Dodaj do ulubionych

Sky Club - ostrzeżenie!!! Hotel Platamon Palace

IP: *.home.aster.pl 18.08.10, 18:39
ROZDZIAŁ I – POKÓJ
Pokój w hotelu „cztero i pół gwiazdkowym”, jakim według Sky Club jest Platanom
Village okazał się małym, obskurnym pokoikiem w baraku, który nigdy nie
powinien być nawet nazywany hotelem. Pomieszczenie, w jakim się znaleźliśmy
było małe, wcale nie przestronne, jak było napisane w katalogu, z piętrowym
łóżkiem, które tylko powodowało, że miejsca było mniej, a nie było nam ono
potrzebne. Dodatkowo, okazało się, że zapobiegliwa obsługa wstawiła nam
rozwalające się łóżeczko dziecięce, w dodatku bez materaca, chociaż wyraźnie
zaznaczaliśmy w biurze podróży, że dziecka śpi z nami i żadne dodatkowe łóżko
nie jest potrzebne. Okno w tym „cztero i pół gwiazdkowym pokoju” zasłaniała
ciężka i w dodatku dawno nie wycierana metalowa roleta, którą na samym
początku przycięłam sobie palce. Funkcjonalność pokoju, o której napisano w
katalogu ograniczyła się wyraźnie do biurka i stojącej w przedpokoju szafy,
która posiadała tylko jedną półkę. Telewizor, faktycznie z jednym polskim
kanałem (chociaż z rozpiski, jaka leżała obok miały być cztery) nie odbierał
nawet jednego kanału poprawnie, tak jeśli chodzi o dźwięk, jak i o obraz.
Lodówka – minibar oczywiście pusta, żebyśmy z niej przypadkiem nie
skorzystali. Pokój od przedpokoju dzieliły odrapane przesuwane drzwi, którymi
nasz Syn przyciął sobie rączkę. Wygląd łazienki przebił jednak nasze najgorsze
koszmary: w łazience tak małej, że tylko jedna osoba mogła tam przebywać,
grzyb na ścianach, boiler pod sufitem (przypominam: jesteśmy w hotelu „cztero
i pół gwiazdkowym”), brodzik wysokości 4cm (byliśmy z dzieckiem, które jakoś
myć trzeba). Widok z okna na wysuszony trawnik, leżące na trawie kable i
drabinę, całą brudną od farby.
Widząc oczami wyobraźni siebie, przez dwa tygodnie mieszkających w tym baraku,
mając na szczęście nieco pieniędzy „na czarną godzinę”, udaliśmy się do
recepcji, celem negocjacji przeniesienia do budynku głównego, zwanego Platanom
Palace, który pałacem, jak się później okazało, jest tylko z nazwy (faktycznie
jest to największy, gabarytowo, hotel w Platamonas). Pani Rezydent uiściliśmy
kwotę 200 EUR i po pięciu godzinach oczekiwania, otrzymaliśmy przydział w
pokoju (czekaliśmy z półtorarocznym dzieckiem).
Pokój wyglądał lepiej niż ten w bungalowie, ale niestety nasze szczęście nie
mogło być pełne: prysznic ciekł na wszystkie możliwe strony, dwa wieszaki w
łazience wyrywały się ze ściany. Przez dwa tygodnie, mimo wielokrotnych
interwencji w recepcji, także prób załatwienia sprawy przez Panią Rezydent,
nie przyniosły rezultatu. Codziennie, około godziny 17 „kończyła się” ciepła
woda, nawet nie mieliśmy możliwości wykąpać o tej porze naszego Synka.
Zdarzyło się też pewnego ranka, że wody nie było w ogóle, a potem leciał tylko
wrzątek. Sprzątanie pokoju ograniczało się do ułożenia kołder, wanna nie była
umyta przez okres naszego pobytu ani razu. Pościel, ale tylko prześcieradła i
poszewki na poduszki, zmieniono po tygodniu, po dwukrotnej naszej interwencji
w recepcji, gdy to nie przyniosło efektu – interweniowaliśmy u Pani Rezydent.
Kołdry – jakie były w dniu pierwszym, tak pozostały w dniu ostatnim. Minibar
oczywiście pusty. Widok z balkonu na, nie sprzątany chyba od czasu wybudowania
hotelu, szklany dach recepcji (wg katalogu „wszystkie pokoje posiadają balkon
lub taras z fantastycznym widokiem na morze lub zalesione zbocza Olimpu”)
Przeraźliwy hałas, który do bardzo późnych godzin nocnych dobiegał z baru
(dochodowego po 23.00 bo płatnego), nie dawał spać ani nam, ani naszemu
Synowi, ani innym, jak się dowiedzieliśmy gościom.

ROZDZIAŁ II – PLAŻA
Plaża brudna, podzielona na dwie części (blue i gold, o czym mowa poniżej). W
części blue, czyli tej, którą Sky Skub nazwał Premium all inclusive dziurawe
leżaki (1/3 ogólnej liczby leżak na plaży). Jeśli miało się szczęście o 6.00
zarezerwować leżak, to czasami można było poszukać brudnych i klejących się od
napojów stoliczków (w ilości znacznie mniejszej niż leżaki w części gold).
Część gold w tygodniu pusta – gości z tą opcją było kilkoro, w weekendy leżaki
sprzedawane za płatne drinki Grekom. Tam leżaki ładne, co ważne, z nie
podartymi pokryciami, każdy miał stoliczek, ta część plaży wyposażona była w
drewniane podesty (co dla hotelu reklamowanego jako najlepszy dla rodzin – w
sytuacji, gdy w to miejsce także trzeba dojechać dziecięcym wózkiem jest
niezwykle istotne), których oczywiście w części blue, czyli dla Klientów Sky
Club, zabrakło.
Ogród z wysuszonymi trawnikami, nie podlewanymi krzewami, mnóstwo śmieci, w
tym leżące w trawie żarówki!

ROZDZIAŁ III – ROZRYWKA I SPORT
Baseny – faktycznie dwa, ale: brodzik tak głęboki, że był brodzikiem tylko dla
dorosłych, dzieciom, nawet tym większym, woda sięgała powyżej pasa (mniejszym
do szyi), z wodą zimną, że przechodziły ciarki. Wg katalogu na terenie dużego
basenu miały odbywać się liczne animacje (?). Faktycznie nie było nawet można
posłuchać muzyki (była owszem, ale dwa razy podczas dwóch tygodni pobytu), raz
w tygodniu, w języku niemieckim i angielskim odbył się quiz składający się z
10 pytań, nagrodą główną był udział w bingo, po niemiecku.
Raz podczas dwóch tygodni był aerobik w wodzie, dwa razy streching, kilka razy
rozegrano waterpolo do dziurawej i połamanej bramki. Leżaków za mało jak na
tak duży hotel.
Bilard – faktycznie stół do bilarda w podziemiach hotelu, niestety zepsuty,
salon gier składał się ze stołu do cymbergaja (zgodnie z przyklejoną na nim
kartką był „out of order”) i czterech starych i w 1/4 zepsutych automatów na
monety.
Mini market – kiosk z rosyjskimi książeczkami i papierosami, pasaż handlowy
ograniczony do jubilera i sklepu z futrami, za to fryzjer czynny tylko dwie
godziny w sobotę po południu i 2 godziny w niedzielę rano. W tygodniu szans na
uczesanie się nie było – trzeba było udać się do miasteczka.
Amfiteatr? Była jakaś scena, ale nic się tam nie działo, tak w ciągu dnia, jak
i wieczorem.
SPA - niestety nie jest czynne, sauna w ogóle, hammam 2 dni podczas 2 tygodni.
Animacje (wg katalogu „międzynarodowy program animacyjny dla dzieci i
dorosłych. Programy artystyczne wieczorem, kino letnie, przedstawienia
taneczne, raz w tygodniu Beach Party”, „występy na żywo, teatr letni”) nie
istniały w ogóle (poza wspomnianym waterpolo raz na jakiś czas), jest
wyłącznie popołudniowe rysowanie i wieczorne minidisco o 21.00. Niestety
dzieci - traktowane chyba jako zło konieczne - tańczą około pół godziny
pomiędzy stolikami gdzie siedzą dorośli goście, piją alkohol i palą papierosy.
Inaczej się nie da bo sprzęt muzyczny na to nie pozwala. Dodam, że manager
restauracji jest również głównym DJ - skandal!!! Za to po 23.00, gdy w barze
trzeba było płacić, muzyka była włączana tak głośno, że wszyscy goście mogli
tańczyć w łóżkach!

ROZDZIAŁ III – DLA DZIECI

Brodzik – jak wspomniałam jego głębokość wskazywała na to, że jest to brodzik,
ale dla dorosłych, temperatura wody niższa niż w morzu.
Mini klub w podziemiach hotelu, nie dość że słabo wyposażony i rzadko
sprzątany, to po tygodniu został zamknięty na głucho i tak pozostało do końca
naszego pobytu! Popołudniowy bufet był podawany w restauracji, w której była
kolacja. Z dziećmi miał tyle wspólnego, że był na podany na stole o wysokości
dostępnej dla dzieci. Do wyboru – to co dla dorosłych (np. bakłażan smażony w
głębokim tłuszczu lub makaron w pikantnym sosie, 2-3 dania tego typu do
wyboru). Z tego co widziałam dzieci ratowały się pizzą. Plac zabaw -
zdezelowany na którym wyblakłe od starości dmuchane zabawki są wyłączone,
podobno dzieci mogą je zniszczyć. Trampolina z dziurawą siatką, wiadomo jak
mógł się skończyć upadek dziecka z wysokości. Na terenie planu zabaw metalowy
brudny regał, ma którym przez dwa tygod
Edytor zaawansowany
  • Gość: Bogusia IP: *.home.aster.pl 18.08.10, 18:40
    ROZDZIAŁ IV, KTÓRY WYDAJE SIĘ BYĆ GWOŹDZIEM PROGRAMU – PROGRAM ALL INCLUSIVE PREMIUM

    Kupując wczasy byliśmy przekonani, że dostaniemy serwis jak w katalogu (zdjęcia,
    opis, no i nazwa: PREMIUM). Na miejscu okazało się, że chociaż nikt z Państwa
    firmy nas o tym nie raczył poinformować, istniały dwie kasty – goście ze złotymi
    bransoletkami (opcja gold) oraz plebs, czyli goście m. in. Sky Clubu, którzy
    nosili niebieskie bransoletki. Oczywiście za „drobną” opłatą 12 EUR za osobę za
    dobę (czyli 336 EUR za pobyt dwutygodniowy!) można było tę opcję dokupić, ale po
    pierwsze nikt z Polaków, w tym również my (przypominam, że zamiana baraku na w
    miarę normalny pokój kosztowała nas już 200 EUR), nie byliśmy na taki wydatek
    przygotowani, a po drugie, opcja gold, w znacznej mierze obejmowała usługi,
    które mieliśmy mieć w standardzie.

    Restauracja – jeszcze w żadnym hotelu nie doświadczyliśmy tak okropnego i
    monotonnego jedzenia. Przykłady: śniadanie – przez dwa tygodnie do wyboru:
    jajecznica z proszku, jajka na twardo i sadzone, smażona mortadela. Z warzyw,
    przemrożone pomidory, krojone w plasterki! Całe szczęście było mleko i płatki
    kukurydziane – nie umarliśmy z głodu. Obiad i kolacja: dwa tygodnie, dwa razy
    dziennie spagettii i pizza, raz w tygodniu kurczak z rożna (po małym kawałeczku
    wydzielanym przez kucharza, zdziwionym jeśli ktoś chciał dwa), czasem gotowana
    panga, ryż, czasem ziemniaki smażone w głębokim tłuszczu. Do wyboru jednocześnie
    tylko dwie potrawy. Zupy – zabarwiona woda niczym nie smakująca, całe szczęście
    że zawsze obok kociołka stała winietka z nazwą, inaczej goście by się nie
    domyślili. Trochę sałaty, pomidory krojone w plasterki, czasem oliwki. Sałatki
    greckiej nie było nigdy (za to w sałatkach które były codziennie można odkryć
    coś nowego – np. na obiad była sałatka z omletem z obiadu, nic się tam nie
    marnowało), owoców morza, na które tak liczyliśmy doświadczyliśmy raz, były to
    smażone kalmary, wydzielane po 3 maleńkie kawałeczki przez smażącego je kucharza
    (a kolejka liczyła ponad 20 osób). Owoce – kwaśne jabłka krojone w plasterki,
    malutkie morele krojone na pół, arbuz w cienkich plastrach.
    Na deser: bite dwa tygodnie, dwa razy dziennie wyłącznie galaretka, dwa rodzaje
    sernika na zimno (różnił się kolorem, bo był biały i żółty), dodatkowo krem, na
    zmianę śmietankowy i czekoladowy, nota bene obrzydliwy. Show cooking – czy to
    było to smażenie naleśnika, którego kucharz nawet nie umiał profesjonalnie odwrócić?
    Organizacja w restauracji – dla opcji gold wydzielone 1/3 sali, na stolik dla
    plebsu czekało się w kolejce nawet po pół godziny (z małym, głodnym dzieckiem).
    Oczywiście część gold pusta, bo niejako zablokowana – tylko u kilku osób w
    hotelu można było zauważyć takie opaski. Obsługa restauracji trzymała nas w
    drzwiach jak dzieci w przedszkolu, a pan manager wyznaczał stolik. Gdy nie
    chciałam z dzieckiem siąść w dusznym kącie (w restauracji nie włączony nawet
    jeden klimatyzator, a żar się lał z nieba!), była obraza majestatu i machanie
    rękoma w moją stronę. Mała ilość kelnerów nie była w stanie nadążyć ze
    sprzątaniem, zawsze czekaliśmy na sztućce. Napoje do posiłków serwowane przez
    kelnerów, oczekiwanie na nie ok. 20 min, czasem nikt nie podszedł aby przyjąć
    zamówienie, czasem po prostu przyjął i chyba zapomniał. O kawę w zepsutych
    termosach trzeba było podczas śniadania walczyć, często „polując” na stolikach,
    od których właśnie odeszli goście – pod warunkiem że nie polowali jak my i
    termos nie był pusty.
    Dodam, że mimo, że śniadanie było do 10.00, o 9.30 nie było czego szukać,
    zabierane były nawet torebki herbaty, nota bene, która obok herbaty nie leżała…
    Podczas innych posiłków podobnie, w pewnym momencie w ogóle nie dokładano potraw.
    Pool bar i Beach Bar – zgodnie z informacją w katalogu miały być czynne w
    godzinach 10-23. Pool Bar czynny 10-18 (dodatkowo występuje w katalogu jako
    Snack Bar – katalog sugeruje, że są to dwa bary!).
    W katalogu widnieje informacja, że w Pool Bar miały być dostępne cyt. „lokalne
    napoje bezalkoholowe typu cola, fanta, sprite, woda mineralna, soki owocowe (za
    wyjątkiem świeżo wyciskanych), kawa, herbata, lokalne wina czerwone i białe,
    piwo, alkohole lokalne typu ouzo, rum, whisky, gin, wódka, raki, koktajle na
    bazie lokalnych alkoholi serwowane w Pool Bar i Lobby Bar”. W rzeczywistości w
    Pool Bar wyłącznie rozcieńczone piwo, po drinka trzeba było iść na drugi koniec
    kompleksu do Beach Bar, jedynego otwartego w ciągu dnia baru z alkoholami innymi
    niż piwo!
    Lobby bar – faktycznie był czynny od 17 lub 18! Zamówienie w tym barze było nie
    lada wyzwaniem, szczególnie po kolacji, gdy już w żadnym innym miejscu nie można
    było dostać nawet szklanki wody z kranu: należało mieć stolik, bo funkcjonowała
    obsługa kelnerska, potem, zwykle po 20 minutach i dwóch, trzech interwencjach u
    barmana, złapać za fartuch przechodzącego kelnera, aby złożyć zamówienie.
    Standardowe skinięcie, a nawet machanie i wołanie, chociaż jak to było pewnego
    razu, rosyjska kelnerka patrzyła mi w twarz, gdy próbowałam ją machaniem ręką
    przywołać, nie dawało rezultatu. Kolejne 20 minut, nic się nie dzieje, kolejna
    interwencja w barze. Kelnerka, po kolejnych 10 minutach (jesteśmy w barze już
    godzinę) przynosi herbatę w filiżance bez spodeczka, bez łyżeczki, bez cukru (i
    ma to miejsce w hotelu, jak twierdzi Sky Club, pięciogwiazdkowym. W rezultacie
    wypiłam herbatę gorzką, aby jak najszybciej opuścić to miejsce.
    Przekąski w Snackbar przy basenie: ciasto, przez dwa tygodnie to samo i suche
    bułki z podrzędną wędliną. Lody wydzielane tylko dzieciom do rąk własnych
    (rodzic nie mógł wziąć porcji dla dziecka), w ilości dwóch gałek głowę.
    Tea Time? Nie wiem, nie doświadczyłam!
    Beach Bar – o godzinie 21 nie było tam już czego szukać, bo wszystko zamknięte
    (wg katalogu miał być czynny do 23, końcówka czerwca i lipiec to ścisły sezon!)
    W dodatku zawsze ogromna kolejka, zdarzyło się że oczekiwało jednocześnie 17
    osób, czas oczekiwania około pół godziny (drinki wydzielane, max dwa na osobę).
    Zaznaczam, że taka sytuacja miała miejsce tam, jak i przy basenie – nawet
    dziecko, które chciało napić się soczku musiało odstać w takiej kolejce (żadnych
    dystrybutorów z napojami, co jest w standardzie innych hoteli).
    Restauracja tematyczna a la carte Mediterrnean to wydzielona część Beach Bar,
    gdzie można było zjeść nie kolację a lunch. Dostępne dania to pomidorowa z
    takiej ilości koncentratu, że aż oczy szczypały, pizza, żylaste eskalopki, suchy
    kotlet mielony, do tego gotowany ziemniak podany w folii aluminiowej i ryż.
    Gdzie tu tematyczność???
    Bar Barbecie na plaży? Chyba, że była to ta żylasta karkówka w zimnej bułce.
    I uwaga! – obsługa kelnerska na plaży! (informacja z katalogu, strona 15) A co
    się okazało? Tę opcję można było sobie dokupić za jedyne… wspomniane 12 EUR za
    osobę za dzień! (bo obsługa kelnerska była owszem, ale na 2/3 plaży wyznaczonej
    dla opcji gold). Oczywiście próby zajęcia leżaka w tej części plaży (na tej dla
    plebsu nie było leżaków, o parasolu nie wspomnę) kończyły się przeganianiem
    przez obsługę. Nie miało znaczenia to, że jesteśmy z małym dzieckiem, bo
    „manager kazał”.
    Manager, Pan Stavros S. był w stosunku do nas niegrzeczny, arogancki, mieliśmy
    wrażenie, że mu wręcz przeszkadzamy!

  • Gość: elka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.10, 19:15
    Droga Bogusiu
    rozumiem, bo nie napisałaś, że jeśli piszesz dzisiaj, to świeże wrażenia
    w załączeniu opinie z terminów zdecydowanie wcześniejszych

    www.holidaycheck.pl/hotel-opinie_Hotel+Platamon+Palace-ch_hb-hid_163680.html
    z tegoż forum, na którym również udzieliłaś się, po fakcie,
    forum.gazeta.pl/forum/w,203,89948393,,Platamonas_Platamon_Palace.html?v=2
    www.ocen-wakacje.pl/hotel/platamon-palace-beach-hotel-spa/1134/grecja/riwiera-olimpijska/platamonas
    www.easygo.pl/opinie/grecja/platamon-palace-beach-spa-3u9.html
    www.wakacje.pl/?page=opinieLista&id_okol=29&id_hotele=17221

    to tak na szybko, w 5 minut i ...widziały gały..., wpisy są dość wczesne

    o ile uważam, że organizacja wyjazdu w pełnym tego słowa - zalezy od biura, o
    tyle wybór np. hotelu, zależy do nas

    pewne elementy opisu są po prostu żałosne i świadczą o tym, że chyba pierwszy
    raz jesteś na wakacjach za granicą
    ale pewne - to ewidentna wina organizacji w hotelu, a więc organizatora

    co z tym zrobisz - wybór należy do ciebie, ale wg mnie należysz do tzw.
    'wyżywających się na własną głupotę po fakcie" i nic



  • potwor_z_piccadilly 18.08.10, 22:01
    Nie dowalaj dziewczynie bo ma racje.
    Zaplacila za wielogwiazdkowiec a otrzymala marne trzy.
  • Gość: elka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.10, 22:24
    nie dowalam
    ale 'kfiatków' w tych opisach tyle samo co racji
    to jakaś sfrustrowana 'polish tourist'
    ale masz rację, trochę żal takich ludzi , ale może w przyszłości użyje rozumu
    zanim wykupi jakiś wyjazd
  • bogusiag 21.08.10, 14:16
    Tak, są to wrażenia z czerwca tego roku, zmiany na zdecydowanie gorsze
    nastąpiły, gdy Sky Club i Ecco wprowadziło hotel na stałe do oferty oraz gdy
    zmienił się manager hotelu.

    Widzę, że chęć przestrzeżenia innych turystów zostały opacznie zrozumiane, trudno.

    Nie był to mój pierwszy wyjazd za granicę, wyjeżdżam od lat, i to nie tylko raz
    w roku, jeśli o to pytasz. Zawsze wczesniej byłam zadowolona, póki nie
    pojechałam z Triadą "przebraną" za "ekskluzywne" biuro Sky Club

  • Gość: toja IP: 217.153.153.* 23.08.10, 14:41
    trzeba czytać opinie o hotelu, jaki się wybiera. Na wszystkich forach -
    polskich i zagranicznych. No i nie jeździć z dziadowskimi biurami.
  • Gość: kk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.10, 15:20
    To jest tak jak ktoś chce za niewielkie pieniądze luksusowy wyjazd. Byłam z tym
    biurem podróży w Hiszpanii w tym roku - jechałam przerażona jak po wykupieniu
    wycieczki przeczytałam na forach opinie polskich turystów. Z wyjazdu jestem
    bardzo zadowolona -opinie zupełnie dla mnie niezrozumiałe ( całe szczęście, że
    nie zajrzałam tam prędzej) i uważam, że narzekanie to nasza polska specjalność.
  • Gość: Yoda IP: *.173.24.14.tesatnet.pl 25.08.10, 00:05
    Ale co mają pieniądze do brudu i bałaganu ?? Z drugiej strony jak ktoś
    jeździ z takim biurem to na niewiele może liczyć tak powinno brzmieć
    zdanie kk.
  • bogusiag 25.08.10, 17:09
    Jesli 4500zł za osobę za 2 tygodnie to są niewielkie pieniądze to ile trzeba
    wydać, żeby zostało to określone jako duża kwota? 20 000zł? jakby poszukać to i
    dookoła świata za tyle się pojedzie
  • bogusiag 25.08.10, 17:11
    Może forumowicz pisze o cenie, jaka jest obecnie - Sky Club, m. in. po mojej
    reklamacji, znacząco obniżył ceny.
    Zresztą już i UOKiK prowadzi przeciwko nim postępowanie i Urząd Marszałkowski i
    Federacja Konsumentów
  • Gość: kk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 09:05
    W hotelu w którym byłam było czysto i przyjemnie, natomiast na forach
    naczytałam się o brudzie i karaluchach. Miałam wrażenie, że jestem w zupełnie
    innym hotelu niż moi poprzednicy. Najbardziej podobało mi się jak przeczytałam,
    że tylko w języku polskim była informacja o ciszy po 22.00. Wszystko polegało na
    tym, że była to dodatkowo przyklejona informacja a pod nią była większa w 5
    językach tej samej treści.
  • Gość: suulle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 20:12
    A byłaś w tym hotelu czy tylko tak pieprzysz?
  • Gość: kk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.10, 11:06
    Przede wszystkim nie pieprze, tylko piszę ( wyrażam swoją opinię) i głównie
    ustosunkowuję się do wypowiedzi Elki ( nie odnośnie hotelu w którym była Bogusia
    bo tam nie byłam ) , która pisze, że trzeba było przed wyjazdem sprawdzić fora
    - "widziały gały co brały". Wpisy z hotelu w którym ja byłam były zupełnie
    niezgodne z tym co było na miejscu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka