Dodaj do ulubionych

Urocze święta

09.12.13, 17:11
wyborcza.pl/1,75475,15098737,Ignacy_Karpowicz_poleca_ksiazki_pod_choinke__Pilnuje_.html
Rozumiem, ze to ma być dowód intelektualnej wyższości - polecać jako prezent książki, które większości obdarowanych skutecznie popsują humor. Dla mnie jest to dowód albo głupoty, albo ZA.
--
zpopk.pl
Edytor zaawansowany
  • limotini 09.12.13, 18:09
    A może redaktorzy gazety poprosili pana Karpowicza: "Niech pan poleci jakieś książki na święta, ale takie raczej nieprzesłodzone"? Bo "na święta" można różnie rozumieć, wybór jest ok, jeśli człowiek sięga po nie sam z własnej woli.
  • jhbsk 09.12.13, 18:57
    Kiedyś w Wigilię TVP wyemitowała film z gilotynowaniem. Tak samo pasowało jak ćpanie i morderstwa.
    --
    JS
  • ambivalent 09.12.13, 19:33
    Czepiasz sie smile To, ze sa swieta, ktorych niektorzy nie lubia, tak na marginesie, nie oznacza, ze mamy sie od razu zaczytywac literatura, no wlasnie jaka? Urocza, ptymistyczna, z humorem, plytka? Nie twierdze, ze te ksiazki, ktore zostaly polecone sa super pozycjami (nie czytalam, nie oceniam) ale wszystkie trzy wygladaja na ciekawe i warte zapoznania sie smile A z biografii raka bardzo bym sie ucieszyla.
    A ksiazke w podobnym temacie dostalam dwa lata temu pod choinke: Jonathan Foer "Animal eating" (chyba nie zostalo wydane po polsku). Nie powiem, trudna pozycja, szczegolnie po bardzo miesnych swietach uncertain
  • verdana 09.12.13, 19:46
    Czytanie w czasie świąt historii raka, jako propozycja dla czytelników, a nie konkretnej osoby, która świąt tak nie lubi, ze nic jej ich nie zepsuje - jest idiotyczna. Owszem, można dać coś, co większość osób na święta zdołuje, ale na pewno nie można tego polecać. Zazwyczaj ludzie nie przepadają za lekturą w czasie świątecznym wyjątkowo przygnębiających historii.
    --
  • ambivalent 09.12.13, 20:04
    Duzych slow uzywasz, Verdano. Idiotyczne, glupota, ZA? Dlatego tylko, ze ktos polecil ksiazki, ktore sa ciekawe, ale nie wpasowuja sie w glupkowaty, amerykanski, nastroj swiateczny? Mnie sie te pozycje podobaja.
    A tak swoja droga, to ile osob faktycznie czyta ksiazki, ktore dostali pod choinke w czasie swiat? U mnie z reguly wyglada to tak, ze na swieta zbieram ksiazki (bo lubie i dostaje ksiazki w prezencie) a czytam je po swietach.
  • iwoniaw 09.12.13, 20:33
    A ja się z Verdaną zgadzam - pomiędzy przesłodzonymi (?) pozycjami a historią raka jet jeszcze masa książek, które można podarować pod choinkę. Mnie by polecane w artykule pozycje w charakterze prezentu bożonarodzeniowego co najmniej niemile zdziwiły.

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • triss_merigold6 09.12.13, 21:07
    To tak jak dać nastolatce na urodziny np. "My, dzieci z dworca ZOO". Owszem, mocna lektura i nastolatka powinna kiedyś przeczytać, ale niekoniecznie z okazji urodzin.
  • ciociacesia 10.12.13, 11:18
    czyta sie jak biografie własnie
    --
    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.' by broceliande
  • verdana 10.12.13, 12:24
    Ale nikt tu nie twierdzi, ze to za ksiązka - tylko nieodpowiednia jako prezent świąteczny dla znacznej większości osb. Można ją ofiarować tylko komuś, kto absolutnie nie boi się chorób, nie lęka sie raka, który ją sobie poczyta jako biografię, a nie jako mememto. Więc polecanie tego typu książek jako swiąteczną lekturę jest nieporozumieniem, moze skutecznie zepsuć święta zasadniczej większości ludzi. Coś, jak danie ciężarnej wyjątkowo interesujących pamiętników matki chorego dziecka.
    --
    zpopk.pl
  • triss_merigold6 10.12.13, 12:45
    Albo książki "Cela" o dziewczynce z ZD, zy "Nostalgii anioła" - obserwacje i refleksje zamordowanej dziewczynki.
  • aandzia43 10.12.13, 13:14
    "Piątego dziecka" też bym nie ryzykowała wink

    --
    "Spodnie u kobiet są gorsze niż spódnice mini, powiedział biskup de Castro Mayer, ponieważ podczas gdy spódnice mini atakują zmysły, kobiece spodnie atakują najwyższą ludzką władzę, umysł. Dogłębnie, kardynał Siri wyjaśnia dlaczego"
  • triss_merigold6 09.12.13, 20:58
    OJP.
    Czyli mamy historię o zabójczej niezrównoważonej ćpunce, realistyczno-magiczny survival w zimnie i przekrojową historię nowotworów. Jeszcze "Stulecie chirurgów" bym zniosła, ale na litość boską, nie nowotwory pod choinkę. Realizm magiczny ogarniam ale w małych dawkach, a antymieszczańskie wyzwania literackie w formie fizjologicznych opisów wyalienowanych bohaterów, którzy sami nie wiedzą o co im chodzi... no cóż..."Buszujący w zbożu" już był.
    Autor albo czegoś nie wziął, albo przedawkował.
  • verdana 09.12.13, 21:35
    Och, nie - autor pragnie być uroczo interesujący i pokazać, ze on jest wyższy od gawiedzi, która lubi święta i chce te święta przeżyć w miarę przyjemnie. Niech obdarowana rakiem ciotka wie, ze tylko prostaczkowie czytają coś, co nie wpędza ich w depresję. Zrobić komuś na święta przyjemność - to dla słabych, na święta trzeba ludziom pokazać, że intelektualista wie, że życie jest ciężkie i nie ucieka od tego tchórzliwie beztrosko spędzając święta.
    Prawdziwie inteligentny człowiek świąt nie lubi, nie sprawia innym przyjemności, tylko ofiarowuje im wartościowe pozycje, choćby to miału ciotunię do grobu wpędzić, a mamusię przyprawić o spazmy.
    --
    zpopk.pl
  • triss_merigold6 09.12.13, 21:39
    Mogę podsunąć jeszcze cięższy kaliber: reportaże Tochmana albo Krall. Literacko bez zarzutu, ale gwarantują tydzień ciężkiego doła.
    Myślę, że autor nie spotka się z szerokim odzewem.
  • verdana 09.12.13, 22:03
    Nie, zdecydowanie wolę Krall, ona jednak jest w sumie dosyć optymistyczna, albo ja mam skrzywioną optykę. Ale nie książkę o raku, która dla 3/4 ludzi (lekko licząc) będzie przypomnieniem, że w każdej chwili mogą zachorować. O ile nie poczują się chorzy od razu.
    --
    zpopk.pl
  • pavvka 10.12.13, 09:57
    verdana napisała:

    > Och, nie - autor pragnie być uroczo interesujący i pokazać, ze on jest wyższy o
    > d gawiedzi, która lubi święta i chce te święta przeżyć w miarę przyjemnie. Niec
    > h obdarowana rakiem ciotka wie, ze tylko prostaczkowie czytają coś, co nie wpęd
    > za ich w depresję. Zrobić komuś na święta przyjemność - to dla słabych, na świę
    > ta trzeba ludziom pokazać, że intelektualista wie, że życie jest ciężkie i nie
    > ucieka od tego tchórzliwie beztrosko spędzając święta.
    > Prawdziwie inteligentny człowiek świąt nie lubi, nie sprawia innym przyjemności
    > , tylko ofiarowuje im wartościowe pozycje, choćby to miału ciotunię do grobu wp
    > ędzić, a mamusię przyprawić o spazmy.

    Bardzo karkołomna teza. Naprawdę uważasz, że istnieje opozycja książki wartościowe/ dla intelektualistów vs. książki optymistyczne? Przecież jak najbardziej istnieją wesołe książki ambitne, jakoż i są krwawe horrory i inne okropieństwa z niskiej półki.
    Owszem, Karpowicz może i świadomie prowokuje, ale co to ma wspólnego z okazywaniem wyższości intelektualnej, tego doprawdy nie rozumiem. Zresztą pisze jasno czego po polecanych przez niego książkach można się spodziewać, kto nie chce niech nie kupuje. Jestem pewien, że w ramach przedświątecznych polecanek w GW pojawi się też całe mnóstwo pozycji 'w duchu Świąt'. Komu szkodzi to, że raz jeden pojawi się propozycja 3 książek z innej beczki?
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • triss_merigold6 10.12.13, 10:12
    Istnieją pozycje, którymi zachwycą się ludzie o bardziej niszowym guście i upodobaniach oraz takie bardziej popularne - co nie oznacza, że gorsze literacko.
    Po prostu, facet zaproponował książki, którymi jakieś 95% spontanicznie obdarowanych nie byłoby uszczęśliwionych i - jeśli jest w miarę bystry - powinien o tym wiedzieć.
  • pavvka 10.12.13, 10:22
    Ale zapewne jest też na tyle bystry żeby wiedzieć, że jego propozycje są jednymi z setek jakie Wyborcza opublikuje przed Świętami, i dlatego nie muszą być dla każdego. A może gdyby nie on, to tej akurat niszy nikt by nie zagospodarował.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • zla.m 10.12.13, 07:34
    Się zgadzam się. Osobiście wolę książkę o raku niż historię "radykalnej myślicielki, nie z gatunku piszących eseje, lecz docierających do rozwiązań w sposób fizjologiczny, przez ciało", która trzy dni ćpa, a potem spotyka ją gwałt. W moim odczuciu taka bohaterka (nie wiem, czy to naprawdę bohaterka książki czy tylko postać, którą sobie imaginuje p. Karpowicz) to nieodpowiedzialna i bezmyślna idiotka. No i to genialne podsumowanie: "Co ma do zaoferowania młodej, atrakcyjnej i samotnej kobiecie współczesny, konsumpcyjny kapitalizm? Nic. Albo też gwałt i serię upokorzeń. Czy młoda, atrakcyjna i samotna kobieta może coś zrobić? Nie. Dysponuje jedną jedyną bronią o ograniczonym terminie przydatności do użycia, którą jest atrakcyjność seksualna."

    No, jak młoda kobiety dysponuje jedynie atrakcyjnością (a nie mózgiem, wiedzą, dowcipem czy choćby charakterem) to w każdych czasach niespecjalnie wiele dobrego ją spotka. I nie ma co się czepiać kapitalizmu ani roztkliwiać nad losem pustaka.


    --
    Tyle problemów, a tak mało amunicji...
  • aandzia43 09.12.13, 21:30
    Ostrzejsze w wymowie książki to kiepski pomysł na prezent pod choinkę dla większości ludzi. Zgadzam się. Chyba że znamy dobrze odbiorcę prezentu i dobrze wiemy, że sprawimy jej takim prezentem przyjemność. W święta, urodziny czy bez okazji. Lubimy święta, nie jest to dla nas czas stresu czy nieciekawych klimatów, spędzamy je przyjemnie, rodzinnie i na luzie, ale jak brat dostał ode mnie pod choinkę "Psychopaci są wśród nas" Roberta C. Hare to po pierwsze cieszył się z książki jako takiej, a po drugie miał ubaw z sytuacji wink Cała rodzina miała. Ale nikomu innemu poza nim, moją córką i moim ojcem nie dała bym takiego prezentu w takich okolicznościach. Nie, nie jesteśmy rodziną Adamsów wink
    Książka o raku na prezent to grube nieporozumienie. Ja bym się ucieszyła, bo mam lekkie podejście do makabry (co wcale nie przeszkadza mi całkiem serio pławić się w kristmasowej słodyczy) i temat mnie interesuje, ale mój mąż ze swoimi raczymi fobiami popadłby w ciężką melancholię na całe Święta, Nowy Rok i zaraz by zdiagnozował sobie piętnaście odmian nowotworu.

    --
    "Spodnie u kobiet są gorsze niż spódnice mini, powiedział biskup de Castro Mayer, ponieważ podczas gdy spódnice mini atakują zmysły, kobiece spodnie atakują najwyższą ludzką władzę, umysł. Dogłębnie, kardynał Siri wyjaśnia dlaczego"
  • mary_ann 09.12.13, 22:22
    To ja będę w mniejszości.
    Odbieram to zupełnie inaczej. A to dlatego, że dla mnie "książka na Święta" czy "książka pod choinkę" to nie jest książka do czytania W CZASIE Świąt. To prezent. A prezentem jest każda dobra książka.
    U nas w rodzinie zwykle dajemy sobie prezenty książkowe zamówione - często takie, na które na co dzień sobie nie pozwalamy ze względu na szczupłość budżetu. Zatem często są całe listy życzeń, z których obdarowujący coś sobie wybiera, a obdarowany jest przeszczęśliwy.
    I wiele razy byłam zadowolona z książek niewesołych, nawet z przywołanych tu reportaży Tochmana, a także - o zgrozo - z jednej pozycji na temat związany z Holocaustem. I nie czuję się przez to ani trochę nienormalna.
    I gdyby te prezenty nie były zamówione, a po prostu ktoś wstrzeliłby się w moje zainteresowania czy gust, też byłoby fajnie. Zakładam, że mówimy o prezentach dla osób, które znamy, a nie odpowiadamy na pytanie, co dać cioci, z którą praktycznie nie utrzymujemy kontaktów (takim osobom zresztą nie daje się raczej książek...).
  • jottka 09.12.13, 23:27
    ja w charakterze oftopa, no bo skoro powstała wątpliwość, czy foer jest po polskusmile już parę lat, ukazało się jako "zjadanie zwierząt":

    www.krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/autor/16877
    w podobnej tematyce, ale dużo lżejszym stylu jest też niedawno wydane przez czarne "jeść przyzwoicie" karen duve:

    czarne.com.pl/katalog/ksiazki/jesc-przyzwoicie
    i tę drugą można spokojnie kupować na świętasmile
  • ambivalent 10.12.13, 08:41
    Duve tez znam. Dzieki za info. Moze sprezentuje komus na swieta? wink
  • ambivalent 10.12.13, 08:48
    No dobrze, przyznam, ze nie zakupilabym zadnej z tych ksiazek osobie, ktorej dobrze nie znam. Jezeli lista ta mialaby posluzyc komus jako "ulatwiacz" zycia (trzy fajne pomysly na prezenty, KAZDEMU sie spodoba), to jest to raczej chybiony pomysl.
    Ale tak jak mary_ann, nie traktuje ksiazek, ktore dostalam w prezencie swiatecznym jako ksiazek, ktore maja sie wpasowac w swiateczny nastroj. One nie sa do czytania w CZASIE swiat. Moze np na ksiazke o raku bede miala dopiero czas 10 tego kwietnia - cala PL w zalobie, to ja tez bede mogla sobie nieco humor popsuc? (prosze potraktowac ta wypowiedz z przymrozeniem oka).
    Jedna, jedyna ksiazka, ktora dostalam i przeczytalam w czasie swiat (krotkie to i szybko sie czyta plus bylam na wyjezdzie i przeczytalam wszystko co ze soba wzielam) byla Bridget Jones smile W nastroj sie wpasowala.
  • triss_merigold6 10.12.13, 10:23
    Przyjmijmy, że lista jest odpowiedzią na pytanie redakcji "Jakie książki pan, drogi pisarzu, poleciłby na święta naszym czytelnikom?" i ma służyć jako ułatwiacz.

    Ponieważ sama mam b. sprecyzowane upodobania literackie, są style, maniery i autorzy, których nie lubię i wiem dlaczego, to książki w prezencie w ciemno kupuję tylko kilku osobom, znając dokładnie ich gust i zainteresowania.
  • pavvka 10.12.13, 10:45
    triss_merigold6 napisała:

    > Przyjmijmy, że lista jest odpowiedzią na pytanie redakcji "Jakie książki pan, d
    > rogi pisarzu, poleciłby na święta naszym czytelnikom?" i ma służyć jako ułatwia
    > cz.

    Ale z drugiego akapitu Twojego posta wynika, że sama rozumiesz, że nie istnieją książki które można polecić wszystkim. Więc każdy polecający poleca wg własnego gustu, takie ksiązki jakie wg niego zasługują na szersze upowszechnienie.
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • verdana 10.12.13, 12:28
    Nie ma książek "dla wszystkich". Są jednak ksiązki, których "w ciemno" nie kupije sie nikomu. I ksiązka o raku do takich właśnie nalezy.
    --
    zpopk.pl
  • pavvka 10.12.13, 13:33
    Kupowanie książki w ciemno komuś, czyich gustów czytelniczych się nie zna, jest w ogóle złym pomysłem.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • sebalda 10.12.13, 16:25
    Ja od lat zamawiam na święta i inne okazje książki i nigdy się nie zastanawiałam, czy pasują do nastroju, czy nie. W święta bardzo rzadko mam czas czytać, więc nie ma obawy, że przeczytam coś dołującego, a tak się składa, że najbardziej lubię takie właśnie lektury. Nie wiem dlaczego, ale bardziej pociągają mnie klimaty mroczne i duszne niż jakiekolwiek inne. O ile się nie mylę w zeszłym roku dostałam (bo zamówiłam) od córki Krwawy południk Cormaca McCarthy'ego. Oj, nie jest to lektura łatwa, lekka ani przyjemnabig_grin.
    Przecież książki daje się, znając gust czytelniczy obdarowywanego, więc te polecanki Karpowicza nie muszą oznaczać tego, że są dla każdego. Oczywiście, że nie są i oczywistość tego faktu jest tak oczywista, że nie rozumiem w ogóle problemu. Ja na pewno nie pogardziłabym żadną z tych lektur. Za to poczułabym się urażona, gdyby ktoś mi dał Miłość nad rozlewiskiem na przykład, bo by to oznaczało, że kompletnie nie zna mojego gustu, że się nie liczy z moimi upodobaniami. A inna osoba mogłaby się z takiej książki bardzo ucieszyć. Wszystko jest rzeczą gustu i nie wydaje mi się, żeby Karpowicz wykazywał swoją wyższość tymi polecankami. Oryginalność - może, ale nie wyższość. On chyba nie musiwink
  • verdana 10.12.13, 17:02
    Ale jest zasadnicza różnica pomiędzy książką o mrocznych klimatach, która nie wywoła u nikogo paniki, a książką o raku! Naprawdę, nie trzeba tego czytać w święta, aby mieć zepsuty nastrój. Bo ksiazka o mrocznych klimatach na ogół nie powoduje, ze ludzie zaczynają sie zastanawiać, czy to , co opisane w książce ich nie spotka.
    Jeśli sie zna czyjś gust to porady, co kupić na święta sa absolutnie zbyteczne. To porady dla tych, co nie wiedzą, co kupić. A polecanie książki o raku na święta pod wezwaniem, by "otrząsnąć się z atmosfery domowego ciepełka" (innymi słowy, Karpowicz jest świadomy, zę to popsuje nastrój) jest moim zdaniem paskudne.

    --
    zpopk.pl
  • ambivalent 10.12.13, 19:42
    verdana napisała:
    > Ale jest zasadnicza różnica pomiędzy książką o mrocznych klimatach, która nie w
    > ywoła u nikogo paniki, a książką o raku! Naprawdę, nie trzeba tego czytać w świ
    > ęta, aby mieć zepsuty nastrój. Bo ksiazka o mrocznych klimatach na ogół nie pow
    > oduje, ze ludzie zaczynają sie zastanawiać, czy to , co opisane w książce ich n
    > ie spotka.

    Ale dlaczego zakladasz, ze tak wlasnie ludzie reaguja na ksiazke o raku? I dlaczego kazdemu miala by popsuc nastroj (o co chodzi z tym nastrojem)?

    Cala ta dyskusja tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze chce ksiazke o raku w prezencie dostac smile
  • verdana 10.12.13, 20:25
    Może dlatego, że bardzo wielu ludzi boi się raka? Jeśli nie "większość ludzi"? Że kancerofobia jest jedną z najpopularniejszych fobii?
    Nie mówiąc już o tym, ze polecający te dzieła też ma tego świadomość i poleca je właśnie po to, aby święta nie były zbyt domowe i ciepłe.
    --
  • ambivalent 10.12.13, 21:00
    Dokladnie!!! Polecajacy poleca je poniewaz nie wszyscy musza miec ochote czytac lektury, ktore maja sie wpasowac w swiateczny nastroj.
    A raka mozna sie bac i nadal chciec przeczytac ta biografie.
    Nadal uwazam, ze sie czepiasz smile


    verdana napisała:

    > Może dlatego, że bardzo wielu ludzi boi się raka? Jeśli nie "większość ludzi"?
    > Że kancerofobia jest jedną z najpopularniejszych fobii?
    > Nie mówiąc już o tym, ze polecający te dzieła też ma tego świadomość i poleca j
    > e właśnie po to, aby święta nie były zbyt domowe i ciepłe.
  • triss_merigold6 10.12.13, 21:03
    Szczerze mowiąc, mniej niemiło by mnie zaskoczyła ta o historii nowotworów, niż ta o niezrównoważonej ćpunce, która ma ból istnienia.
  • joa66 11.12.13, 20:49
    Historia ćpunki nie angażuje tak bardzo ponieważ w kwestii cpania itd, każdy ma chociaż minimalne wrażenie kontroli problemu w realu.

    W przypadku PODAROWANEJ książki o raku , ma się wrażenie, że prezentodawca mówi "ciesz, się ciesz, nie wiadomo jak długo -he, he"

  • verdana 11.12.13, 21:20
    OOOO!! Własnie.
    --
  • mary_ann 11.12.13, 08:44
    verdana napisała:

    > Może dlatego, że bardzo wielu ludzi boi się raka? Jeśli nie "większość ludzi"?
    > Że kancerofobia jest jedną z najpopularniejszych fobii?

    No, ale chyba byliśmy tu zgodni, że książki kupuje się na prezent osobom, które się zna...

  • verdana 11.12.13, 09:08
    A to jest zupełnie inna historia. Czym innym jest kupienie komuś konkretnej książki i tu wszystko jest dozwolone, łacznie z "Urodą po 40-ce" i poradnikiem jak schudnąć, a czym innym polecanie konkretnych tytułów na święta. Polecanie jest właśnie czymś w rodzaju kupowania książek nieznajomym, czyli jest obarczone pewną odpowiedzialnością. W tym wypadku kryterium doboru tytułów była intencja zepsucia beztroskiego nastroju. Nie podoba mi się takie założenie przy kupowaniu prezentów.
    --
    zpopk.pl
  • mary_ann 11.12.13, 08:51
    W artykule stoi:

    Ignacy Karpowicz poleca takie, które pomogą otrząsnąć się z atmosfery domowego ciepełka.
    [podkreślenie mary_ann]

    To sformułowanie wydaje mi się dodatkowo przemawiać za hipotezą, że chodzi o książki do czytania po Świętach.

    (BTW - I chyba nic dziwnego. Sama jako rozpasany nauczyciel akademicki mam tendencję do zapominania, że dla normalnych ludzi Święta to tylko 2 dni, zwykle wypełnione po brzegi aktywnością kulinarno-towarzyską, a nie czytaniem.)
  • verdana 11.12.13, 09:09
    Po czy nie po (moim zdaniem otrząsnąć się mamy w momencie dostania książki, szczególnie z rakiem w tytule) - dla mnie jest tu przyjęte założenie, że głównym celem prezentu jest zepsucie ludziom humoru.
    --
    zpopk.pl
  • ginny22 11.12.13, 12:46
    Stoi też, że to książki "idealne na gwiazdkowy prezent". A trudno nazwać "idealnym prezentem" coś, co miałabym odwagę kupić li i jedynie osobie, która otwartym tekstem sobie tego życzy (no i wtedy nie potrzebowałabym podpowiedzi Karpowicza).
  • sanciasancia 10.12.13, 18:10
    Ja bym książkę o historii raka przeczytała z przyjemnością nawet w święta.
    Ale rozumiem, że nie każdy musi chcieć. Pozostałych książek pewnie bym nie czytała, bo dołuję się na co dzień i nie muszę jeszcze w ramach lektury.
    Ale wydaje mi się, że jest dość dużo ludzi, którzy lubią literaturę, która "wali w dekiel" i ucieszą się z takich prezentów. A przynajmniej ja znam kilka takich osób.
    --
    Loitering with content.
  • sebalda 11.12.13, 14:11
    Są ludzie, którzy świąt nie cierpią. Świąteczne ciepełko jest dla nich odrażające. Dzieje się to z reguły wtedy, gdy jest sztuczne, nieszczere, na pokaz. I to wcale nie jest rzadkość. Inni nie lubią świąt, bo to czas nerwów, stresu, dogadzania rodzinie za cenę zmęczenia i dużego wysiłku. To czas kłótni, bo nagle jest więcej czasu do spędzenia razem, gdy goście wyjdą, nerwy puszczają.
    I pewnie jest jeszcze cała masa innych powodów, dla których część ludzi nie lubi świąt.
    Mam takie podejrzenie, że dla nich Karpowicz wymyślił te propozycje. Dla tych, którzy chcą się otrząsnąć z tego sztucznego, nieszczerego "ciepełka świąt". Ja tak to odbieram.
  • verdana 11.12.13, 15:40
    Hm, innymi słowy - nie lubisz świąt, to zepsuj je rodzinie?
    --
  • sebalda 11.12.13, 16:27
    verdana napisała:

    > Hm, innymi słowy - nie lubisz świąt, to zepsuj je rodzinie?
    Nie o to chodzi.
    Mam na przykład w rodzinie kogoś, o kim wiem, że nie lubi świąt, a lubi ciekawe, niebanalne książki i typy Karpowicza są tu idealne.
    Wszędzie są typowe propozycje, dlaczego jedna nie może być nietypowa, oryginalna? Są tu już co najmniej 3 osoby, których taki prezent by nie zniesmaczył, a wręcz przeciwnie. Czyli są osoby, dla których te polecanki byłyby ok.
  • ginny22 11.12.13, 16:54
    A czy nie dałoby się zrobić typów niebanalnych, ambitnych i ciekawych, ale jednak takich, ktore nie są interesujące wyłącznie dla jednostek, a odrzucające dla większości?
  • ambivalent 11.12.13, 19:48
    ginny22 napisała:

    > A czy nie dałoby się zrobić typów niebanalnych, ambitnych i ciekawych, ale jedn
    > ak takich, ktore nie są interesujące wyłącznie dla jednostek, a odrzucające dla
    > większości?

    Nie.
    Niebanalny, ambitny i ciekawy nie idzie w parze z "podoba sie wiekszosci".
  • mary_ann 11.12.13, 21:21
    ginny22 napisała:

    > A czy nie dałoby się zrobić typów niebanalnych, ambitnych i ciekawych, ale jedn
    > ak takich, ktore nie są interesujące wyłącznie dla jednostek, a odrzucające dla
    > większości?

    Dać by się dało. Pytanie jednak, czy jest taki obowiązek. Dlaczego nie wolno zaproponować czegoś dla mniejszości (co po prostu uważamy za godne polecenia, bo nam się podobało)? Czy Karpowicz został poproszony o propozycję "książki dla każdego"? Przypuszczam, że był rzecznikiem li tylko własnego gustu - założył pewnie, że jego propozycje nie będą jedyne. Lojalnie poinformował, czego się po zawartości można spodziewać. Na czym więc polega problem? Można wzruszyć ramionami i posłuchać rekomendacji kogoś innego.
  • joa66 11.12.13, 21:28
    Na czym więc polega problem?

    Moim zdaniem na tym, że polecanie książek "na święta" powinno mieć znamiona pewnej uniwersalności, z zachowaniem osobistych gustów. Oczywiście jest wiele osób, które ucieszy się z książki "Programowanie C++", polecanie jej jako prezent jest dyskusyjne (chyba, ze w magazynach specjalistycznych)

    W przypadku książki o raku sprawa jest trudniejsza - ciotka obdarowana "programowaniem" może być co najwyżej rozczarowana i zła. Obdarowana rakiem - może miec zepsuty humor i nie tylko w święta.
  • paszczakowna1 12.12.13, 09:07
    > A czy nie dałoby się zrobić typów niebanalnych, ambitnych i ciekawych, ale jedn
    > ak takich, ktore nie są interesujące wyłącznie dla jednostek, a odrzucające dla
    > większości?

    Nie dało by się. Książka to sprawa bardzo indywidualna. A ta o raku najwyraźniej u wielu osób w tym wątku wzbudziła chęć posiadania (ja się dołączam - bynajmniej nie obraziłabym się, gdybym dostała), więc z tym "odrzucaniem" to nie do końca tak.

    W ogóle książki kupować jest na prezent trudno. Nawet jak się prezentobiorcę nieźle zna i dołoży starań, zawsze jest spora szansa, że się kompletnie nie trafi. Mam wrażenie, że coś z 30-40% książek, które sprezentowałam na gwiazdkę w przeciągu ostatnich trzech lat, pozostało nieprzeczytane.
  • joa66 12.12.13, 09:19
    wzbudziła chęć posiadania

    chęć posiadania jest czymś innym niż chęć obdarowania nia kogoś wink
  • sebalda 12.12.13, 11:29
    joa66 napisała:

    > wzbudziła chęć posiadania
    >
    > chęć posiadania jest czymś innym niż chęć obdarowania nia kogoś wink

    Ale, żeby chęć obdarowania spełniała warunek uradowania kogoś z prezentu (bo chyba o to chodzi w obdarowywaniu), musi być z drugiej strony (obdarowywanego) chęć posiadania tego konkretnie prezentuwink
    Czy w tych polecankach była gdziekolwiek choćby wzmianka, że są one uniwersalne???
    Mam wujka dziwaka, nie wiem, co mu kupić, bo dziwak, ale wiem, że jego konikiem jest historia różnych odkryć, interesuje się też medycyną, cieszy się dobrym zdrowiem, a o książce o biografii raka nie wiedziałam i tu typ Karpowicza idealnie się wpasowujewink
    Nie wiem, dlaczego wiele osób zrobiło założenie, że typy Karpowicza mają być dla wszystkich?
  • pavvka 12.12.13, 13:37
    sebalda napisała:

    > Nie wiem, dlaczego wiele osób zrobiło założenie, że typy Karpowicza mają być dl
    > a wszystkich?

    Dokładnie. Jak już napisano, po pierwsze książki dla wszystkich nie istnieją. A po drugie, przed Świętami gazety publikują całą masę list książek nadających się na prezent. Lista Karpowicza jest jedną z setek, więc nie musi być wyczerpująca ani reprezentatywna. Przeciwnie, to dobrze, że poleca coś co prawdopodobnie nie znajdzie się na innych tego typu listach. IMO problem z d..y wzięty.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • ginny22 11.12.13, 16:49
    Ach, nie masz to jak ucieczka od nieszczerego ciepełka w objęcia biografii raka big_grin
  • sebalda 11.12.13, 16:52
    Już samo określenie "biografia raka" jest intrygującewink
    Jestem oswojona, często o tym czytam, taką mam pracę.
  • ginny22 11.12.13, 16:56
    "Niektórzy lubią biografię raka.
    Niektórzy - czyli nie wszyscy,
    nawet nie większość wszystkich,
    ale mniejszość".
  • joa66 11.12.13, 20:45
    Bardzo długo nie lubiłam świąt z powodów, które wymieniasz.

    I nawet wtedy nie miałabym ochoty na czytanie książek o raku. Sorry.
  • mary_ann 11.12.13, 21:31
    Wątpię, czy dojdziemy do porozumienia. Moim zdaniem problemy są dwa:

    1. Różna percepcja Świąt (bo, cokolwiek by powiedzieć, gdzieś pod spodem jednej z koncepcji leży obraz miłych, ciepłych Świąt, które wszyscy oczywiście lubią, zatem które smutna lektura popsuje);

    2. różny stosunek do lektur o nieprzyjemnych rzeczach (nawet jeśli nikt myślący nie jest wolny np. od lęku przed śmiertelną chorobą, ludzie radzą sobie z nim różnie - jedni wolą z tematem nie mieć do czynienia, dopóki nie muszą, inni - paradoksalnie - oswajają lęk przez zainteresowanie, a nawet swoistą fascynację, np. wyszukiwanie lektur, oglądanie seriali medycznych czy obsesyjne wizyty na "blogorakach");
  • joa66 11.12.13, 21:34
    Jest też 3: narzucanie swojego stosunku do lektur "nieprzyjemnych" innym.

    i 4 : ) co to jest literatura "nieprzyjemna", bo nieprzyjemna jest i o cpunce i o raku i o zabiegach przeciwzamarszczkowych.
  • mary_ann 11.12.13, 22:43
    Joa66 napisała:

    > Jest też 3: narzucanie swojego stosunku do lektur "nieprzyjemnych" innym.

    A. To ja naiwnie myślałam, że tu akurat został osiągnięty consensus - że o narzucaniu trudno mówić, skoro nikt normalny nie ofiarowuje w prezencie książek osobom, których gustów nie zna.
  • joa66 11.12.13, 23:34
    Tylko, że to nie jest kwestia gustu , tylko elementarnej wrażliwości. Jeżeli nie dajemy w prezencie świeżo upieczonej matce książki o śmierci łóżeczkowej, to nie dlatego, że nie jest w jej guście, tylko dlatego, że kieruje nami odruch - właśnie elementarnej wrażliwości.

    Poza tym ryzyko pomyłki w ocenie gustu jest mniejsze niż w ocenie stopnia wrażliwości obdarowywanego. Nawet osoby, które "oswajają" śmierć poprzez rozmowę, czytanie itp mogą akurat w tym momencie życia potrzebować raczej ucieczki od tematu niż jego rozkminiania. Tego nigdy nie wiemy.
  • joa66 11.12.13, 23:38
    p.s. po prostu trzeba pomyśleć, że ryzyko podarowania komuś lęku i poczucia totalnej bezradności , "prezencie" , jest zbyt wielkie.
  • a.nancy 12.12.13, 13:52
    "Czyta się świetnie, autor poza ogromną wiedzą dysponuje również wyrafinowanym poczuciem humoru"
    jak milusio.

    --
    A ja wdycham Londynu grypogenne opary
    I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
    Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
    Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
  • verdana 12.12.13, 16:44
    A ja myślę, że po prostu część osób nie rozumie, o co w tym chodzi. Chodzi o to, zę bardzo dużo osób - także ja - a na pewno nie jestem jedyna, boi si.ę raka. Nie o to chodzi, aby mnie konkretnie tej książki nie dawać. Chodzi o to, zę jeśli ktoś w moim towarzystwie ją dostanie, otworzy, przejrzy, zacznie komentować - to najprawdopodobniej gruntownie zepsuje mi święta. Tak jak nie trzeba dawać ksiażkl o śmierci łóżeczkowej dziewczynie z małym niemowlęciem, wystarczy dać ja ciotce, chwilowo bezdzietnej, aby dziewczyna raczej resztę świat miała gruntownie popsutą. Myślę,z ę tego nie zrozumie nikt, kto nie ma fobii. A jednak dużo osób ma. I co gorsza, polecając tę książkę, zdecydowanie między innymi chodzi o to, aby nie tkwić za długo w świątecznym nastroju, cieszenie sie jest nieintelektualne.
    --
    zpopk.pl
  • mary_ann 12.12.13, 17:50
    Verdana napisała:

    >>I co gorsza, polecając tę książkę, zdecydowanie między innymi chodzi o to, aby nie tkwić za długo w świątecznym nastroju, cieszenie sie jest nieintelektualne.

    Naprawdę nie wydaje mi się, żeby Karpowicz dał podstawy do takich wniosków na swój temat.
  • verdana 12.12.13, 19:30
    A moim zdaniem - jak najbardziej dał, pisząc z wyraźną pogardą o domowym ciepełku, z którego nalezy się wyrwać.
    --
    zpopk.pl
  • mary_ann 12.12.13, 21:34
    verdana napisała:

    > A moim zdaniem - jak najbardziej dał, pisząc z wyraźną pogardą o domowym ciepeł
    > ku, z którego nalezy się wyrwać.

    A może nie z pogardą, a po prostu z niechęcią? I do tego prywatną?

    I jako żywo nie wiem, jak czyjaś niechęć do domowego ciepełka daje sama w sobie podstawy do przypisywania mu poglądu, że "cieszenie się jest antyintelektualne"...
  • pavvka 13.12.13, 09:00
    verdana napisała:

    > A ja myślę, że po prostu część osób nie rozumie, o co w tym chodzi. Chodzi o to
    > , zę bardzo dużo osób - także ja - a na pewno nie jestem jedyna, boi si.ę raka.
    > Nie o to chodzi, aby mnie konkretnie tej książki nie dawać. Chodzi o to, zę je
    > śli ktoś w moim towarzystwie ją dostanie, otworzy, przejrzy, zacznie komentować
    > - to najprawdopodobniej gruntownie zepsuje mi święta.

    Wiesz, ja np. mam arachnofobię, a nie przyszłoby mi do głowy się publicznie oburzać na kogoś kto śmie polecać w gazecie książkę o pająkach. Sam nie byłbym nią zainteresowany, ale rozumiałbym, że istnieje pewna grupa ludzi, którzy chcieliby taką dostać (i zapewne byłaby to niewielka nisza, ale to nie oznacza, że w proponowaniu jej byłoby coś złego).
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • a.nancy 13.12.13, 10:37
    to nie to samo.
    pająki są obiektywnie nieszkodliwe (no, większość z nich).
    w przeciwieństwie do raka.
    ba, są ludzie, którzy się nimi fascynują, hodują je itp.
    rak w nikim chyba nie wzbudza ciepłych uczuć.
    książka o raku może być interesująca, można z zainteresowaniem ją przeczytać (nawet mając fobię), ale nie jest to sympatyczny prezent. decyzję o zakupie/przeczytaniu książki powinno się podjąć samemu, oceniając skalę własnej wrażliwości. i narzucanie komuś myślenia o chorobie, szczególnie w święta, kiedy miałby ochotę się zrelaksować, jest kiepskim pomysłem.

    --
    A ja wdycham Londynu grypogenne opary
    I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
    Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
    Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
  • ciociacesia 13.12.13, 10:55
    tylko o historii walki medycyny z rakiem. o tym jak bardzo nie rozumiano tej choroby i o tym jak zaczeto ja rozumiem. o pocztkowych eksperymentalnych terapiach i takich tam
    --
    what ever doesnt kill you,
    is gonna leave a scar
  • pavvka 13.12.13, 11:12
    a.nancy napisała:

    > to nie to samo.
    > pająki są obiektywnie nieszkodliwe (no, większość z nich).
    > w przeciwieństwie do raka.

    Ale my cały czas mówimy o książce!!!
    Książka, zarówno o pająkach, jak i o raku, jest całkowicie niegroźna. Chyba nie sugerujesz, że przeczytanie tej drugie wpływa na ryzyko zachorowania?
    A z kolei sama fobia jest problemem tej samej miary niezależnie od tego czy obiekt lęku jest obiektywnie groźny czy całkiem nieszkodliwy.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • ambivalent 13.12.13, 12:29
    Ja mam jeszcze lepsze porownanie. Ksiazki historyczne, powiedzmy o drugiej wojnie swiatowej. Sama bylabym zainteresowana umiarkowanie ale jestem przekonana, ze dla wielu ludzi, ktorzy interesuja sie historia ksiazka o takiej tematyce bylaby bardzo dobrym prezentem.
    A chyba nie bedziemy sie klocic, czy druga wojna swiatowa nastraja ludzi optymistycznie. Nie nastraja.
  • joa66 14.12.13, 11:38
    To może na chwilę zapomnijmy czy ksiązki są o raku czy o przepychaniu rur, a zastanówmy się nad INTENCJAMI osoby, która mówi:

    "otrząsnąć się z atmosfery domowego ciepełka"


    ????
  • verdana 14.12.13, 13:50
    Dokładnie o to mi chodzi. Gdyby facet napisał "To dobra książka, może wiele osób zainteresować" - to trochę co innego. Ale jak widać nie ja jedna mam wrażenie, zę facet poleca te książki nie po to, aby ktoś mógł innym sprawić przyjemność, ale aby spowodować właśnie zepsucie nastroju - bowiem w święta nie należy napawać sie domowym ciepełkiem. Ani , o zgrozo, nie otrząsnąć sie z niego od razu po świętach - a to karygodne czuć atmosferę rodzinnego ciepła.
    --
    zpopk.pl
  • pavvka 16.12.13, 15:55
    joa66 napisała:

    > "otrząsnąć się z atmosfery domowego ciepełka"

    Jasno w ten sposób daje znać, że jego targetem w tym momencie są osoby, na które magia Świąt nie działa. Może to mniejszość społeczeństwa, ale też nie tak mała grupa, żeby nie zasługiwała na coś dla siebie.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • joa66 16.12.13, 15:57
    jego targetem w tym momencie są osoby, na które magia Świąt nie działa

    Nie działa??? To z czego się mają otrząsać?
  • pavvka 16.12.13, 16:02
    joa66 napisała:

    > Nie działa??? To z czego się mają otrząsać?

    Spędzają Święta z rodzicami i resztą rodziny z poczucia obowiązku i tradycji, mimo że wcale ich to nie bawi. Naprawdę nie znasz takich ludzi?
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • joa66 16.12.13, 18:02
    Ale oni są już od początku "otrząśnięci".

    Sama taka byłam przez wiele lat - przymuszałam się okolicznościowo do formy, ale w żaden sposób nie byłam pochłonięta "ciepełkiem" - wręcz przeciwniesmile.
  • mary_ann 16.12.13, 17:25
    joa66 napisała:

    > jego targetem w tym momencie są osoby, na które magia Świąt nie działa
    >
    > Nie działa??? To z czego się mają otrząsać?


    Z tego, czego tak pełno dookoła, że aż pod brodę podchodzi.
  • zla.m 16.12.13, 20:14
    > Jasno w ten sposób daje znać, że jego targetem w tym momencie są osoby, na któr
    > e magia Świąt nie działa. Może to mniejszość społeczeństwa, ale też nie tak mał
    > a grupa, żeby nie zasługiwała na coś dla siebie.

    Ci ludzie, zamiast czytać o przygodach ćpunki, co eseje ciałem tworzy, powinni zatrudnić się w tesco i iść pracować w wigilię do 22. Dorobią sobie, wymówka dla rodziny będzie, ciepełka ni chu... huhu. Etatowi pracownicy też będą zadowoleni, a dziennikarze z GW nie będą mieli o czym pisać. Po prostu raj.
    --
    69% ludzi dopatrzy się w tej sygnaturce aluzji seksualnej
  • pavvka 17.12.13, 08:56
    zla.m napisała:

    > Ci ludzie, zamiast czytać o przygodach ćpunki, co eseje ciałem tworzy, powinni
    > zatrudnić się w tesco i iść pracować w wigilię do 22
    > ]. Dorobią sobie, wymówka dla rodziny będzie, ciepełka ni chu...

    Praca w handlu detalicznym przed Świętami to dopiero może sprawić, że człowiek zacznie rzygać Bożym Narodzeniem. Już niezależnie od samej pracy i dzikich tłumów kupujących, wyobraź sobie słuchanie przez 1,5 miesiąca w kółko 'Last Christmas' od rana do wieczora... uncertain
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka