dziecko 2,5 roczku ...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: *.grakom.pl

    Witam

    Czy marto jechać z tak małym dzieckiem w tamte rejony ?

    chodzi o pobyt typowo wypoczynkowy, może troszkę zwiedzania w odległości kilku
    km od hotelu.

    Chcemy wypocząć w tropikach.

    Czy taki wyjazd ma sens ? i czy jest bezpieczny dla dziecka.
    Proszę pamiętać iż nie będziemy zwiedzać.

    Obawiam się też lotu- na dzień dzisiejszy w katalogu zapewniają iż podróż
    zajmuje 15 godzin ale właśnie przeczytałem, że Itaka robi niezłe jaja ze
    zmianami w podróży ( lot nawet 30 godzin i 5 przesiadek):
    forum.wypoczynek.pl/read.php?146,868095
    czy jest to częsta praktyka ?
    • IP: *.aster.pl

      Gość: mevoy 22.09.09, 14:05 Odpowiedz
      Olek, pytanie: po co ciągnąć małe dziecko tak daleko? Jak przeczytasz własny
      post, ten fragment o przesiadkach, to chyba masz odpowiedź. Plus inna kuchnia,
      inna flora bakteryjna, zbyt ostre dla malucha słońce itd.
      Moja rada ;-): jak tak koniecznie chcecie w te tropiki i to już teraz, zaraz, to
      dziecko do babci i jedźcie sami. Albo wybrać coś pośredniego. Może Kreta? Też
      ciepło, palmy się znajdą, a dzieciak się (i was) nie wymęczy.
    • IP: *.adsl.inetia.pl

      Gość: robin 22.09.09, 18:39 Odpowiedz
      Zastanów się dobrze nad tym co planujesz zafundować swojemu dziecku, a przede
      wszystkim sobie. Podróż to najmniejsze z zagrożeń. Rozwolnienie i odwodnienie i
      to w rejonach gdzie szpitale są rzadkie, drogie i nawet dorośli miewają poważne
      problemy gastryczne.... Może się nic nie stać, ale jest też ryzyko zainfekowania
      dziecka chorobami o których nie masz pojęcia (np. malaria tyfus, że o
      najbardziej znanych wspomnę tylko). Zdecydowanie odradzam. Jeśli już chcesz, a
      jest to pierwsza podróż w tropiki, to najpierw pojedźcie sami i zobaczcie jak
      taka podróż i pobyt wygląda.
    • 22.09.09, 19:33 Odpowiedz
      Aż dziw, że nikt jeszcze nie wysunął koronnego w takich sytuacjach
      argumentu pt. "po co jechać przecież dziecko nic nie zapamięta..."
      Ja Ci powiem, że jeżeli dobrze przygotujesz się do tej podróży to
      nie widzę problemu by jechać. Tyle tylko, że nie wiem czy akurat z
      biurem podróży i to takim jak Itaka...

      ----------------------------------------------------------------
      Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie
      zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
      Mark Twain
      • IP: *.aster.pl

        Gość: mevoy 22.09.09, 20:28 Odpowiedz
        grodek75, to, że "dziecko nic nie zapamięta" to w tym wypadku jest raczej
        argument za niż przeciw. Nie zapamięta ewentualnych kłopotów z żołądkiem i
        męczącej podróży i czego tam jeszcze.
        Ja się tylko pytam PO CO? Po co tłuc się z malcem kilkanaście godzin samolotem i
        potem, jak sam olek pisze, prawie nie ruszać się z hotelu? Gdzie sens? Żeby
        zdjęcia z Indii/Kenii/SriLanki znajomym pokazywać? Żeby zaliczyć egzotyczny
        kraj? No bo nie mówcie mi, że chodzi o pokazanie świata trzylatkowi. Jakiego
        świata? Hotelowego? Żeby nie czuć ograniczeń, wynikających z posiadania małego
        dziecka? One i tak będą, choćby przez to, że na safari raczej z maluchem nie
        pojedziecie. A jak dostanie sr..czki to i tak kilka dni urlopu z głowy ;-)
        Chyba że olek wygrał wycieczkę w jakimś konkursie i druga taka okazja może mu
        się już w życiu nie zdarzyć, to inna sprawa :-)
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: olek 22.09.09, 20:36 Odpowiedz
          odpowiadam ci dlaczego:
          bo lubię egzotykę, coś nowego. Największym obciachem dla mnie jest
          wyjazd do Egiptu, Turcji lub Tunezji.

          i najważniejsze: postanowiłem że zawsze będę zabierał swoje dzieci
          razem ze mną na wycieczki.

          ostrzegacie mnie przed zatruciami: w takim razie wezmę to pod uwagę
          i dokładnie przeanalizuję temat pod tym względem.

          piszesz " dobrze że nie zapamięta trudów podróży"-> a ja na to:
          dobrze że jak podrośnie nie będzie sobie zdawał sprawy jakim trudem
          było wychowanie syna, które trwało lata a nie raptem 15 godzin-
          czyli tyle ile lot
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Edyta 22.09.09, 21:37 Odpowiedz
            > bo lubię egzotykę, coś nowego. Największym obciachem dla mnie jest
            > wyjazd do Egiptu, Turcji lub Tunezji.

            Czyli chcesz wymęczyć dziecko, żeby się polansować :-) Super.
            Nie wiem, co jest obciachowego w wyjazdach do wymienionych przez ciebie krajów.
            Byliśmy z dziećmi na kilkunastu wyjazdach, np. w Tunezji już 4 razy i jeszcze
            nam tam sporo do zobaczenia zostało. Ale nie jeździmy dla lansu, jeździmy, bo
            lubimy zwiedzać, poznawać klimaty i uczyć dzieci świata.
            A jak już się upierasz przy długim locie to wybierz raczej Dominikanę
            (poplażujesz i poszpanujesz), albo Kubę - tu, gdybyś jednak zapragnął zobaczyć
            coś poza hotelowym basenem i barem, wrażeń ci nie zabraknie. A zagrożeń
            zdrowotnych dużo mniej niż na Sri Lance, w Kenii czy w Indiach.
            • IP: *.dynamic.gprs.plus.pl

              Gość: olek 22.09.09, 22:15 Odpowiedz
              ok. źle to nazwałem: te kierunki są dobre ale poza sezonem i w last minute: ceny
              rewelacyjne.

              Ja porównuję w ten sposób: jeśli za Egipt mam zapłacić 10 tysiecy to wolę
              dopłacić 4 i lecieć w egzotykę.
              Obciach pod tym względem, że wstyd wydać taką kasę na tak bliski kierunek
              • IP: *.chello.pl

                Gość: XYZ 23.09.09, 20:41 Odpowiedz
                Obciachem dla mnie jest wyjazd w "egzotykę" polegającą na zwiedzaniu
                hotelu i "kilku kilometrów obok" :D
              • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

                Gość: edyta 12.10.09, 20:17 Odpowiedz
                czytałam wiele snobistycznych na tym wątku opinii ale tę zaliczam do
                najniższej klasy - obciach lecieć w bliskie kierunki?? Jesli
                człowiekowi zalezy na wartościach pt poznawanie nowego, zwiedzanie
                to chyba obojętne ile kilometórw przeleci! pod nosem też
                pięknie...czy wyznacznikiem braku obciachu jest odległość? co za
                bzdura. musz sobie to gdzież zapisać bo nikt mi nie uwierzy gdy będę
                chciałą o tym opowiedzieć. Podróże i rzyjemność z nich płynąca
                wprost proporcjnalna do odległości. Ale numer. Człowieku biedne to
                twoje dziecko naprawdę. A lec na bali z przesiadkami będzie długo i
                modnie- znajomi będą pełni podziwu jaki jesteś super rodzic a
                dziecko tramp i podróżnik od małego - mile weź na malucha z takim
                podejściem za jakś czas do okoła świata skoczycie za free
          • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

            Gość: asik 24.09.09, 15:23 Odpowiedz
            Gość portalu: olek napisał(a):

            > odpowiadam ci dlaczego:
            > bo lubię egzotykę, coś nowego.

            Szczyt egoizmu!!! bo JA lubię to cała rodzina ze mną musi tam być.
            A żeby spędzić czas z dziećmi nie trzeba wyjeżdżać, tym bardziej tak daleko.
          • IP: *.dynamic.gprs.plus.pl

            Gość: cleo 11.11.09, 15:09 Odpowiedz
            Sorry, ale innego określenia nie znajduję, a i to jest dość
            delikatne. Turcja? Egipt? Obciach? A byleś tam kiedyś buraku? Egipt
            oferuje kilkutysiącletnią kulturę do dotknięcia, poczucia, w Egipcie
            możesz przezyć podróż swego zycia, no ale nie kilka km od hotelu z
            All Inclusive. Turcja jest jedym z najbardziej niesamowitych krajów
            naszego regionu, poczytaj najpiewr o Stambule i zabytkach jakie
            oferuje ten kraj, a potem pisz takie buraczane bzdury. Dawno nie
            spotkałam takiego ćwoka, sorry.
            Obciach to korespondencja z Tobą, i współczuje dziecku bo wychowasz
            je na takiego samego "lubiącego tropiki" "obieżyświata" jak Ty.
            Wszystko to z przekąsem, gdybyś nie wyczuł.
            Nie uszanujesz Egiptu, Turcji i tej kultury, to nic nie uszanujesz,
            chcesz szpanować kasą, to leć na orbitę, jeśli Cię stać, tym
            najkepiej zaiponujesz podobnym Tobie podróźnikom.
            Biedne dziecko to Twoje dziecko,
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: olek 22.09.09, 20:32 Odpowiedz
      grodek 75:
      wiem, że dziecko nic nie zapamięta. Ale chodzi o spędzenie czasu
      razem. Termin jest sylwestrowy więc na własną rękę nic nie wskóram w
      tym okresie.
      A co w sprawie tej ITAKI ?? mogą być aż takie nieprzyjemności ? tzn
      sprawa wygląda tak: zakupiłem inną wycieczkę w Itace ale chce ją
      zmienić i powiem szczerze po problemach jakie stawiają mi na swojej
      drodze ( kiedys opiszę ) wiem że już następnym razem z ich usług nie
      skorzystam- poprostu najważniejsze dla nich to podpisanie umowy,
      wtedy t już z ich usług ni jak możesz zrezygnować.

      robin:
      rozwolnienie, odwodnienie. Ale jeśli dziecko będzie piło tylko wodę
      z butelek ?? byłem w zeszłym roku w Tajlandii i było naprawdę dużo
      maleństw ze swoimi rodzicami. Przecież turyści jakoś tam jeżdzą i
      nie słychać jako by masowo wymierali-> dodam iż jestem zdecydowany
      na Sri Lankę. Kenię odrzucam ze względu na profilaktykę
      antymalaryczną
      To też nie moja pierwsza podróż w te rejony więc wiem jakiego czego
      mogę się spodziewać -> byłem w Birmie i Tajlandii
      czy coś aż tak strasznego może się stać jeśli będziemy tylko w
      okolicach hotelu ? będziemy pić tylko wodę z butelek ? dziecko
      będzie miało swoje posiłki przywiezione z PL ??

      mevoy:
      teraz, zaraz: nie chcemy, tylko sylwestra wchodzi w grę. Pozatym
      wyjeżdzamy w lutym na prawie 3 tygodnie do Tajlandii i malucha nie
      zabieramy: nie chcemy nadwyrężać babć :)
      • 22.09.09, 21:11 Odpowiedz
        To weź jeszcze pod uwagę malarię, we wszystkich tych krajach ona występuje.
        Zresztą w Indiach to sporo różnych chorób jest dziwnych :)
        Jeśli pytasz innych o sens takich wyjazdów, to nie dziw się że ktoś Ci je odradza.
        Ja wybieram teraz tylko wyjazdy z małym synem maks. do 3 godzin lotu.
        Zostaje mi obciachowa Hiszpania, Turcja czy Grecja, tropiki zaliczałem wcześniej
        sam i sam się faszerowałem lekami na malarię lecąc np. do Kenii.
        Można wszystko, nie ma problemu, jeśli chcesz to leć.
        Ja póki co zabieram swojego syna na obciachowe wakacje na Korfu :)
        Pozdrawiam
        --
        www.panoramio.com/user/279993
        voyager747.fotosik.pl/
      • 22.09.09, 21:35 Odpowiedz
        Gość portalu: olek napisał(a):
        grodek 75:
        wiem, że dziecko nic nie zapamięta. Ale chodzi o spędzenie czasu
        razem.


        Nie zrozumiałeś mnie. Ja jak najbardziej popieram wyjazdy z dziećmi.
        Właśnie z powodu, który wymieniłeś. 3 tygodnie temu wróciliśmy z
        wyprawy do USA z 2 letnim synkiem. I wyjazd był wspaniały, a
        kłopotów z dzieckiem nie mieliśmy żadnych. Już zaczynamy planować
        kolejny wyjazd...

        A co w sprawie tej ITAKI ?? mogą być aż takie nieprzyjemności ?
        tzn
        sprawa wygląda tak: zakupiłem inną wycieczkę w Itace ale chce ją
        zmienić i powiem szczerze po problemach jakie stawiają mi na swojej
        drodze ( kiedys opiszę ) wiem że już następnym razem z ich usług nie
        skorzystam- poprostu najważniejsze dla nich to podpisanie umowy,
        wtedy t już z ich usług ni jak możesz zrezygnować.


        Na Itakę nie zdecydowałbym się z powodów, które sam wymieniłeś
        powyżej, oraz dlatego, że egzotyka w rodzaju Sri Lanki jest w ich
        wypadku mocno ryzykowna. To jest niestety wciąż nisza w polskich
        biurach podróży, a co za tym idzie organizacja jest amatorska. I
        ryzyko wpadki nieporównanie większe niż w wypadku zachodnich biur.
        Mając alternatywę w pstaci Itaki, Triady, Eximu, etc. wolałbym
        zorganizować sobie ten wyjazd sam...
        Pozdrawiam,
        ----------------------------------------------------------------
        Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie
        zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
        Mark Twain

        www.panoramio.com/user/2266955
        • 22.09.09, 22:00 Odpowiedz
          A ja z kolei byłem 6 razy z Itaką ( w tym na Bali ) i zawsze było ok.
          --
          www.panoramio.com/user/279993
          voyager747.fotosik.pl/
        • 22.09.09, 22:03 Odpowiedz
          Grodek...gdzie Ty porownujesz Usa do kierunkow obranych przez kolege?
          No wez,ze chlopie przemysl.
          Czytalam Towje posty,raczej na safari sie nie udawales,w dzungle
          itp.chyba ze zakupow w stanach czego zazdroszcze,bo niedopchnelam
          sie teraz.
          Z synem wybralam sie a Bali jak mial 2,7 roku.Dla mnie bosko,ale
          bylismy tam 2 tyg.czasu sporo,wyspa mala.Nie powiem,ze odpoczelam a
          maxa,bo to sporo czasu bylo.
          A tam takie zalorzenia ze hej.
          Sporo zwiedzania bedzie
          • IP: *.dynamic.gprs.plus.pl

            Gość: olek 22.09.09, 22:13 Odpowiedz
            czyli jak już to Bali ?
            a jak dawaliście sobie radę z wyżywieniem ponieważ wszystkie tamtejsze hotele
            mają tylko śniadania.

            Bali chyba odpada bo to pora monsunowa w okresie świąt :( jakie są twoje
            doświadczenia w tym terminie ??
          • 22.09.09, 22:15 Odpowiedz
            naszaheidi napisała:
            Grodek...gdzie Ty porownujesz Usa do kierunkow obranych przez kolege?
            No wez,ze chlopie przemysl...


            Ni chodzi mi o kierunek. Dostrzegam różnicę. Chodzi mi o negowanie
            sensowności odbywania dalekich podróży z dziećmi. A pojawiło się tu
            ono...
            Ja nie oceniam kraju, kierunku, etc. To indywidualna sprawa każdego.
            Ja lubię "cywilizację", ktoś inny może lubić dżunglę. Każdy musi sam
            ocenić czy podróż ma sens i jest bezpieczna. Chodzi o zasadę zgodnie
            z którą niektórzy udowadniają wszem i wobec, że z dzieckiem nie
            powinno się ruszać dalej niż nad polskie morze do ukończenia przez
            nie 12 roku życia. Bo nie zapamięta, bo się zmęczy, rozchoruje,
            będzie uciążliwe dla innych. Jak piszesz odwiedzasz to forum, więc
            wiesz że to dość częsta opinia. I tylko o to mi chodziło...
            Pozdr,

            ----------------------------------------------------------------
            Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie
            zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
            Mark Twain
            • IP: *.icpnet.pl

              Gość: Nika 23.09.09, 07:20 Odpowiedz
              Ja byłam z 2 letnim dzieckiem na Dominikanie, rok pozniej polecieliśmy na Kubę.
              Indie, Kenię z synkiem na razie sobie odpusciłam - jak dla mnie zbyt wiele
              potencjalnych zagrożeń i mówiąc wprost zbyt brudno.
              Z tym ze zarowno na Dominikanę jak i Kubę leciałam rejsówką - więcej miejsca,
              samolot przystosowany do dłuższego przelotu, lepsza obsługa, łożeczka dla
              dziecka itp. Na charter bym się nie zdecydowała, na średnie biuro też nie.
              • IP: 212.126.10.*

                Gość: m 23.09.09, 10:55 Odpowiedz
                każdy robi jak chce ale nawet lekarze proponują się zastanowić nad sensownością
                takiego wyjazdu. Może warto wybrać między egoistycznym " lubię tropiki" a
                zdrowiem dziecka, którego w Polce nie da się przewidzieć prawda? Wszystko zależy
                od warunków tam na miejscu. No ale pewnie znajomi latają to nie wypada też nie
                lecieć. Może warto poczekać jak dziecko podrośnie i wybrać na razie taką
                obciachową Kretę, Korfu...Biednie czasem są te dzieciaki. No ale każdy powinien
                wiedzieć co robi.
              • IP: *.chello.pl

                Gość: XYZ 23.09.09, 20:47 Odpowiedz
                Ani na Dominkanę ani na Kubę nie trzeba się szczepić na ospę i żółtą
                febrę ani zażywać lekó antymalarycznych. Lecąc z malutkim dzickiem
                trzeba i zaszczepić dziecko. Moze lepiej z lekarzem porozmawiać,
                jednak jak zanm życie i lekarzy to powiedzą by jak się nie musi to
                nie jechać.
                Ja proponowałbym tą Dominkanę, Meksyk (Cancun), Brazylię, Bali,
                Wietnam. W odległości kilku km od hotelu nic w takich krajach nie
                grozi.
                • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: naszaheidi 23.09.09, 22:18 Odpowiedz
                  Na marginesie,to na zoltaczke bylismy szczepieni,ale to przy okazjii
                  wyjazdu a Sri Lanke rok wczesniej.Teraz zaszczepie corke,bo zawsze
                  to pewniej.
    • IP: *.acn.waw.pl

      Gość: katanus 25.09.09, 05:25 Odpowiedz
      tydzien po 3-ich urodzinach synka pojechalismy do Indii - Goa,
      wyjazd rewelacyjny, maly do tej pory pamieta ocean, jazde na sloniu,
      kapiel w wodospadzie i kilka innych atrakcji,
      nie szczepilismy sie na nic, bo to byl last, kupiony 1 tydz. przed
      wylotem (oczywiscie syn mial standartowe szczepienia - zółtaczka,
      mienigokoki, pneumokoki i caly kalendarz szczepien),
      do tej pory (1,5 roku temu) wspominamy jako najlepszy wyjazd,
      i jeszcze maly sekret - jak syn byl maly zawsze zabieralismy ktoras
      babcie ze soba (sponsorujac taki wyjazd) - dla babci atrakcja, a dla
      nas czasami chwila oddechu;
      aha, sniadania w hotelu, obiady i kolacje w knajpce na plazy;
      warto tylko poczytac na roznych travelcheckach, itp, opinie o hotelu
      przed wyjazdem;
      teraz mysle o Kenii, ale tam jednak trzeba sie zaszczepic i troche
      mam przed tym opór (nie do konca wierze w szczepienia, a z drugiej
      strony nie chce dziecka narazac)
    • 26.09.09, 23:20 Odpowiedz
      Jeśli nie chcecie zwiedzać, to po co Sri Lanka? Jaka jest różnica między hotelem na Sri Lance, a hotelem w Egipcie? Sorry, ale niezbyt to dla mnie jasne. Cały sens egzotycznych wyjazdów polega na tym, że człowiek dużo jeździ i zwiedza. Plażę i słońce można mieć za mniejsze pieniądze znacznie bliżej niż na Dalekim Wschodzie.
      Na Sri Lance w głębi lądu występuje, co prawda niezbyt duże, zagrożenie malarią. Dla mnie to był wystarczający argument, ale ja zawsze aktywnie zwiedzam. Swoim zdrowiem mogę ryzykować, ale dziecka nie. Dopiero teraz, gdy moje dziecko ma prawie 5 lat, zdecydowałem się na zakup Malarone Junior i na wyjazd w strefę malaryczną.
      Poza tym, jak pisał Grodek, polskie biura podróży stawiają pierwsze kroki w przypadku tych kierunków, więc zdarzają im się wpadki. Nie lepiej kupić sobie samemu bilet lotniczy i pojechać w świat niż dawać zarobić nie do końca pewnym pośrednikom?
      • IP: *.acn.waw.pl

        Gość: katanus 27.09.09, 09:51 Odpowiedz
        Tylko ze w Egipcie od grudnia - zimne morze, a i czesto podgrzewane
        baseny (np. wg oferty TUI) - wcale podgrzewane nie sa !!!
        A tu placisz +/- 3.000 zł wiecej za wyjazd 2+1 i masz wszystko.
        • IP: *.as.kn.pl

          Gość: Paweł Z. 27.09.09, 19:30 Odpowiedz
          To jedź na Kanary. Tam też są podgrzewane baseny. A czy podgrzewany, czy nie, to
          zawsze można się dowiedzieć, np. od tych, którzy już tam byli. Katować siebie i
          dziecko podróżą i jeszcze wydawać kasę, żeby w końcu nic nie zobaczyć - to dla
          mnie nie ma sensu.
    • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

      Gość: Wladimir 03.10.09, 22:13 Odpowiedz
      ludzie latają z dzieciakami po całym świecie. Praktycznie na każdym
      rejsie spotyka sie przynajmniej jedną rodzinkę z małym bobaskiem
      (i wszystko zależy od tego jaki dzieciaczek jest na codzień).
      • IP: *.chello.pl

        Gość: turysta 03.10.09, 23:44 Odpowiedz
        w Indiach czy Kenii też jest dużo dzieci... miejscowych :)
        • IP: 136.8.152.*

          Gość: agbr 07.10.09, 10:54 Odpowiedz
          ja byłam w tym roku na Sri Lance z Tui, ale lecieliśmy jako
          dołaczeni do samolotu wyczarterowanego przez Itake, bo ich było
          więcej. Itaka miała taki sam objazd jak my z Tui i mijalismy się w
          zwiedzanych zabytkach. W hotelu bylismy tym samym i wracalismy
          razem, wiec wydaje mie się, że opinie negatywne są niesłuszne.
          Właśnie z Itaki była para z małym dzieckiem takim ze dwa latka. Całą
          podróż w obie strony dziecko przepłakało, na wyjeździe pare dni
          przesiedzieli w pokoju, bo miało biegunkę. Wracaliśmy od wyjazdu z
          hotelu, do wylądowania na lotnisku 24h, bo samolot się popsuł na
          lotnisku w cyprze i było opóźninie. Ten dzieciak się umęczył, ze
          szok. Większość była zniesmaczona, że z tak małym dzieckiem byli. A
          napisał tu ktoś, że czym sie różnią hotele na Sri Lance czy w
          Egipcie. Zgadzam się z tym, moze roślinność, a więc ogrody
          ładniejsze na Sri Lance, ale hotel to hotel, a z małym dzieckiem nie
          pozwiedzasz, to poco jechać w taki tropik. Klimat jest ciężki dla
          europejczyka, bo wilgotno bardzo, poruszac się ciężko, bo po paru
          krokach lesteś zlany potem, a tu jeszcze małe dziecko. Chorób aż tak
          duzo nie ma, zagrożenie malaria, to jak byś po dżungli chodził, ale
          jak bylismy przed wyjazdem u lekarza chorób torpikalnych, to
          powiadał właśnie ze Sri Lanki przypadek, że rodzice pojechali z
          dzieckiem tam własnie, a byli przeciwnikami szczepień i o mało co
          nie zabili własnego dziecka, bo zachorowało tam na Ospę i po
          powrocie ledwo co uratowali je tu w Polsce.
          • IP: 136.8.152.*

            Gość: agbr 07.10.09, 10:56 Odpowiedz
            a w Turcji byłam w hotelu, gdzie było dużo dzieci, duzo było w
            samolocie i mi się to podobało. Ale 2,5h podrózy to nie kilkanascie.
            • IP: *.chello.pl

              Gość: jaszczur 07.10.09, 19:08 Odpowiedz
              Co ospę????
              czarną???
              Toż to brednie bo nie występuje od dawna.
              Fakt choroby można przywlec z różnych stron świata. Znajomych dziecko
              rozchorowało się bardzo ciężko po ugryzieniu muszki czy komara w Turcji. Dziecko
              było w bardzo ciężkim stanie leczone na hematologii bo nikt nie mógł stwierdzić
              co mu jest. Tak się dziwnie składa, że nasi lekarze rzadko mają styczność z
              chorobami tropikalnymi więc był problem z właściwą diagnozą. Po kilku tygodniach
              rozpaczy rodziców młody lekarz znalazł przyczynę i pomogły właściwe antybiotyki.
              Dla mnie to nonsens tłuc się tak daleko z małym dzieckiem. Raz ono się umęczy,
              rodzice i współpasażerowie słuchający wycia przez kilkanaście godzin. Ale jak
              ktoś lubi no to cóż.
              Więc jak już chcesz to możesz spokojnie jechać na Sri Lankę. Hotele są
              przyzwoite. My byliśmy w 5 gwiazdkowym ale na własną rękę jeździliśmy i
              żywiliśmy się w miejscowych budach. Nie dopadły nas żadne niestrawności.
              Jedzenie jest bardzo ostre. W hotelach łagodniejsze pod turystów. All jest
              dziwne. Plaże są odgrodzone płotami drewnianymi od plaży. Plaże są publiczne i
              pełno na nich nachalnych sprzedawców. O kąpieli w oceanie zapomnij. Tam są
              bardzo silne fale i prądy. Malarii tam nie ma. Tak nam wszyscy mówili na
              miejscu. Nawet rezydentki. Kilkanaście lat temu był ostatni przypadek. Byliśmy w
              lutym i mnie osobiście ani jeden komar nie ugryzł. Byłam na objeździe z Triadą i
              było rewelacyjnie. Nie masz więc co się obawiać wyjazdu z Itaką bo w tych samych
              samolotach i hotelach się ląduje.
              • IP: 136.8.152.*

                Gość: agbr 12.10.09, 16:40 Odpowiedz
                na odrę przepraszam
                • IP: 195.245.213.*

                  Gość: Ella 12.10.09, 18:01 Odpowiedz
                  Odradzam tak daleką wyprawę choćby tylko przez 15 godzinną podróż.
                  Ostatnio leciałam nocnym czarterem z Teneryfy czyli 5,5 godziny z
                  drącą się 2 letnią dziewczynką. Koszmar - dla dziecka, rodziców i
                  wszystkich wokół.
                  Tak jak ktoś już napisał w bliskiej odleglości są fajne miejsca,
                  gdzie bezpiecznie można zabrać małe dziecko.
              • IP: *.mofnet.gov.pl

                Gość: agatka 21.10.09, 08:43 Odpowiedz
                Jak to zapomniej o kąpielach w oceanie? Byliśmy w lutym br w
                Bentocie, i kąpiele były cudowne, woda czysta ciepła i wspaniałe
                fale. Niebezpieczne jest pływanie w oceanie, oddalanie się od brzegu
                ale nie zabawa na falach blisko brzegu. Polecam hotel Serendib,
                chyba że ktoś jedzie po luksusy, bo tam ich nie znajdzie ale hotel
                jest kameralny, klimatyczny, taki kolonialny z przemiłą obsługą i
                pięknym zadbanym ogrodem. I nie widziałam w okolicy żadnych płotów
                na plaży.
          • IP: *.mofnet.gov.pl

            Gość: agatka 21.10.09, 08:37 Odpowiedz
            W lutym br byliśmy na Sri Lance z 1,5 synkiem z Itaką. Same plusy!
            Owszem lot 12 h z międzylądowaniem ale wszystko do zniesienia. Mały
            był absorbujący ale tak samo byłoby w podróży pociągiem na trasie
            Szczecin-Przemyśl. Hotel, pogoda, morze, jedzenie i tubylcy - super!
            Dla synka mieliśmy swoje jedzenie w słoiczkach, zabezpieczaliśmy się
            przed komarami, na dłuższe wycieczki jeździliśmy na zmianę tak żeby
            nie brać małego, na bliższe tuk-tukiem razem. Mały był zachwycony,
            spał, jadł i bawił się. Wszystko zależy od nastawienia i
            przygotowania do wyjazdu. Wiadomo, że jadąc z dzieckiem nie ma co
            liczyć na spanie w samolocie, a innymi pasażerami i tym czy
            będą "zniesmaczeni" bym się nie przejmowała, chociaż nasz synek
            akurat nie płakał. Malkontenci niech siedzą w domu a reszta niech
            się dobrze przygotuje do wyjazdu i rozpatrzy wszystkie za i przeciw
            wybierając kierunek. Wszystko jest dla ludzi. Z biura jesteśmy
            zadowoleni i w tym roku wybieramy się z Itaką do Kenii, chociaż im
            więcej wiem o szczepieniach i lekach które należy przyjąć coraz
            bardziej się obawiam. Kto wie, może skończy się na zmianie
            destynacji...
            • IP: 64.211.40.*

              Gość: travelka 21.10.09, 13:48 Odpowiedz
              Absolutnie nie jestem wrogiem podróży z dziećmi ale ciekawy jest
              cały świat, ten bliższy i ten dalszy.
              Mam więc zawsze pytanie po co?
              Po co lecieć z małym dzieckiem w podróż tak daleko?
              Czy wrócisz z nim tam jak będzie starsze i więcej skorzysta? ( może
              w jego dorosłym życiu nie będzie go na to stać?)
              Czy w trakcie podróży też mówiłaś jest super?
              Jesteście odpowiedzialni, to widzą, chociażby po tym, że na dalsze
              wycieczki jeździliście osobno, bez dziecka ale czy nie przyjemniej
              byłoby razem w komplecie za parę lat?
              Ja wiem, że falnie jest się pochwalić taką a nie inną podróżą i
              pochawalić dzielne dziecko. rozsądkiem też warto się chwalić.
              Od razu dla przeciwników tej wypowiedzi powiem że zwiedziłam z
              dzieckiem pół świata tego bliższego i dalszego więc wypowiedź wynika
              z rozsądku nie zazdrości. Podróżujemy od kilkunastu lat 2-3 razy w
              roku a przy częstym podróżowaniu nie sposób uniknąć przykrych
              przygód. |Wiem co się może wydarzyć i dlatego podchodzę w taki a nie
              inny sposób..

              • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                Gość: edyta 24.10.09, 22:23 Odpowiedz
                naczytalę tego wszystkiego i zgłupiałąm. zapłąciłam zaliczkę na
                wyjad do kenii z dziec mi w wieku jak w tytule i nie wiem czy jestem
                podłą wyrodną matką ...czy faszerować dzieci malarone.nie wiem co
                robić? mamy szczepienia na żółtaczki i dzieci na wszelkie inne poza
                żółta febrą. Maż kompletnie nie chce słyszeć o malarone, ja się boje
                podać to dzieciom i chyba już mam dość myśli o kenii
                • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: travelka 25.10.09, 08:22 Odpowiedz
                  Dlatego ja jak jechaliśy do Keni nikomu nie pokazałam ulotki i nie
                  było dyskusji ( braliśmy Lariam, który uważany jest za jeszcze
                  bardziej niebezpieczny). Malaria jest znacznie bardziej gorsza niż
                  działania uboczne leków. Znam takich co nie brali profilaktyki bo
                  byli ''mądrzejsi'' i niestety żle się do dla nich skończyło.Nikomu
                  nic nie było, łącznie z nastoltnim synem ( wtedy 13). Spotkaliśy ta
                  innych ludzi dzieći w podobnym wieku i też bez działań ubocznch.
                  • IP: 95.108.27.*

                    Gość: illa 05.11.09, 09:24 Odpowiedz
                    Polecam doxycyklinę - duuuuuużo taniej niż malarone, trzeba dłużej brać (do 4
                    tygodni po powrocie), ale to oswojony antybiotyk i skuteczny. Bez widocznych
                    efektów ubocznych, trzeba tylko pamiętać o łykaniu na pełny żołądek, inaczej
                    mocno mdli. Zanotowałam na ostatnim wyjeździe ok. 10 ugryzień komarów (mimo
                    miejscowych i przywiezionych repelentów), w malarycznej porze dnia, i naprawdę
                    nie warto jechać z nadzieją, że nic nas nie ugryzie. Profilaktyka malaryczna to
                    niekoniecznie malarone, ale nie warto jej zaniedbywać.
                    • IP: 64.211.40.*

                      Gość: travelka 05.11.09, 12:40 Odpowiedz
                      Nie powinna dawa takich porad. Doxycyclina nie jest najlepszá
                      profilaktyká na ten rejon ( raczej w Azji). Dlugotrwałe stosowanie
                      nie jest wcale bezpieczne i często prowadzi do wielu powikłań. Poza
                      tym wywołuje reakcje fototoksyczne i przyjmując ją nie należy
                      przebywać na słońcu.
                    • IP: *.aster.pl

                      Gość: :-o 09.11.09, 20:43 Odpowiedz
                      Doxycyclina 4 tygodnie po powrocie + powiedzmy 2 na miejscu = 6 tygodni
                      bezustannego brania antybiotyku, wyjaławiającego organizm, a niekiedy dającego
                      tak silne uczulenie, że w szpitalu można wylądować albo dostać zapaści. No
                      świetna rada! Za to parę groszy można zaoszczędzić, nie?
                      Sorry, ale powiem wprost: warto czasem puknąć się w głowę, albo chociaż zmienić
                      lekarza, zanim się takich beznadziejnych rad zacznie udzielać.
            • IP: *.adsl.inetia.pl

              Gość: Elol 09.11.09, 17:49 Odpowiedz
              Agatko trochę kultury, nie jesteś sama w samolocie i to jak sie
              spędzi kilkanaście godzin w locie ma duże znaczenie, więc pomyśl o
              innych, tu czy ktoś jest malkontentem nie ma nic do rzeczy. Tylko
              idioci zabieraja dzieci w kilkunastogodzinną podróż. Jak wracaliśmy
              z Tajlandii cały samolot kichał i kaszlał,a dla malutkiego dziecka
              takie zarazki mogą być zabójcze zwłaszcza w dobie ptasich i
              świńskich gryp. Ale to wasze dzieci i jak złapią jakąś denge to
              tylko wasza wina i wasze sumienie. Ja NIGDY nie traktuje cudzych
              dzieci i ich rodziców na wyjazdach ulgowo.
    • IP: 83.238.128.*

      Gość: ja111 26.11.09, 13:19 Odpowiedz
      Jaka egzotyka i cos nowego? a co chcesz nowego i egzotycznego mieć w
      pobycie wypoczynkowym 2 tyg w hotelu? Abstrachując od tego
      generalnie wiele ludzi jeździ i trzeba się inaczej zorganizowac i
      przygotować niz dorośli. A obciach to dla mnie ( nie liczą Ciebie
      teraz bo w grę wchodzi mały pasażer)leżenie plackiem 2 tyg i nie
      wytknięcie nosa poza hotel ja była m w obciachowej Turcji tydzień
      zwiedzania i tydzień pobytu i zobaczyłam ogrom ciekawych miejsc
      łącznie z nurkowaniem quadami itp. żadnego obciachu nie widzę. A
      dodam że jeżdżę w różne miejsca.
    • IP: *.toya.net.pl

      Gość: ggg 15.03.10, 10:27 Odpowiedz
      Z czystym sumieniem polecam SRI Lanke - byliśmy z 14 miesięcznym dzieckiem 2 tyg
      (grudzień/styczeń). Jedyny minus to przelot 13h z międzylądowaniem w Bahraju -
      ale pediatra dał nam kropelki z melisa i wszystko było ok.
      • IP: *.n.ae.katowice.pl

        Gość: gosc 15.03.10, 12:53 Odpowiedz
        ale twoj dziaciak sie darl cala podroz
        • IP: 212.126.10.*

          Gość: lulu 15.03.10, 13:17 Odpowiedz
          ludzie o czym tu pisać. O mówiąc najoględniej braku rozsądku. Chcą faszerować
          dzieci lekami to niech faszerują, chcą się męczyć w samolocie i na urlopie
          proszę bardzo. Współczuję tylko pasażerom. Sama byłam świadkiem jak mama jednego
          płaczącego 2-3 latka nie wiedziała co jak uciszyć malca i błagała stewardesę o
          pomoc bo ludzie tak na nią patrzyli jak by chcieli ją zlinczować. Jak
          skomentowała stewardesa( na zapleczu) dziecko na pokładzie nie będę cytować. Do
          wyrodnych rodziców nic nie dotrze prócz własnego chcę jechać i już. Biede te
          dzieci które i tak nic nie pamiętają.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.