• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Portugalia - samochodem?

  • IP: *.icpnet.pl 02.04.04, 18:48
    Czy jechał może ktoś do Portugalii samochodem? Jaką trasą? Czy wysokie są
    opłaty za autostrady? Będę wdzięczna za informacje. Pozdrawiam.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 02.04.04, 21:00
      Jechałem w zeszłym roku przez Czechy, południowe Niemcy, Szwajcarię, Francję i
      Hiszpanię. W Czechach kupujesz winietkę (niedroga), przez Niemcy za darmo, w
      Szwajcarii (jeśli wybierzesz ten wariant, bo można przez Niemcy od razu do
      Francji, to trzeba kupić winietkę ważną rok i kosztującą 40 franków, ok. 120
      zł.), przez Francję i Hiszpanię jechałem drogami narodowymi (bezpłatnymi).
      Narodówki we Francji są bardzo dobre (jedyny mankament, to to że przechodzą
      często przez centra miast, ale nie ma się czego bać, oznaczenie zazwyczaj jest
      co najmniej dobre, a widoki często piękne), a w Hiszpanii dobre. Autostrady we
      Francji są bardzo dobre ze świetnymi parkingami, ale też bardzo drogie,
      podobnie w Hiszpanii (2 lata temu, jadąc do Hiszpanii, bardzo się spieszyłem i
      wjechałem we Francji na autostradę niedaleko Awinionu, przejazd nią do
      Barcelony, ok. 400 km, kosztował, jeśli dobrze pamiętam, ok. 30 euro, benzyna
      przy autostradzie francuskiej jest ok. 10% droższa niz przy hipermarketach w
      tym kraju, no i z autostrady nie ma na ogół ładnych widoków).
      W Czechach przed granicą z Niemcami warto napełnić bak i przejechać Niemcy bez
      tankowania (drogie paliwo, ok. 1,1 euro), we Francji najtańsze paliwo jest przy
      hipermarketach, rok temu zazwyczaj 0,99 euro, w Hiszpanii benzyna (95)
      kosztowała chyba 0,87 euro, w Portugalii zaś ok. 1 euro (autostrady w tym kraju
      są dość drogie). Po drodze dwa razy nocowałem, we Francji w Saint Etienne i w
      Hiszpanii w Bilbao (hotele Formula 1, pokój ok 30 euro).
      Jeśli bardzo się nie spieszysz, chcesz trochę zaoszczędzić i zobaczyć nieco
      kraje, przez które przejeżdżasz, to warto jechać przez Francję i Hiszpanię
      narodówkami i jeździć nimi po Portugalii. Polecam 2, moim zdaniem bardzo dobre,
      atlasy samochodowe Michelin (Francja oraz Hiszpania i Portugalia).
      Miłej wyprawy.
      • Gość: Foka IP: *.icpnet.pl 04.04.04, 17:17
        Radku, bardzo dziękuję za informację. Myślałam, ze wszyscy mnie wyśmieją za
        taki pomysł - podroż autem taką długą trasą...że wszyscy będą radzić przelot...
        Mam jeszcze jedno pytanie- czy drogie są nolegi i wyżywienie w Portugalii?
        Kiedy byłam tam ostatnio (10 lat temu),utrzymanie było bardzo tanie,
        nieporównywalne z Francją i Hiszpanią. Nie wiem, czy byłeś prywatnie czy na
        imprezie zorganizowanej..Jeżeli prywatnie, to - czy możesz podać w przybliżeniu
        koszt pobytu 1 osoby/tydzień?
        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 04.04.04, 20:50
          Byłem prywatnie, nocowaliśmy głównie pod namiotem na polach kempingowych
          (kilka noclegów w hotelach Formuły, ale nie w Portugalii, bo tam ich nie ma,
          tylko w Hiszpanii pod Barceloną i we Francji), płaciliśmy za namiot (spora 3)+
          2 osoby + samochód od ok. 15 do 18 euro, ale można znaleźć w Portugalii tańsze
          kempingi (myśmy zawsze nocowali na kempingach sieci "Orbitur", bardzo dobry
          standard i bardzo bezpiecznie; kilkudniowe popasy zrobiliśmy nad oceanem koło
          Porto, pod Lizboną i w Eworze, a w drodze powrotnej pod Gibraltarem, w Formule
          pod Barceloną, w Andorze, we Francji w Carcassonne i w hotelu w Annency
          niedaleko granicy szwajcarskiej).
          Pokój 2-osobowy w pensjonacie w Portugalii to na ogół co najmniej 30 euro i
          problem z zaparkowaniem w pobliżu samochodu, chyba że będzie to z dala od
          centrum lub w jakiejś małej nieturystycznej miejscowości, w Hiszpanii ceny
          zbliżone do portugalskich i jeszcze większe problemy z parkowaniem.
          Po wprowadzeniu euro Portugalia nie jest już tak tania. Ceny są porównywalne z
          hiszpańskimi,choć wydało nam się, że owoce były tańsze w Hiszpanii, szczególnie
          na targu w Barcelonie, sporo taniej niż w Polsce kupowaliśmy tam świeże figi,
          kiwi i inne egzotyczne owoce, których nazw nie zapamiętałem.
          Sporo droższe niż u nas są w Portugalii i Hiszpanii (o Francji nie wspominając)
          wędliny, większość chyba o ok. 100%.
          Myśmy wybrali wariant oszczędny, zakupy w hiper i supermarketach oraz na
          targach, głównie owoce, warzywa i sery, rzadko wędliny (dla spróbowanie
          kupowaliśmy przede wszystkim narodowe lub lokalne specjały), no i oczywiście
          pieczywo, droższe od naszego od ok. 50 do ponad 100%.
          W Portugalii, w Hiszpanii i we Francji dużo jest dobrych i dość tanich win, a
          na Gibraltarze w ogóle markowy alkohol jest bajecznie tani.
          Pytasz o koszt 1 osoby na tydzień, nie jestem w stanie tego policzyć, ale poza
          noclegami, chyba ok. 15 - 20 euro dziennie na wyżywienia, czasem parę euro za
          parking, np. pod Gibraltarem lub w centrach miast, benzyna (dużo jeździliśmy po
          okolicy, w której nocowaliśmy, samochodem albo środkami komunikacji publicznej,
          bo czasem nie opłaca się wjeżdżać do centrum z powodu dość wysokich cen
          parkingów, zazwyczaj przy ulicy w parkomacie ok. 1 - 2 euro za godzinę)i kilka
          euro na zwiedzenie czegoś (myśmy np. "zaszaleli" i wjechaliśmy kolejką na
          gibraltarską skałę - chyba 11 euro od osoby, wjazd i zjazd).
          W każdym razie po kilku tygodniach w Portugalii i Hiszpanii Francja wydała nam
          się okropnie droga (poza świetnym kempingiem w Carcassonne, którego cena była
          zbliżona do portugalskich i hiszpańskich i niedrogimi, dość dobrej jakości
          serami pleśniowymi i winami).
          I jeszcze jedno, pierwszy raz w życiu byliśmy pod namiotem, zdecydowaliśmy się
          ze względu na spore oszczędności na noclegach, swobodę podczas podróżowania i
          brak problemów z parkowaniem, co w kontekście naszych wcześniejszych wojaży po
          Europie było nader istotne (hotele Formuła 1 czy Etap mają parkingi, ale inne
          tańsze hotele czy pensjonaty we Francji, Hiszpanii czy Portugalii zazwyczaj nie
          i jest kłopot z samochodem).
          Pozdrawiam i życzę miłej podróży. Warto.
          • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 22:04
            Witaj Radku!
            Widzę że spędziłeś wakacje podobnie jak ja. Ciekaw jestem
            w jakim miesiącu podróżowałeś. My też przeważnie spaliśmy
            na campingach orbitur - 2 połowa lipca. Przez całe 2-tygodnie w
            portugalii spotkaliśmy tylko 2 razy Polaków i to tych samych
            sympatycznych mieszkańców Oświęcimia .
            Czasem gdzieś w atrakcyjnych turystycznie miejscach
            było słychać polską mowę ale samochodu z PL nie widziałem poza
            wspomnianym. W powrotnej drodze też byliśmy w Andorze i Carcassone
            a Gibraltar zaliczyliśmy 3 lata temu. Ten sposób podróżowania stosujemy
            od 4 lat . Wcześniej jeździliśmy na apartamenty ale teraz ważniejsza
            jest dla nas natura , swoboda wyboru miejsca zamieszkania oraz campingowy
            luz i oczywiście finanse .Poza tym zabieramy ze sobą rowery , które dają
            niesamowite możliwości dojechania tam , gdzie samochodem się nie da
            a pieszo za daleko.
            Pozdr bynek
            • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 04.04.04, 22:33
              Witaj Bynku!
              Miło spotkać w necie kogoś, kto podobnie spędza urlop. Wyjechaliśmy do
              Portugalii tuż po 10 lipca a wróciliśmy ok. połowy sierpnia. Podobnie jak Wy
              bardzo rzadko spotykaliśmy Polaków w Portugalii (tylko pod Lizboną).
              Też myśleliśmy o zabraniu rowerów, ale zrezygnowaliśmy, bo nie wiedzieliśmy,
              jak je zabezpieczyć na kempingach (byliśmy na kempingach pierwszy raz).
              Nie jesteśmy ludźmi z Oświęcimia, których spotkaliście w Portugalii, ale, jak
              trafnie zauważyłeś, mieszkamy w województwie śląskim.
              Wcześniej jeździlśmy do pensjonatów i hoteli, ale od zeszłego roku, gdy
              poznaliśmy uroki wyjeżdżania pod namiot (byliśmy bardzo zadowoleni), planujemy
              już głównie takie wyjazdy. Koszty noclegów, swoboda podróżowania i wspaniałe
              ciepłe wieczory przed namiotem zmieniły nasze myślenie o podróżowaniu.
              W tym roku także planujemy zagraniczne, wakacyjne wojaże z namiotem. Chętnie
              wymienię się doświadczeniami z wyjazdów.
              Pozdrawiam.
              • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 23:33
                Hej Darku !
                Wiem ,że nie mieszkasz w Oświęcimiu. Ci mili ludzie których spotkaliśmy
                najpierw w Porto i parę dni później niedaleko Sintry w Mafrze ,
                podróżowali polonezem z przyczepą camp. ( pozdrawiam - może akurat
                przeczytają). To rzeczywiście miło spotkać kogoś o podobnych
                zainteresowaniach. Byliśmy w ten sposób w Grecji(2001) , we Włoszech
                (2003) i Hiszpanii(1999) .We Włoszech dojechaliśmy na Sycylię . Grecję
                objechaliśmy prawie całą. Zawsze wyprawa trwa ponad miesiąc i dajemy
                sobie czas od pierwszego dnia. O rowery nie musisz się martwić. My
                zostawialiśmy rowery w namiocie . Mamy 4- kę i po usunięciu jednej
                sypialni uzyskaliśmy coś w rodzaju dużegoprzedpokoju . W razie
                niepogody można swobodnie ustawić stolik i 4 krzesła w namiocie i
                jest jeszcze sporo miejsca . Często jadąc samochodem zabieramy
                rowery ze sobą . Jeżdżę Vectrą kombi i po zdjęciu przedniego koła i
                niewielkim oprzyrządowaniu mogę zapakować rowerki do bagażnika. Nie
                stwarzają w ten sposób żadnych problemów podczas jazdy. Ale jak
                zapewne widziałeś na campingach wielu Niemców , Holendrów zostawiają
                rowery obok namiotów . Czasem tylko przypięte jakąś linką . Poza tym
                specjalnie kupiliśmy tanie rowery ,żeby w razie
                czego nie było żal. Ciekaw jestem co planujesz w tym roku??

                Pozdr. bynek
                • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 05.04.04, 13:26
                  Witaj Bynku!
                  Planujemy w tym roku wyprawę samochodową do Turcji (chodzi mi też po głowie
                  odwiedzenie Syrii przy okazji, ale mam sporo wątpliwości co do tego pomysłu).
                  Do tej pory zwiedziliśmy, poza częścią Hiszpanii i Portugalii, spory kawałek
                  Francji, Szwajcarii,Holandii i Belgii, nieco Chorwacji i Słowenii, Luksemburga,
                  Austrii i Niemiec (głównie Bawarię) oraz kilka miast we Włoszech (Rzym, Neapol,
                  Florencję, Ferrarę, Bolonię i Wenecję).
                  Podróżowanie po Europie (na razie) jest dla nas od kilku lat pasją. Zawsze
                  jeździmy prywatnie, samochodem. Do zeszłego roku nocowalismy w niedrogich
                  pensjonatach, hotelach czy schroniskach młodzieżowych, ale teraz, jak już
                  wspomniałem wcześniej, planujemy podróże głównie z namiotem.
                  Jakie są Twoje plany na najbliższe wakacje?
                  Pozdr.
                  • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 05.04.04, 22:15
                    Cześć Darku !
                    To fantastyczne plany . Też o tym czasem myślę a nawet sięgam jeszcze
                    dalej - Izrael. Ale w obecnej sytuacji ,chyba nie prędko się tam
                    wybiorę .W tym roku nie mam jeszcze gotowego planu . Dopiero ochłonąłem po
                    nartach w Dolomitach (oczywiście samochodem ale bez namiotu) .
                    Myślę ,że będzie to chyba Chorwacja lub raczej objazd po krajach które
                    dotychczas przejeżdżałem tranzytem a zasługują na głębsze poznanie :
                    Niemcy, Dania , Holandia , Belgia Szwajcaria , Austria i Czechy .
                    Zapewne nie wszystkie uda mi się odwiedzić ale jeszcze nie wiem
                    Które . W Chorwacji byłem w 1998 i zapewne wiele się tam zmieniło .
                    Bardzo chciałbym odwiedzić parę wysp na których jeszcze nie byłem.
                    Po ostatnich podróży do Portugalii trochę nie mam jednak ochoty na
                    upały , które dały mi się mocno we znaki . Nie zaleczyły tego nawet
                    dwa tygodnie na nartach . A Wy jak znosiliście te czterdziesciparę
                    stopni w Portugalii , Hiszpanii i Francji .
                    bynek@gazeta.pl - aby nie zmieniać tematu forum możesz pisać pod ten adres.

                    pozdr. bynek
      • 05.04.04, 20:16
        Witam,

        mam pytanie, czy drogi narodowe we Francji sa drogami dwupasmowymi i jakie jest na nich natężenie ruchu.. Jadę z przyczepą i chcę uniknąć zbyt dużego ruchu...
        Pozdrawiam
        • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 05.04.04, 20:52
          Drogi narodowe we Francji są zazwyczaj jednopasmowe, choć zdarzają się odcinki
          dwupasmowe. Natężenie ruchu na francuskich narodówkach jest na ogół mniejsze
          niż w Polsce, bo Francuzi często korzystają z autostrad. Wyjątkiem mogą być
          okolice miast i przejazdy przez miasta. Jeśli pomylisz drogę to możesz bez
          problemu zawrócić na najbliższym rondzie, których we Francji jest mnóstwo.
          Oznaczenie dróg jest najczęściej bardzo dobre a nawierzchnie świetne. Radzę,
          jeśli chcesz jechać narodówkami, odżałować kilkadziesiąt złotych i kupić dobry
          atlas samochodowy Francji, polecam Michelina, którego kilkakrotnie sprawdziłem
          i dzięki któremu parę razy wyszedłem z opresji.
          Pozdr.
          • Gość: Piotr IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 21:13
            A jak wygląda sprawa z "narodówkami" w Hiszpanii? Czy ich stan jest równie
            zadowalający? Dotychczas jeździłem tylko autostradami, nigdy nie zjeżdźając na
            inne drogi?
            Z góry dziękuję
            Piotr
            • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 05.04.04, 21:56
              Narodówki w Hiszpanii nie są tak dobre jak we Francji, ale z polskimi drogami
              nie ma ich co w ogóle porównywać. Generalnie nie ma się czego obawiać, tym
              bardziej, że ich niektóre odcinki łączą się z bezpłatnymi autostradami, np. w
              Murcji. Przejechałem kilka tysięcy kilometrów narodówkami po Hiszpanii i nie
              miałem nigdy problemów. Radzę mieć dobry atlas samochodowy, bo niekiedy można
              pobłądzić. No i oczywiście narodówkami jedzie się wolniej niż autostradami
              (szczególnie na terenach górzystych i wzdłuż "turystycznego" wybrzeża), ale
              sporo oszczędniej. Natężenie ruchu jest spore w okolicach nadmorskich kurortów
              i na obwodnicach dużych miast (np.Barcelony, Walencji), w głębi kraju na ogół
              mniejsze niż w Polsce. Moim zdaniem po hiszpańskich narodówkach jeździ się
              znacznie lepiej niż po drogach naszego kraju.
              Pozdr.
              • Gość: Piotr IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 22:29
                Radku, wielkie dzieki za informacje. W tym roku wybieramy się do Portugalii stąd moje pytania. Inną sprawą jest kwestia korzystania z campingów w Portugalii. Tegoroczny sezon będzie dla nas inauguracją spędzania wakacji korzystając z tej formy mieszkania na urlopie dla tego to pytanie. Czy campingi w Portugalii sa czyste, bezpieczne? Wiem, że dość popularne są campingi sieci Orbitur. Czy masz z nimi jakieś doświadczenia? Skąd znajdowałes namiary na te placówki? Czy adresom zamieszczonym w necie można wierzyć?
                • Gość: Radek IP: *.c.net.pl 05.04.04, 23:02
                  Jak pisałem już w tym wątku wcześniej, nocowaliśmy w Portugalii tylko na
                  kempingach Orbituru. W Polsce kupiliśmy przewodnik po europejskich polach
                  kempingowych "Campingfuhrer" i informacjami w nim zawartymi często się
                  kierowaliśmy. Na kempingu Orbitur pod Porto wzięliśmy bezpłatny informator o
                  sieci tych kempingów w Portugalii i z niego w tym kraju korzystaliśmy.
                  Na innych kempingach nie spaliśmy, ale czytałem w necie,że Orbitur w porównaniu
                  z innymi kemp. portugalskimi jest droższy. Jednak wolę zapłacić 2-3 euro za
                  nocleg wiecej i popasać w przyzwoitych warunkach. Moje doświadczenia z
                  kempingów Orbituru są bardzo pozytywne (koło Porto, pod Lizboną i w Eworze),
                  było czysto, spokojnie, bezpiecznie i z dobrą infrastrukturą sanitarną, nie
                  odczuwało się takiej komercji turystycznej jak np. w Hiszpanii.
                  I jeszcze jedna uwaga, nad oceanem na ogół bardzo wieje, tak, że wieczorami
                  było wręcz chłodno. Radzę wziąć też mocne śledzie do namiotu, bo tam, gdzie
                  byliśmy, grunt był zazwyczaj kamienisty i twardy, a niektórzy mocowali namioty
                  do podłoża ogromnymi gwoździami, bo śledzie trudno było wbić.
                  Pozdr.
            • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 05.04.04, 22:29
              Witajcie !
              Dodam tylko , że bardzo wiele dróg narodowych ma po dwa pasy
              w kierunku jazdy a ich jakość jest nie gorsza niż na naszych
              autostradach.
              Dotyczy to zwłaszcza dróg biegnących do i z Madrytu w różnych
              kierunkach ale nie tylko.
              Pozdr bynek
    • Gość: frequent flyer IP: 80.241.130.* 02.04.04, 21:37
      przelicz czy ma sens tracic na dojazd i powrót w sumie 6 dni urlopu, opłacać
      tyleż noclegów ($250), 10 baków benzyny ($400), autostrady (powiedzmy $50),
      jakiś mandacik, ileś posiłków (skromniutko licząc $120) itp? poza szczytem
      czerwiec-sierpień powinnaś znaleźć lot z PL do PT za dwieście kilkadziesiąt
      baksów od osoby (razem $500)i wynająć samochód w Porto czy Lizbonie (ok, jadąc
      własnym nie musisz wynajmować, ale dopiero przy dłuższym najmie ta opcja robi
      się droższa). (chyba że jedziecie w piątkę samochodem na gaz i stajecie na
      kempingach - ja 30 lat temu tak robiłem, tyle że zamiast gazu były kanistry,
      ale ostatnio stałem zrobiłem się wygodny; jeśli tak to rachunek zmienia się
      nieco). ja bym leciał, bo mam tylko 20 dni urlopu, i jeszcze rozkładam to na 13
      + 7, i na portugalię miałbym tych 7 dni bo 13 jest na wojaże zamorskie.
      próbuję coś podpowiedzieć, bo wielu znajomym nawet do glowy nie przyzło, że w
      ten sposób jest, a przynajmniej może, być taniej. paru już przekonałem, z
      ołówkiem w ręku.
    • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 02.04.04, 22:57
      Witaj!
      Dróg do Portugalii jest wiele. Ślązak Radek jechał przez Czechy ale
      z Wielkopolski to zupełnie inna sprawa. Przez Niemcy wiadomo -
      autostrady bezpłatne , żal nie korzystać. We Francji odwrotnie – drogo
      a drogi bezpłatne b.dobre. Podobnie w Hiszpanii . Możesz praktycznie
      nie korzystając z płatnych autostrad dojechać do Portugalii i przy
      okazji wiele zobaczyć . W ten sposób jechałem w 2001 i 2003 .
      Chyba najkorzystniej jechać na Freiburg dalej Lyon , Bordeaux
      San Sebestian , Burgos , Salamanca. Widać to na mapie jak na dłoni.
      Trasa sprawdzona bez większych niespodzianek . Czas przejazdu min 3 dni.
      To znaczy , że należało by przewidzieć przynajmniej 2 noclegi.
      Najlepiej gdzieś we Francji . Hoteli przy drogach dużo ale nie można
      zwlekać z wyborem do nocy ,bo czeka was noc w samochodzie ( Horror).
      Tak jak pisał Radek Formuła 1 ,Etap Hotel ... i wiele innych tanich
      hoteli we Francji jest chyba najwięcej w całej Europie .Jeżeli masz
      jednak trochę czasu to z pewnością nie ma się co spieszyć i dać sobie
      czas na zobaczenie chociaż tylko najważniejszych miejsc . Portugalia jest
      piękna ale Francja i Hiszpania jeszcze piękniejsze.

      pzdr. bynek
      • Gość: Foka IP: *.icpnet.pl 04.04.04, 17:30
        Bynku...
        Dzięki za szczegółowe informacje..Na pewno nie będziemy się śpieszyć i
        odwiedzimy znów wiele pięknych miejsc w Hiszpanii..Do dziś wspominam przepiękną
        Salamancę i muzykę wieczorem na głównym placu...A w Portugalii na pewno znów
        odwiedzę San Pedro de Mol nad Atlantykiem...Pamiętam, że 10 lat temu (jechałam
        autokarem), trasa przez Portugalię wiodła przez pustkowia i prawie nie było
        ruchu..Jestem ciekawa, jak jest teraz?
        Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Foka IP: *.icpnet.pl 04.04.04, 17:30
        Bynku...
        Dzięki za szczegółowe informacje..Na pewno nie będziemy się śpieszyć i
        odwiedzimy znów wiele pięknych miejsc w Hiszpanii..Do dziś wspominam przepiękną
        Salamancę i muzykę wieczorem na głównym placu...A w Portugalii na pewno znów
        odwiedzę San Pedro de Mol nad Atlantykiem...Pamiętam, że 10 lat temu (jechałam
        autokarem), trasa przez Portugalię wiodła przez pustkowia i prawie nie było
        ruchu..Jestem ciekawa, jak jest teraz?
        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 21:25
          Witaj !
          Taaak ! Salamanca to jedno z piękniejszych miast jakie widziałem .
          Majestatyczne katedry i krążące nad nimi bociany . Naliczyłem ich ponad 100.
          Nigdy tyle nie widziałem. Pod wieczór wszystkie wieżyczki i wyższe punkty
          katedr były zajęte przez bociany . W Portugalii przez 10 lat z
          pewnością wiele się zmieniło . Ceny jedzonka podobne do Francji i
          Hiszpanii. Restauracje tańsze a noclegi porównywalne . My mieszkaliśmy
          przeważnie na campingach i te pyły nawet droższe niż w Hiszpanii i
          znacznie droższe niż we Francji. Drogi w zachodniej Portugalii są nadal
          raczej puste ale na wschodzie zawłaszcza biegnące wzdłuż autostrady
          bywają zatłoczone. Szczególnie w soboty i w niedzielę . Wtedy jak
          zauważyłem, Portugalczycy robią zakupy. Byłem także w Sao Pedro de Moel.-
          piękne plaże. Jeżeli masz jakieś pytanka możesz pytać na bynek@gazeta.pl.
          Wiele ciekawych ino znajdziesz także na www.portugalia-online.net
          Pozdrawiam bynek.
          p.s. Nie daj się namówić na samolot . Nawet gdyby było taniej
          ( w co wątpię). Swoboda podróży samochodem jest bezcenna!!!
          • Gość: Barni IP: *.wnp.univ.szczecin.pl 05.04.04, 08:32
            Widzę, że koło miłośników podróżowania samochodem się powieksza. Przypominam
            dla wszystkich chętnych, że wiele ciekawych tras po Francji, Hiszpanii i
            Portugali zostało juz opisanych w wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088
            Wiem, że jest on bardzo duży ale z tego powodu zawiera tez bardzo wielką ilość
            ciekawych informacji.
          • Gość: frequent flyer IP: 80.241.130.* 05.04.04, 09:58
            Gość portalu: bynek napisał(a):

            Nie daj się namówić na samolot . Nawet gdyby było taniej
            > ( w co wątpię). Swoboda podróży samochodem jest bezcenna!!!

            Jeśli to do mnie, to źle mnie zrozumiałeś. Samolot nie jest oczywiście
            alternatywą samochodu w Portugalii a jedynie sposobem szybkiego i cenowo
            konkurencyjnego (w przypadku 2 osób w aucie) dojazdu do wypożyczalni
            samochodów i sposobem na to, żeby zobaczyć więcej Portugalii, a mniej
            autobahnów i autoroute'ów, chyba że kogoś właśnie to drugie pociąga. przy tym
            jeśli np. zaczynałbym w Lizbonie, wynająłbym go dopiero na trzeci dzień albo i
            czwarty dzień - w dużym mieście bardziej przeszkadza niż pomaga przy zwiedzaniu
            (nawet do Sintry łatwiej dojechać pociągiem niż samochodem).

            Swoboda podróży? Jaka swoboda skoro ostatnie trzy dni wakacji MUSISZ spędzić na
            szosie, z tego ostatnich kilka godzin na szosach polskich? jak dojedziesz pod
            dom, nadajesz się na następne wakacje. Tak to czuję.
            Pozdrawiam
            • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 05.04.04, 21:39
              Witaj flyerze !
              Podróżowanie to nie tylko przemieszczanie się z miejsca na miejsce.
              Myślę , że jest w tym coś więcej. Tak naprawdę można poczuć miejsce
              do którego się dojechało tylko w kontekście przebytej drogi . Dopiero
              wtedy wiesz gdzie jesteś. Ja przynajmniej tak to odczuwam .
              Oczywiście ! nie chodzi tu o przejechanie tych 3500km byle jak:
              w nocy , śpiąc , padając za zmęczenia , pędząc byle szybciej dojechać ...
              Bardziej chodzi o to by cieszyć się podróżą od wyjazdu z garażu
              a nawet już podczas pakowania i przygotowań do wyjazdu. By cieszyć
              się każdym kilometrem drogi . Jest to możliwe zwłaszcza gdy jedziesz
              jakąś trasą po raz pierwszy ale również gdy już kiedyś nią jechałeś.
              Szczególnie wtedy , gdy jeśli tylko chcesz to możesz się zatrzymać ,
              odpocząć , obejrzeć cośkolwiek i chwilę pomyśleć . A jeśli zechcesz
              możesz zatrzymać się na dłużej a jutro pojechać dalej.
              Zapewniam , że takie podróżowanie nie męczy a nawet pozwala odpocząć
              od gonitwy dnia codziennego . Taka podróż pozostaje w człowieku
              znacznie dłużej i zostawia znacznie więcej wspomnień a przecież o to
              chodzi.Starałem się jak mogłem by wytłumaczyć mój pogląd na sens
              podróży . Mam nadzieję , że choć trochę mi się udało.
              I jeszcze jedno . Po przyjeździe do domu kiedy mam przejechane
              często ponad 10 000 km jestem zmęczony . Ale jest to piekielnie przyjemne
              zmęczenie które chciałbym przeżywać jak najczęściej , czego życzę wszystkim
              prawdziwym obieżyświatom .

              pozdr. bynek
              • 06.04.04, 07:57
                Cudownie to napisałeś Bynek. :) Podróżowanie, to nie tylko przemieszczanie się
                z miejsca na miejsce. Podróżą trzeba się cieszyć. My od jakiś 10 lat
                podróżujemy po Europie samochodem i nie wyobrażamy sobie innej formy. Samochód
                daje swobodę. Dojeżdzam tam, dokąd chcę. Planuję trasę i miejsca, które po
                drodze chcę zobaczyć. Co z tego, że nasza podróż do Portugali dwa lata temu
                trwała 6 dni, jeśli zatrzymaliśmy się po drodze w wielu ciekawych miejscach.
                Portugalię wspominam bardzo przyjemnie. Dużo tam zwiedziliśmy chociaż był też i
                czas na wypoczynek.
                Jadąc drogami krajowymi zamiast autostradami ( chociaż były momenty kiedy też
                korzystaliśmy z autostrad ) można zobaczyć naprawdę wiele ciekawych miejsc.
                Moje wspomnienia z pobytu z Portugali można znależć na stronie
                www.wakacje.pl/wspomnienia2.phtml?id_panstwa=74 albo na mojej stronce
                osobistej www.amanda.radom.net/~tenbitka
                Pozdrawiam
              • Gość: Foka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 14:11
                Bynku, mogłabym podpisać się pod Twoją wypowiedzią! Rozumiem podróżowanie tak
                samo jak Ty- nie tylko jako jazdę na czas, ale jako przemieszczanie się w
                przestrzeni, w plenerze...
                Mam znajomych, którzy parę razy do roku lecą gdzieś w świat i spędzają dwa
                tygodnie w luksusowym hotelu- nad basenen(mimo ze parę metrów dalej szumi
                morze) lub w hotelowej restauracji. Prawdopodobnie są i tacy podróżnicy, którzy
                lecą na jakąś egzotyczną wyspę, nie wiedząc gdzie ona się znajduje i do jakiego
                państwa należy...
                Pozdrawiam serdecznie
                P.S. Byłam w ubr samochodem w Chorwacji i Czarnej Górze, mogę odpowiedziec na
                jakieś pytania
                • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 07.04.04, 00:37
                  Dięki za wsparcie!!
                  Wiem ,że podobnie myśli wielu Polaków .
                  Jednak zdecydowana większość woli rozwiązanie typu:
                  SAMOLOT- HOTEL –BASEN- DRINK –DYSKOTEKA
                  Czasami samolot jest zastępowany „luksusowym” autokarem.
                  Kiedyś dałem się namówić na taką imprezę. Jechaliśmy przez
                  całą noc na narty do Zell am Zee i była to jedna z najdłuższych
                  nocy w moim życiu. Dłuższa była tylko ta kiedy wracaliśmy bo
                  wiedziałem już , co mnie czeka. Postanowiłem - nigdy więcej.

                  pozdr. bynek
                  • Gość: frequent flyer IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.04, 11:15
                    Gość portalu: bynek napisał(a):

                    > Dięki za wsparcie!!
                    > Wiem ,że podobnie myśli wielu Polaków .
                    > Jednak zdecydowana większość woli rozwiązanie typu:
                    > SAMOLOT- HOTEL –BASEN- DRINK –DYSKOTEKA
                    mam nadzieję że to nie o mnie. moje wakacje zawsze są wakacjami w drodze - na
                    ogół jednak samochodem z wypożyczalni, ja tylko upieram się że szkoda wakacji a
                    nawet kesza na zwiedzanie autostrad w drodze do tzw. destynacji. w ten sposób w
                    tydzień obejrzałem sardynię, kiedy indziej sycylię, w inny długi majowy -
                    prowansję. ty byś nie zobaczył prawie nic bo byś jechał z domu dwa dni i wracał
                    dwa dni.
                    skoro się upierasz, że jeśli samochód to tylko własny, rozumiem że odpuszczasz
                    takie nieciekawe miejsca jak irlandia, jukatan, floryda, chile, kanadyjskie
                    góry skaliste, nowa zelanda, big island i co tam jeszcze.
                    ja próbowałem zwiedzania europy własnym samochodem od prawie 30 lat i wiem że
                    to się da zrobić, ale droga powrotna wszystko niweczy. a ty - próbowałeś mojego
                    sposobu?
                    może zresztą chodzi tylko o to ile kto ma urlopu.
                    pozdrawiam FF
                    • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 07.04.04, 23:16
                      Witaj FF!
                      Choć bardzo się starałem to widzę , że na niewiele się to
                      zdało. Nie zauważasz jak mi się wydaje jednaj prostej zasady.
                      Według Ciebie podróżowanie to poznawanie określonego obszaru
                      po dotarciu do niego. Wszystko co dzieje się przedtem i potem
                      to czynności konieczne i niechciane. Dlatego Ciebie to tak męczy.
                      Dlatego nie potrafisz cieszyć się od początku do końca.
                      Dlatego chcesz dotarcie na miejsce skrócić jak tylko możliwe.
                      Dlatego tracisz parę dni ze swojego krótkiego urlopu. Sam je
                      wykreślasz sądząc ,że urlop to jest to co ciebie czeka tam.
                      Może i masz powody do takich poglądów ,bo wszystko co wiesz
                      jest konsekwencją Twoich przeżyć i doświadczeń . Zapewne jazda
                      na zachód 30 lat temu Trabnatem wypakowanym kanistrami z
                      paliwem nie należała do przyjemności. Zwłaszcza , że wszyscy
                      zarabialiśmy wtedy - przypomnij sobie – 25-30$. Tym bardziej , że
                      nie był to wybór ale jedyna możliwość podróżowania. Przypomnij
                      sobie jakiego się wtedy używało sprzętu. Pewnie masz przed oczami
                      kolegów pompujących nożną pompką materac a może dmuchałeś
                      go własnymi płucami ? Zapewne masz w ustach smak konserwy
                      mielonej turystycznej , którą ciotka ze sklepu mięsnego załatwiła
                      Tobie na wyprawę na tamtą stronę. Bo przecież z 50$ w kieszeni
                      mogłeś sobie zaszaleć. Wtedy zapewne za pewne nabrałeś dystansu
                      do takiej formy podróżowania i traktujesz ją jak coś gorszego.
                      Coś z tamtej epoki. Gdybyś trochę pojeździł w ten sposób obecnie
                      zapewne zobaczyłbyś ten świat z nieco innej strony . Ze strony
                      pełnej swobody w wyborze drogi, czasu i miejsca . Niezależności
                      od biur podróż , wyznaczonych pór na posiłki , swobody wyboru
                      sąsiedztwa i towarzystwa.
                      Poza tym masz chyba sporo nie zaleczonych kompleksów .
                      Dlatego ciągle się Tobie wydaje ,że piszę coś z myślą o Tobie.
                      Nie znam Ciebie i nie wiem jak spędzasz czas. Wiem jak spędzają
                      go moi znajomi i ich miałem na myśli.
                      To ,że są miejsca do których nie dojedzie się samochodem nic
                      nie zmienia w sprawie cieszenia się takimi podróżami. Jest całkiem
                      oczywiste ,że taka podróż sprawia mi również radość od początku
                      do końca. Bo tak rozumiem podróżowanie. Nie jest ważne jakiego
                      się używa środka transportu. Ważne by był to środek najlepszy z
                      możliwych. Akurat w przypadku podróżowania po Europie jest nim
                      własny samochód.
                      Wracając do tematu forum , to przy takim stosunku do podróży jakie
                      przedstawiasz , traci się 2 dni urlopu na przelot w obie strony
                      wraz z czynnościami przygotowawczymi ,bo nie każdy mieszka
                      w W-wie tak jak Ty.

                      pozdr. bynek
                      • Gość: malina IP: *.karwiny.net / 80.51.240.* 08.04.04, 19:38
                        Bynek,z przyjemnością podpisuję się pod Twoją opinią. Z tym , że dla nas
                        radocha zaczyna się już zimą, kiedy wyciągamy mapy i przewodniki i debatujemy
                        nad trasą. Uwielbiamy wakacje samochodem, bo wtedy wszystko się może zdarzyć- i
                        ne mówię tu bynajmniej o żadnej awarii. My np. już dwa razy jechaliśmy do
                        Portugalii, ale nigdy nie dojechaliśmy, bo przecież Francja i Hiszpania
                        bocznymi drogami są takie piękne...
                        Poozdrawiam wszystkich samochodowych pożeraczy przestrzeni!
                        • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.04, 23:27
                          Witaj!
                          Brawo ! Osiągnęłaś mistrzostwo świata w podróżowaniu.
                          I co z tego ,że nie dojechałaś skoro miałaś wspaniałe wakacje.
                          Do Portugalii na pewno kiedyś dojedziesz a te wszystkie
                          miejsca były na pewno warte zmiany planów.
                          My też zaczynalibyśmy letnie podróżowanie zimą , gdyby
                          nie zimowe wyprawy na narty. Oczywiście samochodem.
                          Dopiero po powrocie z nart i po nadrobieniu wszelkich
                          zaległości , gdzieś w marcu - kwietniu zaczynają się pierwsze
                          przymiarki do letnich podróży. Czasem plany zmieniają
                          się w ostatniej chwili albo w trakcie. Przecież to są
                          wakacje i możemy robić to na co mamy ochotę. A planowani
                          i później analizowanie podróży to tak jakby ją przeżywać
                          parę razy.

                          p.s. poczytaj wątek „ o której zajmować leżaki” (na świecie)
                          naprawę zabawny!

                          Pozdr bynek
                          • Gość: malina IP: *.karwiny.net / 80.51.240.* 08.04.04, 23:46
                            :)) do zobaczenia gdzieś po drodze na szlaku!
                          • Gość: Grażyna IP: *.mech.pg.gda.pl 14.04.04, 18:45
                            Z całym szacunkiem dla Bynka, Radka i innych uczestniczących w tym wątku
                            (niezwykle ciekawym), ale może nie należy się śmiać z wątku "o której zajmować
                            leżaki" skoro dla niektórych dobre miejsce przy basenie jest podstawą dobrego
                            wypoczynku. Zarówno podróż samochodem, jak i samolotem ma swoje dobre i złe
                            strony. Pamiętam mój wyjazd do Hiszpanii do Tossa de Mar w 1998 roku.
                            Dwutygodniowy pobyt w hotelu z wyżywieniem z dojazdem własnym wykupiony w
                            biurze podróży TUI za niewielkie pieniądze. Przed podróżą wielkie
                            przygotowania, mapy, przewodnik Pascala (może dla kogoś śmieszny, dla nas
                            bardzo pomocny) i postanowienie przejazdu nie autostradami (strzał w
                            dziesiątkę), nie ze względów oszczędnościowych, ale za namową znajomych, którzy
                            co roku wyjeżdżali do Francji. Wyjazd tydzień wcześniej niż wykupione wczasy.
                            Wydawałoby się, że to wystarczy aby spokojnie dojechać na Costa Brava. Może
                            wystarczyłoby, gdyby nie te boczne drogi (o których ktoś już pisał) we Francji
                            i tyle miast i miasteczek (m.in. Le Puy, Carcassonne), do których trzeba
                            koniecznie zjechać. Później już przestaliśmy reagować (z żalem)na te widoki bo
                            do Tossy nie dojechalibyśmy nigdy. Dwa tygodnie w Hiszpanii, zwiedzanie
                            okolicznych miejscowości, 3 dni na plaży i powrót do Gdańska mniej więcej przez
                            tydzień. Po drodze przystanki m.in. w Andorze, Champanii, Paryżu (dwa dni).
                            Wycieczka do dzisiaj pozostaje w pamięci, urlop trwał ponad cztery tygodnie,
                            wiele zobaczyliśmy. Chwalę sobie taką formę wypoczynku, ale dobrze kiedy nas
                            nic nie goni, nie jesteśmy skazani na tanie noclegi, bo np. we Francji trudno
                            je znaleźć. Średnio za nocleg we Francji płaciliśmy około 300-400 zł za dobę (w
                            98 roku) + kolacja w granicach 200-250 zł. Nie wspomnę o cenach w Paryżu, gdzie
                            dwa dni kosztowały prawie tyle co dwa tygodnie w Hiszpanii. Nie da się ukryć,
                            że taka podróż w tamtą stronę jest rewelacyjna, z powrotem już nie za bardzo.
                            Nie wiem, czy to zmęczenie podróżą, czy świadomość zbliżającego się końca
                            urlopu i powrót do pracy, ale myślę że to drugie, chociaż swoją pracę bardzo A
                            poza tym takie podróżowanie wcale nie jest tańsze niż samolotem. A niestety
                            wielu naszych Rodaków kieruje się ceną.
                            Wycieczka samolotem na pewno nie dostarczy tylu wrażeń po drodze (chociaż dla
                            niektórych, kto wie???), natomiast na miejscu czasami to co zastajemy przerasta
                            nasze oczekiwania. Mam na myśli zwłaszcza dalekie podróze, np. Meksyk, czy
                            Tajlandia. Dla mnie zdecydowanie większe wrażenie niz podróż po Europie
                            samochodem. A jeżeli jeszcze dochodzi do tego maksymalnie dwutygodniowy urlop
                            to wyboru w zasadzie nie mamy nawet biorąc pod uwagę kierunki europejskie.
                            Lepszy samolot i wynajem samochodu na miejscu. Trochę zazdroszczę Malinie,
                            która dwa razy próbowała dojechać do Portugalii, ale boczne drogi we Francji w
                            Hiszpanii ją zatrzymały. Ja ze względu na ograniczony czas podróży wybrałam
                            rozwiązanie pośrednie fly&drive i mam nadzieję, że Portugalia zauroczy mnie
                            również tak jak Was.
                            Pozdrawiam
                            • 20.04.04, 00:42
                              Witaj Grażyno!
                              Trochę poczułem się wywołany do tablicy ,bo to ja wspomniałem o
                              moim zdaniem śmiesznym wątku – o której zajmować leżaki.
                              Oczywiście nie śmieszy mnie sam wątek ale wypowiedzi uczestników
                              tych niezwykłych zawodów oraz to , że zafundowali oni to sobie za
                              własne pieniądze. Pieniądze często nie małe .
                              Oczywiście ,że każdy może spędzać wakacje tak jak chce. Nawet jeżeli
                              ma to być 2 tygodnie leżenia na leżaku przy basenie. I nie to mnie
                              rozbawiło. Ale trochę śmieszą mnie sytuacje , gdy stateczni ,często
                              mający sobie wysokie mniemanie ludzie , toczą podchody o kawałek
                              plastiku .Śmieszy mnie a także trochę irytuje chęć przywłaszczenia
                              sobie czegoś co należy do wszystkich .Chęć pokazania wszystkim jaki
                              jestem sprytny. Bardziej pasuje tu słowo cwany. Dawniej , gdy moje
                              dzieci były jeszcze zbyt małe na inne wczasy , również miałem okazję
                              oglądać takie sceny.Tak jak wskazuje większość wypowiedzi , prym w
                              tym wiodą Niemcy. Prawdopodobnie z byłej NRD. Polacy jednak za zwyczaj
                              podejmują rywalizację . Wydaje mi się , że trzeba nieć trochę
                              godności. Trochę dystansu do tak trywialnych problemów jak miejsce przy
                              basenie za wszelką cenę. Bo przeważnie tych miejsc jest dosyć i
                              starczyło byich dla wszystkich , gdyby zajmować tylko wtedy gdy się
                              z nich korzysta. Ktoś na forum nazwał to buractwem . Na koniec trafnie
                              podsumował wszystkich niejaki nygus. To tyle jeżeli chodzi o leżaki.
                              Wracając do wątku tego forum cieszę się , że również jesteś
                              zwolenniczką wakacji w drodze .Zapewne jak rozumiem tylko skromny
                              urlop uniemożliwia Tobie ten sposób podróżowania po Europie. Całkowicie
                              się z Tobą zgadzam, że przez Francję można jechać i nie dojechać do
                              celu bo tyle jest tam ciekawych miejsc. Zaskoczyły mnie jednak Twoje
                              wydatki na noclegi we Francji. Średnio 300-400zł za dobę!? To dosyć
                              dużo - wiem , że bez problemu można wydać także 2-3 razy więcej. Można
                              było także - zwłaszcza we Francji ( ad 98) wydać znacznie mniej .My
                              co prawda zasadniczo sypialiśmy na campingach ale bywało także w
                              hotelach. Nocleg dla 2-3 osób średnio 100zł w hotelu i 60zł na
                              campingu. Skąd takie różnice - może potrzebujesz wyższego sttandardu?
                              Nawet ceny z roku 2003 , chociaż istotnie wyższe niż w 98 , to i
                              tak jakoś mi nie pasują do tego co opisujesz. W 2003 za skromny
                              hotel we Francji płaciłem 30-50E to jest 140- 250 ( 2 osoby). Kolacje a
                              za 200-300 zł też pewnie była w droższym hotelu. Przy takim
                              podejściu do wydawania pieniędzy podróż samochodem robi się zabawą dla
                              b.bogatych . Nam udaje się to robić znacznie taniaj (baz sknerstwa) ale
                              wiem , że niektórzy potrafię wydać jeszcze mniej (patrz ten wątek – Mietek)
                              Co do powrotu z wakacji to chyba tak już jest , że jest trochę
                              mniej przyjemnie. To chyba bliska perspektywa kieratu życia
                              codziennego , trochę znudzenie , trochę zmęczenie .

                              pozdrawiam bardzo serdecznie bynek.
                              p.s. nie wiem dlaczego ale dopiero dziś zauważyłem Twój post.

                        • 09.04.04, 07:53
                          Malina :)))Zgadzam się z Tobą. Już to jest piękne, kiedy przed Bożym
                          Narodzeniem wyciągamy mapy i planujemy trasę na następne wakacje.
                          • Gość: bah7 IP: 213.192.80.* 09.04.04, 08:42
                            No to ze mną jest jeszcze gorzej... :D
                            Plany i trasy moich wycieczek autkiem po Europie opracowałem na najbliższe
                            kilka lat...
                            A o atrakcjach następnej wycieczki zaczynam marzyć i opowiadać zaraz po
                            przekroczeniu granicy PL w drodze powrotnej z wakacji...
                            Potem pozostaje... Forum i odliczanie dni do wyjazdu "ku słońcu"...
                            Trasę czasem zmieniam (bo gdy np. pada deszcz w Alpach F, więc jadę po stronie
                            I), ale wszystkie główne zaplanowane cele staram się osiągnąć...
                            Choć czasem muszę zanocować w autku na jeziorze...:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=8167136

                            Pzdr.

                            bah7

                            "TYLKO PODRÓŻ (SAMOCHODOWA) TO JEST PRAWDZIWE ŻYCIE !"
                    • 08.04.04, 10:20
                      > Gość portalu: bynek napisał(a):
                      >
                      > skoro się upierasz, że jeśli samochód to tylko własny, rozumiem że
                      odpuszczasz
                      > takie nieciekawe miejsca jak irlandia...

                      Hmmm... A ja tam właśnie wybieram się własnym samochodem...

                      • 08.04.04, 10:22
                        przepraszam, oczywiście miało być

                        > Gość portalu: frequent flyer napisał(a):
              • Gość: goździk IP: 212.244.177.* 20.04.04, 12:39
                Bardzo trafnie ująłeś sens podróży. Ja w zeszłe wakacje odbyłam podróż do
                Portugali z dwója dzieci. Z przystankami na nocleg we francji , z przystankiem
                na zwiedzenie Madrytu. Podróż długa, ale niezapomniana. A Portugalia, na mnie
                najwieksze wrażenie zrobiło dzikie, zachodnie wybrzeże Atlantyku. No i
                oczywiście Lizbona z tramwajem nr 28, no i oczywiście Cimbra ze swoimi stromymi
                uliczkami, a Porto, ze wspaniałym dwupoziomowym mostem i swoim kliimatem...
                Pozdrawiam wszystkich miłośników Portugalii i jeszcze raz dołączam się do
                głosu, że samochodem można i warto...
    • Gość: bah7 IP: 195.117.159.* 06.04.04, 09:22
      Oczywiście, samochodem !!!

      Chyba, żebyś marzyła o portugalskiej Maderze (ostatnia podróż Barni'ego)... :D

      Wiele tras do P, różnych ciekawych info znajdziesz na wątku dla podróżników
      samochodowych po Europie, który podał Ci Barni...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=7230071

      Zapraszamy tam... ;-)))

      bah7
    • 06.04.04, 10:22
      Na stronie
      nasze-podroze.republika.pl/
      można znaleźć wiele praktycznych wskazówek dotyczących podróżowania po
      Hiszpanii i Portugalii.
    • Gość: Kojot IP: *.chello.pl 07.04.04, 19:04
      sporo wiadomosci jest na stronie www.portugalia-online.net
    • Gość: jaro IP: *.ulusofona.pt / 195.23.58.* 07.04.04, 19:53
      ola!
      jak by tu nie docierac, to zawsze warto!!!
      ja siedze tu juz 2 miesiace i do lipca posiedze - pisze magisterke

      goraco pozdrawiam teraz z Lizbony i zycze boa viagem
      • Gość: ktos... IP: *.telepac.pt 07.04.04, 23:59
        witam!
        Ja tez jestem teraz w Portugalii...ale troche dluzej bo juz poltora roku:)
        Mozesz dac znac gdzie konkretnie znajdujesz sie w Lizbonie?!

        Co do podrozowania po Portugalii to faktycznie autostrady sa troche drogie a
        drogi krajowe nie sa zle da sie dojechac...trzeba tylko bardzo uwazac na znaki
        bo jest fatalne oznakowanie. Jadac drogami krajowym np przez Alentejo mozna
        pdziwiac przepiekne widoki problem w tym ze lato jest tam bardzo gorace (okolo
        40 stopni). Mam znajomych ktorzy wjechali do Portugalii od polnocy przez Vilar
        Formoso i potem trasy wiada przez gory...a tam jest naprawde pieknie:D
        Jezeli chodzi o portugalczykow jako kierowcow to trzeba bardzo uwazac bo sa
        faktycznie nieobliczalni i ich ulubionym zajaciem podczas jazdy jest trabienie
        (zawalu mozna dostac)...Miejsc do parkowanie w duzych miastach brak wiec
        parkuje sie 'gdzie popadnie'.
        Jezeli chodzi o zakupy do warto zajrzec do MINIPRECO albo LIDLa.Sklepy moga
        wygladac okropnie ale produkty sa dobre i tanie.

        Pozdrawiam. boa viagem i ate a proxima!:)


    • Gość: Gosia IP: *.ulusofona.pt / 195.23.58.* 07.04.04, 19:57
      Jestem w Portugalii od dwoch miesiecy. Jest tu naprawde pieknie, wiec
      przyjezdzac warto! Samochod juz na miejscu bardzo sie przyda, bo do wielu
      miejsc ciezko jest dotrzec inaczej (lub zabiera to bardzo duzo czasu - wiem, bo
      sama nie dysponuje samochodem). Tylko jedna rada - nie probujcie wjezdzac do
      Lizbony - w tym miescie nawet tutejsi nie wiedza, jak jezdzic. A poza tym
      komunikacja miejska jest dobrze rozwinieta, szybka (bardzo dobre metro) i w
      miare niedroga.
      Jedzenie niewiele drozsze niz w Polsce - polecam markety minipreco - wygladaja
      fatalnie, ale mozna tanio kupic naprawde dobre jedzenie. No i tutejsze
      wino...nawet to ponizej euro za butelke nadaje sie do picia! Ktos napisal, ze
      wedliny sa 2 razy drozsze - tymczasem mozna kupic calkiem jadalna szynke juz za
      4 - 5 euro za kg. Owoce i warzywa powinny byc teraz coraz tansze i coraz
      lepsze.
      Zycze dobrej podrozy!
    • Gość: Porciak IP: 213.13.204.* 07.04.04, 23:04
      ktos potrzebuje jakis informacji.......smialo.Zapraszam .Pytajcie.
      pozdrowienia


      • 09.04.04, 11:19
        hej, wyjezdzam do portugalii we wrzesniu. spedze tam rok. bede mieszkac i
        studiowac w bradze k/porto. mysle ze mimo wszytskiego co tu przeczytaklam bede
        zmuszona na samolot, bo asutem samej przez tyle dni to niekoniecznie frajda.
        chetnie bym sie dowiedziala czegos o podrozowaniu po portugalii. ile kosztuje
        wynajecie samochodu? a za ile mozna kupic jakies male ekonomiczne kilkuletnie
        uatko? bylabym wdzieczna za info.
        --
        Karolina
    • 07.04.04, 23:34
      Najgorzej podczas twojej podróży będziesz miała w Polsce, jeśli mieszkasz w
      miare blisko granicy to najgorzej w Czechach. W Czechcach uważaj na kierowców
      bo swoimi skodavkami czesto stwarzaj duże zagrożenie.
      W Niemczech uważaj na osoby nie lubiące polaków, ja bym starał się ten kraj
      przejechać na jeden raz. Francuzi to straszne pierdoły pod wzgledem
      wyprzedzania więc jeździłem tam tylko po autostradach. Hiszpańskie jeżdżą
      typowo jak mieszkańcy południowej cześci Europy.
      Możesz jechać również trasą Słowacja-Austria-Włochy-Francja-Hiszpania-
      Portugalia. Oba warianty testowałem i oba są jednakowo dobre.
      W Porugalii mają genialne autostrady jak jechałem tam 210km/h to rodzina nawet
      tego nie czuła. Polecam autostrade Lizbona-algavre którą można dojechać na
      Giblartar i do przepięknej Sewili. Ceny w Porugalii znacznie wzrosły.
      Bardzo mało polaków tam jeździ samochodami spotkaliśmy tam tylko znajomych z
      którymi jechaliśmy z Polski i z naprzeciwka jechały może 2 razy polskie rodziny.
      Udanego urlopu, pozdrawiam.
      • 08.04.04, 00:58
        Witaj arturos01
        Wydaje mi się arturos , że to Ty byłeś największym zagrożeniem
        na całej trasie - pędząc 210km/h . Na pewno wydawało się Tobie ,że
        jesteś Schumacherem . Kmiotem jesteś i słoma Tobie z adidasów
        wyłazi .I w dodatku jechałeś z rodziną i się jeszcze tym chwalisz.
        Takich farmazonów jakie napisałeś na temat Portugalii ,Czech
        i Niemiec , Francji , Hiszpanii i dawno nie czytałem.
        Wykazałeś się wielkim znawstwem tematu.
        Gratuluję!!!
        nie pozdrawiam! ortodox
        • Gość: Mietek z Poznania IP: *.tnt19.chi15.da.uu.net 08.04.04, 06:34
          Nie lubie namiotu. Za duzo problemu z rozbijaniem i skladaniem szczegolnie gdy
          pogoda nie dopisze. Jestem tez wielki przeciwnikiem wakacji samolot-hotel-basen-
          drink-dyskoteka. Przyczepa campingowa wychodzi z mody i to widac w Europie.
          Pozostaje samochod campingowy ale to pojazd drogi i niepraktyczny poza
          sezonem.Wydaje sie ze znalazlem rozwiazanie idealne, ekonomiczne: Kupilem
          samochod Fiat Doblo Active JTD 5 osobowy (odpowiednik Renault Kango, Opel
          Combo ) wyjalem tylne siedzena i przerobilem na najmniejszy woz campingowy
          swiata. Jest szerokie spanie na 2 osoby, lodowka, pelne wyposazenie kemingowe.
          Rozbicie obozu do spania trwa 5 minut wlacznie z zaslonieciem okien. 8 minut
          trwa rano zwiniecie biwaku wlacznie z daszkiem ogrodowym, stolem, 2 krzesla
          turystyczne. Jest bardzo duzo miejsc odpoczynku dziennego, np parki
          podmiejskie,bliskie rejony plazowe gdzie wjazd przyczepa lub normalnym
          caravanem jest ograniczony poprzeczna belka na wys. 190 cm. Moj Doblo tam
          wszedzie przechodzil. Jechalismy do Hiszpani dolem a wracalismy gora przez
          Benelux. 6 tygodni, 2 osoby pelen luz i swoboda za 1000 euro koszt calkowity.Po
          powrocie wtawilem siedzenia tylne i mam normalna osobowke do uzytku na caly
          rok.Jesli ktos jest zainteresowany taka adaptacja Fiata Doblo to sluze porada.
          walekzdalek@yahoo.com
          • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.04, 21:17
            Witaj Mietku!
            Bardzo fajny sposób na podróżowanie . Na pewno dużo
            mniej pracy i czasu na rozbicie obozowiska. Nowoczesne namioty
            też nie sprawiają kłopotu z rozbiciem. My razem z urządzeniem
            sypialni i podłączeniem elektryczności potrzebujemy około 15 min.
            Piszesz ,że przyczepy wychodzą z mody ? Chyba nie do końca.
            Nadal bardzo wielu z nich korzysta . Trochę to utrudnia jazdę ale
            warunki mieszkalne znacznie poprawia. Na wyprawy o średnim
            zasięgu to chyba dobre rozwiązanie. Kampingowozy chyba nie
            wyprą przyczep bo zawsze muszą wozić dom na grzbiecie.
            Przyczepkę na campingu odczepia się i mamy w pełni sprawny
            samochód osobowy . I tak jak pisałeś są b. drogie i raczej nie
            kupuje się ich lecz wypożycza na wakacje.

            Pozdr. bynek
          • Gość: Foka IP: *.icpnet.pl 13.04.04, 22:12
            Mietku, czy koszt 1000 euro to na jedna osobe? Wydaje mi sie b.tanio, jak na 6
            tygodni. A ile placiles za pobyt na polu campingowym? Tyle co za przyczepę?
            Pozdrowienia
            • Gość: bynek IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 13.04.04, 23:02
              Mnie też wydaje to się trochę mało.
              Nas 5 tygodni w 2 osoby kosztowało ponad 2000€ .
              Nie mogę też powiedzieć , że szaleliśmy. Może udałoby
              się oszczędzić 200-300€.

              bynek
              • Gość: Barni IP: *.wnp.univ.szczecin.pl 14.04.04, 10:01
                Co do kosztów wyjazdu do Portugalii nie będę się wypowiadał bo jeszcze nie
                byłem.
                Mogę dużo napisać o wyjazdach do Prowansjii (z przed epoki Euro). Lub też
                przedstawić ostatni wyjazd. W tamtym roku nasz (łącznie) trzytygodniowy wyjazd
                na Korsyke z czterodnowym pobytem w Dolomitach i trzy dni w Tyrolu kosztowało
                nas (2 osoby) 1200 E. W tym było wynajęcie domku na 7 dni na Korsyce (koszt 230
                E, prom na Korsykę i z powrotem 105 E, trzy noclegi na kempingach na Korsyce
                (48 E), 2 noclegi na kempingu koło Livorno 34 E, 4 noclegi w Dolomitach (pokój)
                (3 X 14 E za osobę i raz 20 E). 3 noclegi w Tyrolu (Obergurgl) (3x16,5 za
                osobę). Dwa noclegi na kempingu w Bawarii (22 E). Benzyna około 6000km - 330E
                (średnio 5,5 l na 100 km - takie mam realne zużycie) Opłaty za przejaz
                autostradami we Włoszech 45 E. Opłaty za autostradę w Austrii w jedna stronę,
                przełęcz Brenner i przełęcz Timmelsjoch 25 E. Pozostałe różne wydatki to 330 E.
                Tak że myślę iż jest to realne (2000 E na 5 tygodni). Pod warunkiem, że część
                (ale tylko) jedzenia się weźmie ze sobą.
            • 20.04.04, 08:19
              Wbrew pozorom 1000 Euro to możliwy koszt wyjazdu. Dwa lata temu wynajmując
              apartament dla 6 osób w Campo niedaleko Caldas de Raihna w Portugalii
              zapłacilśmy około 700 euro za dwa tygodnie. Przypuszczam, że Mietek nie
              korzystał często z pól namiotowych lecz po prostu z parkingów. To na pewno
              zmniejszyło koszty podróży.
        • 08.04.04, 16:44
          Zacznijmy od tego, że nie chodze w adidasach, używam tych butów tylko do cełów
          sportowych.
          Widać, że nie byłeś nigdy w tych krajach bo jakbyś tego doświadczył to byś się
          zgodził co do moich odczuć na temat.
          Jechanie 210 km/h po pustej i suchej autostradzie z wiatrołapami itp. jest
          bardziej bezpieczne niż jazda 80km/h w wielu miejscach w Polsce. Prędkość
          trzeba dostosować do warunków, a tam były bardzo dobre. Zapewniam Cie że nie
          byłem osobą która jechała najszybciej na tej autosradzie.
    • Gość: mort IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 08:37
      Tak jechałem. Autostrady najdroższe we Francji i Włoszech, w Portugalii też nie
      najtańsze. Jechaliśmy w 4 osoby na osbę koszt tam i z powrotem wyszło ok 700 zł
      Przejechalismy ok 9200 km. Dużo zwiedzaliśmy w Hiszpanii i Portugalii
      Ale zabawa super
    • Gość: woj IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 11:13
      Byłem w 2000r.w okolicach Faro ok.3400 km. ze Śląska w 32h.Było drożej niż w
      Hiszpani ale mile wspominam.Wrócę tam kiedyś ale warunek-auto z klimatyzacją.
      • Gość: turysta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 22:47
        Jechac samochdem,to bez sensu.Taniej samolotem do Lizbony , Porto lub Faro.Tam
        auto z Rent Caru i jazda w Portugalie.Polnoc jest ciekawsza od poludna.Dla
        leniuchow lepsze poludne,plaze.Ale wtedy nie trzeba samochodu na caly pobyt.W
        hotelach mozna wynajac samochod za psi grosz na jeden dwa dni aby pojechac do
        Sevilli lub Giblartaru.To wszystko taniej niz jazda samochodem z Polski.Nie
        zapomnijcie rezerwowac hotele przez internet.Dobre materily informacyjne w
        ambasadzie Portugalskij.Warto pojechac,a jak ktos lubi owoce morz to czymac
        sie Atlantyku.
    • Gość: janusz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 11:13
      Przez hiszpanię należy przejechać środkiem przez Saragossę i Madryt. W
      centralnej Hiszpanii autostrady są bezpłatne
    • Gość: beduin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 11:44
      Cześć , jechałem chętnie podziele się spostrzeżeniami
    • Gość: Grzes IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 16:27
      Ja 2 razy jechalem w te i spowrotem do Hiszpanii (Barcelona). Moim zdaniem
      najlepiej:
      Przez Czechy (Praga, Pilzno), Niemcy (kolo Norymbergi, jak autobana prowadzi),
      Francja (przejscie Mulouhuse), kolo Lyon i na Barcelone. 2400 do BCN ,dlaej nie
      wiem, ale cudowna podroz, zwlaszcza odcinek za Lyon, wzdluz rzeki!
      Nocleg plecam w Niemczech, zjezdza sie z trasy do jakiegos malego miasteczka i
      50 EUR za 2 osoby. (przy trasie 100). Do BCN jeden nocleg starczy, do
      Portugalii pewnie w okoicach BCN trzeba sie przespac 2raz.
      Albo spac w Pradze, jest 1700 do BCN i da sie jednym skokiem (mi sie udalo).
      Pozdrawiam, powodzenia.
    • Gość: Artur IP: *.wss.com.pl 09.04.04, 15:20
      Jechalem do Portugalii w 1999r. Najlepiej jechać przez Czechy na Pilzno bo
      paliwo w Czechach tańsze niż w Niemczech. Potem przez południowe Niemcy na
      Karlsruhe i Freiburg. Granice niemiecko-francuską przekracza się w Mulhouse,
      potem jest kawałek bezpłatnej autostrady. Dalej jechałem przez środkową Francję
      na Dijon, Limoges, Bordeaux. Granicę hiszpańską przekraczałem w San Sebastian,
      potem na Bilbao, Burgos, Valladolid i Salamankę. Podróż kończyłem w Viana de
      Castello na północ od Porto. Po kilku dniach pojechałem na południe Portugalii
      do Albuferii koło Faro. Ta trasa jest bardzo dobra, omija się autostrady we
      Francji. Jeśli jedzie się tylko na południe Portugalii jeszcze lepszą trasą
      jest droga z Burgos na Madryt i Sewillę. Jest to cały czas bezpłatna
      dwupasmówka, można przejechać prawie całą Hiszpanię bez większych opłat za
      autostrady. Kilka uwag - droga samochodem do Portugalii jest bardzo męcząca ze
      względu na odległość. Podróż z Warszawy do Porto z przerwami na noclegi trwała
      od niedzieli do soboty. Jazda z przyczepą może być jeszcze dłuższa a na
      autostradach za auto z przyczepą płaci się dużo więcej. Autostrady we Francji
      są drogie, drogi krajowe nie zawsze są dwupasmowe. Najlepszą mapą samochodową
      jest Michellin bo jest dokładna a poza tym zaznaczone są na niej bezpłatne
      odcinki autostrad. Przez Francję jeśli nie jedzie się autostradami najlepiej
      jechać nocą bo ruch jest najmniejszy. W Hiszpanii drogi są doskonałe, część z
      nich to bezpłatne autostrady i drogi szybkiego ruchu. W Portugalii jest jedna
      autostrada z Porto do Lizbony i dalej na południe w kierunku Faro, opłaty chyba
      porównywalne jak w Hiszpanii. Pozostałe drogi mają bardzo dobrą nawierzchnię
      ale są wąskie i wiodą przez góry. Polecam pojechać do Sagres na południowo-
      zachodnim cyplu Portugalii. Wrażenia niezapomniane.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.