Dodaj do ulubionych

Marcin Gienieczko, podróżnik, laureat wyróżnien...

IP: *.ibd.gtsenergis.pl 13.11.09, 09:10
Treść postu jest niedostępna.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Dybol IP: *.szczecin.mm.pl 15.02.10, 23:40
    Zacząłem szperać w internecie o Panu Gienieczko po przeczytaniu jego
    książki i nabraniu pewnych podejrzeń. Będę pisał o faktach z
    książki.
    1.Są tam trzy zdjęcie bystrzy Grand Rapids opisanych jako kolejne, a
    tymczasem są to identyczne zdjęcia, z tą różnicą, że jedno jest
    przybliżone, inne zaś zrobione z innym czasem wywołania.
    2. Pisze o falach na jeziorze o wysokości 8m. Wiem, że na dużych
    akwenach fala może nieźle się rozbujać, ale na Bałtyku fala w czasie
    sztormów dochodzi do 9 m ! Autor opisuje nawet barkę spotkanego
    kanadyjczyka, który opowiadał, że fala zalewała mostek. Podaje on
    wymiary tej łodzi 102 m dł., 25 m szer. , 10 m wys. Żeby było
    ciekwiej jest dalej załączone zdjęcie tej barki. Ma góra 50 m dł. ,
    a szer. 10 m.
    3. Na zdjęciu na stronie 368 w tle na brzegu stoi inne kanoe. O
    innych podróżnikach spotkanych na trasie wspominał, ale w tym
    miejscu książki ponoć płynął sam.
    4. Trzeba mieć nielada tupet, żeby mając za sponsora markę Alpinus,
    na zdjęciu nosić polar z napisem Campinus.


    Podsumowując, mam bardzo duże wątpliwości co do autentyczności
    opisów przedstawionych przez autora oraz co do jego dokonań
  • Gość: magda IP: 109.246.31.* 21.03.10, 13:13
    wlasnie usiluje skonczyc lekture ksiazki Pana Gienieczko i musze przyznac,ze
    zarowno styl autora pozostawia wiele do zyczenia (niesamowite,ze dziennikarz
    moze pisac w tak niekonsekwentny sposob!) jak i fakty przez niego
    podawane,zaczelam sie zastanawiac w jaki sposob otrzymal on Kolosa,dobrze
    wiedziec,ze nie tylko ja mam watpliowsci...
  • Gość: p IP: *.aster.pl 05.05.10, 17:23
    O większego trudno zucha,
    Niż Gienieczko Burczymucha,
    Ja nikogo się nie boję,
    Choćby grizzli... to dostoję,
    Ja Syberię przebieżyłem,
    Ze dwie rzeki przekroczyłem,
    I choć przeszłem je mostami,
    Ale z mokrymi butami,
    Przepłynąłem rzekę McKenzie,
    Chomeini SAM mnie więził,
    Raz spłynąłem też Yukonem,
    Polskim Jackiem ja Londonem,
    Byłem nawet w Himalajach,
    Nie ma mowy tu o jajach,
    Everestu nie zdobyłem,
    Lecz Kanadyjczykom,
    To umożliwiłem,
    Za to drogi liczne,
    Nawet wspinaczkowe,
    Prowadziłem w Rumunii,
    Także całkiem nowe,
    Z Hemingwaya zachęty,
    Łowiłem ja merlina,
    Na byle przynęty,
    Ja wśród podróżników,
    Jestem bardzo znany,
    W sumie jestem najlepszy,
    A jak poważany,
    Komu zechcę to dam radę,
    Zaraz na ocean jadę,
    I nie będę ja Gienieczko,
    Jak nie przepłynę go łódeczką,
    I tak zuch nasz w internecie,
    Tym podobne bajki plecie,
    Raz sponsora bajerował,
    Myślał, że to głupia krowa,
    A tym czasem ta osoba,
    Się na rzeczy nieco znała,
    I wnet go zdemaskowała,
    Tak skończyły się pieniążki,
    Pozostały tylko książki,
    Bo gdy wyobraźnia chora,
    Zawsze wyjdzie szydło z wora.
  • Gość: rudy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.10, 10:38
    zastanawiam się na jednym. jak można pokonać dziką górską rzekę po
    paru treningach na Krutyni???

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.