Dodaj do ulubionych

przykra sprawa i prośba o radę

22.04.09, 14:47
Witam,

Wczoraj spotkała mnie dość przykra sytuacja i chciałabym wiedzieć czy was też
dotykały podobne sytuacje ze strony biur podróży i jak postępować przy
następnych wyjazdach.
Otóż sprawa wygląda tak, iż od 3 tygodni byłam zdeklarowana na objazdówkę do
Włoch rozpoczynającą się 24 kwietnia. Prowadziłam cały czas rozmowy z paniami
z biura, które szczerze powiem nie były zorientowane za bardzo w temacie
włoskim, uzyskały więc ode mnie wszystkie potrzebne informacje, gdzie
konieczna jest rezerwacja, ile kosztują wjazdówki, bilety wstępu itd.
Najbardziej zaskoczone były tym, że w niektórych miejscach jest konieczność
przewodnika lokalnego, no ale cóż... ja postawiłam sprawę jasno, że we
wnętrzach obiektów nie będę opowiadać np. W Wenecji w bazylice czy na
Watykanie, bo nie mam zamiaru być wyrzucona z obiektu i płacić mandat 600
euro( taką kwotę zapłaciła rok temu osoba w Koloseum), więc albo załatwiają
przewodników lokalnych albo grupie wystarczy to co opowiem w autokarze czy
gdzieś "z boku". Wszystko było w porządku, panie pofatygowały mnie jeszcze do
Rzeszowa na spotkanie w poniedziałek, aby ustalić wszystkie szczegóły,
wszystko miały pozałatwiać do końca, po czym we wtorek otrzymałam popołudniu
informację, że nie jadę na ten wyjazd, bo grupa rzekomo ma swojego pilota na
imprezę, co najdziwniejsze grupa ta organizowana była już od miesiąca i sądzę,
że jeśli miałaby kogoś swojego zgłosiłaby to dużo wcześniej, a nie 2 dni przed
wyjazdem. W każdym razie biuro pozostawiło mnie na przysłowiowym lodzie bez
mrugnięcia okiem, nie wiem czemu tak naprawdę?, może za dużo wiedziałam, a
może miałam zbyt wielkie wymagania informując, że skoro grupa ma być
oprowadzana po wnętrzach np. Bazyliki św. Piotra to potrzebny jest
przewodnik??? może za bardzo byłam zorientowana, a biuro poszukiwało kogoś kto
za niewielkie pieniądze będzie na tym wyjeździe wszystkim i narazi się nawet
na wysokie kary bo będzie w niczym niezorientowany??? Bardzo mnie przybiła ta
sytuacja, tym bardziej, że w między czasie miałam 2 oferty naprawdę dobrych
wyjazdów, a zrezygnowałam z nich będąc osobą poważną i pewną skoro byłam już
zapisana na ten wyjazd.
Zastanawiam się, kiedy co niektóre biura zaczną szanować drugiego
człowieka-pilota? Jak można najpierw zablokować komuś termin, a 2 dni przed
wyjazdem mu napisać maila, że nie jedzie.
Zastanawiam się teraz jak postępować, czy aby pracować, trzeba godzić się na
wszystko? bo ja już nie wiem naprawdę.
Czy to biuro potrzebowało pilota czy tylko biura informacji na temat Włoch?
Będę wdzięczna za opinię co wy myślicie na ten temat, może to ja jestem zbyt
naiwna wierząc ludziom, ale sytuacja taka spotkała mnie po raz pierwszy.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa Wolak

Obserwuj wątek
    • turdoradca Re: przykra sprawa i prośba o radę 22.04.09, 15:07
      To był dobry pomysł z wątkiem na temat krytykowanych praktyk stosowanych wobec pilotów, gdzie też jest już link do Twojej wypowiedzi: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30389&w=93467150&a=93467150

      Ty możesz teraz jedynie w tym wątku UWAŻAJ NA TYCH ORGANIZATORÓWnapisać aby na przyszłość uważać na tego kto najpierw korzysta z informacji pilota by później wystawić go do wiatru.

      Bo firma nie czułaby się też za dobrze gdyby nagle wszyscy piloci na dwa dni przed imprezami zaczęli odmawiać ich poprowadzenia...
      • olevos Re: przykra sprawa i prośba o radę 22.04.09, 16:34
        Mialam podobna sytuacje,ale chyba z jeszcze bardziej ciekawszym
        wytlumaczeniem dlaczego biuro nie moze tym razem skorzystac z moich
        uslug.Otoz okazalo sie ze polowa grupy nie ma praszportow i decyduje
        na zmiane kierunku i to pare dni przed data wyjazdu!!! Czy takie cos
        moze miec miejsce? A rezerwacje,a bilety,a oplaty za hotel?
        --
        ...dopóki jestem...a przecież będę!
        i...Ordnung muss sein!
        O!Lena
          • kamyk4 Re: przykra sprawa i prośba o radę 23.04.09, 12:36
            Nauczona przykrym doswiadczeniem zadam po pierwsze zaliczki a po
            drugie w umwie mam juzza paragraf mowiacy ze jezeli biuro odwoluje
            zlecenie bez powodu to
            placi mi np. 30% umowy. Uwazam ze innego wyjscia nie ma.

            --
            Amore Mio
          • colleoppio Re: przykra sprawa i prośba o radę 30.04.09, 14:44
            Witam Was Wszystkich serdecznie
            O dziwo ja tez mialam z TYM biurem jechac-ta sama sprawa-wyciagneli ze mnie
            info- i bujaj sie na drzewo malenka!!!! Zgadza sie Itravel z Rzeszowa.
            Kolejna nauczka NIE ZDRADZAJMY NASZEJ WIEDZY I KONTAKTOW biurom.
            Pozdrowionka BACI
    • sufler2006 Re: przykra sprawa i prośba o radę 23.04.09, 13:02
      Przykra sprawa.Sądze że nie masz co sie zastanawiać nad sobą i gdzie
      popełniłaś błąd.Sądze że głównym błędem z "twojej" strony było to że
      przekazałaś całą wiedze i informacje.Poprostu zostałaś wykorzystana
      i oszukana.Skradziono Ci wiedze i umijętności.Myśle ze śmiało
      powinnać podać nazwe biura.Pozdrawiam
      • ewuuula1 Re: przykra sprawa i prośba o radę 23.04.09, 13:24
        Nazwę biura podałam już w drugim moim wpisie. Widzę, że naprawdę trzeba domagać
        się umowy już na początku rozmów o wyjeździe. Byłam chyba zbyt naiwna do tej
        pory, ale człowiek uczy się na błędach. Dziękuję za opinie.
        Pozdrawiam
        Ewka
        • lechlas Re: niestety, nie są święci 23.04.09, 19:57
          Z biurem I Travel z Rzeszowa również w ubiegłym roku miałem małe
          spięcie, tak bym to nazwał. W kazdym razie po tym zdarzeniu uznałem,
          że są niepoważni. Pan z biura /który często poszukuje pilotów
          poprzez forum/ zamówił u mnie obsługę imprezy do Czeskiej Szwajcarii
          na termin sierpniowy. Miałem z tego powodu specjalnie skrócić urlop
          i wrócić wcześniej, by popilotować tę wycieczkę. Jeszcze kilka dni
          przed planowanym terminem rozpoczęcia postanowiłem zadzwonić do
          biura, by upewnić się, że wszystko aktualne i by otrzymać więcej
          szczegółów, jak dokładny program i inne. Już wtedy ten pan był
          nieuchwytny, a inne pracownice nie potrafiły nic powiedzieć na temat
          imprezy. Zobowiązały się jednak przekazać informację
          zainteresowanemu, który miał się ze mną jak najszybciej
          skontaktować. Niestety, nie doczekałem się telefonu. Za to, gdy
          ponownie zadzwoniłem /trzy dni przed imprezą/ Pan stwierdził, że
          jest nieaktualna i że PRZECIEŻ on dzwonił i zawiadamiał.
          Powiedziałem, że nic takiego nie miało miejsca, a wręcz przeciwnie,
          że on ostatnio był nieuchwytny, a w biurze nic nie można było się
          dowiedzieć. Nie przysłał obiecanego maila z programem, nie napisał
          ani też nie zadzwonił, że wycieczka nieaktualna. Wszystkiego się
          wyparł, stwierdził, że to nie jest prawda, bo on zadzwonił i
          powiadomił. uznałem, że jest kompletnie niepoważny.
          Czy tak postępuje uczciwe biuro?
          • ewuuula1 Re: niestety, nie są święci 23.04.09, 21:15
            Tak, ze mną było podobnie jak z Tobą lechlas, Pani w mailu też twierdziła, że
            bezskutecznie próbowała się do mnie dodzwonić, co jest bzdurą, bo ja miałam cały
            czas telefon włączony i byłam na terenie gdzie jest zasięg, a ona po prostu nie
            miała odwagi nawet przez telefon mi powiedzieć, że nie jadę na tą imprezę...
            pozdrawiam
            • lechlas Re: niestety, nie są święci 23.04.09, 22:23
              ewuuula1 nie wiem skąd jesteś, ale dziwię się, że w ogóle dałas się
              namówić na osobiste spotkanie w biurze. No chyba, że masz blisko.
              Ja, pojechałem tylko raz do Katowic, bo Pani z pewnego biura chciała
              mnie podczas półgodzinnego spotkania lepiej poznać i stwierdzić, czy
              nadaję się do popilotowania jej imprezy. Nadałem się, ale potem i
              tak zrobiła mnie w konia, bo znalazła sobie kogoś innego, w dodatku
              stwierdzając, że mam wobec niej nieuzasadnione pretensje. Od tej
              pory nie jeżdżę do biur, często z drugiego końca Polski, które
              rzekomo podczas krótkiego spotkania mają ocenić, czy będe dobrym
              pilotem. Proponuję jedynie przesłanie referencji, ewentualnie podan
              ie listy biur, z którymi współpracowałem. To musi wystarczyć, a
              jeśli nie, nie biorę takiego zlecenia.
              • ewuuula1 Re: niestety, nie są święci 23.04.09, 22:59
                witaj ponownie, ja akurat do Rzeszowa mam naprawdę bliziutko, więc nie stanowiło
                dla mnie większego problemu pojechanie do biura. Myślałam, że mam do czynienia z
                poważnymi ludźmi, ale widać się pomyliłam...
    • malgorzata_mazur Re: przykra sprawa i prośba o radę 23.04.09, 16:24
      To sie zdarza.
      Wypytują o wszystko a potem dziękują albo i nie.
      Niestety postępują tak rówież piloci.
      Wypytują o szczegóły, parkingi a potem pewno sami sobie
      doskonale już radzą.
      Jeżeli zrezygnowało się dla takiej rezerwacji z innych
      ofert, to jest to na pewno bardzo przykra sprawa.
      Nie dalej jak dzisiaj zadzwoniłam do pana, który telefonicznie
      rezerwował mój czas na jutro.
      Nie dość że się wyparł, to jeszcze był niegrzeczny.
      O tempora, O mores!
      --
      Pozdrawiam Malgorzata Mazur
      mygdansk.multiply.com
      gdynia.multiply.com
      sopot.multiply.com
      • turdoradca Re: przykra sprawa i prośba o radę 23.04.09, 20:01
        malgorzata_mazur napisała:
        > To sie zdarza.
        > Wypytują o wszystko a potem dziękują albo i nie.
        > Niestety postępują tak rówież piloci.
        > Wypytują o szczegóły, parkingi a potem pewno sami sobie
        > doskonale już radzą.

        Co masz na myśli "postępują tak również piloci" i "potem pewno sami sobie doskonale już radzą"? Przecież na tym polega praca pilota by najpierw dowiedział się co i jak a dalej by już sam sobie radził.
        --
        Pilot wycieczek Piotr Kruczek
        PILOCI WYCIECZEK - projekt współpracy zawodowej WWW.PILOCIWYCIECZEK.PL
        • malediwypiotrs Re: przykra sprawa i prośba o radę 24.04.09, 08:59
          turdoradca napisał:
          > Co masz na myśli "postępują tak również piloci" i "potem pewno
          sami sobie dosko nale już radzą"?

          Nie wiem co miała koleżanka na myśłi ale ja osobiście mógłbym podać
          kilka przykładów robienia przez zatrudnionego wcześniej pilota
          imprez na własną rękę (np. dla księdza z własnej parafii) przy
          wykorzystaniu kontaktów które nabyli dzięki wcześniejszej współpracy
          z biurem... Sądzę, że Ty Piotrze doskonale wiesz, że tak bywa więc
          nie rozumię Twojego zdziwienia...
          • turdoradca Re: przykra sprawa i prośba o radę 24.04.09, 10:33
            malediwypiotrs napisała:
            > > Co masz na myśli "postępują tak również piloci" i "potem pewno
            > > sami sobie dosko nale już radzą"?
            >
            > Nie wiem co miała koleżanka na myśłi ale ja osobiście mógłbym podać
            > kilka przykładów robienia przez zatrudnionego wcześniej pilota
            > imprez na własną rękę (np. dla księdza z własnej parafii) przy
            > wykorzystaniu kontaktów które nabyli dzięki wcześniejszej współpracy
            > z biurem... Sądzę, że Ty Piotrze doskonale wiesz, że tak bywa więc
            > nie rozumię Twojego zdziwienia...

            Zła interpretacja: to nie było zdziwienie.

            Odnośnie tego co piszesz: oczywiście, że nieraz piloci są znacznie lepszymi organizatorami niż nawet kształceni pod tym kątem absolwenci TiR już z długą praktyką zawodową ale siedzący tylko za biurkami i podglądający cudze programy czy hotele i atrakcje turystyczne na study-tour'ach. Popatrz też na wielu organizatorów, którzy pracowali lub pracują czasem jako piloci i którym po prostu układanie programów, robienie rezerwacji i negocjacje z klientem wychodzą lepiej niż pilocka praca z turystą. Jako piloci uczyli się tego biznesu, ale są bardziej stworzeni do pracy z komputerem i telefonem czy też muszą wybrać tę żmudniejszą ale i chyba wygodniejszą pracę (nie mówię, że koniecznie mniej stresującą - bo to już rzecz indywidualna) od biegania z klientami w terenie. I nie przypadkiem czasem organizatorzy chętnie korzystają z wiedzy praktyków, gorzej kiedy zachowują się nieuczciwie.

            Wątpliwości co do uczciwości w walce o klientów przez dotychczasowych pilotów to pewnie sprawa na osobną dyskusję - nawiązanie do tematu dotyczyło zdobywania wiedzy o tym co i jak i radzenia sobie oraz wykorzystywania tej wiedzy dalej. Mi chodziło o to, że praca to nie tylko rutyna lecz w pierwszej kolejności proces uczenia się. Tak jak i Ty się czegoś nauczyłeś np. jako pilot i swoją wiedzę wykorzystujesz też pracując dla jakiejś firmy jako organizator wycieczki a nie jako jej "pilot".

            Zgadzam się z zapewne domyślną Twoją tezą: że podstawą powinna być też uczciwość pilota-pracownika, tak samo jak i organizatora-pracodawcy, bo koniec końców obie strony są dla siebie partnerami w tym interesie. I jeśli nie będą dobrymi partnerami to na forach pilotów i ogranizatorów będą się później wzajemnie obsmarowywać.
            • bluemar Re: przykra sprawa i prośba o radę 24.04.09, 10:58
              Domniemam,że koleżanka miała na myśli zjawisko -"wyciągania" od
              przewodników miejskich w rozmowie telefonicznej pod pretekstem
              zamówienia usługi informacji o miejscowych np :parkingach
              bezpłatnych,zasadach rezerwacji biletów wstępu,godz jakiś
              prezentacji (np koncerty w kościołach) namiary na restauracje itp-
              po to by potem obyć się bez przewodnika.To nagminne zjawisko ale
              też i informacje niezbyt cenne ponieważ do ich udzielenia jest
              zobligowana IT w każdym mieście.
              Natomiast o pilotach organizatorach-na pewno lepiej zorganizuje
              imprezę ktoś kto jest czy był pilotem -to nie podlega
              dyskusji,Natomiast ja uważam,że trzeba w końcu wybrać albo się jest
              pilotem albo organizatorem,Nie mam nic przeciwko właścicielom
              małych biur pilotujących własne imprezy,czy pracownikom pilotującym
              od czasu do czasu -to nawet wskazane by raz przejechali trasę,którą
              sprzedają-potem nie ma nieporozumień z klientem,któremu ktoś z
              biura naobiecuje rzeczy nieosiągalne w trakcie realizacji programu.
              Ale nie lubię pilotów organizujących "chałupnictwo"-sama nigdy tego
              nie robię pomimo propozycji klientów zbiorowych,zapoznanych podczas
              pilotażu (dotyczy to nie tylko pielgrzymek)-nie robię tego dla
              zasady -w życiu trzeba grać fair-przynajmniej tam gdzie mamy na to
              wpływ.:).
              • malediwypiotrs Re: przykra sprawa i prośba o radę 25.04.09, 08:12
                Turdoradca i bluemar! Pięknie piszecie. W przypadku Twoim bluemar
                nawet powiedziałbym o jakimś nadzwyczajnym wyżu intelektualnym. Bo
                znalazłoby się pewnie na forum Piloci Wycieczek wiele Twoich postów
                które przeczom nieco temu co teraz napisałaś...

                bluemar napisała:
                > Natomiast o pilotach organizatorach-na pewno lepiej zorganizuje
                imprezę ktoś kto jest czy był pilotem -to nie podlega
                dyskusji,Natomiast ja uważam,że trzeba w końcu wybrać albo się jest
                pilotem albo organizatorem,

                Ano właśnie. A co przeszkadza jedno drugiemu? Dlaczego były pilot
                jest dobrym organizatorem a praktykujący już nie?
                Gdybym dziś zrezygnował z pilotażu i zajmował się wyłącznie
                organizacją to pewnie za jakiś czas musiałbym wyciągać informacje od
                pilotów dla których byłbym w końcu coraz mniej wiarygodny jako
                organizator a moje dawne doświadczenia dla nich mało przydatne w
                dzisiejszej rzeczywistości...

                turdoradca napisał:
                > nawiązanie do tematu dotyczyło zdobywania wiedzy o tym co i jak i
                radzenia sobie oraz wykorzystywania tej wiedzy dalej. Mi chodziło o
                to, że praca to nie tylko rutyna lecz w pierwszej kolejności proces
                uczenia się.

                Między innymi zajmując się aktywnie pilotażem mam szansę nie popaść
                w rutynę jako organizator...


                turdoradca napisał:
                > zgadzam się z zapewne domyślną Twoją tezą: że podstawą powinna być
                też uczciwość pilota-pracownika, tak samo jak i organizatora-
                pracodawcy, bo koniec końców obie strony są dla siebie partnerami w
                tym interesie.

                Czytając zarówno projekt jak i forum Piloci Wycieczek można odnieść
                wrażenie, że wraz ze wzrostem doświadczenia pilota proporcjonalnie
                rośnie jego negatywne nastawienie do organizatorów jako drugiej
                strony wymienionej kiedyś "barykady". Pisząc dalej o niuczciwości ze
                strony pilotów chciałbym zwrócić uwagę, że pewnie niejodnokrotnie to
                piloci starajac się czy już otrzymując zlecenia, jeszcze przed swoim
                wyjazdem są roszczeniowcami a nie partnerami do rozmowy i
                współpracy. A trudno przy takim nastawieniu wierzyć, że będą lojalni
                i uczciwi wobec swojego pracodawcy.
                • turdoradca roszczenia pilotów? 25.04.09, 13:20
                  malediwypiotrs napisała:
                  > piloci starajac się czy już otrzymując zlecenia, jeszcze przed swoim
                  > wyjazdem są roszczeniowcami a nie partnerami do rozmowy i
                  > współpracy.

                  a co to za roszczenia mają ci "roszczeniowcy"?
                • bluemar Re: przykra sprawa i prośba o radę 25.04.09, 13:37
                  Subtelna różnica pomiędzy "pilotem roszczeniowcem"
                  a "pilotem partnerem" wg malediwypiotra
                  Pilot prowadzący własną działalność jako usługodawca i wymagający
                  określonych stawek za swoja usługę to "roszczeniowiec"
                  Pilot przyjmujący każdą imprezę za każdą stawkę to "partner"
                  W tej sytuacji każdy mały przedsiębiorca posiadający swój ramowy
                  cennik usług jest postrzegany jako "roszczeniowiec".
                  Co dziwne sytuacja odwrotna- kiedy to prowadzący działalność
                  organizator chce otrzymać usługę po jak najniższych kosztach -
                  postawą roszczeniową wg wspomnianego kolegi już nie jest.
                  Najwłaściwszą formą współpracy wydaje się wolontariat czyli
                  współczesna forma niewolnictwa ;wykonywanie jakiejś pracy w zamian
                  za zaspokojenie przez pracodawcę podstawowych potrzeb życiowych tzn
                  wyżywienia i miejsca do wypoczynku (czytaj miejsca do regeneracji
                  sił do pracy na dzien następny) i mgliste obietnice "normalnych'
                  stawek w bliżej nieokreślonej przyszłości (mnie nasuwa się nie
                  wiadomo czemu porównanie z organizacją społeczeństwa w starożytnym
                  Rzymie :-można jak się ktoś wykaże zostać przekwalifikowanym z
                  niewolnika na wyzwoleńca).
    • agnbol Re: przykra sprawa Test Tour z Krakowa 28.04.09, 14:09
      Może takie postępowanie biur zaczyna być coraz bardziej powszechne?
      Zarezerwowałam termin od 2 do 16 maja dla biura podróży Test Tour z Krakowa. Ich
      ogłoszenie na tę imprezę (pilot z włoskim i ukraińskim) pojawiło się na którymś
      z forów. Zaproponowałam rosyjski i włoski, pojechałam na spotkanie (przez całą
      Polskę zresztą), dogadaliśmy się. Mój wielki błąd, że nie zażądałam od razu
      podpisania umowy - więcej na coś takiego już nie pójdę. Na wysyłane maile nie
      było odpowiedzi, w końcu w zeszłym tygodniu zadzwoniłam i otrzymałam
      zapewnienie, że wszystko jest ok, że dopinają ostatnie ustalenia i że będę miała
      wszystkie informacje w przyszłym tygodniu. Dziś zadzwoniłam i dowiedziałam się
      od bardzo nieuprzejmej pani, że właściciela nie ma, jest z grupą za granicą, ona
      nie ma z nim kontaktu, a pilotka na tę grupę już jest. Udało mi się skontaktować
      z żoną właściciela i ta powiedziała mi, że znaleźli innego pilota, a mąż miał
      wysłać do mnie maila, ona nie wie dlaczego tego nie zrobił, ale jest zakręcony.
      Ręce opadają i wściekłość mnie ogarnia gdy, wydawałoby się, poważni ludzie tak
      postępują. Czy nie można było powiedzieć uczciwie, że się nie nadaję, nie
      odpowiadam wymaganiom, nie podobam się czy co tam jeszcze??
      Podsumowując - przestrzegam przed wymienionym wyżej biurem. A jeśli ktoś wie o
      jakiejś jeszcze nie obsadzonej imprezie w pierwszej połowie maja to będę
      wdzięczna za kontakt.
      • ewuuula1 Re: przykra sprawa Test Tour z Krakowa 28.04.09, 15:26
        Rozumiem Cię, ja też będę już teraz domagać się jakiś czas wcześniej podpisania
        umowy, człowiek sam jest poważny i uczciwy i myśli, że inni też tacy są, a widać
        to nieprawda...Po prostu niektóre biura myślą, że im wszystko wolno. Dlaczego
        tylko nie zastanowią się nad tym, że blokując komuś termin pozbawiają pilota
        możliwości skorzystania z innych zleceń, a tym samym pozbawiają go zarobku, gdyż
        człowiek mając zaplanowany wyjazd liczy też na wypłatę za ten wyjazd, a każdy ma
        jakieś płatności, zobowiązania...
        Pozdrowionka dla wszystkich!
        • gdulski Re: przykra sprawa Test Tour z Krakowa 14.05.09, 19:39
          Osłabia mnie Wasze żałosne lamentowanie nad sobą...
          Sorry ale trzeba się wziąć za takie biura na poważnie a nie biadolić na forach.

          Prawo w takiej sytuacji jest po naszej stronie.

          Aby nie było że coś tam pitolę to podam swój własny przykład.
          1. Jest zlecenie
          2. Dogaduję stawkę i rezerwuję termin.
          3. PROSZĘ O PISEMNE POTWIERDZENIE ZLECENIA- TYLKO POD RYGOREM OTRZYMANIA
          POWYŻSZEGO ZLECENIA REZERWUJĘ TERMIN.
          4. Cała korespondencja jest pisemna (wystarczyły zachowane e-maile w Outlooku
          5. Na 3 dni przed imprezą klient rezygnuje a ja na to że teraz to już mnie to
          nic nie obchodzi bo ja sobie alternatywy nie załatwię w tak krótkim czasie i w
          dodatku poniosłem koszty. Telefony, konsultacje przy programie, nawet fakt ze
          korzystam z internetu mnie coś kosztuję (na wszystko mam rzecz jasna rachunki)
          6. Wysyłam e-maila do biura jeszcze przed planowanym wyjazdem że jeśli biuro nie
          załatwi mi w tym terminie innej wycieczki za nie mniejsze pieniądze to i tak
          dostaną rachunek za usługę (uwaga- prowadzę działalność gospodarczą)
          7. Biuro mi na to żebym się odpie....
          8. IDĘ DO ADWOKATA, PŁACĘ MU 600 ZŁ, PRZEDSTAWIAM MU CAŁĄ KORESPONDENCJĘ
          9. WRAZ Z ADWOKATEM WYSYŁAMY PISMO ADWOKACKIE DO BIURA Z ŻĄDANIE OPŁACENIA
          FAKTURY DOŁĄCZONEJ DO PISMA.
          10. Biuro nas olewa więc po 2 tygodniach ponawiam pisemne listowne żądanie
          11. Biuro ponownie mnie olewa więc adwokat sprawę kieruje do sądu.
          12. Po następnych 2 miesiącach bez łażenia do sądu i pisania czegokolwiek
          (wszystkim zajmuje się adwokat)dostaję informacje z sądu że sąd zasądził całość
          należnej kwoty.
          13. Biuro się nie odwołało w terminie, wyrok się uprawomocnił.
          14. Dwa dni przed upływem sądowego nakazu zapłaty wierzytelności na koncie
          miałem całą kwotę

          Wniosek. Straciłem z zarobku 600 zł, może to i dużo. ale warto byłoby oddać może
          i cały potencjalny zarobek gdyż pokarało w ten sposób oszustów (zapłacili
          jeszcze koszty postępowania sądowego)

          Dość łkania i jęczenia. Ruszcie się po swoje prawa nawet jeśli:
          1. Nie jesteście osobami prowadzącymi własną działalność gospodarczą chroni Was
          prawo.
          2. Nawet jeśli nie macie wszystkiego na piśmie to pamiętajcie że w naszym kraju
          umowa ustna także jest prawnie wiążąca (trzeba tylko mieć na to świadków)
          3. Adwokat za poradę prawną weźmie od Was 30/ 50 zł. Jeśli się nie podejmie to
          trudno a jeśli się podejmie to znaczy się że jest duża szansa.

          WALCZCIE O SWOJE KOLEŻANKI I KOLEDZY.
          To lepsze niż łkanie i szlochy bo daje dwie wymierne korzyści. Efekt daje Wam
          satysfakcje i kasę a każe nierzetelne biuro.
          --
          Kordian Gdulski
          Pilot wycieczek
          www.gdulski.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka