Dodaj do ulubionych

Test - ale czego?

06.06.15, 13:59
www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1620319,4,o-zaletach-i-wadach-samokontroli.read
Dawno zastanawiałam sie nad testem obarczonym moim zdaniem fundamentalną wadą wrodzoną. Badacz przyjął za pewnik, ze lepiej mieć dwa cukierki później, niż jeden od razu - i ze jest to oczywiste dla wszystkich. Dla mnie nie jest. Jesli mam ochotę na lody, to wolę jedną kulkę od razu niż dwie za dwie godziny, gdy mogę już ochoty nie mieć.
Poza tym ten test bada rzecz znacznie bardziej złożoną niż samokontrola. Bada przede wszystkim stopień rozwoju dzieci - być moze zbadano tylko to, ze dzieci rozwijające się szybciej i umiejące się łatwiej powstrzymać od zjedzenia (czego zwykle małe dzieci nie potrafią) robią karierę częściej, niz te, które rozwijają się wolno. Albo, że dzieci wychowywane surowo, które nie pozwolą sobie na zjedzenie cukierka, bo dla nich "jak nie zjesz dostaniesz więcej" oznacza "Jak zjesz, zostaniesz ukarany" (bo brak nagrody dla dzieci jest karą, o czym badacz zapomniał). Wtedy karierę robiłyby nie dzieci z większą samokontrolą, ale te, które same nie decydują, co jest dla nich korzystniejsze, a słuchają dorosłych.
No i w sumie takie grzeczne, posłuszne dzieci zawsze osiągają w szkole lepsze wyniki. Tego nie trzeba badać. A zadowolenie z życia - jesli badano je po zakończeniu szkoły to oczywiście koreluje sie ze szkolnymi wynikami. A czy badano je, gdy te dzieci miały lat 40?
Edytor zaawansowany
  • zla.m 07.06.15, 14:33
    Wg angielskiej wiki, badania robiono: w 1970 (oryginalny test, dzieci 3-5 lat), w 1988 i w 1990 (te same osoby). Potem oczywiście tez były różne badania, ale jak zrozumiałam, nie dotyczyły już dalszych losów tych dzieci.

    Tutaj jest wywiad z twórcą testu, po polsku, ale to takie sympatyczne pitu-pitu, a nie naukowy opis metodologii. Pojawia się tam informacja, że ok 2/3 dzieci z wysoką lub niską samokontrolą utrzymały ten stan, innym wzrosła/zmalała. Czy te same 2/3 dzieci miało najlepsze wyniki, czy te, którym samokontrola wzrosła do nich "doszlusowały" - nie wiadomo. Nie wiadomo też, dlaczego samokontrola wzrasta (może po prostu dziecko ma taki rozwój osobniczy) czy maleje (też osobniczo? a może kwestia np. pogorszenia warunków życia)

    W ogóle nie do końca jestem pewna tych informacji, bo wg wiki dzieci było 32, w polskich różnych omówieniach (bardzo po łebkach robionych) pojawia się informacja o ponad 600 (z czego ok. 200 z wysoką samokontrolą).

    32 to w ogóle śmiech na sali, jeśli chcemy mówić o czymś statystycznie znaczącym, czy 600 ma sens, to nie umiem ocenić. Nie wiadomo nic o pochodzeniu dzieci, ich sytuacji rodzinnej itp., czy badano w ogóle ich stopień rozwoju innymi metodami.

    Mischel podaje jako przykład swoje 3 córki, które są świetnie wykształcone i miały w dzieciństwie wysoką samokontrolę - no fajnie, ale poza tym miały wykształconego ojca (matkę zapewne też), którego było stać na ich studia i jeszcze zapewniał im odpowiednie kulturowe zaplecze. Dodatkowo sam mówi, że dzieci oszukiwane, żyjące w stresie, w niepewnych warunkach są nieufne - wola mieć wróbla w garści niż czekać na gołąbka z dachu. Nie wiem, czy ten test nie mówi więcej o warunkach życia dzieci (czy mają rodziców/opiekunów, którym ufają, czy żyją w warunkach w których oddalona gratyfikacja nie przepada itp.) niż o wewnętrznych predyspozycjach...

    Dodatkowo - faktycznie pojawia się pytanie, czy akurat te cukierki to moment, kiedy naprawdę odroczona gratyfikacja jest taka fajna i pożądana.
    --
    "bogaci ludzie mało czytają, ponieważ niestety stać ich na ciekawsze rozrywki" by Yasemin
  • verdana 07.06.15, 14:38
    Nie tylko - one przede wszystkim miały rodziców, dla których istotną wartością była samokontrola. I ja mam podobne wrażenie - test bada także zaufanie, posłuszeństwo autorytetom, strach przed karą, skalę wartości (lepiej mieć więcej, niz mieć przyjemność). Szczególnie to ostatnie mnie zastanawia, bo akurat wyższe zadowolenie z życia osób, które odmawiają sobie przyjemności, na rzecz zwiększenia zasobów wydaje mi się co najmniej wątpliwe.
  • joa66 07.06.15, 15:45
    Nie musi być wątpliwe jeżeli zakłada się, że zadowolenie rośnie razem ze stanem posiadania.
  • verdana 07.06.15, 16:48
    No tak, dla autora tego testu jest to oczywista oczywistośćsmile Ale jednak wydaje mi się, że to nie jest taka prosta zależność.
  • zla.m 07.06.15, 19:41
    Istnieje, na pewno, poczucie satysfakcji z tego, że się coś osiągnęło kosztem jakichś wyrzeczeń - i te wyrzeczenia są tej satysfakcji składową, podkreślają jeszcze wielkość dokonań. Takie uczucie pewnie te osoby mają, ale znowu pojawia się pytanie - czy to nie dlatego, że im w rodzinach nie wpajano, że takie "nie darmowe" sukcesy są bardziej wartościowe.

    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek. Coraz droższe.
  • verdana 07.06.15, 19:52
    No własnie. To mi przypomina stada rodziców mających pretensje , że ich dziecko "wcale sie nie uczy , a ma same piątki" i przenoszenie tego dziecka do szkół o o wiele wyższych wymaganiach. Nie wątpię, ze to moze być podstawa pewnego sukcesu zawodowego, ale mam wątpliwości czy podstawa autentycznego zadowolenia z życia. Wszystko zalezy zresztą od tego, jak się to zadowolenie bada.
  • joa66 07.06.15, 19:56
    Zdolność do samokontroli jest niewątpliwie bardzo cenna i pomaga w osiągnięciu różnych celów. Ciekawi mnie czy ktokolwiek robił badania nad zarządzaniem taką zdolnością. Krótko mówiąc - czy to my zarządzamy nią czy on nami.
  • joa66 07.06.15, 19:57
    Podobno taka zależnośc istnieje ale tylko do pewnego punktu. Powyżej - nie ma znaczenia.
  • verdana 07.06.15, 21:14
    Niewątpliwie. Tylko ja mam wątpliwości, czy ten test badał samokontrolę, czy posłuszeństwo. Albo nawet, tu juz nieco puszczając wodze fantazji, chciwośćsmile
  • tt-tka 07.06.15, 23:45
    Po pierwszym akapicie ukazalo sie powiadomienie, ze wyczerpalam pule darmowych tekstow z Polityki i calosc moge sobie przeczytac, kiedy zaplace.
    Zajrzalam do P pierwszy raz w tym roku.
    Chciwosc. Redakcji, o badaniu nie moge sie wypowiedziac.
  • verdana 08.06.15, 09:56
    smile
  • anndelumester 08.06.15, 13:50
    Na cukierkach i czekoladkach samokontrola mi zawsze doskonale wychodziła. Gorzej było i jest z dobrymi kabanosami, śledziami i paroma innymi moimi przysmakami.
    Ale - wierzę w temperament chomiczy, który nie musi (bo tak ma) ćwiczyć charakteru. Moje dziecko tak ma - i na 100% nie jest to wina/zasługa wychowania. Pieniędzy nie wyda od razu wszystkich (to dobrze, mam gdzie się zapożyczać), Mieszanki krakowskiej (będzie wydzielać) też w całości nie zje. Acha i z posłuszeństwem też to nie ma - absolutnie - nic wspólnego. Ani z chciwością - bo ma gest czasem jak Ossoliński w Rzymie uncertain Imo, taka pula genów i tyle a czy w czymś pomoże? Nie wiem, mam swoje obawy tak w ogóle.
    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • verdana 08.06.15, 15:15
    No, ja taka byłam. Jak dostałam wspaniałe kredki, to wolałam je mieć, niż zużyć. Zawsze miałam oszczędności. Za to nie miałam fantazji i skłonności do ryzykowania, ani przyjemności z robienia sobie przyjemności. Od czekoladek sie tyje (jem, ale mam wyrzuty sumienia), nowe buty kosztują (kupiłam, ale mam wyrzuty sumienia), wakacje kosztują i są czasochłonne (jeżdżę, ale martwię sie, że nie pracuję).
    Innymi słowy, karierę zgodnie z tym co wskazuje badanie zrobiłam i dlatego, czym jestem starsza, tym bardziej jestem zwolenniczką zeżarcia tego cukierka od razu.
  • jottka 09.06.15, 10:58
    verdana, twój post skojarzył mi się czemuś z fragmentem felietonu magdaleny samozwaniec, gdzie dokonywała ona przeglądu hipotetycznych kandydatów na życiowych partnerów i po bardzo skrupulatnej analizie pro i kontrów dochodziła do wniosku, że "zdecydowanie lepiej żyć z wesołym utracjuszem niż ze ponurym skąpcem"smile

    może to cokolwiek wyostrzone podejście, ale chyba pokrywa się z twoją konkluzją?smile
  • aandzia43 11.06.15, 15:35
    Anndelu, mamy.wspólne dziecko smile Dodam jeszcze,.że do nikogo pod tym.względem niepodobne. Geny po jakichś dalekich przodkach okazały się silniejsze od wzorców rodzinnych.


    --
    "Uwazam rozniez, ze to wlasnie zadaniem zony bedzie uswiadomienie swojego mezczyzny, wazne, zeby to bylo dosc wczesnie, tj. w trakcie nocy poslubnej, ze zona nie ma psikawki" big_grin by nanuk24
  • godiva1 10.06.15, 22:01
    Cokolwiek ten test bada: samokontrole, posluszenstwo, stopien rozwoju... to znalazl korelacje miedzy tym czyms a generalnie sukcesem w zyciu. Nie mam dostepu do Polityki, wiec nie wiem co ten pan tam zeznal, ale te dzieci z wyzsza samokontrola (czy jakkolwiek nazwiemy te ceche) sa mniej otyle, dalej zachodza w edukacji, sa okreslane jako bardziej kompetentne przez ludzi ktorzy ich znaja.
    Ale prawda jest ze probka 32 dzieci to raczej malo na wyciaganie takich wnioskow.
    --
    You can't buy happiness but you can buy books, and it is almost the same.
  • verdana 10.06.15, 22:52
    Tylko co oznacza "sukces w życiu" - bo tego chyba nie zdefiniował. Poza tym korelacja, jeśli nie wiadomo czego, nie jest szczególnie istotna - bo jest to byc może korelacja szybszego rozwoju z szybszym rozwojem. Akurat do umiejętności powstrzymania się dzieci dorastają w różnym wieku i istotny jest tu rozwój intelektualny.
    Być może - ale nie twierdzę, że tak jest, bo znam te badania z krótkich artykułów - udało mu sie odkryć, że inteligentniejsze i bardziej zadbane dzieci wyrastają na inteligentniejszych dorosłych.
  • godiva1 11.06.15, 00:15
    A naturalnie, z tym sie zgadzam, ogromna wiekszosc "odkryc" psychologii i socjologii jest trywialna i oczywista dla ludzi ze zdrowym rozsadkiem. Ale akurat to mi sie nie wydaje tak zupelnie oczywiste.
    --
    You can't buy happiness but you can buy books, and it is almost the same.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka