Cześć,
najpierw zrobiłam porządek z endometriozą a później iui. Udało się za pierwszym razem i mam córkę, która ma prawie 2 lata. Teraz szykuję się do kolejnej wizyty w szpitalu i znowu iui i zobaczymy. Taki los

(.
Dziewczyny maja rację, każda z nas musi znaleźć w sobie siłę do tej nierównej walki i jak czołg przez to przejść.
Ja nie zapomnę tego do końca życia, kiedy 04.03.2008r. dowiedziałam się, że z takimi wynikami m. i moimi to nie mamy szansy na dziecko a 10.03. tego samego roku zmarł mój tata.
Świat zawalił się dla mnie 2 razy w ciągu tygodnia... Jakoś to wszystko pozbieraliśmy do kupy, ale był ciężko, mega ciężko... Szpitale, poronienie, hormony, zastrzyki a do tego normalne życie, dom, rodzina, praca zawodowa, codzienne problemy...
Powodzenia, podobno każdy dostaje tylko tyle ile jest w stanie znieść. Nie wiem czy w to wierzę, ale może to będzie jakimś pocieszeniem.
3mam kciuki