Dodaj do ulubionych

Indie z Itaką? Warto?

16.12.11, 12:11
Po pierwsze czy warto do Indii? Trochę mnie przeraża wizja powszechnego brudu i ubóstwa. Ale z drugiej strony - architektura, kultura ... Ogromne ryzyko problemów żołądkowych, ale ...
No właśnie. Warto?
A po drugie - jak sobie Itaka radzi z Indiami? Hotele, organizacja ....
Mają dwa programy: Smaki Indii i Radżastan Maharadżów? Który wybrać?
Edytor zaawansowany
  • Gość: artur_wojtera IP: *.183.160.73.dsl.dynamic.t-mobile.pl 22.12.11, 01:24
    witam,
    bylem w zeszlym roku na SMAKACH INDII. Bardzo fajnie zorganizowana wycieczka. Hotele naprawde porzadne. Lacznie z trzema palacami maharadzow. Jedzenie na wypasie. Tyle, ze po tygodniu monotonne (duzy wybor, ale wszyscy narzekali na podobne smaki, brak miesa - ale to specyfika kraju). Jezeli sie nie boisz dehli-belly to mozna na trasie pakorami sie dozywic. Fajne autokay jak na indyjskie warunki. Noce w pociagach - napisze tak - zadziwiajaco nawet czyste i w miare komfortowe. Realizacja programu 10/10, jakosc hoteli, wyzywienia 9/10, wrazenia 12/10 :). Tylko jedna sprawa. Po zobaczeniu biedy, tloku, czasem brudu - niektorym kobietom psychika siadala. Takze, jezeli ma byc komfortowo - polecam Sri Lanke, tez z Itaka. Jezeli chcecie zobaczyc prawdziwe Indie to Radzastan i "okolice". Oczywiscie z Itaka.
  • belfer33 27.12.11, 14:15
    Na Sri Lance byłam w zeszłym roku. Teraz chcę spróbować Indii, z całą świadomością, że to zupełnie co innego niż Sri Lanka.
    Mam wrażenie, że od zeszłego roku zmienili program.
    Bo my nie mamy żadnego przejazdu pociągiem a wyżywienie to tylko śniadania. I tak się właśnie zastanawiam, że akurat w tym kraju to chyba dość ryzykowane żywić się poza hotelami a tu nawet nie ma opcji żeby obiadokolacje jakoś dodatkowo sobie wykupić. A dehli-belly ( domyślam się że to odpowiednik "zemsty faraona" z Egiptu?) niestety się obawiam.
    A czy zdarzają się baseny w hotelach? Do tej pory robiłam 7+7 i tu mi bardzo brakuje wypoczynkowej części nad ciepłym morzem. Ale nie ma wyjścia.
    I prozaiczne pytanie. A jak toalety na trasie? Gdzieś czytałam, że muszą wystarczyć krzaczki? To prawda?
    No i może jakie rady . Co warto zabrać? A czego na pewno nie?
  • Gość: artur_wojtera IP: *.152.145.241.dsl.dynamic.t-mobile.pl 29.12.11, 01:10
    Itaka ma wiele programow w Indiach. Widocznie w tym programie sa tylko sa tylko sniadania. Sa dwie opcje. Albo maja zaufane knajpy po drodze. Albo sa debilami. Sadze, ze to pierwsze. Poprostu beda was prowadzic do sprawdzonych punktow. U nas nawet po hotelowym zarciu prawie wszyscy, oprocz mnie, chorowali. Mnie kiedys lekarka powiedziala, zeby w takich krajach do wszystkiego pic duze ilosc coca-coli. Podobno zabija wszystko. I sprawdza sie. Latam po calym swiecie i jeszcze nigdzie poza lekkim burczeniem w brzuchu nic nie mialem. Trzeba to przezyc i juz. Toalety w Indiach sa takie, ze sama bedziesz szukac krzakow. U nas wszedzie dziewczyny wchodzily na pelnym wdechu. Podobno da sie nie oddychac cala czynnosc toaletowa - szczegolnie jak sie zobaczy warunki. Zreszta, w Indiach wszedzie po drodze w czasie jazdy widac wypiete tylki w rowach. U nas nawet dziewczyny jednego dnia zrobili sobie zabawe i liczyly ile ich zauwaza. Nie zebym zniechecal. Kraj jest przesliczny. Kultura super ciekawa. Tyle, ze ich zyje na metr kwadratowy tyle, ze w kazdym miescie jest czarno od glow. W chinach mieszkaja w blokach, nie widac tak tych tlomow. Tu s tylko niskie budynki i brak jakiejkolwiek infrastruktury. Uwazam, ze porownanie chin z indiami nie jest celowe. Ogromna jeszcze przepasc. W hotelach raczej pol na pol z basenami. Musisz sie liczyc z tym, ze sa pozne powroty i wykapac sie to juz bedziesz chciala ale tylko pod prysznicem. W hotelach generalnie nie ma miesa, czasem trafi sie jakis kurczak masala. Licz raczej na dwa tygodnie wegetarianizmu. Kasy proponuje za duzo nie rozmieniac. Tam poprostu nie ma na co wydawac. Targujemy sie oczywiscie wszedzie. Nie sa to jednak sumy ogromne do utargowania. Generalnie maja swoje ceny, na ktrych zawsze sie zatrzymuja. Uwaga. Hindusi nie za bardzo lubia odkryte ramiona i nogi u kobiet. A juz trzymanie sie za reke lub calowanie uznawane jest za nieobyczajne. W ostrych slowach potrafia zwrocic uwage. Z jezykiem nie ma problemow, znaja prawie wszyscy angielski. Wez prosze tanie gadzety dla dzieci. dlugopisy, cukierki, kalies tanie pluszaki. Bedziesz widziec jak super sie odwdzieczaja. aha, w kazdym hotelu jest darmowa woda mineralna, czajnik, herbata, kawa. tego nie musicie brac. lezy w pokojach.
  • cyrkonia11 29.12.11, 20:46
    W ofercie na kwiecień mają Radżastan a w nim takie miejsca:
    DELHI - MANDAWA - DESHNOK - BIKANER - DŻAJSALMER - MANDORE - DŻODHPUR - RANAKPUR - UDAJPUR - PUSZKAR - FORT AMBER - DŻAJPUR - FATEHPUR SIKRI - AGRA

    opis wycieczki imponujący i jak widać dość dobrze im idzie realizacja w tamtych terenach.
  • Gość: alaber1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 21:51
    Zobacz ofertę exotic trawel www.exotictravel.pl Byłam z nimi na 3 wycieczkach do Indii. Uważam że to najlepsza oferta. Świetna organizacja, b. dobre 4 i 5 gwiazdkowe hotele, pełne wyżywienie , napoje, i cenowo nie odbiega od innych biur. Polecam
  • belfer33 06.01.12, 14:58
    Duże dzięki za cenne informacje. Optymistyczna i bardzo cenna informacja to ta o czajnikach i wodzie mineralnej. To może da się przeżyć na chińskich zupkach. A program mają po prostu inny w sezonie letnim i poza.
    Wizja chorowania i toalet - nieciekawie to wygląda. No cóż. Ale wolę się przygotować na to co mnie czeka. Mam nadzieje, że atrakcje turystyczne warte są tych "cierpień". Problem dodatkowo polega na tym, że jedzie ze mną mąż, który nie za bardzo kocha podróże i obawiam się, że to może być jego ostatnia.
    A jak gniazdka elektryczne? Potrzebne jakieś przejściówki czy inne sztuczki (np. na Sri Lance przydaje się ... ołówek)?
    A co do strojów? To taki ostry reżim co do tych ramion i nóg? Tylko długie spódnice i długie rękawy?
    Jak byłam w Algierii to pilot robił afery o strój. A niby skąd miałam wiedzieć że tam trzeba być zakrytym skoro wtedy to nawet w Internecie nie było prawie nic o tym kraju.
    I jeszcze może jedno pytanie mi się nasuwa. Na Sri Lankę poradzono mi (i słusznie) aby zabrać jakieś skarpetki, bo w świątyniach chodzi się boso i parzą kamienie.
    A tu - też boso?
    A program jest bardzo napięty? Długie przejazdy?
    Z góry dziękuję za wszystkie informacje.
  • Gość: artur_wojtera IP: *.183.187.162.dsl.dynamic.t-mobile.pl 07.01.12, 11:35
    Witam ponownie,

    przejazdy bardzo dlugie, nie ze wzgledu na kilometry - tylko stan drog. Kilka razy zaliczylem petarde o sufit, ktory znajdowal sie chyba pol metra nademna. Jednak te podroze autokarem sa wspaniale. Tyle rzeczy dzieje sie za szyba, ze czlowiek caly czas jest w nia wpatrzony. Dla nich jestesmy super atrakcja. Machaja, pozdrawiaja. Same budynki, ubiory, samochody, a juz szczegolnie bajecznie kolorowe ciezarowki, ktore strasznie sie kobieta podobaly. Nie bedziesz sie nudzic.

    Co do ubioru to raczej tylko przy wejsciu do swiatyn. Choc i na ulicach czasem ostracyzm panowal. W Indiach sa cale wioski muzulmanskie takze. Nikt Cie nie ukamieniuje, ale ja bym wzial koniecznie cos zakrywajacego chocby dla samego faktu uszanowania ich tradycji.
    I nie musi to byc super dlugie - nie wpadajmy w przesade. IMHO nogi za kolana i cale ramiona zaktyte. A do swiatyn dla kobiet warto miec jakas chuste. Ale tak jest na calym swiecie. Nawet w Rzymie.
    I tak chodzimy im po swiatyniach, zdjecia wszedzie cykamy. Jakby tak oni weszli na Jasna Gore jak my to robimy to w czasie ich nabozenstw, nie byloby ciekawie.

    Co do tych chinskich zupek to bez przesady. Najesz sie. Z dz\ien moze pochorujesz, albo i nie. Ich jedzenie trzeba koniecznie poprobowac, nawet po to zeby sobie zdanie wyrobic.

    Oczywiscie, skarpety podstawa. Sri Lanka jest super czysta w porownaniu do Indii. No i w Indiach to przedewszystkim swiatynie. Oni, pomimo tylu lat historii, nie maja za wielu zabytkow sprzed setek lat, takze swiatynie sa podstawa.

    Gniazdka takie same jak na Sri Lance. Olowek zalatwia sprawe.
  • belfer33 07.01.12, 19:18
    Ogromne dzięki za "oswajanie Indii".
    Mam jeszcze pytanie o program (czyli do Artura i tych co byli z ITAKĄ).
    Czasem na objazdówkach bywają jakieś dodatkowe punkty programu - fakultety.
    Czy Itaka też ma jakieś dodatkowe propozycje (jeśli tak, to z czego nie wolno zrezygnować)? Czy program katalogowy jest tak napięty, że nic więcej się nie upchnie.
    Lecieliście aeroflotem? Jak się sprawdził - catering? rozliczanie z nadbagażu?
    A czy jakieś komary czy inne insekty uprzykrzają życie? Brać coś na komary?
    Do wyjazdu jeszcze duuużo czasu (wylatuję w lipcu), jakby zatem jeszcze ktoś miał cenne uwagi, sugestie to chętnie skorzystam. Chwilowo nie wiem o co mogłabym pytać :)
  • belfer33 07.01.12, 19:38
    Jednak jeszcze jedno pytanie :)
    Czy, jak to bywa na wycieczkach objazdowych, prowadzają do jakichś "sklepów"?
    Coś ciekawego oferują?
  • Gość: artur_wojtera IP: *.183.168.146.dsl.dynamic.t-mobile.pl 07.01.12, 22:18
    Aeroflotem lubie latac. Niektorzy mowia, ze niemile stewardessy. Ja tego nie zauwarzylem. Lepiej sie lata niz np LOTem czy ostatnio holenderskim KLM'em. Jedzenie naprawde spoko. Do Moskwy czesto lata sie lotem pomimo biletow od AEROFLOT. Oni maja alians i w jeden samolot pakuja dwa numery lotow.

    Jezeli chodzi o sklepy to normalka. Rzezby, dywany, przyprawy, z dwa razy materialy. Oczywiscie wszystko znajdziesz gdzies indziej z pol ceny. Najtaniej bylo e Kujaraho. Ale ogolnie, wszedzie handluja wszystkim. Ja mam zwyczaj taki, ze zawsze zlewam te gift;shopy. I tak zawsze wracam z tym co chce. Zreszta sama bywasz to wiesz. Piszesz, ze bylas na Sri Lance. A tam to jest juz masakra. W Indiach jednak mniej troche tego. Tkaniny jaka dobrze poszukasz znajdziesz fajne. Duzo jest bizuterii z naturalnych kamieni za grosze. Piekne turkusy poprzywozilem.

    Fakultety to tance jak wszedzie. Jak kto lubi. Jazda na sloniu, wielbladzie. Masaze, z ktorych nikt nie byl zadowolony. Najlepsze fakultety to byly spontany. Pojechalismy na festiwal sloni, wieczorem ogladalismy HOLI. Ich poczatek wiosny. Super swieto.

    Z tymi chusteczkami fakt. Kto mial ten byl gosc. Insektow bylo raczej zadziwiajaco malo. Nie bylo zle. Z tego co pamietam to tylko jednego wieczoru na jednej kolacji kasaly porzadnie. Normalnie to naprawde nie bylo zle.

    Ostatnia sprawa z hotelami. ITAKA MA NAPRAWDE FAJNE HOTELE. Bylo czysto. Fakt, ze reczniki nie byly super biale. Ale byly czyste. Jedzenie nie brzydzilem sie brac. A na ulicy to ciezko wygladalo. Chociaz jak poszlismy do lepszych restauracji to juz spoko bylo.

    Naprawde nie boj sie wyjazdu. Bedzie fajnie.
  • belfer33 08.01.12, 11:55
    Boję się coraz ... mniej :)
    Zaintrygowałeś mnie fakultetami. Dlaczego masaże się nie podobały?
    A te tańce to bardzo straszna "cepelia" czy jednak ładny folklor? Droga ta atrakcja?
    Co do słoni - to w katalogu podają, że przejazd do Fortu Amber jest na słoniu - w programie, czyli .... obowiązkowy. Długo się na tym słoniu podróżuje?
    "Jechałam" na słoniu na Sri Lance i taka sobie to atrakcja.

    Zdziwiła mnie też opinia, że sklepy na Sri Lance to "masakra". Dla mnie wyjątkowo nie "nachalne". Mimo, że w dwóch sklepach (batiki i jedwabie) wszystkie panie z grupy ubrano w piękne sari, nikt nic nie kupił a było bardzo miło.

    A do pytań to mam talent :)
    Jeszcze mi się nasunęły dwa.
    O dostępność bankomatów i opłaty za fotografowanie i filmowanie.
    W ofercie jakiegoś biura znalazłam, że pobierają opłaty za filmowanie i fotografowanie.
    Naprawdę nawet za fotografowanie trzeba płacić?
    Itaka też pobiera opłatę zbiorczo? Duże są te opłaty?

    Przepraszam, że tak męczę tymi pytaniami, ale skoro już trafiłam na kogoś tak miłego i rzetelnego, jak mam okazję.... to korzystam :)
  • Gość: artur_wojtera IP: *.183.190.164.dsl.dynamic.t-mobile.pl 09.01.12, 01:03
    Witam ponownie,


    wjazd na Fort Amber jest obligatoryjny. Zreszta jest dosyc wysoko i te slonie nie sa takie zle.

    Wiaze z nimi sie fajna historia. Byla z nami na wycieczce Pani DON'T TOUCH ME. Nazwalismy ja tak dlatego, ze codziennie mascile cale cialo kremem z brokatem. Pozniej wszystkim napotykanym dzieciom mowila zeby ja nie dotykaly. Sadzilismy, ze chodzi o ten brokat. Przy wejsciu na fort amber, przy dosyc wysokim przewyzszeniu slonica przed ta Pania postanowila sobie ulzyc. Tak jej sie wymsknelo, ze Pani don't touch me miala dosc na reszte wycieczki. Gdy mogla to juz zostawala w hotelach. Chociaz potrzeba byla z tych lzejszych raczej niz stalych. Na sloniu podrozuje sie okolo 10-15 minut. Namowcie pilota zeby szybciej wyjechac bo tam sie zawsze dlugo w kolejkach czeka. Wiem bo mi pilotka mowila. Oprocz tego slon lankijski jest troche inny od slonia indyjskiego. Zobaczysz roznice.

    Jezeli chodzi o sklepy na Sri Lance to moze problem przewodnika. My mielismy ich poprostu masakryczna ilosc. W tym tkwil problem, nie w nachalnosci sprzedawcow. dwa z herbata, dwa z ciuchami, z lekami, z przyprawami, z maskami, z figurkami.... jak na tydzien na miejscu to za duzo. Ale to byl jedyny minus Sri Lanki, bo sama przyznasz, ze wycieczka i kraj wspanialy.

    Banomaty. Nie istnieje cos takiego. Mam konto w Citibanku i wyslalem dziewczyna zdjecie tego banku w stolicy Indii. Ochroniaz z strzelba przed bankiem na bialym plastikowym krzeselku. Napis przekrzywiony o 30 stopni i budynek w ksztalcie garazu z niewykonczona groa. UROCZE. Nie nastawiaj sie na zbyt duze wydatki, tam nie ma co za bardzo z kasa robic. W sklepach dla turystow przyjma Ci tez w dolarach (euro juz nie za bardzo). Na kolacje to nie wiecej jak 10 bakosw w najlepszych knajpach. Na miescie za 1000 rupii sie najesz, bodajze. To wychodzilo kolo 2 zl. Dzieciom slodyczy z Indii nie nawieziesz bo nie maja tam zadnych dobrych. Wogole to prawie nie ma sklepow. A jezeli juz jest jakis supermarket to zawsze pilnuja go ochroniaze z ciezka bronia. Trzeba sie przyzwyczaic. Przyprawy w sklepach sa smiesznie tanie. Paczka po 2-3 zl zl. Dla turystow duzo drozej. Dlatego szukaj w zwyklych sklepach. Powiedzcie, ze chcecie kupic przybory higieniczne to napewno pojedziecie. Inaczej moze macic pilotka zeby kupic w gift shopach.

    Oplaty za fotografowanie to czesta sprawa. Za kamere takze. Ale zawsze konczylo sie na tym, ze kto mial oplate za fotografowanie to tez kamerowal. Nikt nie zwracal poznie uwagi. A za kamere bylo kilka razy drozej. Za foto nie byly to duze kwoty. I tu nie ma winy Itaki. Tak ciagna turystow i koniec. Bardziej niz na Sri Lance przestrzegaja zasady aby nie fotografowac bozkow. Byly nieprzyjemnosci z tego powodu.

    Masaze twierdze , ze cienkie bo wszyscy, ktorzy byli tak mowili. Tance mieliscmy dwa razy. Raz jak bylismy na safari to przyszli do nas ludzie z wioski zeby sobie zarobic i to bylo naprawde super. Drugi raz to byl spend turystow z calego swiata i to bylo zenua. Te na Sri Lance byly 100 razy lepsze.

    Cen nie pomne. Jak jade na wycieczke to staram sie jechac z taka kasa zebym nie musial liczyc. Wymazuje te dane z pamieci. Moge Ci powiedziec ile kosztowalo cos na miescie bo placilem samemu. Czasem dla sportu sie targujac. Czasem to tak smieszne sumy, ze drugie tyle napiwku na koniec dawalem. Naprawde, kwoty kilkuzlotowe.

    Jezeli chodzi o platnosc za atrakcje to oczywiste, ze pilotka zbiera. Zbiera tez na napiwki, ktorw sie placi kompletnie wszedzie. I jest to wygodne. Sama sie przekonasz. W Indiach placi sie kompetnie za wszystko. Male kwoty ale zawsze. Ja zreszta dawalem z checia. Zobaczysz ta biede, tez mam nadzieje zrozumiesz. Obsluga hotelowa w ladnych liberiach ale czesto bez butow. Widac, ze zaangazowani i radosc w oczach za kazda rupie. Nie to co zdezolowani egipcjanie. Nie pamietam ile co kosztowalo, o to mnie nie pytaj. Prosze.

    O kazda inna rzecz - nie ma problemu. Chetnie sie dziele wiedza. Sam niedlugo wybieram sie do Gruzji i googluje. Wiem jak to sie przydaje. Pozdrawiam brac nauczycielska. Tez uczylem przez rok. Pozniej stwierdzilem, ze czas pieniadze zarabiac :)

  • belfer33 10.01.12, 11:30
    No, mnie Egipcjanie też załamali :(
    A co o sklepów to ja jakiś czas temu te wizyty doceniłam.
    Bo po pierwsze to odpoczynek od upału (na ogół). Okazja do skorzystania z toalety. A jak przy okazji pokazują jak się coś wyrabia (batiki, papirus...). Tylko trzeba mieć silny charakter :) Bo ten kupuje, tamten kupuje, to chyba też muszę :)
    Dobrze, że o te bankomaty spytałam. Zawsze mnie dziwi, że w dzisiejszych czasach ludzie wolą po kieszeniach upychać całe pliki banknotów zamiast wziąć kartę. Ale tu widać nie będzie wyjścia.
    O ceny pytam, bo tu na miejscu będę chciała oszacować ile wziąć kasy (szczególnie wobec problemów z bankomatami), ale sama też tak do tego podchodzę. Wyjazd ma być przyjemnością a nie ciągłym liczeniem pieniędzy. Pieniądze liczę na co dzień. I starczy.
    Tylko z powodu kasy zrezygnowałeś z nauczania :) Bo to praca w szkole jest powodem, że jeżdżę po świecie w wakacje kiedy jest najcieplej, najdrożej i tłumy turystów :( Ale jeżdżę!

    Czy mam jeszcze jakieś pytania? A owszem :)
    Kojarzysz może czy w hotelach było mydło, żel pod prysznic, suszarka do włosów ?
    Czy pilot leciał z Wami z Warszawy? Z moją grupą podobno ma nie lecieć, a po doświadczeniach z przesiadką we Frankfurcie (dobrz,e że była z nami pilotka) zastanawiam się jak się zorientować, w którą stronę iść. Zakładam że ktoś będzie wiedział:)
    Pisałeś, że długo się jedzie. Czy zatem grożą jakieś wczesne pobudki?
    Czy jest gdzieś (gdzie) jakiś czas wolny?
    NO i ....zasypałam Cię znowu pytaniami.
  • Gość: artur_wojtera IP: *.183.189.29.dsl.dynamic.t-mobile.pl 10.01.12, 14:30
    W hotelach sa wszystkie potrzebne przybory higieniczne. Wszedzie mozna wypozyczyc suszarke do wlosow. My spimy w hotelach, ktore hindusi uznawaja za luskusowe. Dla nas to jest standard sredni lub sredni "zajechany" ale naprawde nie ma sie czego obawiac.

    Jezeli chodzi o pilota, to w Moskwie na ogol jest zamieszanie. Z tym, ze nie ma sie co obawiac. Z Itaka bylem juz nascie razy. I zawsze pilot lecial. Jak jest jakis dziwny to sie nie ujawnia do chwili kiedy sie pojawia klopoty. Tak bylo przy locie do Pekinu. Oni czesto chca pospac w samolotach i dlatego sie nie ujawniaja. Generalnie, tyle razy ile latalem, zawsze bylo ok. W tym roku zaliczylem z Itaka ewakuacje przed huraganem z Waszyngtonu. Biegi przelajowe przez holenderskie lotnisko przesiadkowe, zagubienie bagazu. Nie byla to wina Itaki, sytuacja byla ekstremalna. I tak dobrze bylo wszystko zorganizowane. A bagaze dojechaly w poznieszym terminie cale. Moze troche strasze ale zawsze wszystko jest ok.

    Pobudki w normie. Ok 7-7,30. Przejazdy dlugie ale ciekawe. Jak grupa ciekawa to szybko zejdzie. Atrakcje za oknami. Mozna sie integrowac w grupach. Istnieja sklepy z alkoholami (za kratami zawsze). U nas mlodziez probowala haszyszu.. Pozniej calemu autobusowi zdawala relacje. Haszysz i konopie wszedzie dostepne. W kioskach za 60 gr kupujesz taka kulke w opakowaniach jak od prezerwatyw. To chlopaki mieszali z mlekiem. Co najciekawsze. Eksperymentowali z tatusiem.

    Wolne jest w New Dehli. Ulica targowa z Mcdonaldsem. Warto wejsc bo tam sa hamburgery z aloesem. W czerwonym forcie jest wolne. Powinno byc z dwie godzinki w Taj Mahal. Dwie godzinki w blekitnym miescie - duzy targ. Ogolnie sporo wolnego. Ale nie nudzi sie. Jak nie ma co robic to bierze sie aparat i robi zdjecia. Kazde wychodzi zjawiskowo.



  • belfer33 11.01.12, 14:51
    Dziękuję!!!!! :)
    Dalsze pytania pojawią się pewnie przed wyjazdem :)
    Skoro do tej pory nie podałeś linku do swojej galerii to pewno nie umieszczasz zdjęć w Internecie. Ale gdyby jednak, to chętnie obejrzę
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje za wyczerpujące i rzeczowe odpowiedzi.
    Może jeszcze tu trafię ....
  • Gość: artur_wojtera IP: *.183.169.37.dsl.dynamic.t-mobile.pl 11.01.12, 16:25
    witam,


    mam w prywatnej galerii na FB. Napisz do mnie Jbc to Artur Wojtera szukaj. Pozdrawiam
  • belfer33 12.01.12, 10:52
    UFF, przedarłam się przez Facebooka. Nie korzystam, ale udało się.
    Fajnie się ogląda cudze zdjęcia z miejsc w których się samemu było. W Chinach tez byłam, ale później. Bo ja już byłam na samej górze "otwieracza".
    Dobór zdjęć wiele mówiący - prawie nie ma zabytków. Za to ludzie, ludzie ...
    Fakt, że na Sri Lance są dla nas egotyczni i chętnie pozują do zdjęć:) Ale jak Ci się udało sfotografować tego ślicznego, niebieskiego ptaszka na Sri Lance? Mi się nie udało. A herbaciarki albo są do siebie podobne albo sfotografowaliśmy dokładnie tą samą :)
    Ale widzę, że nie tylko lubisz fotografować, ale i bawić się fotografią ... na komputerze.
    Mam nadzieję, że przywiozę z Indii równie zjawiskowe zdjęcia. Pozdrawiam.
  • pitahaya1 07.01.12, 13:20
    To ja dorzucę od siebie:
    (wprawdzie w Indiach byłam z Logos Tourem ale Indie to Indie, a o nich mowa)
    1. przede wszystkim ubrania: bure, szare, nigdy białe chyba, że masz zamiar wyrzucić je po drodze. O ile te szare dopierzesz, o tyle białych nigdy. Jeśli chodzi o zakrywanie ramion, faktycznie jakaś bluzka na wierzch załatwia sprawę, unikaj głębokich dekoltów, spodenek takich, że pośladki widać i nikt się nie będzie czepiał. Ja na miejscu kupiłam ichniejszą chustę (potwornie farbuje) i tym zakrywałam ramiona i głowę, gdy trzeba bylo wejść do gurdwary czy do innej świątyni. Skarpetki konieczne, ja wzięłam ze sobą stopki.
    2. Toalety jak już wcześniej napisano. Ja wzięłam ze sobą te chusteczki dla niemowląt (takie duże do wycierania...miały wzięcie, że hej:) Można było nimi nie tylko ręce wytrzeć. Widok pośladków wystawionych na światło dzienne po kilku dniach tak Ci spowszednieje, że nawet nie będziesz myślała o wc dla wytrwałych. Uwierz mi, ze to naprawdę toalety dla wytrwałych, nie tylko o zapach chodzi.
    3. Do picia woda mineralna, pilnuj, żeby nakrętka była dodatkowo zaklejoną folią, nie tylko zakręcona (oszukują). Cola dość trudno dostępna, towar deficytowy ale da się kupić. Co do historii żołądkowych, ja mam żołądek wrażliwy i ścięło mnie na 2-3 dni z powodu zbyt pikantnego jedzenia. Jedzenie monotonne ale zjeść się da. Po powrocie nie będziesz mogła patrzeć na jajka:) Nigdy nie sądziłam, ze da się z nich przyrządzić tyle potraw:))
    Ja wzięłam ze sobą tabletki uzdatniające wodę. Do mycia zębów jak najbardziej, do picia nie bardzo ze względu na smak wody. Mnie nie odpowiadał.
    4. My przemieszczaliśmy się autokarami. Odcinki w miarę krótkie ale drogi fatalne, wlekliśmy się całe dnie.
    5. Po drodze będziecie się pewnie zatrzymywali na jakichś bazarach. Możesz kupić lokalne pakory czy banany w ludzkich cenach:) I tam z pewnością kupisz produkty dla turystów, czyli ciastka, colę.
    6. Co do czystości na ulicach, przywykniesz. Krowy, brud, szczury na porządku dziennym. Co nie zmienia faktu, że planujemy kolejny wyjazd do Indii:)
    7. W hotelach w miarę czysto. Nie patrz na kolor ręczników czy pościeli. Ich biały to nie nasz biały. Oni w persilu nie piorą. Ale ręczniki są wyprane i pościel też. Choć ja brałam takie ręczniki jednorazowe (w Rossmannie), cienkie i lekkie.




    --
    "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.