Dodaj do ulubionych

Lewicowość w Polsce cz.2 - case study

23.01.15, 11:10
O teorii niżej, teraz o praktyce.
Czułych społecznie ludzi wzruszających się losem warstw nieuprzywilejowanych dużo jest, dysputy nad tekstami Ledera, Króla czy wywiadem z Żebrowskim razem z emocjami wyzwoliły też szereg deklaracji "co powinno się robić", aby lepiej było i w ogóle.
A teraz mam konkretny przykład 'dołów, nierówności, niewydolności i ofiar neoliberalizmu" w związku z czym szukam aktywnych lewicowych ludzi, chętnych do nieodpłatnej pracy z trudną młodszą młodzieżą. Pozytywne wzorce, zajęcie czasu wolnego, korki z różnych przedmiotów i takie tam. Zajęcie bardzo lewicowe i bardzo społeczne, wymaga zaangażowania do końca czerwca br. albo i dalej.
Jak nietrudno się domyślić - chrzanienie w eter o Lacanie* (wpisać dowolne głośne nazwisko od modnych bełkotów, Lacan tak ładnie się komponuje z Lederem) przy sojowym latte i toczenie fałszywej łzy nad tęczą, ustrojem, uciskiem i chw czym jeszcze (miasto akademickie, więc bzdur do omówienia masa) nie idzie w parze z robotą.
W każdym razie, gdyby ktoś o praktykach wartości słyszał - polecam się, bo sprawa pilna.


--
"Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
Edytor zaawansowany
  • maadzik3 23.01.15, 14:21
    to napisz co i gdzie, konkretnie. Ja tylko a propos tego o czym piszesz w związku z lewicowością, bo dla mnie to wcale w parze iść nie musi.
    Uważam pomaganie innym, wolontariat, działalność prospołeczną, wspieranie innych itp. za bardzo bardzo ważne. Znam trochę angażujących się ludzi. Podziwiam. Samej zdarzało mi się znagażować w różnych takich (znacznie mniej niż niektórym znanym mi ludziom, naprawdę nie chwalę ogonka ale bywało). I zupełnie nie mam (a i sporo angażujących się nie ma) poglądów lewicowych (tak jak ja je rozumiem). Część robi to bo się w tym spełnia i daje im pomaganie satysfakcję. Część robi to z powodu swojej wiary (różnej, nawiasem mówiąc, ale wszyscy, którzy tak robią mówią że opcja do której się przyznają to ceni i w ich pojęciu tak na pewno jest, oby jak najwięcej tak myślących w każdej opcji religijnej). Część jest samotna, albo czuje się wyróżniona przez los i chce spłacić losowi długi. Albo robią to znajomi. Albo czort wie co bo nie każdego o motywację pytam wszak smile. Część po prostu uważa że tak trzeba i w ogóle nie zastanawia się dlaczego. I bardzo tych wszystkich ludzi lubię, nawet jak w jakichś szczegółach tego i owego a nawet w nektórych pryncypiach sięz nimi nie zgadzam (wszak nie muszę). To co łączy ludzi tak działających (dla mnie) to autentyczne uwewnętrznione przekonanie że inny człowiek to wielka wartość. Nie jako idea. Jako człowiek. Mogą więc być gospodarczo w poglądach tak prawicowi jak najbardziej republikańska tea party z końca XIX wieku i spędzać popołudnia w hospicjum dziecięcym, bo tak uważają że powinni. I łączy ich również to że dysponują SWOIMI zasobami (czasu, pieniędzy, inwencji, emocji) i robią to dobrowolnie, a nie cudzymi i pod przymusem.
    Jednym słowem jeżeli nawet pomagając poprawiają sobie samopoczucie robią to na swój koszt. I to jest fantastyczne.
    Podczas gdy doprowadzająca mnie do szału (przyznaję) lewica z kręgów krytyki politycznej czy takich elitarnych lewicowców jak Russell o jakich pisałam w wątku niżej to chęć zbawienia świata przez przymusowe przerzucenie kosztów na innych ale wg własnego projektu - niech się inni zgodzą z moją wspaniałą wizją i wara ją podważać (stąd ogromne tendencje w lewicowych systemach do dyktatur i totalitaryzmów, bo przecież tylko świnia nie zgodzi się, że.... zatem nasi przeciwnicy czy krytycy to świnie i nie trzeba ich żałować czy brać pod uwagę, i nasza moralność nas określa - co z tego że na cudzy koszt, i skoro my mamy rację, to innych trzeba do niej przekonać lub zmusić. Mnie wystarcza żeby ludzie się nie zabijali, ułożyli wzajemne stosunki na zasadzie wolności i odpowiedzialności oraz szacunku, a poglądy mogą mieć i myśli jakie kto chce. Zgadzać się nie muszą i nie mogą we wszystkim, natomiast różni zbawiciele świata uważają swój plan za jedyny, nawet jak jes unurzany już we krwi co bywało crying)
    I taka lewica chce - jak towarzysz szmaciak - wymyślać, tworzyć, mieć koncepcję i rządzić. Bo bycie szlachetnym poprawia im samopoczucie. Byle rachunek zapłacił kto inny.
    To jak tzw. kawiorowi komuniści we Francji.
    I dlatego bliżej mi do kogoś o poglądach jak z KOrwina-Mikke w wersji ultra kto ze swoich dochodów dobrowolnie funduje stypendium dla bienego dziecka jeśli może i spędza 2 popołudnia w dziecięcym hospicjum niż dla kogoś kto głosi jak to trzeba o biedne masy zadbać, wykształcić, edukować, dać zasiłki, dodatki, zapomogi (z pieniędzy niekoniecznie bogatszych ale bardziej walzących czy uczciwiej płacących podatki) a sam głosi to nad latte na Krakowskim Przedmieściu po 15 zł. za szklankę traktując to codzienne latte jak prawo nabyte i wierząc w swą szlachetność (lokale Krytyki Politycznej opłacają podatnicy wszak).
    To oczywicie skrajne przykłady, ale chodziło mi o to że to kto naprawdę pomaga, lubi udzi czy angażuje się i to kto głosi - wg innych i wg siebie - poglądy lewicowe to dwie bardzo różne grupy
    --
    "Jest specjalne miejsce w piekle dla ludzi ktorzy winia rodzicow ktorzy staja na glowie zeby dzieciom pomoc za problemy tych dzieci." by Godiva
  • triss_merigold6 23.01.15, 17:30
    Nie mam czasu na dłuższe produkowanie się więc chciałam zaznaczyć, że w pełni popieram to, co napisałaś i zgadzam się w 300%.
    Lewicowość to realizowanie porywów szlachetnych serduszek na cudzy koszt. W Nowym Wspaniałym Świecie, kawiarni "KP" zatrudniano na czarno i na śmieciówkach. tongue_out To tak na marginesie upominania się o prawa ludu pracującego miast i wsi. Lewicowy Bujak, obecnie Pan Nikt, z uczelnianych wyżyn oto głosi potrzebę militarnego i realnie wojskowego zaangażowania Polski na Ukrainie - cóż, piernikowi pobór już nie grozi, a fajnie wykazać się w wywiadach walecznościa. Bezrobotna Erbel i bezrobotna żona Piotra Ikonowicza startują w wyborach samorządowych, ośmielając się twierdzić, że mają pomysły jak wydać kasę ludzi pracujących i płacących podatki - to dopiero tupet.
  • vilez 23.01.15, 18:17
    > I taka lewica chce - jak towarzysz szmaciak - wymyślać, tworzyć, mieć koncepcję i rządzić. Bo bycie
    > szlachetnym poprawia im samopoczucie. Byle rachunek zapłacił kto inny.
    > To jak tzw. kawiorowi komuniści we Francji.

    Co tam francuscy...Tak myśląc, możesz dojść i do Jezusa i pierwszych wspólnot chrześcijańskich . Ci to dopiero byli lewicowcami, gdy niejacy Ananiasz i Safira zataili część prywatnego dochodu, to życie stracili... Albo, co tam do pierwszych wspólnot - można i do obecnych wspólnot: zakonnych- toż to czyste komuny! Zero własności prywatnej, pełna redystrybucja, byle rządzić. A rachunek płacą inni- wierni i nie tylko wierni, bo my wszyscy. Obwińmy kościół za lewicowość, dobra? Lewica to prawica kościelna, o!

    > I dlatego bliżej mi do kogoś o poglądach jak z KOrwina-Mikke ...

    Ekhm, wysiadam..., są granice absurdu.
  • maadzik3 23.01.15, 18:57
    Jak na razie bycie w zakonie nie jest przymusowe, a korwinista był podany jako przykład skrajny a nie jako moe przekonania, racz cytować w kontekście.
    O ile wiem, rabin Jezus też nikogo nie zmuszał do pójścia za sobą, a nawet niektórych zniechęcał wskazując że lekko nie będzie i raczej sam dawał przykład.
    Owszem, tradycyjna chadecja (w niemal nie istniejącym wydaniu) wydaje mi sięo niebo lepsza niż pyszczące związki zawodowe w których musiały powstać związki zawodowe pracowników związków zawodowych żeby zaczęli kodeksu pracy przestrzegać lub zbawiająca świat krytyka polityczna nie płacąca czynszu za nie xswój lokal, podatkó miastu i zatrudniająca na czarno bo oni wszak o lepsze jutro walczą. Proszę bardzo, byle swoje nie moje i za swoje, bo ja do tej bajki nie należę
    --
    "Jest specjalne miejsce w piekle dla ludzi ktorzy winia rodzicow ktorzy staja na glowie zeby dzieciom pomoc za problemy tych dzieci." by Godiva
  • vilez 24.01.15, 09:51
    Ale czy ja pisałam o przymusie? Pisałam o formule zakonnej: jak nic -lewicowej.
    Mieszasz wszystko, co Ci podejdzie i wychodzi groch z kapustą- to właśnie chciałam Ci pokazać. Że w taki sposób można wywieść wszystko z wszystkiego.
  • maadzik3 24.01.15, 12:05
    nie, zwyczajnie sie z Toba nie zgadzam, i nie mam z tym problemu, mamy inne poglady i juz, bez wycieczek osobistych
    --
    "Wolnosc jest prawem do powiedzenia innym tego, czego nie chcieliby uslyszec".
    G. Orwell
  • plater-2 25.01.15, 09:08
    Czy czlonkowie pierwszej wspolnoty chrzescijanskiej zaciukali Ananiasza i Safire , czy oni sami padli martwi ???

    Z tekstu wynika,ze zostali oskarzeni nie o to, że zatrzymali sobie część pieniędzy ze sprzedaży ziemi, ale o to, że skłamali Duchowi Swietemu.



  • vilez 25.01.15, 12:59
    Skłamali w celu zatrzymania sobie. A lewicowy Duch Św. pokazał, że to karalne śmiercią wink Lewicowy Duch Św.- zgroza, co?
  • vilez 25.01.15, 13:01
    Ps. Choć w sumie można by rzecz pociągnąć dalej- komunistyczny Duch Św.! (wszelka własność prywatna zabroniona pod karą śmierci- jak, nie przymierzając, w Korei Pn.).
  • anndelumester 23.01.15, 21:28
    Kraków. Centrum miasta. Odrabianie z dziećmi lekcji - klasy IV-VI - zajęcia indywidualne. Monitorowanie tego co zadane, przygotowywanie do kartkówek, sprawdzianów itd.
    To jedno.
    Drugie - w związku z obowiązkowym egzaminem po VI klasie z angielskiego - indywidualne darmowe odrabianie lekcji z angielskiego i przygotowywanie do tego testu.

    No jak widać wyrównywanie szans jak w mordę strzelił.

    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • maadzik3 23.01.15, 21:57
    Niestety jestem w W-wie sad Uczylam juz w takich swietlicach wyrownawczych choc mlodsze dzieci i prowadzilam taka kiedys przy parafii w Katowicach, ale do Krakowa nie przyjade sad
    --
    When I m not in my right mind, my left mind gets pretty crowded
  • vilez 24.01.15, 09:53
    Pzrecież możesz zorganizować taką grupę. Czemu oczekujesz od innych, że to zrobią dla Ciebie, czy - dla Ciebie. Czemu chcesz to zrobić cudzymi rękami- organizacyjnie? I jeszcze to mieszasz z resentymentem antylewicowym...
    Po prostu widzisz jakąś potrzebę, to weź się do roboty.
  • pavvka 23.01.15, 15:25
    Ale niezależnie od całej reszty, do zajęć z trudną młodzieżą trzeba mieć odpowiednie przygotowanie i predyspozycje psychiczne. To nie jest tak, że pierwsza lepsza osoba z ulicy sobie poradzi. Raczej skończy z koszem na głowie, albo i gorzej.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • verdana 23.01.15, 15:37
    Też tak uważam, to nie jest praca dla ludzi o dobrych serduszkach. Sam fakt, że się ma poglądy lewicowe nie oznacza, że się zna metody pracy z trudną młodzieżą i wie, jak nie zaszkodzić.
  • vilez 23.01.15, 18:04
    Oczywiście. Trzeba mieć odpowiednią wrażliwość, i odpowiednie przygotowanie.
    Nie rozumiem, na jakiej zasadzie autorka połączyła czytanie Lacana z pracą tego typu.
  • vilez 23.01.15, 18:02
    Wiesz co...pisząc w taki sposób można ośmieszyć wszystko. Gdy w poprzednim wątku podałam KONKRETNE przykłady pracy społecznej tego typu, to też obśmiałaś- że Cię to nie interesuje, że to nic.
    "Lacan przy latte" stał się tanią erystyką, naprawdę baaardzo tanią. I tak sobie myślę, ze Tobie chodzi najbardziej właśnie o to obśmianie.
    W każdym razie ja znam takich ludzi, którzy działają KONKRETNIE. Sporo takich ludzi znam. Z różnych miast. Kurde, dziwna jestem?
    Gdy poszukasz, trafisz na takich ludzi. Jeśli naprawdę będziesz chciała czegoś więcej, niż tylko się z nich pośmiać.
    Zastanawiam się, co kieruje ludzi, którzy lubią drwić- może to, ze samemu nic nie robią, i boli ich, gdy inni robią? Kompleksy? Sorry, zdrowe to mi się nie wydaje.
  • triss_merigold6 23.01.15, 18:53
    No chyba nie proponujesz serio, żeby rodzice z klasy średniej lub aspirujący swoje dzieci na zajęcia dodatkowe lub półkolonie prowadzili do squatów... Zresztą, te z klasy średniej się obronią, jeszcze gorszym pomysłem jest opcja integracji ze squatem młodzieży zaniedbanej - ona wystarczająco dużo syfu ma na co dzień.
  • verdana 23.01.15, 20:45
    Poza tym zajęcia dla trudnej młodzieży prowadzone przez szlachetną , nieprzygotowaną młódź, która odgrywa "dobrą panią" to jest po prostu skrajny idiotyzm. Trochę tak, jakby uznać, że jak ktoś jest lewicowy, to ma jak doktor Judym leczyć ubogich, tyle, że studia medyczne mu są do tego zbędne, światopogląd wystarczy.
    Z dobrego serca można sie zająć dzieciakiem, który nie ma w domu pomocy przy odrabianiu lekcji, a i to, gdy sie samemu te lekcje umie zrobić. Nie zaniedbaną młodzieżą, litości... Ta młodzież potrzebuje fachowców, a nie idealistów.
  • vilez 24.01.15, 10:06
    > Poza tym zajęcia dla trudnej młodzieży prowadzone przez szlachetną , nieprzygotowaną młódź, która
    > odgrywa "dobrą panią" to jest po prostu skrajny idiotyzm.

    Bo np. w moim środowisku nikt nie odgrywa. Podam przykład: teatrem dla dzieci ze środowisk potrzebujących zajmują się osoby z odpowiednim wykształceniem (polonistyka i teatrologia - i we współpracy z konkretnym teatrem), uzyskując na to odpowiednie stypendia miejskie. Tak to działa.
    Języków uczą fachowcy. Itd.
  • anndelumester 23.01.15, 21:04
    Lacan jak najbardziej trendy - z Ledera się wylewa. Z kolei Leder pastwi się nad klasą średnią, która męczy sushi i też jest trendy.
    Trzeci miesiąc obserwuje czynnie działania oddolne w szkole podstawowej - i aktywne poszukiwanie wolontariuszy do pracy z dołami. To nie jest zakład wychowawczy, zwykła podstawówka - nie trzeba mieć zajebistych kwalifikacji. W każdym razie młodzi ludzie z ZHR, Stowarzyszenia Wiosna, z Siemachy nie pokończyli (jeszcze) 'modnych' kierunków w typie filmoznawstwo z filozofią wink itp. co nie przeszkadza im co drugi dzień klepać lekcji z dzieciakami.
    Trzeci miesiąc męczę też czynnie znajomych aktywnych bardzo paszczą i piórem w periodykach alternatywno lewicowych. Żeby podesłali kogoś od siebie z młodzieżówek, bo po co ubolewać nad przemocą ekonomiczną wobec samotnych kobiet z dziećmi, skoro można takim osobom pomóc. I nie ma chętnych smile To sa te same osoby, które mało mi oczu nie wydrapały, gdy przyznałam 100% racji Żebrowskiemu we wspomnianej dyspucie, czy niezdrowo za dużo czasu spędzały rozmieniając tezy z ww. tekstów Gazety Wyborczej.

    Moje poglądy są jasne, nie jestem i nigdy nie byłam za mieszaniem się grup społecznych, całym sercem jestem za grodzonymi osiedlami i tym całym złem, nad którym się pastwi GW i wszystko od niej na lewo. Generalnie nie pochylam się, jeżeli już to z musu , w ramach csr firmy rodzinnej. Pewnie dlatego nie mam odporności na tanie deklarowanie "wartości". Serio, szukałam niekościelnych świetlic - poświęciłam na to nawet trochę swojego abonamentu wink (zależało mi na udowodnieniu mojemu m. , że w tak dużym mieście jednak coś działa) i mizeria, niestety. W skłotach nie szukałam, bo takich znajomości nie mam. Za to zdyscyplinowane zorganizowanie opcji, której nie sympatyzuje, nie popieram i nie lubię - no czapki z głów. Od zapytania do czynu - tydzień.






    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • verdana 23.01.15, 22:08
    To nie pisz z "trudną młodzieżą", tylko z "zaniedbanymi dziećmi z podstawówki". Drobna różnica.
    Całym sercem jestem za mieszaniem grup społecznych, za niegrodzonymi osiedlami itd. I tak mi się wydaje, że ja bym Ci też mojej młodzieży nie podesłała do prac społecznych. Wolałabym podesłać je komuś, z kim sie zgadzam - myślę, że oprócz działalności w tej jednej podstawówce jest też trochę innej działalności - i kompletnie nie wiesz, czy młodzież sie w nią angażuje, czy nie. Być może nie. Ale fakt, ze nie chcą współpracować z Tobą, naprawdę nie świadczy o niczym.
  • anndelumester 23.01.15, 22:20
    Mnie, ze mną??? Ja się nie tykam działalności społecznej. Z zasady i od dawna. A pedagogicznie to się własnego dziecka nie tykam - bo każde dziecko, które samo z siebie nie jest mądre, zdolne i lubi czytać to dla mnie error a ja dla niego jeszcze większy. Trauma do końca życia.
    Potrzebę mają konkretni ludzie, których z rożnych powodów nie stać na ogarnianie swoich dzieci. Szkoła umożliwia, ludzie dobrej woli pomagają. Kadra pedagogiczna jest super, koordynuje itd. Tak się składa, że do roboty garną się ludzie z opcji, której nie cierpię. Opcja, z która mnie brzydzi politycznie/ideologicznie mniej do roboty (żadnej innej również) się nie pali.
    Dla mnie jest to przyczynek do analizy politologicznej - bo korepetytor/instruktor/tutor z opcji lekko/średni "brunatnej" ma na tych chłopców i dziewczęta wpływ - co najmniej 3 razy w tygodniu. Ot taka diagnoza społeczna na przyszłość w kontekście nieustającego tematu młodzi-Korwin.



    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • vilez 24.01.15, 10:10
    Ale dlaczego wysuwasz roszczenie pod kierunkiem określonych środowisk? Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Te konkretne środowiska naprawdę nie maja obowiązku ogarniać potrzeb wszystkich Polaków, w tym- Twoich znajomych,. działają na określonym terenie, nie są- do wynajęcia ot tak, jak taksówki. Wystarczy, ze robią to, co robią i gdzie robią, inni niech robią gdzie indziej.
    Twoja analiza jest moim zdaniem nieuprawniona. Funduje się na jakiś resentymencie- to jest jej źródło- urazowe i roszczeniowe, mym zdaniem. To i sama analiza i wnioski są dziwaczne.
  • triss_merigold6 24.01.15, 10:30
    Przypuszczalnie dlatego, że te środowiska głoszą, że pragną powszechnego szczęścia i mają stososwne recepty.
    Oczywiście, że nie mają obowiązku ogarniać potrzeb wszystkich Polaków - wystarczy, że pochylą się - jako ta lewica - nad wykluczonymi, słabszymi, o gorszym starcie. Naprawdę, zamożni, ustawieni i przedsiębiorczy znakomicie sobie bez tych środowisk radzą.
    A co robią? Bo rzewna niszowa publicystyka i debaty w uczelnianych pracowniań badań sensu życia, to mało praktyczna działalność i elektoratu nie przysporzy.
  • vilez 24.01.15, 10:55
    > Przypuszczalnie dlatego, że te środowiska głoszą, że pragną powszechnego szczęścia i mają
    > stososwne recepty.

    Pominąwszy dziwne etykietowanie- i z tego wynika, że mają się wynajmować na usługi? Raczysz żartować.

    > Oczywiście, że nie mają obowiązku ogarniać potrzeb wszystkich Polaków - wystarczy, że
    > pochylą się - jako ta lewica - nad wykluczonymi, słabszymi, o gorszym starcie. Naprawdę,
    > zamożni, ustawieni i przedsiębiorczy znakomicie sobie bez tych środowisk radzą.

    Czyli wracamy do punktu wyjścia- maja się wynajmować, nie wystarczy że działają na swoim terenie. No tak.
    I ktoś mówi o przedsiębiorcach? Zdaje się że mówimy o innych klasach. Wybacz, ale żeglujesz w dziwne rejony- merytorycznie i logicznie.

    > A co robią? Bo rzewna niszowa publicystyka i debaty w uczelnianych pracowniań badań
    > sensu życia, to mało praktyczna działalność i elektoratu nie przysporzy.

    A skąd Ty wiesz, co robią lub czego nie robią? Masz jakiś podgląd ich życia? Skąd wiesz, że nie robią? Bo Ty o tym nie wiesz? A może- nie chcesz wiedzieć?
    Nie słyszałam ponadto, by praca uczelni polegała na przysparzaniu elektoratu... to jest jakaś nowość? Wiem, ze idzie reforma uniwersytetu, ale żeby - aż taka?
    "Rzewnej niszowej publicystyki" naprawdę nie musisz czytać, skoro jej nie rozumiesz, uwierz- ona nie jest dla Ciebie. A nauka to w ogóle "mało praktyczna działalność" dla niektórych, świat zna tych niektórych od dawna. Są sami dla siebie poziomem.
    Jednak jest na to rada, Triss, dlaczego sama nie zrobisz na uniwersytecie czegoś "lepszego"? Czegoś, co przysporzy elektoratu i będzie użyteczne- oczywiście powiązane z działalnością społeczną.
    Po prostu- weź się do roboty, anie- oczekuj od innych, że ją wykonają za siebie.

    A co do stanu faktycznego- ulituję się i CI coś zdradzę. Jakoś tak się składa, że wielu ludzi ze środowisk uniwersyteckich jest działaczami społecznymi. Działa w konkretnych sprawach. Że Ty o tym nie wiesz, a bardziej- że nie chcesz o tym wiedzieć, to jest już Twój problem. Pytanie, dlaczego na podstawie własnej niewiedzy wysuwasz wnioski...

    Triss, powiedzmy szczerze,, od lat ziejesz jadem antylewicowym, a konkretnie: antywarszawskim i antyuczelnianym. Nie wiem, jakie sprawy prywatne tym załatwiasz, ale że załatwiasz - to zwyczajnie widać. Sama byłaś ostro lewicowa, jako i na uczelni. Nie wiem, co się stało, że Ci odbiło w
  • vilez 24.01.15, 10:56
    ..wahadełkiem, ale panuj nad tym. Uderzasz bowiem w samą siebie- sprzed lat. A i pogadać się sensownie z Tobą na te tematy nie da- taka urazowość bije z Twoich postów.
  • verdana 25.01.15, 20:31
    Istnieje różnica miedzy powszechnym szczęściem, a angażowaniem się absolutnie we wszystko o co ktokolwiek poprosi, czyż nie?
  • vilez 24.01.15, 10:32
    Odpowiem tu na Twoje dwa ostatnie posty, bo się one wiążą.

    > Lacan jak najbardziej trendy - z Ledera się wylewa. Z kolei Leder pastwi się nad klasą średnią, która > męczy sushi i też jest trendy.

    To jest jakiś stereotyp rodem z "Focha", e-matki czy innego tego formatu "źródła opiniotwórczego". No owszem, można poprzestawać na tak "wartościowych" opiniach, ale można i inaczej.
    To jest czysty magiel. I to, że jakieś baby z magla powiedziały, ze dla Ziuty coś jest trendy naprawdę ma wagę klasy ... magla. Oczy otwieram ze zdumienia, że można się czymś takim wiązać i takim czymś operować na poważnie.

    > Trzeci miesiąc męczę też czynnie znajomych aktywnych bardzo paszczą i piórem w periodykach
    > alternatywno lewicowych. Żeby podesłali kogoś od siebie z młodzieżówek, bo po co ubolewać nad
    > przemocą ekonomiczną wobec samotnych kobiet z dziećmi, skoro można takim osobom pomóc. I nie > ma chętnych

    Już o tym pisałam, ale powtórzę. Dziwnym jest oczekiwać, że ludzie z określonych środowisk wynajmą się do roboty Twoim znajomym. Twoi znajomi muszą sami sobie tę rzecz zorganizować. Zmówić się z innymi rodzicami, poszukać wśród nich sił fachowych i wziąć się do roboty. A nie- oczekiwać, że jakieś środowiska - z tytułu, że są lewicowe- wykonają tę robotę za nich. To jest absurdalne w swej roszczeniowości podejście.
    W życiu bym nie odpowiedziała na takie ogłoszenie w gazecie- słusznie domniemując, że to jakiś świrnięty pomysł. Każdy niech się organizuje we własnym zakresie i na własnym terenie, wśród własnych przyjaciół/znajomych (w swojej szkole, na swoim osiedlu, we własnym- potrzebującym gronie), na tym to polega.
    Nie rozumiem, co to znaczy: nie umieć się zorganizować. Znaczy się: nie chce się wziąć za tą organizację? Nie chce się poświecić czasu czy czego? Czemu inni mają to wykonać za Was? Bo mają Wam służyć? Chętnych nie ma, bo Wy sami nie jesteście do tego chętni.
    Rozumiem - szukać porady. Ale w trybie przez Ciebie przyjętym- roszczenia, to ja bym wiała od takich ludzi jak najdalej.

    > To sa te same osoby, które mało mi oczu nie wydrapały, gdy przyznałam 100% racji Żlnień.
    To właśnie pokazuje, ze kierujesz się resentymentami. Zdradzę Ci tajemnicę: w różnych środowiskach są różni ludzie. Ludzie, parapety, półparapety itp. Tak było, jest i będzie. Dojrzałym jest to wziąć na klatę i nie czynić z tego uogólnień typu: "lewicowcy to.. a prawicowcy to.."

    > Dla mnie jest to przyczynek do analizy politologicznej..

    Ta analiza i wnioski wydają mi się nieuprawnione. Bo ufundowane na absurdalnych przesłankach- w tym rozmaitych resentymentach i roszczeniowości. Rzeknę, że sama sobie fundujesz tę bajkę, jako i zawód, że bajka jest "nie taka". Moim zdaniem dyskutujesz z własnymi fantazmatami.
  • anndelumester 24.01.15, 12:30
    Dziękuję. O to mi chodziło.
    To są dokładnie moje poglądy - niech się wezmą do roboty i zorganizują. Z tym, że ja mam bardzo kapitalistyczne i praktyczne podejście do życia a roszczeniowość i wyuczona bezradność różnych grup społecznych doprowadza mnie do szału. Dotyczy to i górników i bab z kupą dzieci, które to dzieci są matołami i z matematyki i z angielskiego, za chiny nie napiszą testu na wyżej niż 20 pkt. Ja doskonale wiem, co ze swoim dzieckiem mam zrobić w kwestii edukacyjnej. A że inni nie wiedzą - sorry - nie moje zmartwienie. Moim zmartwieniem jest, żeby moje dziecko miało max ze świadectwa i max z testu. Tak jak jego koledzy, z którymi pójdzie do gimnazjum. Od reszty ma się trzymać z daleka.
    Moje poglądy w kwestiach społecznych nie zmieniły się od lat, w zasadzie patrząc na tabuny "pokrzywdzonych" z urojenia zaostrzają się.
    Dzięki Vilez - utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że wszystko jest OK i że faktycznie, teksty polityczno-ideolo to fantazmaty, bzdety i utopia.

    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • vilez 24.01.15, 13:03
    > Z tym, że ja mam bardzo kapitalistyczne i praktyczne podejście do życia a roszczeniowość i
    > wyuczona bezradność różnych grup społecznych doprowadza mnie do szału.

    A skąd pomysł, że jak ktoś potrzebuje pomocy, to od razu jest roszczeniowcem i podpada pod wyuczoną bezradność? To nie wiesz, że różnie się w życiu układa i że nie za wszystko odpowiadamy? Wiesz, tylko z jakichś powodów tego nie uznajesz za ważne. Dla mnie to jak uznawać, że śnieg nie pada, gdy pada, ale każdy ma swoje... "podejście".
    Roszczeniowe to było Twoje oczekiwanie, że na Twoje ogłoszenie zjadą się lewicowcy, by dla Was wykonać robotę. Li i jedynie smile

    > Dotyczy to i górników i bab z kupą dzieci, które to dzieci są matołami i z matematyki i z
    > angielskiego, za chiny nie napiszą testu na wyżej niż 20 pkt. Ja doskonale wiem, co ze swoim > dzieckiem mam zrobić w kwestii edukacyjnej. A że inni nie wiedzą - sorry - nie moje
    > zmartwienie. Moim zmartwieniem jest, żeby moje dziecko miało max ze świadectwa i max z
    > testu. Tak jak jego koledzy, z którymi pójdzie do gimnazjum. Od reszty ma się trzymać z
    > daleka.

    Niepotrzeban ironia. Btw- to nie są kapitalistyczne poglądy ani praktyczne podejście, bo także kapitaliści znają pomocy ludziom w trudniejszej sytuacji, tyle że rozwiązują to inaczej, niż lewica- bardziej przez charytatywność, niż systemowe rozwiązania. To są poglądy neoliberalne, bliskie Hayeka i Friedmana- pełna bezwzględność, ujęta w formułę :każdy jst kowalem swego losu"- a w rzeczywistości : 'miałeś pecha urodzić się w niekorzystnych warunkach- zdychaj lub żyj jak pies, nikt ci nie powinien pomagać".

    > Moje poglądy w kwestiach społecznych nie zmieniły się od lat, w zasadzie patrząc na tabuny > "pokrzywdzonych" z urojenia zaostrzają się.

    Jw. Z urojenia być może, ale- Twojego, a konkretnie: Twoich poglądów.

    > Dzięki Vilez - utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że wszystko jest OK i że faktycznie, teksty
    > polityczno-ideolo to fantazmaty, bzdety i utopia.

    Ironia całego Twojego postu jest nieskuteczna smile
  • anndelumester 24.01.15, 13:37
    > Roszczeniowe to było Twoje oczekiwanie, że na Twoje ogłoszenie zjadą się lewico
    > wcy, by dla Was wykonać robotę. Li i jedynie smile

    Dobre. Zmierzasz ku podstawom propagandy bolszewickiej, ale daleko Ci jeszcze do ideału. Na razie to wersja uproszczona świata według Kalego. Jak nasi - to dobrze, jak nie nasi - to źle ;D
    Doprecyzuję specjalnie dla Ciebie - wolałabym, żeby określani przez Ciebie "ludzie lewicy" niczego w moim otoczeniu bliższym i dalszym nie tykali, bo mam przeczucie, że będzie jak w dowcipie o dwóch kulkach. Za wykonywaną "dla Was" robotę - Wasi czyli Moi płacą, bo tak - żyją w neoliberalnej bańce smile
    O roszczeniowości piszesz w tym wątku tylko Ty - i zgadzam się z Tobą w 100%. Dając dzieci do publicznych placówek, które są bezpłatne i domagać się nie-wiadomo-jakiej jakości oraz darmowych zajęć dodatkowych, bo ktoś nie ogarnia - w sumie, masz racje - to jest bezczelność. Zwłaszcza jak się samemu nie tyka palcem.
    W placówkach niepublicznych wiadomo za co się płaci - i że jest zorganizowane - od szafek w szatniach, przez czyste toalety z ciepłą wodą i mydłem, do zajęć dodatkowych (płatnych), reedukacyjne i rozwijające.
    Jak sobie ktoś zorganizuje, tak ma. Widać tam, gdzie wspomniana przeze mnie pedagog pracuje - jacyś niedorozwinięci społecznie i organizacyjnie rodzice się zebrali. I poniosą konsekwencje swojej bierności. I nie jest to ironia - to sumie spójna koncepcja przyczynowo-skutkowa. Nie ma opcji pośrednich.

    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • vilez 24.01.15, 14:56
    > Dobre. Zmierzasz ku podstawom propagandy bolszewickiej, ale daleko Ci jeszcze d
    > o ideału. Na razie to wersja uproszczona świata według Kalego. Jak nasi - to do
    > brze, jak nie nasi - to źle ;D

    Ty zaś zmierzasz w kosmos. Tak to se można pogadywać- ino, po co?

    > Doprecyzuję specjalnie dla Ciebie - wolałabym, żeby określani przez Ciebie "lu
    > dzie lewicy" niczego w moim otoczeniu bliższym i dalszym nie tykali, bo mam prz
    > eczucie, że będzie jak w dowcipie o dwóch kulkach. Za wykonywaną "dla Was" robo
    > tę - Wasi czyli Moi płacą, bo tak - żyją w neoliberalnej bańce smile

    Woleć to se możesz, każdemu wolno woleć wink Natomiast to Ty chcesz, by ludzie lewicy wykonywali dla Ciebie jakąś robotę. Zapomniałaś już? Patrz: Twój wpis startowy.

    > O roszczeniowości piszesz w tym wątku tylko Ty - i zgadzam się z Tobą w 100%. D

    Cieszę się, że się zgadzasz ze mną, że Twoja postawa jest roszczeniowa. Mamy sukces smile


    > ając dzieci do publicznych placówek, które są bezpłatne i domagać się nie-wiado
    > mo-jakiej jakości oraz darmowych zajęć dodatkowych, bo ktoś nie ogarnia - w
    > sumie, masz racje - to jest bezczelność. Zwłaszcza jak się samemu nie tyka palcem

    Przecież to TY się domagasz czegoś od ludzi lewicy, a nie- odwrotnie. Naparwdę, przeczytaj swoje posty. o
    Natomiast co do tego, czy i czego się Twoi znajomi domagają, to nie umiem ocenić. Wiem, że ludzie niekiedy potrzebują pomocy. Po prostu- pomóż im, zamiast się domagać czegoś od bóg-wi-kogo. Pomóż im się zorganizować, a nie- ziej w kierunku lewicy. Bo nie widzę związku.

    > > W placówkach niepublicznych wiadomo za co się płaci - i że jest zorganizowane -
    > od szafek w szatniach, przez czyste toalety z ciepłą wodą i mydłem, do zajęć d
    > odatkowych (płatnych), reedukacyjne i rozwijające.

    Ehehehehe, powiedzmy big_grin

    > Jak sobie ktoś zorganizuje, tak ma. Widać tam, gdzie wspomniana przeze mnie ped
    > agog pracuje - jacyś niedorozwinięci społecznie i organizacyjnie rodzice się ze
    > brali. I poniosą konsekwencje swojej bierności. I nie jest to ironia - to sumie
    > spójna koncepcja przyczynowo-skutkowa. Nie ma opcji pośrednich.

    Ale czemu to kierujesz ogólnie do lewicy? Podstawowe pytanie w tym wątku. O co ci chodzi? Że się gdzieś znaleźli ludzie w potrzebie i niekoniecznie umiejący się zorganizować? No to pomóż im się zorganizować. Czemu zwracasz się z tym do forum lub do lewicy jako takiej? Jakie przedziwne meandry rozumowania (raczej- urazu) Cię do tego prowadzą?

    Ponadto,jeśli mnie pamięć nie myli, to pisałaś w poprzednim wątku, że jesteś zainteresowana działalnością lewicy w terenie. No nie jesteś. Tobie ona przeszkadza- ta działalność, a nie- że jesteś nią zainteresowana. Nie uwierzyłam Ci już wtedy, i widzę, ze miałam rację. Masz społecznej wrażliwości tyle, co kot napłakał- tak to przynajmniej wynika z tego, co tu piszesz. Pytanie- po co było udawać, że Ci na tym zależy. Nie zależy. Tobie chodziło o dowalenie lewicy jako takiej.
    Załóż wątek: nie znoszę lewicy. Będzie wprost. Ludzie maja różne fobie: niektórzy lewicowe, niektórzy prawicowe- bywa, można o tym pogadać.

  • verdana 26.01.15, 10:15
    Tak, to jest jasne, ze nie będziesz tykać działalności społecznej, ale oczekujesz, ze lewica zaangażuje się w każdą działalność, z przytupem i bez refleksji. Pedagogicznie to ja popieram, aby sie własnego dziecka nie tykać.
    Jak się angażuje prawica, to też niedobrze. Problem w tym, ze być może w ich wypadku oni mają gdzieś efekty naukowe - znają angielski czy nie, będą uczyć, a zarazem werbować zwolenników.
  • vilez 24.01.15, 09:57
    Nie, nie oczekuję. Oczekuję, ze gdy ktoś widzi jakąś potrzebę, to się weźmie za działanie mające na celu realizację tej potrzeby. Squoty podałam jako przykład.
    Nie wiem, czemu piszesz o quotach jako syfie.

    Verdano, we wszystkich squotach, które znam, z dziećmi i młodzieżą pracują ludzie przygotowani. Jak Triss wypowiadasz się o czymś, o czym nie masz wiedzy.
    Podobnie w świetlicach KP- ludzie z przygotowaniem.
  • triss_merigold6 24.01.15, 10:51
    Przygotowaniem jakim? Bo nie o ideologiczne chodzi.
  • vilez 24.01.15, 10:58
    Pisałam- dziedzinowym i pedagogicznym.
  • vilez 24.01.15, 21:20
    Verdano, przepraszam, zapędziłam się, źle Cię zrozumiałam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka