Mieszkanie - 11 metrów Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • wyborcza.biz/finanse/1,108340,12921533,11_metrowe__apartamenty____oferta_dla_mlodych_Polakow_.html
    Nie, jakoś sobie tego nie wyobrazam, nawet na wynajem. Jak na takiej powierzchni zmieścić lazienkę i kuchnię? Lodwkę i pralkę?
    Moja córka ma mieszkanie 20-metrowe. To jest jeszcze do przyjęcia. Ale przedtem moje dzieci mieszkały w podzielonym 12-metrowym pokoju, czyli w 6 metrowym "apartamencie" nie da sie tam zmieścić normalnej długości łóżka i jakiegokolwiek biurka, o szafie nawet nie wspomnę.
    --
    zpopk.blox.pl
    • Nie mam daru wyobraźni przestrzennej, ale te wizualizacje wydają mi się mocno naciągane. Tam jest więcej niz 11 m2.
    • Przede wszystkim, niczego poważnego gotować się nie da. To jest dla ludzi, którzy jedzą na mieście.
      --
      Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
      • I śpią na mieście.
        Naprawdę, wiem, jak wygląda 5-6 metrowy pokój. W nim nie da sie żyć.
        --
        zpopk.blox.pl
        • Życ jak zyć.

          W 11M2 nie zmieści się łóżko 90x200 cm, szafa na ubrania, biurko, kuchenka, lodówka, szafka kuchenna, zlew/umywalka, sedes, kabina prysznicowa.

        • 11 metrow to za malo. Ale chcialam tylko powiedziec, ze powszechne sa wspolne pralnie (w Polsce ich jeszcze nie ma, ale we wszystkich znanych mi z autopsji krajach (CH, USA, DK, GB) sa i sa uzywane. Niezaleznie od laudromatow, ktore tez sa.
          Oczywiscie, ze takie mieszkanie to musi byc studio, nie podzielone na pokoje, jedynie mikrolazienka jest wydzielona. No i gotowac sie nie da, mozna sobie odgrzac resztki przyniesione z restauracji. Ale i tak musialoby miec co najmniej 15 metrow, moim zdaniem.
          Poza tym nie sadze, zeby w Polsce, gdzie ciagle jeszcze trwaja licytacje, kto ma wiecej, mikromieszkania sie przyjely.
          --
          "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
    • Ja mieszkalam w akademiku w pokoju 12 metrowym, i od biedy mozna wytrzymac. Kabiny na statku na pewno maja mniej niz 10 metrow kwadratowych, wliczajac mini lazienke, single spokojnie sa tam w stanie przezyc.
      To nie jest mieszkanie w ktorym sie spedza duzo czasu, bardziej jak pokoj hotelowy. Nie jmozna zaprosic znajomych na obiad, miec psa albo kota, hodowac kwiatki, kolekcjonowac gadzety, wychowywac dziecko. To jest miejsce na nocleg dla singla.
      W ksiazce "Pokoj" Emmy Donaghue na takim metrazu wychowywany byl ruchliwy chlopczyk i do tej poru czuje klaustrofobie jak o tym sobie przypominam.
      --
      I'd rather have questions I cannot answer than answers I cannot question.
      • godiva1 napisała:

        > Ja mieszkalam w akademiku w pokoju 12 metrowym, i od biedy mozna wytrzymac.
        > Kabiny na statku na pewno maja mniej niz 10 metrow kwadratowych, wliczajac mini
        > lazienke, single spokojnie sa tam w stanie przezyc.
        > To nie jest mieszkanie w ktorym sie spedza duzo czasu, bardziej jak pokoj hotel
        > owy. Nie jmozna zaprosic znajomych na obiad, miec psa albo kota, hodowac kwiatk
        > i, kolekcjonowac gadzety, wychowywac dziecko. To jest miejsce na nocleg dla si
        > ngla.

        Zgadzam się. Oczywiście że 11m2 to kiepskie mieszkanie, ale przy dobrym wykorzystaniu powierzchni żyć się da. Jako opcja dla człowieka, który chce mieszkać sam a nie stać go na większy metraż ma to prawo bytu.
        Osobiście wolałbym mieszkać w czymś takim niż jak wielu polskich studentów i młodych ludzi na początku ścieżki zawodowej wynajmować mieszkanie na zasadzie kołchozu, po 2-3 osoby w pokoju.
        --
        Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
    • Tiaaa, 11 metrów... Przecież to pokój, a nie mieszkanie. Bez sensu.
      • Pokój 12 metrowy to ja naprawdę uważam za luksus - mój syn ataki ma, córka taki ma i oboje uwazają, ze mają sporo przestrzeni. Mój pokój ma 8 metrów.
        Ale jest zasadnicza różnica miedzy pokojem, a mieszkaniem. Na przykład łazienka.
        --
        zpopk.blox.pl
    • Ojej, a tak narzekano na standardy gomułkowskie i śmiano się, że na rasową krowę przypada wg. norm większy metraż niż na dorosłą osobę...
      Cóż, i tak toto lepsze niż japoński hotel z kapsułami sypialnymi. D
      Te mikroapartamenty (czadowa nazwa, skądinąd) może będą się sprzedawać jako coś na wynajem dla studentów. Albo nie będą się sprzedawać i już na etapie budowy deweloper zmieni plany i połączy toto w 20-metrowe kawalerki.
      • Zgadzam się, że "mikroapartament" brzmi wręcz humorystycznie. I o ile 11 m to całkiem normalny metraż na nieduży pokój, o tyle _mieszkanie_ o tej powierzchni to jakaś pomyłka, nawet dla singla, który tylko tam śpi. Chyba że to singiel bez płaszcza zimowego, garnka do gotowania makaronu, pudełka z proszkiem do prania większego niż 400 g i drugiej pary butów - może wtedy jakoś się tam mieści z łóżkiem na pralce i mikrolodówką mieszczącą dwa jogurty pod parapetem...

        --
        Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
    • Ja sobie zupelnie tego nie wyobrazam. Bo to przeciez nie jest tak, ze porzebujemy wylacznie miejsca na lozko, stol, szafe itp. Oprocz sprzetow i urzadzen potrzebujemy jeszcze przestrzeni. Jednym starcza mniej, inni potrzebuja wiecej, ale jakas jest potrzebna.
      Oszalabym na takiej powierzchni.


      --
      "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
    • Doczytałam sobie i przyznam, że zestawienie oferty z ceną tego cuda szalenie mnie bawi.
      • domyślam się, że im mniejszy metraż, tym wyższa cena za m2, bo w ostatecznym rozrachunku i tak "na oko" jest tanio. ja uważam, że kupno by się nie opłacało, czy za gotówkę, czy na kredyt. w obu przypadkach wolałabym zaoszczędzić mieszkając w kołchozie i kupić coś choć odrobinę wiekszego, za to z niższą ceną metra.
        --
        Spacerowiczka
        • Abstrahując od ceny, sam pomysł mnie dziko bawi, a nie oburza. I ta nazwa mikoapartamenty, czadowa jest.smile Jestem bardzo ciekawa czy znajdą się frajerzy, którzy to kupią. Ale pewnie tak skoro znajdują się chętni na Miasteczko Wilanów. P
        • nikadaw1 napisała:

          > wolałabym zaoszczędzić mieszkaj
          > ąc w kołchozie i kupić coś choć odrobinę wiekszego, za to z niższą ceną metra.

          Ja mieszkania w kołchozie w ogóle sobie nie wyobrażam. Wolałbym już te 11m2, ale samodzielne. Widocznie to pomysł dla takich aspołecznych typów jak ja smile
          --
          Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
          • Szczerze mówiąc nie wiem, kto miałby być nabywcą takich mieszkań. Branie kredytu na własne 11 metrów to trochę słaby pomysł, jeżeli już pakować się w kredyt to chociaż na coś w czym da sie kilka lat normalnie funkcjonować.

            --
            In God we trust, all others must bring data.
            • Własnie mój syn, ziejąc ogniem z pyska, stwierdził, ze GW znowu robi sobie jaja - to nie są "mikroapartamenty" , tytlko eksperymwentalne mieszkania, przeznaczone wyłącznie na wynajem dla studentów, a w cenie mieszkania sa specjalne meble, kuchenka i lodówka - dostosowane specjalnie do wielkości. Czyli nie jest to mieszkanie, a rodzaj alternatywy dla akademika - i meble pasują, bo nie są kupowane, a zaprojektowane.
              I że GW mogłaby sprawdzać, zanim napisze.
              --
              zpopk.blox.pl
              • verdana napisała:

                > Własnie mój syn, ziejąc ogniem z pyska, stwierdził, ze GW znowu robi sobie jaja
                > - to nie są "mikroapartamenty" , tytlko eksperymwentalne mieszkania, przeznacz
                > one wyłącznie na wynajem dla studentów, a w cenie mieszkania sa specjalne meble
                > , kuchenka i lodówka - dostosowane specjalnie do wielkości. Czyli nie jest to m
                > ieszkanie, a rodzaj alternatywy dla akademika - i meble pasują, bo nie są kupow
                > ane, a zaprojektowane.
                > I że GW mogłaby sprawdzać, zanim napisze.

                No właśnie, jak o tym myślałam, to przyszło mi do głowy, że kupienie takiego czegoś nikomu by się nie opłaciło - z wyjątkiem hurtownika. Ktoś mający środki mógłby kupić cały taki dom, czy tam jedną klatkę takich mieszkań, i wynajmować je studentom na zasadzie prywatnego akademika. Kupowanie tych kapsuł przez pojedynczych lokatorów jest bez sensu.
                --
                Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
    • To ja już chyba wolałabym wypasiony camper albo jacht/barkę na rzece, bo są z głową zaprojektowane i można się przemieszczać. A powierzchnia podobna.


      • Tylko ze w mieszkaniu latwiej miec biezaca wode, prad, gaz, ogrzewanie itp. I staly adres, jakze niezbedny w obecnym spoleczenstwie, np przy dostarczaniu poczty.
        --
        I'd rather have questions I cannot answer than answers I cannot question.
        • Z tego wszystkiego w camperach/jachtach nie ma tylko stałego adresu big_grin
          Chcąc, nie chcąc jestem na bieżąco z tematem, rozkład, infrastruktura i udogodnienia cywilizacyjne są na wymiar, bardzo sensowne i ekonomiczne.


    • Moim zdaniem
      po pierwsze: w zadnym wypadku to sie nie moze nazywac apartament -czy to mikro czy inny. Apartament to, jak nazwa wsazuje i na zdrowy rozum - typ duzego mieszkania, lokalu, gdzie wszelkie funkcje sa oddzielone: w jednym pomieszczeniu sie spi, w drugim pracuje, w trezcim 'trzyma sie' ubrania (garderoba), w czwartym jada, w piatym przyjmuje gosci, w szostym gotuje, w siodmym 'sie zalatwia', w osmym kapie a dziewiate sluzy jako korytarz pomiedzy tymi osmioma. Oczywiscie kiedy sa jeszcze dzieci - one tez maja w apartamencie swoje pokoje/swoj pokoj (zalezy od ilosci i plci).
      Po drugie: a gdzie miejsce na wejscie do tego apartamentu? Kawalek podlogi do zablocenia, zostawienia kaloszy czy ociekajacego parasola? Moim zdaniem takie nawet 1.5 m kw to cos niezbednego w mieszkaniu. Nie wyobrazam sobie wlazenia w obloconych butach, z parasolem, w plaszczu przeciwdeszczowym wprost do 'mieszkania wlasciwego'.
      Po trzecie: 11 metrow - to po prostu smieszne, ale juz 15 metrow moze zdac egzamin z powodzeniem, sama tak mieszkalam i powiem, ze nawet z druga osoba (ale nie obca - z partnerem, z ktorym dzielimy lozko i stol) to sie moze na krotsza mete sprawdzic.
      Po czwarte, policzylam sobie: 1.5 mkw na maly przedpokoik, 4-5 mkw na lazienke z mala pralka, wneka kuchenna taka mini, do podgrzania, zrobienia kanapek itp (w zadnym wypadku do gotowania potraw typu jagniecina w sosie czeresniowym na 5 osob) to powiedzmy 3 mkw - razem 9 mkw i zostaje 6 mkw na cos w rodzaju pokoju - czyli lozko, ruchomy maly stolik na kolkach typu barek - naprawde przydatny w mikrownetrzu, mala szafa. Lozko moze to byc materac polozony na sporej bielizniarce/komodzie, gdzie sie trzyma posciel i bielizne, szafa to moze byc cos typu 1mkwx1 mkw od podlogi po sam sufit (mam takie trzy, ale jakbym byla studenka i nie miala za duzo ciuchow, to z powodzenim by mi starczylo na trzy garsonki, dwa plaszcze plus to samo partnera, na dole buty, na gorze polka na bluzki itp). Stolik nocny to moze byc polka nad wezglowiem lozka - a tam lampki nocne, lekarstwa, woda mineralna, aktualnie czytana lektura, budzik itp. Pod sufitem wszedzie z wyjatkiem lazienki dwie polki na cala dlugosc scian - a tam ksiazki, jakies gazety, plyty itp. Do tego komputer ale w formie laptopa - nie potrzebuje specjalnego miejsca i plaski telewizor na scianie. Biurko: rozkladane gdy potrzebne, gdy niepotrzebne - skladane i wsuwane miedzy szafe a sciane, fotel typu 'komputerowy', czyli niewielki ale wygodny. Radio+odtwarzacz cd w jednym moze stac na parapecie, odtwarzacz dvd tez obok sie zmiesci, albo radio oraz odtwarzacz dvd - odtwarza tez cd, albo wogole wszystko to w laptopie, ale to juz wersja dla franciszkanow.
      Oczywiscie o zabieraniu pracy do domu czy uczeniu sie w domu mowimy tylko w przypadku singla - bo jak jest partner to mowy nie ma, ale sa biblioteki. Ja w bibliotece osiedlowej uczylam sie w liceum, bo odkrylam, ze to zabiera mi duzo mniej czasu niz uczenie sie w domu (bo albo rodzice zagaduja, albo film w tv, albo ktos zadzwoni, albo...., a w bibliotece po prostu siadasz nad ksiazka, czytasz co trzeba jak najszybciej, jak najszybciej robisz zadania i juz, nikt ci d...y nie zawraca).
      Oczywiscie nie zapraszamy gosci, bo gdzie? Ale zawsze mozna ze znajomymi wyjsc do pubu, lokalnej knajpki itp.
      Warunek: wszystko to rozlozone amfiteatralnie, czyli z przedpokoiku przechodzimy do strefy 'lazienka plus wneka kuchenna' i to przez wneke, a z tej strefy do 'pokoju'. Czyli mieszkanie 1.5 x 10 mkw, czyli pokoj 1.5 x 4, przedpokoik 1.5 x 1, strefa lazienko-kuchenna 1.5 x 5.
      Wyzwanie dla architekta, ale jak wsponialam: mieszkalam tak i to z TZ, wiec sie da przez powiedzmy gora 3 lata. Jako singiel z pewnoscia dluzej.
    • Przestrzeń dla niewymagającego, żyjącego poza domem solitera.
      No i jak w takiej przestrzeni pojawi się związek, nie daj Boże dziecko, to swobodnie można je uznać za stracone, bowiem ciągle funkcjonują przepisy o 10metrach na głowę ...funkcjonują oczywiście wtedy gdy jakiś społecznik się uprze zabrać dziecko z takiej ciasnoty.
      --
      fotografie.Zwiatrem.
    • Tam był kiedyś akademik, w większości pokoje jednoosobowe z czymś w rodzaju aneksu kuchennego za zasłonką. Bez łazienek. To raz.
      Były też pralnie, które być może nowy właściciel chce zostawić. Więc pralka nie do końca jest potrzebna.
      Po trzecie, widziałam tę ofertę dawno temu. Cena sprzedaży była 8-9 kPLNów za metr. Ale wtedy normalna cena od nędznego developera na przedmieściach to było 6,5 kPLN.
      Lokalizacja jest fajna, jak na taką inwestycję małych studenckich kątów do nocowania. Ale to powinny być tanie minimieszkanka, a nie takie coś.

      Bo reklamowane to było jako alternatywa dla wynajmowania pokoju w akademiku.

      Nazywanie tego mikroapartamentem to jakaś dziwna próba dotarcia do, innego niż założony, nabywcy. Widać studenci i ich rodzice głupi nie są i sprzedaż nie szła.
    • Najmniejsze mieszkanie, jakie znam, ma 19 metrów. Mieszkają w nim dwie osoby (para). Ale bardzo mało czasu spędzają w domu wink Mieszczą się jakoś, ale jeszcze mniejszego lokum sobie nie wyobrażam.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zud3k0s3lvljfz34.png
    • Pływałam na jachcie morskim dwunastometrowej długości. W najszerszym miejscu miał jakieś 3,5 m. Przyjmując, że jacht ma kształt mniej więcej trójkąta - powierzchnia tegoż jachtu wynosiła około 10m, powiedzmy, że 11, bo burty są wybrzuszone.

      Na jachcie byl kambuz, kingston, stolik nawigacyjny, stół w mesie dla całej załogi (składany), mnóstwo miejsca na żagle i inne szpeje i - uwaga - 12 koi. Na takim jachcie dwanascie osób pływało przez miesiąc - więc musiały sie zmieścić zapasy żarcia na dwanaście osób - bo piszę o latach osiemdziesiątych, kiedy z przyczyn finansowych nie można było uzupełnić zapasów w zagranicznych portach.

      Nie było prysznica - przymusowy prysznic, trwający nawet całą czterogodzinną wachtę każdy miał co jakiś czas na zewnątrz.

      Moim zdaniem da się zaprojektować przestrzeń do życia na 11 metrach - nie będzie salonu, zrezygnowałabym z umywalki (zęby można umyć w zlewie), minimalna kabina prysznicowa.
      Mieszkanie można zabudowywać nie tylko w poziomie, można także w pionie.
      Salonu nie da się zmieścic i trzeba ograniczać ilość rzeczy.

      Pralnia we wspomnianym w artykule domu ma być wspólna.

      Moim zdaniem da się zaprojektować takie mieszkanie, może to nawet dla wprawy zrobię.

      --
      Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
    • A poza tym - pamiętacie, w jakim pokoju mieszkał Tyrmand w YMCE?
      Fakt, nie miał tam łazienki, kuchni i pralki, ale też nie było to 11m. I miescił się tam ze wszystkimi swoimi ubraniami. wink
      --
      Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
      • Bez łazienikki to jest całkiem spory pokój. Sama mam mniejszy.
        A z jachtem tego sie absolutnie nie da porównać - bo na jachcie sie spi i je - nie trzeba tam zmiescić własnego dobytku, zimowego płaszcza, ksiązek do nauki, ubrań wyjsciowych...
        --
        zpopk.blox.pl
        • W mieszkaniu jedenastometrowym trzeba ograniczac ilość rzeczy. wink
          Zamiast książek e-booki, a pozasezonowe ubranie wieszać w worku pod sufitem.
          Na pewno da się żyć przez jakiś czas na takiej powierzchni.
          --
          Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
          • Ograniczać do poziomu, który uniemożliwia normalne życie. Student musi mieć ubrania, ksiązki itd. Wobec tego, zę moje dzieci miały 5 metrowe pokoje, wiem, jak to wygląda w praktyce - aby iść spać trzeba zdjąć książki z łóżka i położyć na podłodze, zaprosić nie da się nikogo, mieć dwóch kurtek.
            Naprawdę, nie wszystko jest na ebookach -m wystarczy, aby student był studentem historii i bez książek się nie obejszie. Aby był dziewczyną i chciał mieć parę par butów na zmianę. Worek pod sufitem - w pięcio-szesciometrowym pokoju nie da sie poruszać z workiem pod sufitem - to nie są wysokie mieszkania...

            --
            zpopk.blox.pl
            • Zgadzam się z Verdaną; to ograniczenie zdecydowanie uniemożliwiające normalne życie. Przecież nawet w akademikach/hostelach jest mnóstwo przestrzeni wspólnych (kuchnie, łazienki, pokoje tv czy inne świetlice do cichej nauki) właśnie dlatego, że niewielkie pokoje służą niemal wyłącznie jako sypialnie ze schowkiem na książki i ciuchy (sezonowe! potrzebne chwilowo, a potem wymieniane na inne podczas podróży do domu!). Gdyby człowiek chciał tam (tzn. stricte w malutkim pokoju) jeszcze się myć, gotować, prać, o trzymaniu całości (nawet skromnego) dobytku nie wspominając, to by zwariował.
              Uznając, że te warunki są choćby zbliżone do normalnych na więcej niż kilkudniowy pobyt "przejazdem", uznajemy, że np. kury klatkowe to w ogóle żyją w luksusach jak na swoje potrzeby, nieprawdaż?

              --
              Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
              Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
              • Wszystkie akademiki tak funkcjonują. Nie mierzyłam średniego pokoju w akademiku, ale przeważnie mieszczą się w nim trzy łóżka, dwa regały i jedno małe biurko, a przejścia zostaje między nimi zostaje na metr.
                Nie twierdzę, że to normalne, ale tysiące młodych ludzi dają sobie radę, jeżdżąc do domu i wywożąc, co tylko się da (świetna szkoła dla chomików, btw wink

                I tutaj ten zamysł ktoś rozdmuchał do poziomu absurdu. Bo w akademiku ciągłe kłótnie o brudną łazienkę, kibelek czy niepozmywane gary w kuchni. No to zróbmy im ciasne, ale własne.

                Ja nie rozumiem tylko, skąd emocje. Deweloper zdaje się zainwestował swoje własne pieniądze i sam się na tym pomyśle przejechał. Nikt nikogo do zakupu i mieszkania tam nie zmusza. Nie jest to żaden akademik uczelni.
                • Ależ to jest zupełnie co innego - w akademiku możesz wyjść na korytarz, masz kuchenkę, w pokoju nie ma łazienki. I to nie jest mieszkanie - jest hotel, gdzie nie musisz mieć swoich wszystkich rzeczy.
                  Ww własnym mieszkaniu raczej trzymasz już wszystko, co twoje. Kupić mieszkanie, w ktorym nie da się trzymać ubrań na zimę, to jakiś absurd.
                  Nikt tu dewelopera nie oklina - tylko dziwie się, ze gazeta coś takiego nazywa nowoczesnymi apartamentami, zamiast poronionym pomysłem.
                  --
                  zpopk.blox.pl
                  • Gazeta się dziwi i pisze, że deweloper nazywa, a to jednak coś innego smile "Według terminologii użytej przez inwestora ma to być pierwszy w Polsce... mikroapartamentowiec."

                    Ja ten artykuł odebrałam jako opis ciekawostki z rynku nieruchomości, tym bardziej, że krytykują wysoką cenę m2, niż reklamę.

                    A na wynajem nie weźmie tego czegoś nikt, kto choćby w ograniczonym zakresie umie liczyć. Odsetki bankowe od 100 tysięcy to 500 złotych miesięcznie lekką ręką. Za taki pokój ile się weźmie? 400 złotych minus koszty utrzymania? Co za idiota oszacował cenę tego czegoś, to doprawdy nie wiem. Gdyby miało kosztować 50 tysięcy to może jeszcze... Ale też nie, przy takiej cenie każdy właściciel bałby się, że w pół roku slams się z tego zrobi.
    • Mieszkałam w czymś takim przez kilka miesięcy. Mała łazienka z prysznicem bez kabiny, wnęka z minikuchenką (2 palniki), minizlewem i szafką nad zlewem, łóżko, szafa z blatem i krzesło. Jednej osobie idzie wytrzymać całkiem nieźle (jeśli tak jak ja jest dość obojętna na otoczenie), dwie już się nijak nie mieszczą (nad śpiącym na podłodze gościem na karimacie trzeba było skakać).

      Dla pojedynczego studenta to nie jest zła opcja, choć bardziej funkcjonalne są bliźniacze pokoje z dzieloną łazienką i kuchnią.
    • łazienka miała 2 metry, kuchnia to był zlew i kawałek blatu, a kuchenka stala w korytarzyku we wnece. masakra
      --
      'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
    • W Polityce jest fajny artykuł o eksperymentalnycm domkach dla bezdomnych. Są z kartonu i mają... 25 m2. Ale to jest dla biedoty, hipster poradzi sobie na 11 m2 wink
      --
      NTNR
      NoToNaRazie
      • Czytałem kiedyś francuską powieść o studentach Sorbony około roku 1970. Pojedyncze pokoje w akademikach miały trochę mniejszą powierzchnię. Postęp! wink
    • Na własne oczy widziałam, a nawet bywałam w mieszkaniu 12-metrowym w Paryżu. Na szczęście podejmująca mnie dama i ja-gość razem nie ważyłyśmy kwintala, bo inaczej trudno byłoby się zmieścić. Łazienka była na rozmiar w biodrach maximum 38 (włoskie, nie niemieckie 38). Rozmiary 40 i 42 musiałyby z niej korzystać przy drzwiach otwartych, reszta w ogóle nie miała co marzyć o wejściu. Podobno wybudowano na próbę dwa takie budynki. O ile mi wiadomo próby nie ponowiono.

      A ta oferta z gazety szaleńczo przypomina wnętrza warszawskich mrówkowców, nawet układ okien bardzo podobny. Z tym, że najmniejszy apartament w mrówkowcu to 20 m2 bodajże.
    • Wlasnie sobie przypomnialam, ze jakies 2 lata temu, przegladajac jakis portal z nieruchomosciami, znalazlam mieszkanie 17 mkw na suwalszczyznie, za cos chyba 40 tys zl (nie pamietam dokladnie, ale to byl ten rzad pieniedzy). Poniewaz bardzo lubie suwalszczyzne i czesto tam jezdze od wieeeelu lat na wakacje (kiedys namiot, teraz agroturystyka), nawet myslalam o kupnie tego - bo to zawsze wlasne, czynsz pewnie niewielki. Jednak w ostatecznym rozrachunku wyszlo mi, ze sie jednak nie oplaca (co jest oczywista oczywistoscia, przeciez trzeba o to dbac caly rok, placic czynsz, ogrzewac nawet jak sie nie mieszka bo zmarnirjr, ubezpieczyc itp, a przeca nie bede z podkarpacia jezdzic na suwalszczyzne na weekend, podroz droga i dluga).
      Ale jakbym mieszkala np. w Bialymstoku czy Lomzy - to kto wie....
      Moze takie 11-20 metrowe 'apartamenty' moglyby wlasnie zdac egzamin jako 'mieszkanie na wypad wakacyjny/weekendowy', np. juz niecale 100 km od W-wy sa piekne tereny, wiele ludzi ma tam dzialki i robi takie wypady weekendowe od wiosny do jesieni, bo zima jednak w domku dzialkowym/rekreacyjnym za zimno i za duzo roboty z odgarnianiem sniegu.
      Ale sa miasta i male miasteczka, gdzie sie buduje normalne bloki - i deweloper moglby 'zrobic' w takim bloku np. 2-3 takie mieszkanka dla 'weekendowych uciekinierow z warszawy'. Zamiast kupowac dzielke rekreacyjna ludzie kupowaliby takie mieszkanka. Fakt, ze za dzialke placisz rocznie grosze, pewnie tyle co miesieczny czynsz za takie mieszkanko, ale musisz remontowac domek, dbac o dzialke, martwic sie czy ci tego domku i dzialki nie ograbia a sa jeszcze inne wzgledy - nie kazdy lubi lub ma sile na prace ogrodowe, a wielu - jak ja - jedzie tylko i wylacznie, by zwiedzac okolice i wrocic na nocleg. Na pewno nie po to, by palikowac roze (Bello, wybacz)
      Po drugie, z doswiadczenia wiem, ze wcale nielatwo jest np. w czwartek znalezc agroturystyke na weekend - bo zajete juz na sluby, lub przez innych turystow, albo bo w koncu nie oplaca sie za 40 zl wynajmowac pokoj na jedna noc i mowia, ze juz zajete. Bo po prostu koszt prania poscieli, sniadania, pracy (czas) itp przewyzsza koszty lub co najwyzej rowna sie z zyskiem.
      Wiec moze takie mini-mieszkanka mialyby sens w konkretnych miejscach jako alternatywa dla dzialek rekreacyjnych? Oczywiscie nie za taka cene, bo za 90 tys zl na podkarpaciu (a sa tu naprawde piekne miejsca) mozna wybudowac normalny i przyzwoity dom na dzialce za 30 tys zl. Oczywiscie wykonczenie nie luksusowe czy nawet ze sredniej polki, ale z polki niskiej plus zbieranina mebli po rodzinie - ale naprawde wierzcie mi - da sie za 120 tys zl zrobic dom z kuchnia, lazienka i 2-3 pokojami w podstawowym standarcie. Wiec na podkarpaciu takie mieszkanko powinno kosztowac 30-40 tys, np. w okolicach Gorlic, Sanoka, Brzozowa, Zmigrodu. I pewnie a nawet z pewnoscia byliby kupcy (z Krakowa, Tarnowa, Lublina, Rzeszowa, Krosna czy Jasla)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.