Dodaj do ulubionych

Invimed czy invicta ?

14.10.10, 19:21
Witam, jakiś czas temu leczyłam się w Invimedzie u dr K. Miałam nieudane in vitro.Zastanawiam się nad 2 podejściem. Mam dylemat czy wrócić do Invimedu do dr K czy też zmienić klinikę na Invictę? Trochę się ostatnio pozmieniało w Invimedzie od czasu kiedy się leczyłam (wystrój). Martwi mnie to, że dr K przyjmuje 2 razy po południu (akurat wtedy kiedy jestem dłużej w pracy), jak to wszystko pogodzić z pracą? Dziewczyny co radzicie zostać i znów próbować w Invimedzie czy może zmienić klinikę na Invictę? Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • elteka 15.10.10, 15:21
    Witam , ja z żoną także jesteśmy po niedanej próbie w Invimedzie i właśnie staramy się o zakwalifikowanie do program In Vitro do Skutku w Invikcie . Po kilku wizytach w tej klinice zastanawiamy się czy nie wrócić do Invimedu .
    Po pierwsze In Vitro do Skutku okazało się po prostu naciąganiem ludzi na pieniądze . Koszt pierwszej procedury to już jak wynika z moich obliczeń to ok. 19000 zł (opłata zryczałtowana to niby 9600zł). Druga procedura to dodatkowe badania i koszt ok. 15000 zł . Dopiero trzecia procedura może się opłacać . W Invikcie zlecają całą gamę badań tylko po to aby zarobić np. fragmentacja DNA plemnika , trzy weryfikacje po transferze itp. Jest jeszcze haczyk w postaci zapisu w umowie iż stwierdzony poziom HCG > 1000mlU/ml to ciąża i program zostaje zakończony (Nie ma mowy o bijącym serduszku itp). Jest jeszcze wiele innych kruczków, które powodują iż koszt procedury może być bardzo wysoki. W Invikcie nie ma nawet cennika . Owszem można się spytać o poszczególne ceny , lecz na pytanie , czy można prosić o wydruk cennika otrzymujemy odpowiedź , że jest za dużo pozycji . Tak więc o tym aby z kartką i ołówkiem usiąść i obliczyć koszty możemy zapomnieć .
    Po drugie Invikta wydaje mi się jakąś przychodnią NFZ , która tylko sobie dorabia na In Vitro , a nie jest kliniką leczenia niepłodności z prawdziwego zdarzenia jak Invimed . Dwa stanowiska , obok mnie starsza pani wykłóca się o refundację z NFZ jakiegoś zabiegu , za sobą czuję oddech jakiegoś człowieka , ludzie stoją w kolejce nawet na schodach , rozmawiam z pielęgniarką , która mnie obsługuje tak jakbym zrobił jej jakąś krzywdę . Każde badanie muszę mieć ze sobą , muszę udowadniać fakturą z dołączonym paragonem fiskalnym każdą opłatę , kobieta biega , szuka mojej karty , badań , potwierdzeń - jednym słowem totalny bałagan. Każdy kto leczył się w Invimedzie od razu zobaczy różnicę .
    Wydaliśmy już prawie tysiąc złotych na samą kwalifikację , lecz zastanawiamy się czy nie spróbować ponownie w INVIMEDZIE i po prostu nie przełknąć tych kosztów , które już ponieśliśmy . Pozdrawiam , Tomasz
  • dorottis 15.10.10, 19:32
    Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. To prawda jeśli chodzi o Invimed to nie mam się do czego przyczepić.Wizyty w miarę punktualne, profesjonalnie. Co do samego leczenia też inni lekarze, u których byłam m.in. dr Jerzak chwaliła, że dobrze dobrany protokół no i zestaw leków.Wy leczyliście się u jakiego lekarza w Invimedzie, jeśli mogę zapytać? W invictie byłam rok temu u prof Łukaszuka na konsultacji. My postanowiliśmy z mężem, że spróbujemy jeszcze raz in vitro, więc nie zapisywaliśmy się na program in vitro do skutku. Ciężkie wybory i decyzje.Pozdrawiam
  • 5maa1976 15.10.10, 21:49
    invimed ma bardzo dobrą organizację w przeciwieństwie do invicty, obecnie jestem pacjentka invicty i biorę udział w invitro do skutku, miałam 3iui w invimedzie , co do lekarzy to nie będę sie wypowiadać jesli invicta to tylko prof łukaszuk, tak jak pisał poprzednik koszt pierwszego zabiegu z badaniami to koszt ok 19 tys ale masz tę ewentualność że możesz podchodzic kilka razy nie wlliczając kosztów leków , wizyt i dod badań, też miałam dylemat czy kontynuować leczenie w invimedzie nie miałam zastrzeżeń, invicta zleca wiele dodatkowych badań ale wydaje mi sie aby odnieść zamierzone rezultaty a nie wyciąganie pieniędzy, cóż decyzja należy do ciebie ciężki wybór
  • 5maa1976 15.10.10, 21:53
    invicta nie jest przychodnia NFZ tylko ma podpisane umowy na świadczenie w ramach NFZ i tak po ivf możnanp. prowadzić ciązę w tej klinice w ramach NFZ ale też maja limity odośnie pacjentów na NFZ, z tego co czytałam kiedyś
    Pzdr
  • yolnet 18.10.10, 08:50
    A macie zamrożone zarodki? Jeśli tak, to po co zmieniać klinikę? Jeśli dobrze domyślam się o jakim lekarzu piszesz (a chyba tylko jeden w Invimedzie ma nazwisko na K.). Drugiego tak zaangażowanego lekarza i z takim nosem, jeśli chodzi o przygotowanie,nie znajdziecie. Ja znam p. doktor nie z kliniki akurat (na szczęście nie mam potrzeby korzystać), tylko z gabinetu. Ale z mojej "gabinetowej" znajomości i z tego co o niej czytam, nie eksperymentowałabym.
  • dorottis 19.10.10, 09:45
    Niestety nie mamy już mrożaków, więc muszę od nowa wszystko zaczynać. Decyzję już podjeliśmy i w czwartek mam wizytę u dr K w Invimedzie.Zastanawiam się co dr powie na nasze marne wyniki AMH, które wyniosło 0,5 natomiast pomimo wysokiego FSH miałam przy 1 podejściu 6 zarodków. Pozdrawiam
  • froobek 14.01.11, 21:26
    Invimed wygląda naprawdę super po liftingu, to muszę przyznać. Miło się tam znaleźć.

    Do Karwackiej na pewno bym nie poszła, bo to lekarz nie dla mnie. Za dużo chaosu, za mało wyjaśnień, za mało słuchania, za mało szacunku dla duchowych aspektów poczęcia - tylko fabryka, acz skuteczna. Wiem, że niektórzy tego oczekują - wejść, dać się zapłodnić, wyjść - może mniej to wszystko przeżywają. Ja potrzebuję wolniej i spokojniej. Jak ktoś ma tak, jak ja, to polecam Ziółkowską smile

    Natomiast uważam, Dorottis, że aspekt logistyczny jest bardzo istotny - powinnaś wybrać lekarza, który przyjmuje w dogodnych dla Ciebie godzinach. Leczenie kosztuje nas dużo wysiłku, chyba nie potrzebna Ci jeszcze konieczność urywania się z pracy X razy?
  • zuzka.82 14.01.11, 23:02
    Rozumiem, że macie na myśli Invictę w Warszawie? A czy ktoś może coś powiedzieć na temat Invicty w Gdańsku?
  • camela-5 19.01.11, 10:56
    Ja miałam invitro w Gdańsku. Trochę taka fabryka dzieci smile , trzeba się do tego przyzwyczaić. Wpadasz do Łukaszuka tylko na chwilę, on Cie bada mówi co i jak z najważniejszych rzeczy (ja bardzo go polubiłam) ale potem idziesz do położnych, które wszystkie szczegóły dopiero wyjaśniają, bo Łukaszuk ma już kolejną parkę w gabinecie. Na początku dziwne to było ale się przyzwyczaiłam i nie robiłam problemu z tego, bo położne i w ogóle wszyscy niezwykle przyjaźni i pomocni.
    Sam Łukaszuk naprawdę wg mnie super! Zleca dużo badań ale mimo, ze kosztują to chyba warto, bo potem można odpowiednio leki i procedury dobrać i zwiększyć szanse. Niektóre genetyczne badania można w Invicta zrobić za darmo (NFZ) ale dość długo się oczekuję (około miesiąca) więc to tylko wtedy kiedy masz jeszcze chwile czasu do procedury.

    Chyba to zawsze jest tak , że jak się uda to ktoś poleca a jak nie to niekoniecznie. No cóż ja polecam dr Łukaszuka w Invicta w Gdańsku, skutek pierwszej procedury: 7 miesięczny synek i 4 zamrożone zarodki.
  • wypalona_zarowka 15.03.11, 19:10
    ja też stoję przed tą decyzją, którą klinikę wybrać. To będzie nasze pierwsze podejście. Jesteśmy umowieni na pierwsza wizytę w inviccie.. ale ciągle się wachamy !!
  • ulaula 20.03.11, 11:13
    na pewno od naszego "ostatniego razu" sporo się zmieniło - ale zdecydowanie polecałabym pozostanie w Invimedzie.
    Po 2 nieudanych procedurach in-vitro właśnie w Invimedzie, też myśleliśmy o zmianie kliniki, padło na Invictę i to był duży błąd. Chaos, dr Ł niby miły, ale ma tak dużo pacjentek, że i tak miałam poczucie, że traktuje mnie bardzo przedmiotowo, nie podobało mi się, że krytykował poprzednich lekarzy u których się leczyłam... mimo wszystko zostaliśmy, oczywiście porażka i wróciliśmy do Invimedu - zmieniliśmy tylko lekarza (chodziło nam o inne spojrzenie na nasz problem). Na efekt czekaliśmy 2 miesiące wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49sg18z2pq6604.png
  • aasb 26.03.11, 13:53
    Od grudnia 2010 chodzimy do Invimedu do Dr D.
    Wczoraj podeszliśmy drugi raz do inseminacji, więc przed nami 13 dni oczekiwań.
    Mam nadzieję, że 2 próba będzie udana, ale jeśli nie to na pewno będziemy jeszcze próbować i to właśnie w Invimedzie.
    Nie mam żadnych zastrzeżeń do kliniki i jej personelu. Również po porównaniu cen Invimed nie wychodzi najdrożej.
    Sam lekarz godny polecenia, może mówi niewiele, ale nie ma problemu kiedy zadaje mu się pytania. Generalnie współpraca z nim polega na obdarzeniu się zaufaniem.
    Doktor nie zaleca nie potrzebnych badań i nawet jak się zapytaliśmy czy może powinniśmy wykonać jedno badanie to powiedział, że szkoda pieniędzy, bo samo badanie da niewielką odpowiedź i że na tym etapie jeszcze nie czas na nie.
    Recepcjonistki są bardzo miłe, a pielęgniarki wyspecjalizowane i wszystko co robią, robią bardzo profesjonalnie. Pobieranie krwi, czy zastrzyki tym Paniom tak wychodzą, że naprawdę nie ma żadnych obaw, że coś zaboli.
    Z pełną świadomością polecam tą klinikę.

    --
    Żyję żeby kochać...banalne? a jak rzadko spotykane
    ASB
  • flismaja 06.03.18, 10:24
    To nie invcita, dofinansowania do in vitro są dostępne od miasta gdańsk i chyba tez w warszawie wink
  • basianozka 06.03.18, 10:54
    Slyszalam tez ze z invicta tam jakies dofinansowania ma, ktoś cos wie wiecej? yy flismaja?
  • doma.ka 25.03.18, 14:08
    Tak, są teraz dofinansowania w Invicie. Na pewno w Gdańsku, a tak to dokładnie się nie orientuję, ale chyba też w Warszawie. Fajna sprawa, daje szanse nawet tym, dla których było to wcześniej nieosiągalne smile
  • basianozka 11.04.18, 20:02
    aha i dofinasoowania w Gdańsku? A jak to wtedy wyglada? Gdzie mozna znalezc info?
  • weronikalewandowska3 11.04.18, 20:28
    kochana, co do dofinasowań- musisz ogarnąc czy spelniasz kryteria, wiek, poziom AMH.. A samo dofinansowanie do 5 tysięcy, takze no warto moim zdaniem nie bać sie i próbować.
  • nataliapo91 01.06.18, 15:04
    w razie czego wszystkie informacje masz na stronie Invicty bardzo przejrzyście rozpisane wink
  • goscanna 08.05.18, 22:47
    Klinika Invicta to jakieś nieporozumienie. Byłam tam na badaniach prenatalnych, więc nie mogę się wypowiedzieć w sprawie leczenia niepłodności, ale totaly bałagan musi się tam przejawiać w każdej dziedzinie. Infolinia podaje złe informacje, nie rozumieją skierowań od lekarzy, umówili mnie na drugą wizytę za wcześnie, bo „kolejny wolny termin dopiero za ileś tygodni, więc lepiej skorzystać teraz”. Na miejscu okazało się, że niepotrzebnie, bo bez pełnych wyników lekarz nic mi nie doradzi, a ponadto miał mnóstwo dostępnych terminów...
    Powiedziano mi, że badania przysługują mi bezpłatnie na NFZ ze wzgledu na zły wynik PAPPA, póżniej stwierdzono, że jednak nie, bo pierwsza wizyta była prywatna, musiałam więc zapłacić też za następną (gdyby poinformowali mnie o tym zawczasu, mogłabym zorganizować skierowanie od ginekologa i uniknąć kosztów). Przyniosłam skierowanie na trzecią wizytę, co miało mi umożliwić dalsze leczenie na NFZ, ale przy każdej kolejnej ponownie pytano o skierowanie (to, które im dałam, chyba zgubili) i musiałam wszystko tłumaczyć od początku.
    Genetyk, dr Artur Barczyk, zasugerował amniopunkcję i dodatkowe badanie FISH, które daje szybsze wyniki. O tym, że na badanie muszę przynieść formalne potwierdzenie grupy krwi dowiedziałam się przypadkiem podczas rozmowy z położną na inny temat. Recepcjonistka umawiająca mnie na amniopunkcję nic na ten temat nie wspomniała, więc gdyby nie przypadek, dowiedziałabym się o tym dopiero na dzień przed badaniem, kiedy ktoś zadzwonił do mnie w celu potwierdzenia wizyty – a gdybym nie miała wyników grupy krwi, musiałabym przełożyć amniopunkcję.
    A propos, umawiając się na nią, nauczona doświadczeniem z personelem Invicty zapytałam, czy muszę kogoś poinformować zawczasu, ze decyduję się też na badanie FISH. Recepcjonistka odpowiedziała, że nie, po prostu zapłacę w dniu badania. Kiedy stawiłam się na amniopunkcję, położna była niemile zaskoczona, że „nie powiedziałam im wcześniej”, że chcę wykonać test FISH!
    Przed samą amniopunkcją dr Sylwia Miśta, która miała ją wykonać, zaczęła kwestionować jej sens (wtórowała jej w tym położna), mówiąc, że to dopiero 15 tydzień, a jeśli chcę wydawać pieniądze na FISH, to mogę równie dobrze „dorzucić dodatkowe 1 000 zł” i zrobić test DNA płodu, bo „jest jeszcze tyle czasu”, a na podjęcie decyzji w przypadku złych rezultatów mam do 22 tygodnia. Wyjaśniłam, że trzech innych lekarzy, w tym genetyk i ginekolog z ich własnej kliniki, powiedzieli, że w moim przypadku zalecana jest amniopunkcja (badanie diagnostycznie), nie test DNA (badanie przesiewowe), m. in. dlatego, że przy tak wysokim ryzyku wynik może nie być miarodajny. Dr Miśta ostatecznie stwierdziła, że to moja ciąża i moje życie, więc zrobię co zechcę, jakbym podejmowała jakąś kontrowersyjną, niedorzeczną decyzję . Czy dr Miśta nie rozumie, że mimo że prawo teoretycznie (wiadomo jak jest w rzeczywistości) zezwala na ewentualną aborcję w przypadku wad płodu do 22 tygodnia, nie oznacza, że chcę chodzić w ciąży najdłużej jak się da i decydować co dalej w 6 miesiącu?
    Do amniopunkcji ostatecznie doszło. Okazało się za to, że „badania FISH juz nie robimy, ale jest inne, lepsze”, które kosztuje 1350 zł, nie 899. Zapłaciłam. Kilka dni później otrzymałam telefon, że do badania potrzebne jest też pobranie krwi, o czym oczywiście nikt nie raczył mnie poinformować wcześniej, musiałam więc jechać do Invicty ponownie, co opóźniło wynik testu, za który zapłaciłam głównie po to, żeby skrócić stresujący czas oczekiwania.
    Szczytem wszystkiego było odebranie wyników amniopunkcji (które na szczęście okazały się dobre) – przed przekazaniem mi wyniku pan w recepcji przez 10 minut dywagował na temat tego jak niepotrzebne i mylące są jego zdaniem testy PAPPA . Myślałam, że moze jest lekarzem, który usiadł na chwilę w recepcji, ale po spojrzeniu na plakietkę na jego koszuli okazało się, że jest specjalistą ds obsługi klienta czy coś takiego... Lekarze z Invicty na pewno byliby wdzięczni gdyby wiedzieli, że pan z recepcji wspomaga ich pracę udzielając porad medycznych...
    Nigdy wcześniej nie spotkałam się z aż taką niekompetencją w żadnej innej placówce medycznej. A biorąc pod uwagę czym zajmuje się Invicta, powinni tym bardziej dołożyć wszelkich starań, żeby nie dokładać pacjentom dodatkowego stresu swoją ignorancją. Zrezygnowałabym z leczenia tam już przy drugiej wizycie, gdyby nie to, że chciałam jak najszybciej dokończyć wszystkie konieczne badania. Na szczęście to już za mną, ale wiem, że NIGDY, PRZENIGDY nie zgłoszę się tam z żadną inną sprawą.
  • brenya78 09.06.18, 19:35
    Mogę się podpisać rękami i nogami. Ponad rok temu miałam nieudana procedurę invitro, transfer mrożony i kupę innych zabiegów w Invikcie. Współpracę z klinika, arogancję pielęgniarek, arogancję lekarzy, burdel na kółkach, pretensje że to ja za bardzo wymagająca, naciąganie na badania, których nikt potem nie raczył zinterpretować, chaos, gwar na recepcji jak w warzywniaku, brak ochrony prywatności prywatności,, niedotrzymywanie terminów, naciaganie na zbędne podróże (zagraniczne) z powodu braku planowania czegokolwiek, opiekun klienta, ktoey nic nie wiedział, czyli śmiech na sali - przyplacilam to wszystko załamaniem nerwowym. Na koniec pies z kulawą noga do mnie nie zadzwonił, czy transfer się udał...
  • kamilmatysz 16.07.18, 13:47
    YouTube ( bsm ). Tutaj jest wywiad z autorem książki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.