Kto podchodzi do In Vitro w listopadzie???? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Dziewczyny, a pomóżcie mi proszę w interpretacji wyniku estradiolu. Dziś w 8dc mam go niecałe 1450 pmol/l. Doktor mówi, że poziom jest troszkę niski przy ok. 13 - 14 pęcherzykach, ale nie ma się czym martwić. Ale zaplanowaną na przyszły wtorek punkcję przesuwa na czwartek... To jest się czym martwić, czy nie?
      • Zależy jakiej wielkości pęcherzyki...ale chyba nie jest źle...zauważyłam u siebie taką prawidłowość że co 2 dni estradiol zwiększał się o dwa razy tyle- jak miałam 400 to za dwa dni było ok 900 ..u mnie na takim poziomie zakończono stymulację miałam 5 dojrzałych komórek z tego wszystkie się zapłodniły 2 mi podano i niestety żaden nie dotrwał do blastocysty sad sad
        (w sumie było 9 pęcherzyków z tym że 4 były -16 mm czyli niedojrzałe, reszta 19-20mm i w nich były komórki)
        A jesteś w programie MZ?
        • boskajola co z Tobą ? dziś mój 6 dpt zero objawów i przeczuć że się mogło udać ...czyli jak zwykle ...ech
        • endopech: i co z tymi 2 podanymi zarodkami? Czekasz na testowanie?
          Pytam, bo cały czas się zastanawiam nad momentem transferowania zarodków. Na innym forum była dziewczyna, bardzo głęboko siedząca w temacie, która uczestniczyła w konsultacjach z najbardziej wiodącymi klinikami zajmującymi się niepłodnością w Stanach i w Niemczech i generalnie twierdziła i przytaczała wyniki badań nad konkretnymi przypadkami, że podawanie zarodków w 3 dniu jest błędem. Wcześniej uważano, że lepiej podać zarodki szybciej, bo najlepiej rozwinie się on (jeśli w ogóle) to w łonie matki, natomiast analiza zapłodnień in vitro z ostatnich lat dowodzi, że jedynie zarodki, które dotrwały do stadium blastocysty (najczęściej ok. 5 dnia, czasem - choć rzadko 6-7) mają szansę na to, żeby rozwinęła się z nich ciąża. Podobno do 3-go dnia zapłodniona komórka rozwija się niejako z rozbiegu, a dopiero po trzecim dniu wiadomo czy jest w stanie przetrwać. Najczęściej komórki nie dożywają do stadium blastocysty z uwagi na defekty genetyczne. Podanie komórki w 3 dniu to często dawanie tylko złudnej nadziei, że coś z tego będzie, podczas gdy komórka wadliwa i tak się nie zagnieździ, albo później się poroni.. Oczywiście idealnie byłoby gdyby przed transferem poddać wszystkie komórki badaniom genetycznym (niestety nawet jeśli po stymulacji wyhoduje się kilkanaście komórek, które się zapłodnią, to wśród nich może nie być nawet żadnej prawidłowej genetycznie komórki, bądź np. 1 i wtedy to loteria czy akurat ta zostanie podana) - niestety to cholernie drogie (kolejne kilka ładnych tysiaków). Wg badań podawanych przez tą koleżankę z innego forum podanie przebadanego genetycznie prawidłowego zarodka w fazie blastocysty daje ok. 80% szans na ciążę, a to już bardzo dużo..
          Ja mam jutro punkcję i jeśli jakieś komórki się zapłodnią zamierzam czekać z nimi do fazy blastocysty (lekarz wyraził zgodę), czyli jakieś 5 dni do transferu - nawet gdyby miało to oznaczać, że żadna nie dotrwa do tego dnia i do transferu nie dojdzie.
          • mi podano z 2 doby pewnie dlatego że wcześniej w innej klinice miałam 3 transfery (1ivf) w sumie z 5 blastocyst (4AA,4BB) -cb , 4BB,C i 4AA -z 6 doby i nic sad sad , a teraz 5ax2 i czekam na test (nie dotrwały do mrożenia komórki 5a,4a,2a podział z 2 doby ech sad sad ) no ale może statystycznie podali tą właściwą... i tak nigdy się nie dowiemy czy te które nie rozwinęły się w laboratorium rozwinęłyby się w macicy i odwrotnie ....jakby iść za tokiem myślenia że te które nie dotrwały do blastocysty miały wady gen to mam duże sznse że te 2 co podali są dobre a myślę że i tak to jest loteria i trzeba nie tylko zgrać jakość zarodków ale i warunki implantacji
            • Adakarola meeeeeeeeeega gratuluję!!!!!! Bardzo cieszę się z sukcesu.... No a po cichu trochę zazdraszczam
              • Ja też dziś testowałam. O,75, 11 dpt. Na dziś żyć mi się nie chce ;-((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                • Tak mi przykro...prawie wszystkie nas spotkał taki wynik....miejmy nadzieje,ze nastepnym bedzie tym cudem....
                  • Dziewczyny, może to co napiszę będzie mało popularne ale.. za pierwszym razem myślałam, byłam prawie pewna, że musi się udać, w końcu nie stwierdzono u mnie żadnych problemów więc czemu miałoby się nie udać. No i się nie udało. Za drugim razem podeszłam do tego na spokojnie. Lekarze zrobili co mogli, ja też (po transferze przez 3 dni nic prawie nie robiłam, polegiwałam i odpoczywałam) więc nie zostało mi nic innego jak się o to modlić i czekać. I się modliłam. Wiem, że to kontrowersyjny temat ale uznałam, że teraz wszystko w rękach Boga. Teraz pewnie wychodzę na jakąś nawiedzonego "mochera" ale uważam, że są rzeczy od nas niezależne. I nie możemy się obwiniać czy uważać za "gorszę" bo nam się nie udawało. Trzeba wierzyć i się modlić. I się nie poddawać dopóki starczy sił.
                    • Tez sie modle...
                      • Sylunia ocieram Twoje lezki sad

                        Lili ja modlę się od zawsze. Tym razem, w oczekiwaniu na cud też się modliłam ale chyba tym razem Bóg wystawił mnie na próbę... Wierzę że następnym razem pozwoli mi być szczęśliwa
                        • plar, gatewa przytulam, wiem jak Wam ciężko.

                          adakarola gratuluje i trzymam za serduszko.

                          lilli80 jest pewna prawidłowość. Pary z niepłodnością idiopatyczną bardzo szybko zaciążają przy ivf. Nie pamietam gdzie przeglądałam wyniki badan, ale tam pary z niepłodnoscia idiop. zaciążały max w 2 programie. Oczywiscie sa wyjatki, ale statystycznie w tych badaniach tak podawali średnią programów. Jeśli ktoś ma poważniejsze problemy, to szanse sa naprawde małe i czasem trzeba kilku prgramów, zeby trafic dobre komórki/plemniki, żeby zarodek sie zagnieździł. A jak ktoś ma endometrioze, taką jak ja to lekrze nawet szans na powodzenie nie chcą okreslać. Ja teraz tez bylam spokojna i co z tego... Mój drugi program to porażka. Spokój spokoje, a jak ma sie udac to i tak sie uda wink
                        • Lili, Gatewa, zgadzam się z wami i też wierzę mocno że Bóg ma dla nas przygotowany scenariusz życia i trzeba go przyjąć z pokorą, chociaż momentami jest to bardzo ciężkie. Ale wierzę też w karmę dziewczyny i to, że dobre rzeczy wracają do dobrych ludzi, a dobre uczynki, starania, uczciwość zostanie prędzej czy później wynagrodzona.
                • sylunia, bardzo mi przykro sad
                  • adakarola gratulacje smile ja jeszcze do tej pory nie wierze jutro powtarzam bete oby pięknie przyrosła smile
                  • sylunia trzymaj sie jakoś sad((
                    • Po pierwsze gratulacje dla tych, ktorym w koncu sie udalo.
                      A do tych co sie nie udalo... wiem jak to boli i ile lez przy tym plynie i bezsilnosc sie pojawia. Jestem z wami i jest mi rownie smutno jak wam sad
                      Co do kriotransferu. Ja we wrzesniu tez podchodzilam do krio i tez sie nie udalo... lekarka prz2konala mnie z3by cykl przed ostatnim krio zrobic biopsje endometrium. Koszt 400zl, 2 minuty roboty, srednio przyjemne ale baaardzo skuteczne. Delikatnie mowiac szarpia endometrium zeby w kolejnym cyklu lepiej zarodki sie zagniezdzaly. Jak widac u mnie poskutkowalo, mimo ze teraz mialam podane slabsze zarodki (8a, 6b, 5b). We wrzesniu oodali mi 8a i 8b. Polecam wam ta biopsje dziewczyny. Wiem ze teraz wam ciezko, ale za kilka dni znowu bedziecie miec sile walczyc dalej. Trzymam mocno za was kciuki!

                      Co do mnie, to czuje sie dobrze. Zero objawow. We wtorek usg i troche sie boje zeby wszystko bylo ok. Tak to juz jest...baby caly czas sie zamartwiaja wink
                      Pozdrawiam was wszystkie.
                      --
                      www.suwaczki.com/tickers/km5szbmho6fif1yx.png
                      • Przyszła mamuska, dzięki za info. Powiedz jeszcze, czy w programie niż ( oczywiście za odpłatnością) jest to mozliwe?
                        • Nie wiem dokladnie, ale wg mnie nie powinno byc z tym problemu. Robi sie to okolo 7-10dni po owu cykl przed transferem. Jak to powiedziala moja pani dr "srednio przyjemne ale bardzo skuteczne". Faktycznie wprowadzanie cewnika w tych dniach srednio przyjemne, ale trwa to gora 2 minuty i jest zupelnie do przezycia. Mialam tez kiedys przeswietlenie jajowodow i tego bym juz nigdy nie zrobila bez znieczulenia. A dziecko urodzilam bez znieczulenia i traumy wink
                          --
                          www.suwaczki.com/tickers/km5szbmho6fif1yx.png
                      • Przyszła mamuska, daj znać jak było na usg!
                • Strasznie mi przykro Sylwunia, miałam się dzisiaj dopytywac, jak u ciebie... sad. Trzymaj się!
            • Endopech, u mnie dzis 6dpt, objawow zadnych nie mam i sie nie doszukuję... Jedeynie mega spuchniety brzuch, konskie dawki progesteronu robią swoje smile na bete chyba pojde w czwartek. Dzis mialam piekny sen, spacerowałam sobie z moim synkiem smilesmilesmile No ale wracajac do realiow, nie dzownilam do kliniki i nie pytalam o pozostale zarodki, nie chce sie nakręcać, jak sie okaże, ze zaden z nich nie przetrwał....dowiem się na wizycie. A Ty sie nie martw, moze podali Ci ten naj, naj, naj i wszystko będzie dobrze. Kiedy testujesz?
              Adakarola - gratulacje ogromne!
              • Boska jola, dobrze pamiętam, że jesteś w Invimedzie u Dworniaka? Ściskam mocno kciuki, żeby Tobie również pomógł, bo z tego co widzę, dosyć dobrze mu idzie smile. Wczoraj podczas wizyty (wczoraj przed wynikami bety zrobił mi usg w związku z moimi dolegliwościami i już wtedy potwierdził na 99% ciążę wink ) zaproponował mi prowadzenie ciąży w jego prywatnym gabinecie (?!?!?!), a jego kalendarz pękał w szwach!!! To chyba dobrze świadczy o jego skuteczności smile.
                • adakarola, to chyba standard że lekarze z invimedu proponują prowadzenie ciąży w prywatnych gabinetach. Zamierzasz skorzystać? Dobrze pamiętam, że Ty już masz dziecko? Czy coś mi się pomyliło...
                  • Nie, nie mam dzieci, to moja pierwsza ciąża. Powiem szczerze, że trochę mnie wcięło, nie wiedziałam, co powiedzieć. Trochę to było nieprofesjonalne, bo nawet nie zaproponował alternatywy w postaci wizyty w Invimedzie, tylko od razu pach - swój gabinet. Na pierwsze usg może i pójdę, ale docelowo nie będzie prowadził mojej ciąży, bo niestety jest zbyt arogancki i wyniosły. Boję się go o cokolwiek zapytać, a jeśli już to zrobię to odpowiada zdawkowo. A ja mam na tym etapie mnóstwo pytań!!!
                    Jeśli któraś z was mieszka w Warszawie polecam najlepszego ginekologa na świecie, sprawdzonego przeze mnie i tysiące innych pacjentem - dr Czempińskiego. Przyjmuje na Wilanowie, 2 ulice od naszego domu. Jest cudownym człowiekiem i wymarzonym lekarzem prowadzącym ciąże. Wizyta u niego to przyjemność.

                    lili.80 napisała:

                    > adakarola, to chyba standard że lekarze z invimedu proponują prowadzenie ciąży
                    > w prywatnych gabinetach. Zamierzasz skorzystać? Dobrze pamiętam, że Ty już masz
                    > dziecko? Czy coś mi się pomyliło...
                    • adakarola tak samo zareagowałam, pózniej jak się dopytałam okazało się że wizyta kosztuje.. 250zł plus usg (zakładam, że ze 150). I też postanowiłam się zapisać na jedną wizytę i szukać lekarza prowadzącego. Póki co mam dwie Panie Doktor z polecenia ale chętnie też dowiem się czegoś o twoim lekarzu, możesz mi coś więcej napisać? Może priv jeśli tutaj nie wszyscy chcą czytać o tym czytać. Zapisałam się też do Babca Medica bo mam tam abonament a podobno są tam też dobrzy specjaliści. Przyznam Ci się że jestem trochę jak dziecko we mgle jeśli chodzi o te sprawy smile
                      • Lili, dzięki za wczorajsze słowa które napisałaś. Bardzo to mądre i pocieszające. ;-*
                        Dziękuję wszystkim dziewczynom za wsparcie. Będę tu zaglądać, ale trochę muszę teraz odpocząć od tego tematu. Trzymajcie się dziewczynki.
                        • sylunia trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki i wiem, że się uda, jeśli teraz się nie udało to widać tak miało być. Ja naprawdę wierzę w to, że wszystko jest nam gdzieś zapisane, ale to nie upoważnia nas do tego, żeby nic nie robić smile Masz mrozaczki? Kiedy będziesz próbowała po raz kolejny?
                          • Dziękuje Lili. Napisze do profesora i zobaczymy ci on powie. Mamy jeszcze 4 mrozaczki i to dodaje mi silSIL do dalszej walki. Poczekam pewnie trochę. Nie wiem po jakim czasie się przystępuje do kolejnego transferu. Ale dla mnie to lepiej. Potrzebuje odpoczynku. Zwlaszcza psychicznego...powiedz mi- jak to wygląda przy transferze z mrozaczkami..czy się jakoś monitoruje ten naturalny cykl? Czy bierzemy jakies leki ?
                            • sylunia to chyba zależy od lekarza, ja miałam crio na cyklu stymulowanym, nie chciałam ryzykować że nie wyjdzie smile tym bardziej, że w przeszłości zdarzały mi się cykle bezowulacyjne. Brałam clo przez 5 dni na wzrost pęcherzyków, potem choragon na pęknięcie i transfer. Ja z kolei chciałam jak najszybciej podejść do crio po nie udanym transferze. Miałam tylko 2 mrozaczki i obydwa miałam podane. Został ze mną jeden smile Ty masz jeszcze 4 smile Nie wiem po ile zarodków bierzesz ale jak idziesz z rządowego to chyba po jednym.. pomyśl sobie sylunia że masz jeszcze 4 szanse i na tym się skup. Nie ma co rozpamiętywać tylko zebrać siły i do walki smile
                • Adakarola, tak ivf mialam u Dworniaka z programu. No prosze, z ta wizyta w prywatnym gabinecie, chyba tam w niedziele o 20stej przymuje wink oj, tak bardzo bym chciala, zeby sie udalo, dzis brzuch bardzo boli, zupelnie jak na@, ale sie nie nakrecam. Ty mialas jeden zarodek podany? O u Was jest przyczyna.?
              • ja jestem jeden dzień prze tobą Boska bo dziś mój 7dpt...chyba skusze się na środę ...też nie mam objawów ...jedynie jem ja świnia smile i brzuch mam jak balonik a przy mojej drobnej figurze to mój się śmieje żeto już 6 miesiąc chyba obydwoje chcemy wierzyć że kiedyś to nastąpi smile
          • 1astrea podaj nazwe forum chętnie poczytam innych wpisów może czegoś się nowego dowiem. A powiem Ci że ja mam 6 dniowe blastocysty i za pierwszym razem udało mi się (były zamrożone) następnie miałam w tym roku podejścia już 2 ni porażka teraz mam ostatnią szanse... i tak sobie myśle na podstawie swojej wiedzy że rokuje dobrze i że ja zaaragowałam na leki wspaniale endometrium wręcz idealne po transferze spokojne sielskie życie zero obowiązków i nic...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.