Dodaj do ulubionych

(Nie)przemyślane zapytania klientów

31.05.04, 15:57
Cześć. Tyle sie czyta i slyszy a obraku kompetencji osób pracujących w biurze
o braku ich podejscia do klienta, ale i sami klienci potrafią zaskoczyć
sprzedawcę. Oto kilka mnie znanych przypadków. (ątek chyba był ale dośc
dawno. A wg mnie trzeba go odrodzić.)
1)
- czy do Tunezji trzeba paszport?
- tak proszę pani, bo Tunezja nie jest w Unii Europejskiej
- A kiedy będzie??

2) Czy macie państwo coś na południu Europy na przykład Egipt??
3) Czy ten hotel ma możliwość in eksclusiv (nawet nie idzie tego napisać)
4)
- Dlaczego nie macie wylotów z lotniska w ***
- bo nie ma wystarczającej liczby klientów
- jakto przecież ja jestem.

Cóż niektórzy mogą się poczuć urażeni, ale dlaczego tylko klienci mogą
narzekac na sprzedawców. Pozdrawiam wszytkich.

Edytor zaawansowany
  • higher_eu 31.05.04, 17:01
    Hehe... Nic nie przebije reklamacji składanej u pilotki w Egipcie na muezina,
    który za głośno wzywa do modlitwy... ;))

    --
    higher.blog.pl
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 20.08.04, 15:57
    A propos reklamacji - oto (za zgodnosc z oryginalem nie recze, bo pisze z
    pamieci) czesc reklamacji Klientow, ktorzy pojechali pare lat temu do Kenii i
    wzieli udzial w safari:

    - lwy byly ospaałe
    - słonie nie machały trąbami na ich widok
    - tygrysy byly leniwe (tylko lezaly i nie chcialy polowac)
    - zebry miały wypłowiałe paski
    - a kierowca jechal za szybko

    To nie jest zart, ja tez w to nie wierzylam...Ale az sie prosi, zeby zeskanowac
    ta skarge :)
  • Gość: Jo-jo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.08.04, 11:43
    > - lwy byly ospaałe
    > - słonie nie machały trąbami na ich widok
    > - tygrysy byly leniwe (tylko lezaly i nie chcialy polowac)

    Tygrysy, w Kenii?....
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 21.08.04, 14:24
    sama sie usmialam :)
  • poranny_nieszpor 24.08.04, 22:16
    a zupa była za słona !!!;)
  • Gość: chefot" IP: *.localdomain / 195.144.131.* 29.08.04, 16:48
    "a zupa była za słona !!!;)"


    chyba za slonia ;))
  • Gość: m55 IP: 62.111.149.* 31.08.04, 11:19
    naprawdę miałem reklamację mamy kolonistki , że "ziemniaki były brudne" ,
    miałłem też reklamację nauczycielki , że "Wawel był w remoncie "
    pozdrawiam
  • Gość: bea IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:29
    po to w biurach siedzą grzeczni i inteligentni pracownicy,żeby klientowi
    odpowiedzieć,choćby nie wiadomo jaki był nieobuty ,w końcu mają za to
    placone.wyobrazasz sobie kasjerkę w supermarkecie która jest opryskliwa i
    nieuprzejma o pyskowanu nie wspomnę..
  • pocek1 02.06.04, 13:16
    droga bea
    Ale ja nie mówie, że jestem w stosunku do takich klientów opryskliwy,
    niegrzeczny. Tylko wkoło słyszy sie że pan/pani w biurze jest taka-śmaka. Tylko
    jest taka stara zasada: że jeśli się od kogoś wymaga to od siebie tez się
    powinno. I nie powiesz mi że jak decydujesz się coś kupić to robisz to bez
    głowy i pleciesz bzdury. Fakt, sa pewne rzeczy których klienci nie wiedzą i
    gwarantuje ci że staje głowie żeby sie tego dowiedzieć. Ale pytanie np o
    południową Europę, nie cąłkiem jest przemyślane.
    Pozdrawiam
  • yenepher 18.08.04, 15:32
    ...zgadzam sie w zupelnosci. Mozna byc uprzejmym i cierpliwym nawet w stosunku
    do klientów nie obytych w podstawach geografii świata, ale czasami naprwde
    trudno jest "zachować twarz" w stosunku do opryskliwych "wszystkowiedzacych
    światowców".
    pozdrawiam pracowników biur podrózy
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 16:00
    pocek1 napisał:

    > droga bea
    > Ale ja nie mówie, że jestem w stosunku do takich klientów opryskliwy,
    > niegrzeczny. Tylko wkoło słyszy sie że pan/pani w biurze jest taka-śmaka.
    Tylko
    >
    > jest taka stara zasada: że jeśli się od kogoś wymaga to od siebie tez się
    > powinno.


    Acha. Czyli jak stuka Ci coś w samochodzie i jedziesz do mechanika, to sam od
    razu powinienieś wiedzieć co Ci stuka, tak?
    Ja uważam, że nie. Klient w biurze podróży nie musi być kompetentny. Może sobie
    myśleć, że Egipt jest na południu Europy. Ma pieniądze, płaci za wyjazd, może
    oczekiwać dobrego serwisu. Konstytucja nie wymaga od klientów biur podróży
    znajomości geografii, choćby w stopniu podstawowym. Tak samo jak ode mnie czy
    od Ciebie nie wymaga znajomości budowy samochodu.
  • Gość: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 16:09
    No przepraszam, nie porównuj obeznania w mechanice samochodu do PODSTAWOWEJ
    znajomości geografii. To, gdzie leży Egipt to przeciętnie wykształcony człowiek
    powienin wiedzieć!!!!
    To jest właśnie nasza przywara, wchodzi klient, rozwala się na krześle i myśli,
    że wszyscy są na jego usługi, jest przy tym niemiły i pogardliwie rozmawia z
    usługodawcą. Ok, klient to nasz pan, ale niech tyen klient będzie chocciaż
    kulturalny.
    Tak nas właśnie widzą za granicą - mówią o Polakach, że dopiero co zaczęli
    swobodnie jeździć i jeszcze nie wiemy jak się zachowywać, bo myślimy, że
    wszyscy nam będą w dupe włazić ..... Taki jesteś ty Denis.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:48
    Dlaczego ma nie porównywać ?
    Wiedza o mechanice samochodu jest z reguły częściej potrzebna niż położenie
    Egiptu. Na szczęście ani jednego ani drugiego nie trzeba posiadać by skorzystać
    z usług - po to są fachowcy.
    Jeśli jednak chcesz egzaminować Klientów przed wejście do biura w którym
    zarabiasz na życie, to lepiej nie próbuj isc do lekarza - w końcu "własne ciało
    trzeba znać" i bez znajomości anatomii - fora ze dwora !
    Tak byś chciała ?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 17:53
    taaaa... rewelacyjne porównania... może jeszcze coś z fizyki jądrowej - pewnie
    wielu się nie zna...
    a znacie kawał o blondynce w warzywniaku?
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:02
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > taaaa... rewelacyjne porównania... może jeszcze coś z fizyki jądrowej -
    pewnie
    > wielu się nie zna...

    To są analogie. Zobacz sobie w słowniku języka polskiego po co się takie
    analogie stosuje.
  • Gość: mc_ann IP: 194.63.132.* 21.08.04, 20:17
    Chyba troche zmieniliście temat, miało być zabawnie "jakie to klienci mają
    czasami pytania" a wy po prostu zaczęsliscie sobie dogryzać i pokazywać kto
    jest mądrzejszy...
  • Gość: camel IP: 212.124.226.* 25.08.04, 14:57
    To ze klient nie wie gdzie jest Egipt, to pikus... najgorsze, jest to ze juz na
    pewno nie wie jak sie tam powinien zachowac. To inny kraj, inna klutura..ale
    taki turysta wyjedzie i mysle, ze skoro zaplacil to moze olac wszystko i
    wszystkich. Szkda, nastaly takie czasy, ze najwiekszy burak moze zwiadzac
    swiat.. szkoda.
  • Gość: MMMC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.04, 13:23
    nie daj boże żeby taki klient przez Przypadek sie dowiedział że Jest w Egipcie
    w Afryce a nie w Europir to dopiero by awanture zrobił po powrocie.
    Przecież on wyrażnie powiedział ze chce do egiptu w Europie no nie .
    Dla klienta wszystko trzeba zrobic .
  • Gość: Iza IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 26.08.04, 18:15
    Heh, z naszym B.P. jechała pewna klientka, która pytała się czy w Niemczech
    są "Euro europejskie", a w Danii "Euro duńskie"..
  • Gość: Bsiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 14:42
    tak wlasnie u nas jest, do lekarza idziesz a spotykasz konowala, do urzedu
    idziesz a spotykasz znudzona i oczekujaca lapowy urzedniczke, wiec jesli
    idziesz do biura i udajesz swiatowca z grubym portfelem to nie osmieszaj sie -
    program geografii w podstawowce obejmuje wiecej niz mape swiata i stolice
    panstw !!!!!! wiec raz jeszcze grzecznie prosze nie osmieszajcie sie
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:00
    > No przepraszam, nie porównuj obeznania w mechanice samochodu do PODSTAWOWEJ
    > znajomości geografii. To, gdzie leży Egipt to przeciętnie wykształcony
    człowiek
    >
    > powienin wiedzieć!!!!

    No jasne, że powienien. Ale jak nie wie, to Tobie nic do tego. Masz go miło
    obsłużyć i tyle. Tak samo jak Ciebie miło obsługują w markecie.

    > Tak nas właśnie widzą za granicą - mówią o Polakach, że dopiero co zaczęli
    > swobodnie jeździć i jeszcze nie wiemy jak się zachowywać, bo myślimy, że
    > wszyscy nam będą w dupe włazić ..... Taki jesteś ty Denis.

    Tak, tak - taki ja jestem. Mam też nieświeży oddech, jestem mały, gruby i łysy.
    A teraz poważnie: argumentujesz jak małe dziecko w szkole: jesteś głupi - nie,
    to ty jesteś głupi- a wcale że nie bo ty. Skąd Ty wiesz, jaki ja jestem? Nie
    wiesz o mnie kompletnie nic. Nie masz pojęcia czy jeżdzę swobodnie i czy
    dopiero zacząłem, gdzie byłem, a gdzie nie itd. Ale chociaż w jednej rzeczy Cię
    uświadomię: NIGDY nie byłem nigdzie z biurem podrózy, więc jakiekolwiek
    problemy z tym związane są mi obce. Nie byłem nawet w siedzibie biura podrózy,
    nie słyszałęm jak się zachowują klienci a jak sprzedawcy. Ale wiem jedno: KAŻDY
    kto ma jakikolwiek kontak z klientem, mógłby założyć taki wątek. Powtarzam:
    KAŻDY - hydraulicy, mechanicy, lekarze, dentyści. I każdy byłby tak samo
    śmieszny. Bo śmieszny musi być ktoś, kto nie rozumie, że to on jest dla
    klienta, a nie klient dla niego.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 18:37
    no to co się wypowiadasz jak nigdy nie byłeś? analogie powinny mieć swoje
    granice (i to miałem na myśli)- gdy ich nie ma robisz się niepoważnym
    ignorantem (sprawdź w swoim ładnym słowniku co to znaczy :D )
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:49
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > no to co się wypowiadasz jak nigdy nie byłeś?

    No przecież napisałem, dlaczego się wypowiadam. Nie zauważyłeś czy nie pojąłeś?
    Drugi raz tych przykładów z hydraulikami i lekarzami nie będę powtarzał, tylko
    dlatego, że ktoś wolniej kojarzy.

    analogie powinny mieć swoje
    > granice (i to miałem na myśli)-

    A moim zdaniem akurat te analogie nie przekroczyły granic. Na szczęście nie
    jestem odosobniony w swojej opinii. Jeśli nie wiesz dlaczego - przeczytaj
    dokładnie inne wypowiedzi.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 18:56
    głupich niestety nigdy nie brakowało - żadne usprawiedliwienie...
    pytałem jush: znasz kawał o blondynce w warzywniaku?
  • Gość: gosc goscinnie IP: *.radom.pilicka.pl 24.08.04, 11:09
    Denis, brawo!!! przytarles nosa "niebieskiemu kolnierzykowi" w rewelacyny sposob
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:30
    Gość portalu: gosc goscinnie napisał(a):

    > Denis, brawo!!! przytarles nosa "niebieskiemu kolnierzykowi" w rewelacyny
    sposo
    > b

    Wielkie dzięki. Ale ten spór trwa nadal, zobacz posty miedzy 100 a 200. Aż
    wióry idą.
  • Gość: Alcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:56
    Denis!! A może jeszcze piórko w pupę ???To ze ktoś płaci to zaraz chyba nie
    tzreba go całowac po nogach.Każdy ma swoją godność i powinien szanować siebie
    ale także innych nie ważne czy to sprzedawca ,kultury trzeba najpierw wymagać
    od siebie.Jeżeli chodzi o znajomość geografii to każdy powinien ją znać w
    stopniu podstawowym ,nawet mój 13letni syn doskonale wie gdzie znajduje się np.
    Egipt i nad jakim morzem i chyba wszyscy wcześniej chodziliśmy do szkół ,prawda?
  • Gość: gora IP: *.chello.pl 24.08.04, 14:45
    czyżby Denis emitował jakiś alergen? a może uderzył w ten właściwy stół i
    odezwały się (podrdzewiałe) nożyce? gość mówi do rzeczy, próbuje - na razie
    skutecznie - argumentować z kulturą, a tyle na niego już tutaj wylano żółci; a
    propos 13-letniego syna - są dzieciaki, które w wieku lat 8 znają nie tylko
    położenie Egiptu, ale prawie wszystkich krajów świata, ich stolice, waluty,
    itp. i co z tego??? ten sam dzieciak być może za 10 lat już trochę zapomni
    zupełnie niepotrzebnej w życiu przeciętnego człowieka geografii, a idąc do
    fryzjera naprawdę nie będzie musiał robić sobie powtórki z chemii, aby
    wiedzieć, czy powinien zdecydować się na zastosowanie preparatu z nadtlenkiem
    wodoru czy innego; twoja wypowiedź przypomina mi sytuację z moim dzieckiem, gdy
    miało ok.4 lat i podczas wizyty u lekarza padło pytanie "czy były nudności?",
    odpowiedź ze strony dziecka była natychmiastowa: "nie, jak mi się nudziło,
    czytałem sobie bajeczki"; do klienta, jakikolwiek by on był, należy podchodzić
    z założeniem, że ma prawo niczego nie wiedzieć, nawet nie rozumieć słownictwa
    specjalistycznego, jakim się posługujemy, po prostu tabula rasa, a jeśli okaże
    się obeznany w naszej dziedzinie to tym lepiej, będzie to satysfakcjonujące
    spotkanie dwóch stron, z których każda od razu wie, o co chodzi. pzdr i życzę
    mniej kompleksów.
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:33
    Gość portalu: gora napisał(a):

    > czyżby Denis emitował jakiś alergen? a może uderzył w ten właściwy stół i
    > odezwały się (podrdzewiałe) nożyce? gość mówi do rzeczy, próbuje - na razie
    > skutecznie - argumentować z kulturą, a tyle na niego już tutaj wylano żółci;

    Dzięki za wsparcie, wraca mi wiara w ludzi i w siłę argumentów. A co do
    alergenu: dla niektórych jestem wręcz toksyczny.
  • Gość: kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:50
    gora, masz racją, klient ma prawo nie wiedzieć, jakie miasta znajdują się w
    Egipcie, może się pomylić w wymowie nazw typu Fuerteventura itp. Ale jeśli
    zgrywa ważniaka, traktuje Cię z góry, używa określeń typu "te brudasy Arabusy
    (i mówi to przez małe a)" albo "nauczyłem tych głupków, jak kosić trawę"
    (opowiadał o Grekach)to odnoszę wrażenie, że on nigdzie nie chce wyjechać, że
    przyszedł sobie pogadać, pochwalić się, jakim jest światowcem (bo zna tych
    brudasów). Ja nie mam czasu na takie gadki. I takich ludzi w każdej sytuacji
    (to nie dotyczy tylko biur podróży)trzeba tępić i wytykać ich głupotę. Często
    inni, "normalni" :-) klienci są świadkami takich dialogów i naprawdę współczują
    nam obcowania z takimi prymitywami.
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:50
    Gość portalu: Alcia napisał(a):

    > Denis!! A może jeszcze piórko w pupę ???To ze ktoś płaci to zaraz chyba nie
    > tzreba go całowac po nogach.Każdy ma swoją godność i powinien szanować siebie
    > ale także innych nie ważne czy to sprzedawca ,kultury trzeba najpierw wymagać
    > od siebie.

    Alcia. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Nie trzeba go całować po nogach.
    Wystarczy go miło obsłużyć w biurze podróży. I potem nie śmiać się, że nie wie,
    gdzie jest Egipt. Głupio, że nie wie, ale poszedł do biura podróży kupić
    wycieczkę, a nie do Wielkiej Gry.

    Jeżeli chodzi o znajomość geografii to każdy powinien ją znać w
    > stopniu podstawowym ,nawet mój 13letni syn doskonale wie gdzie znajduje się
    np.
    >
    > Egipt i nad jakim morzem i chyba wszyscy wcześniej chodziliśmy do
    szkół ,prawda

    Prawda. Ale przeczytaj parę linijek niżej, że ci, którzy śmieją się z
    nieznajomości geografii innych, sami robią rażące błędy ortograficzne i...
    obrażają się, gdy im to wytkniesz. Czyli - według nich: "śmieję się z klienta,
    który nie zna geografii - to dobrze. Śmieją się ze mnie, bo nie znam
    ortografii - to źle i brak kultury". Przeczytaj uważnie cały wątek, naprawdę
    dominuje tu takie myślenie.
    Pozdrawiam

  • Gość: pracownik biura IP: 213.17.239.* 25.08.04, 20:39
    tyle ze wszystkich uczono geografii juz w podstawowce i nie trzeba miec
    wyzszego wyksztalcenia zeby wiedziec dzie lezy Egipt!
    Znajomosci dzialania silnika w samochodzie ucza sie tylko zainteresowani!
    To uzywam np.kremu do twarzy nie oznacza ze musisz znac jego skałd!
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 26.08.04, 12:08
    Gość portalu: pracownik biura napisał(a):

    > tyle ze wszystkich uczono geografii juz w podstawowce i nie trzeba miec
    > wyzszego wyksztalcenia zeby wiedziec dzie lezy Egipt!
    > Znajomosci dzialania silnika w samochodzie ucza sie tylko zainteresowani!

    Silniki samochodowe były na fizyce w klasie siódmej szkoły podstawowej.
    Pamiętam: na specjalnych modelach nauczyciel pokazywał jak działają silnik
    dwusuwowy, czterosuwowy, silnik Diesla i silnik Wankla.
  • chefot 29.08.04, 16:53
    >Ja uważam, że nie. Klient w biurze podróży nie musi być kompetentny.

    prawda to :)

    > Moze sobie myśleć, że Egipt jest na południu Europy.

    to tez prawda to :)

    >Ma pieniądze, płaci za wyjazd, może oczekiwać dobrego serwisu.
    i to prawdo to :)

    ale nikt nam nie zabroni smiac sie z kogos kto znajduje Egipt na poludniu
    Europy :)))

    co niniejszym czynie ;)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 01.09.04, 10:47
    Nikt Ci nie zabroni - podobnie jak nikt Ci nie zabroni pluć na ulicę.
    Ale jest to niegrzeczne z pozycji agenta obsługującego Klienta -
    gdybyś był innym Klientem który to przypadkowo usłyszał to inna sprawa.

    No i jeszcze jedno...
    Egipt "geograficznie" (podobnie jak np. Tunezja czy Turcja) nie leży na
    południu Europy - ale "turystycznie" jak najbardziej - jest wybierany zamiennie
    do Włoch, Bułgarii czy Grecji.
  • Gość: agent728 IP: *.chello.pl 02.09.04, 20:05
    Wow!
    nowa "geografia turystyczna Swiata"! Braaaaawo!
  • adams123 04.06.04, 22:13
    Bea przeciez chyba nic w tym złego, że On podaje te przykłady.
    Czemu Polacy nie umieją się śmiać ?/??????
    Coś cię uraziło ?
    MOże to Twoje pytania ..??? :-)
  • Gość: arletta IP: *.spam.mim.pl 25.08.04, 21:03
    to ze istnieja glupkowate pytania i zapytania daje nam pilotom i pracownikom
    wielu atrakkcji...tez nie tylko smiechu....miedzy soba, ale i czesto służą jako
    anegdoty pomocne w pracy...nieraz przeciez mowi sie a ....."no nawet pan nie
    wie...opstatni ..byl ..klient ,który zadal taki i taki pytanie..:":))(śmiech)i
    tym sprzymierzamy sobie klienterie...stad dobrze, iz sa ludzie mało wiedzacy-
    dzieki nim mamy tez prace:)))
    .u nas najbardziej smiesza klienci,ktorzy chca kupic pobyt-najlepiej 2tygod. za
    najlepiej 1000zł, all.incl.,i jeszcze hotel 5+:))))brak słów...
    bywa.....
  • Gość: bea IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:31
    nieobyty miało być
  • Gość: cs IP: 195.215.5.* 01.06.04, 12:27
    >> ale dlaczego tylko klienci mogą narzekac na sprzedawców.

    Dlatego, ze to sprzedawca chce sprzedac i zarobic na tym, dlatego, ze to klient
    placi i wymaga, i w koncu dlatego, ze to biuro jest na uslugi klienta, a nie
    klient na uslugi biura.
    Jak jeszcze pare biur podrozy zbankrutuje z braku klientow, to moze te
    pozostale zrozumieja te prosta zaleznosc.
  • aswywiadu007 01.06.04, 12:41
    a Ty jakbys chcial/a kupic traktor, to idziesz
    oczywiscie do salonu Fiata, Ranault czy
    innego Mercedesa.
    ludzie! jak ktos chce wyjechac na poludnie Europy
    to jak juz jest tepy, to z samej ciekawosci
    zajarzlby do atlasu i sie zorientowal,
    jakie tam sa kraje. nooooooooo chyba ze ktos nie wie
    gdzie sie konczy Europa (na Egipcie?????)

    --
    Tylko nie Martini!
    Tyskie proszę:)
  • beata985 01.06.04, 13:29
    no niestety tacy też się trafiają i trzeba ich uszanować ,choćby za to ,że
    wybrali nasze biuro ,sklep ,bar itd i to jego sprawa ze jest tępy,zacofany i
    nie chce mu sie zaglądać do atlasu.zostań włascicielem to szybko Ci sie zmieni
    punkt widzenia
  • aswywiadu007 02.06.04, 18:25
    alez ja tego nie neguje. kazdy klient to zysk dla firmy,
    tego akurat nie trzeba mnie uczyc. ale watek zszedl
    na to, ze to niby nielazdnie sie smiac z takich
    klientow - a dlaczego nie? sa dowcipy o lekarzach
    i pacjentach, ksiezach itd, a juz nie mozna
    zartowac z turystow?

    --
    Tylko nie Martini!
    Tyskie proszę:)
  • doota 02.06.04, 21:58
    jak najbardziej, mozna! :-)))))
  • vojager29 03.06.04, 07:47
    sa i pracownicy agencji turystycznych, ktorzy maja problemy z geografia ale
    smiac sie mozna z kazdego oby tylko mialo to jakis poziom
    np. wielu nie wie gdzie lezy Akwizgran
  • Gość: irekk IP: 149.156.12.* 04.06.04, 22:54
    a to po prostu kombinerki, tak jak Aachen
  • aswywiadu007 05.06.04, 17:02
    tylko ze nazwa Akwizgran jest uzywana w Polsce od stuleci

    --
    Tylko nie Martini!
    Tyskie proszę:)
  • Gość: eta IP: *.chello.pl 24.08.04, 14:53
    może znają to miasto tylko pod jego oryginalną nazwą; nawiasem mówiąc, czy ktoś
    wie, skąd wzięło się takie dziwne tłumaczenie?
  • yenepher 18.08.04, 15:35
    nawet trzeba-pracownik biura tez musi odreagowac, tak jak turystya-ktory
    wysmiewa rezydentow (popularny temat na forum)....
  • Gość: Gocha IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 24.08.04, 14:39
    Ale czy ktoś tutaj mówił o tym, że dla takiego klienta jest się niuprzejmym? Ja
    nie pracuję akurat w biurze podróży, ale mam kontakt z klientem. Nie raz mnie
    ubawili, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że stałam się dla niego niemiła.
  • Gość: haha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 17:55
    jak jeszcze kilka zbankrutuje to będziemy jeździć pociągami nad Bałtyk (swoją
    droga miła sprawa)
  • Gość: Mar IP: 62.29.199.* 21.08.04, 10:36
    Nie. Będziemy jeździć z tymi którzy wiedzą po co są.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 11:51
    taaa... widać od razu że się chłopcze świetnie orientujesz w temacie...
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 13:16
    Nieźle.
    Szprzedawałem kiedyś imprezy turystyczne (sądząc po Twoich wypowiedziach, nie
    było Cię wówczas na świecie...).
    Zresztą zróbmy eksperyment - daj znać z ktorego biura jesteś
    i zobaczymy...
    Żartuje - wiem że odważny jesteś póki "jedziesz na internetowym nicku", możesz
    sobie pobluzgać - coś w stylu pekińczyka przy nodze u pani...
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:15
    biura ci nie podam bo jeszcze nabrudzisz na witryny
    spotkam się za to chętnie w celu wlepienia ci paru pasów w dupsko za to jak się
    zwracasz do kobiet na tym forum
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 14:56
    Pomarzyć możesz młodzieńcze :)
    CO do zwracania się do kobiet nie mam sobie nic do zarzucenia - zachowujesz się
    jak III syn Noego (jak miał na imię ? Kto chce, niech sprawdzi...) a teraz
    sobie wymyslileś jakobym źle się zwracał do kobiet żeby odwrócić uwagę od
    własnej miernoty.
    Jak chcesz dyskutować to się trochę wysil
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 17:49
    nie - nie chcę dyskutować (nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji i
    widzialem to jush w twoim pierwszym poście)i usiłowałem to od początku
    zaznaczyć - nie dotarło widzę...
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 17:56
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > nie - nie chcę dyskutować (nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji i
    > widzialem to jush w twoim pierwszym poście)i usiłowałem to od początku
    > zaznaczyć - nie dotarło widzę...

    Widzisz, Mar... Co się odwlecze to nie uciecze. Nie wspominasz o gruszeczkach,
    samogwałtach, nie każesz nikomu - ty cytat - spierdalać - i w końcu ktos
    zrozumie, że jesteście na dwóch róznych poziomach.
  • Gość: teresa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.06.04, 09:01
    Po przeczytaniu Twojego wątku , przypomniał mi się żart zasłyszany w programie
    kabaretowym w TRÓJCE . Tylko ten żart opisuje , jacy kiedyś byli ekspedienci .

    Wchodzi klijent do sklepu muzycznego i pyta .
    - Są płyty Chyły ?
    - Nie ma .
    - A , były ?
    - Też nie ma .
  • Gość: A&A IP: 213.17.239.* 03.06.04, 15:24
    1."Dzień dobry, a czy na przelot Wizzairem do Londynu jest już komplet? tzn.
    chciałem zapytać ile osób będzie leciało w tym samolocie"
    2."Do jakiej miejscowości dojeżdża autobus który jedzie do Londynu?"
    3."Proszę Pani interesują mnie wyspy karaibskie, a konkretnie Teneryfa"
  • Gość: cs IP: 195.215.5.* 07.06.04, 10:41
    Nie dalej jak w sobote mialem pyskowke z sasiadka, ktora stwierdzila ze jestem
    polglowkiem, gdyz w/g niej "Wyspy Kanaryjskie" to Haiti i Dominikana.
    Dopiero po podaniu "hasel" typu "Hiszpania, Maroko" - zalapala roznice miedzy
    Kanaryjskie a Karaibskie :o))
  • Gość: david82 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 14:53
    Jak jest różnica pomiędzy balkonem a tarasem? :)
  • Gość: Ola IP: *.torun.mm.pl 06.06.04, 13:42
    - prosze pani, ja bym chciała do Szwajcarii pojechać.
    - autokar czy samolot?
    - wie pani, myślałam o promie. Ma pani takie bilety?
    - ???.....niestety nie ma miejsc na ten termin;-)))
  • mankut400 19.08.04, 11:00
    Gość portalu: Ola napisał(a):

    > - prosze pani, ja bym chciała do Szwajcarii pojechać.
    > - autokar czy samolot?
    > - wie pani, myślałam o promie.

    Autentyczna rozmowa w placówce Poczty Polskiej:
    - Chciałbym nadać tę paczkę do Szwajcarii
    - jako przesyłka lotnicza czy drogą morską ?

    To może jednak jest jakaś zamorska Szwajcaria ????
  • kara16 08.06.04, 09:33
    - "Witam chcialabym pojechac wie pani do egiptu do tego szejkin dudi"
    - Po podaniu klientowi godzin wylotu pada pytanie z jego strony: Rozumiem ze te
    godziny juz nie podlegaja negocjacjom??"
    - Przychodzi klientka i chce Hiszpanie, pytam samolotem, autokarem czy dojazd
    wlasny? odpowiedz: Jak to jest na dojazd własny??

    No i oczywscie najlepsze teksty czyli: Chcialbym wyjechac gdzies gdzie jest
    cieplo, czy ma pani cos ciekawego (co w 99% oznacza najtanszego ale oczywiscie
    prawie nikt sie nie przyzna) wiec jak mowie ze np ciekawa jest Sri Lanka klient
    sie obraza. No przeciez to chyba jest ciekawe... :)
    Pozdrawiam wszystkich pracownikow bo wbrew pozorom co tutaj czytam ze biuro
    jest dla klienta, klient nasz pan, klienci niestety nie zdaja sobie sprawy tak
    naprawde ze to jest takze ciezka praca, ktora nie polega wylacznie na
    przerzucaniu papierow z biurka na biurko ale takze jest to welka
    odpowiedzialnosc. My jestesmy tylko ludzmi i naprawde nie bierzemy tej kasy do
    kieszeni po wyjsciu klienta co tez czasem klienci mi sugeruja - najlepszy
    tekst " Niezle sie pani dzis nachapała" Bez komentarza.
    Karolina
  • mika_forum 08.06.04, 11:16
    "> - czy do Tunezji trzeba paszport?
    > - tak proszę pani, bo Tunezja nie jest w Unii Europejskiej
    > - A kiedy będzie??"

    Tunezja jest krajem kandydujacym do UE!!!
  • Gość: Joanna IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 09.06.04, 17:04
    Na pewno Tunezja?? Chyba chodzi o Turcję!!
  • Gość: lu IP: *.acn.waw.pl 21.08.04, 16:09
    mika_forum, ale dalas ciala, gorzej niz ten kilent z bura podrozy!
  • Gość: klientka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 20:17
    Mój mąż spytał
    -Jak pani myśli ładniejszy będzie widok z okna na góry ,czy na morze?
    Sama musiałam się powstrzymywać, by nie parsknąć śmiechem:)
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 18.08.04, 14:50
    -Czy sa jeszcze miejsca na ta oferte, ktora wisiala u Panstwa na szybie w
    zeszlym miesiacu za 1500 zl??
    - Nie prosze pana, to byla oferta na koniec kwietnia, a juz mamy maj
    -to znaczy ze juz miejsc nie ma???
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 18.08.04, 14:53
    2.
    -Czy sa jeszcze miejsca na wylot 22.07?
    -Niestety, na ten termin juz nie ma wolnych miejsc.
    -Jak to nie ma? A w marcu mowila pani, ze sa miejsca!!!

    3. -"Dzien dobry. Kiedy jest TANIO?"

    4. -Co by Pani mi mogla zaproponowac na wakacje?
    - Mam ciekawa oferte na wakacje na Krecie.
    -Na krecie? To chyba takie zwierzątko???


  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 18.08.04, 15:02
    5. - Tak wiec ogolem cena wynosi 2200 zl za 2 tyg w hotelu 4**** z wyzywieniem
    Sniadania i obiadokolacje. POdaje panu cene kompletna, bez zadnych doplat
    - to znaczy ze cena jest al inklaziw??
  • Gość: kasiulaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 15:30
    Też coś dodam:
    1.Czy macie państwo katalogi last minute?,
    2.
    -Proszę pana, nie ma miejsc w samolocie
    - a dlaczego?
    3.
    -Chciałabym kupić bilet tour-retour - nawet nie wiem, czy to dobrze napisałam
    Innych w tej chwili nie pamiętam.
  • klawdia 18.08.04, 15:39
    - ten Rzym dwa tygodnie za 1500 zł to cena na ile osób?
    - wodolotem do Sankt Petersburga chciałabym z Olsztyna się dostać.
  • Gość: kasiulaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 15:53
    Ale się ubawiłam, dobre to forum na poprawę humoru. Ja ostatnio w oczach
    klienta wyszłam na oślicę. Przepytywał mnie jegomość na okoliczność przelotów
    do Syrii. Ja wzięłam atlas i mówię, że muszę sprawdzić, gdzie to jest , w
    sensie na której stronie. A potencjalny pasażer: tam gdzie w każdym atlasie -
    na Bliskim Wschodzie. Aż się śmiać zaczęłam...
  • Gość: ajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 17:05
    Katalogi last minute to jest hicior. Najczęściej zadawane pytanie:)
    Kilka lat temu miałam jeszcze 3-dniowe Chicago ( na wizę czekało się pół roku).
    Pani oczywiści jej nie miała:)

    Z turystycznym pozdrowieniem Ajka
  • Gość: dc IP: *.acn.waw.pl 18.08.04, 17:58
    moje ulubione to :
    - Autokarem do Malezji?
    - A ile ma Pani urlopu?
  • Gość: pilot IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 26.08.04, 19:14
    Jadąc z grupą do Norwegii na słynne "białe noce", pewna pani zapytała mnie w
    Danii :
    -Przepraszam, no i gdzie te białe noce?
    W myślach pomyślałam, że odpowiem jej, że za rogiem, hehe, ale jeszcze by
    uwierzyła i miałabym problemy, że obiecałam, a nie było...
  • Gość: mc_ann IP: 194.63.132.* 21.08.04, 20:47
    - proszę pani ja jade z państwa biurem do Paryża i chciałabym wiedzieć wszystko
    dokładnie
    -po udzieleniu wszystkich odpowiedzi
    -proszę mi jeszcze powiedzieć nr rejestracyjny autokaru żebym wiedziała, czy do
    właściwego wsiadam... :))))

    "może jeszcze nr buta"
  • Gość: eMKa IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 18.08.04, 21:11
    Piękny ten wątek = bardzo mi się podoba = uśmiałam się do łez.
    Oto zestaw pytań 1 Klientki w trakcie jej jednej wizyty u nas w biurze:

    - (oglądając zdjęcia hotelu w katalogu) a jakie to są kwiatki, bo to mi na
    rododendrony wygląda?

    - a dlaczego na tych zdjęciach nie ma ludzi? co oni te zdjęcia o 4 rano robią?

    - aaaa to te okna będą na północ, bo zawsze jak Kretę pokazują to jest układ
    jak z polskim Bałtykiem...

    - ładnie tam jest?

    - czy jest tak, że trzeba uciekać przed motocyklistami? da się iść???

    Cierpliwie odpowiadamy na te pytania, po czym pani mówi:
    - no tak, potem mogłabym mieć pretensje.

    A pytanie za 100 punktów to jest ILE MAM WZIĄĆ KIESZONKOWEGO?!
    albo GDZIE JEST ŁADNIEJ?!
  • agneshrg 19.08.04, 09:26
    "Prosze Pani chcialbym poleciec na last minute bo moi wszyscy znajomi juz tam
    byli i bardzo im sie podobalo"
    "Czy sa jakies lastminetki?"
    "A do tej Analii w tej turcji to cos jest?"
    "-Czy jest cos fajnego na przyszly tydzien?
    -NIe ma miejsc w samolocie przez najblizsze 2 tygodnie.
    - A to moze jakies last minute jest?
    -Nie mam miejsc...
    - Ale moze pani cos znajdzie?...."

    i wiele wiele innych
  • Gość: Ewa02 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 14:26
    agent:" jaki termin wylotu pana interesuje?"
    klient:" między 37, a 38 września"

    Mimo najszczerszych chęci nie byłam wstanie znaleźć odpowiednią pod względem
    terminu ofertę...
    agent opisuje ofertę: z hotelu na plażę prowadzą schodki
    klient: a ile ich jest?
  • Gość: mania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 11:40
    BARWO!!W końcu ktos dał piekną riposte...Codziennie moge dokładać jeszcze pare
    przykładów - niektóre moga robić za niezły dowcip:)
    Przychodzi klient do biura z reklamac ją....narzeka,wrzeszczy...po czym zaczyna
    sie szantaż
    -"Proszę Pani ja jestem międzynarodowym dziennikarzem i nie chciał bym urzyć
    swoich wpływów więc żądam natychmiastowego zareagowania i odpowiedzi na
    reklamacje". Zgodnie z przyjetymi normami macie mi odpowiedzieć w ciągu 7 dni:)
    - proszę Pana, zgodnie z warunkasmi uczestnictwa i ustawą mamy udzielić
    odpowiedzi w ciągu 30 dni od momentu jej otrzymania a Pan zgodnie z warunkami
    winien ja złozyć w ciągu 7 dni
    - zgodnie z warunkami powinniście państwo sie wywiązać a nie wywiazaliscie się.
    Nie interesują mnie warunki - złożyłem kiedy mogłem a Państwo musicie zgodnie z
    prawem odpowiedzieć w ciągu 7 dni. Ja juz pisze dodatkowe oświadczenie - jak
    się pisze Hurghada???
    - proszę pana na mocy warunków wymaga Pan czegoś od nas a Pan się do nich nie
    stosuje..
    - proszę pani, prosze niegadać mi o warunkach, to nie jest wazne...


    .....i tak było jeszcze długo w koło to samo...
    Wstyd jednak, że dziennikarz vmiedzynarodowy nie wie jak się pisze hUrghada:)
  • mika_forum 19.08.04, 12:03
    Nie jestem pracownikiem biura podrozy, ale tez mam zaslyszane dwa kwiatki:
    1.Elegancka mloda kobieta rozmawia z kolezanka przez telefon "Wykupilam
    wycieczke..... co? dokad? Do Tajlandii... A moze do Tunezji.... ja tam teraz
    nie wiem...)
    2.Siedze sobie i czekam w biurze- przede mna rodzinka usiluje znalezc jakies
    wolne miejsca. przy czym... chyba strona swiata jest im obojetna! Jedyne
    pytanie to ile gwiazdek ma hotel
    -sa wolne miejsca na Majorke
    -a nad jakim to jest morzem?
    Wogole zdumiewa mnie gleboko ABSOLUTNA nieznajomosc geografii... Szok!
  • Gość: kasiulaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 13:01
    A jedno z moich najulubieńszych - przez telefon: "Dzień dobry, to ja dzwonię"
  • Gość: rybka IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 13:23
    ja mam podobne ;)

    rozmowa przez tel:
    - dzien dobry, sa moje papiery?
    - przepraszam a z kim rozmawiam?
    - no ja wczoraj juz dzownilem i z taka pania rozmawialem
    - jak mi pan nie powie jak sie pan nazywa, to niestety nie bede mogla sprawdzic

  • roman.gawron 19.08.04, 14:11
    Gość portalu: kasiulaw napisał(a):

    > A jedno z moich najulubieńszych - przez telefon: "Dzień dobry, to ja dzwonię"

    - Nazywam się X. Chcę złożyć reklamację!
    - Skąd pani dzwoni? (w sensie z jakiej szkoły - chodziło o wycieczkę szkolną)
    - No jak to skąd? Z poczty!

    --
    Prawa i obowiązki ucznia
  • Gość: anka z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 16:19
    Powinien być jeszcze temat co turyści mówią na wakacjach.W Turcji podszedł do
    mnie Ślązak albo Niemiec( do dzisiaj nie wiem) i stwierdził<< kto im dał 4****?
    przecież pomidorową dają nie z nudlami tylko z kezą! Skandal!!
  • Gość: Gumiś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 16:53
    Najlepsze jest to jak klient pyta o formę "ol inkludet" lub czy mają Państwo
    jakieś wczasy na "szaron szejku" (Sharm El Sheikh). Albo macie jakąś "fura
    venture" lub czy tą wizję płaci się na lotnisku w Alanaji ? Albo czy samolot
    ląduje w Hiraklonie czy w Czani, i czy do Grecji trzeba opłacić wizę.
    Ubaw do łez !!!!!!!!!!!!
  • Gość: eMKa IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 19.08.04, 21:13
    i jeszcze jedno jest bombowe:
    - A hotel będzie w Alanii czy w SAJDZIE?? (Side)
  • Gość: okrent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 01:29
    No ręce mi opadły... Anko, Twój post w niezamierzony sposób wspisuje się
    idealnie w ten wątek, tyle, że z Tobą jako główną jego bohaterką,
    niestety... :\ W Turcji podszedł do Ciebie Ślązak albo Niemiec, i Ty do dzisiaj
    nie wiesz, czy Ślązak czy Niemiec? Jeśli zacytowałaś go dokładnie ("kto im dał
    4****? przecież pomidorową dają nie z nudlami tylko z kezą! Skandal!!") to
    przepraszam, ale czy Ty nie widzisz, że to NIE po niemiecku? Skoro facet mówił
    gwarą śląską (na to wskazują "nudle" i "kejza") to pewnie był Ślązakiem.
    Niemiec narzekałby raczej po niemiecku, nie wydaje Ci się? Tak więc osoba,
    którą opisujesz była najpewniej polskim Ślązakiem. Tak jak ja. I tamten
    niezadowolony turysta pewnie z takim samym jak ja osłupieniem by na Ciebie
    patrzył, z jakim ja wpatruję się w Twój post: JAK TEŻ TOBIE W POLSKIEJ GWARZE
    UDAŁO SIĘ USŁYSZEĆ NIEMIECKI???
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 22.08.04, 17:59
    A nie slyszales, ze tzw. "polscy" niemcy rowniez operuja gwara slaska???
  • Gość: Iza IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 26.08.04, 18:26
    Hehe, albo, pytam się w celu uzupełnienia danych:
    -"Jak godność?"
    -"Dziękuję bardzo dobrze"
  • Gość: spinka IP: *.welnowiec.net 23.08.04, 21:59
    Hihi...to musiała dzwonić mojaj mama :))
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 16:11
    > Wstyd jednak, że dziennikarz vmiedzynarodowy nie wie jak się pisze hUrghada:)

    No, tak... Gdyby był pracownikiem biura podróży mógłby jeszcze pisać "użyć"
    przez rz i "chciałbym" osobno...
  • Gość: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 16:16
    Wiesz Denis, teraz to już się czepiasz bez sensu. To nie było ani miłe, ani
    śmieszne, ani na temat .... ale to nic, pokazujesz nam swoją kulture!
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:53
    Dlaczego ?
    Sporo Ciebie tak gorszy "podstawowa nieznajomość geografii" (w odróznieniu od
    nieznajomości mechaniki samochodowej) to czyż "podstawowa nieznajomość
    ortografii" nie jest czymś jeszcze śmieszniejszym ?

    "Jak Kalemu zabić krowa to źle, jak Kali zabić - dobrze"

    Nie jest. Ani jedno, ani drugie.
    Denis dał Ci szansę by to zrozumieć, a Ty się wsciekasz...
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:06
    Gość portalu: Mar napisał(a):

    > Dlaczego ?
    > Sporo Ciebie tak gorszy "podstawowa nieznajomość geografii" (w odróznieniu od
    > nieznajomości mechaniki samochodowej) to czyż "podstawowa nieznajomość
    > ortografii" nie jest czymś jeszcze śmieszniejszym ?

    Właśnie dokładnie to chciałem napisać, ale już zostałem uprzedzony. Dziękuję za
    wsparcie. A Kaję poproszę o odpowiedź na pytanie zadane przez Mara: dlaczego
    jedno wolno, a drugiego nie.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 18:45
    ależ wolno...
    znajdź sobie forum ortograficzne i się tam wyżywaj zamiast zawracać d...e komuś
    kto chce sie pośmiać
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:58
    > znajdź sobie forum ortograficzne i się tam wyżywaj zamiast zawracać d...e
    komuś
    >
    > kto chce sie pośmiać

    Dlaczego ja mam szukać forum ortograficznego, a ktoś inny nie musi szukać forum
    geograficznego? Dlaczego pracownik biura podróży może wytknąć klientowi, że nie
    zna pisowni nazw geograficznych, a czytelnik forum nie może wytknąc
    pracownikowi biura podróży, że nie zna polskiej ortografii? Misiu, wysil się i
    odpowiedz - dlaczego.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 19:03
    haha nie - za tępyś i nie zrozumiesz - to było jush w mym pierwszym poście
    na szczęście mam coś lepszego do roboty w piątkowy wieczór niż męczyć ludzi na
    forach :)
    idź coś wyrwij ja ja albo jak ci sie nie udaje to zrób sobie dobrze sam i nie
    zawracaj głowy swoimi problemami
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 19:08
    > na szczęście mam coś lepszego do roboty w piątkowy wieczór niż męczyć ludzi
    na
    > forach :)
    > idź coś wyrwij ja ja

    Dresik już gotowy? Włos nażelowany? Skóra na solarze przypieczona?
    PS. I nie pisz "jush" zamiast "już" itp. W pewnych kręgach (które, jak mniemam,
    chociaż mijasz czasem na ulicy) to straszna wieś.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 11:21
    haha ale byś się zdziwił...

    co dobrego z rana? jak gruszeczka?
  • Gość: Jolka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 11:35
    Gość portalu: misiu napisał(a):


    > co dobrego z rana? jak gruszeczka?

    Boże, co za cham! Teraz naprawdę jestem przekonana, że to nażelowany solaris.
    Denis mial rację.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 12:21
    ojojoj...
    czlowiek pyta grzecznie swego adwersarza o apetyt poranny na owoce (a o czym
    waćpanna pomyślała?), troskę wykazuje mimo że z poglądami ani troszkę sie nie
    zgadza to go od chamów wyzywają i dresiarzy...
    kobiecie odpowiem bo to stworzenie miłe, ciepłe, łagodne i delikatne:
    1.łysym na głowie so żele mi na nic
    2.jako często w ciepłych krajach bytujący osobnik (a do tego z urody bardziej
    aryjczyk) nie używam "solarisów"
    odwracam się (dotknięty niezrozumieniem i nietolerancją panującą na tym forum)
    od kompa by pozerkać sobie przez okno mego biura na sennie przymuloną Wawkę :)
  • Gość: Gocha IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 24.08.04, 15:09
    Wiecie co... ale wy jesteście pofyrdani !!! To miało być forum z zabawnymi
    sytuacjami, a nie jakieś wzajemne "przegadywanie" się, kto jes mądrzejszy i wie
    węcej na temat ortografii czy geografii !!!
  • Gość: Darek IP: *.gl.digi.pl 25.08.04, 09:31
    Co do ortografi,kiedyś sprzedając preperat na pchły,który nazywa
    się "advantage"i między nami nie wiem jak poprawnie to wymawiać,klient poprawił
    mnie[wg.jego mniemania]co do wymowy i zkonkludował-"musi pan poprawić swoją
    ortografię".
  • Gość: ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 11:42
    Gość portalu: Kaja napisał(a):

    > Wiesz Denis, teraz to już się czepiasz bez sensu. To nie było ani miłe, ani
    > śmieszne, ani na temat .... ale to nic, pokazujesz nam swoją kulture!

    Kaja rusz głową. Jeśli ktoś komuś wytyka,że nie umie napisać nazwy miasta, to
    jest kulturalny, tak? A jeśli temu komuś wytkną, że nie umie napisać wyrazu,
    który nie jest nazwą miasta, to zrobią niekulturalnie, tak? Sama zobacz: to się
    kupy nie trzyma. Może ty jesteś KaLia (od mentalności Kalego) a nie Kaja?
  • Gość: jrd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 12:37
    A jak się pisze słowo: "użyć" w języku polskim mądralo?
  • Gość: R.TOM IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 16:53
    na temat znajomosci geografii. Przyjmuję pracownika do biura zgłasza się 60
    osób,jedno z pytań gdzie jest Andorra nikt nie słyszał,przechodzę na
    Grecje,wiekszość coś kręci,a chcą pracować w biurze podróży.
    Klienci w lipcu : czy ma pan last minute na grudzień
    babka kupiła bilet Air Polonia i pyta a jaka mam gwarancje, że ten samolot
    doleci ?
    Klienci nasłuchaja się w telewizji, że w katalogu wszystko sie musi zgadzać, bo
    inaczej można zaskarżyć biuro, przychodza po dwutygodniowym pobycie na Krecie z
    HB i chcą złożyć skargę z prośba o całkowity zwrot pieniedzy ponieważ w
    katalogu napisali, że do najbliższego miasta jest 5 km a w rzeczywistości było
    11.
    Śmiejmy się, chociaż jasne, że klient to nasz pan i wszystko dla niego zrobimy.
    A jak się można pomylić we wstępnej ocenie, wchodzi klient w gumiakach i
    waciaku usmarowany i mówi, że gdzieś by z rodzina pojechał.Coś mu tam taniego
    proponuje, on sie pyta o Dominikanę, nastepnie wyciąga forse i kupuje dla 6
    osób.
    Pozdrawiam wszystkich pracowników, więcej latajcie za granice to tam sie
    dopiero pośmiejecie z rodaków.
  • Gość: Marek IP: *.gda.computerland.pl 19.08.04, 17:01
    Szczerze mówiąc jeśli miasto było 11 a nie 6 kilometrów to bym sie nie chwalił -
    różnica jest spora. Pewnie że nie na calkowity zwrot pieniędzy, ale
    przynajmniej na solenne przeprosiny.
    Ale co tam, będzie inny klient, nie ?

    pozdrawiam kwaśno
    Marek
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 20.08.04, 16:06
    Ni eo to chodzi, ja rozumiem ze w katalogu POWINNY BYC ( a nie zawsze sa)
    solidne informacje. ALe klient potrafi zlozyc reklamacje na to, ze na zdjeciu
    basen WYDAWAL sie wiekszy! ALbo ze na zdjeciu w katalogu/na stronie netowej
    PRZYKLADOWY POKOJ mial niebieskie kafelki, a on dostal pokoj z bezowymi...
    Ludzie, gdzies jest granica?

    Pozdrawiam szytskich milujacych nasz zawod sprzedawcow marzen :)
  • Gość: mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:54
    Oczywiście masz rację.
    Nie twierdzę bynajmniej że wszyscy Klienci są OK.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 19.08.04, 17:16
    "Cóż niektórzy mogą się poczuć urażeni, ale dlaczego tylko klienci mogą
    narzekac na sprzedawców."

    Uważam że - jesli tego nie rozumiesz - powinieneś zmienić zawód...

    Prowadzenie tego wątku (publiczne) jest sprzeczne z zasadami jakimi powinien
    się kierować sprzedawca.

    Nie mówiąc już że widzę tu wiele tekstów które NIE POWINNY was smieszyć. Jeśli
    przychodzi rodzinka - jak tu ktoś przytaczał - i mówi "chcielibysmy pojechać
    nad ciepłe morze, wszystko jedno gdzie" to jest gratka, a nie powód do śmiechu.

    Ja przez dwa miesiące pisałem do różnych biur podając zakres terminów,
    interesujące mnie kraje, liczbę osób, rodzaj zakwaterowania, moje wymagania co
    do wyposażenia i animacji i przedział cenowy - i co ?
    Czy było tak że agenci byli zachwyceni tym że tak dokładnie wiem czego chcę ?
    Figa.
    Dostawałem albo oferty nie przystające do podanych warunków, albo co
    gorsza "standardowe" tasiemcowe wykazy, albo to co akurat agent miał pod ręką
    (bez oglądania się na dane jakie podałem). Całkiem sporo biur nie odpisało w
    ogóle albo odpowiedziało na zasadzie "wejdź se na stronę i szukaj".

    Jednym słowem amatorszczyzna.
    Jeśli do tego dodać iż praktycznie nie ma żadnych bliższych informacji o
    hotelach (prócz sloganow) i umowy sporządzane są tak że "biuro za nic nie
    odpowiada" a "ubezpieczenie od kosztów rezygnacji" od niczego nie ubezpiecza,
    to obraz będzie niemal pełny.

    Miałem szczęście że w końcu trafiłem na porządną panią w porządnym biurze (nie
    napiszę w którym, gdyż nie chcę byc posądzany o kryptoreklamę, choć własciwie
    powinienem bo na tym załosnym tle wyróżniała się jaskrawo).
    Ale żeby do kupienia oferty było potrzebne szczęście ?!
  • Gość: żuczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 17:44
    A może w tym przedziale cenowym nie było oferty, która spełniałaby Twoje
    wymagania (np. dotyczące animacji)? A może trudno jest zaproponować ofertę
    potencjalnemu klientowi, gdy podaje, że jest zainteresowany Grecją (Kreta,
    Rodos, Korfu, Kos, Riwiera, Chalkidiki, a może coś bardziej
    oryginalnego?),Hiszpanią (Majorka, Ibiza, Costa del Sol i inne Costy, Teneryfa,
    Gran Canaria, Fuerteventura, Lanzerote i inne), Turcją, Tunezją, Portugalią i
    jeszcze ewentualnie Tajlandia lub Isla Margarita? W każdym z tych kierunków
    jest co najmniej kilkanaście hoteli, które spełniałyby wymagania bardzo
    wybrednych klientów. To samo tyczy się ciepłego morza - przy pytaniu o ciepłe
    morze jest możliwość kilkuset propozycji - nie rozumiesz, że to pytanie może
    rozbawić (lub zirytować, gdy jest to kolejna osoba, zadająca to pytanie). Ktoś
    tu słusznie zauważył, że takie pytanie jest równoznaczne z najtańszą ofertą,
    która i tak nie spełni oczekiwań cenowych pytającego (tak drogo?!)
    Kochani klienci, nie odgrywajcie ważniaków(to dotyczy Twego
    stwierdzenia "Uważam że - jesli tego nie rozumiesz - powinieneś zmienić zawód".
    W każdej transakcji są dwie strony - sprzedawca i klient, nie tylko w biurze
    podróży. Może w innym miejscu to Ty będziesz sprzedawcą (nie ważne, czy to jest
    sklep, punkt usługowy, urząd itp.) Nie będziesz się irytował, gdy trafisz na
    mało rozgarniętą osobę? Nie będziesz powtarzał "tekstów" interesantów/klientów?
    W każdej branży wyławia się "perełki". A że nie wszystkich one śmieszą, to już
    zupełnie inna historia.
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 19.08.04, 22:07
    >A może w tym przedziale cenowym nie było
    >oferty, która spełniałaby Twoje
    >wymagania (np. dotyczące animacji)? "

    Było. Sam znalazłem. Tylko nie chciało się Paniom i Panom Agentom wysilić.

    >A może trudno jest zaproponować ofertę
    >potencjalnemu klientowi, gdy podaje, że jest
    >zainteresowany Grecją (Kreta, Rodos, Korfu, Kos, Riwiera, Chalkidiki, a może
    coś bardziej
    >oryginalnego?),Hiszpanią (Majorka, Ibiza, Costa del Sol i inne Costy,
    Teneryfa,
    >Gran Canaria, Fuerteventura, Lanzerote i inne), Turcją, Tunezją, Portugalią i
    j>eszcze ewentualnie Tajlandia lub Isla Margarita?

    Primo - ograniczyłem sprawę do 4 krajów
    Secundo - jak "jest trudno" to właśnie od tego są agenci. A jak za trudno to
    sprzedawać
    marchewkę, a nie wycieczki.

    Po prostu każdy powinien robić to do czego się nadaje. W zasadzie to klient
    mógłby przyjść do biura i powiedzieć "nie wiem gdzie by jechać" a agent
    powinien umieć z niego wyciągnąć preferencje. Ale musi się "chcieć chcieć".
    I jeśli z tego się śmiejecie, to z wlasnej niekompetencji się śmiejecie.

    Owszem, w każdej branży wydobywa się "perełki". Ale nie robi się tego przy
    klientach
    na publicznym forum. Niestety, czasy Wokulskiego jak widac minęły.
    No, ale Wokulski NIE zbankrutował - a biura bankrutują stale. I już chyba wiem
    dlaczego.
  • Gość: inga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 00:15
    Absolutnie popieram. Od 3 tygodni kraze po biurach w poszukiwaniu ciekawego
    wyjazdu. Haslo: wyjazd z interesujacymi wyc. fakult. (cos oprocz pikniku
    rybnego, zakupow i safari) wywoluje panike, po pytaniu: co ciekawego mozna
    zobaczyc na Cyprze, Rodos, Majorce... panie maja ochote uciec. Ale chyba nic
    nie przebije pani, ktora jako niedrogi wyjazd z dojazdem autokarowym dla
    studentek proponuje Tunezje za 2600 za tydzien...
    Pozdrawiam wszystkich kompetentnych pracownikow bior podrozy
  • Gość: Marek IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:43
    Zapraszam na stronę którą zrobiłem na temat mojego tegorocznego pobytu w
    Tunezji (piszę tam tez o wycieczkach fakultatywnych). Może to Ci pomoże ?
    www.tunezjaurlop.republika.pl/pozdrawiam
    Marek
  • bor.sook 20.08.04, 11:55
    Człowieku! Co to znaczy "ograniczyłem sprawę do 4 krajów"? Prawda jest taka, że
    takie ograniczanie oznacza właśnie, że ważna jest cena, a nie to, dokąd chce
    się jechać. Gdy przychodzi klient, który mówi otwarcie, że na wyjazd może wydać
    tyle lub tyle, bo na więcej nie może sobie pozwolić, to staję na uszach, żeby
    znaleźć mu dobrą ofertę. I wcale nie jest przez nikogo gorzej traktowany. Nie
    trzeba naprawdę udawać światowca, który wszędzie już był i chce poprzebierać w
    ofertach. Ja nikomu nie robię łaski z dobrej obsługi, a braku kompetencji
    jeszcze nikt mi nie zarzucił. Niestety w dużym stopniu minęły czasy
    klientów "nie wiem gdzie by wyjechać" - wtedy właśnie ekspediencie mieli pole
    do popisu, żeby trafić w oczekiwania klienta. A co do marchewki, to możesz
    śmiało w niej poprzebierać - zawsze będzie miała taką samą cenę.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:25
    >Człowieku! Co to znaczy "ograniczyłem sprawę do 4 krajów"?
    >Prawda jest taka, że
    >takie ograniczanie oznacza właśnie, że ważna jest cena,
    >a nie to, dokąd chce się jechać.

    primo : dlaczego ? Równie dobrze może oznaczać że chcę wyjechać gdzie
    ciepło, gdzie jest animacja dla dzieci i zakwaterowanie dla 4-o osobowej
    rodziny i jest mi wszystko jedno czy w tym roku będzie Egipt a w przyszłym
    Tunezja czy odwrotnie.

    secundo : A GDYBY nawet znaczyło że ważna jest cena, to co ? Ujma jakaś ?


    Cod o reszty tego co napisałeś to ładnie że tak robisz - i właśnie usiłuję
    wytłumaczyć że tak powinno być...

  • Gość: Małgośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 19:23
    A ja myślę, że taki wątek jest potrzebny. Choćby po to, abyśmy wśród tej
    powodzi narzekań na biura podróży, rezydentów, pilotów - spojrzeli trochę
    krytycznie także na siebie. Rozumiem i w pełni zgadzam się z tym, że obsługa
    turystów powinna stać na wysokim poziomie, ale naprawdę czasem zapytania
    naszych rodaków są wręcz śmieszne, a nawet żenujące. Bo co powiecie np. o Panu,
    który chciał wykupić pobyt w Egipcie w Hurghadzie, a nie raczył nawet
    zainteresować sie tym, że miejscowość ta leży nad Morzem Czerwonym, a nie
    Śródziemnym, jak przypuszczał (to naprawdę nie żart). Z kolei pewna Pani była
    bardzo niezadowolona z hotelu, który wykupiła (nie mogła się wykupując
    wycieczkę zdecydować na konkretny hotel, nie chciała sama poprzeglądać
    katalogów, poprosiła pracownicę Biura o radę - i ta jej doradziła, jej zdaniem
    jak mogła najlepiej biorąc pod uwagę możliwości finansowe tej Pani). Pytam
    Panią - a w jakim hotelu Pani była. Odpowiedzią było wybałuszenie na mnie oczu
    i: "ja nie wiem, jakoś tak, taka dziwna nazwa". I co Wy na to?
  • Gość: Woda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 22:01
    Rozumiem, ze jeżeli ktoś codziennie porusza się wsród nazw miast, hoteli,
    zatok, itp to go bardzo śmieszy klient, który nie wie nad jakim morzem leży
    miejscowość oferowana mu przez sprzedawcę - ale tutaj powinien się u sprzedawcy
    uaktywnić obowiązek poinformowania go dokadnie co oferuje. Jaka w końcu jest
    różnica między plażą nad jednym morzem czy drugim dla kogoś, kto przez wakacje
    chce ogladać tylko hotel i plażę? Czy tak trudno jest pokazać klientowi na
    mapie gdzie jest przyszłę miejsce jego urlopu?

    Przychodząc do sklepu z telewizorami oczekuję że sprzedawca dostrczy mi
    odpowiednich informacji a nie wskaże na naklejki z cenami.

    Niektórym ludziom myli się prawa strona z lewą (kobietom zwłaszcza), niektórym
    mylą sie imiona nowo poznanych osób - a niektórym nazwy miast czy wysp-
    baaardzo śmieszne, konam ze smiechu....

    Niektórzy nie interesują się geografią, dobrzy sprzedawca powinien ich
    zainteresować ofertą, powiedzieć 3 (słownie : trzy) zdania więcej a nie liczyć
    że sapnie nazwę hotelu, miasta i cenę a klient sam sobie wyszuka gdzie to jest,
    sam się dowie jaka jest okolica, jaka plaża.

    A pytanie "czy tam jest ładnie" jest dla mnie ze wszech miar zrozumiałe.
    Niektórzy lubią jeździć w ładnie miejsca.... A że sprzedawca tego nie wie to
    trochę dziwne - wysyłanie ludzi w ciemno - amatorszczyzna.
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 19.08.04, 22:18
    Dokładnie tak !
    Uświadomcie sobie Drodzy Agenci, że to że macie pracę wynika z tego (a
    przynajmniej powinno...) że klient nie ma (być może nawet nie chce mieć) wiedzy
    na temat hoteli, taryf, przelotów, miejsc wakacyjnych itp. którą macie Wy.

    Zupełnie identycznie jak moi Klienci, którzy nie mają tej wiedzy o informatyce
    jaką mam ja (lub nie chcą wykonywać tej pracy jaką wykonuję ja). I dobrze -
    dlatego własnie ja mam pracę. Ja z kolei nie mam wiedzy co do spraw jakimi na
    codzień zajmują się moi Klienci (tak tak - słowo "Klient" prawdziwy
    przedsiębiorca odruchowo pisze z dużej litery !). To się nazywa podział pracy i
    kompetencji w społeczeństwie.
  • Gość: Agentka007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 14:19
    Jestem bardzo ciekawa, czy Twoi klienci są obsługiwani przez Ciebie tak jakbyś
    sobie życzył być obsługiwanym jako klient. A swoją drogą to takie
    generalizowanie i wrzucanie wszystkich(prawie wszystkich, bo przecież jedna
    agentka na szczęście uratowała nasz honor) pracowników biur podróży do jednego
    worka z "niekompetentnymi agentami" jest conajmniej nieprzemyślane! To bardzo
    odpowiedzialna i wyczerpująca praca, która wymaga wiele cierpliwości i
    systematyczności. Proponuję trochę więcej tolerancji dla innych i
    samokrytycyzmu dla siebie. A swoją drogą to trudno mi uwierzyć, że nigdy nie
    zdarzyło Ci się żartować ze swoich klientów, którzy "walneli jakąś gafę".

    Pozdrawiam turystycznie
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:30
    >Jestem bardzo ciekawa, czy Twoi klienci są obsługiwani
    >przez Ciebie tak jakbyś
    >sobie życzył być obsługiwanym jako klient.

    primo : cokolwiek powiem, i tak nie uwierzysz :)
    secundo : co ma tu do rzeczy co ja robię ?

    >A swoją drogą to takie
    >generalizowanie i wrzucanie wszystkich(prawie
    >wszystkich, bo przecież jedna
    >agentka na szczęście uratowała nasz honor)
    >pracowników biur podróży do jednego
    >worka z "niekompetentnymi agentami" jest
    >conajmniej nieprzemyślane!

    Zdaje się że rożnimy się co do znaczenia słowa "generalizowanie".
    Jeśli mówię o tych do których osobiście pisałem , dzwoniłem itd.
    to nie jest generalizowanie (zwłaszcza że owej "jedynej sprawiedliwej"
    agentce oddałem niemal cześć :)

    >To bardzo odpowiedzialna i wyczerpująca praca,
    >która wymaga wiele cierpliwości i
    >systematyczności.

    A co ma to do rzeczy ?

    >Proponuję trochę więcej tolerancji dla innych i
    >samokrytycyzmu dla siebie.
    Jaaaasne. Ze zawracałem Paniom Agentkom i Panom Agentom głowę,
    zamiast zadzwonic i powiedzieć "chcę wycieczkę numer XXXX" ?


    >A swoją drogą to trudno mi uwierzyć, że nigdy nie
    >zdarzyło Ci się żartować ze swoich klientów,
    >którzy "walneli jakąś gafę".

    Zdarzyło mi się. Nie było to może piękne, ale nie było też
    na publicznej liście i w dodatku w obecności ich i innych klientów.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:18
    a o informatykach i dupach znash?
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:15
    A co mnie obchodzą informatycy ?
    (O dupach nie piszę - biorąc pod uwagę że są one jak widzę clou Twojej
    wypowiedzi...)
  • Gość: odpowiadam IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 19.08.04, 22:23
    > A pytanie "czy tam jest ładnie" jest dla mnie ze wszech miar zrozumiałe.
    > Niektórzy lubią jeździć w ładnie miejsca.... A że sprzedawca tego nie wie to
    > trochę dziwne - wysyłanie ludzi w ciemno - amatorszczyzna.

    To jest dopiero zabawne! Dowcip dnia!
    Woda, właśnie o to chodzi, że: Skąd sprzedawca ma wiedzieć CO DLA KOGO JEST
    ŁADNE (i lepsze)??? Las, góry, morze, bliskosc centrum, daleko, odludzie,
    cisza, rozrywka, głośno???
    Klienci są PRZERÓŻNI.
    Jeden zapyta (tak jak tu pisała dziewczyna, której mąż zapytał) "czy ładniejszy
    jest widok na góry czy na morze?" No to juz chyba sam powinien wiedzieć który
    widok jest dla niego ładniejszy.
    Drugiemu jak koleżanka powiedziała: Tam jest bardzo ładnie. To stwierdził, że
    ŁADNIE to on ma na własnej działce i niech ona mu powie jak jest KONKRETNIE. A
    nie czy ładnie.
    I takiemu Klientowi sie wcale nie dziwie. Ja tez jak opowiadam to staram sie
    konkretnie: widok na to czy tamto, jest duzo zieleni, lasu, albo wokoło
    pustynia i tylko w hotelu sie coś dzieje itp.
    A juz sam Klient niech oceni czy to jest dla niego ładnie, fajnie, czy wrecz
    przeciwnie. Co ja mu bede gadac, że jest ślicznie, las, zielono, pagórki
    tralalala, jak sie okaże, że on sie od dziecinstwa boi lasu i chce byc
    na "otwartym terenie" i nie ma zamiaru chodzic po górach, bo np. góry widzi z
    okna własnego domu.
    Więc pytanie CZY TAM JEST ŁADNIE osłabia sprzedawców, ale i tak odpowiedza, że
    ładnie.
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 19.08.04, 22:11
    Otóz ten Pan nie musi wiedzieć gdzie leży Hurghada (nie jest to aż tak ważne
    miasto - ma znaczenie głównie turystyczne, wiedzą Ci co często podróżują lub Ci
    co sprzedają). Nie widzę w tym nic śmiesznego.

    Co do drugiego wypadku, to można ubolewać nad ciasnotą umysłową (jeśli nie
    znała nazwy hotelu, to znaczy że z niego nie wychodziła...), ale... TO WŁASNIE
    na tym polega - to biuro ma to wiedzieć, nie klient.

    Podobnie jak nie musze wiedzieć w knajpie czy dewolaj robi się z kury, czy z
    wieprzka.
  • Gość: Małgośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 22:29
    Napisałeś:
    Co do drugiego wypadku, to można ubolewać nad ciasnotą umysłową (jeśli nie
    znała nazwy hotelu, to znaczy że z niego nie wychodziła...), ale... TO WŁASNIE
    na tym polega - to biuro ma to wiedzieć, nie klient.
    Niby CO biuro ma wiedzieć?! Przecież biuro wysyłając tę Panią na wycieczkę
    wiedziało, do jakiego hotelu ma ona jechać, prawda? Pisałam, że pracownica
    biura nawet doradzała tej Pani konkretny hotel. Ale ta Pani - pomimo, że w
    rezultacie hotel nie spełnił jej oczekiwań - nawet nie raczyła zapamietać jego
    nazwy.... Przyszła do mnie tylko z pytaniem (dla ścisłości opisywane przeze
    mnie osoby - to moi znajomi, a ja - nie jestem pracownikiem żadnego biura
    podróży ani nie mam zawodowo do czynienia z turystyką - po prostu trochę jeżdżę
    po świecie i czasami niektóre osoby proszą mnie o różne porady). Więc ta Pani
    po prostu przyszła do mnie z pytaniem - w jaki sposób ma składać reklamację i
    żądać rekompensaty od biura. Niestety, nie potrafiła sformułować nawet swoich
    zastrzeżeń. Nie podobało się - i już! Żadnych konkretów! Nawet nazwy hotelu
    (dowód zakupu imprezy też zresztą wyrzuciła).
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:33
    >Niby CO biuro ma wiedzieć?! Przecież biuro wysyłając
    >tę Panią na wycieczkę
    >wiedziało, do jakiego hotelu ma ona jechać, prawda?

    To nie był zarzut do biura że nie wiedziało, tylko
    zwrócenie uwagi że nie ma co się oburzać na klientkę
    ze nie wie. Nawet jesli to głupie - nie musi.
  • Gość: mM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.04, 14:29
    "Podobnie jak nie musze wiedzieć w knajpie czy dewolaj robi się z kury, czy z
    wieprzka." - no to akurat warto wiedzieć...Gdybyś miał zakaz jedzenia
    wieprzowiny:)
  • Gość: majdi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.04, 15:30
    Czytając to wszystko co tu można znaleźć nasówa sie jeden wniosek!!Co byscie
    (pracownicy biur podróży) nie napisali i tak bedziecie - a w zasadzioe
    bedziemy - tą gorszą stroną...
    Ostatnio otrzymałam reklamacje w której klient pisze, że skoro kupił hote 5*
    tzn. że jest VIP!!Sorki....nie każdy kogo stać na taki hotel bo zbierał ileś
    czasu to VIP!!Ja rozumiem,ze od takiego standardu oczkuje sie określonej
    jakości usług, ale nie porównujmy sioę od razu do VIPów!To chyba dwie różne
    rzeczy prawda??
    Poza tym niejednokrotnie mozna spotkac informacje o basenach nie w tym miejscu
    (bo jakby pracownik biura miał możliwość przeniesienia go!). Jadąc do Egiptu
    czy południowej Tunezji ludzie dziwia się że tam tejsze kobiety kąpia sie w
    całym przyodzieniu, że za dużo tam "brudasów"...Rozumiem, naprawde rozumiem
    zarzuty wobec oszczędnych powiedzmy odpowiedzi jakie mozna uzyskać od
    pracownika biura podróży....Ale na Boga jadąć gdzieś człowiek powinien być
    chyba zorientowany że to inna kultura, że mają na ogół inną karnacje...!!!
    Ciężko tez mieć cierpliwość do klienta który dzwoni do Ciebie co 10 min , pyta
    wciaz o to samo tylko w innej kolejnosci zadaje pytania,wyciąga błędne wnioski
    z wypowiedzi znajomych - Ty go poprawiasz, po czym przychodzi do Ciebie po 10
    rozmowach telefonicznych i mówi Ci że powiedziałes to co On usłyszał od
    znajomych....Z całym szacunkiem ale krzywa wkurwienia wzrasta dość mocno...
    Proponuje wobec tego żeby uniknac wszelkich nieporozumień wchodząc do biura
    podróży być zorintowanym czy hotel ma byc przy plazy, ile gwiazdek...itd.
    Sadzę, że nawet klient który wchodząc do biura podrózy powie, że może być
    Egipt, moze byc maroko, ważne żeby hotel miał 4* wyzywienie 2xdziennie i przy
    plaży...stosunkowo blisko centrum -wiecie - sprecyzuje najbardziej jak potrafi
    to o co mu chodzi nie bedzie tych nieporozumień.Skargi klientów dzwoniacych z
    zagranicy którzy mówia że maja szwedzki stół a nie bufet są żenujace!!
    Kupując ofertę LAST MINUTE bo najtańsza liczmy sie również z tym, że jest to
    oferta z ostatniej chwili i nie wymagajmy czerwonych dywanów.
    UWAGA DO KLINTÓW!!Nie porównujcie kwoty jaka Wy wydaliście na pobyt z ceną
    klientów którzy wykupili te sama oferte na dwa dni przed wyloten jak biuru
    zostało kupe miejsc i obnizyli o 40% cene...to fart jaki czasem sie zdaża....
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 25.08.04, 18:48
    Dokladnie tak.
    Moznaby pisac i pisac o wzrastajacej "krzywej wkurwienia", ale...to mialo byc
    smieszne forum, a robi sie z tego powoli forum kłótni.
    Moze jako pracownicy zalozymy swoje wlasne forum, tylko dla nas???
  • Gość: eMKa IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 25.08.04, 20:34
    jestem ZA.
  • Gość: marcel IP: *.waw.pl 27.08.04, 13:26
    a nie uważacie że w ogóle warto wiedzieć o świecie coś więcej niż minimalny
    zasób informacji szkolnych? Koronnym argumentem jest na tym forum fakt że coś
    było w programie szkoły lub nie... Ludzie, trochę klasy... Nie istnieje prawny
    obowiązek orientowania się w otaczającej Was rzeczywistości, ale chyba pewne
    rozeznanie w geografii, ortografii, savoir-vivre, czy znajomość kultury pośród
    członków której będę spędzał urlop jest dla cywilizowanego człowieka niezbędne.
    Chociaż jak widzę pewnego prałata to ręce opadają...
  • Gość: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 10:53
    MAR JESTES NAJGORSZYM Z KLIENTOW, Z TAKICH JEST ZAWSZE KUPA SMIECHU, BO OWSZEM
    TY WIESZ DOKLADNIE CZEGO CHCESZ, NAWET TO JAKA MA BYC ZUPA NA OBIAD DRUGIEGO
    DNIA POBYTU! :))
    OBYS NIGDY DO MNIE NIE TRAFIL!

    AHA, A WARUNKÓW UBEZPIECZENIA OD KOSZTÓW Z REZYGNACJI Z PODRÓŻY NIE WYMYŚLA
    BIURO MATOŁKU!
  • rhemek 20.08.04, 13:38
    Jak sie slucha takich wypowiedzi jak twoja, to okazuje sie ze widocznie
    bezrobocie w tym kraju nie jest za duze, skoro takie osoby jak ty sa
    zatrudniane. Masz problem z obsluga klientow zwolnij sie. Najlepiej bys chciala,
    zeby sprzedac wycieczke jak bulke z maslem bez zadnego wysilku...
    --
    "Gdy kobieta odmawia miłości, a proponuje ci przyjaźń, nie bierz tego za odmowę;
    znaczy to, że chce postępować według kolejności."
    www.sci-fi.pl - niekomercyjny portal sf.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:16
    hmmm... czy to rhemek z Łódzkich rhemków? co dobrego w "fabrycznej"?
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 16:39
    >MAR JESTES NAJGORSZYM Z KLIENTOW,
    >Z TAKICH JEST ZAWSZE KUPA SMIECHU, BO OWSZEM
    >TY WIESZ DOKLADNIE CZEGO CHCESZ, NAWET TO JAKA
    >MA BYC ZUPA NA OBIAD DRUGIEGO
    >DNIA POBYTU! :))

    No cóż, zupy nie określam, ale rodzaj zakwaterowania, animację
    itp sposoby określam i mam do tego prawo - ponieważ za to (również
    Ci) płacę.

    >OBYS NIGDY DO MNIE NIE TRAFIL!
    Nie ma sprawy - podaj tylko prosze nazwę biura dla jakiego pracujesz
    (i ewentualnie oddział - moze w innym mają innych sprzedawców).

    No co ? Pisac anonimowo impertynencje na necie jest łatwo -
    może wykażesz się odrobiną odwagi i podasz biuro, "do którego
    mam nie trafić" ? :):)

    >AHA, A WARUNKÓW UBEZPIECZENIA OD KOSZTÓW
    >Z REZYGNACJI Z PODRÓŻY NIE WYMYŚLA
    >BIURO
    Biuro ma możliwośc wyboru firmy ubezpieczenia i jego warunków.
    Ono sprzedaje tę usługę i ono odpowiada - podobnie jak odpowiada
    za warunki w hotelu, mimo że to nie pracownicy biura podróży
    w owym hotelu myją podłogę.
    Myślałem że to oczywiste...

    MATOŁKU!

    Cóż, są sposoby mówienia o bliźnich które więcej w istocie mówią
    o osobach wypowiadających opinię niz o tych, których owa opinia dotyczy...
  • Gość: aki IP: *.protonet.pl 19.08.04, 22:20
    takich macie klientów jakie jest polskie społeczeństwo.a ta niewiedza nie dotyczy tylko znajomosci geografii ale tez i polityki, kultury, sztuki,ortografii itp itd.przecież wiadomo,że wtórny analfabetyzm siega w Polsce kilkunastu-kilkudziesięciu procent
  • and51 19.08.04, 23:00
    Bez przesady... prosze.

    - klijenci sa tacy jacy sa i trzeba im wszystko wyjasnic a smiac sie mozna
    tylko w kulak... inaczej marny wasz los

    - w Polsce ze znajomoscia roznych rzeczy nie jest lepiej ani gorzej niz gdzie
    indziej, bo wiadomo ze nie wszyscy interesuja sie wszystkim


    "Kiedys, po powrocie z urlopu, zapytalem mojego kolege gdzie on spedzil urlop?
    - Nie wiem - odpowiedzial - zona wszystko zalatwiala i lecielismy samolotem"
  • Gość: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 11:04
    > "Kiedys, po powrocie z urlopu, zapytalem mojego kolege gdzie on spedzil urlop?
    - Nie wiem - odpowiedzial - zona wszystko zalatwiala i lecielismy samolotem" <

    Rozwaliłe/as mnie tym tekstem ;))))))))))
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 17:09
    >"Kiedys, po powrocie z urlopu, zapytalem mojego
    >kolege gdzie on spedzil urlop?
    >- Nie wiem - odpowiedzial - zona wszystko
    >zalatwiala i lecielismy samolotem"

    Eee, facet żartował.
  • and51 20.08.04, 23:09
    Owszem zartowal , ale niezupelnie, bo sporo w tym racjii;
    jak ktos dwa razy w roku leci do cieplych krajow i nie wysadza nosa poza hotel
    to ma: slonce, hotel, basen czy morze i... obsluge usilujaca, z lepszym czy
    gorszym skutkiem, mowic obcymi jezykami
  • bor.sook 20.08.04, 16:32
    Nie kłóćmy się już. To nie ma sensu. Są różni pracownicy biur podróży i różni
    klienci. Ja bardzo lubię swoich klientów. Z niektórymi wręcz się zaprzyjaźniam.
    Staram się zawsze być cierpliwy, co w trakcie sezonu jest bardzo trudne. Lubię
    jednak swoją pracę i wiem, że ludzie lubią i mnie i moją obsługę i zawsze do
    mnie wracają. A co!?!? Jestem tu anonimowy, to mogę być, trochę nieskromny ;-)
    Chciałbym bardzo, żeby Polska była krajem, w którym wszystkich byłoby stać na
    dobre (niekoniecznie najdroższe) imprezy turystyczne, ale to marzenie ściętej
    głowy. Towar, który sprzedaję jest bardzo przyjemny, ale musi ileś kosztować.
    Chyba, że biura "na dwa sezony" Wam odpowiadają. Nie znoszę tylko cwaniaków,
    ważniaków i turystów ksenofobów (takich od "tych Arabów brudasów", u których
    jest ciągle najtaniej). Dziwię się też wielu ekspedientom, że w czasach takiej
    konkurencji pozwalają sobie na arogancję czy niekompetencję - ale to działa
    tylko na moją korzyść. Nie mam im jednak za złe, że na forum chcą się
    odreagować - jeśli ktoś poczuł się osobiście urażony, to bardzo przepraszam. Ja
    nieraz też próbuję śmiać się z siebie - "To działa!"
  • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 17:17
    Zgadzam się z Tobą w 200% , sama prowadzę Biuro Turystyczne i nie mogę nażekać
    idzie dobrze, faktem jest, że znalezienie dobrego pracownika jest problemem nr 1
    WYBACZCIE WSZYSCY , ale przy dobrych chęciach i zaangażowaniu da się zrobić.
    Niestety pracujemy z ludzmi i im pomagamy wydać ciężko zarobione pieniądze,
    musimy mieć to na uwadze - jeśli dobrze doradzimy i pozwolimy im dobrze spędzić
    czas wrócą do nas i przyprowadzą swoich znajomych.
    1 zadowolony klient to 6 nowych w przyszłym sezonie.
    DLATEGO NIE MA CO BIADOLIĆ , ALE UZBROIĆ SIĘ W CIERPLIWOŚĆ I WYKLUCZYĆ Z RYNKU
    OSZUSTÓW.
    POZDRAWIAM WSZYSTKICH i życzę miłego dnia.
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 27.08.04, 18:09
    Gość portalu: Alex napisał(a):

    > WYBACZCIE WSZYSCY , ale przy dobrych chęciach i zaangażowaniu da się zrobić.
    > Niestety pracujemy z ludzmi i im pomagamy wydać ciężko zarobione pieniądze,
    > musimy mieć to na uwadze - jeśli dobrze doradzimy i pozwolimy im dobrze
    spędzić
    >
    > czas wrócą do nas i przyprowadzą swoich znajomych.
    > 1 zadowolony klient to 6 nowych w przyszłym sezonie.

    Nie byłem nigdy nigdzie z biurem podrózy, ale może kiedyś się to zmieni.
    Napisz, z jakiego jesteś biura. Jeżeli będę miał kiedyś skorzystać z usług
    takiej firmy - wybiorę się właśnie do Ciebie.
  • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 00:21
    Drogi Denisie, jeśli jesteś narciarzem to zapraszam , ale ponieważ nie mogę na
    forum robić reklamy mojej firmy napisz do mnie meila
    aleksandra.gala@neostrada.pl , a chętnie przekażę Ci moje propozycje wyjazdowe.
    Pozdrawiam
    Alex
  • Gość: fan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 14:04
    Dokladam swój kamyczek.
    Tak, wiekszosć biur zapełniaja ludzie niekompetentni.
    Od agenta oczekuje informacji i porady a najczęściej mozna usłyszec :prosze tu
    jest katalog i cennik,prosze sobie wybrać.Wszystko fajnie tylko cennik to dosyc
    gruba broszura z róznymi sezonami ,wyjatkami itp.Nie mam czasu sie w to
    wgłebiać.Po prostu mówie dziekuje i wychodzę.
    Dzieki takiemu podejściu do rzeczy od kilku lat wykupuje tylko same przeloty
    czarterem a reszte wybieram sobie na miejscu,przewaznie na prywatnych kwaterach.
    taniej,sympatyczniej i nie możesz miec do nikogo pretensji ze lokum ci nie
    pasuje.

    Sam pracuje w sprzedazy i gdybym potraktowal klienta na zasadzie katalog i
    cennik i nie zawracaj glowy czlowieku to bym wiele nie zarobil.
  • Gość: Martika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 14:38
    Dwa przykładziki z moich wyjazdów.
    W czasie zwiedzania kościoła we Włoszech przewodniczka mówi:
    - Ten kościół jest z VI w.
    - przed naszą erą, czy naszej ery?

    Droga przez Alpy, co jakiś czas widać przewody elektryczne rozpięte między
    górami z kuleczami, aby było je bardziej widać. Mamusia woła do córki:
    - popatrz tymi gondolkami bedziemy w zimie jeżdzić na narty
  • Gość: Małgośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 16:23
    Gość portalu: fan? napisał(a):

    > Dokladam swój kamyczek.
    > Tak, wiekszosć biur zapełniaja ludzie niekompetentni.
    > Od agenta oczekuje informacji i porady a najczęściej mozna usłyszec :prosze
    tu
    > jest katalog i cennik,prosze sobie wybrać.Wszystko fajnie tylko cennik to
    dosyc
    >
    > gruba broszura z róznymi sezonami ,wyjatkami itp.Nie mam czasu sie w to
    > wgłebiać.Po prostu mówie dziekuje i wychodzę.

    A może by jednak trochę wysiłku ze strony klienta - i spróbować przejrzeć te
    katalogi? Albo poszukać czegoś interesującego nas w internecie lub do biura
    przyjść ze swoją bardziej konkretną propozycją np. "interesuje mnie pobyt w
    hotelu 5* z All inclusive na Costa del Sol w sierpniu, w cenie do ...... zł na
    2 tygodnie, jakie macie oferty?" niż "chciałbym pojechać gdzieś gdzie jest
    ładnie i ciepło". Ale najwygodniej jest tylko wymagać od biura, a jak pracownik
    biura coś nam doradzi, a potem, na miejscu okaże się, że wybór nas nie
    zadowala - to oczywiście skargi, pretensje, i epitety pod adresem biur:
    złodzieje, oszuści itp.
    Nie chcę też już więcej pisać o kompletnym braku zainteresowania wielu turystów
    krajem, do którego sie udają, choc uważam, że jeśli dokądś chce ktoś jechać -
    to choć w minimalnym stopniu powinien wysilić swoje szare komórki i zajrzeć do
    przewodników, aby się potem nie ośmieszać.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 20.08.04, 17:06
    > może by jednak trochę wysiłku ze strony klienta -
    >i spróbować przejrzeć te
    >katalogi?
    >Albo poszukać czegoś interesującego nas w internecie

    katalogi są niestety mało przydatne w sytuacji zmieniającej się dostępności,
    ceny itd. Nadto Klienta zwykle interesuje miejsce, a nie wydawca katalogu.
    Z internetem lepiej, choć opisy są nieco załosne. Ja zawsze szukam w Sieci
    informacji niezależnych (od tych co byli).
    Natomiast w odpowiedzi na pytanie "a może by tak trochę wysiłku" ? Odpowiadam :
    "Dobra, ja dam trochę wysiłku a Ty daj mi swoją prowizję" :)
    Przecież to nie są uslugi charytatywne !

    >lub do biura
    >przyjść ze swoją bardziej konkretną propozycją
    >np. "interesuje mnie pobyt w
    >hotelu 5* z All inclusive na Costa del Sol w sierpniu, w cenie do ...... zł na
    >2 tygodnie, jakie macie oferty?" niż
    >"chciałbym pojechać gdzieś gdzie jest
    >ładnie i ciepło".

    A jak mi nie zależy by była to Costa Del Sol, tylko na zakwaterowaniu
    rodziny 2+2 w połączonych pokojach, animacji dla dzieci i działającej
    klimie to co ?
    Wbrew pozorom takich ofert jest mało (jest to znacznie mocniejsze
    zawężenia niż "Costa Del Sol All inclusive").
    Tylko że na takie pytanie odpowiedź jest jedna "weź se Pan poszukaj".

    >Ale najwygodniej jest tylko wymagać od biura,
    TAAAAAK. Za to właśnie płacę.

    >a jak pracownik biura coś nam doradzi, a
    >potem, na miejscu okaże się, że wybór nas nie
    >zadowala - to oczywiście skargi, pretensje,
    >i epitety pod adresem biur:
    >złodzieje, oszuści itp.

    O nie. O to jeszcze żadnego biura nie oskarżyłem
    i z tego co widzę wielu z oskarżycieli nie ma racji.
    Ale są tez tacy którzy mają...
    Natomiast jak pracownik biura nie chce pomóc, to niech
    idzie na bezrobotne.

    >Nie chcę też już więcej pisać o kompletnym braku
    >zainteresowania wielu turystów
    >krajem, do którego sie udają, choc uważam, że
    >jeśli dokądś chce ktoś jechać -
    >to choć w minimalnym stopniu powinien wysilić
    >swoje szare komórki i zajrzeć do
    >przewodników, aby się potem nie ośmieszać.

    Zgadzam się w 100% co do myśli. I ja, jako ktoś z boku
    mogę się śmiać czy oburzać itd.
    Natomiast od wymuszania tego nie są agenci biur - i om tego
    robić tu publicznie nie wolno.
    Po prostu.
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 22.08.04, 18:06
    Wolno nam. To jest forum rowniez dla nas, jezeli nie masz ochoty tego czytac,
    nikt Cie nie zmusza. Ale nam zabronic nie mozesz - mamy specyficzne poczucie
    humoru :)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 23.08.04, 11:49
    Pewnie że wolno. Tak samo jak kibolom pluć na ulicy czy rzucać mięchem na
    meczu. Przecież nie muszę patrzeć ani słuchać, Prawda ?
  • Gość: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 14:13
    Ale wy w tym computerlandzie się nudzicie ...
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 23.08.04, 15:15
    Zabrakło argumentów ? :)
    A jak chcesz wiedzieć, przez computerland korzystam jedynie z poczty...
    Więc i w tym się mylisz :D
  • Gość: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 16:18
    Nie, nie zabrakło mi argumentów, szkoda mi po prostu czasu na gadki z tobą, bo
    ja w przeciwieństwie do ciebie mam co robić w pracy :)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 23.08.04, 17:24
    Jak nie chcesz gadać, to nie gadaj,
    a nie "gadaj że nie chcesz gadać" :)
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:40
    przeproś panią kmiocie i spierd-j z tego forum bo cie znajde i wleje paskiem w
    dupsko
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 13:06
    Jakieś ukryte pragnienia ? :)
    Wygląda na to że musisz jeszcze dłuuuugo rosnąć (może Ci się uda... dorosnąć).

    Swoją drogą kiedyś podobno bili kelnerzy. Teraz jest to styl obsługi w
    niektórych biurach ?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:29
    "Jakieś ukryte pragnienia?" - nie, dziękuję, jestem heterosexualny

    "Swoją drogą kiedyś podobno bili kelnerzy" - nie wiem, kelnerem nie byłem i nie
    zamierzam (ale chętnie posłucham twych wspomnień z tej pracy)

    "Teraz jest to styl obsługi w niektórych biurach" - ale to konkretnie to bym ci
    wytłumaczył prywatnie :)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:04
    Jesteś taki odważny bo anonimowy - to dość żałosne.
    Ale wiesz... są sposoby. Zobaczymy co Twój szef na to powie :)
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:08
    sam sobie jestem szefem malutki hakerku :)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:09
    Wydaje Ci się.
    Sprzedajesz cudze imprezy...
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:13
    Gość portalu: Mar napisał(a):

    > Wydaje Ci się.
    > Sprzedajesz cudze imprezy...

    Masz niezły pomysł, Mar. Pamiętam jak jakieś dwa lata temu była afera po tym,
    jak urzędniczka Ministerstwa Pracy nabijała się na forum z bezrobotnych (że
    nieudacznicy). Namierzyli ją dziennikarze i wyleciała z pracy. Jak odszukam w
    archiwum, to dam link.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:17
    Można.
    Chociaż... nie wiem czy gość jest godny takiego wysiłku :)
    "Jaki jest koń każdy widzi"
    A całego chamstwa świata i tak nie wyrwiemy...
    Gość i tak upadnie - z takim stosunkiem do Klienta.
  • Gość: Mam IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:22
    Mam ten link. Znalazłem. Zwróć uwagę, jak przebiega dyskusja i jak wpada
    panienka o nicku be_ata, która zawodowo zajmowała się - o zgrozo! - szukaniem
    pracy dla absolwentów. No, ale końcówka jest słodka!
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=2100598&v=2&s=0
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:23
    To oczywiście byłem ja. "Mam" miało być w temacie, a nie w autorze.

    Gość portalu: Mam napisał(a):

    > Mam ten link. Znalazłem. Zwróć uwagę, jak przebiega dyskusja i jak wpada
    > panienka o nicku be_ata, która zawodowo zajmowała się - o zgrozo! - szukaniem
    > pracy dla absolwentów. No, ale końcówka jest słodka!
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=2100598&v=2&s=0
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 19:10
    strasznie mnie przestraszyliście - pamiętajcie o pieluchach jak jush mnie
    odwiedzicie (a poskarżyć też mamie się nie zapomnij denisiuku ty rozrabiako
    hahaha)
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 25.08.04, 00:43
    OK, nie ma sprawy, przyniesiemy Ci :)
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 14:55
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > przeproś panią kmiocie i spierd-j z tego forum bo cie znajde i wleje paskiem
    w
    > dupsko

    Widzisz, Mar? Właśnie dlatego kilka wpisów niżej (ale wcześniej) wyjaśniałem
    Ci, dlaczego czasem nawet nie warto reagować na zaczepkę. Pamiętam starszych
    kolegów z LO, którzy unikali starcia z tymi z zawodówki. Tłumaczyli mi
    tak: "jeżeli ty przyjdziesz do szkoły z limem pod okiem, to narobisz sobie
    obciachu. Jeżeli taki z zawodówki przyjdzie do szkoły z limem pod okiem, to
    zyska poklask wśród jemu podobnych." Mar, po prostu - róznica środowisk.
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 25.08.04, 18:53
    Czy ja pluje po Twoim monitorze?
    Nie masz ochoty czytac smiesznych - dla nas, pracownikow biur - sytuacji, to
    nie czytaj. Tak samo jak nie interesuje mnie forum dla rowerzystow - nie czytam
    i juz.
    Polecam i Tobie ta metode, naprawde warto, a i tutejszym watkom wyszloby to na
    lepsze.
    Medica, cura te ipsum...rzeklabym na do widzenia (bo mam niejasne przeczucie,
    ze bardzo lubisz pisac...)
  • Gość: Mar IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.04, 00:35
    Równie dobrze mogę powiedzieć, że Ty możesz nie czytać mnie :)
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 27.08.04, 13:37
    Mozesz :) CO nie znaczy, ze MUSISZ mnie czytac :D To jest twoja dobra wola, ze
    to czynisz, dlatego nie miej pretensji ze tu piszemu o naszych klientach. Nie
    chcesz czytac, nie czytaj :) Przeciez Cie nie zmuszamy...
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 01.09.04, 10:53
    A ja sobie wolę czytać i komentować :)
    Namawianie na liście dyskusyjnej do zastosowania wobec siebie immunitetu
    pt. "Możesz mnie nie czytać" to zwykła demagogia
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:39
    > A może by jednak trochę wysiłku ze strony klienta - i spróbować przejrzeć te
    > katalogi?

    Pamiętam jak mój kolega poszedł do banku dowiedzieć się o warunki (opłata
    miesięczna, prowizje) założenia konta dla osoby prowadzącej działalność
    gospodarczą. Zadał pytanie, pan z okienka wskazał na stos ulotek i
    powiedział: "tu leży". Mała zagadka: jak sądzicie, kolega założył konto w
    tamtym banku, czy poszedł do innego?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 18:47
    i jak taka sierota prowadzi firmę? nie splajtował już aby?
    posdrofka ortogrofka haha
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 18:52
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > i jak taka sierota prowadzi firmę? nie splajtował już aby?

    Nie, nie splajtował. A dlaczego uważasz, że to sierota? Z czego DOKŁADNIE to
    wywnioskowałeś? Z tego, że był w banku? Z tego, że w okienku siedział osioł? Z
    CZEGO?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 19:00
    a dlaczego uważasz że to był "osioł"? no dlaczego? może to był bardzo zajęty
    ważnymi sprawami pracownik banku? i nie miał czasu na pierdołowate pytania
    zadawane przez LENIWĄ sierotę co nie widzi że obok leży instrukcja

    o blondynce znasz? ile mam pytać?
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 19:04
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > a dlaczego uważasz że to był "osioł"? no dlaczego? może to był bardzo zajęty
    > ważnymi sprawami pracownik banku? i nie miał czasu na pierdołowate pytania
    > zadawane przez LENIWĄ sierotę co nie widzi że obok leży instrukcja
    >
    > o blondynce znasz? ile mam pytać?

    O blondynce nie znam. Ale wiesz co... Już mnie żadna dyskusja z Tobą nie
    interesuje. Przepraszam, ale jak ktoś opisaną przeze mnie sytuację w banku
    uważa za normalną i próbuje bronić "bardzo zajętego pracownika banku", bo "obok
    leży instrukcja" to nijak się nie dogadamy.
    Cześć!
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 12:29
    zapomniałem wcz. dodać że to dobrze że sie modlish: Allah jest wielki a Pan Bóg
    miłosierny - może ześlą ci poczucie humoru (nawet mała dawka sprawi zauważalną
    różnicę)
    miło z twej strony że znikasz - od początku o to chodziło :)

    ps. kawału nie opowiem - pewnie i tak byś nie zrozumiał
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 14:19
    1.Wybacz - są rzeczy co do których nie mam poczucia humoru i nie chcę mieć -
    taką rzeczą jest np. etyka zawodowa
    2.Nie pisałem że znikam - nie łudź się :)
    3.Kawału nie opowiadaj - rzeczywiście mógłby mnie nie rozśmieszyć...
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 15:32
    ty to jednak musisz być prawnikiem... przykro mi...
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 23.08.04, 17:26
    Nie muszę. I nie jestem.
    Lepiej nie zgaduj - nie wychodzi Ci :)
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 18:19
    hmm... a gadasz jak sfrustrowany (masz jeszcze ten słownik?) prawnik
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 23.08.04, 19:53
    Szczerze powiedziawszy, ja także brałem pod uwagę taką ewentualność, że jesteś
    prawnikiem.
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 23.08.04, 21:22
    :)
  • Gość: Mar IP: 62.29.199.* 21.08.04, 10:48
    > a dlaczego uważasz że to był "osioł"? no dlaczego?
    Bo tylko osioł nie rozumie z czego żyje. Mianowicie z KLientów.


    > ważnymi sprawami pracownik banku? i nie miał czasu na pierdołowate pytania
    > zadawane przez LENIWĄ sierotę co nie widzi że obok leży instrukcja

    Jakie są w banku ważniejsze sprawy niż ZAPYTANIE KLIENTA ?!!!

    Myślę że kolega Denisa nie zbankrutował - trzyma się bowiem
    dwu zasad :
    - nie robić interesów z ludźmi/firmami którzy/ktore nie wiedzą z czego żyją
    - nie tracić czasu na rzeczy o które można spytać kogoś, kogo pracą jest
    informowanie Klienta

    > o blondynce znasz? ile mam pytać?
    Obawiam się że czerpiąc wiedzę ekonomiczną z kawałów o blondynkach
    nie zajdziesz daleko :)
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 12:30
    halo halo jetst tam coś w głowie? to nie jest forum ekonomiczne! ani bankowe!
    ani ortograficzne - prosimy zmienić temat na właściwy
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 14:39
    od opowiadania kawałów też nie jest.

  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 16:03
    m.in. dlatego jeszcze tu żadnego nie opowiedziałem :))
  • Gość: Agadu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 11:30
    Misiu, nigdy nie miałeś nic wspólnego z logiką i retoryką, prawda? Nie uczyłeś
    się tego, prawda?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 12:36
    fakt... nie uczyłem się... raczej jush sie urodziłem (i zostałem wychowany) ze
    zdolnością myślenia samodzielnego i niezależnego... i z humorem wielkiem :)
    i naprawdę mi przykro że tak wielu próbujących się nauczyć nie odniosło
    sukcesu... tylko kto was posadził przed kompami? ostrożnie bo popsujecie!
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 14:41
    Podobni rozum i poczucie humoru jest podzielone nierówno, ale najsprawiedliwiej
    na świecie. Jak z powyższego maila widać każdy uważa że ma jednego i drugiego
    dość ( a nawet więcej od innych...)
  • Gość: Agadu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.04, 11:50
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > fakt... nie uczyłem się... raczej jush sie urodziłem (i zostałem wychowany)
    ze
    > zdolnością myślenia samodzielnego i niezależnego... i z humorem wielkiem :)
    > i naprawdę mi przykro że tak wielu próbujących się nauczyć nie odniosło
    > sukcesu...

    No widzisz, misiu. Zapewniam,że w tym co teraz piszę nie ma złośliwości, ale...
    to widać, że się tego nie uczyłeś. Po prostu nie najlepiej ci idzie w
    dyskursie. Zdolność samodzielnego i niezależnego myślenia nie ma z tym nic
    wspólnego. Ty - przepraszam za szczerość - nie za bardzo sobie z tym myśleniem
    radzisz. Sam przeczytaj jeszcze raz posty swoje i innych: nie odpowiadasz na
    pytania, nie potrafisz łączyć faktów, nie umiesz wyciągać wniosków, albo
    wyciągasz niewłaściwe. Przykład: ktoś pisze ci o skandalicznej obsłudze klienta
    w banku, a Ty na to, że ten klient to sierota. Wniosek zły, więc pytają Cię:
    dlaczego sierota, to Ty na to jakiś bełkot znów nie na temat. Nie wierzysz w to
    co Ci piszę? To zobacz jeszcze raz jak wyglada "dyskusja" z Twoim udziałem.
    Przeczytaj dokładnie co piszesz Ty, przeczytaj co piszą inni.
    Jesteś po prostu GORSZY.

    No i jeszcze jedno, tak na koniec. Chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak
    wiele wiadomo o Tobie na podstawie tego co tu pisałeś. Obserwuje tę dyskusję od
    początku i wyłonił mi się pewien obraz, który Ty,kawałek po kawałeczku,
    potwierdzasz. Jak już ktoś zauważył piszesz "jush", co jest niezłym obciachem,
    w piątkowy wieczór wychodzisz "coś wyrwać" (domyślam się, że to coś miało blond
    włosy lub kruczo czarne, spodnie biodrówki z paskiem nabijanym metalowymi
    elementami, wystające z tyły stringi, tatuaż nad tymi wystającymi stringami,
    paznokcie malowane we wzorki, było mocno opalone i miało iloraz inteligencji na
    poziomie eugleny zielonej), masz nick "misiu" co jest obciachem jeszcze
    większym niż to twoje "jush", no i jesteś łysy. Po prostu: CLASSIC. Masz szansę
    trafić do Sevres pod Paryżem.
    No, to tyle.
    Na koniec cos w Twoim stylu: pozdroofka.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 15:54
    powiem tylko tyle (bo tłumaczyć mi się nie chce zupełnie - jestem dziś leniwym
    misiem) że błądzish strasznie w swych obserwacjach a z wnioskami trafiasz
    równie udanie jak niejki denis z analogiami
  • Gość: antymisia IP: 217.153.116.* 23.08.04, 17:00
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > powiem tylko tyle (bo tłumaczyć mi się nie chce zupełnie - jestem dziś
    leniwym
    > misiem) że błądzish strasznie w swych obserwacjach

    Właśnie, że to były właściwe obserwacje. Tym postem sam je potwierdzasz. Znów
    nie użyłeś ani jednego argumentu. Nie stać cię na ciętą ripostę. A rzeczywiście
    wystarczyło przeczytać wszystkie wypowiedzi twoje i innych i widać, żeś tępak.
    Umiesz tylko obrażać, pisać o rozmnażaniu, gruszeczce i samogwałcie. Nie dziw,
    że nikt nie chce ci juz odpowiadać i każdy spuszcza cię na drzewo. Co i ja
    uczynię. Żegnam, gruszeczkolubie.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 17:28
    nieee... dziś mi się nie chce odpowiadać - dziś jest poniedziałek...
    naskrobię tylko tyle że Ciebie gruszeczko to jush lubię mocno za takie cięte
    odpowiedzi :)
  • ada1 24.08.04, 09:40
    Podejście pacownikóów branży turystycznej (oczywiście nie wszystkich) do
    klientów jest delikatnie mówiąc - dziwne. Podam przykład pilotki, która kilka
    dni temu tłumaczyła swojej grupie jak to Polacy są bardzo niesfornymi
    klientami, a jej teoria brzmiała tak:
    "Polacy jako turyści są okropni, najbardziej nie lubię pilotować polskich grup,
    bo jak już coś im obiecasz w ofercie i ma to być, a później okazuje się że tego
    nie ma, to mają okropne pretensje do biura podróży. Najmilej wspominam
    wycieczki białoruskie, oni na nic się nie skarżą."
    Taaaa.... drodzy rodacy, po jaką cholerę rządacie tego za co zapłaciliście???
    zamiast siedzić cicho i cieszyć się, że wogóle udało się wam wyjechać za
    granicę??? ;-)
    Podejrzewam, że pani pilotce trochę epoki się pomyliły, czasy gdy każdy Polak
    cieszył się z byle jakich wczasów w Bułgarii już dawno minęły, na szczęście nie
    musimy tak jak Białorusimi dziękować opatrzności, że taki czy inny Łukaszenka
    wypuścił nas za granicę, a to że jak za coś zapłacimy, to potem chcemy to
    otrzymać to chyba oczywiste, ale jak widać nie dla wszystkich pracowników biur
    podróży....
    Pozdrawiam wszystkich, pracowników biur i ich klientów :-)
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:59
    > "Polacy jako turyści są okropni, najbardziej nie lubię pilotować polskich
    > grup, bo jak już coś im obiecasz w ofercie i ma to być, a później okazuje się
    > że tego nie ma, to mają okropne pretensje do biura podróży. Najmilej
    > wspominam wycieczki białoruskie, oni na nic się nie skarżą."

    To nawet nie złota myśl, to chyba motto życiowe!!!
  • ada1 24.08.04, 16:14
    Gość portalu: Denis napisał(a):

    > > "Polacy jako turyści są okropni, najbardziej nie lubię pilotować polskich
    >
    > > grup, bo jak już coś im obiecasz w ofercie i ma to być, a później okazuje
    > się
    > > że tego nie ma, to mają okropne pretensje do biura podróży. Najmilej
    > > wspominam wycieczki białoruskie, oni na nic się nie skarżą."
    >
    > To nawet nie złota myśl, to chyba motto życiowe!!!


    Chyba tak, daltego uważam że ta pani pilotka powinna na stałe zamieszkać na
    Białorusi i organizować zagraniczne wycieczki wyłącznie dla miejscowej
    ludności ;-)))
    Pozdrawiam.
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 22.08.04, 18:07
    Hahaha!!!!
  • Gość: Małgośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 19:57
    Nie jestem pewna, czy z tym bankiem to trafne porównanie. Bo chyba mniej czasu
    potrzeba, aby udzielić klientowi podstawowych informacji na temat warunków
    założenia konta, aniżeli wybrać komuś niezdecydowanemu miejsce wypoczynku.
    Postaw się teraz może w roli klienta biura podróży: przychodzisz, czekasz, a
    przed Tobą jakaś mocno niezdecydowana osoba, która nie wie tak naprawdę, czego
    chce. Wybiera, przebiera, ogląda z pracownikiem biura zdjęcia hoteli, prosi o
    przeliczanie kwoty na ileś tam osób, coś jej nie pasuje, wybiera kolejny hotel,
    zmienia termin i tak od początku. Mija 20, 30 minut. Pracownik widząc, że
    czekasz od dłuższego czasu proponuje niezdecydowanej osobie, aby może wzięła
    katalogi do domu i przejrzała je bez pospiechu wraz z rodziną a jutro podejmie
    decyzję. Osoba odmawia. Pracownik dalej więc cierpliwie tłumaczy, doradza, a Ty
    czekasz... Mała zagadka: co robisz: czekasz cierpliwie dalej, czy masz dość i
    idziesz do innego biura? Bo mnie się taka sytuacja w tym roku zdarzyła. Po
    ponad pół godzinie czekania w końcu zaproponowałam Osobie, że skoro ona nie
    może się zdecydować to ja chętnie pożyczę te katalogi. Pracownik biura chyba by
    na to przystał, ale babsko odezwało się do mnie w taki sposób, że miałam dość.
    Miałam nawet szczerą chęć też powiedzieć coś "brzydkiego" tej marudnej babie,
    ale dałam sobie spokój. Jak nietrudno się domyślić - poszłam do innego
    biura...
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 20.08.04, 20:03
    W tej ekstremalnej sytuacji oczywiście miałaś rację, a Osoba przed Tobą była
    uciążliwym klientem.
  • Gość: ahoy5 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.04, 20:26
    Problemem jest że pracownicy biur podróży nie bywają w miejscach i hotelach
    które reklamują. Na moje pytanie czym się różni hotel x od y Pani sięga po mapę
    i mówi po dłuższym szukaniu: o widzi pani, x leży tu a y tam. To sama mogę
    znaleźć, nawet szybciej. Mnie interesują opisy prosto z życia. Każde (prawie )
    pytanie o szczegóły miejscowe wprawia panienki w zakłopotanie. Czyli sprzedają
    towar sobie nieznany. To mnie najbardziej wkurza.
  • Gość: Małgośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 20:53
    No cóż, ideałem by było, gdyby pracownicy biur podróży znali z autopsji
    wszystkie hotele, które sprzedają. To jest chyba jednak fizyczną
    niemożliwością, aby pracownicy odwiedzili wszystkie kraje, miejscowości i
    hotele znajdujące się w ofercie biura. Chociaż... gdyby pracodawcy zafundowali
    pracownikom biur podróży takie "objazdy" choćby po najczęściej wybieranych
    przez klientów miejscach... Ale to raczej science fiction w naszej
    rzeczywistości.
  • Gość: agulha IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.08.04, 21:47
    A ja sobie tak czytam i czytam, i zupełnie nie rozumiem, dlaczego to na forum
    publicznym nie można byłoby podawać zabawnych wypowiedzi czy zachowań klientów
    biur turystycznych. Ludzie! co z Was takie mimozy?! Póki jest to anonimowe,
    tzn. nie identyfikuje klienta, i nie jest to śmianie się z ułomności fizycznych
    czy pochodzenia etnicznego - dlaczego chcecie mnie pozbawić tej rozrywki?!
    Śmiejemy się z różnych anegdot i scenek, dotyczących sprzedawców i klientów,
    lekarzy i pacjentów, sędziów i podsądnych, i jeszcze kilka takich zestawień
    można podać. Kto ma opowiedzieć o zabawnym wydarzeniu z aresztantem, jak nie
    policjant? z klientem banku, jak nie pracownik banku? z kandydatem do pracy,
    jak nie szef albo HR-owiec? Czy jeżeli ja jestem specjalistą ds. badań
    klinicznych, to nie mogłabym Wam opowiedzieć o wpadkach badaczy, a mogę
    opowiadać o zaobserwowanych zachowaniach klientów hipermarketów oraz pasażerów
    PKP? Opanujcie się trochę z tym napuszeniem. Więcej luzu przed weekendem!
  • Gość: kasiulaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 10:07
    Oj, agulha, dziękuję ci za ten apel, bo zupełnie niepotrzebnie całkiem poważnie
    i nieprzyjemnie się zrobiło... Wiem, że klient jest naszym drugim pracodawcą i
    myślę, że większość z nas sobie zdaje z tego sprawę, ale czasem nie sposób się
    nie uśmiechnąć...
    1.
    - Czy to ma być bilet w jedną stronę?
    - Tak, ale powrót też będzie
    2. zasłyszane od koleżanki:
    - Jaki termin pana interesuje?
    - Między 37 a 38 września
    3.
    - Chodzi mi o bilet do Miunik (piszę fonetycznie)
    - Tzn do Monachium, tak?
    - Nie, proszę pani, do Miunik
  • Gość: Mar IP: 62.29.199.* 21.08.04, 11:00
    Jeżeli jesteś specjalistą od badan to oczywiście możesz opowiadać o wpadkach
    badaczy - ale nie swoich Klientów !!!
    Przypomnij sobie co zrobił Wokulski z ekspedientem, który komentował zachowanie
    Klientki...
    I tak powinno być.
  • Gość: Mar IP: 62.29.199.* 21.08.04, 10:56
    Eee, wystarczy trochę pochodzenia po internecie i poczytania opinii, wejścia na
    strony WWW hoteli...
    Trochę inwencji...
    Po kilku tygodniach szukania wakacji miałem lepsze rozeznanie w hotelach niż
    większość osób z którymi rozmawiałem w biurach podróży
  • tetee 29.08.04, 14:16
    Czy sprzedawca BMW musi miec dokładnie taki sam samochod, zeby go dobrze znac?
    To jest fizycznie nie mozliwe...Pomyśl, zanim cos napiszesz. Pracownicy biur
    zarabiaja duzo mniej od osob siedzacych po drugiej stronie, wiec sami nie sa
    sobie w stanie fundowac wakacji kilka razy w roku...Z wyjazdami sluzbowymi
    roznie to u nas bywa...na szczescie są klienci, ktorzy wyjezdzaja i opowiadaja,
    jest internet itd. Byloby idealnie, gdybyśmy wszystkie hotele znali z autopsji,
    ale jest to niemozliwe. Sprzedawca płyt CD nie słucha ich wszystkich
    namietnie...tylko wie co komu doradzic!
    Z Twojego postu wynika, ze we wszystkich biurach tak jest. Dużo masz czas,
    skoro wszystkie zdązyles juz odwiedzic!
    Wiesz, do mnie Pani miala kiedys pretensje, ze uzywam sformulowan katalogowych
    a nic nie mowie od siebie. Pracuje od kilku lat w branzy i oswoilam sie z tymi
    opisami...czy to źle.. nic na to nie poradze, że dla kogos to brzmi
    niewiarygodnie (moje szczescie - tylko dla tej Pani:) Zauwaz wiec, że znajomosc
    katalogowa oferty tez nie wszystkim odpowiada...
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 01.09.04, 10:55
    Wystarczy wnikliwie czytać relacje w Internecie...
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 12:41
    i o takich tu właśnie piszemy:
    o uciążliwych
    i o lekko głupawych
    i o chamskich
    prześmiewczo i kpiąco

    robish postępy stary - jeszcze trochę się wysil to może się nawet zaśmiejesz :)
  • Gość: kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.04, 10:21
    ale to nie są ekstremalne sytuacje...
  • Gość: Mar IP: 62.29.199.* 21.08.04, 10:53
    Pozwól że zmienię "temat" - jestem chrzescijaninem i nagłówek mnie drażni.

    Małgosiu, być może nie rozumiemy się dlatego, że mówimy o całkiem innych
    sytuacjach. Ja mówię o sytuacji gdy pracownik biura "na wejście" rzuca
    katalogami nie udzielając żadnych informacji.

    Inna rzecz że Klient ma prawo być upierdliwy - w końcu wybiera wakacje
    , urlop ma raz do roku, płaci kupę kasy i TO ON, A NIE BIURO ponosi
    w praktyce ryzyko że jego wymarzone wakacje będą fiaskiem.
    A niestety wiele osób ma problemy właśnie z powodu niedostatecznej
    informacji w biurach (inna rzecz że niekiedy intencjonalnie niedostatecznej -
    ale to już margines, o tym nie mówię).
  • pocek1 21.08.04, 12:02
    Hello.
    To ja osoba "winna" założenia tego wątku. Dawno mnie tu nie było, ale widze ze
    rozpętała sie prawdziwa afera.
    1)Pracuję od kilku lat w turystyce, w różnych biurach, w ciągu tego czasu
    zdarzyło się może 3 lub 4 razy że powiedziałem klientowi na odczepnego, słynne
    już zdanie "proszę sobie wziąźć katalog". Ale totylko klientom którzy
    ewidentnie nie wiedzieli gdzie chcą jechać i po kilku propozcjach
    pozostawaliśmy w punkcie wyjścia. Ale na koniec zawsze dodawałem, ze w razie
    problemów z katalogiem może do mnie znowu przyjść albo zadzwonić.
    2) Drogi Mar to bardzo dobrze świadczy o Tobie ze wiesz czego oczekujesz,
    jakiego typu oferty, niestety zgodzę się z Tobą, że w biurach nie zawsze
    pracują odpowiednie osoby. Ale nie można generalizować. W moim przypadku jesli
    klient podaje mi swoje wymagania to mnie to pasuje bo wiem czego chce, (o ile
    ma pojęcie ile może dana oferta kosztować) ew jeśli nie mam takiej czy innej
    oferty staram mu sie podać jakieś 2 lub 3 alternatywy. Ale to tylko kwestia
    czasu i zostaną tylko osoby kompetentne.
    3) Nie rozumiem oburzenia, z powodu założenia tego wątku. I tu właśnie objawia
    się brak umięjętności śmiania się z samych siebie. Gro osób uwielbia sie śmiać
    kiedy w tv jakiś satyryk wytyka wady czy przekręcenia u innych osób,
    najczęściej osób sławnych. Ale jeśli tylko pojawia się niewinny wątek taki jak
    ten to lecą gromy i rozpoczyna się dyskusja czy wypada czy nie wypada. Nie
    wierze, że pracując w jakiejkolwiek branży nie opowiadacie sobie żartów z
    udziałęm klientów. A to że zrobiłem to oficjalnie, cóż kiedyś tosię stac
    musiało. A może wątek ten posłuzy też nam , pracownikom biur, klienci wreszcie
    zaczną myśleć nad tym co mówią i o co pytają. Mnie niejednokrotnie zdarzyło sie
    strzelić gafe przy kliencie i się wszyscy z tego później śmialiśmy.
    LUDZIE NAUCZCIE SIE ŚMIAĆ - KAZDEMU TO WYJDZIE NA ZDROWIE.
    Pozdrawiam wszystkich i życze żeby każdy był zadowolony i Klienci i obsługa
  • Gość: eMKa IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 21.08.04, 14:00
    Jesteś Wielki!
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 14:15
    mrrr...mrrr... mruczę radośnie widząć te słowa prawdy i kończę na dziś
    swe "travelowanie"

    acha! deser:
    -czy jest coś ciekawego na wrzesień? może do Grecji...
    -może np na Kretę?
    -nie... chciałam do Grecji...

    poztrofki
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 14:34
    Jaaaaasne.
    Podobne :
    "Chcę jechać do USA"
    "To może na Hawaje ?"

    Wyspy Greckie - nawet w ofertach wielu biur - występują osobno od Grecji
    kontynentalnej, bowiem turystycznie jest to odrębny region.

    Jeszcze lepsze :
    "Ma Pan coś do Francji"
    "Tak, ale lot jest przez Brazylię"
    "Jak to przez Brazylię, chciałem do Francji, a nie do Ameryki Południowej !"
    "No, przecież mówię - przez Brazylię do Gujany Francuskiej. To jest Francja -
    nawet może Pan pojechać na dowód osobisty bo jest częścią UE"
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 15:38
    czy to kolejna porcja "trafionych" analogii? (sprawdziłem w słowniku i jush
    wiem co to trudne slowo zonacza :D )
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 14:29
    ad.1
    To miło ze tak robisz. Ale ja przecież nie o tym mówię, tylko o tym co
    zaobserwowałem

    ad.2.
    Oczywiście że nei można generalizować. Jak trafiłem na kogoś porządnego to
    zaraz o tym wyjatku napisałem i nawet poleciłem go na priv paru osobom.
    Podzielam Twoją nadzieję że ludzie nieodpowiedni będą z tego zawodu znikać.

    ad.3.
    trzeba odróżnić smianie się z kogokolwiek i śmianie się z wlasnych Klientow
    publicznie.
    Nie ma to nic wspólnego z otwarciem na śmianie się z siebie (zresztą nikt tu
    nie smiał
    się akurat z moich wizyt w biurach), lecz z etosem zawodowym.
    Nawiasem mówiąc : demagogią jest śmiać się z kogoś i nastepnie mówić "trzeba
    umieć śmiać się z samych siebie" :):)
    I tu zapewne pozostaniemy w rozbieżności.

    Niemniej cieszę się że znalazła się osoba z biura podróży która nie zareagowała
    na odrobinę
    krytyki tego rodzaju chamstwem jak niektórzy (co daje zresztą dodatkową
    informację o ich wyobrażeniu o pracy w tej branży...)
    pozdrawiam serdecznie
    Mar
  • pocek1 22.08.04, 22:06
    Ello. Poprzez stwierdzenie "śmiać sie z samych siebie" w tym wypadku chciałem
    powiedziec ze nie tylko osoby pracujące w obsłudze moga być krytykowane czy
    wyśmiewane. Chciałem powiedzieć ze i z jednej i z drugiej strony biurka
    trafiają sie osoby które nie myślą nad tym co mówią lub o co pytają. Ja tez
    lubie między swoimi znajomymi powymieniać swoja wpadki przy klientach. i tak
    jest w każdym zawodzie. nie tylko w turystyce

    pozdrawiam
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 23.08.04, 11:46
    Swoje wpadki przy Klientach - OK.
    Wpadki konkurencji albo innych Klientów przy Klientach - nigdy.
  • Gość: tia... IP: 217.97.233.* 21.08.04, 14:23
    Sluchaj, w kazdym katalogu jest iles tam hoteli (czasem 10, czasem 50 a czasem
    i okolo 100!), nie oczekuj ode mnie, ze bede Ci mogla o kazdym cos opowiedziec!
    Owszem, pare hoteli, ktore najczesciej polecam klientom, znam wrecz na pamiec
    (co nie znaczy ze sype formulkami). ALe jezeli przychodzi do mnie klient i chce
    konkretny hotel, ktorego ja akurat nie znam dokladnie, daje mu katalog "przed
    nos", zeby sobie poogladal obrazki, i moze poczytal (choc wole sama powiedziec
    pare slow na jego temat). Nie zadaj ode mnie, zebym znala wszytskie hotele we
    wszytskich panstwach na pamiec!
    Choc - co do cennikow- to masz racje. Przegiecie, czasem nam samym jest trudno
    opanowac o co chodzi w cenniku :)
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 14:37
    Nie oburzaj się , proszę, przecież nie o takie wykorzystanie katalogów mi
    chodzi !
    Co do "nie znania". Możesz nei znać, ale przecież jak zapytuję (np. mailem) to
    możesz sprawdzić (i z tego co napisałaś to zapewne sprawdzasz).

    A cenniki powinny juz dawno być elektroniczne. te ochłapy na necie to
    namiastka, choć powoli się poprawia.
  • Gość: tania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 17:13
    kilka smiesznych wstawek:
    - czy hotel bedzie chroniony przed terrorystami? ( krotko po 11.09)
    - czy mozna tam poderwac jakies fajne laski?
    - za ile osob jest ta cena ?( Egipt za 2000zł.)
    - ile wziac kieszonkowego?
    - kiedy Pani idzie na urlop? ( w domysle, ze moglibysmy sie razem wybrac)
    klienci sa rozni..kwadratowi i podlozni, nie jest wada nie wiedziec i sie
    dopytywac w biurze podrozy, glupio gdy ktos stuga niewiadomo jakiego wazniaka
    popisuje sie co on to wie, a widac ze nie wie nic a dwocip ma mizerny.
    Jasna sprawa,ze kazdemu zalezy na kliencie ale jednak NIE ZA WSZELKA CENE, jak
    ktos pisze place i wymagam to wychodzi z niego buractwo, klient placi za usluge
    a nie za sluzalczosc pracownikow biur podrozy.
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 21.08.04, 23:20
    A jednak... Płacę i wymagam. Wymagam
    1.Tego za co płacę - to jest pomocy w kupieniu wakacji
    2.Szacunku należnego Klientowi

    Zrozummy się dobrze : Nikt tu nie wymaga służalczości ani poddawania się durnym
    zaczepkom. Chodzi o to za co się płaci.
    Tak jak przy sprzedaży czegokolwiek innego.


    pozdrawiam
    Marek
  • Gość: tania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 12:45
    1.placi sie za usluge...a nie za pomoc, pomocy sie udziela i jest nieodplatna,
    2.szacunek nalezy sie kazdemu czlowiekowi, niby drobiazg a jednak.

    rowniez pozdrawiam
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 23.08.04, 11:44
    ad.1. Pomoc jest elementem usługi. Nie ma w handlu rzeczy nieodpłatnych - są
    tylko różnie zdefiniowane cenniki :)
    Za coś "darmowego" płacisz kupując coś innego. W tym wypadku pomoc jest
    elementem marketingu - a za całość, równiez za marketing płaci Klient.

    ad.2.Czyżby szacunek do kazdego człowieka eliminował szacunek do Klienta ?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 15:26
    ello mistrzu!
    czy jesteś tym samym zwierzem ciemnem co niejaki Denis? czy też jest was więcej?
    używajcie gumek (jak jush wam sie trafi kobieta prawdziwa nie dmuchana lalka)
    bo się rozmnażacie zbyt intensywnie - taki material genetycvzny powinien być
    wycofany z obiegu (pozostaje mieć nadzieję że jednak sprawy sexu załatwiasz na
    własną rękę)
  • Gość: antymisia IP: 217.153.116.* 23.08.04, 16:52
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > ello mistrzu!
    > czy jesteś tym samym zwierzem ciemnem co niejaki Denis? czy też jest was
    więcej

    Gdybyś był trochę bardziej spostrzegawczy, to widziałbyś, że jest ich więcej,
    bo mają różne IP. Jak widzish (to sh to taki prezent, żebyś, tandeciarzu lepiej
    zrozumiał) na tym forum jest więcej niż jeden osobnik nie tak tępy jak ty.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 18:45
    ale wiesz kobieto pełna oświecenia że może mieć ich kilka?
    (owych "tajemniczych" ip)
    poczytaj wyżej- przyznawał się tekstów denisa (który znikł w tajemniczych
    okolicznościach... czyżby się niebezpiecznie odwodnił przez weekend...? jak
    mógł mi to zrobić... kogo teraz będę przeganiał z tego forum...)

    pisaliśmy w sobotę - mógł sobie siedzieć w domu i wywewnętrzniać swe sypialnane
    frustracje na bieżąco
    dziś czyli w poniedziałek mógłby skoczyć do pracy by dręczyć ludzi sprzed
    służbowego kompa (bo go szef opierdala od samego rana...)

    biedny jest i trochę mi człowieka szkoda (jeśli jest ich 2 to żal mi podwójnie)

    :)

    patrz gruszeczko ma luba jak się postarałem: padniętym po dniu pracy całym a
    taką Ci istrukcje wyskrobałem - doceń prosze i zripostuj ;)
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 23.08.04, 21:24
    Widzę że naczytałeś się kryminałów :)
    W sumie odwołuję moje wymagania w stosunku do Ciebie jako pracownika biura.
    Rzeczywiście - nie powinnismy od Ciebie zbyt wiele wymagać...

  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:08
    --------------------------------------------------------------------------------
    "
    1.Wybacz - są rzeczy co do których nie mam poczucia humoru i nie chcę mieć -
    taką rzeczą jest np. etyka zawodowa
    2.Nie pisałem że znikam - nie łudź się :)
    3.Kawału nie opowiadaj - rzeczywiście mógłby mnie nie rozśmieszyć...
    "

    to cytat z ciebie - a rozmawiałem wcześniej z denisem - so kto znika? ot
    kryminał...
    a tak po prawdzie to mam to gdzieś i nie bawią mnie takie dziecinne zagrywki z
    nickami i ip...
    zaczynam dochodzić do wniosku żeś bardziej znudzonym gówniarzem niż
    sfrustrowanym facecikiem...

    żal mi cię (lub was) szczerze...

    acha - poczucie humoru się ma lub nie - nie jest to coś co można miewać lub
    mieć tylko "dla niektórych rzeczy"
    to trochę tak jak z myśleniem: albo człowiek mądry albo taki jak ty...
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 13:02
    >to cytat z ciebie - a rozmawiałem wcześniej z denisem - so kto znika? ot
    >kryminał...
    >a tak po prawdzie to mam to gdzieś i nie bawią mnie takie dziecinne zagrywki z
    >nickami i ip...

    A ja wczesniej - przed Tobą - rozmawiałem ze sprzedawczynią w sklepie - i jaki
    z tego morał ? :)
    No, ale przynajmniej już wiesz, do czego się (oprócz prowadzenia biura
    turystycznego) nie nadajesz - mianowicie do zawodu detektywa :D :D :D

    >zaczynam dochodzić do wniosku żeś bardziej znudzonym gówniarzem niż
    >sfrustrowanym facecikiem...
    Proponuję byśmy ocenę na temat "kto jest kim" zostawili czytelnikom portalu.
    Nie powinni mieć trudności z porównaniem :)

    >żal mi cię (lub was) szczerze...
    Jeśli ze względu na konieczność kontaktów z agentami o takim stosunku do swojej
    pracy, jaki prezentujesz - to zupełnie słusznie.

    >acha - poczucie humoru się ma lub nie - nie jest to coś co można miewać lub
    >mieć tylko "dla niektórych rzeczy"
    Rozumiem że uwielbiasz kawały np. o Holocauście ?

    >to trochę tak jak z myśleniem: albo człowiek mądry albo taki jak ty...
    Wiesz, są sposoby mówienia o innych które mówią znacznie więcej
    o tym kto się wypowiada niż o tym o kim on się wypowiada...
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 13:21
    Mar, ale Ty masz zdrowie... Podziwiam! Ja w kontaktach z takimi typami ludzkimi
    juz dość wcześnie wymiękam. Nauczyłem się tego kilka lat temu, na innym forum.
    Był tam osobnik, który próbując przekonać użytkowników forum, że jego miasto
    jest lepsze od innego, bo większe, na argument: w takim razie Mińsk na
    Białorusi jest lepszy od Kopenhagi, bo większy - odpowiadał w stylu: ty chuju.
    Od tamtej pory jak obserwuję, że poziom dyskusji niebezpiecznie pikuje -
    wycofuję się. Szkoda bowiem czasu.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 13:42
    Masz duzo racji.
    Czasem jednak , w wolnej chwili, folguję hasłu "Chamstwo trzeba tępić" :)
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 13:55
    Gość portalu: Mar napisał(a):

    > Masz duzo racji.
    > Czasem jednak , w wolnej chwili, folguję hasłu "Chamstwo trzeba tępić" :)

    I masz rację. Ale czasem trzeba uważać, bo... chamstwo najlepiej tępić
    chamstwem. Inaczej jest trudno. Przykład: jak wyskoczy do ciebie dresiarz na
    ulicy z łapami, to nie przekonasz go mówiąc: przepraszam, pan narusza moją
    nietykalność. On tego nie rozumie. Musisz go po prostu obić, inne argumenty do
    niego nie trafiają. W tym przypadku jest podobnie. Jak jakiś misiu zaczyna
    pisać o gruszeczkach (bo pewnie śni mu się po nocach gruszka do lewatywy z
    powodu nękania go tym zabiegiem w dzieciństwie), to też musiałbyś się tak
    zniżyć. Oczywiście można by to zrobić, ale wtedy trafiasz tylko do misiów, ale
    u innych forumowiczów budzisz niesmak. I dlatego lepiej się wycofać.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:00
    Chcesz powiedzieć... Jak to było... chyba jakoś tak :
    "dyskusja z pewnymi osobami przypomina zapasy w błocie ze świnią -
    obaj sie wybrudzicie. Z tym, że świnia to lubi".

    O to Ci chodziło ? :)
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:03
    Gość portalu: Mar napisał(a):

    > Chcesz powiedzieć... Jak to było... chyba jakoś tak :
    > "dyskusja z pewnymi osobami przypomina zapasy w błocie ze świnią -
    > obaj sie wybrudzicie. Z tym, że świnia to lubi".
    >
    > O to Ci chodziło ? :)

    Mniej więcej. Nawet nie tyle lubi, co nie dostrzega, że to błoto. Dla niej to
    naturalne środowisko.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:07
    i co to jest? twoje alter ego? (słownik, chłopcze, słownik!)
    haha czy może twój partner?
    spróbuj kiedyś z kobietą
    albo lepiej nie bo się jeszcze rozmnożysz...
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:10
    > haha czy może twój partner?
    > spróbuj kiedyś z kobietą
    > albo lepiej nie bo się jeszcze rozmnożysz...

    Mar, jak sądzisz? Najpierw pojawia się kwestia gruszeczki, potem żarliwie
    zapewnia o swoim heteroseksualizmie, potem jednak zahacza o homoseksualizm...
    Jak sądzisz Mar, może ta gruszeczka do lewatywy to nie tylko wspomnienie z
    dzieciństwa?...



  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:13
    No cóż, myślę że kazdy operuje takimi pojęciami, jakie są mu na codzień
    najbliższe i takim językiem, jakim mówi jego otoczenie :)
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 19:06
    haha ty to lubisz sam sobie odpowiadać?
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:58
    w wolnej chwili, folguję hasłu "Chamstwo trzeba tępić"
    - to co? popełnisz samobójstwo w wolnej chwili?
    ja mu folguję zawsze i stąd moje poświęcenie by się cie (was) z tąd pozbyć :)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 15:02
    Proszę, nie przeszkadzaj kiedy dorośli rozmawiają...
  • Gość: agent IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.08.04, 11:59
    Jak czytam niektore z wypowiedzi to zadziwia mnie zła wola pracownikow biur
    podrozy.
    1) jesli klient pyta "Czy tam jest ładnie?" to oczekuje raczej ze dowie sie co
    tam jest ładnego np: "tak, malownicze okolice, blisko piekny swierkowy las a
    plaza choc skalista to... " niz "tak, ladnie"
    2) "Ile wziac kieszonkowego?" to proste pytanie o przykladowe ceny, ile moze
    kosztowac butelka coli czy obiad w restauracji (no bo niby skad ma klien
    wiedziec jak drogo jest w kraju w ktorym nigdy nie byl???)
    #) "Co to znaczy dojazd wlasny?" to proste pytanie dotyczace dojazdu np. ile
    czasu moze trwac podroz wlasnym samochodem, ile to kilometrow, ile kosztuje
    wykupiony osobno przelot itp...
    CZy tak trudno zainteresowac sie klientem i doradzic mu w wyborze wymarzonej
    (za ciezko uzbierane pieniadze ) wycieczki???
  • Gość: tania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 12:58
    wlasciwie to Twoja wypowiedz jest potwierdzeniem tego watku:-)
    brak umiejetnosci precyzyjnego zadawania pytan:-)
    1.nie to ladne co ladne ale to co sie komu podoba...jeden lubi rybki a drugi
    akwarium,
    2.ile kosztuje cola ( bulka z maslem, piwo w hotelu,w sklepie itp) to jednak
    rozne pytania od tego ile wziac kieszonkowego ( wiadomo ze mozna sobie
    zafundowac kolacje ze swiecami za 100 euro a mozna tez wziac 100 euro i sie
    dobrze bawic,)
    3.dojazd wlasny to chyba jednak znaczy "dojazd wlasnym srodkiem transportu":-)

  • Gość: Rikki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 13:49
    Od dawna kupuję wszystko u Niemców w necie. 10 lat temu korzystałem jeszcze ze
    zwykłych biur. Mówię agentowi mieniącemu się agentem TUI, że chcę riu sparreise
    do Maspalomas , a ten mi daje jakieś badziewie bez ładu i składu. Powtarzam
    jeszcze raz o co mi chodzi. Pan z kwaśną miną podaje jakieś wydruki bliższe
    zapytaniu bo z Playa de Ingles. Przeglądam i mówię, że ceny są nieatrakcyjne.
    Na co Pan w stanie silnego wzburzenia rzuca mi tekstem, że "o taaak Polacy to
    by chcieli najlepiej do pięciogwiazdkowca i jeszcze żeby nic nie zapłacić". To
    była po prostu żenada.
  • Gość: tania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 15:52
    no tak zawsze cos nie tak:-) problemy z komunikacja jak widac sa na porzadku
    dziennym, albo klient nie potrafi wyartykulowac prezycyjnego pytania albo (
    pozal sie boze) "pracownik", ktory nie rozumie co sie do niego mowi.Przyszlo mi
    do glowy, ze klieni i pracownicy powinni byc dobierani wg jakiegos klucza:-)
    moze testy?:-)
  • Gość: R.TOM IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 03.09.04, 11:29
    Jasne, że klient to masz pieszczoszek, bo pozwala nam żyć.
    Na temat znajomości hoteli, jeżdzę kilkakrotnie w roku na stady tour i po
    zobaczeniu w tygodniu około 50 -60 hoteli jak ostatnio na Krecie stwierdzam, że
    w katalogach pisze się obecnie prawde i nie ma tam co poprawiać.
    Bardzo mi sie podobają klienci, którzy mówią poleciałbym gdzieś tanio, takim
    sprzedaję to co lubie i mam sprawdzone.Wiekszość chodzi przeważnie do 3 biur po
    informacjach w trzecim przeważnie kupuje.Przez tyle lat zdarzyło mi sie kilkoro
    klientów, którzy weszli, chcę kupic to i to w tym terminie i po 10 min. byli
    załatwieni z rezerwacją.
    Katalogi proponuję klientom którzy czekaja aż objaśnię wszystko jakiemuś
    niedoinformowanemu klientowi który jest przed nimi, niech coś w miedzyczasie
    poczytaja.
    Śmiać się z siebie i innych trzeba, bo życie w Polsce jest smutne i ciężkie, no
    ale jakoś trzeba je spędzić.
    Pozdrawiam
  • Gość: TM IP: 217.97.233.* 22.08.04, 18:21
    Dokladnie! Caly czas to wlasnie mi chodzilo po glowie: klient placi za usluge,
    a nie za służalczość :) Owszem, jestem mila, ale -za przeproszeniem - nie bede
    nikomu wchodzila "bez wazeliny" zeby tylko u mnie kupil!
    To powoli prowadzi do obledu, bo z tej walki o klientow agenci zaczynaja np.
    schodzic ze swojej prowzji "byleby tylko u mnie kupil". Koszmar!
  • r.richelieu 23.08.04, 01:03
    a co to za problem zobaczyć w atlasie gdzie coś leży. Gorszy problem powiedzieć
    cokolwiek mądrego na ten temat. I tu przytyk właśnie do pracowników biur
    podróży, którzy znają się owszem na geografii atlasowej, ale tylko tej
    dotyczącej miejsc w jakie biuro oferuje wycieczki. A potem mają radochę, że
    klient głupszy niż oni sami.
    dlatego z większą chęcią zatrudniłabym osobę po liceum turystycznym czy
    hotelarskim lub studium z uśmiechniętą buzią niż pannę mądralińską po
    zarządzaniu w turystyce znającą się w takim samym stopniu na geografii za to
    mającą wymagania i fochy

    zresztą wiedza co gdzie leży to nie geografia a krajoznawstwo, geografia takimi
    duperelami się nie zajmuje
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:37
    Wpisuję się na końcu, bo zrobił się zbyt duży bałagan i nie chce mi się skakać
    po całym wątku.
    Mar, mam dla Ciebie dobrą wiadomość: więcej nas! Na początku wątku (tam gdzie
    jest tytuł "Niekoniecznie") pojawili się ludzie, którzy podzielają naszą
    opinię. Zobacz sobie.
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 15:40
  • Gość: Hiena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:50
    a co niektórzy uczyć się ...są katalogi, foldery itp.

    Nie pytacie sprzedawcy w warzywniaku, które ziemniaki poleci jako fajniejsze,
    bo on nie wie co lubicie jadać, białe, żółte czy czerwone, słodkie czy nie,
    albo jaki ogórek- krótki czy długi...co go to obchodzi - KLIENT CHCE KUPIĆ I
    MUSI WIEDZIEĆ CZEGO SZUKA - sprzedwca może DORADZIĆ ale nie powie wam z czego
    ugotować zupę, to ty musisz wiedzieć czy lubisz pomidorową czy kapuśniak.

    Jeżeli już wiecie czego szukacie, znacie przedział cenowy to można udać się do
    biura podróży...co to za pytanie: "Co pani poleca Majorkę czy Norwegię?"
    A skąd ta pani ma wiedzieć jak lubicie spędzać wakacje????

    Ludzie nauczcie się czegoś zanim zadacie durne pytanie, a psim obowiązkiem
    sprzedawcy będzie wam pomóc, ale to WY WYZNACZACIE GRANICE.
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 24.08.04, 16:06
    Ależ ja się zgadzam !
    Przecież wiadomo ze Klienci nie są też idealni...
    Tyle że właśnie przytoczyłem doświadczenia, kiedy to - mimo jasnego
    sprecyzowania kryteriów - pomocy nie uzyskałem...
    Powiem więcej - jednej pani musiałem przez 5 minut tłumaczyć gdzie na stronie
    WWW swojego biura może znaleźć ofertę o którą pytam !!!

    Klienci nie są idelni, sprzedawcy też. Tyle że Klienci za to płacą,
    a sprzedawcom za to płacą :)
    I dlatego ten wątek jest niesmaczny.
  • Gość: Denis IP: 195.136.112.* 24.08.04, 16:08
    I co, Mar, czytałeś wątek z forum Praca w Warszawie?
  • Gość: mar IP: *.visp.energis.pl 25.08.04, 00:49
    Czytałem.
    Nie wiem...
    Gdyby misiu coś zrozumiał, może byłby sens.
    Ale on zrozumie tylko tyle że ktoś mu zrobił kuku...
  • Gość: ingri IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 18:40
    ależ na kretynkę trafiłeś, serdecznie Ci współczuję. O to ci chodziło ? Swego
    czasu był taki watęk założony przez "stewy" i jakoś nikt się nie oburzał.
    Ludzie o co Wam chodzi? Sama byłam pilotką przez dobre kilka lat i mogłabym
    przytaczać setki śmiesznych zachowań i powiedzonek swoich Klientów jak i tych
    mnie śmiesznych i chyba po to był założony ten wątek. Drodzy moi uwierzcie mi,
    że wszyscy jestśmy ludźmi i śmieją się a Was w biurach podróży (i nie tylko)
    jeśli "palniecie" coś śmiesznego. Sama jestem tego świadoma, że w banku, w
    aptece, w przychodni rehabilitacyjnej wszędzie pracuja ludzie, którzy moga
    komentować moje zachowanie i już
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 25.08.04, 01:01
    To że ktoś komentuje ( a także to że ktoś pluje na ulicy, sika w bramie,
    przeklina w miejscu publicznym itd) to nie powód by takie zachowania akceptować.
    Zwłaszcza publicznie.
    To kwestia etyki zawodowej albo - jesli wolisz - etyki kupieckiej.
  • Gość: misiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 19:09
    chciałoby się powiedzieć że sam jesteśniesmaczny ale jush mi sie nie chce
    zniżać do twojego robaczego poziomu... mam ważniejsze sprawy do roboty (o czym
    wyżej)
  • Gość: Mar IP: *.visp.energis.pl 25.08.04, 01:00
    Strasznie dużo postów poświęcasz temu by powiedzieć że nie będziesz mówić :)
    Proponuję zgrać czyny ze słowami...
  • Gość: Hiena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 08:56
    No jakoś tak mi wyszło, że podpięłam się na samym dole z postem, ale to nie
    było do ciebie :)) Takie ogólne refleksje ;)
    Pozdrawiam
  • barca2004 24.08.04, 21:10
    Witam serdecznie wszystkich uczestników tego wątku.
    Mam wrażenie, że na początku pracownikom biur podróży chodziło, aby
    wyłowić "kwiatki" rozmaite zasłyszane podczas pracy. No cóż, czy jest to
    śmieszne - niech każdy sam to oceni. Niemniej to co miało wcześniej być żartem
    ("na poziomie" czy nie - rzecz względna i indywidualna), zaczęło wręcz trącać
    przynajmniej brakiem kultury. Wypowiedzi stały się po prostu chamskie, ukryci
    za swoimi "nickami" interlokutorzy zaczęli obrzucać sie mięsem, zaczęły się
    osobiste wycieczki - jakże "odważne", bo poprzez "sieć". Po prostu wstyd,
    żenada, jak jacyś, za przeproszeniem, gówniarze.
    Niemniej "pocek1" wywołał burzę. Po prostu takie "nabijanie się" z klientów
    jest, niestety, bardzo częste, żeby nie powiedzieć nagminne również w innych
    branżach, choćby np. wśród tzw. komputerowców. Sprzedawcy ofert turystycznych
    muszą zrozumieć, gdzie jest ich miejsce. Każdy, choćby zadawał, według
    sprzedawcy, najbardziej banalne pytanie, czy pytał np. o katalog last minute,
    ma do tego prawo. Sprzedawca po to jest, by udzielać informacji na takie
    pytania, choćby według niego bezsensowne.
    Zupełnie inną sprawą jest brak podstawowej znajomości geografii. To świadczy o
    brakach w wykształceniu takiej osoby, o brakach w tzw. wiedzy ogólnej. I taka
    osoba sama sobie wystawia świadectwo. Sam z wykształcenia jestem geografem
    (choć w ogóle nie pracowałem i nie pracuję w zawodzie), to szczególnie braki w
    tej dziedzinie wiedzy są dla mnie od razu zauważalne. Oczywiście, można to
    skwitować stwierdzeniem - po co mi to.
    To co zauważył chyba "Denis" pracownicy biur mogliby za to poćwiczyć nad
    ortografią i w ogóle językiem polskim. "Te" błędy są, przynajmniej dla mnie,
    jeszcze bardziej rażące niż "in eksclusiv". Często, poza wyuczonymi formułkami
    (ach ten marketing!), nie potrafią doradzić klientowi, tylko pytają się
    o "destynację" (zamiast prosto powiedzieć kierunek, bądź kraj) i w końcu dają
    jakieś tam katalogi, w ogóle z klientem dłużej nie rozmawiając. Ach, "temat-
    rzeka"...

    Podsumowując, mam nadzieję, że jeżeli wszyscy będziemy nieco dla siebie
    bardziej wyrozumiali, nie wychodzili przed szereg - tam gdzie nie nasze
    miejsce, to będzie o wiele bardziej sympatycznie i miło. A obecnych i
    przyszłych klientów biur podróży zachęcam do oglądania atlasów, encyklopedii,
    audycji telewizyjnych, itp. na temat geografii.
    Pozdrawiam!
  • tetee 29.08.04, 13:36
    Witam,

    jak dotąd jestem biernym uczestnikiem tego forum.
    Nie wiem dlaczego każesz mi pocwiczyć ortografie i zarzucasz nieznajomość
    jezyka polskiego?
    Piszę to, aby unaocznic uczestnikom watku, iz dwie strony mogą sie nawzajem
    obrażać. Jezeli ktos ma pretensję, ze obrazani sa klienci, to niech nie obraża
    pracownikow bp, bo tym samym pokazuje, że reprezentuje dokładnie ten sam
    poziom. Proszę więc, nie pisz pracownicy biur podróży, bo dajesz do
    zrozumienia, ze chodzi o wszystkich....A czy spotkałeś w swoim zyciu
    przynajmniej 10 pracowników bp? Wszyscy robili błędy ortograficzne?
    Poza tym temat watku jest inny. Jeżeli temat, błędy ortograficzne popełniane
    przez pracownikow biur podrozy, jest tak pasjonujacy - to załużmy nowy watek.
    Jezeli chodzi o wysmiewanie sie z klientow - absolutnie nie popieram. Ale
    autorowi watku chodziło raczej o podzielenie sie anegdotkami o klientach ( w
    stylu kawałów o policjantach, blondynkach itp.)Nie smieszy mnie, gdy klient
    pyta sie, czy jest ładnie lub przekreca All Inclusive na różne sposoby...ale
    jezeli ktos szuka wycieczki do Czech, Portugali i Tajlandii, to to juz jest
    calkiem zabawne...
    Ja opowiem swoja, może nie jest smieszna, ocencie sami. Chce tylko podkreslic,
    ze nie jest moim zamiarem obrazenie moich klientów...zreszta nie zamierzam
    podawac nazwisk i za zadne pieniadze swiata tego nie zrobie:)
    Jakis czas temu przyszla pani z pretensjami, że jej biedna, mala coreczka,
    blondyneczka, jest teraz sama w Turcji. Rezydent zostawił ja w hotelu i
    pojechał z innymi gosćmi z Polski do innego - tylko ona sama została w tym
    jednym. Wystraszyłam sie bardzo, slyszac taki wstep. Okazało się, ze córeczka,
    która miała 25 lat zarezerwowała sobie pokój jednoosobowy, sama wybrała hotel z
    katalogu (nie pytała się, czy beda tam inni Polacy)... pierwsze 3 dni siedziala
    w pokoju i płakala oraz dzwoniła do mamy. Wlasciwie do dzisiaj nie wiem
    dlaczego klienci mieli pretensje do nas, bo jak zaproponowalam, zeby corka
    pojechala na jakies wycieczki fakultatywne, tam na pewno kogos pozna z Polski -
    oburzona mama powiedziala, że to nie o to chodzi, aby tam kogos poznawać?
    Biuro zostawiło ja sama itp. itd....Naprawde chcialam pomoc i nie smieszyła
    mnie ta sytuacja na poczatku, jednak po sprawdzeniu wszystkiego opadły mi rece.
    Pozdrawiam wszystkich, zaciętych wrogow pracownikow biur podrozy rowniez.
  • barca2004 29.08.04, 18:14
    Witam serdecznie

    No cóż, dajesz mi argument - vide słowo "załużmy". Ale nie o to mi chodzi, to w
    zasadzie kiepski "żart".
    Nie było moją intencją obrażanie nikogo. Zresztą proszę pokaż mi fragment
    tekstu, w którym kogoś obrażam. Mam wrażenie, że interpretujesz mój tekst, jak
    Tobie wygodnie. Przeczytaj uważnie mój tekst, nigdzie nie używam słowa wszyscy.
    Moje osobiste doświadczenia to około 12-14 biur, agentów – pomijam 1-2-minutowe
    rozmowy. Przedstawiam swoją i wyłącznie swoją opinię na temat słownictwa
    (wulgaryzmy, wycieczki osobiste), padającego w niektórych tekstach TEGO WĄTKU
    (nic nie piszę w tym kontekście o biurach podróży). Skoro to Ciebie nie razi -
    to trudno, bo mnie tak! I nie chodzi już wówczas, kto ma rację. Interlokutorzy
    przestają posługiwać się siłą argumentu, wkracza natomiast argument siły (tu:
    epitety, dogryzanie, wręcz wulgaryzmy). Skrytykowałem ich wszystkich -
    niezależnie, po której "stronie" się opowiedzieli. Dla mnie tak postępują
    ludzie niekulturalni - "chamscy".
    Mój jedyny wulgaryzm - "gówniarzami", jest, wg mnie, pestką wobec docinków
    niektórych osób z tego wątku, miał poza tym podkreślić moje zniesmaczenie
    poziomem dyskusji, w związku z czym - został użyty wyjątkowo i specjalnie, w
    dodatku za przeproszeniem.
    Ponadto pewne rzeczy są relatywne. Dla Ciebie podawanie "dziwnych" zachowań
    klientów to dobry żart, według innych może być odebrany jako obraza. Dlatego
    pisałem też o pewnej wyrozumiałości w stosunku do siebie, do zachowania pewnego
    dystansu wobec innych, jak i samego siebie. Po prostu - nikt nie jest doskonały.
    Ponadto - "czepiam" się ortografii, ponieważ pracownicy biur "czepiają" się
    klientów o ich braki w elementarnej znajomości geografii (z czym zresztą się
    zgadzam). Podałem przykład ortografii, gdyż jest to taki sam element
    tzw. "wiedzy ogólnej", jak podstawowa znajomość geografii. To, że pracownik
    biura (vide TYLKO posty innych uczestników tego forum) nie potrafi się
    posługiwać językiem polskim pisząc posty w internecie (mając w dodatku do
    dyspozycji słowniki - np. program Microsoft Word), może dla mnie być też np.
    śmieszne, choć wcale nie jest. Jakieś 5-6 lat temu byłem w biurze podróży,
    gdzie sprzedawca uraczył mnie kwiatkami typu: "wyszłem, poszłem". Dla części
    osób to bez znaczenia (w sumie dla mnie też nie jest to aż tak ważne), niemniej
    trochę nie na miejscu są wówczas żarty z klientów, którzy nie posiadają
    podstawowych informacji z zakresu geografii, skoro samemu ma się problemy z
    wysławianiem w języku ojczystym.
    Inną zupełnie sprawą jest to, że nie wszyscy pracownicy byli w miejscach, które
    oferują w katalogach turystycznych. Jest to dla mnie zrozumiałe, nie wszyscy
    touroperatorzy organizują takie wyjazdy dla agentów, a ponadto to kosztuje - to
    też rozumiem. Wiem, że tej świadomości nie mają wszyscy klienci - sprzedawcy
    muszą to jednak zrozumieć.
    Niemniej nie rozumiem, gdy sprzedawca poprzestaje na wyrecytowaniu mi katalogu.
    To akurat potrafię sam zrobić, no chyba, że przedstawia mi ofertę wybraną
    spośród iluś tam firm.
    Ponadto nic nie stoi na przeszkodzie, by wiedzę o regionach geograficznych, w
    których się nie było, stale uzupełniać, szczególnie w obecnych czasach, gdzie
    dostęp do różnych źródeł informacji jest ułatwiony (internet, wydawnictwa
    multimedialne, książki, duża ilość programów krajoznawczych na kanałach
    telewizyjnych, itp.). Na tym, moim zdaniem, polega profesjonalne podejście do
    zawodu.
    Pamiętajmy, że otrzymujemy, w pewnym sensie, usługę, produkt, którego nie
    możemy dotknąć, poczuć, w pewnym sensie – wręcz zobaczyć. Stąd tak wielka rola
    sprzedawców, by móc zachęcić, przekonać, zaznajomić klienta, a nie podśmiewać
    się z jego wpadek. Po prostu, samemu trzeba działać bez zarzutu by mieć, choćby
    teoretyczną, "przewagę" nad klientem, tzw. "czyste sumienie" i poczucie dobrze
    wykonanej pracy, a nie tylko 20-procentowego wzrostu sprzedaży.
    Podkreślam, moje wypowiedzi dotyczą tylko tego wątku, a pisząc „pracownicy biur
    podróży” – mam na myśli tylko tych, z którymi zetknąłem się osobiście, co jest
    chyba oczywiste. Nie uzurpuję sobie prawa oceniania "wszystkich", tylko
    jednostek.

    Pozdrawiam!
  • tetee 29.08.04, 20:10
    Nie chodzi o interpretacje Twojego postu.... tak to wyszlo, odpowiedziałam na
    niego po przeczytaniu całego watku...chodzi mi tylko o to, ze mamy do czynienia
    ze zmasowanym atakiem na pracownikow biur podrozy...my tez jestesmy tylko
    ludzmi...Podkreslam, ze ja nie popieram nabijania się z klientow...i ich
    niewiedzy...tego nie znoszę, ale wydaje mi sie, że o cos innego chodzilo
    autorowi tego watku, dlatego staram sie go bronić.
    Niestety dalam Ci argument, nad czym boleje...ale czy to na pewno przekresla
    wszystkie moje kompetencje? Wiesz, ja nie mam ochoty sprawdzc Twojego postu pod
    wzgledem garamatycznym i ortograficznym...bo o czymś innym tu dyskutujemy
    Pozdrawiam
  • barca2004 29.08.04, 21:28
    Witam ponownie, nadal serdecznie!

    Nie kwestionuję Twoich kompetencji, bo Ciebie nie znam. Po prostu, chciałem Ci
    pokazać jak łatwo jest pokpiwać z innych (co nie jest moim zwyczajem). Nie
    musiałem wcale się wysilać, żeby w całym wątku znaleźć różne "kwiatki" (tzn.
    ludzi piszących z błędami). Wszystko zależy od punktu widzenia. Nie zauważyłem
    wątku dotyczącego śmiesznych wpadek pracowników biur podróży (co prawda forum
    przeglądam od stosunkowo krótkiego czasu). Co innego brak kompetencji, czy brak
    zainteresowania rezydentów, pilotów, itp. - jest tego cała fura. Tak na
    marginesie to osoby wyjeżdżające stosunkowo rzadko uważają nieraz, że agent a
    organizator (touroperator) to jest to samo.
    Taka natura ludzka. Nikt nie lubi być pośmiewiskiem. Satyra a obraza, to wbrew
    pozorom "kruchy lód".
    Niekiedy dotyka delikatnej materii jaką jest poziom intelektualny ludzi
    (klientów). Skoro ktoś "czepia się" o Egipt w Europie, ja "przyczepiłem się"
    ortografii - "byków" w postach różnych osób jest przecież dość sporo.
    Dodatkowo jeżeli dotyczy to w szczególności takiej delikatnej materii i dość
    kosztownej jak turystyka, to się nie dziw, że ludzie reagują nerwowo.
    Nie jest moim celem "zmasowany atak na pracowników biur podróży", ile bardziej
    generalnie - zmiana sposobu postrzegania klienta przez agentów.
    Ja osobiście nie miałem jakiś większych "przejść" z biurami (a raczej
    touroperatorami), ale moi znajomi i owszem. Co więcej, mogę wręcz powiedzieć o
    przyjaźni między pracownikami agencji turystycznej, gdzie kupuję wyjazdy, a
    moją skromną osobą. Nigdy się nie zawiodłem w kwestii opisu regionu, hotelu. Z
    transportem natomiast bywało różnie - no ale to w końcu nie wina agenta.
    Chodzi mi wręcz bardziej o kwestię "kindersztuby", niż samych kompetencji. Po
    prostu uważam, że są pewne sytuacje, dziedziny, których publicznie nie wypada
    poruszać, dodatkowo w takiej formie jak w niektórych miejscach tego wątku.
    Istnienie internetu i wolność słowa to nie wszystko i nie upoważnia do tego.
    Jeszcze raz powtarzam - więcej wzajemnego szacunku. Ja nigdy wcześniej nie
    wypowiedziałem się na temat ewentualnej niekompetencji jakiegoś pracownika, w
    tym celu, żeby robić sobie z niego żarty. Jeśli popełnił jakiegoś lapsusa
    słownego, czy popełnił błąd rzeczowy czy językowy - zawsze biorę to na karb
    zdenerwowania, jakiś problemów, przepracowania (nawet ten
    z "wyszłem", "poszłem"). Przecież to jego chleb, z tego żyje.
    Jestem z natury optymistą, człowiekiem zorganizowanym i wielu sprawach dość
    zasadniczym. Ale biorę dużą poprawkę na "człowieka"; na jego ułomność,
    słabostki, itp. Sam po prostu również taki jestem - jak każdy zresztą.

    Pzdrawiam i głowa do góry!
  • tetee 30.08.04, 10:26
    Chce jeszcze raz zaznaczyc, ze ja rowniez nie akceptuje pokpiwania z
    innych...byc może według Ciebie przykłade, ktore ja podalam takie sa...w takim
    razie przykro mi, nie takie były moje intencje... Jezeli chodzi natomiast o
    moja wpadke ortograficzna...to jest to typowa sytuacja z ktorej mozna sie
    smiac, uwazam, ze wlasnie masz do tego prawo (ja moge tylko dodac, ze cale
    szczescie, że forum jest anonimowe). Uwierz mi, ze jak o tym mysle, to smieszy
    mnie ta sytuacja:)
  • Gość: Mar IP: *.gda.computerland.pl 01.09.04, 11:00
    Toteż nie idzie o to by śmiać się lub deprecjonować pracowników biur podróży,
    ale o to by zaprotestować przeciw łamaniu etyki zawodowej przez zakładanie
    takiego wątku jak niniejszy.
    A już zwlaszcza przeciw mądrzeniu się w nim ludzi którzy nie tylko nie szanują
    Klientów, ale sami mają wiele problemów typu ortografia lub podstawowe reguły
    grzeczności.
  • tetee 02.09.04, 00:52

    Wszystkim uczestnikom tego wątku polecam obejrzenie dwóch skeczy Kabaretu
    Moralnego Niepokoju. Jeden pokazuje klienta w biurze podrozy...natomiast drugi,
    bardzo zabawny, pracownika w polskim biurze za granica...
    Rozumiem, ze jako kabaret moga zartować sobie ze wszystkich...Czy jezeli
    jednak, ktoryś z nich byłby pracownikiem biura podrozy, to tym skeczem łamaliby
    etyke zawodowa? Czy w takim razie moga naśmiewać sie z profesorow (byli
    przeciez sudentami) lub kelnerow (byc moze podczas studiow pracowali w
    restauracjach)...
    Ten watek mial być lekki i zabawny...jest natomiast starciem dwoch przeciwnych
    sobie obozow, ktore nie sa w stanie przekonac sie nawzajem do swoich racji.
    Jakis czas temu, na tym samym forum, toczyła sie dokładnie taka sama dyskusja.
    Przebieg miala identyczny. Bardzo zdziwilam sie wiec, ze ktos odwazyl sie
    zalozyc taki sam watek znowu. Z drugiej strony, probuje zrozumiec
    przeciwnikow...Wiem, ze gdyby lekarze zalozyli taki watek o pacjentach a
    nauczyciele o uczniach to zostaliby z pewnoscia zlinczowani duzo bardziej.
    Ta dyskusja nie ma wiec sensu, zbyt wiele tu emocji, zbyt mało trzezwej oceny
    (wcale nie uważam ze jest to mozliwe).
    Chociaż, jak ludzie zachowuja sie smiesznie to, dlaczego sie z nich nie śmiać?
    Mieliśmy kiedys wielka wpadke przed naszymi informatykami...mysle, że do
    dzisiaj sie z nas nabijają...opowiadają swoim znajomym i byc moze gdzies na
    forum...naprawde nie mam o to pretensji. Cala sytuacja, wynikala z naszej
    niewiedzy...teoretycznie mielismy do niej prawo, bo nie jestesmy informatykami,
    niestety zachowywalismy sie tak,jabysmy pozjadali wszystkie rozumy:) Nie
    przyznam sie tu, co to była za wpadka...bo obrzucicie mnie wyzwiskami, typu
    jakimi to konowałami sa pracownicy biur podróży...ale uwierzcie...każdy
    informatyk miałby niezły ubaw;) Osobiscie nie czuje sie urazona, bo cala
    sytuacja byla zabawna.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka