Dodaj do ulubionych

The Second Sexism

19.06.12, 16:42
www.guardian.co.uk/society/2012/may/13/men-victims-new-oppression
Ciekawy artykuł. Tłumaczenie jest w tygodniku Forum, ale płatne:

Gorsza płeć
Nowa jakość seksizmu
W wielu dziedzinach życia mężczyźni są dyskryminowani i krzywdzeni ze względu na płeć. Co gorsza – nie sposób o tym głośno mówić bez narażania się na drwiny.


--
Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
Edytor zaawansowany
  • dakota77 19.06.12, 16:48
    Komedia jakas.

    ""It's true that in the developed world the majority of economic and political roles are occupied by males. But if you look at the bottom – for example, the prison population, the homeless population, or the number of people dropping out of school – that is overwhelmingly male. You tend to find more men at the very top but also at the very bottom.""

    No faktycznie, dowodem na przesladowanie spoleczne bidnych facetow jest to, ze masa ich w wiezieniach. Albo to, ze nie potrafia sie zmobilizowac zeby szkole skonczyc. Zly ten swiat, zaprawde.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • pavvka 19.06.12, 16:58
    I dokładnie o taką postawę jak Twoja tutaj chodzi - jeśli facetom nie wychodzi w życiu, to ich wina, jeśli kobietom, to winne jest społeczeństwo.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • dakota77 19.06.12, 17:05
    Nigdzie nie wyrazalam opinii, ze spoleczenstwo odpowiada za zyciowe kleski kobiet. Uwazam, ze zwykle jednostki odpowiadaja za swoje niepowodzenia, bez wzgledu na plec.

    Ale wnioskowanie prof. Benatara niespecjalnie mi lezy.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • pavvka 19.06.12, 17:14
    dakota77 napisała:

    > Nigdzie nie wyrazalam opinii, ze spoleczenstwo odpowiada za zyciowe kleski kobi
    > et. Uwazam, ze zwykle jednostki odpowiadaja za swoje niepowodzenia, bez wzgledu
    > na plec.

    OK, czyli wg Ciebie kobiety są również same sobie winne, że nie chce im się zostawać prezeskami i prezydentkami. Jeśli tak, to fair enough.
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • dakota77 19.06.12, 17:22
    Nieukonczenie przez kogos szkoly, co pan profesor przedstawia jako przyklad spolecznego ucisku mezczyzn, jest jednak zupelnie innym zjawiskiem niz zawodowy szklany sufit kobiet.

    Ja nie twierdze, ze mezczyzni maja super latwo w zyciu, ale nie kupuje tez z artykulu.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.06.12, 17:07
    Interesujący wydaje mi się ten argument:

    To make the claim that women are worse off, one must compare all women with all men, rather than only the most successful women with the most successful men. Otherwise, one could as easily compare the least successful men with the least successful women and one would then find that men are worse off."

    - Bo już samo to, że określając pozycję kobiet i mężczyzn porównujemy tych ze szczytu drabiny, a nie tych z dołu - świadczy o tym, iż naturalniejszy wydaje się nam stereotypowo męski punkt widzenia: Ważni są ci ze szczytu hierarchii, a nie ci z dołu.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • pavvka 19.06.12, 17:19
    Mnie też ten argument dał do myślenia. Tzn. oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego, że pod różnymi względami mężczyźni mają gorzej, ale jakoś nigdy wcześniej nie widziałem tego ujętego w taki sposób.
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • paszczakowna1 19.06.12, 19:28
    Pavka, a pod jakimi względami twoim zdaniem mężczyźni mają gorzej? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że w środowiskach patologicznych jest większy nacisk otoczenia na nich, by popełniali czyny ryzykowne bądź kryminalne, przez co trudniej jest im się z niego wyrwać. No i chyba częściej bywają upośledzeni umysłowo, ale to już nie wina społeczeństwa.
  • retro-story 20.06.12, 00:44
    Pod względem chociażby opieki nad dziećmi. Zwłaszcza w USA i krajach Europy Zachodniej mężczyzna lubiący spędzać czas z dziećmi postrzegany jest niemalże jako pedofil. W Polsce faceci mają trudności z uzyskaniem urlopu rodzicielskiego (był niedawno na ten temat artykuł w GW). Po rozwodzie dzieci przyznaje się o wiele częściej matkom.
    Nie twierdzę, że wszyscy faceci to biedne, poszkodowane misie, ale w niektórych kwestiach naprawdę mają ciężko. Chociaż z drugiej strony dziwi mnie, że mężczyźni - np w polityce - w ogóle nie poruszają tego problemu.

    --
    Retro-Story
    retro-story.blogspot.com/
  • slotna 20.06.12, 01:29
    Serio, w krajach Europy Zachodniej _zwlaszcza_ (na USA sie nie znam)? Mnie sie ciagle zdawalo, ze tu jest luzniej pod tym wzgledem niz w Polsce, faceci czesto sie bawia z dziecmi i nie budzi to skojarzen. Byla tez kiedys duza dyskusja na ten temat na stoffie i pamietam, jak dziewczyny np. z Niemiec opisywaly fajnych przedszkolankow itp.

    > Chociaż z drugiej strony dziwi mnie, że mężczyźni - np w polityce - w ogóle nie poruszają
    > tego problemu.

    Moze to nie jest problem tongue_out W koncu opieka nad dziecmi jest slabo platna (w tym nad wlasnymi wcale), a dziecko przyznane matce to dziecko - kompan na weekendy, nie dziecko - kula u nogi.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • melmire 20.06.12, 09:06
    Mnie zawsze wzrusza jak porownuje udzial mezczyzn (statystyczny) w pracach domowych (cos w stylu 10 minut dziennie) a ich wielka, przeogromna chec zostania z dzieckiem po rozwodzie. Nie pierze taki, nie gotuje,zakopow "powaznych" nie robi, dzieciece ciuchy i gadzety zawsze kupowala matka, a tu prosze on TERAZ chce sie dzieckiem zajac, w pelnym wymiarze czasu i obowiazkow! :p
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • pavvka 20.06.12, 10:56
    retro-story napisała:

    > Pod względem chociażby opieki nad dziećmi. Zwłaszcza w USA i krajach Europy Zac
    > hodniej mężczyzna lubiący spędzać czas z dziećmi postrzegany jest niemalże jako
    > pedofil. W Polsce faceci mają trudności z uzyskaniem urlopu rodzicielskiego (b
    > ył niedawno na ten temat artykuł w GW).

    To tylko mały wycinek ogólnego problemu pt. akceptacja społeczeństwa dla przekraczania stereotypów płciowych. W dzisiejszych czasach kobiety mogą pełnić praktycznie wszystkie role tradycyjnie męskie nie narażając się na szykany (jeśli już to częściej zdarza się pozytywne zdziwienie). Na odwrót to jeszcze nie działa - 'babskie' zachowanie u faceta spotyka się z agresją lub wyśmiewaniem.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • paszczakowna1 20.06.12, 11:34
    Bo to mężczyźni stoją wyżej w hierarchii społecznej. "Męskie" zachowanie u kobiet jest aspiracją do wyższej grupy, zatem oceniane jest lepiej niż "babskie" zachowanie u mężczyzn, które jest postrzegane jako degradacja.
  • pavvka 20.06.12, 11:37
    paszczakowna1 napisała:

    > Bo to mężczyźni stoją wyżej w hierarchii społecznej. "Męskie" zachowanie u kobi
    > et jest aspiracją do wyższej grupy, zatem oceniane jest lepiej niż "babskie" za
    > chowanie u mężczyzn, które jest postrzegane jako degradacja.

    Zdaję sobie z tego sprawę, ale to nie zmienia faktu, że mężczyźni mają w efekcie dużo bardziej ograniczony wybór ról społecznych. Jest więcej rzeczy, których im 'nie wolno' i więcej takich które 'muszą'.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • pavvka 20.06.12, 10:45
    paszczakowna1 napisała:

    > Pavka, a pod jakimi względami twoim zdaniem mężczyźni mają gorzej? Jedyne co mi
    > przychodzi do głowy, to że w środowiskach patologicznych jest większy nacisk o
    > toczenia na nich, by popełniali czyny ryzykowne bądź kryminalne, przez co trud
    > niej jest im się z niego wyrwać.

    Ale pytasz o to dlaczego moim zdaniem mężczyźni częściej trafiają do więzienia czy w ogóle pod jakimi względami mają trudniej?
    Jeśli to pierwsze, to na szybko jestem w stanie zaproponować teorię, że primo, na mężczyznach ciąży większa presja żeby sobie radzić w życiu, a secundo, w ich wychowywaniu mniejszy nacisk kładzie się na przestrzeganie reguł i 'grzeczność'.
    Poza tym kojarzę badania, z których wynikało, że mężczyźni są za popełnianie takich samych przestępstw generalnie karani surowiej niż kobiety. Więc w populacji więźniów są nadreprezentowani jeszcze bardziej niż wynikałoby z liczby czynów karalnych.

    A nawiązując do tego co pisała Dakota: ja nie neguję, że osoby popełniające przestępstwa są za nie osobiście odpowiedzialne. Ale na poziomie statystycznym, jeśli pewna grupa popełnia je dużo częściej niż inna, to jednak należy się zastanowić czy nie istnieją czynniki, które ich do tego pchają i starać się je ograniczać. Przecież np. istnieją programy adresowane do młodzieży z trudnych środowisk, które mają na celu sprowadzanie ich na dobrą drogę.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • paszczakowna1 20.06.12, 11:57
    > Poza tym kojarzę badania, z których wynikało, że mężczyźni są za popełnianie ta
    > kich samych przestępstw generalnie karani surowiej niż kobiety. Więc w populacj
    > i więźniów są nadreprezentowani jeszcze bardziej niż wynikałoby z liczby czynów
    > karalnych.

    A mógłbyś znaleźć i zalinkować? Bo pamiętam badania przeprowadzone w Polsce, z ktorych wynikalo, że jest dokładnie odwrotnie - wlasnie kobiety za te same przestepstwa byly karane znacznie surowiej, zwlaszcza za przemoc wobec dzieci i przestepstwa z uzyciem przemocy w ogole (ogromna różnica zwłaszcza w przypadku, gdy wyrok dotyczył osoby skazanej za współudział w zabójstwie, a nie będącej głównym sprawcą).
  • pavvka 20.06.12, 14:01
    Na pewno było kilka prac na temat biasu płciowego w orzekaniu kary śmierci w USA, np.
    www.deathpenaltyinfo.org/studies-gender-bias-death-sentencing
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • pavvka 20.06.12, 14:10
    I jeszcze coś takiego:
    www.ncjrs.gov/App/publications/Abstract.aspx?id=96776
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • pavvka 20.06.12, 14:16
    I to:
    mensrights.tumblr.com/post/7640548366/court-sentencing-harsher-on-men
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • paszczakowna1 20.06.12, 17:46
    Ja to znalazłam:

    temida.free.ngo.pl/eleonora3.htm
    " Warto jednak podkreślić, że badania z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nie potwierdziły powszechnego przekonania, że wymiar sprawiedliwości traktuje kobiety ze szczególnym pobłażaniem. Wprawdzie z analizy globalnego zestawienia orzekanych kar wynikało, że istotnie rzadsze było wobec kobiet orzekanie kary pozbawienia wolności (skazywanych na tę karę było tylko 13 % kobiet i aż 31 % mężczyzn), jednak obraz ten był zdeterminowany przede wszystkim odmienną strukturą przestępstw popełnianych przez kobiety i mężczyzn oraz różnym udziałem kobiet i mężczyzn skazywanych w warunkach recydywy. Również obecnie kobiety rzadziej niż mężczyźni, skazywane są na karę pozbawienia wolności, ale ostatnio dyspropocja ta uległa zmniejszeniu. Warto równocześnie podkreślić, że kobiety były zdecydowanie surowiej karane od mężczyzn, w tych wyjątkowych przypadkach, kiedy dochodziło do ich skazania za znęcanie się nad członkiem rodziny lub osobą zależną, najczęściej dzieckiem. Kary orzekane wobec nich zamykały się w granicach od roku do 2 lat pozbawienia wolności, podczas gdy w przypadku mężczyzn najczęściej wymierzane były kary zamykające się w granicach od 6 miesięcy do roku. Brak najnowszych badań aktowych nie pozwala stwierdzić z całą pewnością, czy tendencja ta utrzymuje się również obecnie, aczkolwiek wydaje się ją pośrednio potwierdzać analiza ogólnych danych statystycznych z 1997 r. dotyczących wymiaru kar za przestępstwo znęcania się w przypadku, gdy pokrzywdzonym jest dziecko. Z odpowiednich wyliczeń (przy przyjęciu założenia, że sądy surowiej karzą sprawców obu płci w przypadku gdy ofiarą znęcania się jest dziecko, a nie osoba dorosła) wynika, że skazania kobiet za znęcanie się nad dzieckiem stanowią 62% ogółu skazań na karę pozbawienia wolności dłuższą niż rok i tylko 23 % skazań na karę w takim wymiarze w przypadku mężczyzn.

    Tendencje do surowszego karania kobiet zarysowały się również w odniesieniu do przestępstwa zabójstwa. W 1996 r. na 643 skazania za zabójstwo w 84 przypadkach (tj. w ok. 13%) sprawczyniami były kobiety. W zakończonych w latach 1998 i 1999 trzech procesach, w których kobieta działała wspólnie z kilkoma mężczyznami, doszło do prawomocnego skazania kobiet na dożywocie oraz na 25 lat pozbawienia wolności (czyli najsurowsze kary). Miało to miejsce pomimo, iż w żadnym przypadku w samym akcie zabijania nie brały one bezpośredniego udziału, zaś mężczyźni pozbawiający życia ofiary w niektórych przypadkach otrzymali znacznie łagodniejsze kary. We wszystkich tych procesach kobiety współsprawczynie zostały faktycznie uznane za osoby kierujące przestępstwem. Należy dodać, iż w jednym przypadku przyjęto taką kwalifikację, chociaż biegli zaprzeczyli zdolnościom przywódczym oskarżonej oraz nie stwierdzili u niej skłonności do dominacji w grupie. Natomiast w drugim przypadku orzeczono wobec niej najsurowszą karę mimo, iż z materiału dowodowego wynikało, iż oskarżona nie brała udziału w poprzedzającym zabójstwo torturowaniu ofiary, a nawet starała się temu w jakimś stopniu zapobiec i łagodzić jego skutki. Obserwacja powyższej praktyki sądów nasuwa podejrzenie, iż polskiemu wymiarowi sprawiedliwości nie jest obca tendencja do szczególnie surowego karania kobiet w przypadku gdy wychodzą one poza ramy stereotypu kobiecości lub roli kobiety jako opiekunki lub matki."

    W drugim linku, który podajesz też jest, że kobiety za porzucenie dziecka (przestępstwo klasyfikowane jako zachowanie "niekobiece") karane były surowiej niż mężczyźni, też w Stanach. Ciekawe, czy ci, którzy twierdzą że mężczyźni karani są surowiej niż kobiety, przyjrzeli się procentowi karanych recydywistów (mężczyźni znacznie częściej popadają w recydywę, co odbija się na wysokości wyroków).

    Ciekawe też jest to:

    "Fakt popełnienia czynu zabronionego przez chłopców stanowił bowiem powód w blisko 50% przypadków ich zastosowania, w odniesieniu zaś do dziewcząt tylko w 20%. W przypadku pozostalych 80% spraw za przejaw demoralizacji dziewczynek uznawano inne zachowania niż przestępne. Dane te wydają się potwierdzać przeprowadzone w 1992 r. badania aktowe, które wykazały, iż sądy rodzinne są skłonne do seksualizacji przewinień popełnianych przez dziewczęta. Oznacza to, że oceniając zachowanie nieletnich pod kątem demoralizacji sądy te w przypadkach dziewcząt koncentrowały się na ich zachowaniach z zakresu życia seksualnego. Ta sfera życia w ogóle zaś nie interesowała ich w przypadku chłopców, w odniesieniu do których interwencja następowała dopiero w razie podejrzenia popełnienia czynu zabronionego. "
  • zla.m 20.06.12, 09:03
    Nie upieram się, że nie ma obszarów, w których mężczyźni mogą mieć gorzej, ale mam duże zastrzeżenia do przedstawionych argumentów:

    1)Mężczyźni pracują średnio 39 godzin tygodniowo, a kobiety 34. Ojej, biedne misie. A ktoś doliczył ile te same osoby pracują w domu? Za darmo i bez podnoszenia swojego prestiżu. Bo może by ta statystyka nie była taka niekorzystna dla panów...

    2) Argument o dowcipach z mężczyzn, jako przejawie seksizmu jest śmieszny - ciekawe, czy tych dowcipów jest więcej niż dowcipów o głupich blondynkach, a jakby jeszcze dodać dowcipy o żonach i teściowych....

    3) Mężczyzn częściej spotyka przemoc - możliwe. Tylko że problem polega na tym, że kobiety pewnie w 90% spotykają się z przemocą ze strony mężczyzn, a mężczyźni - pewnie w nawet w więcej niż w 90% - ze strony mężczyzn. Więc to nie jest żadne uciskanie przez kobiety (no bo skoro dyskryminacja ze względu na płeć, to w podtekście jest - ta druga płeć dyskryminuje).

    4) Mężczyźni w więzieniach i niekończący szkół - statystycznie jest tak, że kobiety mają niższy rozrzut inteligencji (mniej jednostek o bardzo wysokim IQ i mniej z drugiego końca). Nic dziwnego więc, że przeciętna dziewczynka ma większą szansę skończyć szkołę i nie wylądować w środowisku kryminalnym niż przeciętny chłopiec. A dyskryminacja polega na tym, że ludzie o TYCH SAMYCH ZDOLNOŚCIACH są inaczej traktowani, bo są "niewłaściwej płci". Czyli chłopiec jest wyrzucany ze szkoły nie dlatego, że się nie uczy, a dlatego, że jest chłopcem, a pani nie zostaje dyrektorem, nie dlatego, że nie ma kompetencji, tylko dlatego, że "baba nie będzie nami rządzić". Która sytuacja zachodzi częściej?
    --
    Jak mam zbyt dobry nastrój, to sprawdzam ceny mieszkań...
  • pavvka 20.06.12, 11:01
    zla.m napisała:

    > 3) Mężczyzn częściej spotyka przemoc - możliwe. Tylko że problem polega na tym,
    > że kobiety pewnie w 90% spotykają się z przemocą ze strony mężczyzn, a mężczyź
    > ni - pewnie w nawet w więcej niż w 90% - ze strony mężczyzn. Więc to nie jest ż
    > adne uciskanie przez kobiety (no bo skoro dyskryminacja ze względu na płeć, to
    > w podtekście jest - ta druga płeć dyskryminuje).

    Ale nikt nie twierdzi, że to uciskanie przez kobiety. Po prostu, mężczyźni są bardziej narażeni na przemoc, ergo mają pod tym względem gorzej.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • pavvka 20.06.12, 11:42
    zla.m napisała:

    > 4) Mężczyźni w więzieniach i niekończący szkół - statystycznie jest tak, że kob
    > iety mają niższy rozrzut inteligencji (mniej jednostek o bardzo wysokim IQ i m
    > niej z drugiego końca). Nic dziwnego więc, że przeciętna dziewczynka ma większą
    > szansę skończyć szkołę i nie wylądować w środowisku kryminalnym niż przeciętny
    > chłopiec.

    Nie jestem przekonany, że działalność kryminalna jest skorelowana z niskim IQ. Masz jakieś badania na ten temat?
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • zla.m 20.06.12, 11:56
    pavvka napisał:

    > zla.m napisała:
    >

    >
    > Nie jestem przekonany, że działalność kryminalna jest skorelowana z niskim IQ.
    > Masz jakieś badania na ten temat?

    Badań spróbuję poszukać w domu. Może też nieprecyzyjnie się wyraziłam - nie wiem, czy jest więcej mężczyzn przestępców. Z artykułu wynika, że jest więcej mężczyzn w więzieniach - tam są ci, którzy dali się złapać, więc raczej są to ci mniej inteligentni wink. A poważniej:
    niższe IQ -> problemy z pracą -> brak możliwości lub nieumiejętność zauważenia innej możliwości zarobkowania niż przestępcza
    --
    Wraca mąż do domu z delegacji, otwiera szafę, a tam Narnia!
  • verdana 20.06.12, 12:09
    Alez ten wątek jest najlepszym dowodem na prawdziwość tez zawartuych w artykule. Faceci traktowani sa tu raczej pogardliwie "biedne misie", obijający się w domu trutnie, którym dopiero po rozwodzie zalezy na dziecku, jako osoby, które sa odpowiedzialne same za siebie, w związku z tym mówienie o jakiejkolwiek dyskryminacji nie ma sensu.
    Gdyby to samo napisac o kobietach, ze to osoby, które pracują mniej, a po rozwodzie ciągną od facetów forsę, że kobiety same powinny odpowiadać za swój los, a nie domagać sie równości - to byłoby jasne, ze mówimu jezykiem dyskryminującym. O facetach wolno mówić źle, o kobietach nie, to niepoprawne politycznie.
    Tymczasem dyskryminacja mężczyzn, choć w innych obszarach, istnieje. Bardzo niedobrze, ze kobiety mają szklany sufit, ale wcale nie jest lepiej, zę spora część rozwiedzionych mężczyzn nie moze dobić się kontaktów z dziećmi i że w społeczeństwie matki, które izolują dzieci od ojców nie są szczególnie potępiane. Nie jest dobrze, zę mężczyzn prawie nie dopuszcza sie do pracy z dziećmi - niemal wszystkie szkoły, w których mój syn-psycholog starał się o pracę, wprost oświadczyły, ze nie chcą psychologa-mężczyzny. Nie jest dobrze , ze chłopców w szkole wychowują prawie same kobiety, ze nie mają dostępu ani do mężczyzn-psychologów, ani do męzczyzn-pedagogów - gdyby wszystkie dziewczynki uczone i wychowywane były przez mężczyzn, dyskryminacja byłaby oczywista.
    No i meżczyzna jednak w świadomości społecznej powinien pracować i zarabiać na dom, a kobieta ma wybór - moze być gospodynią domową, bez narażania się na głupie uwagi.
    --
    zpopk.blox.pl
  • dakota77 20.06.12, 13:03
    Ty patrzysz na sytuacje syna i mowisz " on mie mogl znalezc pracy w szkole, wiec mezczyzn nie dopuszcza sie do pracy z dziecmi". Ale czesto jest tak, ze po prostu sami mezczyzni niespecjalnie garna sie do pracy przedszkolanki czy nauczyciela, dlatego sa tak nieliczni w szkolach czy przedszkolach.

    Kto w tymw atku traktuje mezczyzn pogardliwie?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • verdana 20.06.12, 13:29
    O piszac na przykład o nich "biedne misie", czy twierdzac, zę nie pomagają w domu, ale dzieci to po rozwodzie chcą.
    Cóż, Twój argument odnoścnie facetów, którzy chca pracować z dziećmi można spokojnie odwrócić "Mało jest kobiet na dyrektorskich stanowiskach, bo mało kobiet garnie się do tej pracy, wiec w czym problem? Że tam paru powiedziano, ze się nie nadają, bo sa kobietami?
    Jeśli zakłady pracy mówią kandydatom "Nie nadaje się pani/pan na to stanowisko z powodu płci", to dyskryminacja istnieje, niezaleznie ile osób danej płci chciałoby na tym mstanowisku pracować.
    No i na zachodzie jakoś znacznie wiecej facetów pracuje z dziećmi, więc w Polsce to jednak mchyba przejaw dyskryminacji. Z jednej strony niechęć do tego, aby mężczyźni pracowali z dziećmi (bo pedofile...), z drugiej pewna pogarda dla faceta, który chce pracować z dziećmi, bo to "niemęskie". Czyli dyskryminacja z każdego punktu widzenia.
    --
    zpopk.blox.pl
  • nikadaw1 20.06.12, 17:02
    mało jest mężczyzn w edukacji, ale jak już są to zazwyczaj szybciej awansują i częściej zajmują stanowiska dyrektorskie. trudno to nazwać dyskryminacją.

    btw, mam wspomniany artykuł po polsku na papierze, mogę zeskanować i gdzieś wrzucić.

    to co mi najbardziej przeszkadza w nim - do szukanie tej dyskryminacji na siłę. podane przykłady to raczej podszewka patriarchatu, a nie dowody na antymęski spisek. argumenty często z rzyci. ponadto mam wrażenie, że wszyscy ci którzy się skarżą, wcale nie chcą zmieniać świata - oni chcą, owszem zachować swoje dotychczasowe przywileje, a ponadto zabrać mężczyzn z niebezpiecznych i słabo płatnych zawodów, nie chodzić na wojny, dłużej żyć, zlikwidować zasadę "najpierw kobiety i dzieci" itp.

    może się mylę, ale doprowadzenie do równouprawnienia kobiet zajęło ponad sto lat, a efekt jest nadal daleki od ideału. ponadto musiały się tym zająć same zainteresowane - tzn. najpierw zrobić z siebie wariatki, które żądały niemożliwego i burzyły odwieczny porządek społeczny, potem narażać się na ostracyzm, następnie działać w ośrodkach i wpływać stamtąd na coraz dalsze otoczenie... jakoś nie widzę silnego ruchu maskulinistycznego ani działaczy mówiących w miarę zgodnym głosem, o co im chodzi. są organizacje broniące praw ojców, ale raczej nie mówią w imieniu wszystkich ojców, nie są wyraziste, nie mają jasnych postulatów. są ponoć w USA akademicy zajmujący się gender studies z męskiego punktu widzenia. do głównego nurtu się nie przebili. jakoś słabo z tą męską solidarnością w pewnych dziedzinach. nie mówię, że nie można zlikwidować tej męskiej dyskryminacji, ale do tego potrzeba długoletniej pracy u podstaw. pocieszenie: zajmie to z pewnością mniej czasu niż feministkom, bo świat dziś się szybciej zmienia i kupuje nowe idee, również za sprawą ruchów kobiecych. panowie, kobiety wam przetarły szlaki, resztę musicie zrobić sami.
    --
    Spacerowiczka
  • verdana 20.06.12, 17:19
    No własnie - w przypadku mężczyzn od razu włącza sie myślenie "nawet jeśli nie przyjmują, to w inny sposób wynagradzają, wiec nie ma zadnej dyskryminacji". Jek faceci się skarżą, ze mówi im się, ze są niewłaściwej płci do konkretnego zawodu - to nie jest dyskryminacja, przeciwnie, to szukanie dyskryminacji na siłę, bo jak - mężczyzna? Dyskryminowany?
    Mężczyźni w tej chwili na pewno są dyskryminowani w sprawach rodzinnych. I dla mnie argument, ze skoro kobiety walczyły o równouprawnienie same (co zresztą nie jest prawdą, bo zmiany praw dokonywali mężczyźni), to teraz powinni zostawić walkę z pewnymi elementami dyskryminacji mężczyzn- facetom.
    Jest to jednen z najmniej równościowych postulatów, jakie słyszałam. Jesli walczy się o równość płci, to nie powinno byc w ogóle różnicy kto, gdzie i dlaczego jest dyskryminowany. Inaczej bowiem obie płcie muszą bronic stanowiska "ważne jest to, co jest wazne dla nas, druga płeć i jej interesy nas nie interesują" - czyli uznaje się , ze płcie powinny mieć zupełnie różne interesy i postulaty, a każdy ma być solidarny tylko z własną płcią. A to obosieczna broń.
    Ciekawe, czy gdyby w dyskusji padlo zdanie "Kobiety, jeśli chcecie walczyć z dyskryminacją, to róbcie to same, bądźcie solidarne pomiędzy sobą, my, męzczyźni przetarliśmy wam szlaki, ale nie zamierzamy walczyć z dyskryminacją kobiet, bo to nie nasza sprawa. " to ile kobiet uznałoby to za niedopuszczalne?
    --
    zpopk.blox.pl
  • nikadaw1 20.06.12, 17:46
    > Ciekawe, czy gdyby w dyskusji padlo zdanie "Kobiety, jeśli chcecie walczyć z dy
    > skryminacją, to róbcie to same, bądźcie solidarne pomiędzy sobą, my, męzczyźni
    > przetarliśmy wam szlaki, ale nie zamierzamy walczyć z dyskryminacją kobiet, bo
    > to nie nasza sprawa. " to ile kobiet uznałoby to za niedopuszczalne?

    ależ takie zdania dość często padają. kobiety są strofowane za brak solidarności jajnikowej. jak coś się nie udaje, to widocznie za mało się starają i nie potrafią przekonać ogółu, że coś im się należy (patrz ostatnie zbieranie podpisów pod zmianą ustawy o aborcji). tak, prawa dali nam mężczyźni, ale raczej nie sami z siebie - tylko po długiej kampanii prowadzonej przez same zainteresowane.

    czy swoje przekonanie o dyskryminacji mężczyzn opierasz jedynie na tym, że twój syn trzy razy nie dostał pracy w szkole? wybacz, ale w szkołach pracują mężczyźni, im wyższy stopień szkoły tym ich więcej, iprawdopodobnie częściej od kobiet zostają dyrektorami tychże szkół.

    Spacerowiczka
  • verdana 20.06.12, 19:01
    Nie znoszę solidarności jajnikowejsmile
    Nie, moje przekonanie o dyskryminacji męzczyzn opieram równiez na doświadczeniu mojej przyjaciółki, bieglego sadowego, która walczy o prawa ojców.
    Męzczyźnie praują w gimnazjach i liceach. Widziałas facetów w przedszkolach? Czytałaś ze dwa lata temu o akcji rodziców, domagajacych sie wyrzucenia wychowawczy przedszkolnego? Słyszałas o tym, ze poradnie psychologiczno-pedagogiczne nie chcą przyjmować facetów? Nie dlatego, że gorsi, tylko przecież nie można z nimi zostawić samego dziecka.
    W sprawch dziecięco-rodzinnych faceci sa dyskryminowani.
    --
    zpopk.blox.pl
  • paszczakowna1 20.06.12, 17:48
    >I dla
    > mnie argument, ze skoro kobiety walczyły o równouprawnienie same (co zresztą n
    > ie jest prawdą, bo zmiany praw dokonywali mężczyźni)

    No, a kto miał dokonać, jeśli tylko mężczyźni byli władni zmienić prawa?
  • verdana 20.06.12, 18:57
    Nikt. Tylko, niezaleznie od naszej opinii, fakt pozostaje faktem. To faceci zmienili prawa, nie zostały obalone rewolucyjnie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • paszczakowna1 21.06.12, 11:52
    A jakaś grupa społeczna w ogóle wyempancypowała się rewolucyjnie? (Z dyskusyjnym wyjątkiem francuskich mieszczan.) Niewolnicy w Europie, nie, niewolnicy w USA nie, chłopi pańszczyźniani w Rosji nie...

    I czego to właściwie dowodzi?
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 20.06.12, 22:55
    nikadaw1 napisała:
    > podane przykłady to raczej podszewka patriarchatu, a nie dowody na antymęski spisek.

    Moment, bycie ofiarą wadliwego systemu nie równa się byciu ofiarą spisku.
    Chyba nie chcesz analogicznie powiedzieć, że w obecnym systemie społecznym funkcjonuje jakiś spisek przeciwko kobietom? Nie ma żadnego spisku, jest tylko kombinacja bezmyślnej ewolucji i inercji obyczajów.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 20.06.12, 22:58
    nikadaw1 napisała:
    > ponadto mam wrażenie, że wszyscy ci którzy si
    > ę skarżą, wcale nie chcą zmieniać świata - oni chcą, owszem zachować swoje doty
    > chczasowe przywileje, a ponadto zabrać mężczyzn z niebezpiecznych i słabo płatn
    > ych zawodów, nie chodzić na wojny, dłużej żyć, zlikwidować zasadę "najpierw kob
    > iety i dzieci" itp.

    To jest lustrzane odbicie argumentacji bardzo wielu mężczyzn, którzy to samo mówią o feministkach: że one niby chcą mieć równouprawnienie, ale broń Boże stracić tradycyjne kobiece przywileje.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • slotna 20.06.12, 19:48
    > niemal w
    > szystkie szkoły, w których mój syn-psycholog starał się o pracę, wprost oświadc
    > zyły, ze nie chcą psychologa-mężczyzny.

    Co na to sad? Bo poszedl do sadu, prawda?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ding_yun 20.06.12, 21:34
    > Alez ten wątek jest najlepszym dowodem na prawdziwość tez zawartuych w artykule
    > . Faceci traktowani sa tu raczej pogardliwie "biedne misie", obijający się w do
    > mu trutnie, którym dopiero po rozwodzie zalezy na dziecku,

    Nie wydaje mi się, że takie było główne przesłanie wypowiedzi w tym wątku. Faktem jest, że gdy mówi się o dyskryminacji, mężczyźni jako przykład ich dyskryminowania nader często przywołują rzadsze przyznawanie im opieki nad dzieckiem po rozwodzie. Nie przeczę, że sędziowie być może zbyt często z automatu zakładają, że matka będzie lepszym opiekunem i że jest to problem, ale faktem jest również, że zazwyczaj to kobieta jest bardziej zaangażowana w opiekę nad dzieckiem - wystarczy popatrzeć na statystyki mówiące o udziale kobiet w pracach domowych albo o nikłym procencie mężczyzn wykorzystującym urlopy ojcowskie. Więc trudno tu mówić o dyskryminacji systemowej mężczyzn, bo najpierw należałoby wykazać, że na równi z kobietami angażują się w sprawy wychowania (wychowania, a nie rodzenia i karmienia piersią) a mimo to opieki nie dostają. Tak jak zostało wykazane, że kobiety pracujące na tych samych stanowiskach w tym samym wymiarze, co mężczyźni zarabiają o 30% mniej.

    > zyły, ze nie chcą psychologa-mężczyzny. Nie jest dobrze , ze chłopców w szkole
    > wychowują prawie same kobiety, ze nie mają dostępu ani do mężczyzn-psychologów,
    > ani do męzczyzn-pedagogów - gdyby wszystkie dziewczynki uczone i wychowywane b
    > yły przez mężczyzn, dyskryminacja byłaby oczywista.

    Nie jest dobrze, ale czy to jest wynik systemowej dyskryminacji mężczyzn? Przykład Twojego syna, który nie został zatrudniony jako psycholog szkolny jest bardzo ciekawy i może wskazywać na to, że coś jest na rzeczy, ale to nadal dowód anegdotyczny. Wydaje mi się, że jednak niewielu mężczyzn CHCE pracować w przedszkolach, w nauczaniu początkowym, jako pedagodzy szkolni - skoro już mówimy o osobistych doświadczeniach to ja nie znam ani jednego mężczyzny, który myślał o takiej pracy.
    Co więcej fakt, że to są zawody okupowane przez kobiety częściej jest przywoływany jako przykład dyskryminacji kobiet, a nie mężczyzn - bo to praca słabo płatna i mało prestiżowa.
  • zla.m 20.06.12, 22:39
    Poczułam się wywołana do tablicy. Owszem, napisał ironicznie o biednych misiach, ale zauważ, że cały mój wpis to nie jest negowanie faktu, że są dziedziny życia, w których panowie mają gorzej, a to jest polemika z fałszywymi i naciąganymi "dowodami".

    Tak, w polskim (i pewnie innych też) społeczeństwach każdej płci przypisane są role społeczne. I jednostka pod dowolnym względem nietypowa ma trudno, bo mężczyźnie nie przystoi, a kobiecie nie wypada. Ale to nie jest jakiś współczesny wymysł i nowy seksizm. To pokłosie starej kultury patriarchalnej, która narzuciła te role: pan i władca oraz "pani" domu. Te role mogą być tak samo nieznośne dla kobiety, jak i dla mężczyzny. Sądząc jednak z tego, że jest przewaga mężczyzn w naszym życiu publicznym, a prawo przez nich stanowione podtrzymuje status quo, śmiem podejrzewać, że liczba cierpiących z powodu narzuconej roli mężczyzn jest statystycznie niska.

    Śmiem też powiedzieć, że nie do końca jest tak, że kobieta może sobie zostać w domu i nie usłyszy słowa krytyki - usłyszy, usłyszy, zwłaszcza w naszym neciku kochanym. Ogólnie jesteśmy społeczeństwem (szczególnie na forach) mocno restrykcyjnym wobec innych i krytykującym odbiegające od schematów zachowania i każdy się wyłamujący dostanie po łapkach, niezależnie od płci.

    A co do twojego syna - bardzo dziwne, z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że panowie w szkolnictwie są raczej hołubieni. Może akurat szukał w pracy w szczycie jakiejś anty-pedofilskiej histerii..?
    --
    Stuprocentowy sposób na to, żeby nigdy nie zaspać. Ustawiasz alarm w budziku na 7:00 rano, a na kompie formatowanie dysku C na 7:05.
  • verdana 21.06.12, 09:12
    Mnie tu chodziło nie o rozumowanie, ale o sam język - o mężczyznach wolno pisać w sposób lekceważący, o kobietach już niesmile
    Nic nie wiemy o tym, jak mężczyźni widza swoje role społeczne - chyba nie ma badań na ten temat. Z tego, co widzę, to mają podobny problem co kobiety. Wymaga się od nich wyjścia z roli, jednoczesnie wymagajac wypełniania wszystkich ról tradycyjnie przypisywanych męzczyznom. Czyli kobieta ma robić karierę, a jednoczesnie byc wzorową matką, a męzczyzna ma pół na pół dzielić się obowiązkami domowymi, ale jednoczesnie być opoką, na której kobieta może się wesprzeć i głównym żywicielem. Tak się nie da, w obu wypadkach.
    Przypadek mojego syna nie jest anegdotyczny. Jako, ze znam sporo psychologów, wszyscy mówią to samo. Do małych dzieci nie ddopuszcza się teraz mężczyzn - ani wychowawców, ani psychologów czy pedagogów - bo rodzice sobie tego nie życzą, więc instytucje się boją.
    --
    zpopk.blox.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 21.06.12, 12:07
    > Nic nie wiemy o tym, jak mężczyźni widza swoje role społeczne - chyba nie ma ba
    > dań na ten temat. Z tego, co widzę, to mają podobny problem co kobiety. Wymaga
    > się od nich wyjścia z roli, jednoczesnie wymagajac wypełniania wszystkich ról t
    > radycyjnie przypisywanych męzczyznom.

    Oczywiście dowód anegdotyczny, ale znam 2 mężczyzn, którzy explicite mówią o swojej frustracji tym, że społeczeństwo od nich oczekuje grania wg ról stereotypowo męskich, a oni mają trudności, żeby się do tego dopasować i wcale tych ról nie lubią. I ich to stresuje, bo kobieta ich zdaniem może pod tym względem bardziej łamac konwenanse niż mężczyzna. I nie tłumaczcie w tym miejscu mi znanego faktu, że umężczyźnienie=awans, ukobiecenie=degradacja. Oni to wiedzą, ale w żaden sposób ich ten fakt nie pociesza. Raczej przeciwnie, bo oznacza, że jeśli chcą robić to co lubią, to w oczach społeczeństwa muszą się zdegradować.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • pavvka 21.06.12, 13:19
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > I nie tłumaczcie w tym miejscu mi znanego f
    > aktu, że umężczyźnienie=awans, ukobiecenie=degradacja. Oni to wiedzą, ale w żad
    > en sposób ich ten fakt nie pociesza. Raczej przeciwnie, bo oznacza, że jeśli ch
    > cą robić to co lubią, to w oczach społeczeństwa muszą się zdegradować.

    I nie dość, że by się zdegradowali, to jeszcze potencjalnie naraziliby się na agresję czy co najmniej drwiny.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • szarsz 21.06.12, 13:58
    No ale to działa już od przedszkola.
    Dziewczynka może się bawić czołgiem i samolotem, chłopiec opiekowac lalka nie.
    Dziewczynka może nosić granatowe spodnie w kratkę, chłopiec różowego sweterka w kwiatki nie.
    Dziewczynka może oglądać power rangers i ben tena, chłopiec do oglądania arielki przyznać się nie może.
    I tak dalej i tak dalej.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 21.06.12, 14:23
    szarsz napisała:
    > No ale to działa już od przedszkola.

    Nie zrozumiałam, na co to miał być argument. Przecież wyraźnie napisałam: Oni to wiedzą i właśnie przeszkadza im to.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • nikadaw1 21.06.12, 14:14
    no dobrze, ale kto ma wziąć na siebie doprowadzenie do zmiany postaw społeczeństwa? obstaję jednak za tym, że mężczyźni, skoro im to nie odpowiada i to oni są najbardziej zainteresowani zmianą. jestem zdania, że ruch feministyczny i tak rykoszetem doprowadził do poluzowania męskiego gorsetu. a może do obudzenia pragnień, których wcześniej mężczyźni nie dopuszczali do głosu: większej opieki nad dziećmi, czy wykonywania "kobiecych zawodów". i nie trafia do mnie argument że "wszyscy powinniśmy" - sorry, ale ktoś najpierw powinien wyartykułować te postulaty, żeby dotarły do ogółu. to nie było tak, że rządy nagle same z siebie doprowadziły do zmiany prawa dot. homoseksualistów, głosowania kobiet czy sytuacji Afroamerykanów. za tym wszystkim stała długoletnia walka, która miała swoje ofiary. podejrzewam, że gdyby jakiś ruch zechciał wlaczyć z tymi objawami dyskryminacji mężczyzn, miałby dużo łatwiej, bo wiele drzwi zostało już wyważonych.
    --
    Spacerowiczka
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 21.06.12, 14:27
    nikadaw1 napisała:

    > no dobrze, ale kto ma wziąć na siebie doprowadzenie do zmiany postaw społeczeńs
    > twa? obstaję jednak za tym, że mężczyźni, skoro im to nie odpowiada

    No dobrze, ale to nie jest tak, że kobiety się wyzwoliły i jest im wszystko jedno, co wolą mężczyźni. Przeciwnie - ta sytuacja więżąca mężczyzn w ich rolach uderza rykoszetem w kobiety! Jak można tego nie widzieć? Przecież trudności kobiet na rynku pracy właśnie z tego wynikają, że mężczyźnie nie wypada zaprzestać pracy i poświęcić się wychowaniu dzieci.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • nikadaw1 21.06.12, 14:34
    uderza, nie uderza, ale jakoś nie pociąga mnie wizja wyzwalania przez kobiety mężczyzn z tradycyjnych ról wbrew ich woli.
    --
    Spacerowiczka
  • pavvka 21.06.12, 14:53
    Ale kto mówi, że wbrew woli? Chodzi o wspieranie.
    Gdzieś niedawno czytałem taki mądry tekst, że matka, która tępi u swojego synka zabawy lalkami nie ma moralnego prawa krytykowania, że mężczyźni nie angażują się w opiekę nad dziećmi.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 21.06.12, 16:02
    pavvka napisał:

    > Ale kto mówi, że wbrew woli? Chodzi o wspieranie.
    > Gdzieś niedawno czytałem taki mądry tekst, że matka, która tępi u swojego synka
    > zabawy lalkami nie ma moralnego prawa krytykowania, że mężczyźni nie angażują
    > się w opiekę nad dziećmi.

    Sama wielokrotnie takie teksty pisałam na forach.
    Bo nie zapominajmy, że kobiety czasami też same przykładają rękę do sznurowania mężczyznom gorsetu...
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 21.06.12, 16:00
    nikadaw1 napisała:

    > uderza, nie uderza, ale jakoś nie pociąga mnie wizja wyzwalania przez kobiety m
    > ężczyzn z tradycyjnych ról wbrew ich woli.

    Nawet jeśli to jest w twoim interesie?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • nikadaw1 22.06.12, 22:07
    ok, to może być w moim interesie. ale uważam, że większość mężczyzn jest wciąż niezainteresowana grzebaniem im w rolach społecznych. chyba nawet nie można mówić o grupie "mężczyźni", tak jak nie można mówić o grupie "kobiety", bo nie jest tak, że wszyscy mężczyźni i wszystkie kobiety mają wspólne interesy. wewnątrz tych grup płciowych istnieją podziały "klasowe" i solidarność klasowa jest silniejsza niż płciowa.

    poza tym wkurza mnie pewna roszczeniowość bijąca z przywołanego na początku artykułu. no sorry, ale zmiany obyczajowe w XX wieku w dużej mierze były wywołane przez niezadowolone dyskryminowane grupy - czy kobiety, czy środowiska LGBT, czy dyskryminowane rasy , czy przedstawicieli mało popłatnych zawodów. nie widzę powodów, by w przypadku mężczyzn niezadowolonych ze swej roli społecznej miało być inaczej. nie podoba się - niech to przynajmniej powiedzą! głośno! niech pomyślą jak to zmienić, samo się nie zrobi. tym bardziej, że jak pisałam wcześniej, szlaki zostały przetarte i dziś nikt nikogo już na stosie nie spali. dziś nie chodzi już o to, by pierwszy mężczyzna został przedszkolankiem i chodził do pracy w obstawie policji w celu zapobieżenia linczowi. dziś kłócimy się już tylko o to, kto ma się opiekować noworodkiem, kto ma rozwieszać pranie i myć naczynia. a już sugestia, że całą zmianą mają się zająć kobiety, bo to przecież w ich interesie, jest cokolwiek śmieszna. przypomnijmy sobie niedawną dyskusję o posłance Pomaskiej, która pojawia się w sejmie, choć ma małe dziecko. padło wtedy sporo głosów, że nie powinna, bo dziecko potrzebuje matki. ojciec jako żywo, tymi ręcami zmienia rolę społeczną i opiekuje się noworodkiem w dużo większym zakresie niż przewiduje ustawa, karierę swą chwilowo ma za nic, by żona mogła w Warszawie bywać, ale jakoś ten konkretny model rodziny nie znalazł powszechnego aplauzu.
    --
    Spacerowiczka
  • pavvka 21.06.12, 14:34
    Zgoda, ktoś powinien. Problem w tym, że mało kto chce publicznie walczyć o coś co jest powszechnie uznawane za obciachowe.
    Ale gorset się poluzowuje tak czy inaczej, tyle że dość powoli.
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • zla.m 20.06.12, 22:26
    Obiecane wyniki

    Delinquents and criminals average IQ scores 8 to 10 points lower than noncriminals, which is about one-half a standard deviation. IQ and criminal behavior are negatively correlated at about r = -.20
    stąd: law.jrank.org/pages/1363/Intelligence-Crime-Measuring-size-IQ-crime-correlation.html

    i stąd (podobne twierdzenia): www.sciencenews.org/pages/pdfs/data/1995/147-15/14715-12.pdf

    i jeszcze tu: www.crimetimes.org/96b/w96bp5.htm

    Nie zajmuję się tą tematyką zawodową, więc możliwe, że nie wszystkie podane przeze mnie adresy są godne zaufania, ale właściwie wszystkie linki, jakie znalazłam prowadzą do tekstów o podobny tezach.

    Dla równowagi: tutaj jest uszeregowanie zawodów pod względem wysokości średniego IQ i są przykłady bardzo mądrych przestępców (lecz nie ma przestępców na liście zawodów):
    www.aceintelligence.com/interesting_iq_questions.php#question3
    It is rumoured that the mafia leader Al Capone had an IQ of 200. An example of a criminal with a verified exceptional intelligence (IQ 170, at age 10) is the Unabomber Theodore Kaczynski. He was a successful researcher in mathematics before he turned against the society. Other famous high IQ scorers among the criminals are Richard Loeb (child iq 160) and Nathan Leopold (child iq 210) at the beginning of the 20th century.



    --
    Nie myślcie tylko, że mam paranoję, ale jestem pewien, iż ktoś czyta, to co piszę!
  • pavvka 21.06.12, 14:49
    To może jeszcze jeden przykład faworyzowania kobiet:
    Mężczyźni średnio żyją zdecydowanie krócej. I jest to przynajmniej częściowo spowodowane czynnikami, na które można coś poradzić, czyli: a) niezdrowym trybem życia (np. więcej niż kobiety palą i piją, gorzej się odżywiają), b) niedbaniem o stan zdrowia (np. mniej regularnie poddają się badaniom profilaktycznym). Tymczasem w mediach widać mnóstwo akcji społecznych promujących zdrowie kobiet, a nie kojarzę ani jednej o szerszym zasięgu nakierowanej konkretnie na mężczyzn.
    Wiem, wiem, zaraz usłyszę, że jak chcę takich akcji, to powinienem sam se je zorganizować.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • retro-story 21.06.12, 14:59
    Nie musisz sam ich stwarzac - dolacz do Movembra smile uk.movember.com/ Akcja o swiatowym zasiegu.

    --
    Retro-Story
    retro-story.blogspot.com/
  • pavvka 21.06.12, 15:12
    Nie mają oddziału w Polsce, a poza tym nie lubię wąsów uncertain

    A tu jeszcze dla unaocznienia problemu:
    2.000.000 wyników
    165.000 wyników
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • retro-story 21.06.12, 15:19
    Maja, a przynajmniej twierdza, ze maja: facebook.com/movemberPL

    Nie musisz przeciez hodowac wasow, wystarczy pojsc sie zbadac i poinformowac o tym znajomych.

    --
    Retro-Story
    retro-story.blogspot.com/
  • nikadaw1 21.06.12, 15:09
    akcje nakierowane na kobiety dotyczą raka piersi albo raka szyjki macicy. są akcje nakierowane na obie płcie - przeciw paleniu albo brawurze na drodze. juz widzę to oburzenie na akcję "mężczyźni, zwolnijcie/ nie skaczcie na główkę/ uważajcie na przejazdach kolejowych. przydałaby się może jakaś głośna akcja dot. profilaktyki raka prostaty.
    --
    Spacerowiczka
  • pavvka 21.06.12, 15:24
    nikadaw1 napisała:

    > akcje nakierowane na kobiety dotyczą raka piersi albo raka szyjki macicy.

    Też, ale nie tylko. Są np. akcje namawiające do aktywności fizycznej skierowane konkretnie do kobiet, podobnych dla mężczyzn nie kojarzę.

    > są ak
    > cje nakierowane na obie płcie - przeciw paleniu albo brawurze na drodze.

    Nigdy nie twierdziłem że nie ma.

    > juz wi
    > dzę to oburzenie na akcję "mężczyźni, zwolnijcie/ nie skaczcie na główkę/ uważa
    > jcie na przejazdach kolejowych.

    No proszę... znowu przemawiają dokładnie te antymęskie stereotypy, o których jest ten wątek.
    Zresztą liczba ludzi zabitych w tego typu wypadkach to promil liczby śmierci w wyniku zawałów czy nowotworów.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • nikadaw1 22.06.12, 21:38
    czy nie jesteś przypadkiem przewrażliwiony? gdzie konkretnie widzisz ten antymęskim stereotyp w moim zdaniu?
    --
    Spacerowiczka
  • zla.m 21.06.12, 18:14
    pavvka napisał:

    > To może jeszcze jeden przykład faworyzowania kobiet:
    > Mężczyźni średnio żyją zdecydowanie krócej. I jest to przynajmniej częściowo sp
    > owodowane czynnikami, na które można coś poradzić, czyli: a) niezdrowym trybem
    > życia (np. więcej niż kobiety palą i piją, gorzej się odżywiają), b) niedbaniem
    > o stan zdrowia (np. mniej regularnie poddają się badaniom profilaktycznym). Ty
    > mczasem w mediach widać mnóstwo akcji społecznych promujących zdrowie kobiet, a
    > nie kojarzę ani jednej o szerszym zasięgu nakierowanej konkretnie na mężczyzn.

    Nie wiem, czy był odpowiednio nagłośnione, ale:
    www.wirtualnemedia.pl/artykul/nie-krepuj-sie-zerwij-z-milczeniem-w-kampanii-profilaktyki-raka-prostaty-wideo#
    www.nieplodnosc.pl/artyku-y-i-wywiady/tata-najwa-niejsze-s-owo-dla-m-czyzny-kampania-spo-eczna
    www.prozdrowie.pl/Artykuly/Zdrowie-A-Z/Rak-prostaty/Badz-mezczyzna-zadbaj-o-siebie
    --
    Mer Czelabińska jest tak twardy, że zarabia dwa razy więcej, niż wynosi budżet miasta.
  • verdana 21.06.12, 19:00
    No własnie. Nawet w gimnazjum wiszą plakaty o samobadaniu piersi. Widział ktoś plakaty o samobadaniu jąder? Czy chłopcom przypomina się, zę powinni regularnie badać jądra, tak jak dziewczyny poucza sie o badaniu piersi? Nie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • paszczakowna1 23.06.12, 10:01
    1. Genitalia są objęte większym tabu kulturowym niż piersi. Do samobadania w celu wykrycia opryszczki narządów płciowych też nikt żadnej płci nie namawia.

    2. Rak jąder jest rzadszy niż rak piersi (choć uczciwie powiem, że nie wiem, czy dotyczy to populacji ludzi młodych, może wcale nie).

    3. W sumie możesz mieć rację. W społeczeństwie rządzonych przez starszych mężczyzn zdrowie młodych mężczyzn nie jest priorytetem (chyba, że jest wojna). Ale to jest objaw patriarchalizmu, nie jakiegoś 'nowego' seksizmu.
  • nikadaw1 22.06.12, 21:43
    kojarzę Krzysztofa Krauze - chorował na raka prostaty i udzielił w związku z tym parę wywiadów, mówił wtedy zwłaszcza o tym jak mężczyźni postrzegają swoją męską rolę, jak odsuwają od siebie myślenie o chorobie i nawet możliwość że mogą zachorować itp. z tego co pamiętam to był pierwszy w Polsce tak wyraźny głos na ten temat. rok bodajże 2010. choć po guglaniu dotarłam do jakiejś kampanii dot. raka prostaty z 2005 i nawet miała ona patronat prezydenta Kwaśniewskiego. ale nigdy chyba o tej akcji nie słyszałam.
    --
    Spacerowiczka
  • nikadaw1 22.06.12, 22:22
    "faworyzowanie" kobiet nie jest najtrafniejszym słowem, gdy mówimy o długości życia. na długość życia ma wpływ wiele czynników - dbanie o zdrowie, skłonność do ryzykownych zachowań, niebezpieczna praca, wypadki, uwarunkowanie genetyczne, czystość środowiska ... raczej i mężczyźni i kobiety mają jednakowy dostęp do opieki lekarskiej. fakt, mężczyźni trafiają do lekarzy później i rzadziej. ale chyba nie dlatego, że ktoś, kto faworyzuje kobiety, ich przed tym powstrzymuje. nie wiem za bardzo, co siedzi w głowach mężczyzn, co każe im olewać swoje problemy zdrowotne, podejmować zachowania prowadzące do śmierci lub kalectwa, częściej popadać w nałogi. powiedzmy, że to wpływ kultury. ale twierdzenie, że kultura ta faworyzuje kobiety, jest na wyrost. raczej - w kulturze występują mechanizmy, które mają korzystny wpływ na długość życia kobiet i niekorzystny na mężczyzn.
    --
    Spacerowiczka
  • nikadaw1 22.06.12, 22:25
    www.instytutobywatelski.pl/7701/komentarze/tata-w-domu
    trochę o tym, że te zmiany w rolach społecznych się jednak dokonują i kobiety mają w nich swój udział - po prostu wchodząc na rynek pracy.
    --
    Spacerowiczka
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 22.06.12, 23:33
    Francuzka: - Obecnie tylko 3 proc. brytyjskich mężczyzn nie przewija dzieci.
    Polska dziennikarka: - Jednak porównując to do Polski, sądzę, że liczby okazałyby się trochę inne.

    A skąd ona to qxva wie??
    Jak ja nie lubię takiego gołosłownego zakładania, że zachód jest na pewno lepszy.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 22.06.12, 23:33
    (Brytyjka bo była, nie Francuzka, sorry.)
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka