Dodaj do ulubionych

"Śliczny i posłuszny"

27.06.13, 13:05
wyborcza.pl/duzyformat/1,127823,14174867,Sliczny_i_posluszny.html
Co myślicie o tej historii?

Kobieta znęcała się nad dzieckiem i zamordowała je ze szczególnym okrucieństwem, przy współudziale partnera. Siedziała w więzieniu 15 lat. Wyszła i poszła pokutować do klasztoru. Po iluś latach zgodnie z prawem wyrok się zatarł, czyli osoba ta uważana jest przez prawo za niekaraną. Wróciła z klasztoru i została nauczycielką i ekspertem ministerstwa edukacji.

Chyba to nie najlepszy pomysł, z takim życiorysem pracować jako nauczyciel. Ale czy ona zresocjalizowała się?
Pod linkiem jest tylko fragment całego reportażu.
W papierowym wydaniu dziennikarz sugeruje, że nie.
Że w szkole wobec uczniów stosuje podobne sztywne wymagania, jakie stosowała wobec zabitego dziecka. Dziecko zabiła ze złości, że nie spełniało jej wymagań. Z drugiej strony, teraz za karę tylko wali jedynki, nikogo nie bije.

Jest też coś w tym papierowym wydaniu, co mi się nie podoba - dziennikarz wydaje ocenę: sztywne i absurdalne regulaminy, jakie stworzyła ta kobieta dla swoich uczniów to jej osobista bezczelność. Autor komentuje jakoś tak: Jak to możliwe, że po tym wszystkim ona śmie jeszcze czegoś oczekiwać od świata? Np. oczekiwać od uczniów, że pod karą jedynki będą używać niebieskiego długopisu. Ja wiem, że to wszystko przerażający absurd i taka nauczycielka nie powinna pracować w szkole, ale mimo wszystko widziałabym jej pomysły raczej jako tragicznę skazę jej osobowości, a nie złośliwe wywyższanie się.

Wywyższaniu się autor też poświęca dużo miejsca. Że kobieta pochodzi z inteligenckiej rodziny, która uważa się za "lepszą". Po czym poznał, że lepszą? Bo ojciec kobiety napisał książeczkę, historię rodu (przez wieki powstańcy, profesorowie, twórcy polskiego prawodawstwa, przykładni katolicy - jak podkreśla), ale nie zawarł w niej historii własnej córki. Książeczka nie była wydana publicznie, zdeponował ją w Bibliotece Narodowej. Ale na Boga, co do tego mają jacyś dalecy krewni i przodkowie?

Dziennikarz nie chce wyjść na buca, więc rozdwaja się: Pisze reportaż w dwóch osobach, obrońca to niby on, pan redaktor; oskarżyciel to niby tajemniczy internauta przesyłający emaile. Redaktor protestuje, że chyba to już za bardzo przypomina wyszukiwanie dziadka z Wehrmachtu. Ale potem usprawiedliwia się - bo trzeba wiedzieć, jak sprawczyni została wychowana, co wyniosła ze swojej rodziny. No cóż, o tym decydują tylko rodzice - ojciec i matka. I powiedzmy, że kawałek o wymagającej, bijącej matce był usprawiedliwiony. Ale kawał tekstu jest oskarżeniem ogólnie całego rodu o wywyższanie się i lepszość. Niefajne.

Myślę, że może być niefajne dla nawet dalekich krewnych tej osoby. Bo w kilkadziesiąt sekund można znaleźć w internecie prawdziwe nazwisko kobiety. (Ba, to trochę przerażające, ale nawet jej adres zamieszkania i numer telefonu.)

Dziwny ten reportaż. Jednocześnie ciekawy, ale też zostawiający poczucie niesmaku.

--
Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
Edytor zaawansowany
  • sebalda 27.06.13, 13:52
    Czytałam dzisiaj ten fragment rano i też się zbulwersowałam. Dla mnie ironią losu jest to, że ona jest nauczycielką, a już szczytem wszystkiego, że katechetką.
    Muszę jednak przeczytać całość, żeby to lepiej ogarnąć. Tak na szybko: czy to było ich dziecko? Tam jest napisane: dziecko, które wychowywali? To było tylko jego dziecko, bo o nim piszą ojciec, a o niej nie piszą matka? W tekście na pewno to jest wyjaśnione, polecam się.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 14:03
    Dziecko z pierwszego małżeństwa jej partnera.
    W krótkim wyszukiwaniu w google nie znalazłam, czy ona naprawdę jest katechetką. Nie ma o tym ani słowa, choć jest bardzo dużo o jej drugim przedmiocie. Dziennikarz pozmieniał niektóre okoliczności i zastanawiałam się, czy on tej katechetki nie dopisał dla zmyłki...
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 17:54
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


    > W krótkim wyszukiwaniu w google nie znalazłam, czy ona naprawdę jest katechetką
    > . Nie ma o tym ani słowa, choć jest bardzo dużo o jej drugim przedmiocie. Dzien
    > nikarz pozmieniał niektóre okoliczności i zastanawiałam się, czy on tej kateche
    > tki nie dopisał dla zmyłki...

    Jednak nie. Internauci już znaleźli. Ona naprawdę uczy religii... 8-[

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 27.06.13, 18:06
    To bardzo prawdopodobne i wbrew pozorom - optymistyczne. Boz religii można dziecko zabrać. Bo dyrekcja szkoły nie ma wpływu na obsadę nauczycieli religii, więc przynajmniej nie można oskarżyć dyrekcji o to, zę zatrudnia psychopatkę.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 18:09
    verdana napisała:

    > To bardzo prawdopodobne i wbrew pozorom - optymistyczne. Boz religii można dzi
    > ecko zabrać. Bo dyrekcja szkoły nie ma wpływu na obsadę nauczycieli religii, wi
    > ęc przynajmniej nie można oskarżyć dyrekcji o to, zę zatrudnia psychopatkę.

    Nie, bo uczy też kilku innych przedmiotów.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • kajaanna 29.06.13, 15:20
    >Tak na szybko: czy to było ich dziecko?
    Nie ich, ale jego. Sam czasami brał udział w chłoście, ale że zbyt słabo bił syna, to E.T. go w tym wyręczała.


    > Tam jest napisane: dziecko, które wychowywali? To było tylko jego dziecko, bo o nim piszą ojciec, a o niej nie piszą matka?

    Nie, to był syn przyjaciela "pani E.T.", który wolał wyjść z domu "po suszarkę" i wrócić po kilku godzinach. Ciekawe, czym dla niego było bicie rzemiennym pasem kilkulatka. Codziennością, ot, takim stałym elementem pożycia z E.T.?
  • dakota77 30.06.13, 06:25
    Oczywiscie, ze codziennoscia, przeciez on tez syna bil. W tekscie jest przerazajacy opis, jak oboje bili malego orzez cala noc (!), no pieciolatek nie potrafil powlec poszwa kocyka.
    Dla mnie ojciec powinien zostac rownie surowo ukarany co macocha dziecka.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • anndelumester 27.06.13, 14:26
    Myślę, ze nie byłoby wielkiego halo, i nic nie zostało wywleczone, gdyby pani po resocjalizacji (btw - absolutnie nie wierzę w resocjalizację osób powyżej szóstego roku życia) została na przykład hodowcą bonzai.
    Hodowla bonzai nadaje się doskonale dla osób o pewnym rysie charakterologicznym.
    Pani postanowiła jednak nadal prostować według swojej wizji dzieci wykonując zawód zaufania publicznego. Stąd halo i tekst. IMO bdb.
    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • maadzik3 27.06.13, 14:31
    wstrzasajace. Gdybym odkryla ze pani ta pracuje w szkole mojego dziecka zabralabym dziecko. Nie wolno zadnego dziecka narazac na znecanie sie (bo ocenianie wg wlasnych, chorych, arbitralnych kryteriow, wymyslonych wg wlasnego wewnetrznego schematu swiata idealnego i wyciaganie wielkich knsekwencji za nie bycie 'idealnym' jest znecaniem sie) przez pedanta usilujacego pracowac na materiale ludzkim.
    --
    Pustka w człowieku ma kształt Boga i tylko On może ją zapełnić
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 15:01
    maadzik3 napisała:

    > wstrzasajace. Gdybym odkryla ze pani ta pracuje w szkole mojego dziecka zabrala
    > bym dziecko. Nie wolno zadnego dziecka narazac na znecanie sie (bo ocenianie wg
    > wlasnych, chorych, arbitralnych kryteriow, wymyslonych wg wlasnego wewnetrzneg
    > o schematu swiata idealnego i wyciaganie wielkich knsekwencji za nie bycie 'id
    > ealnym' jest znecaniem sie) przez pedanta usilujacego pracowac na materiale lud
    > zkim.

    Wiesz co, poruszyłaś tu ważną sprawę.

    Miałam takiego nauczyciela. Zły pedagog, choć dobry dydaktyk (paradoksalnie, nadawałby się na wykładowcę, gdyby miał tylko tłumaczyć temat, ale broń Boże prowadzić ćwiczeń). Kazał np. robić przez x tygodni zadania w oddzielnym zeszycie, a po x tygodniach wąchał te zeszyty - świeży zapach tuszu oznaczał, że uczeń wpisał zadania na ostatnią chwilę. Na złość mu wypełniłam ten zeszyt ołówkiem. Przepytywał na wyrywki z funkcji trygonometrycznych, idiotyzm, trzeba było natychmiast bez zastanowienia podawać np. wartość cotangens pi/2, bo inaczej pała. Co dziwne, choć wszyscy trzęśli porami, to nikt tego nie krytykował. Panowała opinia, że to doskonały nauczyciel. Zdziwiłam się, gdy jedna koleżanka, chyba bardziej dojrzała społecznie, bo była w harcerstwie, powiedziała, że to zły nauczyciel, bo zastrasza. Dość powoli do mnie docierało, że można na niego patrzeć z tej perspektywy. Raz wymyślił sobie zabawę, przy odpytywaniu na wyrywki każdemu odpytywanemu kazał wskazywać następną osobę ("hehehe, teraz pokaż, kogo najbardziej nie lubisz"). Zepsułam mu zabawę, bo nie chciałam brać w tym udziału, odmówiłam wskazania następnej osoby.

    Dlaczego o tym piszę - bo dopóki taki nauczyciel nie jest mordercą, to pies z kulawą nogą nie skrytykuje jego chorych metod. Wszyscy będą raczej uważali, że dobry, bo wymagający. I to jest problem.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • ciociacesia 30.06.13, 20:59
    zyje miedzy nami - ich macochom czy ojcom w odpowiednim momencie właczał sie hamulec i udało im sie nie zabic ale hodowac swoimi metodami
    --
    'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 14:38
    Halo OK, ale co do tego mają jej XIX-wieczni przodkowie? Pan redaktor pojechał. Cytuje np. rozprawę jednego z jej przodków o tym, czy zwierzę może ponosić odpowiedzialność karną. Ale głupio mu jako dziennikarzowi tak daleko brnąć w sensacje, więc udaje, że "refleksje" nad tymi sensacjami przesłał mu anonimowy internauta.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • maadzik3 27.06.13, 14:51
    mnie g.... obchodzi (przepraszam, ale mna trzepnelo) co pisal jej rodzic czy kto inny, i z jakiej jest rodziny itd. itp. To moze mialo (a moze moglo miec a moze zupelnie nie) znaczenie na etapie procesu, ale proces, skazanie i zatarcie to juz przeszlosc. Natomiast osoba taka nie powinna miec dozywotnio mozliwosci pracy z dziecmi. NIGDY! Wiem ze formalnie moze, smutne to, ale IMHO absolutnie taki dozywotni zakaz miec powinna (wiem, musztarda po obiedzie). Pomyslcie co zrobi z psychika zdrowego i standardowego dziecka. A teraz co moze zrobic z psychika dziecka z dysleksja/ dysgrafia/ niepelnosprawnoscia ruchowa wplywajaca np. na charakter i tempo pisma albo z zespolem aspergera. Albo zwyczajnie dziecka ktore juz od losu oberwalo tak czy inaczej i ma zanizone poczucie wlasnej wartosci? Przeciez w kazdej chwili grozi to zniszczeniem kolejnego czlowieka! To jak bomba z zapalnikiem czasowym!!!!!!!!!!!!!!!!
    --
    www.christianzionist.blox.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 15:04
    Więc właśnie o tym mówię. Po co te jakieś sensacje o przodkach-inteligentach? Pan redaktor uznał materiał za zbyt mało sensacyjny?

    Dobre w tym tekście było natomiast to, że zwrócił uwagę na niespójność prawa: Przestępcy seksualni na dzieciach nie podlegają zatarciu kary. Ale dzieciobójcy już tak.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anndelumester 27.06.13, 15:03
    Może to , że szaleństwo czasami się dziedziczy vide Habsburgowie hiszpańscy - nikt jakoś się nie oburza, gdy we wszystkich ksiązkach stoi, że Filip był bardzo, bardzo walnięty, bo jego przodkowie byli walnięci no i nastąpiła kumulacja.
    Bycie na świeczniku - z różnych powodów niekoniecznie fajnych - łączy się z niebezpieczeństwem bycia obsmarowanym. Tak było od zawsze, odczytujący tabliczki sumeryjskie byli w szoku, ile tam publicystyki ogólnej "kto, co, komu".
    Gdyby kobieta była cichą myszastą nauczycielką powiatową, świat by o niej nie usłyszał. A tak - dała się poznać i sprawa będzie wałkowana w mediach na wzór i podobieństwo kejsa Katarzyny W.
    Taki jest świat, w którym żyjemy - nie potrafisz się dostosować, niestety, wypadasz/wpadasz.


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 15:06
    To się zastanów, czy u ciebie w rodzinie nie ma kompromitujących postaci.
    Bo jeśli np. twoje dziecko kiedyś trafi na świecznik, to mu wyciągną dziadka z Wehrmachtu i co zrobisz? wink

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 27.06.13, 15:12
    O ile nie mam wątpliwości,z e taki artykuł powinien powstać, to wyciąganie rodziny przypomina najlepsze radzieckie wzorce odpowiedzialności zbiorowej.
    --
    zpopk.pl
  • anndelumester 27.06.13, 15:16
    Na razie odradzam mu parcie na świecznik i bycie celebrytą. ;D
    A jak będzie chciał, musi poćwiczyć twardy tyłek.
    W swoim życiu już przeżyłam wywlekanie przodków przez prawdziwychpolaków - no i? To nie mój problem, tylko ich, że mają z tym problem.

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • anndelumester 27.06.13, 15:19
    Acha i żeby uściślić i żeby nie było niepotrzebnej jatki/nawracania/pustych dywagacji około etycznomoralnych
    Osobiście nie podoba mi się ta maniera sensacji w mediach. Ale tak było zawsze, nawet przed bolszewikami vide propaganda w wojnie 30 letniej(!!!) (bolszewicy tylko udoskonalili metodę i mieli massmedia) i po prostu mnie to nie dziwi.
    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • maadzik3 27.06.13, 15:46
    to co innego. Dla mnie proces Katarzyny W., ktorego zreszta zupelnie nie sledzilam ale widzialam ze o nim pisza duzo to byla medialna sensacja wykorzystywana do wyrzygu. A przeciez wymiar prawa (bo sprawiedliwosci, jak powiedzial moj profesor prawa karnego dawno temu, to ewentualnie na tamtym swiecie, tu co najwyzej prawa, i mial - niestety moze - racje) dopiero trwa. Wiec to takie zachowanie szakali.
    Natomiast w tym reportazu o ktorym dyskutujemy co innego jest dla mnie tak przerazajace i tak istotne ze chwala reporterowi ze napisal (choc wstawki o rodzinie i jej historii uwazam, jak wyzej napisalam za moooocno nie na miejscu i Verdana ma racje ze zapachnialo inkwizycja albo radzieckimi wzorcami): otoz osoba ta, niewatpliwie o cechach osobowosci co najmniej borderline a moze gorzej (BTW - badali ja wtedy biegli psychiatrzy?) dalej pracuje Z DZIECMI!!!!!! Juz bym nawet przezyla (z absolutnie najwyzszym poczuciem niesmaku) tego eksperta ministra edukacji, ale PRACA Z DZIECMI???????
    Pozwole sobie zacytowac fragment artykulu (bo mam papierowke): "Uczniowie musza przebywac w klasie w bezwzglednej ciszy. Uczen, ktory nie uslyszy tego co mowi nauczycielka dostanie jedynke. Uszkodzenie czegokolwiek w sali uczen musi naprawic na swoj koszt i otrzymuje ocene niedostateczna. Nieporzadek na lawce ma wplyw na ocene. Uczniowie maja zajac miejsca raz im wskazane i moga je zmienic tylko kiedy nauczycielka wyda takie polecenie. Do jej polecen trzeba stosowac sie natychmiast. Ma sie to odbyc w ciszy a uczen musi sie skoncentrowac na pawidlowym i szybkim ich wykonaniu." Dla mnie to opis (podrecznikowy) przemocy psychicznej. Wiec to nie to ze pani sie nie dostosowala do czegos bo na swiecznik wylazla. Dla mnie ta pani jest sadystka. Po prostu. Sprawia jej przyjemnosc karanie, upokarzanie, znecanie sie. I w majestacie prawa jej to wolno robic. A gdzie prawa jej uczniow???????
    --
    When everything's coming your way, you're in the wrong lane
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 15:51
    maadzik3 napisała:
    > osoba ta
    > , niewatpliwie o cechach osobowosci co najmniej borderline a moze gorzej (BTW -
    > badali ja wtedy biegli psychiatrzy?)

    Jest przytoczona opinia biegłych z procesu, że kobieta ma osobowość o dużej potrzebie kontroli, ponadto wszystko bierze na intelekt i dlatego nie rozpoznaje swoich emocji, zwłaszcza negatywnych, nie panuje nad nimi, dlatego też tak stara się na siłę wszystko kontrolować. I że pomimo tych cech osobowości mieści się w normie psychiatrycznej, w sensie - nie jest chora psychicznie z punktu widzenia medycyny.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 27.06.13, 15:58
    Wiecie, co mnie przeraża najbardziej - ze taka kobieta moze uczyć. Nawet, gdyby troskliwie zajmowała sie niegdyś pasierbem i przygarnęła stado kociąt, to jej metody wychowawcze powinny wyeliminowac ją z grona nauczycieli w ciągu pierwszych paru miesięcy nauczania.
    I w tym tkwi główny problem, nie w tym, ze zdarzyło sie,z ę morderczyni pracuje w szkole. Tylko w tym, że sadystka, niekoniecznie skazana, moze byc nauczycielką i nikt palcem nie kiwnie.
    --
    zpopk.pl
  • maadzik3 27.06.13, 17:11
    tak, to mnie tez najbardziej przeraza, to napisalam. Bo wdze jej uczniow ako nowe ofiary. Nie zabije ich fizycznie ale zneca sie nad nimi na co dzien sad sad sad To mnie najbardziej przeraza
    --
    Evening news is where they begin with 'Good evening', and then proceed to tell you why it isn't
  • maadzik3 27.06.13, 17:12
    nie medycyny a prawa pewni. W sumie dla sedziego najistotniejsze jest czy dana osoba miala mozliwosc rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postepowaniem. I z tego punktu widzenia (prawnej niepoczytalnosci) 99,9% osob zaburzonych psychiczni moze odpowiadac przed wymiarem prawa. Niemniej ta opinia pewnie bylaby cenna dla kogos kto mialby dostep do calosci i potrafil zrozumiec.
    --
    "right" "left" "right" "wrong"
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 15:56
    > Dla mnie to opis (podrecznikowy) przemocy psychic
    > znej. Wiec to nie to ze pani sie nie dostosowala do czegos bo na swiecznik wyla
    > zla. Dla mnie ta pani jest sadystka. Po prostu. Sprawia jej przyjemnosc karanie
    > , upokarzanie, znecanie sie. I w majestacie prawa jej to wolno robic. A gdzie p
    > rawa jej uczniow???????

    A teraz wyobraź sobie, że ta pani robi to samo, tylko nie jest żadną morderczynią. Kawałek wyżej napisałam o nieco podobnym nauczycielu, którego miałam kiedyś w szkole. Nikt się nie zainteresował, wszyscy uważali, że ta przemoc psychiczna to takie nieszkodliwe dziwactwo. BTW. czyżby u nauczycieli przedmiotów ścisłych bardziej to tolerowano, bo są one trudne, więc łatwiej znaleźć usprawiedliwienie "nauczyciel powinien być wymagający"?
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 27.06.13, 15:59
    No tak. Napisałyśmy to samo...
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 16:17
    No więc właśnie. Póki nauczyciel nie okaże się mordercą, to pies z kulawą nogą się nie zainteresuje jego metodami.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 16:20
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > No więc właśnie. Póki nauczyciel nie okaże się mordercą, to pies z kulawą nogą
    > się nie zainteresuje jego metodami.

    Albo przynajmniej pijakiem.
    Np. miałam taką nauczycielkę geografii, która wygadywała nieprawdopodobne głupstwa. Całe ćwiczenia do geografii zapełniłam cytatami z jej lekcji. "Co my z tych połowów mamy? Ryby, śledzie, filety." Rodzice poprosili dyrektora o zmianę nauczycielki. Ten im odrzekł, że sam bardzo żałuje, ale nauczycielka musiałaby przyjść kilkakrotnie do szkoły pijana, żeby mógł się jej pozbyć.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • maadzik3 27.06.13, 17:14
    Tu sie wszystkie trzy zgadzamy. Jak napisalam, z paroma przeklenstwami jej funkcje eksperta bym przetrwila, ale to ze uczy dzieci mnie rozwala, nie moge, wlosy mi staja deba
    --
    They say hard work never hurts anybody, but why take the chance
  • verdana 27.06.13, 17:28
    Eksperta - nigdy. Ona ma decydować, kto będzie nauczycielem "wyższej" rangi - a jej rozumienie roli nauczyciela jest głęboko wypaczone.
    --
    zpopk.pl
  • maadzik3 27.06.13, 18:05
    Tak, masz racje Verdano, ale wciaz najbardziej, tak do glebi trzewi, przeraza mnie ze ona ma kontakt z dziecmi, ze uczy, ze moze sie oddawac na codzien zadawaniu przemocy psychicznej, bo opis tego regulaminu nie jest niczym innym.
    --
    When I'm not in my right mind, my left mind gets pretty crowded
  • verdana 27.06.13, 18:07
    A mnie nurtuje inne całkiem pytanie - gdyby kobieta, która zakatowała dziecko, okazała sie doskonałą, empatyczną nauczycielką - czy mogłaby uczyć?
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 18:17
    verdana napisała:

    > A mnie nurtuje inne całkiem pytanie - gdyby kobieta, która zakatowała dziecko,
    > okazała sie doskonałą, empatyczną nauczycielką - czy mogłaby uczyć?

    Tak mi się przypomniało - choć jest to lżejszego kalibru sprawa - Jacek Kuroń był karany za to, że kiedyś gdy opiekował się dziećmi (harcerzami), pozostające pod jego opieką dziecko utonęło w rzece. On był wtedy dorosłym człowiekiem. Potem jeszcze długo służył w harcerstwie. Gdybyście wiedzieli, że jakiś tam druh Kuroń miał taką sprawę, oddalibyście dziecko pod jego opiekę?

    Po prostu Kuroń potem w życiu tyle zrobił nowego, tyle się zasłużył, że nikt już o tym nie pamięta.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • nchyb 28.06.13, 20:29
    > ył karany za to, że kiedyś gdy opiekował się dziećmi (harcerzami), pozostające
    > pod jego opieką dziecko utonęło w rzece. On był wtedy dorosłym człowiekiem. Pot
    > em jeszcze długo służył w harcerstwie. Gdybyście wiedzieli, że jakiś tam druh K
    > uroń miał taką sprawę, oddalibyście dziecko pod jego opiekę?

    co by nie mówić, jednak grzech niedopilnowania - to całkiem inny kaliber niż długotrwałe katowanie (minimum 2 lata) małego dziecka i w końcu zakatowanie go na śmierć...
  • verdana 28.06.13, 21:36
    Znam sporo takich przypadków, nie zawsze da się wszystkich dopilnowac, naprawdę.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 18:12
    maadzik3 napisała:

    > Tak, masz racje Verdano, ale wciaz najbardziej, tak do glebi trzewi, przeraza m
    > nie ze ona ma kontakt z dziecmi, ze uczy, ze moze sie oddawac na codzien zadawa
    > niu przemocy psychicznej, bo opis tego regulaminu nie jest niczym innym.

    Tak z ręką na sercu, gdybyś nie znając kontekstu zobaczyła ten regulamin, to chciałabyś zaraz wywalać nauczycielkę ze szkoły za przemoc psychiczną?
    fizyka.sempolowska.eu/liceum_2/generalite/regulamin.pdf
    Gdy popatrzeć na niego w jakimś neutralnym kontekście, to człowiek sobie najwyżej myśli - trochę nadgorliwa, dawać ndst za uszkodzenie sprzętu, ale co tam.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • maadzik3 27.06.13, 18:27
    tak szczerze to zabralabym dziecko stamtad NATYCHMIAST. Ale ja mam dziecko z ZA, dla niego to mogloby sie okazac sprawa zycia i smierci
    --
    www.christianzionist.blox.pl
  • triss_merigold6 27.06.13, 19:39
    Ja bym dziecka nie zabrała (o ile inni nauczyciele byliby w porządku) tylko skutecznie uprzykrzyła życie dyrekcji, nakłaniając do zmiany nauczycielki z rysem psychopatycznym. Litości, to jest tylko zwykłe państwowe liceum, a nie audiencja u królowej brytyjskiej i nauczyciel z takimi schizami porządkowymi powinien zostać szybko wyeliminowany pod naciskiem uczniów i rodziców.
  • maadzik3 27.06.13, 19:46
    naciskac bym mogla potem, wpierw wyeliminowalabym ryzyko.
    Nawiasem mowiac rzygac mi sie chce jak znow widze w artykule (chyba wypowiedz Szumilas) ze "z bicia uczynila sobie metode wychowawcza". Jakie, k........., wychowanie? Surowe wychowanie, w tym kary cielesne, wystepujace np. w niektorych purytanskich spolecznosciach XIX wieku to jednak bylo wychowanie, choc zlamanie regul bylo karane, czasem dotkliwie, ale po przekazaniu regul i tlumaczeniu ich stosownie w miare do wieku. Dzis tak dzieci nie wychowujemy, ale byl to kiedys sposob wychowania.
    Lanie pasem bo nie zjadl obiadu, rozbijanie talerza na glowie bo nie dosc dobrze umyty (przez 5-latka) i bicie cala noc bo nie zascielil lozka nie ma nic wspolnego ze - skrajnie nawet rygorystycznym - wychowaniem i jest po prostu sadyzmem. Ta pani nie wychowywala chlopca, ona sie nad nim znecala jak ktos kto bierze zwierze i katuje je bo lubi albo jak straznik w obozie koncentracyjnym. Takie osobowosci przewijaja sie z kart wspomnien wiezniow obozow (np. komendant obozu w Plaszowie mial podobne cechy). I nie ma to nic wspolnego z zadnym wychowaniem!!!!!!!
    --
    Evening news is where they begin with 'Good evening', and then proceed to tell you why it isn't
  • verdana 27.06.13, 22:30
    Sempołowska? Cóż, jeśli to Sempołowska, to mnie nic nie dziwi - kończyłam tę szkołę, cztery lata życiorysu do tyłu.

    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 22:36
    verdana napisała:

    > Sempołowska? Cóż, jeśli to Sempołowska, to mnie nic nie dziwi - kończyłam tę sz
    > kołę, cztery lata życiorysu do tyłu.

    Ale tak serio, masz informacje, że w dzisiejszych czasach jest to zła szkoła?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 27.06.13, 22:40
    Ale ta pani chyba cały czas tam uczy.
  • verdana 27.06.13, 22:51
    Miód na moje serce. To szkoła do której nie będę miała juz nigdy zaufania. Nie wiem, czy atmosfera z moich czasdów się tam utrzymała, ale wygląda , że tak - a jeśli tak, to ta pani mogła pozostać niezauwazona, ot - przecietny nauczyciel.

    --
    zpopk.pl
  • hankam 27.06.13, 23:19
    Ale ta kobieta uczyła w sempołowskiej, czy też Sempołowska ma podobny regulamin?

    Tak, ja też kończyłam Sempołowską, nie wspominam jej bardzo źle, to była po prostu nieziemsko nudna szkoła.
    --
    Szary Niedźwiedź
  • joa66 27.06.13, 23:24
    Ta kobieta uczy (przynajmniej uczyła do dzisiaj) w Sempołowskiej
  • hankam 27.06.13, 23:35
    Chodziło mi wlaśnie o to, czy uczy obecnie.
    Nieprzytomna jestem dzisiaj.
    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • szarsz 27.06.13, 20:20
    > Gdy popatrzeć na niego w jakimś neutralnym kontekście, to człowiek sobie najwyż
    > ej myśli - trochę nadgorliwa, dawać ndst za uszkodzenie sprzętu, ale co tam.

    Ten regulamin to jednak tylko suche słowa, nic nie mówiące o jego realizacji w praktyce. Bo może być wytworem psychopaty a może być ochroną tyłka nauczyciela - jeśli uczniowie przeginają i próbują wchodzić na głowę, to postawi jedną, drugą jedynkę i jakoś się nad młodzieżą uda mu zapanować. Prawie każdy z tych punktów można interpretować na korzyść nauczyciela lub przeciko niemu.
    Uważam, że nie sam regulamin, ale jego realizacja, co do litery, to nawet nie sygnał ostrzegawczy, ale potężny alarm, że coś jest z nauczycielem nie tak.
  • maadzik3 27.06.13, 20:28
    tak, ale od sprawdzenia tego jest dyrekcja i odpowiada (rowniez za przemoc psychiczna wobec uczniow). Ciekawe czy pierwszy pozew o odszkodowanie otrzezwilby szkole
    --
    I like work. It fascinates me. I sit and look at it for hours.
  • turzyca 28.06.13, 09:37
    > Ten regulamin to jednak tylko suche słowa, nic nie mówiące o jego realizacji w
    > praktyce.

    W regulaminie lekcji fizyki w mojej szkole byl punkt, ze jesli fizyk przylapie kogos na siedzeniu na parapecie w otwartym oknie moze go na miejscu przepytac i wstawic ocene do dziennika. Konstrukcja okien byla taka, ze osoba siedzaca na parapecie nie miala zadnego zabezpieczenia, mozna bylo z tego drugiego pietra wypasc i zdaje sie, ze w poczatkach szkoly taki wypadek mial miejsce.
    Tyle ze nie slyszalam nigdy, zeby ten punkt zostal zrealizowany, a dzialal faktycznie lepiej niz wszelkie inne pogadanki, zakazy i nakazy. Zazwyczaj wystarczyla sama obecnosc fizyka w okolicy, zeby przypomniec sobie, ze robi sie glupote, on sam pare razy zgonil kogos z parapetu.

    Swoja droga nalezalo tam po prostu zainstalowac barierki.
    --
    Czajniczek Pana R.
  • truscaveczka 18.09.13, 13:43
    Włala. Moja rodzona wychowawczyni z liceum. Za naszych czasów po prostu zaciskało się zęby.
    www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070514/BIALYSTOK/70514032
    Ale ktoś się za to wziął.
    Nb. my w liceum zażądaliśmy zmiany matematyczki (w klasie mat-fiz) bo dostała nam się niekompetentna i przemocowa psorka, u której geniusze mieli maksymalnie trójeczki.
    --
    Zorganizuj się!
  • truscaveczka 18.09.13, 14:42
    Włala. Moja rodzona wychowawczyni z liceum. Za naszych czasów po prostu zaciskało się zęby.
    www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070514/BIALYSTOK/70514032
    Ale ktoś się za to wziął.
    Nb. my w liceum zażądaliśmy zmiany matematyczki (w klasie mat-fiz) bo dostała nam się niekompetentna i przemocowa psorka, u której geniusze mieli maksymalnie trójeczki.
    --
    Zorganizuj się!
    --
    Zorganizuj się!
  • dakota77 29.06.13, 09:30
    Autorowi chodzi o to, ze ta rodzina od pokolen uwaza sie na lepsza od innych, mocno potwierdza swoja katolickosc. Chodzilo o cale tlo, ktore wplynelo na spokob, w jaki ta kobieta zostala wychowana i uksztaltowana.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 09:59
    dakota77 napisała:

    > Autorowi chodzi o to, ze ta rodzina od pokolen uwaza sie na lepsza od innych, m
    > ocno potwierdza swoja katolickosc.

    I właśnie takie stwierdzenia są dla mnie obrzydliwe.

    > Chodzilo o cale tlo, ktore wplynelo na spoko
    > b, w jaki ta kobieta zostala wychowana i uksztaltowana.

    Guzik tam jest o tle, dyletancka dziennikarska psychologia. Jedyny czynnik rodzinny, który w sposób niezaniedbywalny wpłynął na osobowość tej kobiety to metody wychowawcze rodziców. I o tym radaktor miał prawo pisać, bo brzmi to rozsądnie.

    Ale dopieprzać się do całej rodziny jako takiej i oceniać ją, że "czuła się lepsza" - to jest dla mnie jakieś sowieckie myślenie. Gdyby kobieta pochodziła z rodziny chłopskiej, gdzie lano kijem, to ciekawe jaki argument by się znalazł. Podobnie syfne jest dla mnie w tym kontekście dopieprzanie się do ich katolicyzmu. Jeszcze niedawno katolikami była doskonała większość etnicznych Polaków. Podkreślanie religijności było na porządku dziennym.

    Ja w tym dopieprzaniu się do przodków widzę po prostu jakiś resentyment - nie wiem, złość, że inteligenci zadzierają nosa? zawiść o tradycje przodków? Ja tak mogę pisać, bo w mojej rodzinie byli i chłopi, i średniowieczni arystokraci, i komuniści, i antykomuniści. Przez przypadek po prostu znam genealogię przodków i krewnych dużo szerzej niż przeciętny Polak. I z powodu tego przypadkowego wglądu - wystawianie ludziom ocen za pochodzenie odrzuca mnie na kilometr.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 10:12
    Z przerażeniem myslę, ze jeśli koś z mojej rodziny zrobi cokolwiek, to jakiś dziennikarz dokopie sie pracy licencjackiej córki, pisanej o koncepcjach socjologicznych prapradziadka i napiszę, ze X zrobił to, bo rodzina była żydowska z pochodzenia i uwazała sie za lepszą, skoro ktoś pisał pracę o przodku. Jakoś to niefajnie brzmi, prawda?
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 10:56
    verdana napisała:

    > Z przerażeniem myslę, ze jeśli koś z mojej rodziny zrobi cokolwiek, to jakiś dz
    > iennikarz dokopie sie pracy licencjackiej córki, pisanej o koncepcjach socjolog
    > icznych prapradziadka i napiszę, ze X zrobił to, bo rodzina była żydowska z poc
    > hodzenia i uwazała sie za lepszą, skoro ktoś pisał pracę o przodku. Jakoś to ni
    > efajnie brzmi, prawda?

    Bardzo, bardzo niefajnie.
    Ja dotąd pewne historie rodzinne traktowałam jako czyste ciekawostki historyczne. I dziwiłam się, że np. ktoś może bać się mówić publicznie o tego typu ciekawostkach. Jak przeczytałam reportaż red. Szczygła i komentarze takie jak dakoty, to już się nie dziwię temu strachowi.

    Ja coś potraktuję jako czystą archeologię, ale kto inny mi to wyciągnie i będzie mnie oceniał przez ten pryzmat. Gdy będzie to historia chwalebna, to powiedzą, że ta rodzina zadziera nosa i czuje się lepsza. Gdy będzie historia nie-chwalebna, to powiedzą, że kompromitacja rodziny. Ludzie to jednak ludzie, brrr...

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 11:12
    Nawiasem mówiąc, gdyby ta nieszczęsna kobieta zawczasu wyszła za mąż za swego partnera, to zmieniłaby nazwisko i red. Szczygieł już by się tak nie silił na wyszukiwanie jej przodków. Bo tak się śmiesznie składa, że z racji nazwiska przodkowie po linii męskiej uważani są za ważnych, a ci po żeńskiej - za nieważnych... (Dla mnie to zabawne, bo u mnie po linii żeńskiej akurat działy się różne ciekawe rzeczy. Tylko trzeba jednak więcej wysiłku, żeby do tego dotrzeć.)

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • dakota77 29.06.13, 11:46
    Nieszczesna?


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • mary_ann 29.06.13, 11:58
    dakota77 napisała:

    > Nieszczesna?


    A dlaczego nie "nieszczęsna"? Uważać, że "nieszczęsna" nie oznacza bagatelizować czyn czy zwalniać z odpowiedzialności.
  • mary_ann 29.06.13, 11:11
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    Guzik tam jest o tle, dyletancka dziennikarska psychologia. (...)
    Ale dopieprzać się do całej rodziny jako takiej i oceniać ją, że "czuła się lepsza" - to jest dla mnie jakieś sowieckie myślenie.(...)

    Bardzo mi się podoba cały ten wpis, Anuszko. Podpisuję się pod każdym słowem (nieprzeklejonym też). Bardzo pan Szczygieł stracił w moich oczach.

    A tak o ogóle strasznie smutne to wszystko - tłuszcza zionie nienawiścią, tłuszcza dostała wroga i może sobie podreperować ego, demonizując go do woli. Każdemu faktowi biograficznemu zostanie teraz ex post nadane znaczenie w świetle ujawnionej prawdy. Przypomina mi się jako żywo "Obcy" Camus...
  • aandzia43 29.06.13, 12:37
    Jakoś nie podejrzewam Szczygła o resentymenty i nie przerobione kompleksy wink Myślę, że "wywleczenie" Rodziny (z dużej litery, jak zwykł pisać papa K. wink) to manewr mający na celu dyskredytację pewnej mającej ostatnio coraz więcej do powiedzenia formacji hmm.. duchowej. Poglądy i twórczość Szczygła pozwalają sądzić, że bliskie są mu zgoła inne klimaty i mentalność z innej bajki posiada smile

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 13:39
    aandzia43 napisała:

    > Jakoś nie podejrzewam Szczygła o resentymenty i nie przerobione kompleksy wink M
    > yślę, że "wywleczenie" Rodziny (z dużej litery, jak zwykł pisać papa K. wink) to
    > manewr mający na celu dyskredytację pewnej mającej ostatnio coraz więcej do po
    > wiedzenia formacji hmm.. duchowej. Poglądy i twórczość Szczygła pozwalają sądzi
    > ć, że bliskie są mu zgoła inne klimaty i mentalność z innej bajki posiada smile

    Tak, i właśnie ta mentalność mi się nie podoba. Tak samo, jak nie podoba mi się mentalność endecko-prawicowa. Bo obydwie popadają w jakiś bolszewizm, szczucie, czy za dziadka w Wehrmachcie, czy za dziadka katolika-ziemianina. K***, co to w ogóle za argumenty są? Budowanie publicystycznej figury "zuego prawaka-katolika", za cenę wycierania sobie mordy nazwiskami Bogu ducha winnych ludzi.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • kajaanna 27.06.13, 20:04
    Wobec tej burzy, "pani E.T", jako katechetka, nie podlegająca żadnym państwowym organom kontroli, może tylko szeroko się uśmiechnąć.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 20:11
    A w sumie to rzeczywiście ciekawe, co kuria z nią zrobi jako z katechetką.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 13:46
    Jest także nauczycielką fizyki i jako taka podlega.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 20:17
    A co myślicie o oddolnych pomysłach uprzykrzania życia tej kobiecie?
    Bo my tutaj w sumie wierzymy w instytucje i to od nich oczekujemy reakcji. Ale na innym forum przeczytałam, że ludzie się skrzykują, żeby wysyłać tej kobiecie sznurowadła. Pomysł, gdy patrzeć na to bez empatii, całkiem dowcipny. Ale nie wiem, może ja jestem zbyt empatyczna, ale jak wyobrażam sobie, co ta kobieta teraz przeżyje, to robi mi się słabo.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • szarsz 27.06.13, 20:21
    Oddolnie uprzykrzać życie kobiecie - nie.
    Oddolnie uprzykrzać życie jej pracodawcom - tak.
  • maadzik3 27.06.13, 20:26
    nie wiem czy ona jest w stanie cokolwiek przezywac skoro katowanie dziecka sprawilo jej przyjemnosc, ale oczywiscie pomysl mnie odrzuca, ukierunkowany jest tylko na dokopanie jej i wiecej ma wspolnego z linczem niz z rozwiazaniem jakiegokolwiek problemu. Natomiast inicjatywa rodzicow ktorych dzieci uczy aby przestala to robic jest dla mnie dosc oczywista i sama wzielabym w niej udzial gdybym byla w tej sytuacji. Lub jakakolwiek inicjatywa zmierzajaca do ograniczenia jej kontaktu z dziecmi (i poparlabym).
    BTW gdyby w pracy ktos zaproponowal taki "regulamin" dla jakiejkolwiek grupy pracownikow bylby to ksiazkowy mobbing jak nie lepiej, a wobec dzieci wolno???? Bo szkola jest obowiazkowa i zrejonizowana czy sa jakies inne powody? Bo dyrekcja przeciez wiedziala jak on wyglada!
    --
    They say hard work never hurts anybody, but why take the chance
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 20:47
    maadzik3 napisała:

    > nie wiem czy ona jest w stanie cokolwiek przezywac skoro katowanie dziecka spra
    > wilo jej przyjemnosc, ale oczywiscie pomysl mnie odrzuca, ukierunkowany jest ty
    > lko na dokopanie jej i wiecej ma wspolnego z linczem niz z rozwiazaniem jakiego
    > kolwiek problemu. Natomiast inicjatywa rodzicow ktorych dzieci uczy aby przesta
    > la to robic jest dla mnie dosc oczywista i sama wzielabym w niej udzial gdybym
    > byla w tej sytuacji. Lub jakakolwiek inicjatywa zmierzajaca do ograniczenia jej
    > kontaktu z dziecmi (i poparlabym).

    A więc jednak wierzymy w instytucje jako pośredników rozwiązania problemu...

    Tak a propos instytucji - teraz wszyscy oburzają się na zwyrodniałą przestępczynię, ale mam podstawy uważać, że społeczeństwo i jego instytucje guzik zrobiły, żeby zapobiec tragedii. Przeczytałam w internecie skany dwóch artykułów w 1981 roku o tej sprawie. Sytuacja niewyobrażalna:

    W pierwszym artykule piszą, że dziecko przychodziło z ranami i siniakami do przedszkola regularnie. Ale przedszkolanki tylko płakały w rękaw z żalu, lecz nic z tym nie zrobiły. W końcu dyrektorka stwierdziła, że "aż tak" to już dziecko nie może być bite i postanowiła zgłosić to jakiejś instytucji. Zadzwoniła do jednej, to odsyłali ją do drugiej. Gdzieś tak w trzecim kroku powiedzieli jej, żeby zgłosiła się do kuratora sądowego. Kuratorka przez telefon powiedziała, żeby zrobić obdukcję, to ona się po nią zgłosi. Dyrektorka wzięła dziecko do lekarza, zrobiła obdukcję, schowała papier do torebki i... czekała Bóg wie na co. Kuratorka nie zgłosiła się po papier, dyrektorka nosiła papier w torebce przez wiele miesięcy, aż go wyrzuciła.

    A teraz drugi artykuł: Podczas rozprawy sąd przesłuchiwał kuratorkę. Kuratorka też nie ma sobie nic do zarzucenia. Zgłoszenie otrzymała, notatkę do sądu o tym fakcie posłała. Zrobione.

    W dzisiejszych czasach ludzie narzekają na instytucje w Polsce. Ale gdy czytam, jak one działały w PRL, to włos się na głowie jeży...

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • maadzik3 27.06.13, 20:54
    tez mi sie to rzucilo w oczy i poglebilo mdlosci z jakimi czytalam artykul. I nie, nie bardzo wierze w instytucje, jak napisalam Triss wpierw bym dziecko wziela potem walczyla, zeby nie oberwalo rykoszetem. Ale samosadow tez sobie nie zycze, nawet jesli czasem w chwili oburzenia czy rozpaczy czlowiek mysli inaczej. Wiec trzeba sie z instytucjami potykac i poprawiac je. Ja natomiast caly czas mysle dlaczego 15 lat? Za takie zabojstwo! Tamten kodes karny za zabojstwo przewidywal od 8 do 15 lat lub 25 lat lub kare smierci. Wtedy ja jeszcze orzekano. I moze trzeba bylo....
    --
    They say hard work never hurts anybody, but why take the chance
  • maadzik3 27.06.13, 20:54
    Orzeczona nie wykonana kare smierci po zmianie przepisow zmieniano na dozywocie
    --
    When I'm not in my right mind, my left mind gets pretty crowded
  • dakota77 29.06.13, 09:40
    Kare smierci zamieniano na wyrok 25 lat wiezienia, wlasnie dozywocia kodeks karny nie przewidywal.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • triss_merigold6 27.06.13, 21:08
    Bo zakwalifikowano pewnie jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym, a nie jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
    Ja również niespecjalnie wierzę w instytucje i ich zdolność oddolnej samonaprawy, wierzę natomiast w skuteczny nacisk rodziców/obywateli i chęć uniknięcia nagłośnienia problemów.

    Zresztą absolutnie nie zgadzam się z prof Filarem, który komentuje sprawę twierdząc, że gdyby ulegać naciskom społecznym, to przywrócono by karę śmierci. Akurat przywrócenie kary śmierci uważam za zupełnie rozsądne, prawo nie powinno funkcjonować w radykalnej opozycji do nastrojów społecznych.
  • maadzik3 27.06.13, 21:15
    ja tez sie z nim nie zgadzam, sprobuje tu przekopiowac moj komentarz pod jego artykulem, natomiast to musialo byc chyba kwalifikowane jako zabojstwo bo o ile pamietam za pobicie ze skutkiem smiertelnym bylo do 10 lat, a ona dostala 15, ale to tylko wrazenie, musialabym do sarego kodeksu zajrzec
    --
    They say hard work never hurts anybody, but why take the chance
  • maadzik3 27.06.13, 21:16
    pod wywiadem z profesorem
    Prawo karne i kara wymierzona sprawcy ma 4 funkcje (kolejnosc dowolna):
    1) prewencja ogolna (odstraszanie od popelniania przestepstw)
    2) prewencja indywidualna (zeby ten sprawca nikomu juz nie zaszkodzil)
    3) funkcja odwetowa (zeby poczuciu sprawiedliwosci spoleczenstwa stalo sie zadosc)
    4) funkcja wychowawcza (zeby sie sprawca zresocjalizowal)
    Tak glosi kazda teoria prawa karnego od dobrych stu lat we wszystkich w miare rozwinietych spolecznie panstwach. Niestety rosnie liczba politykow i publicystow ktorzy widza tylko te ostatnia funkcje prawa karnego i wymiaru kary. Skupiaja sie na daniu szansy, resocjalizacji, humanitaryzmie systemu. To piekne i wazne zalety. Ale one wszystkie kraza wokol SPRAWCY ktory swoja szanse mial i prawo naruszyl (nie kazdy z ciezkim zyciorysem kto mial pod gorke do szkoly krzywdzi drastycznie innych uprzedzajac glosy ze sa okolicznosci). Okolicznosci (i obciazajace i lagodzace) sad musi brac pod uwage w procesie, w indywidualnej sprawie. Te sprawe osadzono w czasie gdy mozna bylo dac do 15 lat wiezienia, 25 lub kare smierci. Sad dal 15 lat. Dlaczego? NIe wiem. Trzeba by przestudiowac akta procesu.
    Ale wiem, ze zaniedbywana karygodnie jest funkcja prewencji indywidualnej gdy skupiamy sie zbyt na szansy sprawcy. Jezeli ofiara morderstwa jest znienawidzony szwagier lub znecajacy sie czlonek rodziny szansa ze ktos taki znow zabije jest blsk zeru. Gdy jest to seryjny zabojca/ gwalciciel/ pedofil zaatakuje prawie na pewno. Gdy przestepstwo popelniono wskutek sadyzmu (jak wiele wskazuje tu mamy taka sytuacje, pani ewidentnie krzywdzenie dziecka sprawialo przyjemnosc i dalej kocha podporzadkowywac sobie i kontrolowac uczniow sadzac po regulaminie) jest wielka szansa ze sprawca znow poszuka ofiary. Moze nie zabije, a doprowadzi do samobojstwa, albo okaleczenia sie, albo rzucena szkoly. Ale czy nie jest psim obowiazkiem wymiaru prawa i spoleczenstwa chronic tych ktorych jeszcze nie skrzywdzono przed kims kto juz udowodnil ze zadawac cierpienie lubi? Czy nie jest to wazniejsze (w formie np. dozywotniego zakazu pracy z dziecmi) niz upieranie sie przy dogmatycznym stosowaniu idei prawnej?
    --
    Don't write Google into Google - you may brake internet
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 21:57
    triss_merigold6 napisała:

    > Ja również niespecjalnie wierzę w instytucje i ich zdolność oddolnej samonapraw
    > y, wierzę natomiast w skuteczny nacisk rodziców/obywateli i chęć uniknięcia nag
    > łośnienia problemów.


    O to to, wiadomo jak media wyglądały wtedy w Polsce.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 27.06.13, 22:14
    . Stwierdzam, że dopiero dziesiąte upomnienie, czy dziesiąta jedynka może otrzeźwić ucznia. Pamiętam jednak osoby, które mając nawet dziesięć jedynek potrafiły się wyciągnąć na ocenę dopuszczającą, a co niektórzy stali się tak ambitni, że nawet wyciągnęli się na ocenę dostateczną.



    Nie pojmuję. I nikt nie protestował?

  • joa66 27.06.13, 22:19
    Może głupio to zabrzmi, ale cieszę się z tej całej histerii po opublikowaniu artykułu.

    Przestańmy udawać, że największym problemem polskiej szkoły jest testomania czy brak pracowni komputerowych.
  • paszczakowna1 27.06.13, 21:16
    >Ja natomiast caly czas
    > mysle dlaczego 15 lat? Za takie zabojstwo! Tamten kodes karny za zabojstwo prze
    > widywal od 8 do 15 lat lub 25 lat lub kare smierci.

    Jakkolwiek by to nie brzmiało, 15 lat za taki czyn to jest bardzo dużo. Teraz prawdopodobnie nie dostałaby więcej niż 12 lat (nawet biorąc poprawkę na to, że za takie czyny kobiety z reguły dostają wyższe wyroki niż mężczyźni), bo wątpię, by zakwalifikowali to jako zabójstwo (zabójstwo musi być z intencją spowodowania śmierci lub przynajmniej sprawca musi liczyć się z taką możliwością, tu ciężko tego dowieść) - raczej jako spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią (art. 156 par 3. KK, od 2 do 12 lat). Nie wiem, jak to wyglądało w 1981.
  • aandzia43 27.06.13, 23:53
    Teraz p
    > rawdopodobnie nie dostałaby więcej niż 12 lat (nawet biorąc poprawkę na to, że
    > za takie czyny kobiety z reguły dostają wyższe wyroki niż mężczyźni),

    Eeee... czyżby? A ile dostał parę lat temu konkubent za zakatowanie synka konkubiny (niestety nie pamiętam imion i nazwisk)? Chyba więcej niż 15 lat. Myślę, że facetów-oprawców niewinnych dziatek traktuje się ostrzej.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • triss_merigold6 28.06.13, 10:39
    Były wyroki dożywocia.
  • paszczakowna1 28.06.13, 11:06
    > Eeee... czyżby? A ile dostał parę lat temu konkubent za zakatowanie synka konku
    > biny (niestety nie pamiętam imion i nazwisk)? Chyba więcej niż 15 lat.

    Nie wiem. Nie wiem o jakiej sprawie piszesz. Nie wiem, jakie były okoliczności i prawna kwalifikacja czynu. Nie mogę się więc do tego odnieść.

    >Myślę, ż
    > e facetów-oprawców niewinnych dziatek traktuje się ostrzej.

    Otóż nie. Jeśli czyn jest związany z przemocą, sprawczyni przy takich samych okolicznościach dostanie wyższy wyrok niż sprawca. Tak jest w przypadku współudziału w zabójstwie i zabójstwa współmałżonka, ale też i przemocy wobec dzieci).

    " Warto jednak podkreślić, że badania z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nie potwierdziły powszechnego przekonania, że wymiar sprawiedliwości traktuje kobiety ze szczególnym pobłażaniem. Wprawdzie z analizy globalnego zestawienia orzekanych kar wynikało, że istotnie rzadsze było wobec kobiet orzekanie kary pozbawienia wolności (skazywanych na tę karę było tylko 13 % kobiet i aż 31 % mężczyzn), jednak obraz ten był zdeterminowany przede wszystkim odmienną strukturą przestępstw popełnianych przez kobiety i mężczyzn oraz różnym udziałem kobiet i mężczyzn skazywanych w warunkach recydywy. Również obecnie kobiety rzadziej niż mężczyźni, skazywane są na karę pozbawienia wolności, ale ostatnio dyspropocja ta uległa zmniejszeniu. Warto równocześnie podkreślić, że kobiety były zdecydowanie surowiej karane od mężczyzn, w tych wyjątkowych przypadkach, kiedy dochodziło do ich skazania za znęcanie się nad członkiem rodziny lub osobą zależną, najczęściej dzieckiem. Kary orzekane wobec nich zamykały się w granicach od roku do 2 lat pozbawienia wolności, podczas gdy w przypadku mężczyzn najczęściej wymierzane były kary zamykające się w granicach od 6 miesięcy do roku. Brak najnowszych badań aktowych nie pozwala stwierdzić z całą pewnością, czy tendencja ta utrzymuje się również obecnie, aczkolwiek wydaje się ją pośrednio potwierdzać analiza ogólnych danych statystycznych z 1997 r. dotyczących wymiaru kar za przestępstwo znęcania się w przypadku, gdy pokrzywdzonym jest dziecko. Z odpowiednich wyliczeń (przy przyjęciu założenia, że sądy surowiej karzą sprawców obu płci w przypadku gdy ofiarą znęcania się jest dziecko, a nie osoba dorosła) wynika, że skazania kobiet za znęcanie się nad dzieckiem stanowią 62% ogółu skazań na karę pozbawienia wolności dłuższą niż rok i tylko 23 % skazań na karę w takim wymiarze w przypadku mężczyzn.

    Tendencje do surowszego karania kobiet zarysowały się również w odniesieniu do przestępstwa zabójstwa. W 1996 r. na 643 skazania za zabójstwo w 84 przypadkach (tj. w ok. 13%) sprawczyniami były kobiety. W zakończonych w latach 1998 i 1999 trzech procesach, w których kobieta działała wspólnie z kilkoma mężczyznami, doszło do prawomocnego skazania kobiet na dożywocie oraz na 25 lat pozbawienia wolności (czyli najsurowsze kary). Miało to miejsce pomimo, iż w żadnym przypadku w samym akcie zabijania nie brały one bezpośredniego udziału, zaś mężczyźni pozbawiający życia ofiary w niektórych przypadkach otrzymali znacznie łagodniejsze kary. We wszystkich tych procesach kobiety współsprawczynie zostały faktycznie uznane za osoby kierujące przestępstwem. Należy dodać, iż w jednym przypadku przyjęto taką kwalifikację, chociaż biegli zaprzeczyli zdolnościom przywódczym oskarżonej oraz nie stwierdzili u niej skłonności do dominacji w grupie. Natomiast w drugim przypadku orzeczono wobec niej najsurowszą karę mimo, iż z materiału dowodowego wynikało, iż oskarżona nie brała udziału w poprzedzającym zabójstwo torturowaniu ofiary, a nawet starała się temu w jakimś stopniu zapobiec i łagodzić jego skutki. Obserwacja powyższej praktyki sądów nasuwa podejrzenie, iż polskiemu wymiarowi sprawiedliwości nie jest obca tendencja do szczególnie surowego karania kobiet w przypadku gdy wychodzą one poza ramy stereotypu kobiecości lub roli kobiety jako opiekunki lub matki."

    temida.free.ngo.pl/eleonora3.htm (w tej chwili link niestety nieaktywny)
  • aandzia43 28.06.13, 13:15
    Zapewne jest tak, jak piszesz i jak piszą ci, którzy problem przeanalizowali z różnych stron. Ja pamiętam tylko te wysokie wyroki sprzed kilkudziesięciu lat dla facetów, którzy tak jak Renata K. tłukli regularnie swoich podopiecznych by dokładnie tak samo jak ona w końcu, za setnym laniem, zatłuc ich na śmierć. Kwalifikacja czynu? Zapewne. Panowie ci zazwyczaj nadużywali alkoholu lub/i kiepsko sobie radzili w życiu itd., więc a priori nie posądzano ich nawet o "szlachetne, choć dziwnymi drogami chadzające, intencje wychowania szczyla na człowieka", tak jak przyjęto w interesującej nas sprawie. Renacie K. przypisano te szlachetne intencje (bo wykształcona, pracująca w dobrym zawodzie), zamiast potraktować je tylko jako pretekst do ulegania swoim sadystycznym skłonnościom. Ja nie sądzę, że sensownym jest łągodniejsze traktowania psychola z nie wiadomo z jakiego powodu zrytym beretem i przypisywanie mu szlachetnych intencji, a zrycie beretu przez wódę lub/i tkwienie w koszmarnym środowisku od urodzenia traktowanie jako okoliczności obciążającej? Nie to żebym miała sympatię i pobłażliwość dla pijaków wink Ja tylko nie mam ich dla ludzi z pewnego rodzaju felerami osobowości. Uważam ich za co najmniej tak samo niebezpiecznych, jak wypełniającą margines społeczny przepitą żulerkę.

    Sprawa Renaty K. i Daniela towarzyszy mi w pewien sposób od trzydziestu lat. Treść reportaży na ten temat i ówczesne nastroje towarzyszące sprawie wgryzły mi się kiedyś w umysł i kiedy przedwczoraj przeczytałam zajawkę artykułu Szczygła wszystko powróciło. Rozwój wypadków i rozwój potwora na niwie społecznej przygnębiły mnie mocno, że tak to delikatnie ujmę. Tak, mam do sprawy stosunek emocjonalny. Bo mam emocjonalny stosunek do zagrożenia, jakie stanowią ludzie pokroju Renaty K.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • mmoni 29.06.13, 22:36
    Teraz gdy aandzia43 wymieniła prawdziwe imię chłopca, skojarzyłam sprawę. To chyba ona zainspirowała prof. Marię Łopatkową do stworzenia Komitetu Obrony Praw Dziecka.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • gertrudzia 27.06.13, 21:07
    ppn.ipin.edu.pl/archiwum/2006/1/t15n1_11.pdf
  • szarsz 27.06.13, 21:10
    > Tak a propos instytucji - teraz wszyscy oburzają się na zwyrodniałą przestępczy
    > nię, ale mam podstawy uważać, że społeczeństwo i jego instytucje guzik zrobiły,
    > żeby zapobiec tragedii.

    Na szczęście dziś jest jednak inaczej. Z pewnością nie wszędzie jest to standardem, ale np. u mojej młodszej w żłobku panie zwracały uwagę na wszystkie nietypowe zachowania, wygląd dziecka. Każdy siniak w nietypowym miejscu wiązał się z uwagą i prośbą o wytłumaczenie. Często gęsto stresuje to tylko rodziców, bo dzieci miały, mają i będą miały setki spotkań bliskiego stopnia z podłogą czy framugą wink No ale stopień wyczulenia opiekunek jest potężny.
    U starszaka w przedszkolu też nie lekceważyło się żadnych sygnałów dzieci.

    Ale kiedyś rzeczywiście bicie było posrzegane inaczej. Z mojego dzieciństwa pamiętam, że niektóre dzieci były bite, inne nie. Tym bitym się współczuło, ale bez refleksji, że cokolwiek da się z tym zrobić.
  • dakota77 29.06.13, 09:35
    Skad przekonanie o tym, ze skatowanie dziecka sprawilo jej przyjemnosc?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • mary_ann 28.06.13, 23:39
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
    >>Ale na innym forum przeczytałam, że ludzie się skrzykują, żeby wysyłać tej kobiecie sznurowadła. Pomysł, gdy patrzeć na to bez empatii, całkiem dowcipny. Ale nie wiem, może ja jestem zbyt empatyczna, ale jak wyobrażam sobie, co ta kobieta teraz przeżyje, to robi mi się słabo.

    Niezależnie od potworności tego, czego się dopuściła ta kobieta, pomysł takich akcji (i to jeszcze po 30 latach) odbieram jednoznacznie - jako przejaw barbarzyństwa. Horror (i dosłownie - bo scenariusz wypisz-wymaluj jak z horroru - i w przenośni).
  • aandzia43 29.06.13, 13:00
    Zakładasz, że widok sznurowek porusza w niej jakieś głębsze struny? Ja bym nie była taką optymistką wink Akcji szurówkowej nie popieram, bo nieladna ze wszech miar, ale nie sądzę, żeby akurat w tym przypadku spełniała zamierzenia twórców.


    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • paszczakowna1 27.06.13, 23:07
    Na stronie MEN wisi, że będą występować o zmianę prawa, by osoby skazane za przestępstwa przeciwko zdrowiu lub życiu dzieci (jak rozumiem, bo na pewno nie wiadomo) nie mogły pracować w oświacie. Mogą to szybko przepchnąć, jako że poparcie PO spadło na łeb na szyję, a tu wszyscy przyklasną. Tyle dobrego - żeby tylko nie zrobili kolejnego gniota przepisowego.
  • joa66 27.06.13, 23:12
    Tak, a tacy, którzy pracują wg podobnych zasad jak ta pani pozostaną w oświacie. Bo nikogo nie zabili.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 23:31
    joa66 napisała:

    > Tak, a tacy, którzy pracują wg podobnych zasad jak ta pani pozostaną w oświacie
    > . Bo nikogo nie zabili.

    No właśnie.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • maadzik3 28.06.13, 07:18
    ta pani tez zostanie w zakresie tych przepisow bo prawo wstecz nie dziala. Ja mozna zwolnic juz tylko na podstawie innych niz karne przepisow. Napisalam o tym wiecej w nowym watku
    --
    Evening news is where they begin with 'Good evening', and then proceed to tell you why it isn't
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.06.13, 23:14
    Ale też w tym samym tekście na stronie MEN jest sugestia, że w myśl obecnych przepisów nie za bardzo da się coś zrobić...

    A tymczasem dyrektorka szkoły mówi:
    Ale ja nie mam prawa jej zwolnić, bo muszę podać podstawę prawną. Z punktu widzenia formalnego wszystko jest w najlepszym porządku.
    m.dziennik.pl/wiadomosci/kraj/dzieciobojczyni-pracuje-jako-nauczycielka-dyrektorka-nie-googlalam

    Heh, i "pochyli się" nad tym regulaminem pracownianym...
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 27.06.13, 23:26
    Przypuszczam, ze jest zatrudniona zgodnie z prawem.

    Niestety, nikt ze szkoły ani MEn nie "pochyla" się nad obecną postawą tej nauczycielki.
  • maadzik3 28.06.13, 07:19
    napisalam w sasiednim watku. mysle ze pierwsze powodztwo o wysokie odszkodowanie z prawa cywilnego przyspieszy prace szkoly i MEN
    --
    Pustka w człowieku ma kształt Boga i tylko On może ją zapełnić
  • joa66 28.06.13, 07:34
    Moim zdaniem pani , niestety, odejdzie sama - na zwolnienie, emeryturę itp.

    "Niestety", bo to zamknie sprawę pozostania w zawodzie wielu innych nauczycieli, którzy uznają znęcanie za najlepszą metodę motywującą, w tym też takich z rysem psychopatycznym.

    Gdyby walczyła o pozostanie, musiałoby dojść do dyskusji na temat jej OBECNEJ postawy- a tak wszytsko się skończy na "pani, która zabiła dziecko".
  • maadzik3 28.06.13, 07:41
    moze i niestety, a moze nie. To zalezy: jezeli mimo jej odejscia (w jakikolwiek sposob) podtrzymana zostanie dyskusja o ograniczeniach w wykonywaniu zawodu nauczyciela (OBY!!!!) to niech odchodzi jak najszybciej. Byle juz nikomu krzywdy nie zrobila. Bo przemoc (tym razem psychiczna) stosuje na biezaco. Mowimy o dzieciach 12-15 letnich (gimnazjum). Szkola jest publiczna, obowiazkowa i zrejonizowana. Skoro panstwo moze kazac poslac do niej dzieci rodzice maja prawo i obowazek zadac zeby nie opiekowali sie nim dzieciobojcy i sadysci. Proste.
    --
    "right" "left" "right" "wrong"
  • joa66 28.06.13, 08:05
    obowazek zadac zeby nie opiekowali sie nim dzieciobojcy i sadysci. Proste.

    Obawiam się, że się skończy na dzieciobójcach.

    Parę lat temu afera w jednym z liceów, w której problemem było, miedzy innymi, to że nauczyciele stawiają oceny niedostateczne za nieobecnośc na klasówce nawet jeżeli ktos miał zaświadczenie lekarskie o chorobie. Uczniowie przychodzili więc do szkoły nawet ciężko chorzy. System motywowania 'jedynkowy", podobnie jak u tej nauczycielki. I cóż afera ucichła , a nauczyciele nadal w tej szkole. Bo są..skuteczni w nauczaniu. A szkoła niemal oficjalnie mówi "kto nie maszeruje ten ginie" . Ale nikt nikogo nie zabił.
  • maadzik3 28.06.13, 08:08
    Niestety mozesz miec (i pewnie masz) racje. Ale tylko rozpetujac dyskusje, podtrzymujac ja, proponujac rozwiazania i pozbywajac sie (jak trzeba to w atmosferze skandalu) takich jak ta pani cos zmienimy choc troche. Bo co innego (plus zadania zniesienia absolutnie rejonizacji szkol) mozemy zrobic? Jak wymysle to napisze wink Jak macie pomysly - piszcie
    --
    "życie jest nie po to by je rozumieć a po to by je przeżyć najlepiej jak się da... " by Katse
  • joa66 28.06.13, 08:15
    Nie mamy!

    Przecież ta pani powiesiła regulamin w sali. Widzieli go inni nauczyciele,pracownicy szkoły, rodzice. I uczniowie. I nikt nie reagował. Dlaczego? Odpowiedź może byc okrutna - bo to "normalne" w szkole, że jeden lub dwóch psychopatów może się zdarzyć. A może to dyscyplina a nie znęcanie?

    Życie pokazuje, ze rodzice są w stanie walczyć o wiele rzeczy dla swoich dzieci w szkole - lżejsze plecaki, mniej/więcej prac domowych, itd. Tu nie walczyli, bo....

    Całe społeczeństwo jest winne, nie tylko system prawny i instytucja "zatarcia"
  • kai_30 28.06.13, 08:46
    Takie przypadki zdarzają się wszędzie. Mój syn miał w tym roku ocenę niedostateczną z matematyki na półrocze (szósta klasa), wynikającą z całego stada jedynek. Jedynki z kolei zostały mu wystawione za niezaliczone sprawdziany i prace domowe. Niby nic, prawda? Sęk tylko w tym, że Młody w październiku złamał prawą rękę, poważnie, w łokciu, z przemieszczeniem. Złamanie wymagało zespolenia operacyjnego, w sumie zaliczył trzy pobyty na oddziale chirurgii plus niezliczone wizyty w poradni chirurgicznej, a ręka nadal nie jest w pełni sprawna - do marca, do momentu usunięcia ostatnich śrub, miał właściwie zerową ruchomość w łokciu, chodził z ręką na temblaku i prawie nie pisał.

    I co? Ano nic. Odbyło się nawet spotkanie z udziałem pani od matematyki, wychowawczyni i pani pedagog, ze skutkiem żadnym - tzn. matematyczka podtrzymała swoje wymagania, że Młody ma mieć uzupełnione WSZYSTKIE prace domowe z pierwszego semestru i zaliczyć wszystkie sprawdziany - a jedynkę dostał, bo nie zrobił tego do stycznia, więc co ona miała zrobić? No przecież MUSIAŁA mu wystawić ocenę niedostateczną!

    Dodam jeszcze, że rzecz się działa w szkole INTEGRACYJNEJ, która z założenia powinna podchodzić z nieco większym zrozumieniem do kwestii niepełnosprawności, choćby czasowej. I o ile na innych nauczycieli nie mogę absolutnie narzekać, bo umożliwiali Młodemu choćby zaliczanie sprawdzianów ustnie, o tyle pani od matematyki jest znana ze swoich metod - i, uwaga, uważana za doskonałego fachowca i ma pełne poparcie dyrekcji. No cóż - fachowcem to ona może i jest świetnym, pedagogiem natomiast do ( . )
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 28.06.13, 08:57
    No mówiłam!! Psychopaci są tolerowani a nawet afirmowani jako nauczyciele matematyki i fizyki. Bo w Polsce przedmioty te są nauczane fatalnie, ergo wszyscy mają przekonanie, że są trudne, ergo że tylko przemocą da się je wtłoczyć uczniom do głowy. 8-[
    To przerażające.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 28.06.13, 09:11
    Hmm, proszę...
    http://m.natemat.pl/14da85ebf0d2ff442f5e563f25ff0a3e,625,0,0,0.png
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 28.06.13, 09:17
    ...I dalej z profilu red. Gozdyry na tweeterze:
    List, który przesyłali sobie rodzice uczniów jeszcze przed tą aferą:
    https://pbs.twimg.com/media/BNydRQWCYAATyxJ.jpg:large
    Najwyraźniej rozsyłali, rozsyłali, i nic nie zrobiono. Przecież fizyka to trudny przedmiot, nieprawdaż.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 28.06.13, 09:22
    A, i jeszcze jedno. Nauczycielom taka sytuacja w nauczaniu przedmiotów ścisłych jest na rękę. Bo co zrobią rodzice uczniów, których nieskutecznie uczyła ta pani? Poślą na korepetycje! Do innych nauczycieli, nieprawdaż. Chociaż ci inni mogą być tak samo nieskuteczni we własnych szkołach, nikt tego nie sprawdzi. Pani "E.T." reklamuje się w internecie baaaardzo szeroko jako korepetytorka.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 28.06.13, 09:36
    anuszka, gwoli ścisłosci, to nie dotyczy tylko przedmiotów ścisłych - w szkole gdzie sie maszeruje albo ginie, chodzilo o inne przedmioty.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 28.06.13, 09:42
    Proszszszsz...
    forum.edu.com.pl/discussion/122282/sempolowska/p1
    Ale ogólnie to tragedia bo trzeba kuć ze wszystkiego i nie można sobie olać w klasach niby humanistycznych fizyki czy matematyki. Mało jest nauczycieli nikt nie pójdzie Ci na rękę. Jeśli masz życzenie kuć, żyć w stresie to ok., ale jeśli chcesz iść do normalnej szkoły to lepiej wybierz coś innego. Ja tam wolałabym dojeżdżać niż iść do patologicznych szkół
    To jeszcze zanim ta pani zaczęła tam pracować.
    Potwierdza się nasze przypuszczenie, że to po prostu taki system. Pani do niego dobrze pasowała.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 28.06.13, 09:50
    Mój reportaż nie jest sygnałem do nagonki na Ewę T. Stawiam raczej pytania o to, czy osoba, która realnie się nie zmieniła, choćby w sferze poglądów, powinna mieć wpływ na model edukacji w Polsce. Za śmierć odpokutowała, ale nadal pielęgnuje to, co było tej śmierci „bazą”.


    www.mariuszszczygiel.com.pl/693,blog/co-jeszcze-moglem-dla-ewy-t.-zrobic?
  • zla.m 28.06.13, 11:09
    Mam duży problem z tym tekstem. Z jednej strony - dobrze, że się pojawił, że ta kobieta zostanie odsunięta od dzieci, że (jak niektórzy tutaj wierzą) spowoduje to dyskusję o zasadach naboru nauczycieli, o sposobach utrzymania dzieci "w ryzach"...

    Z drugiej - rozpoczął się internetowy (a może nie tylko internetowy) lincz na tej kobiecie, podawane są jej pełne dane personalne , a także wymuszane jest pośpieszne zmienianie prawa - tak, by można było ją zwolnić.

    No i obie rzeczy mi przeszkadzają. Nie jest mi jej żal, sama mam dziecko i nie byłam w stanie dokładnie nawet przeczytać, co robiła temu chłopcu. Więc na poziomie emocji - jak ją wyszczują z domu czy nawet pobiją "należało się babie". Ale mam też poziom myślenia i na tym poziomie już nie jest to tak oczywiste:
    1) kobieta odbyła już swoją karę - czy wystarczającą, to kwestia sporna, ale zgodnie z prawem jest już "czysta". Ile razy można kogoś karać za to samo? i tutaj przechodzimy do następnego punktu:
    2) lincz i ogólnie karanie w emocjach są bardzo niebezpieczne - po pierwsze, można przesadzić z adekwatnością kary (rozumiem, że zdaniem wielu, w tym przypadku nie można), a ponadto zgoda na karanie w emocjach uzyskana przy tak bezspornym przypadku może zostać rozciągnięta na inne sytuacje, nie tak oczywiste. To bardzo niebezpieczne dla państwa prawa, bardziej niebezpieczne niż sprawca z karą za lekką
    3) zmiany prawa na hurra, tylko pod jedną sprawę - zwykle są psuciem prawa, nie ma czasu ani nikt nie ma głowy do długiego namysłu, zastanowienia się, czy nie wylewamy dziecka z kąpielą, czy karząc dzieciobójczynię nie złamiemy przy okazji życia/albo chociaż "kariery" nauczycielskiej komuś, kto miał problemy prawne w stylu "złapali go z jointem"

    Dlatego, pomijając już opisane przez was grzebanie kobiecie w przodkach i dowalenie całej rodzinie (w końcu tekst napisano tak, że personalia łatwo było znaleźć), nie wiem, czy ten artykuł był słuszny etycznie albo pożyteczny z punktu widzenia interesu społeczeństwa jako całości... Choć nie wiem też, czy miałabym odwagę go nie zamieścić, skoro inaczej tym obecnie terroryzowanym dzieciom nie dawało się pomóc.
    --
    W Polsce nawet geje są maczo. (c)anuszka_ha3.agh.edu.pl
  • maadzik3 28.06.13, 11:29
    Majac pewnezastrzezenia do tresci artykulu uwazam ze nie zamieszczenie go biorac pod uwage sytuacje byloby znacznie gorsze. Wiec dobrze ze sie ukazal.
    Zmiana prawa czesto bywala spowodowana szczegolnie bulwersujacym przypadkiem I jesli nie zostanie dokonana "na kolanie", bez refleksji, pod sprawe zamiast pod zjawisko nalezy tylko przyklasnac. Czasem trzeba katalizatora. Zludzen co do prawodawcy nie ma, kopa czasem potrzebuje poteznego.
    Co do linczu mam te same przemyslenia, ale uwazam ze najlepsza droga rozladowania tendencji do linczu, zawsze obecnych w kazdej zbiorowosci (wczoraj prawi zlinczowano sprawce brutalnego gwaltu na 9-latce gdzies na wybrzezu) trzeba w systemie wymiaru prawa karnego pogodzic tendencje humanitaryzmu z tendencjami do zaspokojenia poczucia sprawiedliwosci, zapewnienia poczucia bezpieczenstwa I poczucia ze ten sprawca wiecej nikogo nie skrzywdzi (dotyczy ciezkich prestepstw, olany wielokrotny zlodziej rowerow na pewno wywola wsciek ale raczej nie lincz, ale tam gdzie chodzi o zdrowie I zycie sytuacja jest inna). A w Europie, generalnie, prawo za najciezsze przestepstwa jest coraz lagodniesze I czasem za przestepstwo gospodarcze albo kradziez na duza skale mozna dostac realnie wiecej niz za brutalny gwalt, okaleczajace pobicie czy zabojstwo. I to juz narusza I poczucie bezpieczenstwa i poczucie sprawiedliwosci w stopniu sprzyjajacym samosadom. A ze uwazam ze sa absolutnie zle i niedopuszczalne to oznacza ze nie moze byc sprawcow zbrodni tak ohydnych ktorzy ponosza tak mala kare i dopuszcza sie ich do zawodow zaufania spolecznego/ pracy z dziecmi. Po prostu takie drwienie z poczucia sprawiedliwosci w spoleczenstwie zle sie konczy, dla wszystkich. Prawo nie moze byc oderwane od rzeczywistosci spolecznej, nie muszac wcale byc z nia zgodne, zwlaszcza z najbardziej krwiozerczymi instynktami, ale jesli przesadzi sie z poblazaniem, drugimi szansami, dobrym sprawowaniem i rozumieniem sprawcy to ci ktorzy majac czasem ciezkie doswiadczenia a bedac uczciwi i ciezko przacujacy i ci ktorych samych badz ich bliskich (zwlaszcza dzieci) narazimy w imie dobra takich "biednych sprawcow" moga przekroczyc bariery o ktorych sami by nie przypuszczali ze je przekrocza. Wiec prawo karne wyjatkowo zle nadaje sie na rewolucje spoleczne i tworzenie nowego clowieka, co wielokrotnie w historii udowodniono (przypomne okres wyrokow wydawanych przez rady chlopsko-robotnicze w ZSRR lub komitety partyjne w Chinach gdzie w czasach Mao w ogole nie bylo sadow lub rodzimego polskiego "Duracza" szkole zawodowa po ktorej mozna bylo zostac sedzia we wczesnych latach 50-ych)
    --
    "right" "left" "right" "wrong"
  • triss_merigold6 28.06.13, 12:13
    Amen. A potem zdziwienie, że narastają nastroje antydemokratyczne, a ruchy skrajne zyskują popularność.
  • mmoni 28.06.13, 12:18
    Ad. pkt.1. Przypomina mi się powieść dokumentalna Kate Summerscale "Podejrzenia pana Whichera" o autentycznym morderstwie w wiktoriańskiej Anglii. (uwaga spoilery). Nastolatka z dobrego domu poderżnęła gardło młodszemu kilkuletniemu przyrodniemu braciszkowi i porzuciła ciało w wychodku. Śledztwo nic nie wykryło, panienka po paru latach sama się przyznała pod wpływem pobytu w zakonnym ośrodku anglikańskim. Motywem było to, że dzieci z pierwszego małżeństwa czuły się zaniedbywane względem dzieci z drugiego małżeństwa i Constance Kent chciała się zemścić na zaniedbującym ją ojcu i macosze. Odsiedziała wyrok, w więzieniu dała się poznać jako wzorowa osadzona, osoba bardzo religijna. Po zwolnieniu wyjechała do Australii, zmieniła nazwisko i została słynną pielęgniarką, z poświęceniem pielęgnującą chorych w trakcie epidemii. Autorka sugeruje, że sprawa nie jest taka jasna i być może panna się przyznała, aby kryć brata (rodzonego), który był prawdziwym mordercą. Ten brat skończył studia, założył rodzinę, został znanym specjalistą od koralowców i o ile można sądzić z dokumentów, prowadził normalne, szczęśliwe życie, nie wykazując się okrucieństwem w stosunku do nikogo.

    Nie porównuję tych spraw: podstawową różnicą jest to, że Ewa K. była w momencie popełniania morderstwa dorosła, a rodzeństwo Kent było nastolatkami. Jednak są takie życiorysy, w których w pewnym momencie otwiera się jakaś ciemna otchłań, a potem się zamyka i ludzie prowadzą normalne życie. Jaki byłby sens trzymania Constance Kent dożywotnio w więzieniu? Nie pomogłaby wielu ludziom, gdyby jej nie wypuszczono.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • maadzik3 28.06.13, 12:45
    Nie kwestionujac ze resocjalizacja sie czasem udaje i dobrze zeby tak bylo uwazam ze podstawowa funkcja prawa w stosunku do osoby skazanej za czyn bardzo drastyczny i okrutny jest ochronic tych ktorych moglaby skrzywdzic (jak w przypadku seryjnych zabojcow/ gwalcicieli tych ktorzy po ich wyjsciu na wolnosc moga zostac ofiarami). Nie ma rozwiazan idealnych i bilans zawsze jest trudny, ale druga szansa osoby ktora dopuscila sie zbrodni musi ustapic przed pierwsza szansa do nie bycia ofiara (zwlaszcza dziecka). Poza tym roznica miedzy tymi przypadkami to nie tylko i nie przede wszystkim wiek sprawcy. Zbrodnia w afekcie, pod wplywem czegos (a tak wyglada ta chec dokopania rodzicom za zaniedbanie) bez zadnych usprawiedliwien dla niej to jednak jest o mile swietlne od katowania 2,5 roku, codziennie, na zimno dziecka. To nie bylo jednorazowe pobicie, to bylo 2,5 roku znecania sie
    --
    I like work. It fascinates me. I sit and look at it for hours.
  • mary_ann 28.06.13, 23:53
    zla.m napisała:

    > Mam duży problem z tym tekstem. Z jednej strony - dobrze, że się pojawił, że ta
    > kobieta zostanie odsunięta od dzieci, że (jak niektórzy tutaj wierzą) spowoduj
    > e to dyskusję o zasadach naboru nauczycieli, o sposobach utrzymania dzieci "w r
    > yzach"...
    >
    > Z drugiej - rozpoczął się internetowy (a może nie tylko internetowy) lincz na t
    > ej kobiecie, podawane są jej pełne dane personalne , a także wymuszane jest poś
    > pieszne zmienianie prawa - tak, by można było ją zwolnić.

    No właśnie. Znalazłam dyskusję, w której dwukrotnie cytowany jest nie tylko adres z numerem mieszkania, ale nawet nr telefonu komórkowego bohaterki reportażu. Zimno się robi. Czy p. Szczygieł wkalkulował sobie ew. skutki i uważa, że bilans jest jednoznacznie pozytywny?
  • hankam 29.06.13, 00:21
    Jak pisze - nie przewidział, że zostanie zidentyfikowana.
    Nie sądzę. Ja pamiętam tę sprawę, myślę, że wiele innych osób też. Ktoś bez trudu skojarzył fakty.
    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • joa66 29.06.13, 08:43
    napoisać ten artykuł tak, żeby bohaterka nie została zidentyfikowana?
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 08:55
    hankam napisała:

    > Jak pisze - nie przewidział, że zostanie zidentyfikowana.
    > Nie sądzę. Ja pamiętam tę sprawę, myślę, że wiele innych osób też. Ktoś bez tru
    > du skojarzył fakty.

    A tak. Też mam wrażenie, że jego obecne tłumaczenia o ochronie bohaterki to dupochron.
    W artykule są wtrącenia nieistotne dla historii ale pozwalające upewnić się w googlach, o kogo chodzi: że mieszka na osiedlu zbudowanym przed wojną dla inteligencji, albo ten urywek rozmowy autora z jakimś nauczycielem w szkole, cytuję z pamięci: - a dlaczego pan pyta? aha, bo wygrała przetarg na innowacyjny program nauczania. To są informacje, które akurat bardzo łatwo pozwalają ją zidentyfikować. Bo w googlach te dokumenty przetargowe pojawiały się zaraz na pierwszej stronie, a w nich jej adres zamieszkania na Żoliborzu. (Wymóg umieszczania dokumentów przetargowych w sieci doprowadził już do niejednej demaskacji - niedawno niechcący odtajnił się tajny ośrodek służb specjalnych, bo było dokument o przetargu na coś tam.)
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • mary_ann 29.06.13, 10:56
    hankam napisała:

    > Jak pisze - nie przewidział, że zostanie zidentyfikowana.
    > Nie sądzę.

    Ja też nie wierzę. Bzdura. Nie w dzisiejszych czasach. Wystarczy jedna osoba, która skojarzy i puści w obieg informację. A poszlak padło dużo.
    Obrzydliwa obłuda.
  • nchyb 28.06.13, 20:36
    co w nim było, bo już go na stronie nie ma...
  • hankam 28.06.13, 22:57
    regulamin był taki, że zastanawiam się, czy uczniom było wolno oddychać.

    --
    Taki prezent dostałam
  • hankam 29.06.13, 00:19
    "Uczniowie muszą przebywać w klasie w bezwzględnej ciszy. Uczeń, który nie usłyszy tego, co mówi nauczycielka, dostanie jedynkę. Uszkodzenie czegokolwiek w sali uczeń musi naprawić na swój koszt i otrzymuje ocenę niedostateczną. Nieporządek na ławce ma wpływ na ocenę. Uczniowie mają zająć miejsca raz im wskazane i mogą je zmienić, tylko kiedy nauczycielka wyda takie polecenie. Do jej poleceń trzeba stosować się natychmiast. Ma to się odbywać w ciszy, a uczeń musi się skoncentrować na prawidłowym i szybkim ich wykonaniu"

    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • maadzik3 29.06.13, 08:12
    BYlo jeszcze ze w przypadku pozaru uczen ma zglosic fakt nauczycielowi i wszyscy w bezwzglednej ciszy maja czekac na polecenia nauczyciela i bezwzglednie sie do nich stosowac. (to juz nie w artykule a na stronie z regulaminem)
    --
    I like work. It fascinates me. I sit and look at it for hours.
  • nchyb 29.06.13, 08:41
    dzięki dziewczyny
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 20:56
    Czy nie jest tak, że regulaminem pracownianym ludzie tak się oburzają, bo w reportażu przeprowadzona jest analogia między nim, a "regulaminem bicia"? Nie wiem, czy to dobra analogia, bo w reportażu z lat 80. można przeczytać, że "regulamin bicia" ułożyła nie ta kobieta, tylko ojciec dziecka...
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • hankam 30.06.13, 08:34
    Słusznie się oburzają, chociaż, jak wiele osób zauważyło, powinni się oburzać bez względu na to, co ta osoba zrobiła w przeszłości.

    A z wywiadu przeprowadzonego przez dzieci i cytowanego w reportażu (czytałam tylko ten fragment w sieci) wynika, że ona te jedynki rzeczywiście stawiała. Spokój w klasie utrzymywała zatem za pomocą terroru, który nazywała dyscypliną.

    Regulamin w pracowni chemicznej czy fizycznej jest niezbędny dla bezpieczeństwa uczniów i musi być sporządzony w każdej szkole, ale nie każdy wygląda tak, jak ten. W tym wiele elementów nie ma związku z bezpieczeństwem w pracowni, tylko z zachowaniem bezruchu i kompletnej ciszy. Moim zdaniem świadczy o "wartosciach", którym hołdowała ta nauczycielka. (Przepraszam za użycie wyświechtanego słowa, ale dopiero wstałam i myśli mi się nie kleją.)

    --
    Taki prezent dostałam
  • verdana 29.06.13, 13:58
    W świetle wypowiedzi uczniów zastanawiam się, po co był ten artykuł. Byłby potrzebny, gdyby nauczycielka znęcała sie nad uczniami, ale chyba jednak nie. Wygląda na to, ze artykuł byż osobistą zemstą jakiegoś pana, który występucje chyba jako "N" i podsuną Szczyglowi wszystkie tropy. Tylko po co?
    Bardzo niebezpieczny artykuł. Może doprowadzić do linczu, a wtedy red. Szczygieł będzie miał na sumieniu dobrych parę osób. Ale znacznie niebezpieczniejsze jest to, że ludzie nie rozumieją po co jest zatarcie wyroku - i oczywiście sa przeciw. Jesli Szczygieł chciał wpisać się w nurt liberalny, przeciwny tradycyjnej PiS-owskiej wizji, to udało mu sie coś dokładnie przeciwnego - przekonanie społeczeństwa do bezwzględnych kar, niewymazywania wyroków i uznania, ze odbyta kara sie nie liczy. Ziobro zaciera ręce.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 14:54
    > Wygląda na to, ze artykuł byż osobistą zemstą jakiegoś pana, który występucje chyba
    > jako "N" i podsuną Szczyglowi wszystkie tropy.

    Tajemniczy N to tylko zabieg narracyjny. Autor podzielił się na dwie osoby - obrońcę i oskarżyciela; tego kto ulega wrażeniu historii (i sugeruje czytelnikom emocje, jakim sami mają ulegać), oraz aktywnego śledczego. Opisał w ten sposób proces odszukiwania przez siebie informacji, żeby ciekawiej się czytało. A oprócz tego - żeby włożyć w "cudze" usta pewne oceny, które w ustach dziennikarza mogłyby być odebrane jako za mało obiektywne.

    Widać to przy uważnej lekturze. To niemożliwe, żeby obca osoba była tak wszechwiedząca co do tego, co akurat robi dziennikarz, co ma w głowie, i żeby wykonała za niego większość śledztwa (wynotowała sobie nawet numery stron w aktach).

    Dlatego moim zdaniem red. Szczygieł sobie pojechał - a że widział, iż całość wyszła zbyt internetowo-sensacyjnie, to te najbardziej portalozowe kawałki włożył w usta tajemniczego "internauty". Zauważ, że postać dziennikarza jest humanitarna, poruszona, broni. Postać internauty - atakuje.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 15:04
    Nie sądzę - sadze, ze był ktoś, kto dał cynk. Być moze nie o w szystkim, ale ktoś musiał wykryć, zę nauczycielka przedtam siedziała za dzieciobójstwo. Czyli Szczygieł musiał mieć informatora - informator nie musiał stopniowo dosyłać materiałów, ale był. Musiał terż wiedzieć o pamietniku w BN, bo to nie jest rzsecz, którą mozna odkryć bez informacji z zewnątrz.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 29.06.13, 15:15
    wink

    Czy osoba , która dopuściła się takiej rzeczy powinna uczyć szkole?

    Co należało zrobić z taką wiedzą?

    Czy dało się napisać ten artykuł tak, żeby nikt nie odkrył o kogo chodzi?


  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 15:27
    Ja dopuszczam, że taki artykuł powinien powstać.
    Nie podoba mi się tylko jego forma.
    To doczepianie na siłę tez o rodzinie, katolickiej i czującej się lepszą. To nie służy niczemu, tylko podbijaniu bębenka. Artykuł dzięki temu jest bardziej sensacyjny, większe szanse na Grand Press itp.

    A, i jeszcze - do podbijania bębenka zalicza się to sugerowanie, że kobieta śmie czegoś żądać od świata... Red. Szczygieł tak sprytnie zawiesił narrację - najpierw rzucił tezę, że gdyby była pokorna, niczego od nikogo nie oczekiwała, to OK, a tu... Przez pół artykułu zastanawiałam się, o jakie to bezczelne oczekiwania może chodzić. I okazało się na końcu tekstu, że chodzi o ten regulamin pracowni. Tzn. dla mnie, owszem, jest on kretyński i niesprawiedliwy - ale mieści się w, ehm, normie typowych polskich nauczycieli. Po prostu myślałam, że redaktor wyciągnie jakąś mocniejszą bombę. Że baba domagała się od państwa odszkodowań, czy coś. A tu z dużej chmury mały deszcz. A z konstrukcji narracyjnej logicznie wynikało, że ta bomba miała być usprawiedliwieniem całego artykułu, łącznie z tym doszukiwaniem się dziadka w Wehrmachcie. No chała. Zręcznie napisane, ale właśnie dlatego chała.



    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 29.06.13, 15:51
    myślałam, że redaktor wyciągnie jakąś mocniejszą bombę

    Bez przesady.

    Czego się spodziewałaś? Że bije pasem uczniów? Przecież wiadomo , że jej zachowanie szkolne musiało się mieścić w tym co "normalne" i typowe.


    Nie wiem czy to jest czepianie się o "katolickość" - sama zainteresowana sama się do tego odwołuje w swoich wypowiedziach. A każdy zgrzyt na poziomie deklaracje-czyny zwraca uwagę.

    Zgadzam się, ze wyciaganie jej prywatnego adresu to podłość, ale nie wpadajmy w drugą skrajność.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 15:58
    joa66 napisała:

    > Nie wiem czy to jest czepianie się o "katolickość" - sama zainteresowana sama s
    > ię do tego odwołuje w swoich wypowiedziach

    Ale nie o JEJ katolickość (to rozumiem), tylko o katolickość jej rodziny!

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 15:16
    verdana napisała:

    > sadze, ze był ktoś, kto dał cynk

    To możliwe. Ostatecznie dużo ludzi pamiętało te reportaże z 1981 i 82. Nawet na blogu Szczygła jeden internauta napisał, że skojarzył fakty. Przeczytał niedawno ten stary reportaż, zaciekawił się, co teraz robi ta osoba. Sprawdził nazwisko w googlach i rzucił mu się w oczy ten łatwo dostępny adres kobiety i wszystkie dane o niej. Tylko że ten człowiek nic z tym nie zrobił, bo pomyślał, że nie warto.

    Również na forach uczniowie piszą, że chodziły po szkole plotki iż kobieta siedziała w więzieniu. Ale zniekształcone - plotka głosiła, że siedziała za pobicie ucznia.

    To że ludzie natychmiastowo znaleźli skany artykułów, to oznacza, że więcej osób coś tam kojarzyło.

    Natomiast w obliczu tej łatwości jest tak samo możliwe, że na trop wpadł sam Szczygieł. Chyba na swoim blogu pisze on, że kiedyś dał znajomemu do przeczytania zbiór reportaży, zawierający opis tej zbrodni. Więc możliwe, że sam najpierw znalazł ten zbiór, przeczytał, wstrząśnięty wpisał nazwisko w google, a potem już poszło.

    > Musiał terż wiedzieć o pamietniku w BN, bo to nie jest rzsecz, którą mozna odkryć bez informacji z zewnątrz.

    A tutaj się nie znam. Nie wiem, jaki jest dostęp do takich rzeczy. Rozumiem, że pamiętnik był w jednej kopii, nie publikowany.
    Z drugiej strony, dziennikarz nie takie rzeczy potrafi znaleźć. Jeśli wpisał nazwisko w google i zobaczył - oho, szacowna rodzina, profesorowie itd., to mógł później popytać różnych historyków i archiwistów. Pod pozorem, że interesują go dzieje tej rodziny.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 15:20
    Wpadłby na trop, na rękopis w BN - nie. Nie miał żadnego powodu interesować sie dziejami rodziny. Reportaz był sensacyjny i bez tego.

    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 15:31
    verdana napisała:

    > Wpadłby na trop, na rękopis w BN - nie. Nie miał żadnego powodu interesować sie
    > dziejami rodziny. Reportaz był sensacyjny i bez tego.

    No, nie miał powodu się interesować, ale się interesował.
    Ale tu się nie upieram, bo nie znam się na tym, jak łatwo bądź trudno dotrzeć do takich materiałów w BN.

    Tylko że jeśli jest tak jak mówisz, to kto mógł o tym pamiętniku wiedzieć? Ktoś z rodziny tej kobiety? A jaki miałby interes w ujawnianiu tego?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:26
    verdana napisała:

    > Czyli Szczygieł musiał mieć informatora - informator nie musiał stopniowo dosyłać mate
    > riałów, ale był. Musiał terż wiedzieć o pamietniku w BN, bo to nie jest rzsecz,
    > którą mozna odkryć bez informacji z zewnątrz.

    Mam dowód, że było to do znalezienia samodzielnie przez internet!
    books.google.pl/books/about/Krzymuscy.html?id=HBkTYAAACAAJ&redir_esc=y
    Tym bardziej jestem przekonana, że tajemniczy N. to pan Szczygieł.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 16:38
    Oczywiście, ze jest do znalezienia, jeśli się wie, że coś takiego istnieje. Ale trzeba wiedzieć.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:45
    verdana napisała:

    > Oczywiście, ze jest do znalezienia, jeśli się wie, że coś takiego istnieje. Ale
    > trzeba wiedzieć.

    Nie. Wystarczy wpisać w google "krzymuscy historia rodziny".
    Link pojawia się na pierwszym miejscu. Dziennikarz, gdy zobaczył, że to jakaś zasłużona rodzina, na pewno pomyślał, że może znajdzie opracowanie jej historii z jakimiś ciekawymi smaczkami. Więc wpisał hasło i znalazł.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 16:50
    A dlaczego ktokolwiek miałby wpisywać "historię rodziny" morderczyni do googla???
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:55
    verdana napisała:

    > A dlaczego ktokolwiek miałby wpisywać "historię rodziny" morderczyni do googla?
    > ??

    No przecież tłumaczę:
    Dziennikarz załapał temat - nieważne, z Faktów i Mitów, czy ze starego reportażu, czy informator mu podrzucił. Dziennikarz wpisuje w google nazwisko tej kobiety. Pojawia się wiele osób z tym nazwiskiem. Pisarze, nie pisarze, profesorowie. Zwłaszcza ten profesor od kodeksu karnego. Dziennikarz dochodzi do wniosku, że morderczyni z dobrej rodziny to dopiero soczysty temat. Więc szuka więcej o tej dobrej rodzinie. Szczególnie, że musi ustalić, czy ona jest bezpośrednią potomkinią tych zasłużonych ludzi, czy jakąś daleką krewną. Na pewno pierwsze co robi, to szuka w internecie, czy istnieje opracowanie o historii tej rodziny. Proste.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 17:10
    Mało prawdopodobne, naprawdę. Rodzina nie jest mu tak naprawdę do niczego potrzebna. Czytanie wspomnień w BN tym bardziej - musiałby wiedzieć, co w nich znajdzie, aby w ogóle iść czytać, bo na pierwszy rzut oka wspomnienia kogoś z rodziny naprawdę nic nie wnosza do historii. Zatem ktoś musiał mu powiedzieć,że coś istotnego w nich jest.
    --
    zpopk.pl
  • hankam 29.06.13, 19:24
    Nie wiem.
    Myślę, że Szczygieł solidnie się do napisania reportażu przygotował.
    Kiedy szukam czegoś w google'u i nie mogę znaleźć, wpisuję różne warianty i różne rzeczy, któe mi w związku z tym przychodzą do głowy.

    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 20:22
    Z czatu ze Szczygłem:
    - Reportaż z 1982 roku który dostałem był bardzo wiarygodny, autorstwa bardzo utytułowanej i znanej reporterki, zawierał wszystkie dane łącznie z adresem (w latach 80. na to pozwalano). Zadzwoniłem do autorki, która wspomagała mnie przy tym tekście i uważała, że sprawy nie można zostawić.

    Może cynk dała mu właśnie ta redaktorka? Ona pewnie miała swego czasu dostęp do akt.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:46
    Już prędzej mogę przyjąć możliwość, że informatorem był jakiś prawnik, który miał kiedyś dostęp do akt sprawy.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 16:51
    Prawnik, albo ktoś z rodziny, kto ma tej rodziny po dziurki w nosie. Były mąż siostry szwagra.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:59
    verdana napisała:

    > Prawnik, albo ktoś z rodziny, kto ma tej rodziny po dziurki w nosie. Były mąż s
    > iostry szwagra.

    Były mąż siostry szwagra a) dowiedzieć się o opracowaniu historii rodu miałby akurat taką samą szansę, jak dowolny obcy internauta, raczej nie byłby miłośnikiem genealogii rodziny szwagra; b) nie wiedziałby, co się znajduje w którym tomie akt. Jedynie co ktoś taki mógłby zrobić, to podrzucić dziennikarzowi sam zarys tematu, że jest taka kobieta. Reszta poszukiwań to moim zdaniem dzieło samego dziennikarza, a korespondencja z tajemniczym N. to fabuła.

    I jeszcze: Dlaczego pan redaktor mówi, że może ujawni informatora w swojej następnej książce? Gdyby to był były mąż siostry szwagra, to na pewno by tak nie powiedział.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 17:12
    Ależ nie - rodzina wie, ze takie wydanie istnieje, bo najprawdopodobniej zostało wydane własnym sumptem i rozdane rodzinie - mam tego przykłady w rodzinie wlasnej.
    Nie wiem, dlaczego pan redaktor chce ujawnić informatora, byc moze zalezy to od decyzji tego ostatniego, albo od okoliczności, których po prostu nie znamy. Albo nie zamierza ujawniać, ale chce, aby sie wszyscy odczepili.
    --
    zpopk.pl
  • dakota77 30.06.13, 06:21
    W kwestii formalnej, nie siedziala za dzieciobojstwo. Dzieciobojstwo to w KK zabojstwo dokonane przez matke na noworodku.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • mary_ann 29.06.13, 15:39
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


    > Tajemniczy N to tylko zabieg narracyjny. Autor podzielił się na dwie osoby

    W tym wywiadzie

    wyborcza.pl/1,75248,14185560,Mariusz_Szczygiel__Ktokolwiek_zadac_bohaterce_mojego.html
    Szczygieł twierdzi, że nie!
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 15:55
    mary_ann napisała:

    > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
    > > Tajemniczy N to tylko zabieg narracyjny. Autor podzielił się na dwie osoby
    > W tym wywiadzie wyborcza.pl/1,75248,14185560,Mariusz_Szczygiel__Ktokolwiek_zadac_bohaterce_mojego.html
    > Szczygieł twierdzi, że nie!

    Pokaż mi, w którym miejscu tak twierdzi.
    Zresztą to nie jest wywiad, tylko fragment jego notki na blogu.

    Oczywiście ja wiem, kim jest N. Wiem od dawna, jednak z powodów kompozycyjnych i że się tak wyrażę "koncepcji estetycznej tekstu" (nawet tak podły temat musi mieć swoją formę) nie chcę tego czytelnikowi zdradzać.

    - Ten fragment właśnie sugeruje, że N. jest zabiegiem narracyjnym.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • mary_ann 29.06.13, 16:21
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Pokaż mi, w którym miejscu tak twierdzi. Zresztą to nie jest wywiad, tylko fragment jego notki na blogu.

    Link jest prawidłowy. Jest pod nim wideo, po reklamie jest wywiad dziennikarki ze Szczygłem. Wyjaśnienie ("N istnieje, to nie jest żadna figura retoryczna") pada mniej więcej w 8:50 min).
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:35
    mary_ann napisała:

    > Wyjaśnienie ("N istnieje, to nie jest żadna figura retoryczna") p
    > ada mniej więcej w 8:50 min).

    Tak to sobie może mówić.

    Ale:
    Wiele osób pyta: wyjaśnił Pan kim był N? I czy wyjaśni Pan to czytelnikom? Może kiedyś wyjaśnię – nie wiem. Pracuję nad książką pt. „Nie ma” - o życiu ze stratą. Może tam się znajdzie to wyjaśnienie, ale nie obiecuję. Oczywiście ja wiem, kim jest N. Wiem od dawna, jednak z powodów kompozycyjnych i że się tak wyrażę "koncepcji estetycznej tekstu" (nawet tak podły temat musi mieć swoją formę) nie chcę tego czytelnikowi zdradzać.

    Ale gdyby to była prawdziwa osoba, to nie tłumaczyłby ukrywania jej tożsamości względami estetyczno-kompozycyjnymi utworu, tylko powiedziałby, że jako dziennikarz ma obowiązek zachowania prywatności tego człowieka. A z tego obowiązku wynika, że jej nie ujawni nigdy. A nie, że może ujawni w następnej książce...

    Internauci piszą pod jego blogiem, że o sprawie napisały Fakty i Mity rok temu. Pewnie stamtąd się dowiedział. Akurat rok czasu to w sam raz na zebranie materiałów do mocnego reportażu.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • mary_ann 29.06.13, 18:19
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > mary_ann napisała:
    >
    > > Wyjaśnienie ("N istnieje, to nie jest żadna figura retoryczna") p
    > > ada mniej więcej w 8:50 min).
    >


    > Tak to sobie może mówić.


    Kwestionowałaś, że mówi. A ja - przypomnę - nie twierdziłam nic poza tym, że Szczygieł mówi, że ma /informatora/. Czy to prawda, tego, śmiem twierdzić, nikt wiedzieć nie może. Czyste spekulacje.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 19:25
    > Kwestionowałaś, że mówi. A ja - przypomnę - nie twierdziłam nic poza tym, że Sz
    > czygieł mówi, że ma /informatora/.

    OK, myślałam, że chodziło ci wtedy o tekst artykułu pod linkiem, a nie o nagranie. W pierwszej chwili nie zauważyłam tego nagrania.

    > Czy to prawda, tego, śmiem twierdzić, nikt
    > wiedzieć nie może. Czyste spekulacje.

    Hihi, wszyscy się dowiedzą, gdy kupią nową książkę red. Szczygła... ;-P

    BTW dobre podsumowanie pojawiło się tutaj: www.facebook.com/chwalabohu/posts/10200677658417413

    A tutaj ciekawe są komentarze internautów pod tekstem:
    wyborcza.pl/1,95892,14190880,Ewa_T__uczyla_nasze_dzieci___listy.html?pelna=tak
    Wychodzi na to, że teraz rodzice bronią mało pedagogicznych metod nauczycielki, bo:
    a) Uważają, że nauczyciel ma taki być
    b) Bo posłali dzieci do szkoły, którą uważają za renomowaną, a skandal burzy im idealny obraz
    c) Bo uważają, że "walka z nauczycielką o oceny" i "szorowanie ławek za ich podwyższenie" to jest akceptowalna cena za przywilej bycia uczniem renomowanej szkoły

    Właściwie to ostatnie przeraża mnie najbardziej. Ludzie wychowują swoje dzieci na korposzczury, które mają się godzić na wyzysk w imię złudnego poczucia, że robią coś prestiżowego i że w nieokreślonej przyszłości ta bezsensowna harówa przyniesie im niewiadomo jakie kokosy.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 19:39
    Tak jeszcze pomyślałam:
    W tym nagraniu Szczygieł zupełnie głupio się tłumaczy - że obecne zachowanie tej kobiety dawało mu podstawy wydawać sądy, zachowanie o którym on wie, ale z braku miejsca w reportażu nie opisał. No rany! Kiedy te właśnie fakty (o ile prawdziwe) powinny być racją napisania artykułu! A tymczasem pan Szczygieł wie, ale nie powie, natomiast poświęca cenne szpalty na jeżdżenie po przodkach tej osoby. To się kupy nie trzyma.

    Druga rzecz nie trzyma się kupy - ludzie usprawiedliwiają redaktora, że nie poszedł z tym najpierw do dyrekcji, do ministerstwa, bo jakby poszedł, to sprawie ukręcono by łeb. No ale przecież dopiero gdyby ukręcono łeb, to dopiero byłby soczysty temat na reportaż! Że dziennikarz interweniował, a instytucje nic. A gdyby właśnie zareagowały? To reportaż skończyłby się happy endem, instytucje zadziałały, uczniowie są bezpieczni, wszystko cacy. No ale to już nie byłoby tak wybuchowe... Tylko w takiej formie, w jakiej się ukazał, ten tekst miał gwarancje, że sprawa eksploduje niczym trotyl podłożony pod tupolewa wink
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 15:58
    "Napisałem ten tekst po to (i taka też była intencja N., mojego informatora), żeby po raz kolejny pokazać, co wpływa na tworzenie się osobowości autorytarnej.
    Nie, naprawde nie. Gdyby taka była intencja, to wystarczyłoby wspomnieć o lejącej matce - rodzina i jej poglądy, zawody przodków nijak się mają do osobowości autorytarnej. I wtedy ciężar artykulu byłby przeniesiony z "zabójczyni-nauczycielką", do "jak wychować morderczynię" - zupełnie dwa różne tematy.
    Nie wiem, co mógł Szczygieł zrobić dla nauczycielki, ale sugerowałabym np. zawiadomienie dyrekcji szkoły i ministerstwa, jeśli rzeczywiście był zaniepokojony. Mówił, ze dał szansę - ale na litość - ta pani uczyła w szkole nie łamiac żadnego prawa, a "danie szansy", czyli albo przestaniesz uczyć, albo wydrukuje twoją historię, to sie nazywa szantaż.
    Coraz mniej mi sie ta historia podoba. Zdecydowanie zabójczyni nie powinna uczyć, ale artykuł po 30 latach to nie jest walka z patologią w szkolnictwie, tylko smakowity temat, mający przynieść dziennikarzowi rozgłos.

    --
    zpopk.pl
  • joa66 29.06.13, 16:03
    Mówił, ze dał szansę - ale na litość - ta pani uczyła w szkole nie łamiac żadnego prawa, a "danie szansy", czyli albo przestaniesz uczyć, albo wydrukuje twoją historię, to sie nazywa szantaż.
    Coraz mniej mi sie ta historia podoba. Zdecydowanie zabójczyni nie powinna uczyć,


    A jak sobie wyobrażasz to ( w tym przypadku), że dzieciobójczyni nie powinna uczyć?

  • joa66 29.06.13, 16:04
    Wysłało się za wcześnie.

    Skoro prawo jej tego nie zabrania a ona sama się nie poczuwa?
  • verdana 29.06.13, 16:40
    Iść do dyrekcji szkoły i zapytać, jak to mozliwe, ze zabójczyni uczy. W ramach wywiadu do artykułu.
    --
    zpopk.pl
  • aandzia43 01.07.13, 01:14
    Nie uwierze, ze nikt z zawodowego otoczenia Renaty K. nie wiedzial o jej przeszosci. I ze wczesniej czy pozniej nie dotarlo to do dyrektorki.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 16:06
    verdana napisała:

    > Nie wiem, co mógł Szczygieł zrobić dla nauczycielki, ale sugerowałabym np. zawi
    > adomienie dyrekcji szkoły i ministerstwa, jeśli rzeczywiście był zaniepokojony.
    > Mówił, ze dał szansę - ale na litość - ta pani uczyła w szkole nie łamiac żadn
    > ego prawa, a "danie szansy", czyli albo przestaniesz uczyć, albo wydrukuje twoj
    > ą historię, to sie nazywa szantaż.

    BTW internauci zastanawiają się, dlaczego kobieta po tym ostrzeżeniu nic nie zrobiła.
    Otóż ja wiem, dlaczego.
    Sądziła, że sprawa przejdzie niezauważona, ponieważ już parę lat temu był o niej (tak!) artykuł w "Faktach i Mitach". I nic.
    Więc pomyślała, że i to się rozejdzie po kościach.

    Nie wzięła poprawki na to, że brukowców mainstreamowa prasa nie cytuje (aha, może red. Szczygieł stamtąd wziął temat?), ale gdy to samo znajdzie się w głównym polskim dzienniku, to już zupełnie co innego.

    Możliwe, że ten komentarz na blogu Szczygła to właśnie ona napisała:

    NIECH PAN TERAZ POJEDZIE NA MICKIEWICZA . JEST PAN Z NIA? NAWET KAT JEST DO KOŃCA Z OFIARĄ? JEST PAN Z NIA? MYSLI PAN CO ONA TERAZ PRZEZYWA? TO CZŁOWIEK, MOŻE CHORY, PYSZNY, ZŁY DUMNY, GROŹNY, CHOĆ BEZ DOWODÓW, ALE CZŁOWIEK. JEST PAN Z NIA? MA PAN DLA NIEJ JAKĄS PROPOZYCJE? GDZIE I CO MA ROBIC? GDZIE W POLSCE MOGŁA BY ZNALEŹC PRACE? JAKĄ ? JEST PAN Z NIA? A WY WSZYSCY RZUCAJACY KAMIENIE PO 30 LATACH MACIE DLA NIEJ JAKĄS PROPOZYCJE POZA RZUTEM KAMIENIEM? JEST PAN Z NIA PANIE WRAZLIWY? NAPRAWDĘ TRZEBA BYŁO JA ODSTZRELIC W MILIONOWYM NAKŁADZIE NA PAPIERZE I W INTERNECIE? NAPRAWDE N. I PAN NIE MOGLISCIE PÓJŚC DO MINISTERSTWA? DO DYREKCJI SZKOŁY? TYLKO ZACZERWIENIC SZNURÓWKI? FAKTY I MITY NIE DAŁY RADY PAN TAK. JEST PAN Z NIĄ? BO LISTY DUPOCHRONY DO CZYTELNIKÓW I MINISTER TO MOŻE BYĆ ZA MAŁO

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • hankam 29.06.13, 19:38
    Szczerze mówiąc, mało mnie obchodzą przeżycia tej pani.

    Nie chciałabym, aby stało się jej coś złego, ale dziecko, które zakatowała, nie miało żadnej szansy. Było katowane i zaszczuwane przez długi czas.

    Kompletnie mnie nie rusza, że teraz, po trzydziestu latach ta kobieta może czuć się zaszczuta.
    Ona nie ma serca. gdyby je miała, gdyby dotarło do niej, co zrobiła, skoczyłaby z mostu.
    Ona wciąż nie przyjmuje do wiadomości tego, że to ona była katem, a nie, że przytrafił jej się nieszczęśliwy wypadek, bo katowane dziecko złosliwie zmarło.

    I myślę, że ludzi to właśnie najbardziej oburza. Bo, oprócz odbycia kary, oczekują od kogoś takiego poczucia winy i pokory.

    Niech siedzi w klasztorze, niech zostanie sprzedawczynią, niech będzie sprzątaczką, jest inżynierem - może jakąś prace mając wykształcenie techniczne mogłaby dostać. Dlaczego przyszło jej do głowy, że może uczyć w szkole? Kocha dzieci, czy co?

    --
    Szary Niedźwiedź
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 19:43
    hankam napisała:

    > Ona nie ma serca. gdyby je miała, gdyby dotarło do niej, co zrobiła, skoczyłaby
    > z mostu.

    Czyli w sumie jesteś za karą śmierci... I to taką, że im bardziej sprawca ma sumienie, tym bardziej powinien ponieść śmierć... :-\

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • hankam 29.06.13, 21:08
    Aaa, to do bardzo interesujących wniosków dochodzisz. uncertain

    Ale nie martw się - tej pani sumienie w niczym nie przeszkadza.
    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • aandzia43 01.07.13, 00:58

    > Szczerze mówiąc, mało mnie obchodzą przeżycia tej pani.

    Szczerze mówiąc mnie też i kompletnie nie rozumiem zachłystywania się nieszczęściem Renaty K. w cytowanym przez Anuszkę poście z bloga. Jakaś histeryczka albo sama zainteresowana się wypowiedziały. Z głodu Renata K. nie umrze, krzywdy raczej nikt jej nie zrobi. Ostatecznie w razie Niemca kruchta ją przygarnie, jak przygarniała ją do tej pory.
    Gdyby miała sumienie i odrobinę przyzwoitości nie zostałaby nauczycielką. I tyle w temacie.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 01.07.13, 07:44
    aandzia43 napisała:

    > > Szczerze mówiąc, mało mnie obchodzą przeżycia tej pani.
    >
    > Szczerze mówiąc mnie też i kompletnie nie rozumiem zachłystywania się nieszczęś
    > ciem Renaty K. w cytowanym przez Anuszkę poście z bloga.

    Zaraz chwila, nie rozumiem dlaczego w ogóle myślicie, że wkleiłam ten komentarz, żeby wzbudzić empatię dla jej przeżyć?? Myślałam, że to oczywiste, po co go wkleiłam - nawet wytłuściłam odpowiedni fragment. Chodziło mi o ilustrację tezy, że ona spodziewała się, iż artykuł rozejdzie się po kościach, tak jak poprzednio ten w Faktach i Mitach.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • dakota77 30.06.13, 06:27
    Artykul w Faktach i Mitach ukazal sie w 2012 roku.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuściwink"-by Marslo55
  • zla.m 30.06.13, 17:49
    verdana napisała:

    > W świetle wypowiedzi uczniów zastanawiam się, po co był ten artykuł. Byłby potr
    > zebny, gdyby nauczycielka znęcała sie nad uczniami, ale chyba jednak nie.

    Myślę, że artykuł był po prostu po to, żeby wywołać sensację, narobić szumu i być kolejnym sukcesem. I nawet się panu Sz. nie dziwię - taki gorący, sensacyjny, medialny temat - to miód na serce każdego rasowego dziennikarza. Co mnie razi, to udawanie, że to było po coś więcej, w imię jakiegoś wyższego dobra. Pan redaktor sam sobie przeczy - w jednym zdaniu na czacie pisze, że przecież taka osoba nie może być nauczycielką, w następnym - że wie, że uczniowie ją lubią i że "ani przez chwilę" nie sądził, że dzieje im się krzywda. Robi z odbiorcy (albo siebie) idiotę, mota się i kręci, aż w końcu zaczynamy oceniać sprawę przez pryzmat jego moralności i układów z byłą kobietę i dzieckiem... Powinien po prostu siedzieć cicho (bo jakby napisał szczerze: "ludzie, to jest genialny temat, każdy dziennikarz się na to rzuci" to też by go zajechali).
    --
    W Polsce nawet geje są maczo. (c)anuszka_ha3.agh.edu.pl
  • nikadaw1 30.06.13, 19:21
    się wtrącę na chwilę. uważam, że to bardzo dobrze, że Szczygieł nie rozmawiał z jej uczniami (obecnymi). jak niby? miał sobie wybrać kilka niepełnoletnich osób (według jakiego klucza?) pokazać im stare gazety, czy tylko powiedzieć, że była kiedyś taka sprawa? i co dalej? liczyć, że to się nie rozniesie w sposób niekontrolowany, że uczniowie dalej będą sobie chodzić do niej na lekcje i nic się nie zmieni? psychologa im dać czy nie dać? rozmawiać z nimi czy za pośrednictwem rodziców?
    i uważam, że artykuł powinien był powstać. Szczygieł zrobił wiele, by nikomu nie zaszkodzić. nie rozmawiał z dyrekcją ani z ministerstwem, bo właśnie wtedy by narobił nauczycielce koło pióra. wyczekał do wakacji, by pod szkołą nie kłębiły się tłumy reporterów. nikt nie zaczepiał uczniów ani nie latał za nauczycielką z kamerą. a sama sprawa - cóż, jest bulwersująca. stawia pytania. pokazuje pewne niespójności w prawie. wywołuje dyskusje. a że wielu ludzi przy okazji podreperuje sobie ego, bo nikogo nie zabili - cóż, reperują sobie na codzień, przy innych sprawach.
    --
    Spacerowiczka
  • verdana 30.06.13, 20:38
    Ale on twierdzi, ze zaczekał, aby dać nauczycielce mozliwość odejścia. Bo gdyby rzeczywiście motywował tak, zę zaczekał na zakonczenie roku, aby szkoła nie miała problemów - to ja bym uznała, zę to rozsadny człowiek. Ale taki argument nigdzie sie nie pojawił, nawet on sam tak nie tlumaczy decyzji wydrukowania własnie w tym terminie.
    Z uczniami rozmawiać musiał, bo znał regulamin i wiedział, zę trzeba go wkleić do zeszytu... Chyba, ze coś pokrecilam i wiem o tym nie z artykulu.
    --
    zpopk.pl
  • hankam 30.06.13, 21:10
    Tak - możliwość odejścia z końcem roku. Odejście nauczycielki w trakcie roku szkolnego to kłopot dla szkoły i uczniów. Termin publikacji nie został wybrany przypadkowo. To taki szkolny temat, więc nie został opublikowany w środku wakacji, tylko na zakończenie roku. I pewnie też najszybciej, jak się dało, ale nie w czasie zajęć szkolnych.
    Miała czas przygotować się do odejścia. Ale nawet, gdyby zgłosiła to wcześniej w szkole, to czy Szczygieł by o tym wiedział? Skąd mógłby o tym wiedzieć? I jaki wpływ mogłoby to mieć na sam reportaż (bo publikacja była przesądzona)?
    --
    Szary Niedźwiedź
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 01.07.13, 08:02
    nikadaw1 napisała:

    > Szczygieł zrobił wiele, by nikomu ni
    > e zaszkodzić. nie rozmawiał z dyrekcją ani z ministerstwem, bo właśnie wtedy by
    > narobił nauczycielce koło pióra. wyczekał do wakacji, by pod szkołą nie kłębił
    > y się tłumy reporterów.

    Właśnie podobni byli dziennikarze pod szkołą, ale to tylko komentarz z drugiej ręki:
    Co ciekawe – pani ET w szkole, w ktorej uczyla opinie ma opinie nauczycielki po ludzku zyczliwej, takze u swojego bylego ucznia (znanego mi osobiscie).

    Mlody czlowiek wlasnie zdal mature, wiec nie ma zadnego interesu w jej chronieniu napisal na FB:

    "Sorry Polsko, ja powiem jasno i wyraźnie – Ja, uczeń TEGO LO – nie mam pani profesor NIC do zarzucenia. Bardzo skuteczna i sprawiedliwa nauczycielka. Nic dodać nic ująć.

    „Regulamin ocierający sie o kontrolę myśli!” powiecie. Mówcie. Byliście na lekcjach? Nie byliście. Szczerze mówiąc nie spotkalem się z egzekwowaniem tego regulaminu w sytuacji innej niż do opanowania potwornie rozkrzyczanej klasy. Bo jeden nauczyciel tak robi...?"

    Matka rzeczonego ucznia byla za to wsciekla, ze nie dano szansy uczniom – nikt z nimi nie rozmawial, a za to czekaly ich pod szkola hordy zadnych krwi „sprawiedliwych tego swiata” i prasa.


    Jak by nie było, pamiętam, że pomyślałam w dniu ukazania się artykułu, czy nie lepiej, żeby ukazał się tydzień później. Bo sprawdziłam na stronie tej szkoły - w tamtym dniu było zakończenie roku gimnazjum (27.6), następnego dnia zakończenie roku liceum (28.6). Tak że wszyscy mieli szansę przyjść z tą wiedzą do szkoły i spotkać tę nauczycielkę.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 01.07.13, 08:43
    1) RK po odbyciu i zatarciu kary miała inne możliwości zawodowe, jako inżynier ze znajomością języka francuskiego. Wybrała pracę w szkole.

    2) O tym jaką była nauczycielką możemy sądzic po faktach - regulamin i JEJ WŁASNE wypowiedzi na temat oceniania, które stosuje. Wirtualni uczniowie mogą (ale nie muszą) być np dyrekcją szkoły, która szuka usprawiedliwienia zatrudnienia tej pani.

    3) Nie było możliwości prawnej na zwolnienie tej pani zgodnie z prawem, bo jej wyrok był zatarty i chroni ją Karta Nauczyciela. Można było doprowadzić do tego, żeby sama się zwolniła.

    4) Nie chodzi tylko o panią RK, ale o system, który pozwala takim ludziom pracować z dziećmi

    5) M. Szczygieł nie upublicznił tajnych danych. Można co najwyżej zastanawiać się nad prawem, które pozwala pisać mediom PRZED WYROKIEM, "aresztowany Lew R. , znany producent filmowy". To, że RK go nie oskarży nie wynika z jej dobrej woli i strachu przed tłumem, ale z braku możliwości prawnych.

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 19:47
    Czytam czat z red. Szczygłem na FB i widząc jego odpowiedzi na pytania internautów przestaję w ogóle rozumieć, w jakim celu on napisał ten artykuł:

    Pyt: -Jak to możliwe, że nikt z rodziców, psycholog szkolny, dyrekcja, po prostu nikt nie zareagował na ów "specyficzny" regulamin? Przecież gdyby ta Pani nie popełniła przed laty morderstwa itd. to dalej byłaby... ekspertem MEN, a jej chory regulamin obowiązywał przez kolejne lata (?)

    Red: -Duży Format Dwóch uczniów mi napisało, że taki regulamin jest potrzebny, io że to dobrze, że uczeń nie prawa zmieniać miejsca bez zgody nauczyciela. A pani Ewa nie trzymała się tego regulaminu tak kurczowo. Ale nie w tym rzecz. Wierzę, że była dobrą i fajną nauczycielką.

    WTF???

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 19:56
    Następny kwiatek z czatu:
    (Ja tu widzę damage control)

    Pyt.: - Czy próbował Pan dotrzeć do uczniów i absolwentów Ewy T. i dowiedzieć się, jak ją wspominają i jak ją oceniają jako nauczyciela? Na forach internetowych kilka takich osób sie ujawniło i żadna z nich nie napisała o Ewie T. nic negatywnego, a niektórzy wręcz twierdzili, że to najlepszy nauczyciel, jakiego mieli, a ten cały drakoński regulamin to był pic na wodę. Czy to nie rzuca cienia na sensowność dążenia do uniemożliwienia jej pracy z młodzieżą za wszelką cenę?


    Red.: -Tak, dotarłem do absolwentów. Niektórzy uczniowie Ewy T. zgłosili się do nas i będziemy chcieli napisać o niej jako nauczycielce. Bez względu na to czy dobrze czy źle uczy przedmiotu ścisłego fakt pozostaje faktem: uznała, że może oceniać innych nauczycieli i decydować czy mogą nimi być.

    Albo dotarł w trakcie pisania reportażu, ale nie powiedzieli złego słowa o nauczycielce - albo "dotarł" dopiero po ukazaniu się reportażu drukiem. W obu przypadkach pomysł na napisanie nowego artykułu o tym, jaką była nauczycielką, wygląda mi na próbę sprzątania rozlanego mleka.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 19:59
    Pyt.: -Jestem pod silnym wrażeniem tego, co przeczytałem w Pana reportażu. Jednak nie daje mi spokoju następująca kwestia: czy proporcje pomiędzy opisem przeszłości Ewy T. a tym, co robi/robiła teraz, były zamierzone? Jaką była zakonnicą?Jakim była nauczycielem? Jakim ekspertem? Autorem publikacji? Czy ten wątek bedzie dopowiedziany? Generalnie - czy ta osoba przeszła metamorfozę, czy (por.regulamin) nie?

    Red.: -Chciałbym to wszystko opowiedzieć, na przykład w mojej kolejnej książce, ale nie wiem, czy to się uda bez szansy porozmawiania z Ewą T. Trudno mi powiedzieć, czy przeszła metamorfozę. Pisząc ten reportaż uznałem, ale także moja redakcja, po różnych konsultacjach, że osoba z taką przeszłością nie może pracować w edukacji, choć może wykonywać wszystkie inne zawody świata.


    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 20:06
    Przepraszam za spamowanie, ale nie mogę, no nie mogę. Pan redaktor odpowiada głupiej, niż bym się spodziewała...

    Pyt.: -Panie Mariuszu, to nie są moje poglądy, ale jeżeli Pan autentycznie wierzy, że "była dobrą i fajną nauczycielką" to dlaczego nie apeluje Pan, by dalej uczyła w szkole? Przecież, jeżeli jest, jak Pani pisze, "dobrą i fajną nauczycielką" to znaczy że przeszła autentyczne catharsis i faktycznie o sprawie sprzed 30 lat należy zapomnieć. Chyba tylko tak mogę Pańską wypowiedź interpretować. Słowem, pytanie brzmi: jeżeli jest, jak Pan pisze, "dobrą i fajną nauczycielką" to czemu nie uwierzyć, że przeszła całkowite catharsis i może dalej uczyć?
    Pytanie nie wyraża mojej prywatnej wiary w catharsis tej Pani, ale chcę dobrze zrozumieć intencje Pańskiej odpowiedzi.


    Red.: - Chciałbym, w to uwierzyć i chciałbym, żeby ktoś umiał to sprawdzić. Cieszyłbym się gdyby uczniowie napisali petycję do ministra, że chcą jej przywrócenia wiedząc o jej przeszłości. Ale aż tak na rzeczywistość nie mogę wpływać.

    WTF, co ja pacze w ogóle??

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 20:10
    Odwracanie kota ogonem c.d.

    Pyt: -Czy jest Pan pewien, że ze strony pani Renaty K. nic tym dzieciom nie groziło? I nie mam tu na myśli jedynie przemocy fizycznej, ale nade wszystko psychiczną...

    Red.: - Nigdy nie przyszło mi do głowy, że Ewa T. może dziś zrobić cokolwiek złego uczniowi. Zwłaszcza że jest dobrym metodykiem, co wiem od uczniów. Zdawałem sobie sprawę, że przerwanie jej pracy w połowie roku, kiedy trwa nauka, byłoby gorsze niż ostatniego dnia. A szkoła powinna być instytucją zaufania publicznego. Dowiedziałem się, że i rok temu, i dwa lata temu ukazały się teksty o Ewie T. z prawdziwym nazwiskiem i danymi, po których można ją rozpoznać. Dziwne, że szkoła z tym nic nie zrobiła. Na miejscu tej szkoły wiedziałbym jak wybronić Ewę T. jako nauczyciela, ale wiedziałbym też, co zrobić z jej funkcją w MEN.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 29.06.13, 20:24
    Może własnie o to chodzi?

    Żeby rozmawiać o tym co się stało? O wymaganiach prawnych i etycznych stawianych nauczycielom?

    Nawet zakłądając teoretycznie, że pani przeszła przemianę i jest dobrym nauczycielem, to czy powinna mieć prawo do pracy z dziećmi?

    Po to, żeby się przekonać czy przemiana się dokonała należy najpierw dopuścić podobne osoby do nauczania dzieci i...czekać, obserować? A dzieci maja byc materiałem testowym? Ktoś zgłasza swoje dzieci na ochotnika?


    Przy okazji tego artykułu pada wiele ważnych pytań i to jest jego zaleta.

    A pan Szczygieł jest dziennikarzem i wykonuje przede wszystkim zawód dziennikarza.

    Pani RK .. cóż, musi stawic temu czoła - pomijając jej zbrodnię, miała szansę się wycofać. Nie zrobiła tego. Jako dorosła osoba podjęła decyzję. I przyznam się, że nie uważam tego za najcięższą konsekwencje jej czynów.


    Zatarcie winy oznacza tylko status prawny - nie jest gwarancją tego, że osoba zainteresowana nie będzie musiała konfrontować się ze swoją przeszłością.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 20:47
    > A pan Szczygieł jest dziennikarzem i wykonuje przede wszystkim zawód dziennikar
    > za.
    >
    > Pani RK .. cóż, musi stawic temu czoła - pomijając jej zbrodnię, miała szansę s
    > ię wycofać. Nie zrobiła tego. Jako dorosła osoba podjęła decyzję. I przyznam si
    > ę, że nie uważam tego za najcięższą konsekwencje jej czynów.
    >
    >
    > Zatarcie winy oznacza tylko status prawny - nie jest gwarancją tego, że osoba z
    > ainteresowana nie będzie musiała konfrontować się ze swoją przeszłością.

    Ale to pan Szczygieł teraz jojczy na czacie, że jego marzeniem jest spotkać się z tą kobietą, zapytać ją, co ona o nim myśli, i opowiedzieć jej o własnych uczuciach... Serio, on tak pisze.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • mary_ann 29.06.13, 20:27
    Pisząc ten reportaż uznałem, ale także moja redakcja, po różnych konsultacjach, że osoba z taką przeszłością nie może pracować w edukacji, choć może wykonywać wszystkie inne zawody świata.

    Jasne. Na przykład może być doradcą rodzinnym albo psychoterapeutką. Niech się ten Szczygieł puknie, bo mówi zdecydowanie szybciej niż myśli.
  • verdana 29.06.13, 22:20
    Mnie jednak coraz bardziej przeraża, ze uznaje sie zatarcie wyroku za coś, co niem powinno miec miejsca. Ok, mamy przypadek ekstremalny - ale przecież w ten sam sposób będzie mozna wyciagać wyroki innym ludziom. A nie o to chyba chodzi w państwie prawa.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 22:30
    verdana napisała:

    > Mnie jednak coraz bardziej przeraża, ze uznaje sie zatarcie wyroku za coś, co n
    > iem powinno miec miejsca. Ok, mamy przypadek ekstremalny - ale przecież w ten s
    > am sposób będzie mozna wyciagać wyroki innym ludziom. A nie o to chyba chodzi w
    > państwie prawa.

    Większość Polaków nawet w szkole nie słyszało o tym, co to jest państwo prawa.
    Że po to są jego instytucje, żeby obywatel nie musiał sam chwytać za dzidę i osobiście wymierzać sprawiedliwości, tylko żeby mógł zachować spokój ducha, a państwo wymierzy sprawiedliwość w jego imieniu.

    Jak dla mnie, to jest jedno z największych osiągnięć cywilizacyjnych - i jak by nie patrzeć, bardzo ułatwiające bycie chrześcijaninem; człowiekowi łatwiej zrezygnować z zemsty, gdy wie, że instytucje kompetentnie zajmą się sprawiedliwością.

    Mnie bardzo odpowiada, że w razie czego nie muszę zawracać sobie głowy obmyślaniem i wykonywaniem zemsty. Ale jak widzę reakcje polskiego internetu, to większość ludzi myśli wręcz przeciwnie - ich zdaniem państwo odbiera im radość zemsty na kimś. ;-[

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 29.06.13, 22:33
    Nie syszało, tym bardziej więc GW nie powinna utwierdzać ich w przekonaniu, ze takie państwo nie istnieje.
    Zapytałam swoją znajomą psycholożkę, biegłego sadowego - twierdzi,z ę jak nic nauczycielka moze wytoczyć proces i wygra.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.06.13, 22:53
    Polecam dwie bardzo dobre analizy:

    nameste.litglog.org/2013/06/panika-moralna-41278/
    nameste.litglog.org/2013/06/fama-szczygiel-najprawdziwszy-szczygiel-na-bialym-koniu/
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 29.06.13, 22:53
    twierdzi,z ę jak nic nauczycielka moze wytoczyć proces i wygra.


    Ciekawe o co ten proces?

    Pomijam fakt, że ktos przed procesem wie , że bedzie on ygrany.
  • hankam 30.06.13, 00:23
    Może o straty moralne, jakie poniosła w wyniku ujawnienia tej historii.
    --
    Taki prezent dostałam
  • verdana 30.06.13, 09:18
    O ujawnienie danych - nie Szczygłowi raczej, tylko temu, co nadał sprawę. Bedzie wygrany, bo danych o zatartych wyrokach ujawniać nie wolno.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 09:44
    A można cytować prasę sprzed 30 lat?

    Ktokolwiek "wyciągnął" tę sprawę korzystał z ogólnie dostępnych źródeł. Każdy kto by chciał zrobic takie śledztwo zrobiłby to z łatwością. I Ty i ja i pani Kasia z domu obok.

    Obawiam się, że Twoja znajoma biegła psycholog może się mylić z tą pewnością, że nauczycielka by wygrała.


  • verdana 30.06.13, 09:49
    Cytować tak. Ale w sposób, który nie pozwoli na natychmiastową identyfikację osoby. Obawiam sie, że jednak nauczycielka by wygrała jednak. Jesli przegra bowiem, oznacza to, ze zatarcie wyroku nie istnieje. Nie w jej wypadku, w ogóle.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 10:01
    Verdana - zostały opublikoawne OGÓLNIE dostępne dane. Szczygieł je tylko ustawił koło siebie.

    Zatracie jest to proces prawny, wg prawa ta pani nie była karana i jako taką należy ja traktować. Nie oznacza to, że ludzie zapomną , a stare magazyny wyrzuci się na przemiał.


    Jesli przegra bowiem, oznacza to, ze zatarcie wyroku nie istnieje. Nie w jej wypadku, w ogóle.


    Mylisz się. Powtarzam - to pojęcie prawne. Ale owszem wymazanie wyroku z pamięci ludzkiej nie istnieje.
  • verdana 30.06.13, 11:14
    I przedtem poszedł do nauczycielki stawiając warunek, ze jeśli nie odejdzie na emeryturę, to artykuł opubllikuje. Czyli opublikował doskonale wiedzac, zę natychmiast osoba zostanie zidentyfikowana - i nie tylko o tym wiedział, ale nawet tym straszył. Hm.
    --
    zpopk.pl
  • kindzie 30.06.13, 11:29
    verdana napisała:

    > I przedtem poszedł do nauczycielki stawiając warunek, ze jeśli nie odejdzie na
    > emeryturę, to artykuł opubllikuje. Czyli opublikował doskonale wiedzac, zę naty
    > chmiast osoba zostanie zidentyfikowana - i nie tylko o tym wiedział, ale nawet
    > tym straszył. Hm.

    Nic podobnego, Szczygieł jej powiedział, że artykuł zostanie opublikowany tak czy owak, czy ona zgodzi się z nim rozmawiać, czy nie.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 11:31
    verdana napisała:

    > I przedtem poszedł do nauczycielki stawiając warunek, ze jeśli nie odejdzie na
    > emeryturę, to artykuł opubllikuje. Czyli opublikował doskonale wiedzac, zę naty
    > chmiast osoba zostanie zidentyfikowana - i nie tylko o tym wiedział, ale nawet
    > tym straszył. Hm.

    Nie!
    Przed Bożym Narodzeniem napisałem do Ewy T. maila z propozycją rozmowy. Napisałem, że chciałbym porozmawiać o tym, jak człowiek może zmienić się na lepsze. Czy przeszłość może go rujnować, czy budować? Czy wiara w Boga w tym pomaga? Czy ze swoją traumą poradziła sobie sama, czy z czyjąś pomocą? Wreszcie - jak wychowywać dzieci? "Może po tym, co się stało, wie Pani coś więcej niż inni?".

    "Dziękuję za propozycję - odparła. - Nie skorzystam. Nie mam nic do powiedzenia na tematy, które Pan zaproponował. Proszę o wykreślenie mnie ze swojego notatnika i nieskładanie mi więcej tego typu propozycji ani przez Pana, ani przez Pana kolegów i koleżanki, dziennikarzy."

    Napisałem, że reportaż powstanie bez względu na to, czy chce rozmawiać, ponieważ uważam, że niedopuszczalne jest, aby była ekspertem MEN i nauczycielem.

    Odpowiedziała: "Nie jestem karana i nie mam nic do powiedzenia".


    Nawiasem mówiąc, zobaczcie, jak najpierw zarzucał haczyk po dobroci - liczył, że ona zechce mówić gdy zasugeruje jej, że chodzi o prezentację jej jako dobrej nauczycielki. Ale gdy odmówiła, zmienił ton i dopiero wtedy powiedział jej, że reportaż będzie nie o dobrej, lecz właśnie o złej nauczycielce. tongue_out

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 14:06
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Przed Bożym Narodzeniem napisałem do Ewy T. maila z propozycją rozmowy. Napi
    > sałem, że chciałbym porozmawiać o tym, jak człowiek może zmienić się na lepsze.
    > Czy przeszłość może go rujnować, czy budować? Czy wiara w Boga w tym pomaga? C
    > zy ze swoją traumą poradziła sobie sama, czy z czyjąś pomocą? Wreszcie - jak wy
    > chowywać dzieci? "Może po tym, co się stało, wie Pani coś więcej niż inni?".
    >
    > "Dziękuję za propozycję - odparła. - Nie skorzystam. Nie mam nic do powiedzenia
    > na tematy, które Pan zaproponował. Proszę o wykreślenie mnie ze swojego notatn
    > ika i nieskładanie mi więcej tego typu propozycji ani przez Pana, ani przez Pan
    > a kolegów i koleżanki, dziennikarzy."
    >
    > Napisałem, że reportaż powstanie bez względu na to, czy chce rozmawiać, poniewa
    > ż uważam, że niedopuszczalne jest, aby była ekspertem MEN i nauczycielem.
    >
    > Odpowiedziała: "Nie jestem karana i nie mam nic do powiedzenia".

    >
    > Nawiasem mówiąc, zobaczcie, jak najpierw zarzucał haczyk po dobroci - liczył, ż
    > e ona zechce mówić gdy zasugeruje jej, że chodzi o prezentację jej jako dobr
    > ej
    nauczycielki. Ale gdy odmówiła, zmienił ton i dopiero wtedy powiedział j
    > ej, że reportaż będzie nie o dobrej, lecz właśnie o złej nauczycielce. tongue_out

    Więc tak: Dotąd mogę to zrozumieć (nie żeby popierać) - dziennikarz musi być trochę hieną, więc żeby zachęcić kogoś do wywiadu najpierw udaje sympatycznego, udaje, że chce tę osobę opisać w dobrym świetle. A gdy podchody się nie udają, zmienia się z dobrego policjanta w złego: - ja i tak to napiszę, jak pani ze mną porozmawia, to może będzie miała pani wpływ na to co napiszę, a jak pani nie porozmawia, to panią obsmaruję. No i potem zgodnie z zapowiedzią, przedstawia bohaterkę w złym świetle.

    Ale zadziwiło mnie, co po tym wszystkim napisał red. Szczygieł na czacie facebookowym:

    Pyt.: -Czy z sam Ewą T. będzie również Pański wywiad?
    Red.: -Jest to moje marzenie. Bardzo bym chciał z nią porozmawiać szczerze, dowiedzieć się co myśli o tym co zrobiłem, ale też powiedzieć z jakimi uczuciami walczyłem, kiedy zajmowałem się jej życiem. Chciałbym zadać jej te pytania, które wysłałem jej w mailu, ale nie chciała na nie odpowiedzieć. Są w reportażu.

    On myśli, że teraz może z powrotem wrócić do roli dobrego policjanta, popytać panią o to, jak stała się lepszym człowiekiem, ba - wyspowiadać się jej, z jak ciężkim sercem ją obsmarowywał!

    Naprawdę, lepiej by red. Szczygieł zrobił, gdyby po publikacji reportażu zamknął usta i w ogóle go nie komentował.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 14:07
    Tak w ogóle, ten czat ze Szczygłem jest tutaj.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • aandzia43 01.07.13, 00:24
    Proszę bardzo, już było linkowane. Imiona, nazwiska, miejsca. Dostępne było od zawsze, choć teraz już trzeba się było trochę postarać, żeby wynypać. Ja np. sprawę pamiętam dobrze i Szczygieł tylko mi ją nieco odkurzył.
    img823.imageshack.us/img823/928/kbvf.jpg
    Prawdę mówiąc dziwię się, że Renata K. tak długo pracowała jako nauczycielka. Że nikt nie zrobił wcześniej szumu. To wzbudzająca emocje sprawa, a nasza bohaterka nie kryła się po kątach, nie zmieniła nazwiska, mieszkania, środowiska. Nota bene zamieszkanie w lokalu, w którym dopuściło się takiej zbrodni świadczy albo o nałożeniu sobie ciężkiej pokuty, albo o straszliwym defekcie emocjonalnym. Ja stawiam na to drugie.
    Informator Szczygła to moim zdaniem ktoś z sąsiadów, znajomych lub pracowników przedszkola. Ktoś, kto był świadkiem jakichś zdarzeń związanych z maltretowaniem Daniela L. i kogo np. szlag trafia na widok Renaty K. wychodzącej codziennie do pracy w szkole.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 10:47
    verdana napisała:

    > Cytować tak. Ale w sposób, który nie pozwoli na natychmiastową identyfikację os
    > oby. Obawiam sie, że jednak nauczycielka by wygrała jednak. Jesli przegra bowie
    > m, oznacza to, ze zatarcie wyroku nie istnieje. Nie w jej wypadku, w ogóle.

    Nie, to jest tylko wynik historycznej niespójności pomiędzy poprzednimi a obecnymi przepisami prawa. Obecnie istnieje instytucja zatarcia + zakaz publikacji danych przestępcy. W 1981 można było publikować te dane, stąd pojawiły się w reportażu. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 10:42
    verdana napisała:

    > O ujawnienie danych - nie Szczygłowi raczej, tylko temu, co nadał sprawę. Bedzi
    > e wygrany, bo danych o zatartych wyrokach ujawniać nie wolno.

    Aa, może dlatego Szczygieł upiera się, że N to nie on sam?
    Ale z drugiej strony, te dane były dostępne w wielu miejscach, tam gdzie upubliczniano te stare reportaże: biblioteki cyfrowe w internecie, zbiorek starych reportaży wydany niedawno przez Krytykę Polityczną, artykuł w FiM. I ta internautka z FB, do której Szczygieł ma takie pretensje, że niby to ona pierwsza podała namiar na stary reportaż. Jednocześnie Szczygieł podpisał zobowiązanie w archiwum, że nie poda prawdziwego nazwiska, i konsekwentnie go nie podaje, Gazeta też. Więc raczej nie sądzę, żeby sprawa o coś takiego została wygrana.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 13:49
    verdana napisała:

    > Zapytałam swoją znajomą psycholożkę, biegłego sadowego - twierdzi,z ę jak nic n
    > auczycielka moze wytoczyć proces i wygra.

    Pomijając wszystkie kwestie prawne - raczej nie wytoczy. Bo gdyby wytoczyła, to te wszystkie wrażliwe panie, które "przez dwa dni płakały" po przeczytaniu opisu zbrodni w Dużym Formacie, zjadłyby ją żywcem. Za to że miała w ogóle czelność pójść z tym do sądu.


    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • kindzie 30.06.13, 14:28
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Pomijając wszystkie kwestie prawne - raczej nie wytoczy. Bo gdyby wytoczyła, to
    > te wszystkie wrażliwe panie, które "przez dwa dni płakały" po przeczytaniu opi
    > su zbrodni w Dużym Formacie, zjadłyby ją żywcem. Za to że miała w ogóle czelnoś
    > ć pójść z tym do sądu.

    Za pozwoleniem, wydaje mi się, że sama robisz to samo w stosunku do Szczygła, co przypisujesz owym paniom, które - co za egzaltowane histeryczki - przejęły się nadmiernie opisem sadystycznego tłuczenia parolatka aż do jego śmierci.
    Spłodziłaś bardzo długą listę postów, gdzie każdą jego wypowiedź interpretujesz na jego niekorzyść, przypisujesz mu najpodlejsze intencje, oskarżasz o kłamstwo i rozpowszechniasz niepotwierdzone plotki o jego wykroczeniach.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 14:59
    kindzie napisała:

    > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
    >
    > > Pomijając wszystkie kwestie prawne - raczej nie wytoczy. Bo gdyby wytoczy
    > ła, to
    > > te wszystkie wrażliwe panie, które "przez dwa dni płakały" po przeczytani
    > u opi
    > > su zbrodni w Dużym Formacie, zjadłyby ją żywcem. Za to że miała w ogóle c
    > zelnoś
    > > ć pójść z tym do sądu.
    >
    > Za pozwoleniem, wydaje mi się, że sama robisz to samo w stosunku do Szczygła, c
    > o przypisujesz owym paniom, które - co za egzaltowane histeryczki - przejęły si
    > ę nadmiernie opisem sadystycznego tłuczenia parolatka aż do jego śmierci.
    > Spłodziłaś bardzo długą listę postów, gdzie każdą jego wypowiedź interpretujesz
    > na jego niekorzyść, przypisujesz mu najpodlejsze intencje, oskarżasz o kłamstw
    > o i rozpowszechniasz niepotwierdzone plotki o jego wykroczeniach.

    Ja tylko piszę, że ktoś mu to publicznie zarzuca. Oczywiście nie wiem, czy zarzuty są prawdziwe. Że tak pojadę Szczygłem: Ja tylko chcę obnażyć mechanizm. W tym przypadku mechanizm polegający na tym, że on komuś wyciągnął sprawę sprzed lat, to kto inny poczuł się uprawniony jemu wyciągać (lub udawać że wyciąga).

    A co do "przypisujesz mu najpodlejsze intencje" - pokaż mi, w którym miejscu przypisuję mu jakieś intencje, i jeszcze żeby były najpodlejsze.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • kindzie 30.06.13, 15:22
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


    > A co do "przypisujesz mu najpodlejsze intencje" - pokaż mi, w którym miejscu p
    > rzypisuję mu jakieś intencje, i jeszcze żeby były najpodlejsze.

    Intencje:
    1. „Ja w tym dopieprzaniu się do przodków widzę po prostu jakiś resentyment - nie wiem, złość, że inteligenci zadzierają nosa? zawiść o tradycje przodków?”
    2. „Też mam wrażenie, że jego obecne tłumaczenia o ochronie bohaterki to dupochron.„

    Posta, w którym rozważałaś, czy aby Szczygieł nie umieścił w swoim reportażu opinii uczniów o bohaterce jego reportażu, dlatego bo były zbyt pozytywne, nie chce mi się już szukać.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 15:33
    kindzie napisała:

    > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
    >
    >
    > > A co do "przypisujesz mu najpodlejsze intencje" - pokaż mi, w którym miej
    > scu p
    > > rzypisuję mu jakieś intencje, i jeszcze żeby były najpodlejsze.
    >
    > Intencje:
    > 1. „Ja w tym dopieprzaniu się do przodków widzę po prostu jakiś resentyme
    > nt - nie wiem, złość, że inteligenci zadzierają nosa? zawiść o tradycje przodkó
    > w?”
    > 2. „Też mam wrażenie, że jego obecne tłumaczenia o ochronie bohaterki to
    > dupochron.„
    >
    > Posta, w którym rozważałaś, czy aby Szczygieł nie umieścił w swoim reportażu op
    > inii uczniów o bohaterce jego reportażu, dlatego bo były zbyt pozytywne, nie ch
    > ce mi się już szukać.

    OK, jeśli to nazywasz najpodlejszymi intencjami.

    1. No faktycznie, z tym resentymentem, gdy opisywał przodków tej kobiety - nie wiem, jak inaczej rozumieć powody, po co to w ogóle pisał. Ale ja resentymentu (załóżmy, że dobrze zdiagnozowałam) nie uważam za celową podłą intencję, tylko za coś nieuświadomionego. Bezmyślnego. To jeżdżenie po rodzinie bohaterki reportażu, z wyjątkiem samych jej rodziców, jest nieuzasadnione i podtrzymuję opinię, że jest obrzydliwe.

    2. Za pozwoleniem, redaktorowi na pewno zależy, żeby ktoś mu nie wytoczył procesu. Redakcji takoż - nawet dali takie zawiadomienie pod jednym artykułem w Wyborczej, żeby nie podawać w komentarzach personaliów tej pani, bo będą zmuszeni kasować. Tego też nie uważam za podłą intencję. Po prostu damage control. Nawet racjonalne. Ale mam prawo mówić, że nie tylko o dobro tej kobiety w tych wypowiedziach chodzi.

    3. Hipoteza, że wypowiedzi uczniów o nauczycielce były zbyt pozytywne, żeby je zamieszczać w reportażu. Znowu, gdzie widzisz tu podłą intencję? Jest to zaledwie troszkę bezmyślna intencja utrzymania pewnego konstrukcyjnego zamysłu tekstu. Może autor uznał, że zbytnie skupianie się na pozytywnych opiniach uczniów rozmyje tezę.

    Tak że ja tu nigdzie podłości nie widzę, raczej brak pomyślunku i przezorności.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • hankam 30.06.13, 00:22
    Ale zatarcie nie oznacza, że ludzie tracą pamięć.
    Trudno, zrobiła coś strasznego - do końca swoich dni nie będzie mogła spać spokojnie. Zawsze ktoś to wyciągnie.
    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • verdana 30.06.13, 09:19
    Wyciagnie prywatnie - to jedno, napisze artykuł - to zupełnie co innego.
    --
    zpopk.pl
  • hankam 30.06.13, 09:41
    Nie znam się na prawie, ale wydaje mi się, że zatarcie wyroku oznacza, że można otrzymać świadectwo niekaralności i starać się o dowlną pracę, że nie można jej zwolnić podając jako uzasadnienie tamtą sprawę, że starając się o wizę do USA ta kobieta ma prawo napisać we wniosku, że nie była karana.

    Nie oznacza to natomiast, ja mi się wydaje, że to się nigdy nie zdarzyło i nie wolno podejmowac tego tematu, szczególnie, że kobieta pracuje z dziećmi. Szczygieł nie ujawnił jej danych, więc może się spokojnie bronić. A że inni ją bez większego trudu zidentyfikowali...

    Natomiast uwazam, że Szczygieł teraz się przestraszył, nie konsekwencji prawnych, ale tego, że mu się ten reportaż czkawką odbije i bez zastanowienia pisze różne rzeczy w czacie mające za zadanie wrażenie po artykule rozmydlić.
    Mógł się spodziewać, że kobieta zostanie rozpoznana, na pewno mógł. To na pewno nie było problemem.

    Szczerze mówiąc, to pomimo zataracia wyroku uważam, że podjęcie przez tę kobiete pracy z młodzieżą było bezczelnością. Świadczy o niezrozumieniu tego, co zrobiła.
    Tak jak Maadzik i wiele innych osób - nie chciałabym, aby uczyła moje dziecko.
    Mam dziecko aspergeryczne i taka osoba mogłaby je tylko zniszczyć.

    Jeśli ona nie ma swiadomości, że z jej konstrukcją nie powinna zbliżać się do dzieci, to ktoś musiał jej to uswiadomić.

    Znam bylego wojskowego. Kiedyś (wiele lat temu, na początku lat **90tych, kiedy poczucie bezpieczeństwa bylo małe i faktycznie zdarzały się różne napady i rozboje) powiedział, że z pełną świadomością nie stara się o pozwolenie na broń, choć zapewne by je dostał, bo jest takim cholerykiem, że w razie jakiegoś konfliktu na drodze mógłby kogoś zastrzelić.
    On ma świadomość swoich ograniczeń, ta kobieta nie rozumie, że po tym, co zrobiła małemu dziecku nikt jej nie zaufa i ona nie powinna sobie ufać.

    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • verdana 30.06.13, 09:51
    Wolno podejmowac temat, ale nie wolno powiedzieć, ze nauczycielka taka a taka była karana. A faktycznie dokładnie to zrobił Szczygieł. Podał tyle danych, ze nie było zadnego problemu z identyfikacją.
    Nie mylmy bezczelności, swiństwa, niemoralności z prawem.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 10:03
    Wystarczyło, ze komuś wpadł w ręce artykuł sprzed lat. Dostępny publicznie.
    Wystarczy, że wstukał w googla nazwisko pani.

    To są dane JUŻ UDOSTĘPNIONE PUBLICZNIE. Szczygieł ich nie udostępnił.
  • verdana 30.06.13, 11:15
    Szczygieł straszył panią udostepnieniem. Czyli wiedział, co robi.
    --
    zpopk.pl
  • aandzia43 01.07.13, 01:03
    Nie straszył, bo zapowiedział, że artykuł powstanie tak czy inaczej.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • joa66 30.06.13, 09:54
    Nie można tez zapominać, że nie chodzi tylko o tę panią. Szczygieł pokazał błąd w działaniu systemu. Jest zerowym problemem usunięcie tej pani ze szkoły, czy listy ekspertów MEN, zwłaszcza, że pewnie ma już prawo do emerytury.

    Historia ta jednak pokazuje, że w zespołach egzaminacyjnych może zasiadać osoba, która ma zatarty wyrok za przyjmowanie łapówek. I nikt nie dojdzie czy przeszła przemianę czy przyjmuje łąpówki bardziej umiejętnie.
  • verdana 30.06.13, 10:02
    Ale Sczygieł sam sie podłożył, bo jeśli naprawdę był u tej nauczycielki i usiłował skłonić ją do odejścia z pracy - to wtedy nie wydrukuje , oznacza to, ze napisał tak, aby można było ja zidentyfikować.
    I ze nie chodziło mu o system, jeśliby zrezygnoiwał w razie odejścia nauczycielki z pracy.
    Obawiam się, ze zacznie się dyskusja na temat zacierania wyroków, a ludzie są najwyraxniej za tym aby wyrok był na całe życie.

    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 10:11
    verdana, mylisz opinie moralne na temat tego co zrobił Szczygieł, a sytuacją prawną, w której, jak twierdzisz pan Szczygieł może zostać skazany.

    Za co? za "ujawnienie" danych ogólnodostępnych?

    Obawiam się, ze zacznie się dyskusja na temat zacierania wyroków, a ludzie są n
    > ajwyraxniej za tym aby wyrok był na całe życie.


    Dyskusja jest potrzebna. Chciałabyś , zeby np Twoje dzieci egzaminował ktoś, kto miał wyrok za przyjmowanie łapówek?

    Czy zatracie powinno następować automatycznie czy jednak należy o nie się starać ( zgodnie z jasnymi procedurami)?

  • hankam 30.06.13, 10:31
    Ja to widzę podobnie.
    Przecież rok temu był - podobno - na ten sam temat artykuł w Faktach i Mitach, z podaniem danych. I nikt nie wytoczył żadnych dział, a ta kobieta nie wytoczyła sprawy.

    Natomiast zmieniłam zdanie na temat Szczygła.
    Miałam obraz miłego faceta, który pisuje ciekawe reportaże. Jego zdecydowanie przerósł odzew po tej publikacji i nie potrafi stawić temu czoła.

    Chyba Szczygieł nie proponował tej kobiecie, że odstąpi od pisania reportażu jeśli ona odejdzie ze szkoły. Raczej dawał jej szansę na odejście, zanim zrobi się szum.


    --
    Szary Niedźwiedź
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 10:58
    hankam napisała:

    > Natomiast zmieniłam zdanie na temat Szczygła.
    > Miałam obraz miłego faceta, który pisuje ciekawe reportaże. Jego zdecydowanie p
    > rzerósł odzew po tej publikacji i nie potrafi stawić temu czoła.

    No tak, on teraz opowiada różne niespójne głupstwa. Wychodzi na to, że nie wiadomo po co napisał reportaż, bo uczniowie i rodzice są zadowoleni z nauczycielki i jej metod (czy nam się to podoba, czy nie).

    Ech, a to mógł być o wiele lepszy reportaż. Gdyby właśnie włączył do niego ten dysonans poznawczy: 1. kobieta popełniła zbrodnię; 2. odpokutowała; 3. została nauczycielką; 4. jest apodyktyczna, nieadekwatnie oceniająca, ALE uczniowie, rodzice i dyrekcja szkoły są z takich metod pedagogicznych jak najbardziej zadowoleni! Jak to świadczy o naszym narodzie? Byłby to piękny reportaż o polskiej pedagogice. Skrupiłby się nie na tej pani, tylko na systemie. Powszechnie akceptowanym systemie.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 30.06.13, 12:28
    anuszka - sama wkleiłaś opinie, że była wzywana na dywanik do dyrekcji za wyzywanie uczniów.

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 12:50
    joa66 napisała:

    > anuszka - sama wkleiłaś opinie, że była wzywana na dywanik do dyrekcji za wyzyw
    > anie uczniów.

    No tak, wiem! Ale teraz słychać głównie superlatywy od tych uczniów i rodziców, którym zachowanie nauczycielki nie przeszkadzało.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 30.06.13, 11:17
    Tak, wolę aby egzaminował ktoś, kto miał wyrok, niz aby żyły w państwie, gdzie nie ma zatarcia skazania - i ktoś, skazany raz na rok więzienia do końca życia jest "karany".
    Zatarcie następuje automatycznie.
    Zgadzam sie,z ę oprócz tego powinnien być orzekany zakaz wykonywania zawodu, ale w momencie skazania ta pani chyba nie była nauczycielką.
    --
    zpopk.pl
  • hankam 30.06.13, 11:42
    ale w momencie skazania ta pani chyba nie była nauczycielką.

    Była.
    Pamiętam to sprzed trzydziestu lat, bo wtedy się mówiło "i to nauczycielka!".
    --
    Taki prezent dostałam
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 11:08
    Uuu, robi się naparzanka... Na blogu redaktora pojawiła się osoba, która zarzuca mu niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego względem jego własnego dziecka z byłą partnerką, nazywa go przestępcą... Ta osoba stawia zarzut, że bardziej wzrusza go los dzieci cudzych niż własnych...

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 30.06.13, 11:18
    I jeśli tak jest, to nie mozna miec pretensji - nie płaci, albo nie płaci 30 lat temu - wolno o tym powiadomić cały kraj.
    --
    zpopk.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.06.13, 11:38
    verdana napisała:

    > I jeśli tak jest, to nie mozna miec pretensji - nie płaci, albo nie płaci 30 la
    > t temu - wolno o tym powiadomić cały kraj.

    No właśnie.
    Teraz ci sami internauci naskakujący na nauczycielkę bronią pana redaktora: "Jak to tak można cudze prywatne sprawy wyciągać? Dużo jest rodzin rozwiedzionych, a nie piorą brudów publicznie." Ciekawa sprawa, że niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego jest w Polsce tak lekko traktowane. Nie jak przestępstwo. A przecież za to można nawet iść do więzienia.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • joa66 30.06.13, 12:23
    Napiszę ostatni raz, bo więcej nie mam siły.

    Szczygieł nie ujawnił, nie udostępnił "zatartych" danych. "UdostępniŁ" dane dostępne dla szerokiej opinii publicznej. Dla każdego z nas.


    Jeżeli w ogóle "straszył" to mógł "straszyć" nieprzyjemnym artykułem , a nie ujawnieniem czy udostępnieniem. Bo te dane już były udostępnione.

    Prawo nie zabrania powoływania się na powszechnie dostępne materiały archiwalne i googla.
    Gdyby Szczygieł dostał te dane od urzędnika sądowego, który po kryjomu wyniósł z pracy akta sprawy, byłoby to przestępstwo.

    Sugerowanie, że odwoływanie się do ogólnodostępnych materiałów archiwalnych powinno być karane , jest bardzo niebezpieczne.
  • joa66 30.06.13, 12:45
    nstytucja zatarcia skazania powoduje uznanie skazania za niebyłe. Oznacza to, że osoba, co do której nastąpiło skazanie, jest uważana za niekaraną, a z zatartego skazania nie można wyciągnąć żadnych skutków prawnych (jest to przykład fikcji prawnej). Z Krajowego Rejestru Karnego jest usuwana karta karna. Tak więc osoba, wobec której zastosowano zatarcie skazania może w stosunkach prawnych występować jako niekarana. Z socjologicznego punktu widzenia zatarcie skazania ma pełnić funkcję ułatwiającą integrację skazanego ze społeczeństwem. Zatarcie skazania w polskim Kodeksie karnym z 1997 r. następuje z mocy prawa lub na wniosek skazanego.
    Wpis o karalności, zwłaszcza gdy dotyczy przestępstwa popełnionego umyślnie, znacznie pogarsza szanse starającego się o pracę. Karty dotyczące karalności są również niezbędnym dokumentem, który należy złożyć w przypadku starań o wpis na listę radców prawnych czy adwokatów. W przypadku kandydatów na urzędników państwowych same urzędy występują o odpowiednie dane do Krajowego Rejestru Karnego. Z kolei wobec spotykanych nieprawidłowości w działaniach organów ochrony prawnej, zdarza się, że osoba wobec której przez długi okres toczy się postępowanie karne, nie wie w którym momencie postępowanie wobec niej może być umorzone.
    Zatarcie skazania pełni ważną rolę społeczną. Prawidłowe funkcjonowanie tych instytucji prawa karnego materialnego, ich powszechna znajomość wpłynęły na pewność sytuacji prawnej obywateli. Mają więc one niebagatelny wpływ na życie społeczne w państwie.
    Współcześnie zatarcie skazania powoli staje się instytucją martwą, gdyż w wielu zawodach zaufania publicznego wymagany jest tak zwany nieskazitelny charakter, co oznacza nie figurowanie w krajowym rejestrze karnym oraz rejestrach policyjnych. Dane z tych rejestrów nie są usuwane pomimo zatarcia skazania[1]. W kontekście wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego z dnia 14 marca 2011 roku[2] figurujący w żaden sposób nie może domagać się ich usunięcia.
  • jottka 30.06.13, 13:05
    joa, nie podejmę dyskusji na gruncie prawnym, bom nie prawnik, ale na mój rozum verdana mówi o czym innym, a mianowicie o tym, że prawo nie działa wstecz. owszem, możemy obecnie uznawać, że należałoby w niektórych wypadkach orzekać zakaz wykonywania zawodu (nauczyciela, lekarza itp.), ale nie możemy domagać się tego względem osoby, która została prawomocnie za coś skazana ileś lat temu, karę odbyła i ma prawo uważać się za osobę, która odpokutowała winy wobec społeczeństwa. inaczej faktycznie - nie ma prawa, jest widzimisię.

    poza tym cała ta historia ma wysoce nieprzyjemny charakter linczu, niezależnie od tego, jak bardzo red. szczygieł dzisiaj się wykręca. zgadzam się z anuszką, że o wiele bardziej poruszający i sensowny byłby artykuł o naszym systemie edukacji, który z pełną aprobatą dopuszcza terror psychiczny względem uczniów, a nie o tym, że "o, ta pani zabiła i nie chce się pokajać!" w ogóle ta pani, sądząc z opisów, jest przypadkiem dla psychologa, ale to trochę co innego niż szczucie na nią gawiedzi.

    ciekawi mnie też, w świetle licznych wpisów, jak się ma deklarowane chrześcijaństwo w naszym kraju do żądania piętnowania winnego do końca jego życia i jeden dzień dłużej... abstrahuję tu od przypadku tej nauczycielki, ale najwyraźniej wiele osób równo zakłada, że resocjalizacja to pojęcie z opowiastek dla dzieci durnych skandynawów, a nie nauka płynąca z opowieści założyciela ich religii. cóż, ciekawe jako objaw.
  • verdana 30.06.13, 15:15
    Otóż to własnie. W dodatku, skoro Szczygieł dawał możliwości "wycofania sie z honorem" przed publikacją, oznacza to, ze doskonale wiedział, zę identyfikacja bohaterki jego reportazu będzie możliwa. Mógł napisać tak, aby nie była.
    Dyskusja, jaka się rozpetała jest wyłącznie na rekę ludziom takim jak Ziobro, którzy sa zwolennikami nie karania, a publicznego napiętnowania.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 16:11
    Verdana pisała, że jej znajoma biegły sądowy psycholog stwierdziłą, że Szczygieł były skazany gdyby nauczycielka oskarżyła go o upublicznianie informacji.

    Nie da się upublicznic informacji, które sa już upublicznione.

    I o tym mówię.
  • verdana 30.06.13, 16:13
    Da się, jak widać.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 16:32
    Nie wierzę, że nie rozumiesz.

    wink


    Mylisz upublicznianie z nakładem prasy. Wierzę, że wg prawa o przestępstwie nie przesądza fakt , że zostało opublikowane w najpoczytniejszej prasie to co jest dostępne w bibliotekach i internecie.

    Czy naprawdę jesteś za łamaniem prawa?
  • verdana 30.06.13, 18:17
    "Fakty i Mity" sa wydawnictwem, które czytają ludzie, mało mający wspólnego z Internetem i szkołami średnimi. Zupełnie czym innym jest niewielki tekst w czasopiśmie brukowym (przy okazji mało wiarygodnym), a czym innym tekst w GW, o którym wiadomo, zę dotrze przynajmniej do wszystkich korzystających z Internetu.
    Czym innym jest rekopis w bibliotece (to nie jest upublicznienie), a czym innym artykuł. W bibliotekach leży mnostwo dokumentów i rękopisów, które wolno czytac, ale nie wolno o nich pisać, przed upływem np. 100 lat.
    Jakie prawo zostało to złamane?
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 18:41
    a czym innym artykuł. W bibliotekach leży mnostwo dokumentów i rękopisów, które wolno czytac, ale nie wolno o nich pisać, przed upływem np. 100 lat.


    Czy czasopisma z 1981 roku do nich należą?
  • verdana 30.06.13, 20:39
    Nie, ale naprawdę w czasopismach nie mozna znaleźć, gdzie bedzie pracowała skazana za lat 30.
    --
    zpopk.pl
  • joa66 30.06.13, 21:12
    Tak, ale każdy może , po przeczytaniu artykułu z 1981 roku, wygooglać nazwisko.
  • hankam 30.06.13, 21:17
    Ale można znaleźć gdzie indziej. Można być nawet sąsiadem tej kobiety.
    --
    Taki prezent dostałam
  • aandzia43 01.07.13, 01:41
    Piotr Wojtyra:
    A właśnie że przypadkiem [zabiła Daniela]. Świadkowie zeznawali, że, mimo że biła, to poza tym bardzo dbała o dziecko. A praca z dziećmi - a raczej młodzieżą - była w miarę normalna. Naprawdę, w tej szkole uczą ostrzejsi nauczyciele.
    Sobota, 14:43 · Lubię to!

    Nie mogłam się powstrzymać. Młodzieniec uczy/uczył się w szkole, gdzie pracowała Renata K., a teraz bierze udział w dyskusji na jej temat. Czyżby system wychowawczy, w który wierzy i który praktykuje Renata K. skutecznie wyprał mózg chłopięciu? wink

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 01.07.13, 07:48
    aandzia43 napisała:

    > Piotr Wojtyra:
    > A właśnie że przypadkiem [zabiła Daniela]. Świadkowie zeznawali, że, mimo że bi
    > ła, to poza tym bardzo dbała o dziecko. A praca z dziećmi - a raczej młodzieżą
    > - była w miarę normalna. Naprawdę, w tej szkole uczą ostrzejsi nauczyciele.
    > Sobota, 14:43 · Lubię to!
    >
    > Nie mogłam się powstrzymać. Młodzieniec uczy/uczył się w szkole, gdzie pracował
    > a Renata K., a teraz bierze udział w dyskusji na jej temat. Czyżby system wycho
    > wawczy, w który wierzy i który praktykuje Renata K. skutecznie wyprał mózg chło
    > pięciu? wink

    Większość Polaków akceptuje ten system. To nie tylko ta nauczycielka pierze mózgi uczniom. Cały system wychowawczy, system szkolny to robi.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 03.07.13, 14:48
    Młodzieniec najprawdopodobniej nie ma przepranego mózgu, tylko jego przypadek stanowi podrecznikowy przykład redukcji dysonansu poznawczego. Facet lubił nauczycielkę fizyki - zazwyczaj fizyka jest trudna, mało kto ją lubi, a co za tym idzie, nauczyciele fizyki zazwyczaj nie ciesza sie zbytnią sympatią, młodzież po prostu boi się przedmiotu. W dodatku w liceum o zacięciu wybitnie humanistycznym. No i teraz okazuje się, zę ci, co nie lubili mieli rację, mlody czlowiek wyszedł na idiotę, który polubił psychopatkę. Więc musi coś zrobić, aby polepszyć sobie samopoczucie. Naprawdę, idealny przykład.
    --
    zpopk.pl
  • conefkaconbrio 18.07.13, 13:08
    Muszę, bo się uduszę. Ja naprawdę nie rozumiem jak poważni i myślący ludzie (np prof. Płatek) mogą twierdzić, że ta kobieta przeszła przemianę moralną więc zatarcie wyroku jest słuszne. Gdyby przeszła przemianę, to miałaby ogromną potrzebę zadośćuczynienia za tak straszną zbrodnię. Zostanie nawet najlepszą nauczycielką fizyki w Polsce w żaden sposób kryteriów zadoścuczynienia za taką zbrodnię nie spełnia. Pokuta w klasztorze też psu na budę potrzebna. Miała jedną możliwość zadoścuczynienia: Nie ukrywać swojego czynu, tylko właśnie mówić o tym co zrobiła i w ten sposób zaangażować się w ruch obrony dzieci przed przemocą. Mówić o tym co sobie myślała 30 lat temu i co nią kierowało. Jest cień szansy, że może jej argumenty dotarlyby do katolickich środowisk typo wielodzietni.org czy fronda uważających klaps za metodę wychowawczą. Pozwolić się "wiwisekcjonować" policyjnym psychologom,żeby nauczyli się wykrywać patologię za fasadami inteligenckich rodzin. Prowadzić warsztaty dla rodzin z Niebieską Kartą itd itp. Pewnie, że wymagałoby to odwagi, ale chęć naprawienia tak strasznej zbrodni powinna być silniejsza niż wszystko inne. Tak jak nawróceni byli członkowie mafii pomagali walczyć z mafią, jak byli handlarze narkotyków zostawali terapeutami Monaru
  • ananke666 19.07.13, 11:30
    Wątpię, żeby ktoś chciał chodzić na warsztaty prowadzone przez morderczynię.
    O handlarzach nie słyszałam, pamiętam tylko o byłych narkomanach - i niestety także, że niejeden do ćpania wrócił.
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • hankam 19.07.13, 12:27
    Też nie sądzę, aby to miało głębszy sens.
    Rozumiem też, że ona może nie miec ochoty kajać się do końca życia. Jej prawo.
    I mało mnie obchodzi resocjalizacja tej pani - ona wiedząc, co zrobiła, powinna trzymać się z dala od dzieci i młodzieży do końca życia.
    Skończyła politechnikę, nawet, jesli nie pracowała wcześniej jako inżynier jakąś pracę związaną z zawodem powinna znaleźć.
    --
    Szary Niedźwiedź
  • hankam 21.07.13, 23:52
    Moja koleżanka, mama uczennicy tejże pani:
    Raz z nią rozmawiałam. Sympatyczna nauczycielka, chciało jej się uczyć, przynajmniej dzieci czegoś nauczyła w przeciwieństwie do nauczyciela w gimnazjum, opracowywała im własne zadania. Uczniowie jej żałują. Licealiści to już nie dzieci, którym można łatwo wejść na głowę. Widać, że lubiłą uczyć i umiała to robić.

    I jeszcze:
    Ona przecież odpukotowała 10 lat w więzieniu i 10 w klasztorze.

    Hmmm.
    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 14.12.13, 11:37
    m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,15134978,Mariusz_Szczygiel_zostal_Dziennikarzem_Roku__Trzy.html
    No i dostał Grand Press, wiedziałam, że tak będzie.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 14.12.13, 13:03
    I jeszcze taki niuans, na którym zwracają uwagę na blogu nameste:

    On nie dostał za reportaż, nie był nawet nominowany.

    Tytuł „Dziennikarza roku” zdobywa się w mailowym głosowaniu redakcji prasowych, radiowych, telewizyjnych i internetowych (te ostatnie musza być „profesjonalne”wink, również redakcje zgłaszają nominowanych. Procedura nie wyjaśnia, czy ktoś (tzn. jury) ocenia zgłoszonych pod kątem tego oto zapisu w regulaminie:

    "Art. 1.

    Miesięcznik „Press” dbając o:

    – profesjonalizm w dziennikarstwie,
    – przestrzeganie etycznych kanonów tego zawodu,
    – promowanie najwyższych standardów pracy w mediach,

    ustanawia nagrodę dla Dziennikarza Roku. Może ją otrzymać osoba, której praca spełnia wszystkie trzy wymienione wyżej warunki."

    Niemniej fakt, że jury nie nominowalo roboty Szczygła w żadnej kategorii (reportaż prasowy? dziennikarstwo śledcze?), lekko intryguje. Może zobaczyli, że wygrywa plebiscyt i uznali, że aha, wystarczy. A może (ale sam w to nie wierzę) uznali, że robota Famy nie zasługuje na nominację.


    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka