Zazdroszcze wszystkim, ktorzy maja mile wspomnieni
a z objazdowek ze starszymi ludzmi. Ja przy swej ogromniej cierpliwosci i
poblazliwosci zawsze trafialam na marudzacych, wiecznie niezadowolone osoby w
wieku 50+. Nie byly to dalekie wojaze- Wegry, Chorwacja, Czarnogora, raczej
niedaleka Europa. Wedlug mnie ci ludzie spodziewaja sie takich warunkow i
okolicznosci jakie zastaja ich w codziennym zyciu czyli jakakolwiek
spontanicznosc jest zle widziana bo "tego nie bylo w planie", "jak teraz
pojedziemy do A to co bedzie jak nie zdazymy do B?" itd., itp. Jest to okropnie
irytujace:(Kilka razy nawet weszlam w dyskusje z takimi osobami a pozniej cala
wycieczka patrzyla na mnie wilkiem.
W zeszlym roku w Budapeszcie bylam z przyjaciolka i powiedzialysmy
przewodnikowi,ze my nie bedziemy z nimi zwiedzac, oddzielamy sie i w efekcie
wycieczke widzilaysmy tylko w hotelu na sniadaniach i obiadach. Byl to moj juz 3
wypad do Budapesztu, uwielbiam to miasto, ale dopiero rok temu zjadlam prawdziwy
wegierski gulasz, napilam sie Palinki, poznalam kilku swietnych wegrow:) i
wybawilam sie do rana w kilku topowy budapesztenskich klubow nocnych:) Takze ja
polecam zabrac sie z wycieczka, ktora zalatwi hotel, jedzenie a pozniej
oddzielic sie od reszty i zwiedzac po swojemu:)
Moi rodzice, ktorzy maja po 55 lat byli w zeszlym roku na obazjdowce po Wloszech
i Sycylii i wrocili oburzeni, bo ich rowniesnicy majac do wyboru Wenecje i
klasztor pojechali zwiedzac klasztor!:) No sorry, ale nigdy nie bedac we
Wloszech zrezygnowac z Wenecji na rzecz klasztoru chocby najpiekniejszego jest
moim zdaniem grzechem!
Rodzice po tej wyciecze stwierdzili,ze jada ponownie sami do Wloch bo nic dobrze
nie zobaczyli:)