiecie
czego pragnę zrozumienia i oczyszczenia mnie z mojego poczucia winy i efektów.
Czuję duży napór, aby coś z tym wszystkim zrobić. Proszę, powiedzcie mi czy
powinnam isc do psychologa,czy mam się łudzić że wyjdę z tego piekielnego
kręgu sama, czy nie jestem za młoda i czy warto. Potrzebuję takiego
pozytywnego kopa, który mnie zmobilizuje do podjęcia decyzji.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.