Dodaj do ulubionych

jestem dawczynią jajeczek :)

23.05.11, 19:57
Założyłam ten wątek po to, aby podzielić się z dziewczynami, które chcą zostać dawczyniami jajeczek dla par z problemem niepłodności.Na początku chciałabym pozdrowić wszystkie pary i życzyć im powodzenia i wytrwałości smile
Aby zostać dawczynią należy przejść wiele badań (w tym testów psychologicznych), a następnie KONSEKWENTNIE brać zastrzyki z hormonami i trzymać się wyznaczonych reguł, aby wszystko udało się pomyślnie.
Nie chcę tu opisywać całej historii, jak, po co i dlaczego, dlatego wypunktuje co najważniejsze, być może pomoże to innym dziewczyną, które być może są zainteresowane takim czynem, ale boja się całej procedury.
Ach, na stałe mieszkam w Hiszpanii, nie wiem jak t o jest w PL, ale sądzę,że podobnie smile
1.Umawiam się na spotkanie z panią doktor, aby dowiedzieć się wszystkiego na temat całego procesu, jak i również niebezpieczeństw z tym związanych.
2.Pani doktor wszystko mi wyłuszcza, i od razu zgadzam się na pobranie krwi i wymazu (robią wszystkie badania, od HIV, po genetykę, wyobraźcie sobie, ile by mnie to kosztowało, gdybym chciała zrobić to, ot tak dla siebie)
3.Wypełniam ankietę o sobie i 2 testy psychologiczne, w sumie około godziny mi to schodzi.
4.Idę na spotkanie z psychologiem, fajnie jest smile
5.dzwoni pani z przychodni,że wszystko ok, żebym się zgłosiła po pigułki.
6.po około 2 tygodniach, albo trzech, dzwoni pani i mówi,że moje wyniki są PERFECTO, żebym przyszła na rewizję.
7.Wygląda na to,że moje jajeczka i cały inkubator (cha, cha), jest super, dostaje pudło z zastrzykami i instrukcję jak to robić
8.biorę zastrzyki, raz dziennie w brzuch.
9.po około 10 dniach idę na rewizję
10.dostaje kolejne zastrzyki, 2 antybiotyki i jedna wielką pigułę (czopek do pochwowy)
11.biorę zastrzyki (3 serie po 2)
12.Idę na rewizję, dostaje ostatni zastrzyk
13.koniec z zastrzykami, czekam niecierpliwie na następny dzień, zobaczymy, czy wszystko ok.
14.do zabiegu usypiają mnie, a ja w końcu się wysypiam (szkoda,że tylko 15 minut)
15.wracam do domku.
PODSUMOWANIE:
ogólne wrażenia, super, zapewniona opieka medyczna i profesjonalizm.Obchodzą się ze mną jak z jajkiem i jest ok.
PLUSY:
samolubnie czuję,że spłacam dług społeczeństwu, może nie tyle co dług, ale nie jestem pisarką, lekarką, malarką, a jednak w jakiś sposób przyczyniam się dla dobra jakiś ludzi, szkoda że nigdy ich nie poznam sad sama jestem mamą, więc wiem jakie to szczęście mieć dziecko
MINUSY:
Bałam się nie tyle, co zastrzyków, ale tego czy zrobię to dobrze. Wszystko mi wytłumaczyli, ale jednak bałam się czy zrobię to na tyle dobrze,żeby wyszło (dodam,że jestem bardzo szczupła i przez to nie wiedziałam czy moja skóra złapana na brzuchu jest odpowiedniej grubości).Tuż przed zabiegiem czułam się jak w ciąży, tak mnie wydymało, a tuż po bolał mnie brzuch, jak podczas miesiączki, ale na drugi dzień już wszystko ok.

P.S. W tym miesiącu znowu idę, jestem na etapie brania tabletek anty, mam nadzieję, że znowu się uda..................
Edytor zaawansowany
  • eva-braun 23.05.11, 20:11
    w Polsce podobnie nie jest.
    O ile mi wiadomo (bo sama to rozważałam przed 1-szą pełną procedurą IVF), to w Polsce dawczynią może być tylko kobieta, która sama jest stymulowana do in vitro i zgodzi się na taką stymulację, by "wyprodukować" tak dużo komórek, by oddać innym (czasami w formie rozliczenia za swój zabieg).
  • thursday.next 23.05.11, 20:42
    czarny kapturku i robisz to tak zupełnie non-profit ???
  • czarnykapturek 23.05.11, 21:26
    odpowiadam TAK, już na początku spotkania podałam numer konta organizacji charytatywnej, gdzie mają być przelane pieniądze, po tygodniu (jak szłam na kolejne badanie, żeby sprawdzili, czy dochodzę do siebie), dali mi faks potwierdzający wpłatę. Pytałam nawet, czy jest możliwość NIE ZAPŁATY, ale nie było
    Pracuję w stacji telewizyjnej, nie brakuje mi kasy, jestem honorowym dawcą krwi od 10 lat i teraz zaczynam się zastanawiać nad szpikiem. smile
  • thursday.next 23.05.11, 22:38
    kapturku, ale wielokrotne stymulacje nie są obojętne dla zdrowia, przyjmujesz końskie dawki hormonów, nawet dla kobiet które "muszą" przejść przez ivf optymalnie jest aby udał sie 1 program, bez koniecznosci powtarzania... szpik, krew - rozumiem, rozumiem też kobiety, które oddają jajeczka "przy okazji" własnej stymulacji - chociaż sama nie potrafilabym się zdecydować na taki krok, ale żeby specjalnie po to się stymulować??? tego nie rozumiem prawdę powiedziawszy - to z pewnością wielki czyn, ale nie wiem czy rozsądny...
  • hanna26 23.05.11, 23:26
    Cóż, powiem krótko. Dla mnie przyjmowanie końskich dawek hormonów i produkowanie jajeczek w momencie, gdy nie jest się do tego zmuszonym pragnieniem dziecka - to po prostu totalna głupota i tyle. Sama jestem zarejestrowana w DKMS, oddaję też krew, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy szprycować się chemią.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • camila111 24.05.11, 08:32
    Do dziewczyn które oddają krew... też chciałam zacząć oddawać krew, ale dowiedziałam się że nie mogę ponieważ mam podwyższoną prolaktyne i biore raz w tygodniu 1/2 tabl. dostinexu i to mnie dyskwalifikuje.

    Ciekawa jestem jak jest u was czy jesteście "nieskazitelne" smile pod względem wyników badań i nie bierzecie zadnych tabletek.

    Po kolejnej nieudanej próbie, chciałam zrobić coś dla innych juz psychicznie sie nastawiłam a tu masz babo placek. Pewnie jak w dalszym ciągu mi się nie będzie udawało to odstawię dostinex i wtedy może będe mogła oddac krew innym.
  • wuika 25.05.11, 08:54
    To nie jest tak, że do oddawania krwi nie można być na żadnych tabletkach. Najprościej zadzwonić do centrum i zapytać o konkretny lek, żeby nie musieć niepotrzebnie iść, jeśli się okaże, że np. tego nie można. Generalnie na hormonach związanych z płciowością (czy anty, czy luteina, jeszcze coś było, ale wyleciało mi z głowy) mogłam oddawać krew, oczywiście w momencie, kiedy wiedziałam, że nie jestem w ciąży (np. tydzień po okresie). Teraz będę miała najdłuższą przerwę w oddawaniu, byłam ostatnio w zeszłym roku, na jesieni, a kiedy następny raz? Nie mam pojęcia. Tak to zawsze 2 -4 razy w roku, nigdy nic mi nie było, a zawsze człowiek ma połechtane ego, że zrobił coś nie tyko dla siebie wink Żeby nie było, że tak całkowicie altruistycznie się kłuję. Aha - nigdy mi nic nie było, zawsze można też się zgłosić po wyniki badań do stacji krwiodawstwa, po kilku dniach, dostanie się wydruk z tymi wszystkimi zakaźnymi, normalną morfologią, etc.
  • camila111 25.05.11, 09:07
    dzieki za info. Dzwoniłam do centrum krwiodawstwa i mówiłam że mam podwyższoną prolaktynę i biore lek na jej obniżenie i Pani powiedziała mi że nie mogę oddać krwi, ale jakoś nie wzbudziła we mnie zaufania, nie wiem czy to była lekarka czy pielegniarka. Jak będe miała wolne to podejdę osobiście i zapytam.
    Jeszcze raz dzieki.
  • wuika 26.05.11, 10:22
    Spoko smile Lepiej sprawdzić, bo może akurat te są przeciwwskazaniem. Na pewno nie można brać aspiryny kilka dni przed, nie można być świeżo po dentyście (chyba kilka dni), świeżo po szczepieniach (w zależności od rodzaju, tydzień albo kilka), na pewno odpadają leki sterydowe (kumpel kiedyś brał na wypadanie włosów i też mógł dopiero po zakończonej kuracji), co tam jeszcze? Jak się zaraz po okresie pójdzie, to może hemoglobina wyjść trochę za niska, trzeba być po śniadaniu, nie można ważyć za mało.
  • czarnykapturek 24.05.11, 09:28
    chemia czy HORMONY , bo to jest roznica, moja droga, jak ja znioslam takie doladowywanie sie?otoz saskakujaco dobrze, no moze oprocz jednego, ze troszke urosly mi piersi.........ale z tym da sie zyc, tak mysle, ani zachwian emocjonalnych, a samopoczucie, takie jak przed. Pytam siebie, co moge zrobic dla innych, jak im pomoc, jesli zdrowej matce poda sie hormony przyspieszajace wytwarzanie jajeczek to raczej nie rowna sie to ze szprycowaniem, tak mi sie wydaje...........piszesz ze cyt.oddaję
    > też krew, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy szprycować się chemią.A mi by nie przyszlo do glowy dac na tace, albo zebrakowi na ulicy.
  • annajustyna 24.05.11, 19:04
    Syntetyczne hormony to tez chemia.
    --
    Gasofnia
  • czarnykapturek 24.05.11, 20:03
    widocznie ta chemia nie działa na mnie, oprócz wspomnianego wyżej wzrostu objętości piersi, małż się nie skarży smile
  • czarnykapturek 24.05.11, 09:35
    oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego ze tych hormonow jest bardzo duzo, wiem jak moje cialo reaguje po nich. Oddawanie jajeczek nie traktuje jako sposobu na zycie, cha,cha, jak pisalam wczesniej ,po miesiacu przerwy ide na druga sesje, a robie to rowniez (ale nie tylko)dlatego ze w klinice powiedzieli mi ze maja biorce, ktorej wielokrotne zbiegi nie pomogly, a ma profil DNA zblizony do mojego. Do poki czuje sie dobrze po tych zabiegach, do poki jest wszystko ok, bede to robic jak najczesciej (prawo mowi, ze mozna oddac soje jajeczka do 6 urodzonych z nich potomkow, wliczajac wlasne dziecko).
    Jakby ze mna bylo zle, nie zdecydowalabym sie na kolejny zabieg.
  • maruni 24.05.11, 08:43
    Nie prawda, każda chętna i zdrowa kobieta może zostać dawczynią komórek jajowych i może udać się do kliniki in vitro, która taki bank ma aby to zrobić.
    Gameta na swojej stronie opisuje proces, może nie tak szczegółowo jak czarnykapturek, ale można się dużo dowiedzieć z FAQa.
    A co do szprycowania się hormonami... co innego jak niepłodna kobieta bierze hormony a co innego jak robi to zdrowa kobieta. Dobry lekarz w dobrej klinice dopilnuje aby dawczyni była pod pełna opieka zdrowotna.
    Poczytajcie sobie listę najczęściej zadawanych pytań i odpowiedzi na nie:
    bankkomorek.gameta.pl/s-15-faq
  • asiek334 24.05.11, 09:43
    A ja mam takie pytanie do autorki tego wątku.... podziewiam to co robisz ... masz własne dzieci? a jesli nie to czy taka, przepraszam za wyrażenie "nadproduktywnosc" nie wyczerpie Twojej rezerwy, co bedzie wtedy jesli sama zapragniesz miec własne dziecię?
    --
    4 lata starań*
    dwie nieudane iui*
    obecne ciąża na naturalnym cyklu*
  • maruni 24.05.11, 09:55
    Asiek334, każda kobieta jak i mężczyzna plemniki, może oddać komórki jajowe 6 razy! Tak być przynajmniej powinno i żadna porządna klinika jednej kobiecie więcej razy komórek nie pobierze. Problem polega na tym, ze ta kobieta może iść do innej kliniki i robić to dalej, jej wybór. Dopiero są plany aby to wszystko uregulować, aby był międzynarodowy rejestr dawców i komórek jajowych i nasienia. Ale niestety trochę czasu minie zanim to wszystko się ureguluje.

    Co do możliwości posiadania własnych dzieci... Zdrowa kobieta do max 35 roku życia (a tylko takie kwalifikują się do dawstwa) może oddać 6 razy komórki jajowe spośród miliona innych. Zdrowej kobiecie nie grozi "wyczerpanie się zapasów".

    Moje źródła:
    www.nieplodnosc.pl/artyku-y-i-wywiady/nowe-standardy-reprodukcyjnej-opieki-medycznej-w-trosce-o-bezpiecze-stwo-pacjent
    bankkomorek.gameta.pl/s-15-faq
  • czarnykapturek 24.05.11, 10:08
    maruni oddac do 6 razy, pod warunkiem ze z tych (ze tak powiem brzydko PRODUKTOW) narodza sie dzieci, moze wiec oddawac i 10 razy. Wszystko zalezy od zdrowia kobiety i tak jak pisalas wczesniej, wieku itd.
  • czarnykapturek 24.05.11, 10:05
    asiek, tak, mam coreczke, 5 lat smile,nadproduktywnosc absolutnie nie wyczerpuje twojego wlasnego zasobu, co wiecej po zabiegu nawet uprzedzaja cie, zeby zachowac przez okolo miesiac wieksza ostroznosc podczas stosunku, poniewaz jest wieksze prawdopodobienstwo zajscia w ciaze..mnoga. Chcialabym kiedys miec jeszcze jedno dziecko i wiem ze nie bedzie to problemem, oprocz tego, ze jestem kontrolowana w klkinice przez lekarzy, chodze do drugiego (mojego), aby miec pewnosc, ze tak powiem w 200% ze wszystko jest ok. Nie narazilabym mojego zdrowia, az TAKA ALTRUISTKA nie jestem smile
  • hanna26 24.05.11, 09:47
    Strona internetowa Gamety. big_grin big_grin big_grin Brawo, to bardzo obiektywne i rzetelne źródło. big_grin
    Oczywiście każdy jest panem swojego zdrowia i jeżeli zdrowa młoda kobieta chce bez potrzeby szprycować się hormonami, zmuszając bez potrzeby (tzn. bez walki o dziecko) swoje jajniki do pracy ponad normę - to już jej sprawa i jej wybór. Ale nie gadajcie bzdur, że jest to bez wpływu na jej stan zdrowia, ponieważ szlachetni lekarze z kliniki niepłodności dopilnują, żeby wszystko co podają pacjentce było równie zdrowe jak kilo jabłuszek z babcinego ogródka. big_grin
    Jeśli chodzi o dawstwo krwi, to ja w czasie walki o dziecko w ogóle nie oddawałam krwi, bo brałam bromergon. No i w ogóle jest to wysiłek dla organizmu, ja zawsze po oddaniu krwi jestem osłabiona przez dłuższy czas. Natomiast rejestracja w DKMS nie kosztuje żadnego wysiłku, jest natomiast szansa, że możemy uratować komuś życie. Oczywiście zachęcam gorąco.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • czarnykapturek 24.05.11, 10:11
    jak pisalam wyzej jest pod opieka 2 niezaleznych od siebie placowek, zas moj post nie jest bron boze ZACHECANIEM do bycia dawca, tylko niesmala proba opowiedzenia swoich doswiadczen. Czesto spotykam sie na forach z pytaniami od dziewczyn, a gdzie, a jak to wyglada, a po co itd.
  • thursday.next 24.05.11, 10:15
    Kapturku, dobrze że chodzisz też do innego lekarza, który nie ma interesu w tym, żebyś oddawała jajeczka... bo dla kliniki to jest super biznes, więc naprawdę nie można liczyć na obiektywizm w zakresie oceny stanu zdrowia. Masz wielką potrzebę pomocy i naprawdę doceniam że chcesz dzielić się z potrzebującymi ryzykując własne zdrowie, ale mam wrażenie, że poszłaś za daleko. W klinikach niepłodności niestety większość osób bez mrugnięcia okiem wykorzysta Twój altruizm... Masz dziecko i jesteś zdrową kobietą - zadbaj o to aby cieszyć się własnym zdrowiem jak najdłużej.
  • czarnykapturek 24.05.11, 10:35
    dziekuje za to ze tak sie martwisz, to mile, na prawde, ale jak juz pisalam, gdyby po pierwszym razie cos bylo nie tak, gdyby moj gin powiedzial, ze cos idzie zle, zapewniam cie, ze nie robilabym tego. A i jeszcze cos mi sie przypomnialo, taka sytuacja, ze rozmawialam kiedys z ludzmi,ktorzy potrzebowali dawczyni, (wymiennie, oni przyprowadzaja jedna, inna para druga), powiedzialam, ze aby ich odciazyc od kosztow (dobrze wiem ile kliniki na tym zyskuja, z drugiej strony nie ma sie co dziwic, badania, sprzet,lekarstwa, oplacenie pracownikow itd.)), nie wezme od nich kasy. Panstwo ci tak sie zdziwili, ze wycofali sie, myslac, ze ja chyba nienormalna jestem smile, ale to nic, zapieniadze, ktore dostane z kliniki mam zamiar kupic super wyprawke dla malenstwa mojej sasiadki, ktora spodziewa sie dziecka, a widze ze maja ciezko smile
  • lamciad 24.05.11, 10:48
    A ja Ci gratuluję!!! Jakby nie patrzył jest to zarówno obciążenie dla twojego zdrowia,jak i poświęcenie.Takich ludzi,jak ty spotyka się rzadko i szczęście mają ci,którzy trafili akurat w tym samym czasie do kliniki i mogą skorzystac z twoich jajeczek smile

    To jest TWOJE zdrowie,TWOJE życie i możesz robić,co tylko zechcesz. A,że robisz to,co sprawia,że uszczęśliwiasz innych to CZAPKI Z GŁÓW! Oby,jak najwięcej takich ludzi smile
    --
    Kajtek
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/4;10721;29/st/20080118/e/Kajtula/dt/13/k/6f52/event.png[/img]
  • hanna26 24.05.11, 19:37
    A jak się ma to:

    >odpowiadam TAK, już na początku spotkania podałam numer konta organizacji >charytatywnej, gdzie mają być przelane pieniądze, po tygodniu (jak szłam na kolejne >badanie, żeby sprawdzili, czy dochodzę do siebie), dali mi faks potwierdzający wpłatę.
    > Pytałam nawet, czy jest możliwość NIE ZAPŁATY, ale nie było
    > Pracuję w stacji telewizyjnej, nie brakuje mi kasy,

    do tego:

    powiedzialam, ze aby ich
    > odciazyc od kosztow (dobrze wiem ile kliniki na tym zyskuja, z drugiej strony
    > nie ma sie co dziwic, badania, sprzet,lekarstwa, oplacenie pracownikow itd.)),
    > nie wezme od nich kasy. Panstwo ci tak sie zdziwili, ze wycofali sie, myslac, z
    > e ja chyba nienormalna jestem smile, ale to nic, zapieniadze, ktore dostane z klin
    > iki mam zamiar kupic super wyprawke dla malenstwa mojej sasiadki, ktora spodzie
    > wa sie dziecka, a widze ze maja ciezko smile

    Chyba trochę się pogubiłaś.



    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • czarnykapturek 24.05.11, 20:02
    eeeeee, już tłumacze, być może jako niespełniona pisarka a do tego emigrantka, troszkę zawile pisze, wiec już tłumacze smile

    Jak byłam w klinice dowiedzieć się co i jak, powiedzieli mi,że za pobranie jajeczek płacą. jak to określili ZA PRZEJAZDY, KŁOPOTY ITD. (w końcowej fazie musisz się zjawiać w klinice co 2 dni na badania, koszty przejazdu, benzyny, czy biletu, czyli tzw.molestias. Ja na to,że o kasę mi nie chodzi, a i na przejazd nie potrzebuję, stąd podanie nr.konta fundacji. Co do tych Państwa, którzy potrzebowali dawczyni, na forum oferowali ileś tam euro za zarodki, więc im powiedziałam, że ja za darmo oddam, no i się wycofali, ot cała historia.
    Chyba że nie rozumiem Twojej wypowiedzi, co może być prawdą, ot, taki prostak ze mnie smile
  • teligo 24.05.11, 11:25
    Fajnie, że robisz coś dla innych.
    Mam tylko wrażenie, może błędne, że napisałaś tego posta, żeby usłyszeć oklaski.
    A jeśli piszesz o spłacaniu długu społeczeństwu, to wydaje mi się, że masz problem z samooceną i Twoje dawstwo jest próbą jej podniesienia.
    Jakoś drażni mnie Twoje trywializujące podejście do stymulacji, biopsji itp.
    Nie znam żadnego dawcy szpiku, który pisałby na forum "białaczka" o tym jak oddaje się szpik, żeby komuś pomóc.
  • czarnykapturek 24.05.11, 11:43
    wysylam cie do moich ostatnich wypowiedzi PO CO NAPISALAM TEGO POSTA , buzka smile
  • teligo 24.05.11, 12:20
    Przeczytałam je zanim napisałam. Stad mój wniosek.
    Opisz jeszcze jak pomagasz całemu światu, chętnie poczytam wink
    Buzka smile
  • czarnykapturek 24.05.11, 12:32
    sarkazm ci nie wychodzi, niestety, aj, przepraszam, ze odeslalam cie do moich wypowiedzi, mysle ze jest tam napisane po co i dlaczego, ale ok, kopiuje, bedzie jasniej wink

    Założyłam ten wątek po to, aby podzielić się z dziewczynami (wnioskami, doswiadczeniem, tu w domysle, moja wina, zle wyluszczone)
    sama jestem mamą, więc wiem jakie to szczęście mieć dziecko ot, takie chwalenie sie, glopie i malostkowe)
    Pytam siebie, co moge zrobic dla innych, jak im pomoc,(fuj, a to dopiero egoistka pragnaca pochwaly i oklaskow)
    zas moj post nie jest bron boze ZACHECANIEM do bycia dawca, tylko niesmala proba opowiedzenia swoich doswiadczen. Czesto spotykam sie na forach z pytaniami od dziewczyn, a gdzie, a jak to wyglada, a po co itd. (no juz bardziej jasno nie mozna napisac, a moze mozna....)
    Wiem ze forum to znakomite miejsce, aby opowiedziec ludziom o swoich problemach, przygodach, niepowodzeniach, jak i POWODZENIACH. Masz do mnie pretensje, ze chwale sie pomaganiem swiatu? kurcze, powinnam chyba wrzucic moja fotke, prawdziwe dane, nr.telefonu, no i adres, TO DOPIERO BYM SIE POCHWALILA, ale tak anonimowo......ojej, no chyba ze po IP.mnie poznaja ludziska, juupiiiiiiiiiiiii coz, twoje zdanie rob i mysl jak ci sie podoba.
    A na przyszlosc, omijaj watki ktore cie denrwuja, stresuja itd. no chyba ze lubisz taki maly doplyw adrenaliny, ot tak po prostu, lubisz sie powkorzac.........wink
  • teligo 24.05.11, 13:20
    Luzik, adrenalina to nie mnie skacze wink Buźka smile
  • czarnykapturek 24.05.11, 13:25
    no dokladnie,luzik big_grin
  • sofi75 24.05.11, 13:54
    zdrowie czarnego kapturka.

    Padly tutaj rozne argumenty:od tego ze dziewczyna ryzykuje swoim zdrowiem, po argumenty o jej wykorzystywaniu przez klinike i o 'robieniu biznesu' przez te ostatnia.

    Jak zrozumialam kapturek pisze zza granicy, dlatego pozwole sobie na kilka slow wyjasnienia.
    - to ze w PL dzialanosc klinik nieplodnosci nie jes uregulowana prawnie i w efekcie dziaja one jak kazdy prywatny biznes (czyli dla zysku) nie oznacza ze tk jest w Europie.
    - w Europie kliniki nieplodnosci dzialaja pod nadzorem MinZdrowia oraz kas chorych, co oznacza ze musza trzymac sie standardow i przepisow przez nie wyznaczonych (tak - okresowo przechodza konktrole dokumentacji i kontrole na zywo).
    - oznacza to rowniez, ze jako jednostki panstwowe - nie zialaja dla zysku. Std argument o wykorzystywaniu dawczyn dla zysku - ODPADA
    - komoka jajowa (w zaleznosci od kraju) kosztuje 500-2000 EUR. W cenie tej zawiera sie: koszt monitoringu dawczyni (w koncu szkoda zeby dawczyni placila za swoje wizyty), koszt jej lekow, punkcji, praca laboratorium i embriologa, koszt przechowywania materialu ORAZ wynagrodzenie (aczkolwiek symboliczne - slyszalam ze ok 200-400 EUR) dawczyni.
    - dodatkowo lekarz ma obowiazek przy pozyskiwaniu komorek jajowych kierowac sie pewnymi priorytetami - zasadniczym jest zdrowie dawczyni (czyli ma tak prowadzic procedure, aby nie narazac jej zdrowia - jesli istnieje takie ryzyko, powinien odstapic od procedury). Dalszymi priorytetami jest uzupelnienie banku kliniki etc. etc.

    Wlasciwie jedyne do czego moglabym sie w poscie kapturka przyczepic, to tak szybkie przystepowanie do kolejne procedury.
    Zwykle zasada jest odstep 2 cykli miedzy stymulacjami i nie wiecej niz 3 stymulacje rocznie.

    pozdrawiam

    PS. aha - Hiszpania znana jest w Europie z bardzo efektywnego programu pozyskiwania dawczyn. Wlasciwie nie wiadomo, w jaki sposob te dawczynie motywuja. W Beneluxie banki komorek jajowych sa puste i na komorke czeka sie min. pol roku w kolejce, a w Hiszpanii mozna wybierac i przebierac.


  • thursday.next 24.05.11, 14:27
    sofi zmiłuj się, wszystkie instytucje działają dla zysku - niezależnie czy z budżetu państwa czy od osob prywatnych - jak otwierasz przychodnie to zabiegasz o kontrakt z nfz-em "dla dobra ludzkości"? nie, robisz to dla zysku - żeby jak najwięcej pacjentów do Ciebie przyszło i nfz ci jak najwiecej zapłacił.
  • sofi75 24.05.11, 15:25
    thursday.next napisała:

    > sofi zmiłuj się, wszystkie instytucje działają dla zysku - niezależnie czy z bu
    > dżetu państwa
    - nie. budzet panstwa (a w tym budzet uslug zdrowotnych) nie dziala dla zysku!! Z bardzo prostego powodu - obowiazuje tutaj zasada solidarnosci spolecznej i swiadczenia uslug, ktore zagwarantowane sa w konstytucji. Gdyby Min Zdrowia (a co za tym idzie - placowki swiadczace uslugi zdrowotne) dzialaly dla zysku, to zainteresowane bylyby jedynie uzyskaniem jak najbardziej 'rentownych' pacjentow. tak wiec osoby korzystajace jedynie z podstawowych uslug zdrowotnych bylyby przez takie placowki preferowane, podczas gdy np. terminalnie chorzy pozostawieni samym sobie.

    czy od osob prywatnych - jak otwierasz przychodnie to zabiegasz o
    > kontrakt z nfz-em "dla dobra ludzkości"? nie, robisz to dla zysku - żeby jak n
    > ajwięcej pacjentów do Ciebie przyszło i nfz ci jak najwiecej zapłacił.

    - z taka subtelna roznica, ze placowki panstwowe obowiazane sa przy swiadczeniu tych uslug stosowac przepisy i reguly uchwalone przez panstwo, a polskie kliniki nieplodnosci moga uprawiac 'wolna amerykanke' bo nikt im na rece nie patrzy.
  • thursday.next 24.05.11, 16:22
    sofi - nie wiem gdzie mieszkasz, że wierzysz w to co piszesz, w PL jest właśnie tak że są procedury opłacalne i nie opłacalne i tak samo opłacalni pacjenci i nie opłacalni i nie opłacalni sa pozostawiani samym sobie a opłacalnym robi się zabiegi nie zawsze potrzebne, bo się opłaca...
    Prosty przykład - czemu na oddziałach patologii ciązy jest tłok a 90% kobiet tam obecnych nie wie po co jest trzymana, kiedy po 2-3 dniach wszystko jest ok. i chętnie by poszły do domu i zwolniły miejsce dla nagłych wypadków z poczekalni? Bo szpital dostaje kase przez duże K dopiero za pacjentki, które są na oddziale minimum określoną liczbę dni np. 14...
    Niestety pacjentka która przyjdzie na 1 - 2 dni jest nieopłacalna a pacjentki z prawdziwymi potrzebami na izbie przyjęć są zostawiane samym sobie i odprawiane z kwitkiem "bo nie ma miejsc".
  • sofi75 24.05.11, 17:18
    > sofi - nie wiem gdzie mieszkasz, że wierzysz w to co piszesz,
    - no wlasnie dlatego Ci to pisze, bo mieszkam w normalnym kraju, stad wiem jak to POWINNO dzialac, a nie jak dziala w PL

    w PL jest właśnie
    > tak że są procedury opłacalne i nie opłacalne
    - wiem, ale dobrze wiesz ze tak nie powinno byc

    > Prosty przykład - czemu na oddziałach patologii ciązy jest tłok
    - niech zgadne: bo w PLu 90% lekarzy uwaza ze ciaza to patologia? smile

    > ? Bo szpital dostaje kase przez duże K dopiero za pacjentki, które są na oddzia
    > le minimum określoną liczbę dni np. 14...
    - na zachodzie rowniez szpital dostaje za to kase. Nie mniej jednak wieksza kase dostaje za wykonywanie KONKRETNEJ pracy -> stad oplaca mu sie wolnic miejsce dla pacjentki ktora tego miejsca potrzebuje, zamiast trzymac taka, za ktora dostaje sie zwrot jedynie opieki pielegniarskiej. Nie musisz mi tlumaczyc, jak to NIE DZIALA w Polsce. Napisalam swoj komentarz, bo mam wrazenie ze wiekszosc osob tak juz przesakla ta mentalnoscia, ze mysli, ze kliniki dla kasy zrobia wszystko wlacznie z nafaszerowaniem pacjentki hormonami trzy razy czesciej niz jest t zalecane. Otoz nie zrobia, bo sa pilnowanie przez przepisy i instytucje, ktore przestrzeganie tych ostatnich kontroluja. Za ryzykowanie zdrowia pacjentki taka klinika ryzykuje swoim istnieniem. A lekarz nie zaryzykuje mozliwosci wykonywania swojej prywatnej praktyki. (bo chyba nie musze dodawac, ze zamkniecie kliniki oznacza dla tkiego gina brak pracy: gabinet gin to on sobie moze w domu otworzyc, ale aby praktykowaniac techniki ARTu potrzebuje wyposazenia za ciezkie miliny EUR i tu juz nie jest tak prosto).
  • thursday.next 24.05.11, 19:28
    sofi może jest lepiej w innych krajach, z perspektywy Polski taki krok to altruizm mocno graniczący z głupotą.
    w PL 90% lekarzy wcale nie uważa że ciąza to patologia - nie wiem skąd do głowy Ci to przyszło, w PL liczy się kasa po prostu.
  • czarnykapturek 24.05.11, 20:22
    gwoli wyjaśnienia co do klinik, szpitali itd. na prawdę nie wiem jak jest w PL., nigdy nie byłam w polskim szpitalu, klinice, dentyście itd.Rozwinął się bardzo ciekawy wątek i spieszę z obserwacjami:
    po pierwsze, dlaczego ludzie decydują się na wpół państwowe kliniki (i na prywatne), otóż na leczenie i zapłodnienie przez tzw.kasę chorych, trzeba czekać bardzo długo, może i koszty są mniejsze, ale i tak płacisz za leki, przetrzymywanie zarodków itd.jedynie zapładnianie jest darmowe (źródło-koleżanka lecząca się od około 4 lat). W klinice pół prywatnej można ZAŁATWIĆ SPRAWĘ (UPS), w ciągu miesiąca, dają cennik przygotowany na np. 3 próby, więc możesz się zastanowić jak to zrobić(płaci się oczywiście od jednego zbiegu).Kliniki (tak jak powiedziała Sofi)nie mogą faszerować cię nie wiadomo czym i jakimi dawkami, w razie złego samopoczucia pacjentki (dawcy) i pobytu w szpitalu wyszłoby wszystko na jaw, co, gdzie i kiedy, a wtedy, no wiadomo, nie tylko odszkodowanie dla pacjentki, ale i grzywna wraz z zamknięciem kliniki włącznie.Ja myślę,że przy wyborze, którą klinikę wybrać i czy w ogóle się na to zdecydować, najpierw trzeba się zaznajomić nie tylko z obowiązującym prawem (danego kraju), ale i kwalifikacjami personelu. Ja się przyznam,że zanim się zdecydowałam na konkretną klinikę, najpierw sprawdziłam informacje o niej (nie w Internecie, ale w wykazie klinik zapisanych w rejestrze placówek medycznych mających pełne pozwolenie na wykonywanie danych czynności wydane przez Ministerstwo Zdrowia), jak i pozwolenia, dyplomy całego personelu, od recepcjonistki (która pobierała mi krew-jest pielęgniarką), po anestezjologa, który był obecny przy zabiegu.
  • thursday.next 24.05.11, 20:58
    kapturku, ale o czym ma niby świadczyć dyplom i obecność w rejestrze? W polskich klinikach też pracują lekarze "z dyplomami" a nie ludzie z ulicy...
  • czarnykapturek 24.05.11, 21:20
    thursday.next napisała:

    > kapturku, ale o czym ma niby świadczyć dyplom i obecność w rejestrze? W polskic
    > h klinikach też pracują lekarze "z dyplomami" a nie ludzie z ulicy...
    a no właśnie o tym,że mam pewność co do jakości wykonywanych zabiegów, jak i personelu, który się mną zajmuje, podam ci prosty przykład, może trochę z innej beczki, ale właśnie co do rejestru i dyplomów. Swego czasu pracowałam jako sekretarka w akademii zdrowia i urody prowadzącej kursy makijażystki, masażystki, manikiurzystki itd. gdzie po skończonym kursie wydawane były dyplomy ukończenia zajęć wraz z tytułem danego zawodu (ot, taka zawodówka). Wszystko pięknie, uczennice i uczniowie zachwyceni, bo akademia była (nijako)wpisana w rejestr szkół (powiedzmy,że otrzymywałaś oficjalny dyplom wykształcenia), co za tym szło, miałaś tytuł, no i placówka była dofinansowana z urzędu miasta (JAKO SZKOŁA). Po pewnym czasie okazało się, że tzw. nauczyciele, nie maja nawet podstawowego dyplomu (ukończenia jakiekolwiek specjalizacji o danym kierunku), a placówka wcale nie była zapisana w rejestrze, czyli wszystko było nielegalne. Po około 3 miesiącach, szef akademii rozpłynął sie w powietrzu wraz z czesnymi uczniów, naszymi wypłatami i wieloma niezałatwionymi sprawami.
    Do czego zmierzam. Przed podjęciem jakiekolwiek decyzji, szczególnie związanej z moja przyszłością(zdrowiem)milion razy sprawdzam daną sytuację, instytucję itd. Napisałam o tym,że że kierowałam się wyborem kliniki ze względu na jej pozwolenia i działalność, dlatego, żeby pokazać od czego był uzależniony mój wybór (konkretne miejsce i ludzie). Ktoś napisał o tym ,że dla prywatnych klinik liczy się tylko kasa, ze żerują na dawcach i biorcach. Dobra, ok.Tylko,że decydując się na ingerencję we własną naturę i ciało, chcę aby to było zrobione dobrze i bezpiecznie . Może się to wyda dziwne, ale nie jestem naiwną panienką, która nie wie czym rządzi się świat i O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI.Za stara na to jestem smile
    ze mysli, ze kliniki dla kasy zrobia wszystko wlacznie z nafaszerowaniem pacjentki hormonami trzy razy czesciej niz jest t zalecane. Otoz nie zrobia, bo sa pilnowanie przez przepisy i instytucje, ktore przestrzeganie tych ostatnich kontroluja.
    właśnie taką klinikę wybrałam, sprawdzoną i pewną. Dla mojego bezpieczeństwa.
  • thursday.next 24.05.11, 21:36
    kapturku, dobrze że przemyślałaś wybór kliniki, przemyśl jeszcze raz proszę czy warto ładować w siebie te hormony, zrób ten program, który zaczęłaś dla dobra ludzkości i nie narażaj się więcej, dla własnego dobra i swoich dzieci smile, jest tyle innych form pomocy, które na pewno przyniosą Ci satysfakcję...
  • szyszunia7777 24.05.11, 22:52
    dziewczyny przepraszam ,ze sie wtrace.. przeczytalam ,ten caly watek i chwytam sie za glowe, naprawde. Kapturek czy ciebie nie tknelo ,ze maze cos jednak trzeba by przemyslec jeszcze raz ..bo skoro prawie wszystkie wypowiadajace sie osoby na tym forum sugeruja Ci ze, zle robisz ..to moze cos w tym jest. Zastanawiam sie ..masz taki szalony entuzjazm do tego co robisz i jestes swiecie przekonana o swojej racji ..to poco tracisz czas i tu na forum przekomarzasz sie pol dnia ..nie masz co robic czy jestes trolem ..co? Skoro chcesz tylko oglosic swiatu jaka to jestes cudowna i ratujesz swiat .. to chyba jeden ,dwa posty by wystarczyly...na chyba ze , liczysz na beatyfikacje . Sorry...ale albo jestes bardzo infantylna osoba nie zdajaca sobie sprawy z tego co robisz sobie i swojej rodzinie ..wiesz ja mieszkam w Szwecji i tutaj kazano mi zrobic sobie mamografie przed ivf - bo hormony maja wplyw na raka piersi itd . Nikt sobie nie robi zartow z kuracji hormonalne- ty uwazasz ,ze hormony nie maja na nic wplywu..gdy po tych kuracjach wykrya w ktoryms momecie raka u ciebie to moze byc juz troche za pozno, pozatym takie kuracje hormonami moga dac efekt po latach - dlatego , te metody nie sa idealne - bo poprostu do konca nikt nie wie jak, to co robimy dzisiaj po latach odbije sie na naszym zdrowu. Kobiety ktore robia ivf , poprostu nie maja innego wyjscia to ostatnia deska ratunku - a ty mam wrazenie igrasz z wlasnym zdrowiem w imie jakis idei.
    Co zrobisz jeszcze oddasz nerke , watrobe, reke... nie wiem co wydazylo sie w Twoim zyciu ,ze masz taaaaaaki dlug wobec wszystkich- ale powiem Ci jedno ..mysle ,ze nikt nie oczekuje od Ciebie takich poswiecen.

    Poprostu zyj i badz szczesliwa , masz dziecko - zamiast koncentrowac sie na wszechswiecie skup sie na nim ..i nie kus losu ..bo zdrowie jest najcenniejsze.

    pozdrawiam i zycze zdrowia smile


  • czarnykapturek 25.05.11, 09:34
    Kapturek czy ciebie nie tknelo ,ze maze cos jednak trze
    > ba by przemyslec jeszcze raz ..bo skoro prawie wszystkie wypowiadajace sie osob
    > y na tym forum sugeruja Ci ze, zle robisz ..to moze cos w tym jest.
    slucham (niezaleznych) lekarzy, a nie opini z forum, taka juz jestem glupia, ze wierze fachowcom smile
    tu na forum przekomarzasz sie pol dni
    > a ..nie masz co robic czy jestes trolem ..co? mam co robic, odpowiadam na pytania, przedstawiam wlasny punkt widzenia, zachecam do dyskusjii i takie tam
    na chyba ze , liczysz na beatyfikacje . Sorry...ale albo jestes bardzo
    > infantylna osoba nie zdajaca sobie sprawy z tego co robisz sobie i swojej rodz
    > inie oczywiscie masz racje, jestem zupelnie niedoinformowana
    wiesz ja mieszkam w Szwecji i tutaj kazano mi zrobic sobie mamografie pr
    > zed ivf - bo hormony maja wplyw na raka piersi itd . Nikt sobie nie robi zarto
    > w z kuracji hormonalne- ty uwazasz ,ze hormony nie maja na nic wplywu.
    i
    Kobiety ktore robia ivf , poprostu
    > nie maja innego wyjscia to ostatnia deska ratunku - a ty mam wrazenie igrasz z
    > wlasnym zdrowiem w imie jakis idei.
    aaaaaaaaaaa czyli jako ostatnia deske ratunku funduja sobie raka, zeby pozniej upragnione dziecie z tesciami zostawic??
    Co zrobisz jeszcze oddasz nerke , watrobe, reke., jestem wpiasana na liste jako ewentualny dawca organow (tuz po skonczeniu 18 lat, czyli jakis czas temu)
    ze masz taaaaaaki dlug wobec wszystkich- ale powiem Ci jedno ..mysl
    > e ,ze nikt nie oczekuje od Ciebie takich poswiecen. (a ja nie oczekuje pochwal, poklasku, ani tym bardziej wdziecznosci.PO CO NAPISALAM TEN POST:moj post nie jest bron boze ZACHECANIEM do bycia dawca, tylko niesmala proba opowiedzenia swoich doswiadczen. Czesto spotykam sie na forach z pytaniami od dziewczyn, a gdzie, a jak to wyglada, a po co itd.
    Poprostu zyj i badz szczesliwa , masz dziecko - zamiast koncentrowac sie na wsz
    > echswiecie skup sie na nim ..i nie kus losu ..bo zdrowie jest najcenniejsze.
    >
    > pozdrawiam i zycze zdrowia smile
    TOBIE ROWNIEZ WSZYSTKIEGO NAJ I Z CALEGO SERDUCHA NAJSZCZERSZE POWODZENIA, co do dlugu wobec spoleczenstwa, no tak glupia jestem ze chce jakos pomoc innym (pracuje tez jako wolontariuszka w panstwowym domu dziecka,idiotka ze mnie)
  • teligo 25.05.11, 15:38
    "ja nie oczekuje pochwal, poklasku, ani tym bardziej wdziecznosci.PO CO NAPISALAM TEN POST:moj post nie jest bron boze ZACHECANIEM do bycia dawca, tylko niesmala proba opowiedzenia swoich doswiadczen. Czesto spotykam sie na forach z pytaniami od dziewczyn, a gdzie, a jak to wyglada, a po co itd."

    Nadal zastanawia mnie po co kobietom, które raczej dawczyniami nie zostaną, doświadczenie na temat oddawania komórek (odpowiedziała Ci choć jedna potencjalna dawczyni?)?
    Nie lepiej było pisać na forum "kobieta" "zdrowie kobiety"? Może tam komuś by się Twój post przydał.
    Jak dla mnie jeśli ktoś, kto jest dawcą szpiku/krwi i pisze o tym na forum dla chorych, to zwyczajnie oczekuje wdzięczności (bez względu na to ile razy będzie zapewniał, że tak nie jest) - pamiętaj pozwoliłaś mi mieć swoje zdanie smile
    Uwierz - kobiety, które korzystają z darowanych komórek naprawdę są wdzięczne.

    A podsumowując - dziewczyny to zwykły troll jest i pora przestać go karmić.
    Dziewczyna ma 5-letnie dziecko, dochodową pracę w tv, wolontariat w domu dziecka, w międzyczasie biega oddawać różne komórki swojego ciała i przy tym wszystkim siedzi na forum, aby "dać świadectwo", bo koniecznie musi napisać, że pomaga fundacjom, biednej sąsiadce, sierotkom, jest bogata, bardzo szczupła i jakim to szczęściem jest dla niej macierzyństwo. Jasne.
  • czarnykapturek 25.05.11, 16:45
    już, już, cichutko bo zaplułaś się z tego jadu, piszesz,że JA potrzebuje poklasku, pochwał itd. a ty wyładowujesz swoje frustracje, nie podoba ci się posta, niech admin go skasuje, i wrzuc na luz, a co zadrosna jesteś, że mimo,że bardzo dobrz mi sie ułożyło w życiu, mam jeszcze ochotę na robienie czegoś dla innych?załóż wątek frustratów i tam wylewaj żółć, ot takie moje podsumowanie.
  • sofi75 25.05.11, 10:31
    No OK - a tak zostawiajac na boku problem kapturka i kwestie, czy robi dobrz czy zle.

    Jak bys proponowala rozwiazac kwestie banku komorek jajowych? Skad wzielabys dawczynie?

    Tylko mi nie pisz, ze kobiety podchodzace do IVF beda 'przy okazji' zostawiac 1-2 komorki z kazdej punkcji, bo:
    a) z reguly przy tej punkcji az tyle sie nie kosi, aby jeszcze zostawiac komus prezenty
    b0 rzadko ktora w praktyce sie na to decyduje (i wcale sie nie dziwie - prawdopodobienstwo sukcesu w pierwszym programie = 20%, mamy wiec cale 80% szans, ze te komorki jeszcze nam sie przydadza)
    C) czesc kobiet po prostu nie spelnia warunkow na dawczynie (wiek lub wady strukturalne)
  • szyszunia7777 25.05.11, 18:01
    sofi ,
    my sie tu tym nie zajmujemy..rozmawiamy o konkretnym przypadku tzw. trolu w kapturku smile

    nie odpowiem na twoje pytanie z prostej przyczyny.. mysle ,ze nie takie glowy nad tym mysla i nie moga nic wymyslic, bo temat jak widac nie jest rozwiazany. Chociaz teraz mi sie przypomina, ze ktos podawal tutaj ,ze akurat w hiszpani nie ma problemu z adopcja komorek bo est ich poprostu cala masa do wyboru - to byl cytat..akurat to utkwilo mi w glowie.

    Na temat kapturka zdanie nie zmienie , i tematu kontynulowac tez nie mam zamiaru .
  • sofi75 26.05.11, 09:23
    ze akurat w hiszpani nie
    > ma problemu z adopcja komorek bo est ich poprostu cala masa do wyboru

    - ale ja sie nie pytam o skutek, tylko o przyczyne.
  • teligo 26.05.11, 10:22
    Przyczyna jest taka, że w większości europejskich krajów dawczynia otrzymuje tzw. zwrot kosztów (które teoretycznie mają pokryć dojazdy, zwolnienia z pracy, poświęcony czas itp.). Podobnie jak dawca nasienia, który również otrzymuje zwrot kosztów. W praktyce oznacza to tyle, że dawcy dostają pieniądze (oczywiście bez przedstawiania jakichkolwiek dowodów swoich kosztów).
    W Polsce dawca nasienia dostaje pieniądze (nie mamy problemu z bankami spermy, są pełne), dawczyni komórek nie (mamy deficyt oocytów). I oto mamy przyczynę. Potrzebna jest zmiana przepisów, która spowoduje, że kobietom, które darują komórki również będzie wypłacana kasa.
    Wtedy pozyskuje się komórki od osób, które dla zastrzyku gotówki decydują się zostać dawcą, a takich będzie więcej, niż osób, które zgodzą się w odruchu serca na dość wymagającą i obciążającą zdrowotnie procedurę.
  • sofi75 26.05.11, 11:24
    "Potrzebna jest zmiana przepisów, która spowoduje, że kobietom, które darują komórki również będzie wypłacana kasa"

    - doswiadczenie pokazuje ze niekoniecznie. Tu gdzie mieszkam dawczyni otrzymuje wynagrodzenie, a jednak banki sa puste. Z drugiej strony - jesli wynagrodzenie to sie podniesie, to wplyne to bezposrednio na koszt komorki biorczyni. Czyzby kwestia znalezienia rownowagi miedzy jednym a drugim?
  • czarnykapturek 26.05.11, 11:48
    sofi, gdzie mieszkasz? piszesz, ze dawczynie otrzymuja kase, a mimo to brakuje chetnych, moze jest to spowodowane przez:
    -niedoinformowanie pacjentow 8lek, strach przed konsekwencjami, ingerencje w cialo i nature kobiety)
    -nie jest to rozpowszechnione ja wiem, jakies raklamy w tv. chociazby
    -mentalnosc narodu
    -troche watpliwe jest to, ze przy testach 90%odpada, jak myslisz?
  • teligo 26.05.11, 12:13
    "Czyzby kwestia znalezienia rownowagi miedzy jednym a drugim?"

    Pewnie tak, mimo to aspekt finansowy jest ważny, zwłaszcza w Polsce miałoby to znaczenie.
    Poza tym problemem jest też to, że dawczynię dobiera się tak jakby "do zabiegu". Sperma może być przechowywana zamrożona, dla powodzenia zabiegów lepiej jeśli oocyt jest pobrany zaraz przed zabiegiem. Plus mrożenie komórek jajowych jest trudniejsze niż mrożenie spermy.
    Pewnie to także dokłada się do trudności ze znalezieniem dawczyni, musi ona bowiem współpracować z lekarzem, a nie po prostu przyjść i zostawić komórki.
    Dla mnie jest jeden problem z dawstwem jajeczek, który wydaje mi się nie do przeskoczenia. Namówienie zdrowej osoby do przejścia znieczulenia ogólnego i punkcji, bo zastrzyki to może jeszcze nie byłyby takim problemem.
  • nunia01 26.05.11, 14:58
    Ciekawa jestem ile z osób, które mówią autorce wątku, że robi źle, potrzebowało komórki dawczyni? A ile z tych osób zdecydowało się oddać jedna czy dwie komórki ze swojej procedury.
    Nie każda kobieta, która potrzebuje komórki ma siostrę czy znajomą, która zgodzi się zostać jej dawczynią. Czasami ze względów psychologicznych lepiej żeby dawczyni była anonimowa.
    Jak widać w niektórych krajach dawstwo komórek funkcjonuje. U nas nie za bardzo.
    Oczywiście, że musi to być świadoma decyzja osoby, która zostaje dawczynią, bo to jej organizm jest obciążany lekami, to ona ponosi ryzyko powikłań narkozy czy też punkcji. Musi więc zdawać sobie sprawę z ryzyka. I oczywiście jest też ryzyko, że ktoś zechce ją wykorzystać (klinika na przykład).
    Ale nie szukałabym wszędzie patologii, chęci zysku i wyzysku. Jeśli chcecie tak szukać zachowań zabronionych i tego, że ktoś może i Was wykorzystać, to zapytam w tonie spiskowej teorii dziejów:
    - macie pewność, że z tych dajmy na to 14 pęcherzyków pozyskano faktycznie 9 jajeczek, a może lekarz przekazał bez Waszej wiedzy jajeczko zdesperowanej kobiecie za stosowne wynagrodzenie?
    - macie pewność, że te zarodki, o których poinformowano Was, że przestały się rozwijać, nie rozwijają się przypadkiem u innej mamy?
    Nie macie. Przekrętów można spodziewać się wszędzie, ale lepiej wtedy nie wychodzić z domu.
    Wątek wg mnie (niezależnie od motywacji autorki) jest cenny ponieważ pokazuje, że różne jest podejście do sprawy i że niekoniecznie nasze jest jedyne właściwe. Jakoś z bankami spermy i inseminacją nasieniem dawcy nie mamy w społeczeństwie większych problemów a temat dawstwa komórek budzi kontrowersje nawet na forum dotyczącym niepłodności, gdzie teoretycznie ludzie powinni umieć spojrzeć na świat z szerszej perspektywy. W końcu nieźle dostajemy po tyłku i powinniśmy umieć postawić się w czyjejś sytuacji. W tym przypadku zasadne wydaje się być zainteresowanie wpływem dawstwa na zdrowie dawczyni ale równie zasadne jest spojrzenie z perspektywy tych, którzy komórek potrzebują.
  • camila111 26.05.11, 15:28
    nunia01 napisała:
    > - macie pewność, że z tych dajmy na to 14 pęcherzyków pozyskano faktycznie 9 ja
    > jeczek, a może lekarz przekazał bez Waszej wiedzy jajeczko zdesperowanej kobiec
    > ie za stosowne wynagrodzenie?
    > - macie pewność, że te zarodki, o których poinformowano Was, że przestały się r
    > ozwijać, nie rozwijają się przypadkiem u innej mamy?

    też miałam takie myśli.

    i jeszcze jedno podczas pierwszego IVF lekarz zapytał sie mnie czy jeśli pobiorą mi więcej jak 10 jajeczek to czy wyrażam zgodę na oddanie (tylko nie pamietam już ilu) jajeczek dla innej potrzebującej kobiety. Podpisałam, ze tak. Pobrali mi 10 więc nie było co oddawać, ale po czasie zaczełam zastanawiac nad ta sytuacja bo byla bardzo niejasna. Teraz już wiem o co pytać i nie popełnie wczesniejszych błędów.
  • teligo 26.05.11, 15:53
    Hmmm poza nielicznymi wypowiedziami, gdzie rzeczywiście pojawiały się głosy krytyki na temat darowania oocytów w ogóle, większość dotyczyła właśnie świadomości autorki.
    Początkowo wydawała się ona nieświadoma tego, jakie konsekwencje może mieć kilku-, kilkunastokrotna stymulacja hormonalna, miałam wrażenie, że przedstawia ona całą procedurę i zabieg w superlatywach. Brzmiało to trochę tak, jakby hormony to była witamina C, tylko przyjmowana w zastrzykach, znieczulenie ogólne i punkcja jako możliwość wyspania się.
    Myślę, że chyba tylko o to chodziło dziewczynom proszącym o to, aby czarnykapturek przemyślała dobrze kolejne procedury i zapewnienia lekarza, że zupełnie nic jej nie grozi oceniała także przez pryzmat zysku kliniki. A same na tym forum wiemy najlepiej, że w klinikach leczenie często pieniądze są przed dobrem pacjenta.
    Dawsto to piękny gest, ale niesie ze sobą pewne ryzyko i dawczynie powinny mieć możliwość podjęcia świadomej decyzji, a nie opierać się tylko na potrzebie serca.
  • sofi75 26.05.11, 16:02
    Jeśli chcecie tak szukać zachowań zabronionych i tego, że ktoś może i Was wykorzystać, to zapytam w tonie spiskowej teorii dziejów:
    - macie pewność, że z tych dajmy na to 14 pęcherzyków pozyskano faktycznie 9 jajeczek, a może lekarz przekazał bez Waszej wiedzy jajeczko zdesperowanej kobiecie za stosowne wynagrodzenie?
    - macie pewność, że te zarodki, o których poinformowano Was, że przestały się rozwijać, nie rozwijają się przypadkiem u innej mamy?

    > Tak - mam taka pewnosc, gdyz za duze byloby to ryzyko dla kliniki i lekarza w razie wpadki przy takim procederze.
    > Ale - dla wyjasnienia dodam - nie lecze sie w Polsce.
  • thursday.next 26.05.11, 16:57
    niuniu, dostajemy po tyłku i przez to więcej wiemy o tym jak wygląda w praktyce ivf i z jakimi ryzykami się wiąże. Zdrowa, szczęśliwa kobieta niepotrzebnie przekracza progi klinik niepłodności nie wiedząc ile ryzykuje.
    Post, który napisała świadczy że naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego jakie ryzyka niesie punkcja, narkoza, stymulacja - dla kapturka narkoza to super drzemka - "szkoda że taka krótka" ... cała wypowiedź jest utrzymana w takim tonie jakby chodziło o wizytę w salonie spa. Oddanie nasienia nie wiąże się z takim ryzykiem, stąd banki spermy są pełne...
  • czarnykapturek 26.05.11, 18:43
    moja droga, jaka wielka szkoda,że napisałam ten post dość luźno, w ogóle nie było moim zamiarem opowiedzieć o rzeczy tak WAŻNEJ w sposób lekceważący, aczkolwiek z opowiadań moich znajomych i dziewczyn które chcą się na to zdecydować, właśnie JUŻ PO, cały stres i zmartwienie, czy się uda, czy wszystko pójdzie ok, później jest opisywane, że strach ma wielkie oczy itd. to co chciałam powiedzieć jest tylko i wyłącznie moje doświadczenie i moje odczucia co do całego procesu dla kapturka narkoza to super drzem
    > ka - [i]"szkoda że taka krótka" (tak właśnie odebrałam narkozę, jako wspaniałą drzemkę, nie wiem, czy masz dzieci, a jeśli tak, to nie wiem, czy dobrze twoje dzieci dobrze śpią w nocy-to była moja pierwsza drzemka od 5 lat-dla tego taki zachwyt, jak widzę bardzo niezrozumiały, ale ja sie narkozy po prostu nie boje i co zrobić????), . cała wypowiedź jest utrzymana w takim t
    > onie jakby chodziło o wizytę w salonie spa. Nie wiem, nigdy nie byłam w SPA.
    Możesz mi wierzyć, lub nie, ale zdaję sobie sprawę z ryzyka, wiem czym jest punkcja, czym sa hormony i ta nieszczęsna narkoza. Tobie to przeszkadza, że ja w moich wypowiedziach traktuje to lekko, ale uwierz mi,że DOSKONALE rozumiem zagrożenia z tym związane. Traktuje to w taki sposób, bo na tyle dobrze znam zagrożenia, po to przez wiele miesięcy szukałam, dzwoniłam, dowiadywałam się, ze dla mnie nie są one straszne.Odnoszę wrażenie, że ty w ogóle jesteś przeciw, i nie chodzi tu o zdrowie kobiet, ale jakoś tak dziwnie jesteś przeciw całemu procesowi (może się mylę, i jeśli tak jest-wybacz, ale takie odnoszę wrażenie). Mimo wszystko bardzo ciekawe wypowiedzi
  • thursday.next 26.05.11, 19:25
    kapturku jak napisalam chyba w 1 poscie nie mam nic przeciwko oddawaniu komorek np. "przy okazji" wlasnej stymulacji, ale stymulowac sie na wlasne zyczenie, wg mnie nie jest rozsądne.
  • czarnykapturek 26.05.11, 20:07
    kapturku jak napisalam chyba w 1 poscie nie mam nic przeciwko oddawaniu komorek
    > np. "przy okazji" wlasnej stymulacji, ale stymulowac sie na wlasne zyczenie, w
    > g mnie nie jest rozsądne.
    aj, ok, przepraszam, jakas pomroczność jasna mnie dopadła smile oczywiście szacun dla twoich zasad smile
  • teligo 26.05.11, 22:06
    Podejście kapturka, gdy zdrowa osoba, mająca już dziecko decyduje się na stymulacje (oczywiście nie na kilkunastokrotną) i daruje komórki ma swoje plusy. Przy IVF każda komórka jest na wagę złota, nawet jak uda się pozyskać kilkanaście, to nie wiadomo ile się zapłodni, ile zarodków będzie się rozwijać. Znam przypadek dziewczyny, której pobrali 12 komórek, a zarodki z tego udało się uzyskać 3, w tym jeden słabszy został zamrożony. Mogło się zdarzyć, że akurat te dwie najlepsze komuś by podarowała. Po nieudanym zabiegu może pozostać żal, że jednak nie wykorzystało się wszystkich, do tego dochodzi zastanawianie się czy właśnie komuś nie rozwija się dziecko, którego tak pragnę itp., to bardzo duże obciążenie psychiczne.
    Poza tym dla biorczyni też lepiej, że dostanie komórki nie podlegające wcześniej selekcji, a dawczyni nie lecząca niepłodności nie ma rozterek pt. komuś się być może udało z moją komórką, a mnie nie.
    Zależy jak na to spojrzeć.
  • urszula.slo 27.05.11, 09:05
    A ja mam bardziej konserwatywne poglądy niż najbardziej konserwatywni Polacy, chociaż nie jestem z Polski. Na dodatek mam kaca i kiepski humor. I powiem tak:
    - zlikwidować wszystkie banki i tym podobne
    - zabronić wszelkiej tzw. stymulacji hormonalnej
    - jeżeli człowiek nie jest w stanie mieć własnych dzieci, to widocznie tak musi być. Do dziecka nie ma się "prawa", dziecko to dar.
    Tyle z mojej strony.

  • nunia01 27.05.11, 12:12
    > Do dziecka nie ma się "prawa", dziecko to dar.

    I dlatego wciąż słyszymy o nowych zdarzeniach typu: dziecko w kapuście, każde z innym i na garnuszku państwa. Biedne 'dary' siedzą w domach dziecka z nieuregulowaną sytuacją rodzinną i czekają aż mama wytrzeźwieje i je odwiedzi.

    Powiedz, że nie dopuszczasz leczenia facetowi, który właśnie dowiedział się, że przy okazji operacji niezstępującego jądra wykonanej trzydzieści lat temu dzieci mieć nie będzie, bo Ty uważasz, że dziecko to dar na który widocznie nie zasłużył, bo się lekarzowi skalpel obsunął.

    Proponuje pójść dalej i zlikwidować też banki krwi oraz zdelegalizować przeszczepy, w końcu życie to dar i nie jest powiedziane, że należy się wszystkim.
  • teligo 27.05.11, 12:19
    Nunia no co Ty, weź nawet nie odpowiadaj na taki post.
    Post jest poniżej pewnego poziomu, lepiej nie próbuj na niego zaglądać, bo jeszcze Cię zrówna do siebie i po co to.
    Spróbujmy kontynuować wątek w jego sensownej wersji, bo dość ciekawy się zrobił. Rozpocznie się wymiana zdań na temat tego czy mamy prawo się leczyć czy nie, a po co rozmawiać o oczywistościach.
    Urszuli proponuję, aby dziś też poszła się napić.
  • sofi75 27.05.11, 12:36
    Urszuli proponuję, aby dziś też poszła się napić.

    . nie mozna pic! zycie to dar i trzeba je szanowac!

    smile
  • wieszczka_mroku 27.05.11, 13:01
    sorry że się wtrącam, ale czym "oni" stymulują w przypadku dawstwa komórek jajowych, bo jak rozumiem do procedury IVF bierze się duuużo leków, ale w przypadku samego dawstwa chyba jest to ograniczone tylko do stymulacji jajników, mylę się?
  • urszula.slo 27.05.11, 14:46
    Na dary się nie 'zasługuje' lub 'nie zasługuje'. Właśnie dlatego to jest "dar". smile
    Jeżeli nie jest ci dane mieć dziecka, to to nie znaczy, że na to nie zasługujesz, że jesteś głupia, zła, dziwna, chora czy coś tam. Po prostu nie jest ci dane, i tyle. Tak jak mnie nie jest dane być geniuszem w dziedzinie fizyki czy matematyki, wybitnym sportowcem itd. Trzeba spojrzeć na to w takich kategoriach, wtedy nabiera się dystansu do siebie i swych problemów. Jesteśmy częścią natury, ewolucji, dla której liczy się filogeneza, czyli gatunek jako taki, a poszczególny osobnicy natury nie obchodzą. Wiem, że to marne pocieszenie, ale taka jest prawda.

    Jeżeli tak ci zależy na dziecku, to idź sobie do domu dziecka, o których mówisz, zabierz sierotę do siebie. Będziesz się mogła spełnić jako rodzic. Ale nie, każdy chce urodzić własne dziecko (choćby z cudzej komórki), być w ciąży, czuć się "ciężarnym", zachwycać się sobą, być adorowany i w ogóle ... Mity i tradycja, symbole zawsze biorą górę.

    I nie, nie wolno stawiać znaku równości między bankami komórek i bankami krwi czy jak to ktoś nazwał. Między ratowaniem istniejącego życia za pomocą własnej wiedzy a tworzeniem życia z niczego - jest przepaść. Trudno zauważalna dla niektórych, a jednak jest.

    Co do alkoholu - fizyczna trzeźwość jest pożądana, ale często nie ma ona żadnego związku z trzeźwością duchową, której większości ludziom, opętanych na punkcie "praw" itd., ewidentnie brakuje.

    Pozdrawiam
  • jeza_bell 27.05.11, 14:59
    urszula.slo napisała:

    > Jeżeli nie jest ci dane mieć dziecka,
    Po prostu nie jest ci dane
    > , i tyle.

    Zlikwidujmy zatem szpitale, ba- całą służbę zdrowia.
    Jeżeli nie jest ci dane zdrowie, to:
    > Po prostu nie jest ci dane
    > , i tyle.

    > Jeżeli tak ci zależy na dziecku, to idź sobie do domu dziecka, o których mówisz
    > , zabierz sierotę do siebie.

    No popatrz- takie to oczywiste, a nikt na to wcześniej nie wpadł.

    Dobrze, że przyszłaś i nas oświeciłaś.

    Stokrotne dzięki big_grin

  • urszula.slo 27.05.11, 15:31
    Jeszcze raz powtarzam - miedzy leczeniem czy ratowaniem juz istniejacego zycia i 'tworzeniem' nowego jest wielka roznica.

    Nikogo nie oswiecam, bo pochodze z ciemnogrodu smile
  • nunia01 27.05.11, 16:42
    przekracza progi klinik niepłodności nie wiedząc ile ryzykuje.

    Takie podejście, jak widać w dyskusji, jest powszechne.

    Nie wydaje się Wam to dziwne?

    Nikt nie mówi osobie chcącej oddać szpik - to niebezpieczne, narażasz swoje życie i zdrowie, jesteś zdrowy a ryzyko jest wysokie. Zakładamy, że taka osoba zdaje sobie sprawę z ryzyka i wspieramy ją w ratującej życie decyzji.

    Abstrahując od postu rozpoczynającego dyskusję i od tego czy autorka zdaje sobie czy nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń. Czy jesteśmy gotowe wspierać zdrową, młodą kobietę, posiadającą własne potomstwo i zdające sobie sprawę z zagrożeń w decyzji o przejściu przez stymulację i oddaniu jajeczek potrzebującym? Czy raczej większość krzyknie - po co narażać się na ryzyko?

    A po co na ryzyko narażają się oddający szpik do przeszczepu, czy też nawet oddający krew? I jak duże jest to ryzyko - bliżej mu do wspomnianego szpiku, czy też do oddawania np. płytek krwi?
  • pani_kolka 27.02.17, 12:51
    Ja w zeszłym roku zdecydowałam się zostać dawczynią. Długo się nad tym zastanawiałam, czytałam na ten temat, miałam sporo obaw. Nim podjęłam decyzję skontaktowałam się z kliniką, która znajduje się w moim mieście. Umówiłam się na spotkanie, na którym wszystko dokładnie wyjaśniono, na czym to polega. Nie podjęłam decyzji od razu, chciałam mieć czas na przemyślenie. Gdy się zdecydowałam przeszłam niezbędne specjalistyczne badania oraz cały proces weryfikacji czy mogę taką dawczynią zostać. Cały czas byłam pod stałą kontrolą ginekologa oraz psychologa. Mogłam zadawać pytania jeśli coś mnie niepokoiło. Cieszę się, że zdecydowałam się na taki krok. W moim najbliższym otoczeniu miałam do czynienia z problemem niepłodności. Gdy ja się cieszyłam urokami macierzyństwa moja kuzynka przeżywała katorgę. Wtedy tak naprawdę przeszło mi przez głowę, że to straszne, że niektórzy nie mogą się cieszyć tak jak ja. Oczywiście dostaje się w ramach tego zabiegu rekompensatę pieniążną - jednak dla mnie najważniejsze było to, że mogę komuś podarować coś cennego. Szkoda, ze cały ten proces jest postrzegany jako chęć wzbogacenia się w sensie materialnym. Myślę, że w dużej mierze wynika to z braku informacji i niewiedzy.
  • martini773 06.03.17, 13:11
    A czy orientuje sę Pani w sytuacji, kiedy jestem już po pierwszych badaniach, tzn. krwi, ginekologicznych i rozmowie z psychologiem, to czy na tym etapie mogę zrezygnować ? i czy ponoszę jakies koszty tej tezygnacji?
  • annaiiss 05.04.17, 16:33
    Przeczytaj umowę - zrezygnować pewnie możesz, ale prawdopodobnie musisz zwrócić koszty badań do tej pory (przynajmniej ja tak mam).
  • annaiiss 05.04.17, 16:32
    To widzę, że zdecydowałyśmy się w tym samym czasie - ja jestem po 3 wizycie, ale wciąż zastanawiam się, jak to będzie w praktyce wyglądać. Możesz napisać, jaka klinika (albo chociaż miasto), czy wizyt rzeczywiście było tyle, ile obiecywali na początku że będzie i czy po pobraniu (jeśli miałaś narkozę) naprawdę było wszystko ok i mogłaś iść tego samego dnia do domu?
  • magdalena.kaczmarek1 31.08.17, 15:41
    Czarnykapturek super, że się zdecydowałaś! Na pewno jakaś para teraz dzięki Tobie spełnia swoje marzenia o rodzicielstwie. Podziwiam i pozdrawiam serdecznie!!
  • olka.kam 26.09.17, 14:34
    O czymś takim jak dawstwo komórek jajowych dowiedziałam się dopiero po tym jak dotknęło to moją siostrę. Być może gdyby nie ten fakt w życiu nie wiedziałabym, że to taki duży problem. Moja siostra skorzystała z dawstwa innej kobiety. To historia w dużym skróce, ale gdyby nie pomoc tej kobiety mojego siostrzeńca nie byłoby dziś z nami. Oczywiście gdy się dowiedziałyśmy przekopałyśmy wszystkie fora internetowe. Jak zaczełyśmy czytać te opinie, że dawczyni tak bardzo cierpli, że przechodzi udeki, wcześniejszą menopauzę to się załamałyśmy. Z drugiej strony nic za wszelką cenę. Skoro jakaś kobieta ma tak cierpieć. Siostra skonsultowała te opinie ze swoim lekarzem. Rozwiał większość wątpliwości. Po pierwsze to dawczyni jest pod całkowitą opieką lekarza. Zanim w ogółe do czegokolwiek dojdzie jest poddawana wielu badaniom. Dzieje się tak, że dziewczyny nie przechodzą pozywtynie procedury dawstwa i dziękuje się im. Nic za wszelką cenę. Niedawno sama zostałam dawczynią. Mam dopiero 23 lata i nie planuję jeszcze dzieci, ale chciałam pomóc. Chyba podziękować innej kobiecie, że dała maluszka mojej siostrze. Tak oo po prostu. Pozdrawiam wszystkie dawczynie. Macie ogromne serca <3
  • doma.ka 01.06.18, 15:08
    dokładnie, to jest naprawdę super uczucie smile poza tym, że ma się te jakieś osobiste korzyści to jednak ta świadomość, że może się naprawdę pomóc komuś w tak trudnej kwestii- bezcenne smile
  • mariola.musial 30.10.17, 10:05
    Hej, Dziewczyny. Ja też już po oddaniu! Czuje się supersmile Oddałam w Invicta w Gdańsku. Na poczatku się stresowalam, ale wszsytko przebieglo spokojnie. Mysle, ze po odczekaniu oddam jeszcze razbig_grin Fajnie, że jest nas więcej.
  • ewaka.damn 02.11.17, 14:03
    A ja właśine przechodzę przez proces dawstwa. Zostałam zakwalifikowana. Jestem już po pierwszych badaniach krwi, USG i konsultacji z psychologiem. Jak na razie jestem bardzo zadowolona. Wszystko odbywa się bardzo sprawnie i w bardzo miłej atmosferze. Po wszystkich badaniach poczekam na wyniki i jeśli będzie ok to dostane leki hormonalne. Tego momentu najbardziej się boję, ale lekarze uspokajają. Dam znać jak będzie po wszystkim. Trzymajcie kciuki!
  • aleksandra.olaa 05.02.18, 16:27
    ewaka.damn i jak sytuacja? Moja siostra oddała ostatnio jajeczka w Invikcie w wwa, wszystko przebiegło sprawnie i w przyjaznej atmosferze, ale najpiękniejsza jest świadomość bezinteresownej pomocy. My kobiety musimy się wspierać, dlatego ja też postanowiłam zostać dawczynią,mam nadzieję, że się zakwalifikujęsmile
  • nataliapo91 10.02.18, 18:01
    Ja mysle nad oddaniem w Invicta, ale w Gdansku. Słyszałam pare dobrych opinii wiec mam nadzieje, że tak samo dobry poziom jak w Wawie wink
  • basianozka 12.02.18, 20:19
    aleksandra.olaa , zgadzam sie z twoja siostra, u mnie tez poszlo sprawnie, bylam mega zdziwiona ze a jszcze tacy sympatyczni lekarze, niestety dotychczas nie mialam szczescia, a tu takie miłe zaskoczenie.
  • aleksandra.olaa 21.02.18, 22:47
    nataliapo91 ja jak przeglądam różne to generalnie o invikcie są raczej dobre opinie więc myślę, że miasto tutaj nie ma większego znaczeniasmile basianozka no ja niedługo idę na pierwsza konsultację więc mam nadzieję,ze będzie tak samo jak u was,przez telefon było miło takze jestem dobrej myślismile
  • nataliapo91 28.02.18, 19:59
    Też tak mi się wydaje. Jednak ta sama klinika więc powinni mieć takie same standardy. A kiedy masz pierwszą konsultację?
  • aleksandra.olaa 06.03.18, 13:31
    nataliapo91 za tydzień we wtorek,jak będę po to dam znać jak wrazeniasmile Przyznam szczerze dziewczyny,że dopadł mnie lekki stres
  • nataliapo91 25.03.18, 14:16
    Nie dziwie się w sumie :p niby nic mega strasznego. poza tym co to w porównaniu do wszystkich kobiet, które starają się o dziecko- one dopiero muszą przeżywać mega stres. Ale na twoim miejscu pewnie czułabym się podobnie. Ja zawsze bałam się wszystkich badań, ale teraz się odważyłam bo jednak własne zdrowie+pomoc, warto! Powodzenia, trzymaj się i daj znać koniecznie jak było
  • basianozka 05.03.18, 21:56
    nataliapo21 nie masz sie czego obawiac, poziom invicta w gdansku nie odstaje od wawy. Juz raz bylam dawczynią i ciesze sie ze komus pomoge w walce o ukochanego maluszka.
  • nataliapo91 05.03.18, 22:28
    Dzięki za odpowiedź! A mogłabyś powiedzieć coś więcej odnośnie twoich wrażeń? Jak wyglądał cały proces? Bardzo bym chciała, ale jednak jestem trochę strachliwa odnośnie wszystkich badań :p wolę dokładnie wiedzieć czego się spodziewać
  • aleksandra.olaa 28.03.18, 09:41
    nataliapo91 ja mam za sobą na razie dopiero pierwszą wizytę ale daję słowo, że wszystko przebiega w takiej atmosferze, że nie masz się czego bać. Badań - również, bo przynajmniej będziesz spokojna, że wszystko jest z Tobą w porządku. Masz też opiekę psychologa, który kwalifikuje do programusmile
  • nataliapo91 19.04.18, 20:59
    No co Ty, serio z tym psychologiem? To rzeczywiscie wydaje się, ze bardzo profesjonalnie podchodzą do tematu
  • basianozka 11.04.18, 20:10
    kochana a ty invicta w gdańsku? Serio jest na mega poziomie? Słyszałam opinie że konkretnie dają radę. A jak z opieką lekarzy?
  • basianozka 11.04.18, 20:17
    Natalia, invimed* nie invicta gdzie chcesz? chciałam ponownie, ale nie wiem co wybrać?
  • aleksandra.olaa 24.04.18, 22:48
    basianozka w warszawiesmile serio trzymają poziom,jeśli chodzi o opiekę lekarzy to nie mogę narzekać na brak zainteresowania,jak mam jakieś pytania czy wątpliwości to zawsze są do dyspozycji
  • nataliapo91 28.04.18, 12:21
    aleksandra, szkoda, że Wawa a nie Gdańsk, ale i tak dzięki za pomocną opinię big_grin
  • weronikalewandowska3 02.06.18, 13:11
    aleksandra.olaa czyli w invikcie faktycznie tak jest ze tak zwani "lekarze z powołania"?
  • weronikalewandowska3 02.06.18, 13:14
    zapomniałam o najważniejsze sie spytac. zdradzisz u jakiej pani doktor/pana doktora jesteś? Bo jestem umowiona i ciekawa jestem czy trafie jak Ty smile
  • doma.ka 23.06.18, 19:23
    Weronika, ja byłam u dr Sieg i od siebie mogę baardzo polecic. Mega sympatyczny i kompetentny
  • doma.ka 03.07.18, 18:57
    więc odwołując się do twojego poprzedniego pytania uważam, że jak najbardziej jest to lekarz z powołania. Odpowiedział na wszystkie moje pytania, cały czas w dobrym humorze, wprowadzał miłą atmosferę- a jak wiadomo nie raz lekarze mają z tym problem
  • nataliapo91 07.07.18, 20:05
    Kuzynka mojej przyjaciółki też leczyła się u doktora Sieg z tego co pamiętam. Ma teraz 2letnią córeczkę także to chyba też może służyć za jakiś wyznacznik kompetencji doktora wink
  • dorotanawrodska 03.08.18, 13:13
    Kto z was został dawczynią komórek w Invikcie? Podzielcie się swoim doświadczeniem. Chcę pójść do tej kliniki, ale szukam obiektywnych opinii.
  • izakowalska976 03.08.18, 13:18
    Fajnie, że robisz coś dla innych.Kiedyś też zdecydowałam się i nie żałuję! Jeżeli chcesz się otrzymać jakościową obsługę i niczym się nie martwić to zdecydowanie polecam Inviktę!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.