Dodaj do ulubionych

Prof.Tchórzewski

18.10.04, 10:24
Kilka razy na forum przewijał się wątek prof.Tchórzewskiego.
Byłam u niego leczona dexamethasonem z powodu wysokiego poziomu przeciwciał
antyplemnikowych ( norma przekroczona 6-krotnie ).Żadnych innych u mnie nie
wykryto.
Po zakończeniu tej kuracji zaaplikował mi ku mojemu zdziwieniu serię
zastrzyków TFX,dziwne,ponieważ te zastrzyki podnoszą odporność!!??
Następnie 3 zabiegi alloimmunizacji,zakończone w maju b.roku.
Profesor obiecywał,że w 80% jego pacjentki w ciągu 12 miesięcy po zakończeniu
leczenia zachdzą w ciążę,a tu nadal nic.
Co gorsza,nigy nie maiałam zaburzeń hormonalnych (miałam wykonaną serię badań)
Od czasu alloimmunizacji owulacja występuję tylko przy stymulacji klomifenem.
Bez niego nie.
Co to oznacza,że zabiego prof.mogły mi zaszkodzić?
Czy są wśród Was osoby lub macie znajomych,którym udało się zajść w ciąże w
naturalny sposób,po zakończeniu leczenia w formie alloimmunizacji?

Pozdrawiam
Asia






Obserwuj wątek
    • tekla12 Re: Prof.Tchórzewski 18.10.04, 15:17
      Wielokrotnie ogłaszałam się jako fanka prof. Tchórzewskiego. Też przeszłam
      alloimunizację, wlewy i serię tfx. Mam dziecko z in vitro, ale w moim przypadku
      nie było mowy o naturalnym poczęciu. Nie zauważyłam żeby leczenie immuno
      wpływało na moją gospodarkę hormonalną, ale też nie zwracałam na to uwagi.
      Natomiast wielokrotnie rozmawiałam z prof. o założeniach i przebiegu leczenia,
      tak w kontakcie bezpośrednim jak i telefonicznie i zawsze miał dla mnie czas i
      cierpliwość. Myślę, że powinnaś poprosić profa osobiście o wyjaśnienie
      wątpliwości. Pozdrawiam T.
        • tekla12 Re: Prof.Tchórzewski 18.10.04, 17:28
          No, cóż podchodziłam do in vitro z kilku przyczyn. Podstawowym powodem były
          dramatycznie pogarszające się wyniki męża, źle prowadzona i tak naprawdę
          zupełnie niepotrzebna próba "podrasowania żołnierzyków" zakończyła się
          fatalnie. Poza tym szczepienia w moim przypadku dawały odporność tylko na trzy
          miesiące. No i potworne zmęczenie kilkuletnimi staraniami. Plus brak zaufania
          do miejscowych ginów i ich metod monitoringu owulacji i jeszcze kilka innych
          powodów, których nawet nie chcę odgrzebywać w pamięci. W sumie szczepiłam się
          ponad dziesięć razy.
          Sądzę, Asiu, że powinnaś dokładnie zdać profowi relację z tego, co się obecnie
          dzieje. Może coś przeoczył albo czegoś nie przewidział... Może włączy jakieś
          dodatkowe leczenie, mnie zaskakiwał kilkakrotnie, a mój miejscowy gin rwał
          włosy z głowy i doradzał zmiany. Dzięki bogu nie miał racji. Życzę powodzenie i
          cieplutko pozdrawiam T.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka