Dodaj do ulubionych

Objazdówka z Itaka - NIGDY !!!

13.12.14, 22:06
Chcieliśmy przestrzec przed objazdówkami z BP Itaka !!! Bylismy na objeździe pn. Do serca Borneo (Malezja). Naszą "przewodniczką" była pani specjalizująca się w kier.afrykańskich !!! o Malezji nie wiedziała prawie nic, zadawane przez nas pytania kierowała do lokalnego przewodnika i nam tłumaczyła !!! jej zachowanie wskazywało, jakby tu była za karę i z łaską...Mieszkaliśmy w miejskich hotelach-betonowych molochach, podczas, gdy każdy był nastawiony na klimatyczne hotele, blisko natury....w końcu to Borneo ostatni naturalny raj....Wygórowana cena imprezy oraz spore dopłaty na miejscu są niewspółmierne z niskim poziomem, jaki zaprezentowała Itaka. Może wczasy w Egipcie wychodzą im dobrze, ale na pewno nie egzotyczne odjazdy z wymagającymi klientami....Nigdy więcej
Obserwuj wątek
      • agulha Re: Objazdówka z Itaka - NIGDY !!! 16.12.14, 01:08
        To pewnie ironia miała być? Czy serio? Czy Turysta ma jakieś konkretne informacje o biurach specjalizujących się w kierunkach egzotycznych/dalekowschodnich, czy po prostu podejrzewa spam?
        Wypuszczenie grupy z takim przewodnikiem, jakiego opisuje autor, jest karygodne. Każdy przewodnik wprawdzie, jak mniemam, musi kiedyś pojechać w dane miejsce pierwszy raz, ale w dobrej firmie to chyba najpierw asystuje bardziej doświadczonemu. A już na pewno mógłby siąść na **pie przed wyjazdem i poczytać trochę o kraju docelowym, i nie robić miny sfochowanej księżniczki. Nie wiem oczywiście, jak tu było, ale ja mogę wybaczyć potknięcie, niewiedzę, ale nie arogancję i brak dobrej woli.
        Co do hoteli, to można się chyba było doczytać i ewentualnie dopytać. Aczkolwiek fakt, że nie zawsze jest to możliwe (często biura do ostatniej chwili nie wiedzą).
        Chyba trzeba się nauczyć czytać opisy. Czytałam sobie kiedyś opis objazdówki po Indiach. Narracja jak marzenie o Oriencie, ale nagle sobie uświadomiłam, co z opisu wynika. "Cały dzień jazdy autokarem przez interior, niczego się nie zwiedza, dojeżdża się na nocleg" - i takich dni kilka, tylko malowniczo opisanych :-).
    • masz111 Re: Objazdówka z Itaka - NIGDY !!! 01.01.16, 21:54
      Troche mnie zaskoczyles. Bylam z nimi na kilku objazdowkach i bylo w porzadku. Jak do tej pory zadnej wtopy z pilotami. No ale z tego co tu ludzie pisza ..zdarza sie. i pojecia nie mam jak sie przed taka sytuacja obronic. Ta sama trasa realizowana z innym pilotem moze byc calkiem inna impreza.
    • maverick321 Re: Objazdówka z Itaka - NIGDY !!! 12.10.19, 19:46
      Dopisuję swoją opinię. Muszę napisać tutaj, bo ITAKA odmówiła (!) umieszczenia jej na swojej stronie powołując się na śmieszny zapis, że nie można podawać ceny w opisie (nie podawałem). Zatem opinia poniżej. Przestrzegam przed tym wyjazdem!

      No cóż, od czego tu zacząć… Na początku proszę nie traktować mojej osoby jako „czepiającej się” wszystkiego, bo tak nie jest. Jest to moja rzetelna opinia o tym wyjeździe. Poprzednie wyjazdy z Rainbow na Sri Lankę, Chiny, Tajlandię oceniłem na 5+. Przelot z Warszawy do Kuala Lumpur bardzo długi. Na szczęście liniami Emirates więc stosunkowo wygodnie. Po przylocie do KL przenocowaliśmy w hotelu Swiss Inn w chińskiej dzielnicy i wyruszyliśmy na drugi dzień na planowe zwiedzanie. Wszystko według planu ale …. to troszkę mało jak na takie miasto. Tym bardziej, że w hotelu mieliśmy być z powrotem o 13.00! Nie do pojęcia jest jak mając tyle czasu, autokar i 12 km nie odwiedzić słynnej Batu Cave? Tym bardziej, że nie ma tam biletów wstępu więc Itaka nie byłaby tak stratna. Ostatecznie złożyliśmy się na kierowcę po 10 zł i nas zawiózł. Żenada. No i oczywiście za każdym razem tłumaczenie jak to będziemy mieli dużo czasu, żeby samemu „eksplorować” miasto i chińską dzielnicę. Ludzie ja naprawdę nie wiem czym tak wszyscy się zachwycają tą dzielnicą? Mam wrażenie, że po prostu jest, tak się nazywa i trzeba koniecznie ją zobaczyć i pochwalić. Próbowałem w niej znaleźć coś rzeczywiście godnego sfotografowania i było to kilka chińskich lampionów podwieszonych nad ulicą. Poza tym wielki targ z chińskimi podróbkami zegarków i butów. Street Food? Jest (córce bardzo smakował) ale nie chcielibyście zobaczyć w jakich warunkach były myte naczynia w tej samej wodzie w miskach z pływającymi resztkami. Ale ok, hotel stary, chyba z lat 80-tych, kabina prysznicowa bez drzwi ale pościel zawsze pachnąca i świeża. Tutaj muszę wspomnieć o naszej przewodniczce p. Agnieszce, która była „HITEM” naszego wyjazdu. Osoba, która w Malezji była drugi raz. Na stronie Itaki nie jest to jej kierunek (Indie, Chiny, Tajlandia, Kambodża, Wietnam, Gruzja, Chorwacja, Słowenia, Bośnia i Hercegowina) więc zapewne była w zastępstwie. Osoba kompletnie nie mająca pojęcia o kraju w którym miała z nami pracować! Jej 99% przekazywanych informacji dotyczyło planu wycieczki. Tak więc codziennie w autobusie słyszeliśmy o której godzinie, gdzie, za ile czasu i tak w kółko aby wypełnić czas antenowy. A Malezja? Tak, tak jutro będziemy sobie o tym opowiadać… Sytuację ratowali lokalni przewodnicy, których była tłumaczem. Angielski na poziomie szkoły podstawowej typu: Heloł maj frend. Zresztą nie tłumaczyła dokładnie tylko ucinała. Mieliśmy wrażenie, że to ona była na wakacjach a nie my (co widać było na bieżących relacjach na FB). Sami lokalni przewodnicy mieli jej też dosyć. Wyrywała im wpół zdania mikrofon bo jak sama stwierdziła ma krótką pamięć. Na dodatek wyraźnie była zainteresowana tylko jednym: winkiem ryżowym. Ochów i Achów nie było końca ale widząc brak zainteresowania grupy po kilku dniach dała mu spokój. Pani Agnieszka nie mówi. Ona się po prostu WYDZIERA do mikrofonu. Na lotnisku ludzie się na nas oglądali jak na jakąś grupę osób niepełnosprawnych do których prowadzący się drze. Po pewnym czasie już nas to śmieszyło. „Uwaga grupa ! kto chce siku to tutaj są toalety, Toalety! Kto chce siku, bo potem nie będzie. Grupa WC!!!” Ja p.d.lę było nas 20 osób a nie 60! Dobra, jeszcze wrócimy do tematu. Kolejny dzień. Przylot do Kota Kinabalu i czekamy na kolejną przygodę życia. Rzeka Kilas. Jedziemy zatem 2 godziny nad tą rzekę. Tutaj muszę powiedzeć, że spływ bardzo fajny, ciekawy z polowaniem aparatem na nosacze tylko bardzo krótki – około 1 godziny. Mieliśmy z wieczora oglądać świetliki z łodzi ale rozpętała się taka burza i oberwanie chmury jakiej nie widzieli od dawna lokalni mieszkańcy. Z całego dnia to tylko tą 1 godzinę można było uznać za zrealizowany program. Reszta to przejazdy. Na powrocie poprosiliśmy Malezyjskiego przewodnika o opowiedzenie jakiejś ciekawej historii i w tym momencie cały autobus się obudził. Opowiadał nam o wierzeniach plemiennych i historiach z jego życia. Kto znał angielski to wiele się dowiedział. Niestety nasza leniwa przewodnik tłumaczyła 50% i w końcu …. stwierdziła, że nasz lokalny przewodnik jest już zmęczony i koniec opowiadania :-) Tego dnia część osób wpadła na pomysł z racji niedalekiej odległości odwiedzenia Sułtanatu Brunei. No to nasza przewodnik miała już zajęcie. Cały dzień organizowała wyjazd dla kilku osób. Na Malezję już nie było czasu. Zresztą opowiemy sobie o tym jutro. Nawiasem mówiąc żona z córką poleciały na ten jeden dzień (550 zł /os za samolot) i mocno się zawiodły. Nic ciekawego do zobaczenia, chyba, że komuś zależy na pieczątce w paszporcie. Pozostałe osoby nie lecące (w tym ja) spędziliśmy wspaniały dzień na rajskich wyspach ze snorklingiem i innych atrakcjach. Następny dzień. Kota Kinabalu i gorące źródła. Hmm… 20 minutowy spacer w dżungli + 20 minutowy spacer w tym samym miejscu w ogrodzie botanicznym (!?). Canopy walk. Fajne, wysoko, trzeba zapłacić za fotografowanie, który to bilet jest sprawdzany na początku wejścia. Potem już wszyscy fotografują. Przejście po 3 osoby na most zajmuje około 10 minut. Gorące źródła. Przechodziliśmy koło nich i już nikt nie miał ochoty do nich wchodzić. Wybetonowane baseny z moczącymi się spoconymi chińczykami. I uwaga ! Żeby to wszystko zobaczyć trzeba jechać autobusem 2,5 do 3 godzin autobusem w jedną stronę. Zakrętów było tyle, że na pierwszym postoju kupowaliśmy Aviomarin. Jeszcze kilka słów o hotelu. Bardzo fajny, dobrze położony tylko internet miał słaby. Wieczorem warto się wybrać nad morze na lokalny targ. Wybiera się świeże owoce morza, ryby i na miejscu przyrządzają. Bardzo, bardzo dobre jedzenie. Centrum Rehabilitacji Orangutanów, którego nie odwiedziliśmy (chociaż jest) za to były podjęte 2 próby zobaczenia tych zwierząt na wolności w innym miejscu. Za pierwszy razem się nie udało, za drugim (dzięki staraniom biura Malezyjskiego, nie Itaki) też nie więc grupa na swój koszt pojechała na drugi dzień taksówkami i zobaczyła. Wioska Długich Domów bardzo ciekawa ale tylko z lokalnym przewodnikiem. Moja mama, która nie zna angielskiego poprosiła p. Agnieszkę o przetłumaczenie. Odpowiedź: „On opowiada o takich drobiazgach z dzieciństwa”. Wnuczka na szczęście przetłumaczyła. Kolejny dzień i przelot do Kuching. Oczywiście był czas w hotelu na wcześniejszy wyjazd ale się spóźniliśmy na odprawę. Wina oczywiście biura Malezyjskiego nie Itaki, ale przepraszam to z kim ja podpisywałem umowę? Zatem pani przewodnik zbiera od nas po 11 zł na karę przy odprawie bo nie ma ze sobą pieniędzy. Tutaj już „powiedziałem” jej co o tym myślę i że nie dostanie od nas pieniędzy jak głośno i wyraźnie nie powie, że nam je zwróci….. po 3 dniach oddała. Kuching – miasto kotów …. tylko tyle wiedziała nasza przewodnik. Zawsze coś. Jesteśmy koło głównego budynku miasta. Pytamy się przewodnik co to za budynek a ona w popłochu szuka Malezyjskiego przewodnika. Pytamy się jeszcze raz… Chwila, chwila … Antonio what is that bulding? Budynek Parlamentu! I ta ulga na jej twarzy. A może spytają się o coś jeszcze? Oby nie. Kuchning – Plan zwiedzania załatwiony w 2 godziny. Na mieście spotykamy Duńczyka, który nas od razu zagaduje. Po co wy tu przyjechaliście bo wyglądacie na turystów. Znajomi mi powiedzieli, żeby odwiedzić Kuching, ale tutaj nic nie ma. Jestem tego samego zdania. Wolałbym codziennie łazić po dżungli niż po betonowym mieście. Kolejny punkt programu: Park Baku. Ten dzień można uznać za najlepszy z całej wycieczki. Płynęliśmy łodziami do parku, który zwiedzaliśmy z lokalnym przewodnikiem. Zobaczyliśmy Makaki, latającego Lemura, dzikie świnie, jadowitego węża i z 3 metrów Nosacza. Super przygoda. Potem spacer zboczem góry około 1 godziny. Wspaniały trekking. Ale na końcu … niespodzianka powrót łodzią za 10 zł lub powrotny spacer. Ja się pytam: Jak kupując wycieczkę za 7000 zł Itakę nie stać na
    • maverick321 Re: Objazdówka z Itaka - NIGDY !!! 15.10.19, 07:27
      Ciąg Dalszy (bo ucięło z racj zbyt dużej ilości treści) ...... bilet za 10 zł !!!? Po prostu widać na każdym kroku wyciskanie z turysty przez polskie biuro ile się tylko da! Inaczej do tego podchodzi strona Malezyjska. Ich przewodnik widząc, że nie zobaczyliśmy orangutanów i nie będziemy mieli na to okazji sam zadzwonił do biura i załatwił nam bezpłatnie autobus. Szacunek. Wracam do dżungli. Część osób zapłaciła i popłynęła. My w 6 osób razem z przewodnikiem wracaliśmy piechotą. I to był strzał w 10. Poprowadził nas „swoją trasą” lasem namorzynowym i częściowo jaskiniami opowiadając przy tym o swoim życiu. Po drodze znaleźliśmy czaszkę krokodyla. Było tak sympatycznie, że na koniec złożyliśmy się i zapłaciliśmy mu extra za tą wycieczkę. No i został wypoczynek. Można było przejechać od razu wieczorem do Damai ale po co. Hotel w Kuching jest pewnie tańszy (Brawo ITAKA !). Prześpijmy się w nim i do godziny 12 czekajmy na autobus. Mówię przewodnik, że przecież można pojechać na wypoczynek rano, zostawić bagaże w recepcji (doba hotelowa się zaczyna od 13) i pójść na plażę. Nie było opcji. Ok. Ulokowali nas w pokojach na wzgórzu. Widok przepiękny ale coś strasznie hałasuje na zewnątrz. Lecę na dół. Centralna klimatyzacja z lat chyba 70-tych pracująca 24h. Blachy nie podokręcane. Wszystko ledwo się trzyma. I najlepsze to, że na dole tak nie hałasuje jak słychać do góry. Idę zatem z reklamacją do recepcji. Oczywiście przeniosą nas kilka pokoi dalej. Nie ustępuję. Nie po to przyjechałem na wypoczynek, żeby słuchać przez 3 dni silników. Przenoszą nas zatem do domków przy plaży. Cisza, spokój, szum morza i ptaki. Połowa grupy na drugi dzień jak to zobaczyła już mieszkała z nami. Nasz domek miał numery 310,311,312. Łatwo go znajdziecie przy plaży. Ruszajcie od razu po przyjeździe do recepcji przed rozpakowaniem. Najwyraźniej nie my pierwsi zgłaszamy problem bo przenoszą bez dwóch zdań. Sam hotel prawie pusty. Podobno zapełnia się w weekendy. Wyżywienie w hotelu: śniadania w cenie (najlepsze na całym objeździe). Obiady też kupowaliśmy w restauracji. Bardzo dobre i przystępne cenowo. Od 28 do 45 zł za danie główne. Smacznie. Na wypoczynku jest wioska, skansen. Słabe to, pod turystów. Nic specjalnego. Bilety w hotelu tańsze. Ale w jeden dzień poszliśmy niedaleko hotelu do rezerwatu, gdzie zaczyna się ścieżka na szczyt góry. Wybraliśmy się na cały dzień. Zrobiliśmy z 7 km. Prawdziwa przygoda. Duszno, wilgotność ze 150% wszyscy mokrzy w 100%. Wspinanie się na kilku metrowe ściany z pomocą lin i 2 wspaniałe wodospady. W jednym z nich duży żółw. Drugi wodospad (przy łatwiejszej trasie) z mostem Canopy i tutaj chyba wszyscy żałowali, że nie wzięli strojów kąpielowych bo można było się ochłodzić „pływając” pod wodospadem. Drugi udany dzień. Wyjazd z hotelu o 16.00. Powrót do Polski 30 godzin. Podsumowując: Wycieczka bardzo, bardzo, bardzo uboga w program a można nieduży kosztem zobaczyć więcej. Czytają opinie nikt z Itaki nie czyta propozycji i uwag klientów. Po co coś zmieniać jak można ciągnąć kasę. Jak się nie będzie sprzedawać to zlikwidujemy ten kierunek zamiast coś polepszyć. Gdybym wiedział jak to będzie wyglądało na pewno nie wybralibyśmy się na nią. Zdecydowanie NAJSŁABSZYM punktem był przewodnik – p. Agnieszka. Osoba nie posiadająca PODSTAWOWEJ wiedzy o Malezji, leniwa, nie nawiązała z nikim kontaktu w grupie. Z Itaką Nie polecamy „tej przygody”! …. Sprawa będzie miała ciąg dalszy.
    • maverick321 Re: Objazdówka z Itaka - NIGDY !!! 15.10.19, 07:40
      Dodam tylko że to był nasz ostatni wyjazd z Itaką. Nie mają pojęcia o wycieczkach objazdowych a na każdym kroku widać wyciąganie pieniędzy od klientów. Jeździliśmy kilka razy z Rainbow i organizacja i jakość była na dużo wyższym poziomie. Pod napisaną przeze mnie opinią podpisaliby się wszyscy uczestnicy tego wyjazdu więc o czymś to świadczy. Goodbye Itaka. Never again.
      • jicek_69 Re: Objazdówka z Itaka - NIGDY !!! 15.10.19, 11:57
        My od lat jeździmy z Rainbow. Nigdy się nie zawiedliśmy. Przeczytałem ten post z ciekawością, bo przymierzaliśmy się do tej wycieczki. Teraz jakoś mniejszy mam entuzjazm do wykupienia tej imprezy. Czytając opinie na stronie Rainbow muszę przyznać, że wczytują się w opinie - w wielu przypadkach dokonali stosownych zmian w organizacji imprez.
        Dziękuję za wyczerpującą relację.
        Pozdrawiam
        Jot.De.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka