Dodaj do ulubionych

IN VITRO za którym razem udało się? ?

05.07.11, 12:40
Witajcie. chciałam zapytać doświadczone osoby za którym razem udał im się zabieg in vitro. Czy ciąże udało się donosić? Czy dzieci były zdrowe? Ja podchodzę do in vitro pierwszy raz i chciałam zobaczyć jakie są statystyki. A może in vitro nawet po wielu próbach skończyło się niepowodzeniem .
Obserwuj wątek
      • anusiadanusia Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 16.08.11, 11:01
        ja za pierwszym-i był tylko 1 zarodek.ja juz przed ciążą aczeła żywic sie optymalnie ,co mysle zwiekszyło szansem.
        fragment zalecanen dr Jana Kwasniewskiego
        Niepłodność jest powodowana różnymi przyczynami, ale obecnie, w Europie, najczęściej spotykaną przyczyną niepłodności jest określone, złe odżywianie. Gdy mężczyzna ma prawidłową ilość i jakość plemników, kobieta miesiączkuje i jajeczkuje regularnie, jajowody są drożne, to nie powinno być kłopotów z zajściem w ciążę, jej utrzymaniem i urodzeniem zdrowego dziecka.

        Zapłodnione jajo powinno osiedlić się w błonie śluzowej macicy i powinno dojść do rozwoju embrionalnego. Niestety bywa, że niekorzystne odżywianie i spaczone wytwarzanie hormonów potrzebnych do utrzymania ciąży, właśnie tym niekorzystnym odżywianiem spowodowane, uniemożliwiają często rozwój zapłodnionej komórki jajowej i jest ona wydalana z ustroju.

        Okresowe pogorszenie odżywiania u ludzi o niekorzystnym modelu odżywiania powoduje eksplozję demograficzną. W średniowieczu takim długim okresem pogorszenia odżywiania był post przed Wielkanocą. W poście obowiązywał zakaz stosunków małżeńskich zatem nie powinno być dzieci poczynanych w tym okresie. A było dokładnie odwrotnie. "Więcej dzieci rodzi się w październiku i listopadzie, niż w pozostałych dziesięciu miesiącach roku. Według wstecznego wyliczenia wszystkie zostały poczęte w poście" - pisał Rabelais, autor książki pt. "Gargantua i Pantagruel", w której przemycił sporo ważnych informacji. Przy żywieniu korytkowym warunki do zajścia w ciążę i szanse na urodzenie zdrowego, wartościowego dziecka są najmniejsze. Przyroda sama pilnuje, aby ludzie odżywiający się najgorzej, najbardziej zdegenerowani, mieli utrudnione rozmnażanie się. Żywienie korytkowe było główną przyczyną wymarcia prawie wszystkich rodów magnackich w Polsce. Teraz magnatów w Polsce mamy niewielu, ale tych stosujących korytkowy model żywienia jest więcej, niż kiedykolwiek było w naszej historii. Małżeństwa tylko wówczas powinny podejmować decyzję o poczęciu dziecka, gdy potrafią zapewnić temu dziecku warunki pozwalające na godne i biologicznie zdrowe życie. Tak będzie najlepiej dla dziecka, dla rodziców i dla narodu. Rodzice powinni być wyposażeni w potrzebną wiedzę.

        Małżeństw, które chciały mieć dziecko, które "leczyły się na niepłodność" czasem dziesięć i więcej lat, które straciły przy tym dużo pieniędzy, czasem i zdrowia, spotykałem sporo w swej praktyce lekarskiej.

        Większość z nich zrozumiała moją wiedzę i zastosowała ją w praktyce. Prawie wszystkim urodziło się jedno, a gdy zdecydowali o ponownym poczęciu, to i więcej dzieci przyszło na świat.

        Przy żywieniu optymalnym ludzie, zgodnie z powszechnym, obowiązującym w przyrodzie prawem, które mówi, że niezależnie od ilości potomstwa, w każdym zdrowym gatunku, dojrzałość i zdolność do rozrodu osiąga zwykle tyle osobników, ilu było rodziców, mają średnio po dwoje dzieci na jedno małżeństwo. Tak być powinno także po to, aby dzieci rodziły się wartościowe biologicznie, bez wad wrodzonych, kobiety przechodziły ciążę bez k3opotów, bez zatruć ciążowych, bez licznych szkód, które obecnie u wielu kobiet są powodowane rzekomo ciążą, a właściwe niekorzystnym odżywianiem przed, w czasie i po ciąży. Porody powinny być bezbolesne, łatwe i krótko trwające, jak już jest u kobiet stosujących optymalny model żywienia. Dzieci powinny być karmione jak najdłużej piersią, a mleko matki powinno zawierać jak najmniej białka i węglowodanów, a możliwie dużo tłuszczów, witamin, czy mikroelementów potrzebnych człowiekowi, a nie cielęciu.

        Rodzice optymalni prawie zawsze potrafią zapewnić dziecku, czy dzieciom godne warunki życia, gdyż przeważnie mają wyższe dochody, nie mozolą się na próżno, nie wydają głupio pieniędzy, w tym na wizyty u lekarzy, leki, operacje, a i na jed2eniu potrafią zaoszczędzić sporo.

        Zwykle po przejściu na żywienie optymalne, kobiety zachodzą w ciążę po 3 lub więcej miesiącach, rodzą dzieci zdrowe, bez powikłań ciążowych. Prawie zawsze karmią dziecko piersią tak długo, jak długo ono tego chce. Pani, wraz z mężem, powinna przejść na żywienie optymalne, odczekać kilka miesięcy. Są duże szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka, jeśli nie istnieją inne, typowe przyczyny niemożności zajścia w ciążę.

        pozdrawiam i trzymam kciuki


    • inka-111 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 16.07.11, 16:54
      No to i ja się dopiszę. Mamy z mężem za sobą 4 nieudane próby in vitro, za każdym razem brak mrozaczków, dlatego cała procedura od początku. Poza tym 5 inseminacji. W końcu powiedzieliśmy STOP. Teraz czekamy za adoptowanym maleństwem. Nie żałuje, że próbowaliśmy. Życzę powodzenia.
    • nikoru Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 22.07.11, 11:49
      Nam udało się za piątą próbą.

      Dwie pierwsze (normalna i krio) nieudane.
      Zmiana lekarza.
      Trzecia udana, ale poroniona (w 7-8 tygodniu).
      Czwarta - krio - nieudana.
      Piąta - będą bliźniaki smile

      Jestem w 33tc., mam 36 lat, leczyliśmy się 9 lat. Pierwsze podejście do in-vitro mieliśmy po 5 latach starań, kiedy nic innego nie skutkowało...
      • nikoru Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 22.07.11, 12:00
        > Nam udało się za piątą próbą.
        >
        > Dwie pierwsze (normalna i krio) nieudane.
        > Zmiana lekarza.
        > Trzecia udana, ale poroniona (w 7-8 tygodniu).
        > Czwarta - krio - nieudana.
        > Piąta - będą bliźniaki smile

        Ależ się pomyliłam w liczeniu, wstyd! Nam udało się za szóstą próbą. Zapomniałam, że u drugiego lekarza miałam dwa poronienia i dwa kriotransfery.
          • nikoru Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 24.07.11, 10:29
            wypalona_zarowka napisała:

            > co u Was było/jest problemem?
            > i jak to się stało że się udało?

            Do tej pory nie wiemy, co było przyczyną naszych problemów. Pewnie moja głowa.
            Co się zmieniło? Kiedy zmieniłam lekarza - nowy - kiedy popatrzył na wcześniejszą procedurę, stwierdził, że można to zrobić lepiej. Dał ciut inne leki. I rzeczywiście zaciążyłam, tyle, że poroniłam. Ale to był sygnał, że jesteśmy na dobrej drodze. Kontynuowaliśmy więc leczenie.
            I jeszcze jedno, tylko się nie śmiejcie... Dwa miesiące przed ostatnią procedurą zaadaptowaliśmy kotka. Może to banalne, ale wydaje nam się, że to też mogło mieć jakieś znaczenie, głównie psychologiczne...
            • zuzka.82 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 17.08.11, 20:52
              anusiadanusia, nie przesadzasz trochę z tym optymalnym żywieniem? Na pewno warto to wdrożyć, ale aż tak nie wierzyłabym w jego moc. Nie masz przecież pewności, że udało Ci się właśnie dlatego. Zresztą ja od 2 miesięcy żywię się bardzo optymalnie - współpracuję na stałe z dietetykiem, ale jakoś w ciążę od tego nie zachodzę... wink
              • wypalona_zarowka Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 17.08.11, 20:56
                Zuza -trzymam kciuki żeby odżywianie pomogło big_grin
                ja nie umiem się za bardzo zdrowo odżywiać!!
                tym bardziej że ile można walczyć? ile można się starać ( i jadać tylko zdrowo)...skoro to też zawodzi?
                żyje normalnie... póki co mam jeszcze odrobinę nadziei...
                nie wiem co będzie jeśli jej zabraknie...
                • zuzka.82 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 17.08.11, 21:13
                  Ja przeszłam na dietę głównie po to, żeby schudnąć przed ewentualną ciążą (żeby w ciąży nie wyglądać jak słonica wink), ale przynajmniej mam 2w1: zdrowe odżywianie i chudnięcie. wink Jednak myślę, że gdyby złe odżywianie samo w sobie powodowało problemy z zajściem w ciążę, to nasz gatunek wyginąłby za dwa pokolenia... wink
                  Żarówko, nadzieja tak do końca chyba nigdy nie wygasa - nawet jeśli tego chcesz, bo masz już dość ciągłego łudzenia się. Ja próbowałam, ale i tak każdy dzień spóźnionej miesiączki powodował, że liczyłam ewentualną datę porodu... uncertain choć patrząc racjonalnie, w naszym przypadku naturalna ciąża jest po prostu niemożliwa
              • anusiadanusia Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 18.08.11, 11:04
                ja kiedys też nie mogłam uwierzyc w to żywienie, przekonałam sie ,kiedy siostra po długim leczeniu farmakologicznym nie dajacym żadnej poprawy(gosciec przewlekły postepujacy),zmieniła własnie żywienie na optymalne i wyzdrowiała. szwagier który był dosc "dużym"facetem ,bardzo zeszczuplał, że nawet w pierwszej chwili go nie poznałam.
                tesciowej która jest cukrzykiem unormował sie poziom cukru,rozpusciły kamienie w woreczku,watroba która była powiekszona i stłuszczona wróciła do prawidłowego stanu(w ciag 3 miesiecy,usg przed rozpoczeciem i po 3 m-cach) .mojemu mężowi nadcisnienie ustapiło w ciagu 3 dni. ja w ciazy nie brałam żadnych witamin,nie miałam i nie mam problemów z zebami,córke karmiłam 3 lata piersią. żywienie jest proste i tanie ,dlatego ciezko niektórym uwierzyc że zmiana tylko jedzenia,przynosi tyle korzysci. (wszystkie wyniki mam ok)

                pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki żeby sie udało
                  • anusiadanusia Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 18.08.11, 12:30
                    nie ,nie żartuje. wiem z własnego doswiadczenia i z wizyt u mojego dr ginekologa jak powszechny jest to problem(zajscie w ciąże),na oddziale kliniki Bytomiu w brakuje miejsc dla pacjentek po laparoskopii i do in vitro.
                    zastanów sie co jadły nasze babcie?czy jadły te wszystkie jogurty,serki.?jogurty które pojawiły sie ok 30 lat temu ,jak ja byłam dzieckiem ,miały okres ważnosci 3 dni,produkowane obecnie ok miesiaca,twarozki w kubeczkach nawet 80 dni trwałosci,danonki dla dzieci miesiac po terminie waznosci nie plesnieja.mamy taki "dobrobyt"a jestesmy narodem coraz bardziej schorowanym. żywienie optymalne jest proste,jemy jaja(z jaja powstaje kurczak),mieso ,masło czyli produkty jak najmniej przetworzone.gdybym nie wiedziała że to żywienie porawia zdrowie i umysł,to nie żywiłabym w ten sposób dziecka.

                    oto fragment z listu do dr kwasniewskiego

                    Jesteśmy z mężem przeszło 10 lat po ślubie i mimo wieloletnich starań nie doczekaliśmy się potomstwa. Przeszliśmy wszystkie możliwe badania, zwiedziliśmy wiele klinik w całym kraju, bez skutku. Jesteśmy wykończeni psychicznie i finansowo. Nie widzimy sensu dalszego życia. Brak dziecka jest dla nas najgorszym wyrokiem. Czy gdybyśmy przeszli na żywienie optymalne, które jest tak skuteczne w wielu chorobach, będziemy mieli szanse na dziecko?

                    Kazimiera P.

                    Niepłodność jest powodowana różnymi przyczynami, ale obecnie, w Europie, najczęściej spotykaną przyczyną niepłodności jest określone, złe odżywianie. Gdy mężczyzna ma prawidłową ilość i jakość plemników, kobieta miesiączkuje i jajeczkuje regularnie, jajowody są drożne, to nie powinno być kłopotów z zajściem w ciążę, jej utrzymaniem i urodzeniem zdrowego dziecka.

                    Zapłodnione jajo powinno osiedlić się w błonie śluzowej macicy i powinno dojść do rozwoju embrionalnego. Niestety bywa, że niekorzystne odżywianie i spaczone wytwarzanie hormonów potrzebnych do utrzymania ciąży, właśnie tym niekorzystnym odżywianiem spowodowane, uniemożliwiają często rozwój zapłodnionej komórki jajowej i jest ona wydalana z ustroju.

                    Okresowe pogorszenie odżywiania u ludzi o niekorzystnym modelu odżywiania powoduje eksplozję demograficzną. W średniowieczu takim długim okresem pogorszenia odżywiania był post przed Wielkanocą. W poście obowiązywał zakaz stosunków małżeńskich zatem nie powinno być dzieci poczynanych w tym okresie. A było dokładnie odwrotnie. "Więcej dzieci rodzi się w październiku i listopadzie, niż w pozostałych dziesięciu miesiącach roku. Według wstecznego wyliczenia wszystkie zostały poczęte w poście" - pisał Rabelais, autor książki pt. "Gargantua i Pantagruel", w której przemycił sporo ważnych informacji. Przy żywieniu korytkowym warunki do zajścia w ciążę i szanse na urodzenie zdrowego, wartościowego dziecka są najmniejsze. Przyroda sama pilnuje, aby ludzie odżywiający się najgorzej, najbardziej zdegenerowani, mieli utrudnione rozmnażanie się. Żywienie korytkowe było główną przyczyną wymarcia prawie wszystkich rodów magnackich w Polsce. Teraz magnatów w Polsce mamy niewielu, ale tych stosujących korytkowy model żywienia jest więcej, niż kiedykolwiek było w naszej historii. Małżeństwa tylko wówczas powinny podejmować decyzję o poczęciu dziecka, gdy potrafią zapewnić temu dziecku warunki pozwalające na godne i biologicznie zdrowe życie. Tak będzie najlepiej dla dziecka, dla rodziców i dla narodu. Rodzice powinni być wyposażeni w potrzebną wiedzę.

                    Małżeństw, które chciały mieć dziecko, które "leczyły się na niepłodność" czasem dziesięć i więcej lat, które straciły przy tym dużo pieniędzy, czasem i zdrowia, spotykałem sporo w swej praktyce lekarskiej.

                    Większość z nich zrozumiała moją wiedzę i zastosowała ją w praktyce. Prawie wszystkim urodziło się jedno, a gdy zdecydowali o ponownym poczęciu, to i więcej dzieci przyszło na świat.

                    Przy żywieniu optymalnym ludzie, zgodnie z powszechnym, obowiązującym w przyrodzie prawem, które mówi, że niezależnie od ilości potomstwa, w każdym zdrowym gatunku, dojrzałość i zdolność do rozrodu osiąga zwykle tyle osobników, ilu było rodziców, mają średnio po dwoje dzieci na jedno małżeństwo. Tak być powinno także po to, aby dzieci rodziły się wartościowe biologicznie, bez wad wrodzonych, kobiety przechodziły ciążę bez k3opotów, bez zatruć ciążowych, bez licznych szkód, które obecnie u wielu kobiet są powodowane rzekomo ciążą, a właściwe niekorzystnym odżywianiem przed, w czasie i po ciąży. Porody powinny być bezbolesne, łatwe i krótko trwające, jak już jest u kobiet stosujących optymalny model żywienia. Dzieci powinny być karmione jak najdłużej piersią, a mleko matki powinno zawierać jak najmniej białka i węglowodanów, a możliwie dużo tłuszczów, witamin, czy mikroelementów potrzebnych człowiekowi, a nie cielęciu.

                    Rodzice optymalni prawie zawsze potrafią zapewnić dziecku, czy dzieciom godne warunki życia, gdyż przeważnie mają wyższe dochody, nie mozolą się na próżno, nie wydają głupio pieniędzy, w tym na wizyty u lekarzy, leki, operacje, a i na jed2eniu potrafią zaoszczędzić sporo.

                    Zwykle po przejściu na żywienie optymalne, kobiety zachodzą w ciążę po 3 lub więcej miesiącach, rodzą dzieci zdrowe, bez powikłań ciążowych. Prawie zawsze karmią dziecko piersią tak długo, jak długo ono tego chce. Pani, wraz z mężem, powinna przejść na żywienie optymalne, odczekać kilka miesięcy. Są duże szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka, jeśli nie istnieją inne, typowe przyczyny niemożności zajścia w ciążę.

                    **********

                    Artykuł drukowany był w DZIENNIKU ZACHODNIM na Śląsku.

                    • julia56 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 18.08.11, 15:01
                      Pytałam o to, czy trzylatka (tkę) przystawiałaś do piersi. Sama mam w domu trzyletnie dziecko i napawa mnie to, delikatnie rzecz ujmując, wstrętem.
                      Nawet WHO nie rekomenduje karmienia przedszkolaków.....
                      I nie stawiaj na przeciwnej szali danonków. Jestem wegetarianką, żywiącą się mega rozsądnie i zdrowo. I tak też odżywiam własne dziecko.
                      ------------------------------
                      freedo-mania.blogspot.com/
                      • anusiadanusia Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 18.08.11, 15:27
                        karmienie jest czyms naturalnym ,wiec mi nie przeszkadzało. nie mam zamiaru przekonywac na siłe nikogo do żo. kazdy robi to co uważa za słuszne,tak było,jest i zawsze bedzie. a danonki naprawde przechowane lodówce miesiac po terminie nie plesnieją,moj pediatra mówi ze jesli one zawieraja wszystkie białka mleka,to nie moga miec długiego terminu waznosci. pozdrawiam serdecznie
                        • zuzka.82 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 23.08.11, 19:25
                          adanusia, powiem wprost - u mojego męża w nasieniu nie ma plemników (ZERO!). To powikłanie po operacji w okresie dojrzewania. Myślisz, że optymalne żywienie na to pomoże? uncertain

                          PS. Nie wklejaj już artykułów. Można przecież zamieścić link- jak ktoś będzie zainteresowany, to sam sobie przeczyta.
                              • anusiadanusia Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 24.08.11, 13:14
                                ja zaczełam przed ciążą(w celu zwiekszenia szans na zagnieżdzenie sie podanego zarodka). w ciaży diety nie zmieniłam,wyniki miałam rewelacyjne,a nie łykałam żadnych witamin. córka do 3 lat ssała piers-innego mleka nie znała,zamiast soków wolała wode,a kaszek nigdy nie chciała i tak jest do dzisiaj.jest zdrową madrą dziewczynką,wie co może jesc a czego nie lub niewiele.żywieni prawidłowowo stosowne nikomu nie szkodzi.ważne aby przed rozpoczeciem przeczytac książke. można odwiedzic lekarza optymalnego. jesli chciałabyc to przesle linki do ciekawych stron.

                                pozdrawiam
    • kaczucha31 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 22.07.11, 13:34
      U nas drugie ivf udane, mamy zdrowego synka, urodził się w terminie. Miałam podane 3 zarodki. Przy pierwszej próbie podano 2 zarodki i nie udało się, mrozaczki z pierwszego podejścia nie przeżyły rozmrożenia.
      Nie wiem, co pomogło w sukcesie, pewnie to, że podano mi 3 zarodki i była większa szansa, że choć jeden będzie silny i zdrowy na tyle, by się zagnieździć. Poza tym hodowałam endo dietą przed transferem i w ogóle stosowałam dietę płodnościową, obijałam się i leniłam, nie stresowałam i spędzałam wolny czas na tym, co mi sprawia przyjemność i wprawia w dobry humor. Dużo śmiechu i uśmiechu wskazane smile Cudu to nie sprawiło ale może choć trochę pomogło.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/5b09j44jduckfkyy.png
      • asia-81 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 22.07.11, 14:33
        Nam się udał 3 pełny program a ogólnie razem z crio to był 8smy chyba transfer.
        Mamy synka. Teraz staramy się o rodzeństwo. Mamy za sobą 2 criotransfery i 1 pełen program zakończony niepowodzeniem. Czyli w sumie mam za sobą 11 transferów. Za 2 tygodnie biorę pierwszą dipherelinę i szykuję się z nowymi nadziejami do kolejnego - mojego 5 już programu ivf.
        Ja na własnej skórze przeżyłam to, że jak tylko zdrowie i finanse pozwalają należy próbować, bo to na prawdę się udaje. Także dziewczyny zbierajcie siły i walczcie!!!
    • alatoja Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 02.08.11, 20:35
      3 programy - z tego 2 w novum (4 transfery i porazka na calej linii), 1 w program w Invimedzie (udalo sie przy 1 transferze). U mnie bylo wysokie FSH i AMH nie najlepsze, moze dlatego udal sie dopiero 5 transfer, wczesniej nic. Ale napewno zadziala tez zmiana kliniki, z perspektywy czasu mam wrazenie (podkreslam, ze to tylko moja opinia), ze Novum nie ma pomyslu i nie potrafi sobie radzic z trudniejszymi przypadkami. Najwazniejsze to sie nie poddawac. Pozdrawiam i zycze powodzenia wszystkim starajacym sie.
    • nunia01 Re: IN VITRO za którym razem udało się? ? 15.01.19, 00:27
      Za 15. Córka urodziła się w 36 tygodniu. Zdrowa. Ciąża bez problemów, z dokładnością do cukrzycy ciążowej.
      2 stymulacje z krótkim protokołem na Starynkiewicza - bez spektakularnych rezultatów (1 - 2 komórki).
      Następnie 13 prób na cyklu naturalnym, ze względu na słabą odpowiedź na stymulację. Za 13 razem się udało. Pobrano jedną niedojrzałą komórkę, zarodek rozwijał się z opóźnieniem, test z moczu wyszedł negatywny, a jednak ciąża była. Córka miała dwu-naczyniową pępowinę - robiliśmy więc szereg badań. Poza tym ciąża bez komplikacji, co w moim przypadku wszystkich dziwiło (ale o tym za chwilę). Poród cc trochę za wcześnie ze względu na problemy z tętnem. Córka urodziła się mała i zaliczyłyśmy jeszcze problemy z karmieniem piersią. Obecnie córa ma 3,5 roku. Wzrostem powyżej 97 centylasmile
      Dla pełni obrazu: jestem po nowotworze jajnika (o granicznej złośliwości), z kawałkiem jednego, po 3 poważnych operacjach brzusznych. Zastosowano u mnie niestandardowe (na tamtą chwilę) leczenie - operację oszczędzającą i bez chemioterapii. Do kompletu mam hashimoto, insuliniooporność i początki endometriozy. Urodziłam w wieku 39 lat.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka