Dodaj do ulubionych

Przed in vitro...

    • in-vitro Re: Przed in vitro... 04.11.11, 10:50
      Witam was!niebyło mnie bo niestety leżałam w szpitalu,strasznie się przeziębilam i na dodatek miałam dziwne bole i plamienia,pojechałam w nocy i mnie zostawili na kilka dni,dostałam kroplówki z magnezu na zatrzymanie skurczy,i zastrzyki sterydowe na rozwój plucek dziecka na wypadek wczesniejszego porodu,teraz już jest dobrze ,ale mam nauczkę bo poczułam się już zbyt pewnie i troche za bardzo się forsowałam no niestety to niejest normalana ,ciąża muszę uważać,olać sprzątanie dalekie podróże po piękne mebelki dla Jasia smile) nigdy więcej do szptala!!!!
      • xxczarnyaniolxx Re: Przed in vitro... 04.11.11, 14:07
        Czesc
        My dopiero jesteśmy na początku tej długiej i krętej drogi. Jestem już po badaniach i wizycie w szpitalu (miałam hysterioskopie) wszystko u mnie jest ok, niestety mój partner ma mało plemników więc przygotowują nas do in-vitro.
        Mam jednak problem sama nie pracuje jesteśmy na jednej pensji mąż na sam zabieg weźmie kredyt ale leki są strasznie drogie. Poszukuje w tej chwili leku o nazwie Diphereline 3,75 w aptece koszt dochodzi do 450zl. nie stac mnie na taki wydatek.
        Zwracam się do wszystkich którzy mają możliwośc odsprzedania leku w rozsądnej cenie.
        Paradoksalnie lek ten refundowany jest tylko dla osób z rakiem prostaty czy to nie absurd przecież My też jesteśmy potrzebujący!!!!
        Trzymam za wszystkich kciuki aby dopieli swojego celu Pozdrawiam
        • camila111 Re: Przed in vitro... 04.11.11, 19:40
          ten lek to jednorazowy zastrzyk, nie sądze żeby ktoś miał go do odsprzedania. podzwoń po aktekach gdzie jest taniej, może ktoś zna kogoś w aptece i sprzeda Ci po kosztach. Niestety te leki są bardzo drogie i nikogo (ministerstwo zdrowia) nie obchodzi, że niepłodnośc to też choroba i mogłyby być jakies zniżki dla nassad
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/gann43r8ny4dhn6d.png
        • boobooo Mozna kupic taniej przez internet. 07.11.11, 20:19
          Mozna kupic taniej przez internet. We wszystkich aptekach internetowych jest pomiedzy 340zl a 345 zl (Zawszec to stuwa lepiej)

          www.aptekapodgryfem.pl/p/beaufour-ipsen/diphereline-sr-375-mg-1-fiolka-z-proszkiem-1-ampulka-rozpuszczalnika
          miniapteka.pl/index.php/cat/c1000483_rx---hormony-i-ich-pochodne.html/page/2
          www.aquavitae.com.pl/product-pol-10612-Diphereline-SR-3-75-mg-1-ampulka.html
        • coco7710 Re: Przed in vitro... 07.11.11, 09:25
          eva moze cos jeszcze ruszy nie poddawaj s winkno krótki protokół u mnie też duuuuzo gorzej wyszedł ,ale nie było tak zle...nie poddawaj s!Ja trzymam kciukasy extra mocno za Ciebiewink
          Diphereline ginek daje na styk wiec nie wiem czy ktos ma zapasy...
          • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.11.11, 16:15
            niestety, tak złego obrotu sprawy się nie spodziewałam... Pęcherzyki owszem podrosły i było 8 dużych+2 mniejsze, ale z tego udało się uzyskać tylko JEDNĄ (!) komórkę jajową. Nie potrafiłam i nie potrafię pohamowac łez. Nie wiadomo dlaczego tak się stało, bo wg lekarki i ostatnich statystyk kliniki, to MILD dawał większy odsetek komórek i ciąż, a u mnie taki zonk sad
            Nie wiem nawet czy ta jedna komórka była dojrzała, bo jeszcze nie było tel. z labu. I błagam, nie piszcie że może ta jedna będzie tą właściwą i wystarczy, bo w to nie uwierzę. Nie za 4 swoim podejściem... Zresztą, same wiecie, jakie są szanse... Chyba wolałabym teraz żeby okazała się niedojrzała, lub nie zapłodniła, niż wydawać kasę na transfer, który i tak wiem, że nie przyniesie oczekiwanego rezultatu uncertain A obiecywałam sobie, że to ostatnia nasza próba, ale jak tu zakończyć starania przy takim aktualnie efekcie...? Ostatnia miała być ale choć z dwoma świeżynkami i 2 mrozaczkami, a tu dupa blada... Rany, nie mogę się pozbierać :,(
            • boobooo Re: Przed in vitro... 07.11.11, 16:31
              Strasznie mi przykro - czy poprzednie tez byly tak zle, czy tez cos sie stalo w tym ostatnim. Moze przy pobraniu ktos zrobil blad? Jesli tak moze mozna klucic sie o zwrot kosztow (Wiem ze to malo prawdopodobne). I co dalej? - decydujesz sie na transfer czy czekasz?
              Jak robilam transfer to przede mna raz byla dziewczyna, ktorej nie wychodzila stymulacja, pobierali jej jedno albo zadnego jajeczka. Ona je zbierala tak ze po 5 stymulacjach miala dwa mrozaczki i jeden swiezy. Strasznie mi jej bylo zal.

              No i oczywiscie nie zalamoj sie i chociasz nie chcesz tego slyszec to jedno lepsze niz zadne. Szanse male, ale sa - a poki sa trzeba z nich korzystac. Trzymam kciuki!
              • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.11.11, 17:20
                nigdy tak nie było. tu dokładnie wczoraj rozpisałam w innym wątku, ile miałam komórek i zarodków forum.gazeta.pl/forum/w,191,129749498,130443265,Re_do_Evy_braun.html
                Myślisz, ze to mógł byc błąd przy pobieraniu...? Raczej na udowodnienie tego szans nie ma uncertain
                Podsunęłaś mi tylko myśl z tym, że może nie transferować teraz zarodka (jeśli taki się utworzy w ogóle, bo nadal nic nie wiem), tylko go zamrozić i przystąpic do kolejnej stymulacji. Zawsze to kilka tys. w tym cyklu do przodu, a akurat w moim przypadku doszło do implantacji mrozaków, więc nie ma tu argumentu, że na świeżo to szanse większe. Nie wiem, zobaczę co mi powiedzą, jak zadzwonią z labu.
                • boobooo Re: Przed in vitro... 07.11.11, 17:34
                  Sorry - nie pamietalam tego wpisu sad
                  Ja bym sprobowala pogadac z lekarzem - nie agresywnie - bo fakt nie da sie tego udowodnic, ale w ramach rozwazenia opcji. Na zasadzie - stymulacja poszla wyjatkowo zle to moze cos nie tak w procedrze. Jesli to procedura zawinila to moze jest jakas szansa na powtorzenie ze znizka (!)
                  W takim przypadku co on mysli o mrozeniu zarodka?
                  Z tego co widze to mialas juz dwa razy jeden - podanie jednego zarodka daje na prawde male szanse. Tylko raz podano Ci dwa - ja bym wierzyla, ze nic nie jest zlego z Toba nie jest tylko masz slabe owulacje i dojrzewanie. Poszlabym jeszcze raz i jak sie okarze ze jest tak samo zle to zawsze bylby transfer jednego mrozonego i jednego swierzego.

                  Co jednak nie zdecydujesz to trzymam kciuki.
                  • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.11.11, 18:02
                    podawany miałam jeden w cyklu własnym, bo jedna komórka była wówczas dojrzała (ale to była niewielka stymulacja na własne życzenie - po prostu łudziłam się, że nam sie uda i nie chcemy miec mrozaków) i jeden po krótkim protokole, kiedy to z 4 dojrzałych komórek na własne życzenie zapładniane mieliśmy 3, z czego na świeżo podany jeden zarodek, a dwa w kriotransferze.
                    Sama nie wiem, co robić uncertain
                    Póki co poczekam na tel.
                    Dziękuję za rady i wsparcie smile
                  • asia-81 Re: Przed in vitro... 07.11.11, 18:03
                    Ja miałam podobną sytuację pół roku temu przy 4 programie. Gdzie zawsze była bardzo duża odpowiedz jajników, a wtedy po punkcji dowiedziałam się, ze tylko kilka pobranych komórek jako tako do czegoś się nadawały a reszta była niedojrzała. Ostatecznie udało się uzyskać tylko 1 zarodek. Byłam załamana, rozżalona i maksymalnie zaskoczona. Wiedziałam od razu, że został popełniony błąd. Lekarz przyznał rację a jeśli chodzi o rekompensatę to nie było szans. Skasował nas o połowę mniej za jedną wizytę, żenada !!!!!!!!!! Byłam wsciekła.
                    U mnie stymulacja była zbyt krótka i za szybko zrobiono punkcję.
                    Ja bym próbowała z tym świeżym zarodkiem.
                    • asia-81 Re: Przed in vitro... 07.11.11, 18:07
                      Acha wtedy z tym jednym zarodkiem zakończyło się ciązą biochemiczną - plamiłam i beta ok 26 jakoś była. Teraz przy tym programie pilnowałam sama wszystkiego i cisnęłam lekarza zeby nie dał dupy no i nie dał smile
                      • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.11.11, 19:01
                        i to podwójnie nie dał wink
                        Rozmawiałam z lekarzem - z opisu zabiegu wynika, że w pęcherzykach był tylko płyn owodniowy, komórek ni śladu, więc to nie żaden błąd w sztuce, tylko taka kiepska odpowiedź moich jajników. Stwierdził, że niestety, tak już może zostać i na razie w ogóle nie mam myśleć o kolejnym programie, a raczej zwrócić się znów ku cyklowi własnemu, który i tak będzie w tym wypadku "krzykiem rozpaczy", ale w mojej sytuacji z efektami takimi samymi jak przebyta stymulacja. Nie wiem tylko dlaczego te jajniory się "kończą", skoro i FSH i AMH wskazuje na duuużą jeszcze rezerwę.
                        Z transferem radził nie zwlekać, tylko działać na świeżo.
                        • z_oe Re: Przed in vitro... 07.11.11, 19:17
                          Holender eva wiem jak sie czujesz, co moge wiecej napisac? Moze tak jak dziewczyny radza, nie podchodz do transferu, stymuluj sie i zbieraj komorki, kuzwa no. Tylko znajac babska nature to bedzie myslec-a moze ta jedna szczesliwa, a moze to przeznaczenie itp..Nie wiem, decyzja nalezy do Ciebie kochana, napewno podejmiesz wlasciwa.
                          No bardzo mi zle po tym co przeczytalam...kurcze. Przytulam smutasku ):
                        • boobooo Re: Przed in vitro... 07.11.11, 20:24
                          Opis opisem a moze techniczka do D... i komorki po prostu nie znalazla.
                          Nie ma co mowic bo nikt tego teraz nie udowodni.
                          Co do transferu to optymalnie jest isc teraz ze swiezym, a jak nie wyjdzie powtorzyc wszystko - tyle tylko ze to ztrasznie duzo kosztuje. Jesli masz pieniadze na jeszcze jedna stymulacje i transfer do bierz tego swierzaczka - modl sie, odpoczywaj, a MY WSZYSTKIE TRZYMAMY KCIUKI.
                          ---
                          Jak nie masz pieniedzy to mrozac biedaka, mozesz zaoszczedzic na jednym transferze.
                          • asia-81 Re: Przed in vitro... 07.11.11, 20:30
                            I następnym razem spróbujcie albo z innymi lekami albo z większą dawką bo skoro rezerwa jajnikowa ok to gdzieś coś musi być na rzeczy. Diabeł tkwi w szczególach w takich sprawach.
                            A co do kasy to wiemy jak to jest. Nas 2 programy w tym roku tak obciażyły że w święta będziemy chyba jeść makaron z ketchupem uncertain
                        • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.11.11, 20:53
                          świeżaczka wezmę, jeśli tylko będzie.
                          Estradiol miałam badany w piątek i wtedy był blisko 2500 na widoczne 4 rokujące pęcherzyki, więc ok. Zawsze jest ok. Tyle że estradiol mówi o dojrzałości pęcherzyków, ale nie o tym, czy jest w nich komórka. No nic, może następnym razem będzie lepiej. Z kasą kiepsko, ale może po nowym roku coś się na następny ewentualny program wyskrobie, choć zapierałam się, że następnego razu nie będzie.
                          A może nie będzie...?
                          Co do modlitwy, to mam wrażenie, że im bardziej proszę, tym efekty słabsze. Czym sobie zasłużyłam... sad

                          • boobooo Re: Przed in vitro... 07.11.11, 20:59
                            To sie nie modl tym razem - zawsze cos trzeba zmienic wink
                            My sie pomodlimy za ciebie - tak ze Bog Cie nie zapomni. A co do nastepnego razu to zacznij myslec dobiero jak Ci nie wyjdzie. Pomysl sobie teraz (glupio - ale zawsze) ze skoro cala stymulacja poszla na to jedno malenstwo to moze ono wcale takie zle nie jest.
                            • coco7710 Re: Przed in vitro... 08.11.11, 08:34
                              eva ja podpisuje s pod dziewczynami będziemy trzymały za Ciebie kciuki i z tym jednym musi s udać...a tak swoja droga jesli masz wysoką rezerwę to myślę ,że błąd tkwi w tym lekarz żle dobrał Ci leki i spierniczył sprawę...trzymaj s jesteśmy z TOba całym sercemwink
                                • eva-braun Re: Przed in vitro... 10.11.11, 18:01
                                  Kochane jesteście kiss
                                  Kruszyna do domu zabrana. 7-komórkowa z naciętą osłonką. Warunki do ulokowania lokatora wg doktorka miałam idealne smile
                                  Teraz dłuuuuuugie 2 tyg.przede mną uncertain
                                  Fajnie choć, że przez 3 dni teraz mogę kanapowy tryb życia poprowadzić smile

                                  Dzięki dziewczyny za Wasze myśli, wsparcie!
                                  Kciuki i modlitwy dalej sie przydadzą wink
                                  • in-vitro Re: Przed in vitro... 13.11.11, 21:52
                                    Tak ,tak teraz tylko kanapa,łazienka,kuchnia hehe!i niesłuchaj tych co mówią ,że ciąża to nie choroba,że trzeba żyć normalnie ,jak masz zajść to zajdziesz....to już okropne niestety my staraczki musimy troche pomóc naurze i wypoczynek jak najbardziej wskazany,zanim maluszek niewtuli się konkretnie w ściankę brzusia!!!niech się złapie mamusi i trzyma mocno!!!ja już 28 tyg!!!
                                    • coco7710 Re: Przed in vitro... 15.11.11, 12:53
                                      eva-kibicuje Ci mocno zaciśnięte kciukasywinkin-vitro oj zleciało na kiedy masz tp?Niedlugo każdej z Was wykluje s dzieciątko Tobie , zuzie ,martik ,camilce, booboo...A ja czekam na wizytkę pod koniec mc i zobaczymy co i jak dalej...
                                      • boobooo Re: Przed in vitro... 15.11.11, 15:00
                                        Trzymam za Was kciuki!!!!
                                        Pomyslcie ze ja musialam czekac do 40-stki (!!!) smile. Tymczasem moja mala jest juz w zlobku sad - okrutna rzeczywistosc.

                                        Przesylam jej zdjecie: picasaweb.google.com/105047163185798694181/Ania1MiesiacAnia1Month#5663370717515599410
                                        • coco7710 Re: Przed in vitro... 16.11.11, 08:12
                                          Boobooo- ale masz piękne dzieciaczki -Aneczka mała kropeczka a Adaś tylko go schrupać wink z całego serca gratuluje Ci dzieci sama radość niech chowają s zdrowo!No dodajesz skrzydeł kochana - że s udaje...
                                          • boobooo Re: Przed in vitro... 16.11.11, 13:20
                                            Udaje sie!!!, ale to co chce przekazac ze czasami i niektorym udaje sie dopiero po 15 latach. Mam nadzieje ze zadna z Was mojego rekordu nie pobije ani sie do niego nie zblizysmile, ale pamietam jak porazka boli i jak trudno sie do porazek przyzwyczaic.
                                        • z_oe Re: Przed in vitro... 17.11.11, 06:21
                                          booboo cudo maluskie. Jeny na 1 zdjeciu jaka mini mini dziewczynka, normalnie nic tylko tulic i tulic. Przepiekna-gratuluje kochana z calego serducha.
                                          Adas sliczny chlopczyk, piekne oczeta i te wloski ...ech przystojniak Ci rosnie.
                                          Piekne zdjecia Nam podeslalas.
                                          Dziekujesmile
                                          Niech mala zdrowo sie chowa...przepiekna ksiezniczkasmile
                                          Ps. daj przepis na takie cudenkosmile
                                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 17.11.11, 11:10
                                            no boobooo podtrzymuje to co pow z_oe -przystojniak Adaś będzie łamał serca niewieście...o Anusi nie wspomnę bo to maleństwo,ale śliczne i tak .Oglądając pociechy Twoje sama buzia s uśmiecha...fajnie ,że Ci -Wam s udało i wywalczyłaś te swoje szczęścia..mam nadzieje,że nam też s uda...
            • in-vitro Re: Przed in vitro... 22.11.11, 19:38
              No to narazie rzadnych niepokojących symptomów,mogę Ci jedynie powiedzieć ,że ja strasznie miałam wrażliwe piersi od samego początku i niewiem czy to progesteron,wydaje mi się że może to być zwiastun ciązy smile ja złapałam jeszcze dośc szybko infekcję ,i to też podobno jeden z obiawów ale jesli przyjmujesz dopochwowo luteinę ,to możesz odczówać dyskomfort,a tak wogóle wspomagasz się czymś już?Moje maleństwo już tak mocno się wierci jak chciałabym byście mogły tego doswiadczyć to tak niesamowite uczucie!!!A bym zapomniała słyszałyście o pomyśle w Częstochowie ,może uda się tamtejszym radnym wywalczyć dofinansowanie in vitro!!!!!to jest dopiero postęp!kochane walczmy o to przecierajmy szlaki dla następnych staraczek!!!!!!wyborcza.pl/1,76842,10664849,Czestochowa_chce_placic_za_in_vitro.html
              • eva-braun Re: Przed in vitro... 23.11.11, 18:07
                dziś pisali na wyborczej, że i Wrocław może z taką decyzją dołączy. Oby jak najwięcej miast! smile

                A u mnie dziś bardziej ciągnący na @ brzuch sad Test odsuwam, żeby sobie jeszcze kolejny dzień ułudy dać. Luteiny nie przyjmuję, bo strasznie ją znosiłam w poprzednich podejściach. Wspomagam naturę Utrogestanem.
                • z_oe Re: Przed in vitro... 23.11.11, 19:07
                  Eva co to za pesymistyczne teksty he?

                  Trzymamy fason kobietko kochana .
                  Jestes juz tak daleko i masz 50% szansy by sie udalo i 50%,ze sie nie uda.
                  To taka cholerna loteria-niestety,
                  Ja nie wiem dlaczego tak to wszystko porobione jest-na kogo padnie, na tego bec.

                  Czasu nie cofniesz, nie zmienisz preeznaczenia, wiem, wiem,ze latwo mi pisac po tej stronie monitora, ale taka jest prawda.
                  Masz maluszka pod sercem i teraz czekac, czy wybral Ciebie na Twoja mamusie-czy to bedzie ten moment....a moze maly nie chce obchodzic urodzin za 8 miesiecy, moze chce w innym miesiacu?? Tak na to trzeba patrzec-wczesniej czy pozniej ebdziesz mama, tylko kiedy...Boze nie mam pojecia naprawde, ale kazda z Nas nia zostanie, jedna wczesniej-za 1 podejsciem inna za 10-tym...

                  Kochanie zycze Ci z calego mojego serca ,by kruszynka zostala z Toba-duzo juz przeszlas-wystarczy!

                  • eva-braun Re: Przed in vitro... 23.11.11, 19:30
                    jakoś nie potrafię myśleć bardziej optymistycznie po tylu porażkach sad
                    Z_oe, Kochana Duszyczko, Kobieto o wielkim sercu, piękne to, co piszesz i dziękuję za Twe słowa kiss
                    Nie wiem tylko, czy będą kolejne razy...
                    • z_oe Re: Przed in vitro... 23.11.11, 19:38
                      Wiem evus,ze ciezko, tak ciezko ,ze czlowiek chce wyc z bolu...ale co zrobisz kochana?!

                      Ja sie przestawilam.
                      Przetlumaczylam sobie,ze dzisiaj medycyna duzo Nam pomaga. Nasze matki gdyby mialy Nasze problemy nie mialyby tej szansy nawet sprobowac-nie byloby Nas kochana.
                      Nam dane jest probowac...szlag mnie trafia,ze w Pl jest jak jest...in-vitro kara boska -zakazane, inne kraje UE nie maja z tym problemu ,bo odbieraja nieplodnosc jako chorobe i kilka podejsc pokrywaja w calosci lub prawie calosci.

                      Ja nie wiem...jak mis ie nie uda to sie nie dua, chociaz odganiam od siebie te mysli.
                      Mam juz wszystko upatrzone-wlasnie patrzylam na te karuzele do lozeczek smile

                      Chyba do konca nie pogodze sie z porazka, ale ja bede musiala udzwignac i ukladac sobie zycie w inna strone.

                      Kochana moja, zeby to wszystko takie proste bylo....

                      nie chce tu napisac,ze nie wierze w pomoc Boska, bo jakos zle by to odebrano,ale odpuscilam sobie te rzewne modlitwy-wierze bardziej w przeznaczenie i tego sie trzymam-moim przeznaczeniem jest urodzic dziecko, Twoim tez...ale kiedy? To jest pytanie! ech...
                      • coco7710 Re: Przed in vitro... 24.11.11, 08:09
                        eva nie trać nadziei jeszcze nie wszystko stracone...tak z_oe mówi trzeba wierzyć bo każda z nas i tak zostanie mama...kwestia tylko czasu...z_oe chyba jesteś tu najbardziej optymistyczna osobę jaka tu znam skąd Ty bierzesz kobieto takie pokłady optymizmu...kobietki nie poddamy s i juz kolejne święta tylko w powiększonym składzie wink! a co!
                        • in-vitro Re: Przed in vitro... 25.11.11, 11:48
                          A ja kochane to już dawno jestem mamą a co moje pieski to nie moje dzieci.....!hm!przecierz te mordki za mną jak za matka w ogień by wpadły,a zresztą tylko dzięki nim jakoś niezwariowałam przez te osiem lat starań!trzeba we wszystkim doszukiwac sie pozytywów,i co z tego ,że pieski mają po 50 kg i tak mówię do nich choć do mamusi,móje synki dwa....smiejemy się z mężem ,że niedługo będę wołac Jasia a przybiegać będą pieski,niema co traciś nadzieii,odganiam od siebie wszystkie czrne myśli,wiem jedno że strach jest coraz sliniejszy to nigdy się niekończy,niestety codzień drże o moje dzieciątko choć tak niewiele zostało do rozwiązania,boję się kupować wyprawkę,owszem kupiłam ale schowałam głęboko,tylko wy to rozumiecie człowiek niechce cierpieć,wierze że wszystko będzie dobrze,bo musi,u was też tak będzie!!!
                                • eva-braun Re: Przed in vitro... 25.11.11, 15:06
                                  wczorajsza beta (14 dpt) 645.
                                  Tyle że dowiedziałam się o tym w kiepskich okolicznościach, bo po badaniach w szpitalu, do którego trafiłam z silnym bólem podbrzusza. Tam kroplówka rozkurczowa, kpl badań, wypis, po którym pojechałam do kliniki z wynikami. Niestety, utrzymują się u mnie nadal objawy OHSS (jajniki po 10cm x 6cm !), ale to powolutku zejdzie. Ból najprawdopodobniej z pękniętej torbieli (których też dużo i duże). Generalnie wśród lekarzy ogólna radość. Jutro powtórka z bety.
                                  • szyszunia7777 Re: Przed in vitro... 25.11.11, 15:49
                                    eva !!! wielkie gratulacje , bo uwazam ,ze juz mozna smile Trzymam mocno kciuki za Ciebie - oby tak dalej smile

                                    Dodalas mi otuchy sama czekam jak na szpilkach na moj wynik , ale to jeszcze troche potrwa.
                                  • asia-81 Re: Przed in vitro... 25.11.11, 17:42
                                    Evcia śliczna beta smile))))))))))))))))) Nie przejmuj się ohss, po malutku będzie przechodził lub chwilowo się nasili a po kilku dniach lub tygodniach nie będziesz już o nim pamiętała. Jajniki 10 cm to jeszcze nie tragedia. Trzymam z całej siły kciuki.
                                  • z_oe Re: Przed in vitro... 26.11.11, 11:05
                                    Beta piekniutka...mamy brdzaca kolejnegosmile Ty Nasza zaciazona kobito!
                                    Nawet nie wiesz jak sie ciesze , holender jasna no...dziewczyno dalas czadu i tak trzymaj. Reszta sie nie przejmuj to tylko okolicznosci ktore same z siebie przejda.

                                    Mam nadzieje,ze Ja nastepna w kolejce, bo mam juz dosc na "sucho"ogladania wypawek i tych pieknych karuzeli do lozeczkasmile

                                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 30.11.11, 11:28
                                    eva jak tam kontrolna beta?Jak tam nasze przyszłe mamcie s czuja-zuza martik, in-vitro, booboo jak Aneczka s chowa?Adaś pomaga mamie przy Ani wink Ja czekam na @...i szybko na zabieg laparoskopia i może w połączeniu z laparotomia niestety...ale jak zrobię porządek mam nadzieje to i dla mnie zaświeci słońce...
                                    • eva-braun Re: Przed in vitro... 30.11.11, 11:44
                                      poniedziałkowa HCG 2298,2 smile
                                      Więcej chyba nie będę powtarzać. W środę za tydzień mam wizytę (i bad.HCG również), więc wszystko będzie wiadomo.
                                      Coco, pewnie, że i dla Ciebie zaświeci słońce! Nie chcę tu jeszcze siebie jako przykładu dawać, bo nadal w strachu żyję i sceptycznie podchodzę (przynajmniej do środowej wizyty, na której serduszko mam zamiar usłyszeć), ale wszystkie tu za Ciebie kciuczymy, więc nie możesz tracić nadziei! kiss
                                      • boobooo Re: Przed in vitro... 30.11.11, 13:46
                                        Eva - strasznie sie ciesze, byle tak dalej. Nie mysl tylko ze jak uslyszysz serduszko to strach Ci sie skonczy - Teraz czeka Cie 9 miesiecy strachu, na poczatku boisz sie czy to nie tylko kliniczna, potem czy nie poronisz, a na koncu czy to nie bedzie martwa ciaza......
                                        Ale ten strach to nic,
                                        • eva-braun Re: Przed in vitro... 30.11.11, 14:12
                                          wiem, wiem, ale to jednak będzie kolejny kroczek do przodu smile
                                          Moja poprzednia ciąża nie była łatwa, znaczy jej końcówka. Urodziłam w 31 tc, bo dopadł mnie zespół HELLP i już drżę, co będzie teraz...
                                          • boobooo Re: Przed in vitro... 30.11.11, 15:54
                                            Ooooo,
                                            Ja tez mialam zespol HELP - dzieki Bogu w poznej ciazy - 34 tydzien, ale za to bardzo przykry. Watroba siadla mi zupelnie (enzymy wzbily sie do nieba) i starszny bol, nerki zdaje sie ze w obgole juz nie pracowaly (przynajmniej tak sugerowaly poziomy bialka w moczu), a plytki spadly mi do takiego poziomu ze obawiali sie czy nie potrzebuje oslonowej transfuzji w czasie porodu. Cisnienie osiagnelo 140/100 - co u mnie jest starsznym skokiem bo normalnie mam 90/60 - 100/60. Wywolali porod na emergency w 36 tygodniu.

                                            Teraz jak bylam w ciazy z Ania to lekarze mowili mi ze mam wysokie prawdopodobienstwo dostac znowu HELP, cala ciaze bylam prowadzona na patologii ciazy, a nie normalnej ginekologii (chociaz to chyba takze ze wzgledu na wiek). Mierzylam cisnienie codziennie od 30 tygodnia, zeby nie dopuscic do pelnych symptomow HELP, ale nic sie nie stalo - spokojnie donosilam ciaze do konca (a nawet przenosilam 2 tygodnie). Cisnienie pod koniec troche mi skakalo, ale zadnych objawow HELP - nerki, watroba, plytki w normie przez cala ciaze. Tak ze nie koniecznie bedziesz miala znowu HELP. Pozatym moj gyn powiegdzial mi ze HELP ma tendencje z kazda ciaza uljawniac sie pozniej. Czyli jak Ci sie pojawil w 31 tygodniu, teraz powinnas byc OK co najmniej do 35-tego. To nie jest zle.
                                            • eva-braun Re: Przed in vitro... 30.11.11, 16:12
                                              mi HELLP pojawił się w 28 tc. 3 tyg.udało mnie się przetrzymać w szpitalu na lekach, choć ciśnienie rosło z dnia na dzień. W dniu porodu miałam 210/140 sad Płytki 60 tys., obrzęk wątroby, niewydolność nerek itd.
                                              Niestety, mimo że przed ciążą byłam niedociśnieniowcem, moje ciśnienie nie wróciło już do niskich wartości. Utrzymuje się w tych wyższych poziomach (ok.135-138, nawet 140 na 80-88) i wg kardiologa nie musiało byc leczone, ale boję się o ciążę, bo wiadomo że wysokie ciśnienie powoduje szybkie starzenie się łożyska...
                                              • boobooo Re: Przed in vitro... 30.11.11, 16:54
                                                Ooo - To cisnienie to faktycznie mialas niezle, dziwie sie nawet ze Ci nie wywolali ciazy wczesniej. Chcieli pewnie dotrzymac do 32 tc.
                                                O wysokie cisnienie sie nie boj, bo bardzo wile kobiet je ma i jakos te ich lozyska dozywaja do konca ciazy - dzieci moze sie gigantyczne nie rodza (ale to dobre dla matki), ale zwykle zdrowe. HELLP w 28 tc uchodzi za "pozny" wiec w tej ciazy powinno byc tylko lepiej.

                                                Tutaj (w USA) cisnienie leczy sie jezeli utrzymuje sie powyzej 140/90. Z Twoim 135/80 tez by cie jeszcze nie leczyli, ale monitorowali.

                                    • boobooo Re: Przed in vitro... 30.11.11, 13:34
                                      Zaswieci!!!!
                                      Ja w to wierze - postanowilam sledzic to forum tak dlugo az wszystkie nie zaciazycie. Na inne fora postanowilam nie wchodzic, bo mnie to za bardzo denerwuje, czuje sie jabym jeszcze raz przez to wszystko przechodzila. Nie wiem dlaczego tak to jest ze jednym macierzynstwo jest dane ot tak - ot niechcenia, a inni musza o nie walczyc latami. Ale jezeli tylko jest szansa warto - teraz jak patrze w oczy dzieciakow nie zaluje ani zlotowki z tego majatku jaki poczlonely IFV i samoloty, nie zaluje rowniez ani minuty z tych lat oczekiwania.
                                      Jestem wdzieczna ze los dal mi wystarczajaco duzo uporu i pieniedzy zeby w koncu osiagnac sukces. Dlatego zycze Wam tego samego, bo wiem ze jak juz sie uda to o wszystkim zlym sie szybko zapomni, a dzieci zostana.
                                      • kat7122 Re: Przed in vitro... 04.12.11, 23:44
                                        Eva ogromne gratulacje no i szczęśliwych 9 miesięcy!!!tak bardzo się ciesze ,że się udało smile U mnie już 23 tydzień .będę miała córeczkę,która mi daje już ładnie popalić mocnymi kopniakami ,szczególnie na noc jak kładę się spaćsmile a tak to wszystko ok oprócz codziennych porannych wymiotów, które cały czas mam sad coco ,z_oe i reszta dziewczyn mam nadzieje i trzymam kciuki ,że szybciutko do nas dołączyciesmile pozdrawiam
    • z_oe Ja-zaciazona:) 05.12.11, 05:45
      Na lipcowym napisalam, tutaj jeszcze nie, wiec sie przyznajesmile
      Po ostatnim nieudanym icsi, odpuscilismy na 2 miesiace,by odpoczac od stresu i hormonow.
      Nastepna wizyta w klinice wyznaczona na styczen 2012.

      28 listopada powinnam miec @,nie przyszla, zrobilam tes-jasna 2 kreseczka, 30 listopada-w urodziny meza zrobilam elektroniczny-pokazalo 1-2 tyg. ciazysmile
      W ten sam dzien tel do kliniki....1 grudnia HCG...wynik 46...ciaza, tylko nie wiadomo ile i czy hcg jest odpowiednio duze. Wyvhodzi ,ze ok tydzien..to by sie zgadzalo, bo pojechalismy we dwoje na weekend do Niemiec i bylo szalenstwosmile

      Jutro kolejne hcg,ale jestem dobrej mysli, tydzien po terminie @ jestem, wlasnie zrobilam kolejny test-w ciagu paru sekund ciazowa kreska ciemniejsza nawet od tej kontrolnej-w zyciu takiej pieknej krechy nie mialam ...nie ma to tamto- WPADLISMY!smile

      Nic mnie nie meczy,nic nie boli, jedynie to wcinam makrele od tygodnia i jabla-nic innego przelknac nie moge.

      Maz jakby Go mlotem w tyl glowy ktos przywalil-bo walczy z nieplodnoscia 15 lat i nie dociera do Niego,ze sam zmajstrowal berbeciasmile No i prezent na urodziny jakis taki czarodziejski mialsmile

      Ja zreszta tez...jakas otulmaniona jestem..

      Jestesmy w CIAZY...jak Boga kocham...

      Maluch sam sie pcha na swiat, tak jak wierzylam-wybrak date urodzin i sam zdecydowal.

      Trzymajcie kciuki za jutrzejsze HCG...czytalam na forum ,ze rozni sie sie od beta hcg stad inne cyfry, wiec mam nadzieje,ze u mnie wszystko dobrze-luteinke biore- tak w razie czegosmile


        • in-vitro Re: Ja-zaciazona:) 06.12.11, 13:09
          ale sie poplakalam ze szczescia ale prezent na Mikolaja ,super wiesci jednak cuda sie zdarzają,jesteś najlepszym przykładem na to ,że invitro też ma własciwosci uleczające nas!!!!!dbaj o siebie i niezaluj sobie luteinki!!!Matko co za wiesci JUPIIIIII!!!!!! wink
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 07.12.11, 09:37
        gratuluje wink u mnie wręcz odwrotnie nie wiem czy to za sprawą świąt czy jak mam wrażenie,ze wszyscy dookoła w ciaży i każdemu s udaje tylko nie mi... @ jakoś mi s opóźnia i stąd ten pesymistyczny nastrój...
        • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.12.11, 21:36
          a no i dupa... Dobrze, że nie przyzwyczajałam się do myśli o ciąży
          Na usg prócz pęcherza płodowego nic nie było widać sad Mam przyjść za tydzień. Lekarka stwierdziła, że w tym dniu po transferze (27 dpt) może nie być jeszcze widać zarodka, ale byłaby spokojniejsza, gdyby jednak już był... Ja niestety spokojna przez kolejny tydzień nie będę.
          • z_oe Re: Przed in vitro... 08.12.11, 05:42
            eva spojrz na swoja bete i sie nie stresuj kochana moja.

            Myslisz,ze ta beta to z kosmosu sie wziela czy co??


            Posluchaj-Ja mam 1 usg w 41 dc...przez telefon mi klinika powiedziala,ze w sumie nie ma szans bym serce zobaczyla,bo sie o to zapytalam. Chcialam wiec przesunac 1 usg ale sie nie zgodzili ,bo chca wiedziec czy ten woreczek ciazowy sie w dobrym miejscu usadowil...wiec...glowa do gory!
            27dpt to chyba prawie odpowiada 41 dc cooo??? mi od razu powiedzieli,ze nic nie zobacze-no chyba,ze bedzie szczescie,ale Oni na to nie licza...

            eva myslimy pozytywniesmile

            • szyszunia7777 Re: Przed in vitro... 08.12.11, 10:04
              eva ..nie panikuj smile
              poprzednim razem gdy bylam w ciazy , mialam robione usg w 6 tyg ciazy i tez widzialam tylko jajo , wiec nie ma co sie stresowac . Nie widzialam nawet serduszka ..i nikt nic nie sugerowal a ciaza rozwijala sie dobrze do 8 tyg .
              Wiec , spokojnie czekaj i nie denerwuj sie bete masz jak dzwon smile
              • z_oe Re: Przed in vitro... 08.12.11, 10:15
                Tez Jej to pisze,ale gdzie tam Nasza Eva zachowuje sie jak przystalo na brzemienna i nikogo nie sluchasmile
                Ja bede miala w 6tc usg i od razu mi powiedziano,ze zobacze worek i nic wiecej...od tego momentu musze odczekac od 2-do-3 tygodni by zobaczyc serducho.


                A betke kochana to Ty masz jakas blizniaczasmile normalnie tak mi cos w leb weszlosmile
            • eva-braun Re: Przed in vitro... 09.12.11, 16:05
              Niestety, przy pustym pęcherzu płodowym beta do pewnego czasu może tak przyrastać - zapytałam o to od razu lekarkę.
              No ale doliczyłam się, że to rzeczywiście był dopiero 5t6d cyklu (41 dzień), więc na usg zdecydowanie mogło nie być nic widać.
              A Ty z_oe z tymi bliźniakami lepiej nie żartuj. Nie wiem, jak byśmy dali radę finansowo...
          • martik78 Re: Przed in vitro... 11.12.11, 21:15
            Dziewczyny kochane chwalę się smile
            7.12.11 w 38 tc przez cc przyszły na świat moje cudne córeczki. Obie ważyły po 2600g, 51 cm, 10 punktów. Wszystkie 3 czujemy się dobrze , a od wczoraj jesteśmy w domu smile
            Ogromne szczęście , wierzę mocno ,że wszystkie tutaj obecne doświadczycie tego uczucia:0
            Trzymam kcuiki.
            • coco7710 Re: Przed in vitro... 12.12.11, 08:53
              Marik super wiesci gratulujemy dziewczynek na pewno sa przepiękne tj piekne będziecie mieli w tym roku święta...zdradź jak s nazywają Twoje babeczki....Zuzu pewnie teraz kolej na Ciebie co?In -vitro jak tam,camilka-jak Twoje maluchy...
              Ja czekam piątku i startuje na zabieg usunięcia mięśniaka potem jak najszybciej chce wrócić po moje mrozaczki...
              • in-vitro Re: Przed in vitro... 12.12.11, 19:30
                Super gratuluje!!!Martik Ja dnie spedzam na liczeniu ruchów,mam juz lekkiego stresa po swietach prawdopodobnie do szpitala,lekarz niechce ryzykowac, ze wzgledu na moj wysoki puls,ktory strasznie mnie meczy,i zle wyniki moczu o krwi niewspomne,Jaś jest twardy i silny wysysa z mamusi wszytsko co najlepsze on już 2018kg a mamusia a ja waże tyle samo co w dniu transferu,a to 33tc wiem ,że to dziwne ale przez pierwsze miesiace chudłam dopiero zaczelam tyć po 5m,aże nienależe do kruszynek lekarz niepanikował,no ale słaba chemoglobina to pewnie tego skutki,jeny Coco dziewczyno miesniak?co jeszcze kochana mam nadzieje ,że to wszytko pomoże Ci wkońcu dojśc do celu!!
            • boobooo Re: Przed in vitro... 12.12.11, 13:42
              Dlugie dziewczyny!! - 51 to ladny wzrost i 2600 jak na blizniaczki to bardzo ladnie.
              Chowajcie sie zdrowo - niech Ci sypiaja w nocy. Gratuluje. Fajnie - milo slyszec dobre wiesci przed swietami.
              A do wszystkich dziewczyn tutaj - zycze aby doswiadczyly tego samego.
    • starajacasie82 przygotowania przed in vitro 12.12.11, 19:33
      Dziewczynki, widzę że sporo z Was powiodło się, liczę że i na mnie kiedyś przyjdzie kolej, ale póki co chcę się przygotować i tu moje pytani czy przygotowywałyście się w jakiś szczególny sposób do in vitra typu witaminy, unikanie czegoś konkretnego, dieta itp. Proszę podzielcie się, zwłaszcza te którym się udało.
          • in-vitro Re: przygotowania przed in vitro 13.12.11, 13:40
            to prawda jak ma się nieudać to nic nie wskurasz,ale na wszelki wypadek już spróbuj powoli sie wyciszać ,myśl pozytywnie ,dobrze się odżywiaj, kawa,papierosy,alkohol napewno teraz nie dla Ciebie,ja mialam takie szczescie że cały okres stymulacji i pierwszy tydzien ciąży spędziłam w pięknym cichym miejscu nad jeziorkiem zdala od problemów,korków,telefonów i udało się za pierwszym razem zajść w ciąże!myslę ze kwas foliowy mogłabyś też już łykać,witamy w naszym gronie staraczek!
            • boobooo Re: przygotowania przed in vitro 13.12.11, 15:29
              Co do odzywiania, pozytywnych mysli i papierosow to sie zgadzam.
              Co do kawy i alkocholu to nie do konca. Jesli sie przywyklo do porannej kawy nie ma raczej zadnych przeciwskazan zeby z niej zrezygnowac. Rowniez lampka czerwonego wina do kolacji nie powinna wplynac na efekt in vitro.
              Natomiast faktem jest ze nie nalezy sie upijac czy zlopac kawe na okraglo. Definitywenie kwas foliowy jest wskazany i sugruje sie branie go jak tylko sie stara o dziecko nie zaleznie czy naturalnie czy in vitro, natomiast witaminy raczej nie. Przy dobrym odrzywianiu kobieta nie wymaga wiecej witamin - a te w nadmiarze wcale nie pomagaja a raczej szkodza.
              Tak ze podsumowywujac: zrownowarzona dieta, owoce, warzywa, kwas foliowy, od czasu do czasu mila kolacja z mezem z lampka wina, pozytywne mysli.
              • coco7710 Przed in vitro 15.12.11, 09:22
                Witajcie wink
                ja jutro mam zabieg ,,porządki" mojej macicy -laparo trzymajcie kciuki mam nadzieje,ze to pomoże i pchnie mnie o krok bliżej ku spełnieniu marzenia bycia mamą...
                • in-vitro Re: Przed in vitro 15.12.11, 09:48
                  Trzymam kciuki,jaki zbieg okolicznosci ja dokladnie rok temu 16.12.2011r tez mialam laparoskopie,robil mi ją moj gin ,ktory po operacji rozwial wszelkie watpliwosci wzgledem mojego naturalnego zajscia w ciaze,po dwóch dniach wyszlam i po 4 dniach wrocilam do pracy na swieta już byłam pełni sprawna po mimo bardzo rozleglych zrostów i stosunkowo dlugiej operacji podczas której okazalo sie ze ,jest i jakies płyny w brzuchu,i torbiele i przeklete zrozsty,i choć udroznic sie nieudalo to jednak ta operacja rozpoczela nowy etam w moim życiu i potem wszystko potoczylo sie jak z górki a na koncu była ciąża! smile życzę Ci tego samego!!
                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro 15.12.11, 18:55
                    hej kobietki smile
                    martik ogromne gratulacje smile
                    dawno tu nie zaglądałam, bo całe moje życie toczy się wokół Oskarkasmile
                    ale od początku
                    29.11.2011 o godzinie 12.30 przyszedł na świat Oskarek, poród był cięzki chciałam sn ale nie było postępu i zdecydowali się na cc ale najważniejsze że dzieciątko zdrowesmile
                    jest naprawde śliczniutki, oj jak ja go kocham smile jest małym terrorystą, daje Nam popalićsmile
                    niestety nie karmie piersią, bo po cc był dokarmiany butelką a potem tak mi pogryzł sutki że do tej pory odciągm laktatorem a tak bardzo chciałam karmić piersiąsad
                    dziewczyny Wy napewno też już wkrótce doświadczycie macierzyństwa, tego Wam z całego serca życze smile
                    pozdrawiam
                    • boobooo Re: Przed in vitro 15.12.11, 19:37
                      Hej zuzanna,
                      Ja odciagam laktatorem bo niestety po 4 tygodniach musialam wrocic do pracy - W USA nie ma urlopow macierzynskich. Z moim pierwszym bylam w stanie nie karmiac piersia utrzymac laktacje przez rok i karmic wylacznie moim mlekiem przez 6 miesiecy. Ania ma juz prawie 3 miesiace i zdolalam zamrozic 10L, a jest wylacznie na moim mleku.
                      Czyli mozna - warunkiem jest systematycznie odciagac pokarm - robie to co 2 godziny. W pracy mam swoj gabinet i nikt mi tu nie chodzi wiec moge z laktatorem na cyckach przesiedziec caly dzien. Jak wracam do domu tez daje butelke bo dzieciaki nie chca cyca, jak wiedza ze z butelki latwiej i szybciej. Ale w domu ilekroc mam siedzona czynnasc (jak obieranie ziemniakow, fasolki ....., skladanie ubran....) robie to z laktatorem. Tak ze jak karmie butelka to juz sobie wypoczywamy i Ania i ja.
                • boobooo Na pewno sie uda ..... 15.12.11, 19:40
                  Coco,
                  Patrz ile zaszlo... Wiekszosc po dluzszej walce, tak ze nie ty jedyna sie z tym uzerasz, a u wielu jakze piekne zakonczenia. Tak ze glowa do gory i na pewno wkrotce dolaczysz do "nosicielek".
                  Trzymam kciuki!!!
                  • kat7122 gratulacje! 16.12.11, 22:38
                    Martik ,Zuzanna ogromne gratulacje!coco wszystko musi być dobrze i na pewno do nas niedługo dołączysz !Eva trzymam kciuki ,żebyś zobaczyła na usg swojego maluszka.Ja mam termin na koniec marca ,więc jeszcze troche.pozdrawiam
                    • coco7710 Re: gratulacje! 20.12.11, 16:02
                      zuzu gratuluje Oskarkasmile
                      booboo dziękuję, ja własnie wróciłam ze szpitala po laparotomii zrobił mi dr ,,porządek" jest wszystko ok nawet na naturalne zajscie w ciąże sa szanse.... nic teraz dochodze do siebie i w lutym wracam po moje mrozaczki...Kochane juz ,,rozpakowane" lubi jeszcze przed trzymajcie kciuki za mnie bym w końcu ja dolączyła do Was mateczek....narazie dochodze do siebie bo zabieg troszkę mnie wymęczyłsmile ale walczę wciąż pełna nadziei. Pozdrawiam wszystki i każdą z osobnawink
                        • szyszunia7777 Re: gratulacje! 20.12.11, 20:43
                          zarowka . wyjedzcie gdzies razem przed ivf , odstresuj sie , poczuj sie szczesliwa poprostu naladuj sie pozytywna energia .Moze to glupio zabrzmi a moze potraktujesz to serio .. mi to pomoglo inaczej chyba bym tego wszystkiego nie wytrzymala psychicznie. To leczenie jest strasznie obciazajace psychicznie to wazne zebys czula sie dobrze , koniecznie pomysl o sobie i zrob cos dobrego dla siebie .

                          sciskam mocno !
                          • miaslo Re: gratulacje! 20.12.11, 23:26
                            Zglaszam sie z prośba o "kciuczenie". Zaraz po świętach krio ... I kolejna dawka nadziei. Siódme podejście wliczając krio oczywiście....
                            • in-vitro Re: gratulacje! 21.12.11, 13:03
                              dzielna jesteś miaslo,bardzo kibicuje i trzymam kciukasy,przesyłam ciążowe fluidy!!!!O hejka wypalona-żaróweczko dziewczyny maja racje wyjedz na caly proces tak jak ja spokój jest twoim sprzymierzeńcem!!ja mialam laparo bo mialam torbiele i zapchane jajowody najpierw zapadla decyzja o operacji dopiero pozniej lekarz powiedzial ze operacja sie nieudala jestem niedrozna i w grę wchodzi tylko invitro a Ty jeżeli jesteś zdrowa i drożna to niemusisz mieć takiego zabiegu,chociarz z drugiej strony to jest jedna z metod leczenia nieplodnosci czasem na usg niewidac wszystkiego i taka laparoskopię robi się profilaktycznie lekarz ma wtedy jasność co jest grane, często też zachodzi sie po tym w naturalną ciąże,tak wlasnie mialobyć zemną 6lat temu kiedy miałam robioną drożność po raz pierwszy,lekarz dołożył mi tabletki na owulacje,no ale i tak sie nieudalo...bo nałożyły się na to inne czynnkiki,także może wartoby bybyło zajżeć Ci do brzuszka.
                              • coco7710 Na pewno s uda... 30.12.11, 13:48
                                wink oj jaka cisza nastała...niedługo koniec roku dla większości z Was udany dla mnie jeszcze nie...mam nadz ze ten Nowy Rok nowe nadzieje na spełnienie marzenia tylko tego jednego niczego więcej nie chce...Wszystkiego naj naj w Nowym Roku dla WAs wszystkich niech pociechy pieknie rosną a dla czekających na tp szczęśliwego rozwiązania....
                                • in-vitro Re: Na pewno s uda... 30.12.11, 15:09
                                  Ja dziś wyszłam ze szpitala leżałam z powodu mojego wysokiego pulsu,nic nato nie mozna poradzić więc już jestem w domku ,ale niemoge się przemęczać,przyłączam sie do życzeń coco ,żebyśmy wszystkie w nowym roku były mamami!!!!
                        • zuzka.82 Re: gratulacje! 03.01.12, 16:00
                          Żarówko, cieszę się, że znowu próbujecie. Będę mocno trzymać za Was kciuki! Kto wie - może następne Święta spędzisz już z maleństwem... smile Nie poddawaj się! Całuski! kiss
    • eva-braun nie mam się gdzie wpisać ;-) 11.01.12, 11:57
      więc tu Wam napiszę, że wczoraj po 5 dniach wyszłam ze szpitala, do którego 6-go stycznia zgłosiłam się z pozostawionymi w macicy resztami po tamtym łyżeczkowaniu 29 grudnia uncertain
      Do tamtego szpitala, w którym miałam łyżeczkowanie bałam się wrócić, bo wolałam, żeby nie robili powtórki - nie chciałam ryzykować tego, że moja macica pozostanie w takim stanie, że w ogóle już nigdy nawet szans na implantację nie będzie. Wyprosiłam więc przyjęcie 6-go w innym szpitalu, ale że to był długi weekend, a ja nie byłam ostrym przypadkiem, to poddano mnie tylko obserwacji, która trwała 4 dni. Te 4 dni to były wczasy dosłownie - leżenie, jedzenie, czytanie, gadanie z fajnymi dziewczynami z pokoju, 2 razy usg i pobranie krwi. I nawet netu i wieści o tym co na świecie się dzieje mi nie brakowalo. Totalny odwyk smile Dopiero wczoraj, 5-go dnia pobytu załapałam się na usg u "wysokiej klasy specjalisty" - jak to określiła położna oddziałowa, a tylko jemu lekarze z obchodu mieli zamiar zawierzyć w kwestii czy we mnie coś jeszcze jest, czy nie. Okazało się, że resztek niet (w czwartek i piątek coś tam ze mnie troszkę wyleciało), więc otrzymałam wypis. W macicy pozostała jednak jamka 2 mm szerokości wypełniona krwią i nią się trochę martwię, bo ta krew ze mnie nie bardzo chce uchodzić, no ale lekarze powiedzieli, że powoli spłynie, więc im ufam (tym akurat nie mam podstaw, by nie ufać). HCG jeszcze wysokie, ale stanu zapalnego nie ma. Za tydzień kontrola, a za 2 tyg.badanie HCG, które ma być już 0 (na razie 230 uncertain ).
      Miaslo, dziękuję za Twe smsowe podnoszenie na duchu kiss
      • coco7710 Re: nie mam się gdzie wpisać ;-) 11.01.12, 14:26
        eva tak strasznie mi przykro ze musiałaś przechodzić to wszystko i tak uważam , ze jesteś dzielna....musisz dać sobie czas i swojej macicy miejmy nadzieje,ze wszystko ładnie s oczyści i przy kolejnej kontroli będziesz miała potwierdzenie,ze wszystko ok...przytulam Cie mocno trzymaj s dzielna kobieto winkI wpisuj s tu...ja sama coś tu zostałam....crying
        • z_oe Re: nie mam się gdzie wpisać ;-) 11.01.12, 14:50
          eva kurka wodna, duzo za Toba, wiele jeszcze przed Toba,ale juz teraz udowodnilas,ze dasz rade. Oby wszystko ladnie sie oczyscilo ):

          Trzymaj sie smutasku i pisz, Ja tuz tez jestem i Ci kibicuje z calego serca.
        • camila111 Re: nie mam się gdzie wpisać ;-) 11.01.12, 17:51
          Zaglądam tu sporadycznie, ale staram się jak mogęsmile
          Eva strasznie mi przykro. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży i szybko wrócicie do formy fizycznej jak i tej psychicznej. Wierzę, że będzie dobrze.
          Coco ja jak sprawy stoją u Ciebie, napisz po krótce, jeśli dobrze pamiętam to jakoś z nowym rokiem będą nowe starania.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/gann43r8ny4dhn6d.png
            • coco7710 Re: nie mam się gdzie wpisać ;-) 12.01.12, 09:09
              witajciewink
              camilka kochana jak tam Twoje dzieciaczki MIkołaj i Marysia?Ja jestem po zabiegu laparotomii miałam go przed świętami i w lutym w kolejnym cyklu wracam bo mrozaczki bo mam w zapasie..walcze dalej i nie poddaje s....
              eva jak samopoczucie?, asia-81 na kiedy masz tp?
              • camila111 Coco 12.01.12, 10:25
                W takim razie w lutym myślami będę z Tobą i pewnie przeciągnie się do marca smile

                My czujemysie w miarę dobrze, ja już gorzej bo to 33tc plecy bola, kości i mięśnie też to od ciągłego leżenia. Mikołaj wbija właśnie swoje nogi w moje żebra i troche zwijam sie z bólusmile a Marysia ładnie kręci się z przodu brzucha. Za tydzień kolejna wizyta.
                Pozdrawiam
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/gann43r8ny4dhn6d.png
              • eva-braun Re: nie mam się gdzie wpisać ;-) 12.01.12, 18:01
                jest ok smile
                Krew sobie powolutku ciurka, na wtorek umówiona jestem do gina rejonowego, więc w pn.zrobię usg, żeby sprawdzić jak się sprawy mają.
                Ale dziś doznałam szoku, jak zadzwonił tel. i okazało się, że to ze szpitala, z którego we wtorek wyszłam, a w którym w dniu przyjęcia pobrali mi posiew. Okazalo się że coś tam wyhodowali i zapraszają mnie do lekarzy na oddział, żeby mogli rozpisać leczenie. No szok! Bo jak w tym szpitalu, w którym miałam łyżeczkowanie - gdy poszłam po wypis - zgłaszałam, że mnie swędzi i obawiam się grzybka, to usłyszałam od p.doktor, że ona nic nie może i żebym sobie Clotrimazol kupiła. Dowcipnisia...
                Niewiarygodne wręcz jak różne może być podejście do pacjenta w szpitalach! smile
                          • miaslo Re: i znowu w punkcie wyjścia... 16.01.12, 19:59
                            Heh. Coco chyba walczylysmy w którymś miesiącu razem smile Kiedy zaczynasz? Ja mam jeszcze mrozaki wiec chce sie szybko uwinac. Potem ewentualnie ale do przemyślenia czy nie zmienić kliniki i last program gdzie indziej. Ale sama nie wiem....
                            • coco7710 Re: i znowu w punkcie wyjścia... 17.01.12, 09:48
                              miaslo chyba w któryms mc nam razem nie wyszło...kochana w lutym podchodzę do crio bo mam 3mrozaczki wiec czekam na @...dzwonie do ginka i omawiamy kiedy usg i kiedy mam s zgłosić...ja zmieniłam klinikę po Iszym nieudanym progr i jestem b.zadowolona niebo a ziemia jakie sa różnice w działaniach klinik....szkoda gadać...nic kochana nie poddajemy s i działamy dalej i wywalczymy zobaczysz nam tez s uda wink
                                  • eva-braun Re: i znowu w punkcie wyjścia... 17.01.12, 20:45
                                    ok, ok, tylko do roboty wróciłam i mi źle uncertain
                                    za to od dziś nie krwawię smile
                                    jutro usg.

                                    Coco z tego co pamiętam zmieniła N. na Bociana w BS, ale tam przy pierwszym podejściu też się niestety nie powiodło, a szczerze przyznam, że czekałam na sukces, to może i to mnie by zmobilizowało do zmiany... Kurczę, biję się z myślami, choć jeśli już, to i tak jeszcze parę m-cy na decyzję mam.
                              • emi006 Re: i znowu w punkcie wyjścia... 17.01.12, 23:29
                                Witam
                                Dziś prześledziłam cały watek a dokładniej historię coco7710 i olivia.olivia ponieważ leczyłyście się na bocianiej. Coco napisz jak możesz gdzie się przeniosłaś.
                                Ja jeszcze nie mogę dojść do siebie po informacje że in-vitro ale jak już czy ma być to na bocianiej?? Proszę o opinię za co z góry dziękuję.
                                olivia.olivia jak śledzisz ten wontek w dalszym ciągu również proszę o opinie jeśli stanowi to jakiś kłopot to może na @. Z góry dziękuję.
                              • in-vitro Re: i znowu w punkcie wyjścia... 23.01.12, 13:34
                                Witam drogie Panie dziś idę położyć się już na oddział ze wzgledu na mój puls zostanę juz do rozwiązania ,a więc do końca m-ca mam nadzieje wink a więc kochane po raz ostatni wysyłam ciążowe fluidy********bo potem już mamusiowe smilepozdrawiam was serdecznie i trzymajcie kciuki za szczęśliwe moje rozwiązanie.
      • coco7710 Re: Nowy Rok - nowe nadzieje 18.01.12, 08:53
        witajcie kochanemiaslo i eva buziaczki, emi ja podchodziłam do Iszego programu w Lublinie w Abovo NIE POLECAM!!!FABRYKA DO ROBIENIA PIENIĘDZY!!!Zmieniłam klinikę we wrześniu trafiłam do Białegostoku do Bociana do dr Mrugacza i jestem b.zadowolona...zobaczymy jak dalej ale wierzę,że mi pomogą i jest to świetna klinika...
        • coco7710 emi006 18.01.12, 10:13
          emi jeśli potrzebujesz jakiś info na temat Abovo napisz na prywatna pocztę gazety.pl -wyświetla s na górzewink udzielę Ci chętnie informacji ...buzka
          • emi006 Re: emi006 do coco7710 18.01.12, 18:47
            Wysłałam na pocztę gazety testowego @ do ciebie i niestety otrzymalam info zwrotne że mam zablokowaną lub nieaktywna pocztę bardzo proszę sprawdź bo nie ukrywam bardzo mi zalerzy na konsultacji smile.
              • coco7710 Re: emi006 do coco7710 19.01.12, 08:16
                Nie wiem ja chciałam napisać do Ciebie i wyskoczyło mi ,ze masz zablokowane ...no nic podaje Ci mojego maila prywat.czyli na emilia7@poczta.onet.pl napisz jeśli masz jakieś pytania chętnie pomogę wink