13.04.12, 14:55
Znowu natchnął mnie temat z emamysmile Czy zastanawianie sie nad tym, jak chcę sie być pochowanym, gdzie, jaki sie chce mieć nagrobek w przypadku osób niewierzących ma jakikolwiek sens? Pomijam tu dwa aspekty, żeby było jasne - strach np. przed pochowaniem żywej osoby i stąd żądanie kremacji i wzgląd na resztę rodziny (pogrzeb katolicki, bo ciocia, tania trumna, bo co dzieci mają płacić). Chodzi mi tylko o własne życzenie dotyczace pogrzebu, grobu, nekrologów.
--
zpopk.blox.pl
Edytor zaawansowany
  • jottka 13.04.12, 14:58
    nie rozumiem - dlaczego dla osoby niewierzącej rodzaj nagrobka ma nie mieć znaczenia, a dla wierzącej, jak się domyślam, tak? w jednym i w drugim wypadku chodzi przecież o jakieś tam wyobrażenia, jak chciałyby zostać pożegnane/ zapamiętane.
  • pavvka 13.04.12, 15:07
    Rozumiem, że osoba wierząca może sobie życzyć pogrzebu z księdzem i krzyża na grobie, ale reszta, faktycznie, nie powinna mieć znaczenia. Chociaż upór KK w sprawie kremacji wskazywałby, że to co się dzieje z ciałem po śmierci ma znaczenie uncertain
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • jottka 13.04.12, 15:11
    no ale czym się różni życzenie osoby wierzącej co do kształtu swojego pogrzebu od takiego samego życzenia wyrażonego przez osobę niewierzącą?
  • ready4freddy 16.04.12, 14:53
    przylaczam sie do jottkowego zdumienia. tez nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka. np. zyczenie, aby zwloki skremowac, zamiast stawiac wielki grobowiec z marmuru to spojrzenie w przyszlosc, poza horyzont wlasnego zejscia z tego swiata, i zatroszczenie sie o bliskich pozostalych przy zyciu, konkretnie o ich wydatki (zarowno sam pomnik, jak i oplata za miejsce, plus wszelkie inne kwestie, np. wandalizm). kwestia wierzacy/niewierzacy ma sens tylko w odniesieniu do samej ceremonii pogrzebowej.
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • nessie-jp 13.04.12, 15:16
    Przyznam, że zupełnie nie rozumiem pytania.

    Czy w przypadku osoby niewierzącej ma sens zapisanie komuś swoich pieniędzy? Założenie fundacji wspomagającej bezdomne koty? Napisanie wiersza i podpisanie go swoim nazwiskiem?

    Ostatecznie Kochanowski nie dlatego wypisywał, że exegi monumentum, że był wierzący, tylko dlatego, że był poetą i nie o życie wieczne na chmurce z harfą mu chodziło, tylko o bycie zapamiętanym. Prawda?

    Dlaczego osoba niewierząca (w co?) miałaby nie chcieć być zapamiętana, albo nie chcieć pozostawić po sobie żadnego śladu na świecie?

    To raczej wierzących gucio powinno obchodzić, jaki mają pogrzeb i jaki nagrobek, przecież dalej żyją, tylko się przeprowadzili...


  • gat45 13.04.12, 15:34
    Przepraszam, to nie czepianie się zadne boże uchowaj, tylko rzeczywista chęć nauczenia się czegoś : to Kochanowski też o tym pomniku trwalszym od spiżu pisał ? Bo ja znam tylko Puszkinowskie wariacje na temat Horacego, a Kochanowskiego nie. Możecie mnie oświecić ?
  • nessie-jp 13.04.12, 15:38
    gat45 napisała:

    > Przepraszam, to nie czepianie się zadne boże uchowaj, tylko rzeczywista chęć na
    > uczenia się czegoś : to Kochanowski też o tym pomniku trwalszym od spiżu pisał
    > ? Bo ja znam tylko Puszkinowskie wariacje na temat Horacego, a Kochanowskiego
    > nie. Możecie mnie oświecić ?

    Oesu, może się ośmieszyłam totalnie i coś pokręciłam? smile Zupełnie już nie pamiętam, który tam truł o tych spiżach. Może to Rej był albo inny Szarzyński...

  • nessie-jp 13.04.12, 15:40
    Albo w ogóle Puszkin właśnie... jezu, jezu, ale człowiek głupieje na starość...
  • gat45 13.04.12, 15:49
    Jeżeli myślisz o

    Nie wszystek umrę, nie !
    Duch w lutnię wklęty przecie
    znikomy przetrwa proch,
    nie będzie w ziemi gnił
    I w sławę będę rósł
    póki w podniebnym świecie
    choć jeden spiewak będzie żył

    (cyt z pamięci, przymiotniki mogą się nie zgadzać i nie pamiętam czyje tłumaczenie) - to Puszkin.

    Ale nic się nie przejmuj, bo ja o mały włos nie napisałam o wariacjach na temat Owidiusza sad
  • melmire 13.04.12, 15:50
    Wikipedia mowi ze to Horacy pisal o "twardszym niz ze spizy", a Rydel przekladal smile

    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • gat45 13.04.12, 15:52
    Toć właśnie mówię od początku :

    ...Bo ja znam tylko Puszkinowskie wariacje na temat Horacego, a Kochanowskiego nie. Możecie mnie oświecić ?
  • melmire 13.04.12, 15:54
    Bo ty mundra i wyksztalcona jestes, nie wiem czemu mnie tez kojarzyl sie Kochanowski!
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • gat45 13.04.12, 16:01
    Oj mundra, mundra... Bom akurat te dwa kawałki niegdyś na pamięć posiadła ? Wolne żarty, Pani Melmire... Ładnie to z nieśmiałej koleżanki kpić sobie ?
  • paszczakowna1 13.04.12, 15:55
    Kochanowski nawiązywał do Horacego, ale o pomniku nie było: literat.ug.edu.pl/jkpiesni/049.htm
  • nessie-jp 13.04.12, 16:20
    Tak, to ja namieszałam, biednego Rydla zapomniałam, bo wydawało mi się, że to Kochanowski przełożył.

    Idę się tłuc po głowie linijką czy czym tam staroświeckim.
  • ginny22 13.04.12, 20:30
    No bo przecież Kochanowski też to tłumaczył, spoko smile Czytamy to w liceum.
  • gat45 13.04.12, 20:34
    A mogłabyś jakoś mi wskazać, gdzie tego szukać ? Bardzo mnie to interesuje, a polskich bibliotek pod ręką nie mam. Dzięki z góry
  • ananke666 13.04.12, 16:49
    melmire napisała:

    > Wikipedia mowi ze to Horacy pisal o "twardszym niz ze spizy", a Rydel przekladal
    > smile

    Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spyży... big_grin
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • ready4freddy 16.04.12, 14:56
    spyżę raczej na pomnik wykładają w niektórych kulturach, tylko nie pamiętam, czy to dla duchów bywszych krewnych, czy raczej taka alternatywna impreza "z okazji", a może jedno i drugie?
    --
    lody ruszyły, panowie przysięgli! defiladę poprowadzę osobiście!
  • jottka 18.04.12, 00:24
    tu się mnie przypomniało, jak pewna zlaicyzowana do bólu cudzoziemka zapytywała mnie na wszystkich świętych z szacunkiem i nadzieją, czy na cmentarzu będziemy coś jeśćsmile w pierwszej chwili myślałam, że głodna i już z posiłkiem leciałam, ale ona jednak liczyła na imprezę na grobach, co do czego jednak musiałam ją rozczarować.

    a co do pytania, to od kultury zależy, czy wlewasz przodkom bimber przez rurkę, a sam też przy okazji ich analogicznie czcisz, czy też tylko sam się posilasz, przodków z uznaniem wspominającsmile
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 13.04.12, 15:41
    No chyba właśnie tym bardziej może to być ważne dla osoby nie wierzącej w życie pozagrobowe - zostawić po sobie jakąś pamiątkę na świecie. Bo wierzący w życie pozagrobowe mogą uważać, że tamten świat jest i tak ważniejszy, więc wszystko jedno, co zostawiają na Ziemi.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • melmire 13.04.12, 15:44
    Tez nie bardzo wiem czemu jako niewierzaca nie powinnam sie zastanawiac jak chcialabym byc pogrzebana, ale niewazne smile
    Najciekawsze jest to ze mi sie z wiekiem zmienia. No dobra, za kazdym razem wykluczam pudlo z lastryka czy najtanszego marmuru. Ze zloconymi literkami brrrrrr.
    Myslalam o kremacji, ale tutaj nie mozna rozrzucac prochow, chyba ze w kolombarium, a ladnego kolombarium jeszcze nie widzialam.
    Widzialam za to papierowe, ulegajace biodegradacji urny, wiec chetnie pochowalabym sie w ziemi, z jakas ladna tablica z piaskowca (czuje sympatie do jego nietrwalosci). Koniecznie ze zdjeciem, i kilkoma slowami o mnie. Nie wiem czy zauwazyliscie, ale stare groby czesto sa ze zdjeciem, opisem ze pan X byl czlonkiem cechu takiego i takiego etc. a na nowych nic, pustka sad Co nasi wnukowie, prawnukowie bede "podziwiac" na naszych cmentarzach, nie bardzo wiem. O wiele bardziej przemawiaja do mnie groby w takim stylu, mozna sobie wyobrazic osobe za zycia.

    Pelnym luksusem byloby sie dac pochowac na cmentarzu-lesie, pod krzakiem glogu. Szkoda ze takich nie ma w mojej okolicy.

    Za to moja mama, tez niewierzaca, chciala ostatnio zapisac swoje cialo Akademii Medycznej, zeby jeszcze do czegos posluzylo.
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • verdana 13.04.12, 15:50
    Bardzo proste. Jako osoba, któras uwaza, ze wszystko dla niej się kończy w chwili śmierci, nie bardzo rozumiem jak koimukolwiek może zależeć na takim czy innym pogrzebie, nekrologu czy nagrobku. Spadek to co innego, bo zostawia sie go żyjacym, a wiec jest to troska o osoby żywe. Pamięć - to trochę co innego, co ma pogrzeb czy nagrobek do pamięci?
    Jeśli zastanawiam się jak chciałabym być pogrzebana, to znaczy jednak, że ma jakiekolwiek znaczenie dla MNIE - a przecież jeśli nie wierzę w życie po smierci, to nie ma najmniejszego. Co mi za różnica, gdzie moje ciało bedzie leżeć? Żadna.
    --
    zpopk.blox.pl
  • melmire 13.04.12, 15:53
    A dla wierzacego roznica? Byle pomodlic sie nad cialem, pokropic, i mozna by wrzucic do zbiorowej mogily i przysypac wapnem. A jakos tak nie robia smile
    Spadku zostawiac nie zamierzam, chyba ze za spadek liczy sie bajzel, dwa koty, i trzy regaly ksiazek, ale o nagrobku sobie moge pofantazjowac. Zwlaszcza po wizycie na cmentarzu, kiedy po raz kolejny wiem jak NIE CHCIALABYM byc pochowana smile
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • verdana 13.04.12, 15:55
    Wierzący sądzi, ze jeszcze będzie istniał po śmierci. Może zatem sądzić, ze nie będzie mu wszystko jedno.
    --
    zpopk.blox.pl
  • melmire 13.04.12, 16:03
    Myslisz ze z raju bedzie spogladal w dol i martwil sie ze grob chwasty zarosly? Wedlug tego co wiem dusza bedzie plawila sie w swietle boga, wiec mysle ze bedzie ponad takie trywialne sprawy. Podczas gdy dla niewierzacego solidny grob moze byc namiastka wiecznosci - jego juz nie ma, ale pomnik stoi. Czy drzewo rosnie.
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • gat45 13.04.12, 16:08
    Zapominasz, że w credo katolik potwierdza swoją wiarę w ciała zmartwychwstanie. Musi więc się zatroszczyć o szczątki, bo w co się na to zmartwychwstanie ubierze ?
  • pavvka 13.04.12, 16:16
    gat45 napisała:

    > Zapominasz, że w credo katolik potwierdza swoją wiarę w ciała zmartwychw
    > stanie. Musi więc się zatroszczyć o szczątki, bo w co się na to zmartwychwstani
    > e ubierze ?

    Ciała zmartwychwstanie chyba jednak nie jest zależne od fizycznego przetrwania ciała. KK ani nie zaprzecza, że ciało po śmierci się rozkłada, ani nie promuje mumifikacji.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • dakota77 13.04.12, 17:42
    No ale jakie cialo?! kazdy chrzescijanin otrzyma na Sadzie Ostatecznym nowe cialo, podobne do tego, w jakim objawil sie uczniom po zmartwychwstaniu Jezus. Nikt nie bedzie mial wybrakowanego, schorowanego ciala doczesnego wyciaganego z miejsca pochowku.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • ananke666 13.04.12, 17:55
    (z oburzeniem) ...wydzieranego robakom z gardeł!
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • the_dzidka 19.04.12, 10:24
    I całe szczęście, wyobrażacie sobie te miliardy zombies? Z uśmiechami szczęścia na rozlatujących się twarzach?

    --
    "Shrek jest tak brzydko narysowany, że za nic bym nie wysiedziała dwu godzin w kinie, patrząc na tę zieloną, nieinteligentną twarz" - Małgorzata Musierowicz.
  • marajka 18.04.12, 00:13
    Ja też potwierdzam i co? I mam gdzieś jak mnie pochowają, chciałabym tylko kremacji na wypadek błędu w akcie zgonu wink A ciało do zmartwychwstania ma być przemienione, nie ma się co martwić.

    Dalej nie rozumiem co ma nagrobek i pochówek do wiary/niewiary w dalsze życie (chyba, że w wypadku starożytnych Egipcjan). Wierzący wierzy, że będzie gdzieś po śmierci, więc doczesne szczątki się nie liczą, niewierzący wierzy, że to koniec - więc też na w nosie to co z nim zrobią. Ja ośmieliłabym się twierdzić, że w sumie niewierzący może bardziej dbać o nagrobek i całą resztę, żeby w jakiś sposób zyć w pamięci potomnych. Nie wiem jak jest, ale tak sobie głośno myślę. Nie widzę w sumie połączenia z wiarą niewiarę.
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • verdana 13.04.12, 16:08
    No tak, ale wierzacy mają świadomość, zę będą jeszcze istnieć - dla niektórych zatem grób może być nieistotny, ale część, dosyć logicznie, moze uwazać, że będzie dla nich nawet po śmierci wazne, co z grobem.
    A co przyjdzie niewierzacemu z namiastki wieczności, skoro nie będzie jej świadomy?
    --
    zpopk.blox.pl
  • gat45 13.04.12, 16:11
    Mnie się wydaje, że groby od zawsze są dla tych, co pozostają, a nie dla tych, którzy są w środku. I że także pod tym kątem ludzie żywi - wierzący i niewierzący - dysponują sobą po śmierci.
  • verdana 13.04.12, 16:14
    Toteż zrobiłam w pytaniu zastrzeżenie - że chodzi mi o uczucia ludzi wobec nich samych, z wyłączeniem myślenia o rodzinie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • gat45 13.04.12, 16:21
    Po sprecyzowaniu tych kilku punktów mogę tylko powiedzieć, że w zasadzie też nie pojmuję. Chociaż tak naprawdę to mam jedno podejrzenie : chodzi przecież o bardzo poważną uroczystość z nami osobiście w roli głównej. Ostatnią, ex definitione sad I chyba do kandydata na nieboszczyka niezupełnie dociera, że własnego pogrzebu nie dane mu będzie oglądać i ponapawać się minami żałobników.
  • gat45 13.04.12, 16:29
    cd

    .... bo jako prawdziwie niewierzący niezupełnie wierzymy, że nas tak już całkiem-zupełnie-absolutnie nie będzie sad
  • nessie-jp 13.04.12, 16:25
    > A co przyjdzie niewierzacemu z namiastki wieczności, skoro nie będzie jej świad
    > omy?

    Ale ciągle powtarzasz o "niewierzącym". Ale niewierzącym w co? Rozumiem, że chodzi o osobę, która nie wierzy w życie po życiu w ujęciu chrześcijańskim.

    Oprócz tego jest jeszcze całe spektrum wiary i niewiary. Można np. wierzyć, że pośmiertnie moje atomy staną się częścią drzewa i malwy, i ta myśl może być dla mnie przyjemna. Stąd pragnienie zostania pochowanym pod drzewem i żeby mi ktoś malwę zasadził na grobie.

    Nie wiem, zresztą, bo nie uważam się szczerze powiedziawszy za osobę "niewierzącą" stricte i we wszystko wink

  • ananke666 13.04.12, 16:54
    verdana napisała:

    > No tak, ale wierzacy mają świadomość, zę będą jeszcze istnieć - dla niektórych
    > zatem grób może być nieistotny, ale część, dosyć logicznie, moze uwazać, że będ
    > zie dla nich nawet po śmierci wazne, co z grobem.

    Co jest kompletnie nielogiczne, albowiem stare groby się całkiem często... likwiduje.
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • klara551 17.04.12, 01:31
    Masz rację,bo po niewierzących powinien tylko pomniczek pozostać.Wierzący zgodnie z wypowiadanymi przez księdza nad grobem słowami -Z prochu powstałeś ,w proch się obrócisz nie powinni przywiązywać szczególnej uwagi do grobu a jest na odwrót. Często grób jest bardziej zadbany,wypasiony niż kiedykolwiek leżący w nim nieboszczyk był.To chyba taki wyrzut sumienia,że za życia nie tak jak powinni obchodzili się ze zmarłym. Albo bardziej prozaicznie ,bo wypada się przed sąsiadami popisać . Ja chcę kremacji i najchętniej rozsypania prochów gdzieś na łące lub w lesie. Jak mój czas minie to znaczy koniec.Mnie już będzie wszystko jedno,a kto będzie mnie pamiętać to pomnik za kilka tysięcy zł. pamięci nie utrwali no chyba tylko złość ,że mój pochówek był tak drogi. A jak jest coś po śmierci to pomnik tego ani nie polepszy ani temu nie pomoże. Przynajmniej jak to się kiedyś mówiło nie ten robak straszny którego ja zjem,ale ten który zje mnie, więc nie dam satysfakcji robactwu i każę się skremować.
  • gat45 13.04.12, 15:58
    Nawet niewierzący jest w jakiś tam sposób uczuciowo związany z własnym ciałem. A może powinnam powiedzieć - szczególnie niewierzący ?
    Znam osobiście i blisko pewnego namiętnego podglądacza ptaków, który odżałować nie może, że Wieże Milczenia w Europie są zakazane, bo bardzo chciałby sobą sępy nakarmić. Taki z tego ateisty święty Franciszek +.
    Ja sama bardzo się zmartwiłam, kiedy się okazało, że moje wszystkie zezwolenia na spożytkowanie mojego organizmu jako magazynu części zamiennych (np rogówkę mam cud piękności, serce jak dzwon, nerki - palce lizać) zostały unieważnione przez fakt nafaszerowania mnie chemią i ogromną dawką naświetlań. Niby dlaczego się zmartwiłam właściwie ? Z oszczędności, bo nie lubię, żeby się przydatne rzeczy marnowały ? Chyba jednak nie tylko.
  • verdana 13.04.12, 16:01
    Jestem uczuciowo związana z ciałem, ponieważ jest mi ono chwilowo niezbędnesmile Natomiast po śmierci mnie juz nie ma, a ciało mnie nie interesuje. No, z wyjątkiem tego, ze moja patologiczna klaustrofobia na wszelki wypadek każe mi domagać sie kremacji. Gdyby zaszła jakaś pomyłka.
    Czyżbym była wyjątkiem?
    --
    zpopk.blox.pl
  • gat45 13.04.12, 16:06
    Czekaj, to nie tak.

    Niewierzący często mówią o tym, co uważaliby za właściwe. Ale mówią o tym jako żywi przecież !? Ja się odmową fakultetu medycznego, co moja piękną ofiarność teraz odrzuca, zmartwiłam, ale tak naprawdę, to nic a nic mi nie zależy na tym, co będzie POTEM. Bo POTEM już nie będzie mnie. I mam tylko jedno życzenie : jak najmniej kłopotu sprawić bliskim.
  • verdana 13.04.12, 16:10
    Otóż to. Czym innym jest martwienie się teraz, że na nic nasze ciało, a co innego martwienie sie, jak będzie wyglądał pogrzeb.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jottka 13.04.12, 16:24
    ale to jest jednak, mam wrażenie, pewne nadużycie myślowe - ludzie niezależnie od przekonań mają zwyczaj zajmować się sprawami swego odejścia, pogrzebu itp., bo daje im to jakieś poczucie doprowadzenia swoich spraw do końca. oczywiście, że nikt nie ma wpływu na to, co się z jego ciałem stanie po śmierci, ale też życzenia dotyczące na przykład pogrzebu są swego rodzaju prośbą do pozostałych przy życiu, jak ma wyglądać ostateczne zakończenie jego tutaj istnienia (w cokolwiek by wierzył bądź nie). spójne z całością życia.

    stąd mowa w moim i innych postach o formie pamięci - pewnie, że tobie jako garstce prochu wsio ryba będzie, jakie pienia zabrzmią nad twoim grobem, ale za życia mogłabyś uczuwać niesmak, że np. twój pogrzeb zostanie zorganizowany echt katolicko i będziesz po wieki wieków służyła jako przykład nawróconej w ostatniej chwilismile

  • mary_ann 13.04.12, 16:47
    Jottka napisała:

    pewnie, że tobie jako gars
    > tce prochu wsio ryba będzie, jakie pienia zabrzmią nad twoim grobem, ale za życ
    > ia mogłabyś uczuwać niesmak, że np. twój pogrzeb zostanie zorganizowany echt ka
    > tolicko i będziesz po wieki wieków służyła jako przykład nawróconej w ostatniej
    > chwilismile

    ... albo że jakikolwiek inny straszny kicz zrobią...
    Przychylam się do tego zdania, jak również opinii Gat45. Może to i nieracjonalne, ale jakoś człowiek miałby ochotę mieć wpływ na to, jakie ostatnie wspomnienie po sobie pozostawi...

    Ja np. chciałabym mieć coś w tym stylu:

    www.youtube.com/watch?v=Bm2XPkqENaw&feature=related
    w wersji z polskimi napisami niestety krótsza wersja (bez "Always look..."!) i nienajlepsze tłumaczenie (o ile się znam):

    www.joemonster.org/filmy/9124/Przemowa_Johna_Cleesa_na_pogrzebie_Grahama_Chapmana
  • slotna 13.04.12, 18:10
    > stąd mowa w moim i innych postach o formie pamięci - pewnie, że tobie jako gars
    > tce prochu wsio ryba będzie, jakie pienia zabrzmią nad twoim grobem, ale za życ
    > ia mogłabyś uczuwać niesmak, że np. twój pogrzeb zostanie zorganizowany echt ka
    > tolicko i będziesz po wieki wieków służyła jako przykład nawróconej w ostatniej
    > chwilismile

    No, mniej wiecej. I beda sobie mna geby wycierac rozni tacy. Na mnie to oczywiscie nie wplynie, ale wplynie na swiat, ktory, jak skromnie sadze, bedzie istnial i po mojej smierci.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • alanta1 13.04.12, 16:34
    verdana napisała:

    > Jako osoba, któras uwaza, ze wszystko dla niej się kończy w chwi
    > li śmierci, nie bardzo rozumiem jak koimukolwiek może zależeć na takim czy inny
    > m pogrzebie, nekrologu czy nagrobku.

    A nie ciekawi cię co się stanie z twoim ciałem po śmierci?

    Bo mnie bardzo, dlatego z przyjemnością przeczytałam TO
  • verdana 13.04.12, 17:30
    No właśnie - gdy zadałaś pytanie, z pewnym zdumieniem zorientowałam się, że kompletnie mnie nie ciekawi.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alanta1 13.04.12, 17:33
    No to masz odpowiedz na pytanie.
    Jednych ciekawi, innych zupełnie nie smile

    I wystarczy, że obie strony przyjmą to do wiadomości wink
  • verdana 13.04.12, 17:56
    No, ale skoro wiadomo, że i tak sie tej ciekawości nie zaspokoi?
    --
    zpopk.blox.pl
  • gat45 13.04.12, 18:04
    Według mojej teorii nikt w to naprawdę nie wierzy do końca. Żeby taka uroczystość miala się odbyć beze mnie ? Po moim trupie !
  • verdana 13.04.12, 18:13
    No widziszsmile Dokładnie o to mi chodzismile
    --
    zpopk.blox.pl
  • nessie-jp 13.04.12, 18:20
    gat45 napisała:

    > Według mojej teorii nikt w to naprawdę nie wierzy do końca. Żeby taka uroczysto
    > ść miala się odbyć beze mnie ? Po moim trupie !

    Właśnie smile
  • mankencja 13.04.12, 23:47
    Pratchettowskie czarownice poniekąd rozwiązały ten problem smile

    W kiażdym razie jedna. W "Zimistrzu".
    --
    kot
  • alanta1 13.04.12, 19:13
    verdana napisała:

    > No, ale skoro wiadomo, że i tak sie tej ciekawości nie zaspokoi?

    Ja nie jestem ateistą i dopuszczam możliwość, ze jakimś bytem się stanę. Może jakąś wredną osą, która jednak swój pogrzeb zobaczy? tongue_out
    --
    "Czytanie zawsze niesie ze sobą ryzyko dowiedzenia się o czymś"
  • ananke666 13.04.12, 17:19
    verdana napisała:

    > Bardzo proste. Jako osoba, któras uwaza, ze wszystko dla niej się kończy w chwi
    > li śmierci, nie bardzo rozumiem jak koimukolwiek może zależeć na takim czy inny
    > m pogrzebie, nekrologu czy nagrobku.

    Pogrzeb, nekrolog i nagrobek w gruncie rzeczy nie są dla nas, tylko dla naszej rodziny i przyjaciół, żywych oczywiście. Miło jednakże byłoby, gdyby były zgodne z naszym gustem.
    Niestety w Polsce możliwości realizacji naszych pomysłów pogrzebowych są chyba wciąż niewielkie.
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • dakota77 13.04.12, 16:44
    Nie rozumiem? To chyba w przypadku osoby wierzacej nie powinno miec wiekszego znaczenia, jak zostanie pochowana, skoro wierzy, ze poza doczesnoscia jest cos jeszcze, w obliczu czego to co na ziemi nie ma wiekszego znaczenia?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • nikadaw1 13.04.12, 18:16
    nie rozumiem. czy osoby bojące się pogrzebania żywej osoby nie boją się, że zostaną przypadkiem spalone żywcem?
    --
    Spacerowiczka
  • alanta1 13.04.12, 19:09
    nikadaw1 napisała:

    > czy osoby bojące się pogrzebania żywej osoby nie boją się, że zostaną przypadkiem spalone żywcem?

    Wolałabym szybko spłonąć niż dusić się kilka godzin w trumnie. Jakoś to bardziej humanitarne...
  • nessie-jp 13.04.12, 19:12
    > Wolałabym szybko spłonąć niż dusić się kilka godzin w trumnie. Jakoś to bardzie
    > j humanitarne...

    Ja akurat zdecydowanie odwrotnie -- myśl o zostaniu spaloną żywcem jakoś mnie zniechęca, wolę się już pomalutku i w swoim czasie udusić...

    Niemniej, najprzyjemniej byłoby mieć prawdziwą sekcję -- jak mnie zaczną kroić, to powinni zauważyć, że jeszcze żyję, a jak nie zauważą, a ja też nic nie powiem, znaczy umrę nieprzytomna i to chyba najlepiej!

  • alanta1 13.04.12, 19:14
    nessie-jp napisała:

    > Niemniej, najprzyjemniej byłoby mieć prawdziwą sekcję

    No to zapisz ciało AM big_grin
  • verdana 13.04.12, 19:19
    Poważnie się nad tym zastanawiam.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alanta1 13.04.12, 19:40
    To polecam ponownie książkę którą wyżej linkowałam, autorka opisała dosyć szczegółowo te kwestie, w sposób bliski naukowemu podejściu.
    Choć niektóre opisy nie są dla wrażliwych osób z dużą wyobraźnią tongue_out
  • nessie-jp 16.04.12, 14:36
    http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/558610_285370354870347_126894987384552_655844_575064911_n.jpg


    --
    "Nie da się ukryć, że tym przekazem Małgorzata Musierowicz plasuje się w tłumie owych wieśniaków z widłami, dla których Shrek był tylko brudnym, brzydkim potworem." (by pi.asia)
  • turzyca 17.04.12, 01:05
    > być pochowanym, gdzie, jaki sie chce mieć nagrobek w przypadku osób niewierzą
    > cych ma jakikolwiek sens?

    Ma wielki sens.
    Jak jeszcze:
    -wykupia miejsce na cmentarzu (oplaca na zapas istniejacy juz grob, ew. zostawia w domu koperte wyraznie opisana ze srodkami na ten cel),
    -wybiora nagrobek, najlepiej umawiajac sie z mistrzem kamieniarskim co do szczegolow z liternictwem wlacznie, a w przypadku umieszczania swojego wizerunku wybiora odpowiednia fotografie,
    -wybiora trumne, zakreslajac odpowiednie w katalogach roznych firm,
    -spisza przebieg pogrzebu, jesli chca jakichs cytatow, to je zanotuja, jesli chca okreslone utwory, to nagraja je na plyte, zapisza kontakt do ulubionej skrzypaczki etc,
    -napisza tekst nekrologu i dolacza numer do biura ogloszen,
    -napisza czytelny testament, a wszystkie dokumenty okolospadkowe posegreguja w odpowiednie teczki,
    -i pozostale dokumenty tez,
    i wszystko to umieszcza w jednej szufladzie, o ktorej istnieniu poinformuja bliskich, to Ci bliscy beda ich latami blogoslawic i zachowywac we wdziecznej pamieci. Spraw do zalatwienia po czyjejs smieci jest mnostwo, lata sie jak z pieprzem, do tego faszerujac sie srodkami uspokajajacymi, bo czlowiek wolalby sie zamknac w domu i wyc, a nie tlumaczyc durnej urzedniczce bankowej, ze rachunek w rozumieniu ustawy o uslugach bankowych to nie musi byc faktura vatowska. Kazda jedna decyzja, z ktorej jest sie zwolnionym, jest znacznym ulatwieniem.
    Niech ludzie mysla, niech maja swiadomosc, ze nie sa wieczni i pewne decyzje musza byc podjete.
    --
    24 kilo klonow.
  • verdana 21.04.12, 22:04
    Odsyłam do postu pierwszego - założenie było takie, ze nie bierzemy pod uwagę ulżenia doli pozostawionej rodziny. Bo kompletnie nie o to tu chodzi - tylko o własne życzenia, to, co jest ważne tylko dla nas.
    Oczywiście, ze oczywista jest troska o rodzinę, ale nie o to chodzi.
    --
    zpopk.blox.pl
  • croyance 21.04.12, 21:51
    Ma. Warto to ustalic, zeby IMO zapobiec klotniom w rodzinie. Awantury nad trumna czy na pogrzebie ma byc ksiadz czy nie nie jest czyms fajnym. Niestety ma to miejsce czesto, kiedy zmarly nie zostawia ostatniej woli, a dzieci/wnuki maja rozne wizje tego, jak taki pogrzeb powinien wygladac.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • croyance 22.04.12, 15:31
    Jeszcze dodam, ze zawsze uwazalam, ze jest mi wszystko jedno, ale po tym, jak bylam swiadkiem schizmy rodzinnej i awantury przed-pogrzebowej, doszlam do wniosku, ze warto jednak takie rzeczy ustalic wczesniej. Wystarczy, ze czesc rodziny jest za kremacja, a czesc nie, czesc za ksiedzem, czesc za pochowkiem swieckim - i zaczynaja sie klotnie, podsycane stresem i szokiem zaloby, ktore moga zawazyc na pozniejszych rodzinnych relacjach. Kazdemu nagle wydaje sie, ze to on znal zmarlego najlepiej i ze to on najlepiej wie, czego by sobie zyczyl.

    Poza tym, wydaje mi sie, ze ludzie po smierci osoby bliskiej czerpia pewien komfort z tego, ze ostatnie pozegnanie/rytual odbyl sie tak, 'jak by dziadek sobie zyczyl': ze podobalyby mu sie kwiaty, bo 'zawsze lubil roze', ze miejsce by mu sie podobalo, bo 'lubil sosny' i tak dalej. Moja kolezanka juz rok po smierci ojca zadrecza sie, czy wybrala odpowiednia urne, czy miejsce jest odpowiednie - logicznie to sie wydaje dosc, hm, nierozsadne, ale wymagaj czlowieku rozsadku od pograzonej w zalobie rodziny. Po niedawnej smierci mojej Babci zrozumialam totalnie te uczucia i zmienilam podejscie do ustalania/planowania tego typu spraw. Jest to ulatwienie wszystkim zycia i zdejmowanie z rodziny pewnych potencjalnie konfliktogennych dylematow.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.