Dodaj do ulubionych

Szukam kontaktu z HEBRAISTAMI!!!

19.06.05, 21:51
Do studentów i absolwentów hebraistyki: jaka jest przyszłość po ukończeniu
tego kierunku? Perspektywy pracy itd.? Za rok czeka mnie wybór studiów,
fascynuje mnie Wschód i wszystko, co z nim związane, ale mam sporo
obaw, zważywszy, że rodzice mnie nie będą wspierać finansowo. Co radzicie?
Bardzo proszę o pomoc tu na forum lub na maila: koria@wp.pl. Dzięki
Edytor zaawansowany
  • elwinga 26.06.05, 19:45
    Skoro piszesz, że na studia idziesz za rok, to chyba nikt Ci teraz nie powie,
    jaka będzie sytuacja na rynku pracy za pięć-sześć lat, kiedy już te studia
    skończysz (i o ile skończysz - bo a nuż dojdziesz do wniosku, że to nie to). To
    już lepiej pójść do wróżki. wink
  • iszploni 26.06.05, 23:05
    Nie wiem, ilu jest w Polsce hebraistów, ale na pewno pracy w zawodzie nie
    znajdują zbyt często. Tłumaczeń jest niewiele, zgarniają je zwykle tłumacze
    przysięgli, głównie z Warszawy, a hebrajskiego (np. w Krakowie) uczą osoby
    przypadkowe bez specjalistycznego wykształcenia, ale za to z odpowiednimi
    znajomościami.
    Poza tym większość literatury hebrajskiej w ostatnich latach byla tłumaczona z
    innych języków (Kishon, Oz).

    Widzę, że pytasz też na forum o inne języki. Sytuacja arabistów czy iranistów
    jest podobna, tyle że jeszcze gorsza... Udział Polski w amerykańskiej inwazji
    nakręca swoistą modę na Irak. Już teraz jest nadprodukcja arabistów,a ma ich
    być dużo więcej. Może USA za pare lat napadną na Iran - wtedy kilku tłumaczy
    perskiego znajdzie tam dodatkową pracę.

    Reasumując: ja bym stawiał na chiński.
  • chamorczik 27.06.05, 09:22
    iszploni napisał:
    > Nie wiem, ilu jest w Polsce hebraistów, ale na pewno pracy w zawodzie nie
    > znajdują zbyt często. Tłumaczeń jest niewiele, zgarniają je zwykle tłumacze
    > przysięgli,

    od przysieglych mozna przynajmniej wymagac jakosci tlumaczenia, a i oni sami sie
    sie staraja zgodnie ze stara zasada noblesse oblique. jestem tlumaczem od trzech
    lat, przysieglym od pol roku i tak koncertowo schrzanionych tlumaczen jak
    wlasnie na hebrajski nie widzialem w zadnym innym znanym mi jezyku. ludziom
    wydaje sie, ze skoncza bet czy gimel na ulpanie i juz moga tlumaczyc.

    wracajac zas do meritum, nie ma bezposredniego zwiazku miedzy kierunkiem
    studiow, a przyszla praca, tym bardziej w przypadku jezyka tak malo popularnego
    jak hebrajski. kazdy kierunek humanistyczny pociaga za soba wizje bezrobocia,
    gdyz przyszla praca w takiej dziedzinie nie zalezy od tego co dokladnie dany
    osobnik konczyl, tylko od splotu wielu innych dziwnych okolicznosci z pospolitym
    szczesciem na czele. gdybym myslal o takich rzeczach jak przyszla praca, nigdy
    bym hebraista nie zostal.
    moja rada jest taka: studiowac co sie czlowiekowi podoba, studiowac dlugo i
    gruntownie, zmieniac kierunki studiow, kombinowac i szukac tego, co cie
    fascynuje. studia to najfajnieszy okres w zyciu i trzeba go wykorzystac przede
    wszystkim na swoj wlasny rozwoj, a nie na stresy i powielanie jakichs bzdurnych
    korporacyjnych schematow myslenia.
  • iszploni 27.06.05, 10:38
    >Tłumaczeń jest niewiele, zgarniają je zwykle tłumacze przysięgli,
    >
    > od przysieglych mozna przynajmniej wymagac jakosci tlumaczenia, a i oni sami
    sie staraja zgodnie ze stara zasada noblesse oblique

    Moja uwaga o tłumaczach przysięgłych oczywiście nie miała wyglądać
    pejoratywnie. Współczuję Panu tego poprawiania po innych. sam nie jestem
    tłumaczem, ale od znajomych wiem, jaka to katorga. Lepiej w takiej sytuacji
    przetłumaczyć od nowa.

    pozdrawiam,
    amator hebrajskiego
  • ereszkigal 01.07.05, 00:37
    Hmm... a macie może pomysł z jakim innym równległym kierunkiem można połączyć
    orientalistykę tak, żeby jednak mieć jakąś jaśniejszą wizję przyszłości?
    Politologia? Stosunki międzynarodowe?
  • chamorczik 01.07.05, 10:43
    rownanie

    orientalistyka+politologia=swietna praca, kupa kasy i powodzenie w zyciu

    jest prawdziwe tylko w teorii, w praktyce nie sprawdza sie w ogole. im wczesniej
    to zrozumiesz, tym mniej bolesne bedzie rozczarowanie. sa to kierunki raczej
    hobbystyczne. "w świecie mułłów nie ma regułłów" jak pisal baranczak.
    przyklad z innej dzialki: z pieciu znanych mi japonistow w zawodzie pracuje
    jeden i to nie dlatego, ze reszta nie chciala, czy byla gorsza od niego. po
    prostu mial szczescie, wyjechal na stypendium i zostal tam na stale. pozostali
    tez sobie w zyciu radza, czasami nawet calkiem niezle, ale wykonuja zawody
    kompletnie niezwiazane z wyuczonym kierunkiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka