Dodaj do ulubionych

Aaaaaaaaale śśśśtuuuka !!!!

08.09.12, 20:11
Prymitywizm, sztuka naiwna – obrazy, rzeźby i przedmioty rzemiosła artystycznego tworzone przez artystów nieprofesjonalnych, również przez chorych psychicznie lub osoby niepełnosprawne umysłowo; także dzieła stylizowane na takie.

Nikifor żył samotnie, w nędzy i przez większość życia uważany był za upośledzonego psychicznie kalekę. Mówił bełkotliwie i niewyraźnie. Był pochłonięty pasją malarską.Talent Nikifora przejawiał się głównie w twórczości na kawałkach tektury, okładkach zeszytów, skrawkach papieru (deska?-dop. autora), na których uwieczniał autoportrety, widoki krynickich willi i cerkwie. Był przy tym wysoce płodnym twórcą, stworzył blisko 40 tysięcy dzieł

Henri Rousseau w szkole niczym się nie wyróżniał. Pracując jako poborca akcyzy zaczął malować. Obrazy zaludniały pulchne, małe postacie mężczyzn przechadzających się w towarzystwie swoich żon w parku Montsouris. Rousseau spędzał też wiele czasu w ogrodzie botanicznym Jardin des Plantes (odpowiednik macierzystego forum ?- dop. autora) szkicując ogromne palmy i kwiaty, przyciągające jego wyobraźnię; często też odwiedzał znajdujący się w tym samym parku ogród zoologiczny. Zaowocowało to później widokami zwierząt (tygrysów, węży, małp, tych czerwonych także) umieszczonych w bujnych dżunglach na obrazach, które wówczas zaczął malować.
Kariera malarska Rousseau rozpoczęła się w 1885 od wystawienia dwóch jego obrazów w paryskim Salon des Champs-Elysées. Zostały one pocięte przez publiczność i usunięte z wystawy, ale na artyście nie zrobiło to wrażenia. W latach następnych wystawiał po kilka obrazów rocznie..

Teofil Ociepka z okultyzmem spotkał się jako żołnierz armii niemieckiej w czasie I wojny. Kontaktował się ze lwowskim Towarzystwem Parapsychicznym im. Juliana Ochorowicza. Uzyskał status mistrza nauk tajemnych. Od Filipa Hohmanna (szamanizm, maskowanie w tym kontekście jako forma guru?-dopisek autora) otrzymywał korespondencyjne wskazówki co do swojego postępowania. Z jego polecenia utworzył w Janowie silną gminę okultystyczną. Uważał, że pozostaje w łączności duchowej ze swoim mistrzem, i że to on drogą telepatyczną inspiruje jego malarstwo. Malarstwo swoje traktował jak boże posłannictwo, stąd starał się przedstawiać w nim tematykę absolutną, w tym walki Dobra ze Złem. W późniejszym okresie jego prace nawiązywały do baśni, legend, życia górników.

A może go-autora nie doceniamy? Przyjrzyjmy się najnowszemu dziełu: Statek pełen głupców. Sam tytuł nie pozostawia niedomówień i jednoznacznie wskazuje, że jest to dzieło o charakterze autobiograficznym ! Przyjrzyjmy się symbolom. Każdy element wydaje się głęboko przemyślany: uwagę przykuwa główny bohater obrazu- mafiozo. Pomijając podobieństwo postaci do autora obrazu (wysoki i potężny-co zawsze jest podkreślane; łysina jest zapewne wyrazem tęsknoty za posiadaniem takowej: atrybutu męskiej nieskażonej, prymitywnej siły-tzw. karki wiedzą, co robią goląc głowy), spójrzmy na umieszczone na obrazie postaci. Mafiozo bezdyskusyjnie króluje: siedzi rozparty wygodnie jak basza, przewodzi statkowi wypełnionemu wszelkim dobrem (postaciami z marzeń, wspomnień, snów i otoczenia), podróżując po...pustyni, upstrzonej gdzieniegdzie kałużą (czyżby tak wyglądała ziemia obiecana, do której podróżują statki z głupcami?). Jest najbardziej jaskrawą postacią obrazu: strój nawiązuje do stylu amerykańskiego: a'la Elvis (czyżby autobiograficzne nawiązanie do współpracy z amerykańską wytwórnią filmów rysunkowych?). Przyjrzyjmy się "ładunkowi" i pasażerom. Nad artystą-mafiozem buja się na drążku, niczym na dziecięcej huśtawce, para: dojrzała kobieta stylizująca się na dziewczynkę (warkoczyki, kusa sukieneczka) i pajac (alter ego artysty? bo wisi tuż nad nim jak diabełek-aniołek w filmach rysunkowych, które kuszą lub odwodzą od złego: pajac nie kusi, ani nie czuwa nad artystą, jest jedynie pajacem). Artysta "dziewczątku-dzidzi" i pajacowi, przez sam fakt umiejscowienia ich na jednej huśtawce, narzuca wzajemne relacje- muszą współpracować: raz ja do góry, raz ty.
Kim jest roznegliżowana naga blondyna przywiązana do masztu? I dlaczego przywiązana do masztu (złamanego nota bene)? To dość proste. Narodowość blondyny łatwo odczytamy z racji jej sąsiada (tylko dlaczego Dania, a nie Szwajcaria? próba uniknięcia ewidentnego przekazu?). Blondyna jest ślepa na urok mafioza (przepaska na oczy), ale pozostaje gotowa do odbycia aktu (czyżby zawoalowany wyrzut na bycie ślepą na wdzięki?). Być może postać sąsiada blondyny: osoby z widocznym upośledzeniem, stanowi swoistą dla niej przeszkodę na drodze do stóp i łoża mafioza? A może to ze strony artysty wskazówka, że nie jest godna oglądania go, póki nie usunie ze swej drogi sąsiada- jako elementu życia, który rozprasza ją w oddawaniu hołdu absolutnego?
Obraz jest statyczny, pozbawiony ruchu i odrobiny dynamizmu. Jedynie postać na rufie próbuje nadać ruch, dmąc z całych sił w skromniutki żagielek. W rękach dzierży polską flagę, co pozwala przypuszczać, że dla artysty jedyną siłą napędową, która daje mu poczucie parcia naprzód jest kraj, który wszak na statku opuścił. Zdaje się, że malarz-mafiozo wyraża żal, że z kraju zabrał jedynie afery (napis na statku), wspomnienie księdza (tu należy dodać, że prawdopodobnie postać księdza niesie wyobrażenie artysty, że jedyną grupą ludzi bogatych w Polsce są księża-stąd obecność księdza na statku, jako alegoria pragnienia bycia księdzem lub bycia bogatym), jakąś nagą kobietę, nieutuloną w żalu niespełnienia, no i wpatrzonych w siebie żołnierzy (czyżby wspomnienie kolegi z wojska?).
Artysta nie pozostawia nas w domysłach, interpretacjach i nadinterpretacjach: ten statek nigdzie nie płynie.Utknął na pustyni. Nie ma żagla, a maszt jest złamany. Pasażerowie to postacie groteskowe i martwe (brak ruchu-przypominam), ale artyście to wystarczy, mimo, że kasa się kurczy (dziurawa ładownia ze złotem), bo jemu wystarcza, że jest królem tego statku, a jego berłem dwa balony :nadęte,nieruchome, martwe (i puste jak każde balony) z tajemniczym (?) inicjałem M.
http://text.glitter-graphics.net/psy/a.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/l.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/l.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/e.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/l.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/u.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/j.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/a.gif
http://text.glitter-graphics.net/psy/i.gifhttp://dl3.glitter-graphics.net/empty.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/d.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/o.gifhttp://dl3.glitter-graphics.net/empty.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/p.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/r.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/z.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/o.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/d.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/u.gif
http://text.glitter-graphics.net/psy/f.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/a.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/n.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/t.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/a.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/s.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/k.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/o.gifhttp://text.glitter-graphics.net/psy/p.gif
Edytor zaawansowany
  • tralala333 08.09.12, 22:04
    Szanowny przedmówco. Pozwolę sobie skomentować treść recenzji. Pierwsza część - idealna. Nic dodać, nic ująć ! Istna faktografia. Historia prądu w malarstwie i to międzynarodowym, w ujęciu syntetycznym - zdaje się wskazywać, że pewne zjawiska mają nie tylko charakter ponadczasowy ale - zgodnie z traktatem z Schengen - bez trudu przekraczają granice.
    Przy okazji pozwolę sobie jednak zauważyć, że niewielka grupa artystów uprawiająca ten gatunek sztuki nie miewa odchyleń. Mówię to,jako osoba uwielbiająca zarówno spacery na świeżym powietrzu, jak i odwiedziny w ZOO ( NIE UPRAWIAM TEGO GATUNKU MALARSTWA, ale proszę nie traktować tego wyznania, jako miernika normy psychicznej )

    W tym miejscu przejdę do recenzji wspomnianego obrazu. Autor wypowiedzi zasugerował element autobiograficzny w tematyce obrazu, którego - głębokim w dodatku - symbolem, ma być niedbale rozparty na rufie - mafiozo. Opisując postać "główną" , autor odnajduje w mafiozie symbol męskiej siły a nawet pewnego rodzaju brutalności, symbolizowanej łysą głową, krótką i masywną szyją wtłoczoną w tułów. Postćt Anioło-diabła nad głową - odzwierciedla - wedle recenzenta - dualizm ludzkiej natury, w której pokusa kłóci się z umiarem, ubiór zaś kojarzy mu się z ELvisem. Autor recenzji pominął jednak kilka niezmiernie ważnych szczegółów. "Mafiozo" - pomimo tuszy, zegarka na łańcuszku niedbale zwisającego wzdłuż burty ( wszystko mu wisi ? symbol tumiwisizmu ?), oraz gustownej muszki, wedle mnie symbolizuje raczej dziecinną nieporadność. W obu dłoniach dzierży - nadmienione przez poprzednika - puste baloniki. To symbol wyraźnie przenoszący główną postać w świat zupełnej bezradności, a może i rodzaj tęsknoty za latami dziecięcymi. Któż z nas nie kupował wówczas baloników ? Któż z nas -będąc dzieckiem - nie biegał z nimi po ulicy ? Baloniki zdają się frunąć w przeciwne strony ( i łącznie zawierają dwie litery M, czyli M.M). Taka symbolika to już niewątpliwie odzwierciedlenie sprzeczności jakie targają "mafiozem". Chciałby to tu, to tam, a i tak to balony zdecydują, w jakim kierunku pofrunie ( symbol bezradności ? zagubienia? podporządkowania sile jeszcze o niego potężniejszej, pantoflarstwa ? )
    Poprzednik - najwyraźniej - nie zapoznał się z uprzednim dorobkiem tego samego twórcy. W przeciwnym razie bez trudu zauważyłby, że "mafiozo" to jeden z powtarzalnych "rekwizytów" w komentowanym malarstwie. Tę samą postać widzimy w innej pracy - tam identycznie ubrana i wyglądająca postać, niedbale przysiadła na okładce czasopisma "Playboy" ( negacja własnego playboystwa ? ) vis- a-vis korpulentnej niewiasty z torebki której wystaje zapraszająca do jej użycia końcówka wibratora. Postać nagiej kobiety - prezentująca wybujałe wdzięki przez stosowny iluminator ( kolejna tęsknota za utraconymi już urokami przeszłości ?- naga postać kobieca stojąca przy maszcie -ale nie przywiązana i bardziej dostępna, niż "młoda laska"- ma niestety trochę więcej lat). Mafiozo wspiera swe męskie - a jednak i chłopięce stopy, na równie łysej czaszce zdziecinniałego "duńczyka z wyraźnym wodogłowiem" i podkreśloną męskością ( motyw genitalny przewija się uparcie w większości prac ), mimo kolejnego przejawu zdziecinnienia - papierowego stateczku na uwięzi sznureczka. Widzę w tym alegorię procesu starzenia - ludzie starsi często wykazują cechy niemowlęcej nieporadności.
    Pozwolę sobie na uwagę, iż postać żołnierzy należy interpretować w powiązaniu z resztą szczegółów pracy. Oni nie są wpatrzeni w siebie, lecz spoglądają na siebie przez lornetki. Nasuwa się jedyna interpretacja tej alegorii. Artysta rozumie, jak traci się kontakt z rzeczywistością, w której nie jest się w stanie ocenić włąściwie perspektywy. Rzeczy bliskie, wydają się odległe i vice versa.
    To nieodłączna cecha osób w zaawansowany wieku.
    No i najważniejsza postać obrazu - ksiądz. Poprzednia recenzja wiąże postać księdza z tęsknotą autora za bogactwem. Recenzent sugeruje jednak utajoną tęsknotę za przywdzianiem sutanny przez artystę. Tymczasem to przecież ksiądz bez gaci ! Ksiądz defekujący ! I to złotymi monetami. Monetami dewastującymi statek ( symbol zrujnowanej czaszki ? ) ! Ten szczegół zdecydowanie skłania ku koncepcji zazdrości : ten to dopiero fajda forsą - artysta zdaje się atakować odbiorcę tym przekazem.
    Poprzednik pominął dwa istotne elementy o wyraźnie "fallicznym" wydźwięku. Skręcony róg na dziobie okrętu oraz knecht, do którego przytroczono statek.
    Całość pracy ocieka więc erotyzmem.
    Faktycznie - w pewnym wieku erotyka wydaje się idiotyczna, co justyfikuje tytuł pracy.
  • tralala333 08.09.12, 23:17
    "Ktos kto zna jezyk niemiecki i to przeczyta, pomysli ze znajdzie tam jakiegos niewolnika, poslugacza, sluge, do ktorego przywiazano statek.... i to do jednego tylko? to chyba tylko dekoracyjnie...."

    A ktoś, kto zna język polski pomyśli, że znajdzie tam pachołka. smile
    "Knecht" - pachołek, poler, ( niem. Poller, z hol. polder), w żeglarstwie słupek drewniany lub żelazny znajdujący się na pokładzie statku lub na nabrzeżu służacy do zamocowania lin

    (Prof. dr Jan Tokarski: Słownik wyrazów obcych, Państwowe Wydawnictwo Naukowe PWN,
    wydanie dwudzieste pierwsze, strona 585)
  • tralala333 08.09.12, 23:24
    "Zawsze uważam, że jeżeli nie ma się o czymś pojęcia, to nie należy się za to zabierać, howgh!"

    Dokładnie! big_grin
  • ulisses-achaj 08.09.12, 23:39
    Potwierdzam, się cumuje do knechta, albo knaguje ... Taaaaa .... smile

    smile

    Ulisses
  • tralala333 08.09.12, 23:58
    m. maska: "Ale som tacy, ktorym brak calkowicie realnej samooceny i chca udawac, ze maja pojecie o czyms, o czym nie maja, nawet bladego - no i tego efekty sa kosmicznie komiczne"

    Godny podziwu samokrytycyzm! Imponujący! smile
  • wscieklyuklad 09.09.12, 08:37
    a poniewaz ma problemy z językiem polskim więc trzeba tęocie pomóc :

    pl.wikipedia.org/wiki/Poler
    A rano, jak poczytałem to się zmartwiłem. No bo m.maska jest rozbawiona i zdegustowana, a al-szamance co lubi "kuku" piwo z odrobiną alkoholu zrobiło faktycznie "kuku".

    Naprawdę zadziwiająco niski poziom wykształcenia i skrajnie wysoki zadowolenia.
    A w śródku prawdziwa próżnia.
    No to jak te, co "z zaschniętym od śmiechu gardłem".
    Bawimy się dalej ?

    Bossssssssze informatyk nie mający pojęcia o Gooooooglach !
  • tralala333 09.09.12, 09:56
    Dwie panie lingwistki świetnie polski znają,
    nie patrzą, co tam słowniki podają!
    Wiedzą wszystko lepiej, no i tak już mają,
    że "błędów" Polaków, ach!... nie powtarzają!
  • tra-la-la222 09.09.12, 10:31
    Cipcie niewydymki cnotę straciły, kiedy się z knechtem w rzyci obudziły.


    m.maska napisała : no tak to bywa, jesli nie ma sie o jezyku pojecia, to wychodzi,
    ze biedny KNECHT stal sie kims, bo KNECHT zawsze jest kims, nigdy nie czyms, do kogo cos przywiazano..... zawsze bawia mnie takie idiotyzmy.

    al-szamnaka napisała : Zawsze uważam, że jeżeli nie ma się o czymś pojęcia, to nie należy się za to zabierać, howgh!
  • tralala333 09.09.12, 12:11
    Al- szamanka:
    "No przecie mówiłam...tylko rzecz odpowiednio ująć, a już przemóc się nie może i wpada w sieć"

    " Złapał Kozak Tatarzyna,
    a Tatarzyn za łeb trzyma! "
    big_grinbig_grinbig_grin
  • tra-la-la222 09.09.12, 14:31
    Z innego obrazka zagadka rozwiązana - tam baba w torebce wibrator miała
    cipcie niewydymki na knechta "KIMŚ" - "mówiom" i wibrator z torebki nawet "ucałujom". big_grin big_grin big_grin wink piwo


    m.maska napisała : no tak to bywa, jesli nie ma sie o jezyku pojecia, to wychodzi,
    ze biedny KNECHT stal sie kims, bo KNECHT zawsze jest kims, nigdy nie czyms, do kogo cos przywiazano.....
  • sorel.lina 09.09.12, 14:49
    tralala333 napisał(a):

    > Al- szamanka:
    > "No przecie mówiłam...tylko rzecz odpowiednio ująć, a już przemóc się nie mo
    > że i wpada w sieć"


    Są dwie możliwości:

    1. Al napisała prawdę i tym samym przyznała, że intryguje i manipuluje innymi nautami
    2. Al nie napisała prawdy i w ten sposób nieudolnie próbowała ratować "twarz" - własną
    i koleżanki, w myśl zasady :"przyznać się do błędu?! Po moim trupie!"

    Tertium non datur.
  • tralala333 09.09.12, 14:51
    Ale kot odwrócony ogonem i tak pozostaje kotem! winkwinkwink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka